Program Kontroli Umysłu – Programowanie Osobowe

Dodaj komentarz

Ten monumentalny wykład jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata jest po raz pierwszy w historii dostępny po polsku. Ta prelekcja jest naukowym wywodem jednego specjalisty dla innych specjalistów i słownictwo jest bardzo specyficzne.

Zacznę od tego kto to jest Doktor Hammond. Lista jego tytułów – tłumaczona ze wstępu do “Prelekcji o Greenbaumie” (Jest to dokument z początku lat 90-tych więc niektóre rzeczy mogły się już zdezaktualizować):

Tytuł Doktora Nauk z Uniwersytetu Stanu Utah.
Dyplomowany Psycholog.
Profesor Medycyny Fizycznej i Rehabilitacji w Akademii Medycznej Stanu Utah.
Dyrektor i założyciel Kliniki Terapii Seksualnej i Małżeńskiej w Uniwersytecie Stanu Utah.
Adiunkt Psychologi Naukowej na Uniwersytecie Stanu Utah.
Redaktor “The American Journal of Clinical Hypnosis”.
Redaktor/Doradca i jeden z założycieli “The Ericsonian Monograf Referee, The Journal of Abnormal Psychology”.
Dyplomowany Hipnotysta Kliniczny (Amerykańska Rada Hipnotystow Psychologicznych).
Dyplomowany Terapeuta Seksualny (Amerykańska Rada Seksuologi).
Kierownik Zajęć Klinicznych i Inspektor Kontroli, Amerykańska Rada Seksuologii.
Dyplomowany Terapeuta w Problemach Małżeńskich i Seksualnych (Amerykańska Rada Psychologi Rodziny).
Dyplomowany Terapeuta Problemów Rodzinnych (Stan Utah).
W 1989 otrzymał prezydencką nagrodę za zasługi od Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.
Obecny Prezydent Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.
Wkrótce po tym wykładzie Doktor Hammond, z pewnością zastraszony, wszystko co powiedział 25 Czerwca 1992 roku publicznie odwołał. Jedyną przyczyną może być tylko i wyłącznie chęć ocalenia kariery i….prawdopodobnie życia. Serdecznie doradzam wszystkim skopiowanie całego wykładu na własny komputer – nie wiadomo jak długo jeszcze będzie dostępny w Internecie…
—————————————————————————
WSTĘP
Poniżej zamieszczony jest wykład D.C. Hammonda, oryginalnie zatytułowany “Hipnoza a zaburzenia dysocjacyjne tożsamości: Tortury Rytualne” ale dziś powszechnie znany jest jako “Prelekcja o Greenbaumie”. Był wygłoszony podczas Czwartej Dorocznej Konferencji Wschodnioregionalnej dotyczacej zagadnień Tortur i Rozdwojenia Osobowości w Psychologi, w Czwartek, 25 Czerwca 1992 roku w Mark Center, Radisson Plaza Hotel w Alexandrii, Stan Virginia, U.S.A. Konferencja była sponsorowana przez Centrum Rekuperacji Ofiar Tortur i Odzyskiwania przez nich Samokontroli przy Waszyngtońskim Instytucie Psychiatrii. Nagrania i Transkrypty z Konferencji były wczesniej dostępne odpłatnie z firmy Audio Transcripts, Alexandria, Virginia (telefon: 800-338-2111). Nagrania i Transkrypty innych prelekcji są nadal w sprzedaży, ale ten, ze zrozumiałych względów, juz nie! Poniższy Transkrypt był zrobiony z prywatnego nagrania wykładu.
——————————————————————————————
PRELEKCJA O GREENBAUMIE
Mamy dzisiaj rozległy temat do dyskusji. Pozwólcie mi wpierw przedstawić z grubsza zarys tego w co będziemy się zagłębiać. Po pierwsze, ilu z was miało juz zajęcia z hipnozy? Proszę podnieść rękę. Świetnie. To ułatwi moją pracę. Okej. Chcę zacząć od omówienia treningu wchodzenia w trans i używania fenomenu hipnozy dla pacjentów cierpiących na rozdwojenie jaźni. Także trochę o bezświadomej eksploracji, o metodach jej przeprowadzania, o użyciu wyobraźni i techniki wyobrażonych symboli dla kontrolowania fizycznych symptomów schorzenia, o przeciążeniu informacją – wszystkich rzeczach tego typu. Pod koniec wykładu chce przeznaczyć trochę czasu na dyskusję o czymś ważnym, lecz ciągle pomijanym w temacie chorób dysocjacyjnych. Chodzi o metody uspokajania i kontrolowania automatycznych (i niekontrolowanych) emocjonalnych wybuchów pacjentów, które były w ich osobowość “wszczepione”. Spędzimy dużo czasu mówiąc o cofaniu się w czasie do dzieciństwa pacjenta (regresja) i o rozładowywaniu (oczyszczaniu i gojeniu) nagromadzonych, ukrytych emocji. Pokażę wam jak ja pracuję na przykładzie sesji z nie-dysocjacyjnym pacjentem i omówię różnice i podobieństwa z pacjentami dysocjacyjnymi. Przyczyną tego jest to, że przez lata stalem sie bardzo wrażliwy na punkcie używania dysocjacyjnych pacjentów do jakiejkolwiek prezentacji – oni juz wycierpieli wystarczająco. Teraz wiecie dlaczego prawie nigdy świadomie nie filmuję mojej pracy z pacjentami.
Pomówimy także sporo o współczesnej strategii użycia hipnozy w prewencji nawrotów choroby i o terapii po-integracyjnej. I wreszcie, mam nadzieję znaleźć dzisiaj około godziny czasu aby porozmawiać wyłącznie o torturach rytualnych, programach kontroli umysłu i praniu mózgu – jak jest to robione i jak to zgłębić. Jest to temat na który nie chciałem publicznie rozmawiać w przeszłości (robiłem to tylko w małych grupach i podczas konsultacji) ale ostatnio zdecydowałem, że już najwyższa pora aby to zrobić. Omówimy to dzisiaj szczegółowo.

OKLASKI

Podczas pierwszego międzynarodowego kongresu w Chicago, gdy dyskutowano na temat tortur rytualnych, pamiętam, że myślałem: “Jakie to wszystko dziwne a zarazem interesujące…”. Przypadek tego typu był omawiany; pomyślałbyś: “Jaki niepowtarzalny, rzadki przypadek” a tu wszyscy potem podchodzą i mówią: “Co, ty też masz takiego pacjenta? Ty jesteś z Seattle….a ja z Toronto, a ja z Florydy, a ja z Cincinnati“. Stanąłem jak wryty.
Niedługo potem znalazłem ofiarę tortur rytualnych w moim “starym” pacjencie – po prostu do tej pory jeszcze nie zagłębiliśmy sie wystarczająco w jego psychikę. Ten przypadek skierował moja uwagę na to jak są używane techniki kontroli umysłu, hipnozy i prania mózgu. Zacząłem więc zgłębiać problem prania mózgu, czytać naukową literaturę i nawet zaznajomiłem sie z autorem jednej z lepszych książek na ten temat.
Wtedy zdecydowałem się na eksperyment (czy raczej badanie statystyczne). Wybrałem spośród członków Międzynarodowego Towarzystwa do Badań Rozszczepienia Osobowości i Dysasocjacji około półtora tuzina terapeutów mających największą ilość tego typu pacjentów i zacząłem wywiady. Pytania które zadawałem wywolały u wszystkich bez wyjątku tą samą reakcję. Odparli: “Nie znamy odpowiedzi na twoje pytania. Zadajesz pytania bardziej specyficzne niż my kiedykolwiek zadawaliśmy naszym pacjentom“. Wielu dodało: “Zadam te pytania pacjentom i wrócę z odpowiedziami“. Wielu nie tylko wróciło z odpowiedziami ale też dodało: “Musisz sam z tym czy z tamtym pacjentem porozmawiać“. Skończyło się na setkach dolarów wydanych na rozmowy telefoniczne z tymi pacjentami.
Owocem tej pracy było zrozumienie różnych metod prania mózgu używanych na ofiarach w całym kraju. Zacząłem wyłapywać podobieństwa. Mimo ze początkowo nie zdawałem sobie sprawy jak powszechne to jest, to przynajmniej zrozumiałem, ze skoro tak wielu ludzi podaje tak zbliżone do siebie informacje, to musi być pomiędzy nimi jakiś związek.

Jakieś dwa i pół roku temu w moje ręce wpadł całkiem nowy materiał. Ktoś podał mi nowe informacje o technikach prania mózgu. Większość już znałem, ale kilka było absolutnie nowych. Szukałem potwierdzenia u trzech moich ówczesnych pacjentów a zarazem ofiar tortur rytualnych. Dwie osoby z trzech potwierdziły ich prawdziwość, a były przecież pytane bardzo ostrożnie – bez sugerowania o co mi naprawdę chodzi. Co jest fascynujące – podczas kolejnej rozmowy telefonicznej z terapeutką z innego stanu której udzielałem konsultacji już od paru miesięcy, poprosiłem ją aby zrobiła wywiad wśród swoich pacjentów. Chciała wiedzieć dlaczego wypytuję o pewne detale ale powiedziałem że jest to niemożliwe – nie chcę żeby odpowiedzi od pacjentów były w jakikolwiek sposób zasugerowane. Zadzwoniła po dwóch godzinach mówiąc: “Właśnie skończyłam podwójną sesje z pacjentem i jedna z jego osobowości powiedziała: “To wspaniale, jesteśmy tacy szczęśliwi – teraz wiesz jak kultowi programiści dostają sie do środka. Terapia będzie teraz znacznie przyśpieszona.”

Wielu innych pacjentów słysząc jej pytania chciało raczej zmoczyć majtki ze strachu niż myśleć, że moje odkrycie to dobra rzecz.
No i wtedy terapeutka spytała mnie o to czego nie chciałem powiedzieć jej wcześnie. Co do słowa zgadzało to się z jej odpowiedziami od pacjentów. Od tego czasu powtórzyłem ten sam manewr podczas konsultacji w całym kraju. Udzieliłem konsultacji w 11 stanach USA i raz za granicą, czasami przez telefon, czasami personalnie, czasami mówiąc koledze terapeucie o co chodzi (prosząc tylko, żeby nie sugerował odpowiedzi pacjentom), czasami nie mówiąc nic.
Gdy zaczniesz odkrywać ten sam, okryty głęboką tajemnicą wzór po całych Stanach Zjednoczonych, od Florydy do Kalifornii, a także za granicą – zaczynasz rozumieć, że cos ogromnego i skoordynowanego dzieje się bez naszej wiedzy. Tak to przekształciłem się z osoby obojętnej i nie wiedzącej co na ten temat myśleć w osobę przekonaną, że rytualne tortury istnieją. Osoby twierdzące że nie istnieją, są albo bardzo naiwne (jak ludzie, którzy nie chcieli wierzyć w Holocaust), albo….sami są częścią spisku.
OKLASKI

Od tego momentu, przez długi czas, mówiłem o tym wybranym grupom terapeutów których znałem i ufałem prosząc: “Rozpropagujcie to bez używania mojego nazwiska. Tutaj są szczegóły. Podzielcie sie nimi z innymiterapeutami jeśli uważacie że mam rację. Będę wdzięczny za odzew i komentarze“. Ludzie zaczęli dyskutować, dociekać prawdy – wyraźnie głodni wiedzy. Ja i kilku moich zaufanych kolegów pozostaliśmy w cieniu z obawy o karierę i w związku z pogróżkami. Wreszcie zdecydowałem: “W cholerę z nimi“. Jeśli mnie mają zabić to i tak zabiją. Pora podzielić sie informacją z terapeutami. Częściową przyczyną jest też to, że posuwamy sie zbyt ostrożnie i pomału mimo że wciąż znajdujemy wszędzie to samo. Więc teraz wytłumaczę wam na czym polega programowanie poprzez tortury rytualne. Oczywiście nie mogę w 45 czy 50 minut powiedzieć wszystkiego, ale dam wam narzędzia do zgłębienia problemu i rozpoczęcia pracy na nowym, wyższym poziomie.

Szczerze mówiąc nie wiem jaki procent pacjentów na to cierpi. Zaryzykuję stwierdzenie że ponad połowa, może nawet trzy-czwarte ofiar tortur rytualnych może to mieć. Jaka jest typowa charakterystyka? Jeśli byli wychowani od urodzenia w typowym kulcie lub (jeśli żaden z rodziców nie był w kulcie) kult miał dostęp do nich we wczesnym dzieciństwie – mogą to mieć. Widziałem więcej niż jednego pacjenta który miał praktycznie wszystkie znane mi symptomy ofiary rytualnej. Są wiarygodni. Mówią o wszystkich tych rzeczach które usłyszysz w rozmowie pomiędzy członkami tej grupy, ale nie widać w nich żadnego działającego programu nawet po długim testowaniu. Wierzę że w jednym przypadku którym sie zajmowałem, pewna kobieta była buntowniczką która sie odłamała, uciekła i nie miała więcej kontaktu z grupą.
PAUZA

Oto jak wygląda historia tego wszystkiego. Pod koniec drugiej wojny światowej Allen Dulles i ludzie z wywiadu byli już w Szwajcarii i kontaktowali się z nazistowskimi naukowcami. Gdy wojna dobiegała końca, wyciągneli nie tylko specjalistów od rakiet ale też nazistowskich lekarzy którzy przeprowadzali w obozach koncentracyjnych doświadczenia nad kontrolą umysłu.

Sprowadzili ich do U.S.A. Przybył z nimi młody chłopiec, nastolatek, wychowany w żydowskiej tradycji Chasydów. Miał on wykształcenie w kabalistycznym mistycyzmie. To się bardzo podobało ludziom z kultu – Aleister Crowley wprowadził kabalizm do nauk satanizmu na przełomie wieków (a prawdopodobnie było to robione nawet wcześniej). Podejrzewam że ten fakt był przyczyną rodzącej się między nimi nici porozumienia. Chłopiec uratował swoją skórę dzięki kolaboracji i byciu asystentem przy eksperymentach w obozach koncentracyjnych. Przyjechał z nimi do U.S.A.

Zaczęli chodzić po amerykańskich szpitalach wojskowych I przeprowadzać eksperymenty kontroli umysłu dla wywiadu wojskowego. Ludzie którzy przybyli, nazistowscy doktorzy, byli satanistami. Z czasem chłopiec zmienił nazwisko, trochę go zamerykanizował, zdobył dyplom lekarza medycyny i kontynuował pracę która jest dzisiaj podstawą kultowego programowania ofiar. Jego nazwisko jest znane pacjentom w całym kraju.
PAUZA

Zaczynają pracę bardzo wcześnie. Wybierają dziecko. Dziecko ma rozszczepioną osobowość już w wieku 2,5 lat. Czynią je dysocjacyjnym nie tylko poprzez tortury, w tym gwałt, ale również poprzez praktyki typu wkładanie paluszków dziecka w pułapkę na myszy. Instruują rodziców: “Nie zbliżaj sie do dziecka dopóki samo nie przestanie płakać. Dopiero wtedy możesz iść i zdjąć to z palców“.
Zaczynają z podstawowymi formami w wieku mniej więcej dwa i pół roku i kiedy dziecko ma 6-7 lat, wtedy zaczynają już na całego, kontynuując przez cały okres dojrzewania a potem robiąc już tylko “okresowe przeglądy” w wieku dorosłym.

Praktycznie do programowania dziecko leży na łóżku i ma podłączona kroplówkę. Jest nagie i przywiązane. Ma czujniki przymocowane do głowy i podłączone do monitora aby obserwować aktywność mózgu. Światło w pokoju będzie pulsowało, najczęściej jest czerwonego koloru ale czasami też białe lub niebieskie. Dzieci dostają dawki DEMEROLU (PETYDYNA po polsku.Preparat, od którego przedawkowania zmarł Michael Jackson – co za “zbieg okoliczności”). Czasami używają innych preparatów – zależy od typu programowania. Oczywiście wszystko jest naukowo opracowane – wiedzą dokładnie jaka dawkę dawać co 25 minut aż programowanie będzie skończone.

Pacjenci mówią o uczuciu bólu w jednym uchu (zwykle prawym), gdzie została włożona igła; wtedy słyszą w tym uchu dziwne dezorientujące dźwięki, jednocześnie będąc poddawani wzrokowej stymulacji światła pulsującego w częstotliwości wymaganej do wprowadzenia mózgu ofiary w pożądaną częstotliwość fal mózgowych. Jest to trochę podobne do efektów wywoływanych przez specjalne gogle dostępne teraz w sklepach “Sharper Image” i innych. Wtedy, gdy częstotliwość fal mózgowych ofiary jest w pożądanym zakresie – zaczynają programowanie w kierunku samounicestwienia się ofiary i złamania jej osobowości (upodlenia).
Na ofiarze która wtedy miała około 8 lat (i doświadczyła dużej ilości programowania wcześniej) robiono to w obiekcie wojskowym. To jest często spotykane. Leczyłem i uczestniczyłem w leczeniu przypadków, które ocalały z oryginalnych programów kontroli umysłu prowadzonych często w bazach wojskowych. Znajdujemy też dużo powiązań z C.I.A. Wspomniana pacjentka jest teraz w szkole należącej do kultu, szkole prywatnej gdzie jest poddawana kilku sesjom tortur na tydzień.

Ona będzie wchodziła do pokoju i będzie podłączona. Będą też robić różne inne rzeczy. Gdy będzie w odpowiednim stanie, nie ma już potrzeby kontrolowania jej encefalografem. Ma już podłączone elektrody. Jedna w pochwie, na przykład, i cztery na głowie. Czasami w innych miejscach. Zaczną ją pytać: “Czy jesteś zła na kogoś w tej grupie?” Ona odpowie: “Nie” i oni porażą ją prądem. Będą kontynuować aż ona przestanie dawać negatywne odpowiedzi.

Będą dalej pytać: “Ponieważ jesteś zła na kogoś w grupie – zrobisz sobie krzywdę?“. Ona odpowie:”Nie” i zostanie znowu porażona. Powtórzą: “Czy zrozumiałaś?“. “Tak, ale nie chcę tego zrobić” – znowu porażenie prądem aż do momentu gdy przestanie zaprzeczać. Wtedy dodają: “I wtedy zrobisz sobie krzywdę kalecząc sie nożem. Zrozumiałaś?“. Załóżmy odpowiedziała: “Tak” ale oni znowu porażą ja prądem mówiąc: “Nie wierzymy ci – zacznij od początku“. To jest typowy scenariusz tortur. Pacjentka mówiła, że po około pół godzinie robią przerwę na papierosa i zaczynają od nowa. Mogą powtarzać to samo albo iść do przodu z programem. Sesje trwają od minimum pół godziny do trzech godzin, przeciętnie trzy razy w tygodniu.
Programowanie pod wpływem leków psychotropowych i przy określonej częstotliwości fal mózgowych, ze specyficznymi dźwiękami w prawym uchu i programatorem mówiącym do lewego ucha (połączonego z prawą pokulą mózgową) wymaga nieludzkiej koncentracji aby słowo w słowo powtarzać instrukcje programatora i uniknąć dodatkowego bólu. Tak wygląda większość programowania.

Czasami używają też typowych technik prania mózgu. Czasami też będą to standardowe techniki hipnozy. Będzie też deprywacja sensoryczna, która jak wiemy ułatwia uleganie sugestiom. Moje badania wykazały: “Całkowita deprywacja sensoryczna = łatwiejsze uleganie sugestiom”. Nierzadko używają tego, włącznie z komorami deprywacyjnymi, przed pewnymi rodzajami programowania.

PAUZA
Pozwólcie że teraz, ponieważ nie mamy zbyt dużo czasu, dam wam maksimum praktycznych informacji.
Metodą której używam do pytania pacjenta czy przeszedł opisane wcześniej programowanie, jest sprawdzanie jego odruchowych (bezwiednych?) sygnałów nadawanych czubkami palców (fachowa nazwa: “ideo-motor”?). Kiedy przygotujecie pacjenta do rozmowy, wtedy ja bym zaczął w ten sposób: “Chcę aby wasz Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców“. Nie próbujcie rozmawiać z osobą w transie. Gdy macie do czynienia z kontrolą umysłu to musicie komunikować sie z Trzonem Centralnym. Ten trzon został stworzony przez kult. I dalej: “I chcę aby Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców u tej ręki i nad sygnałami – aby na “Tak” czubki palców unosiły się do góry. Chce zapytać Trzon Centralny czy jest tam część was, część Marii (imię pacjentki), która wie cos na temat Alfa, Beta, Delta lub Theta”.

Jeśli otrzymacie potwierdzenie, to niech to będzie alarmem dla was że macie pacjenta po intensywnym programowaniu. Wtedy bym powiedział: “Chcę tą część, która cos wie o Alfa, Beta, Delta czy Theta abyprzyszła na poziom gdzie możemy porozmawiać i kiedy przybędzie niech powie “Jestem tutaj“. Nie pytałbym czy ta część chciałaby rozmawiać – oczywiście nikt nie jest chętny do rozmowy o nieprzyjemnych sprawach. Zażądajcie: “Chcę tą część, która może mi o tym powiedzieć, aby sie zbliżyła“. Wtedy, bez sugerowania niczego, pytajcie ich czym są te rzeczy. Miałem konsultację w której udało mi sie dostać do środka. Czasami otrzymywałem odpowiedz “Tak” ale po dłuższej rozmowie wiedziałem, że osoba tylko z grzeczności potakiwała a w rzeczywistości nic tam nie było lub (w 2-3 przypadkach) były oznaki wstępnego etapu tortur rytualnych ale nic więcej.

A więc tak -wyobraźcie sobie że cały pierwszy rząd widowni to ofiary rozszczepienia jaźni. Ta pani tutaj ma drugą osobowość o imieniu Maria, ta pani o imieniu Monika, ta Gertruda, ta Elżbieta itd. Wszystkie te drugie osobowości mogą być zaprogramowane dokładnie tak samo – gdy osoba z kultu na przykład powie “Alfa zero, zero dziewięć” lub wykona jakiś umowny znak – ze wszystkich tych osobowości siedzących w pierwszym rzędzie wyjdzie na wierzch dokładnie taka sama cześć.
Litera Alfa jest oznaczeniem wstępnego, ogólnego programowania. Bety to programy seksualne. Na przykład programują jak odbywać stosunki oralne, jak uprawiać seks w rytuałach kultu, rzeczy związane z pornografią dziecięcą, reżyserię pornografii dziecięcej i prostytucję. Delta to mordercy trenujący podczas ceremonii kultowych. Jest to wymieszane z programowaniem samobójczym, zamachami i morderstwami. Theta to telepatyczni mordercy.

Uwierzcie mi, nigdy przedtem w życiu nie słyszałem o takich rzeczach. Nigdy nie przyszło mi do głowy “Telepatyczni mordercy” ale kiedy po całym kraju terapeuci pytają “Co to jest Theta?” i dostają tą samą odpowiedź “Telepatyczni mordercy” – zaczynasz podejrzewać, że coś realnego, systematycznego i bardzo rozpowszechnionego ma miejsce.
Myślę że kult wierzy w telepatyczne możliwości, włączając w to telepatyczne porozumienie z “Matką” a także możliwość spowodowania wylewu krwi do mózgu i uśmiercania. Theta ma tez bardziej futurystyczne części programowania.

No i jeszcze jest Omega. Zwykle na początku nie pytam pacjenta o Omegę, bo to może ich jeszcze bardziej przerazić. Omega to ostatnia litera greckiego alfabetu, czyli “Koniec” – to jest programowanie samobójcze i samookaleczeniowe.
Gamma wygląda na program bezpieczeństwa sytemu (czyli dezinformacja, dywersja, półprawdy itd).
Mogą też być inne litery greckiego alfabetu. Radzę wziąć ze sobą cały grecki alfabet i pytać Trzon Centralny po kolei. Błagam tylko – NIC PACJENTOM NIE SUGEROWAĆ! Na przykład nigdy nie pytajcie: “CzyDelta to zabójcy?“. Czekać na odpowiedzi od nich samych. Po prostu kiedy macie potwierdzenie o Alfa, Beta, Delta i Theta, wtedy weźcie grecki alfabet i pytajcie (na przykład): “Czy jest tam w srodku program o nazwie Epsilon?“. Może coś być związane z innymi literami, jakiś system, czego ja nie wiem. W jednej osobie na przykład znalazłem, że Zeta byla do produkcji filmów pornograficznych gdzie tę osobę używano. U innej osoby Omikron znaczył kontakty z mafią, wielkim biznesem, politykami i szmuglem narkotyków. Więc myślę, jest w tym wszystkim trochę indywidualizmu.

Niektóre programy są to typowe “Wróć do nas”, “Wróć do domu”, “Wróć do kultu“.
Cały system ma jeden słaby punkt. W programy są wbudowane kody do wyłączania programu i do jego wymazywania – na przypadek gdyby zaszła taka potrzeba. Te kody to niepowtarzalne zwroty, rymowanki, powiedzonka czy banalne przyśpiewki. Czasami będą to numery zakończone wyrazem. Ta część jest bardzo indywidualna. Początkowo miałem nadzieje, że gdy znalazłem jeden to będzie on działał na innych ofiarach – oho, nie tak prędko! Jest bardzo nieprawdopodobnym, żeby ten sam kod działał na dwóch osobach, chyba, ze należeli do tej samej małej grupy i przechodzili programowanie razem. Z tego co sie dowiedziałem, programatorzy mają laptopy gdzie trzymają kompletną informację o każdej osobie którą programowali: wspomniane kody, imiona osobowości w środku, typy programów “zainstalowanych” itd. Trzymają tą calą informację, nawet sprzed 20-30 lat.

Więc co możecie zrobić, to zdobyć kod wymazujący dany program; i zawsze wpierw pytajcie: “Jeśli podam ten czy tamten kod – co się stanie?”. Lepiej nawet sprawdzić podwójnie pytając: “Czy jest w środku cześć, która mainną informację na ten temat?”. Obserwujcie ruchy czubkami palców! Z mojego doświadczenia wiem że jest możliwym wymazać programy przez podawanie odpowiednich kodów, ale potem musicie z pacjentem przetrawić całą sprawę i rozładować jego zakumulowane napięcie emocjonalne. Szczególnie jest to ważne przy wymazywaniu programu Omega, a od tego ja zwykle zaczynam bo Omega jest najniebezpieczniejsza dla ofiary. Po tym jak usunę Omegę, czy raczej osobowości typu Omega wszystkie razem, aby móc potem rozładować nagromadzone napięcie i zwrócić pacjentowi pamięć związaną z programowaniem Omega (i wszystkimi jego częściami) przez segmentowe przetrawianie doświadczeń i rozładowywanie nagromadzonych napięć.

Często programatorzy używają metafory – metafory Robota. Wmawiają ofiarze, że skorupa robota pokrywa całkowicie jedną z osobowości dziecka i czyni go robotem. Czasami w waszej pracy z pacjentami będziecie konfrontowac roboty w środku. Co doświadczyłem bardzo często i zrozumiałem że pomaga przyspieszyć cały proces, to polecenie Trzonowi Centralnemu: “Trzon, chcę abyś się rozejrzał wkoło. Mamy robota blokującego naszą pracę. Obejdź go od tyłu i przyjrzyj sie tyłowi jego głowy i szyi – co widzisz?”. Jak zwykle, pytam bez sugerowania. Często otrzymuję odpowiedz, że trzon widzi druty czy jakiś wyłącznik. Wtedy mówię: “Wyciągnij druty czy pstryknij wyłącznik i to powinno unieruchomić robota – daj znać gdy tak sie stanie”. Wkrótce potem dostaję sygnał: “Tak”. “Świetnie! Teraz kiedy robot jest wyłączony, zajrzyj do środka i powiedz co widzisz”. Zwykle znajdują jedno lub więcej dzieci. Polecam wypuścić dzieci a potem wziąć laser i “wyparować” robota. Pacjenci są zwykle mile zaskoczeni, że było to takie łatwe, wielu terapeutów też!
PAUZA

Największym problemem jest to, że mamy do czynienia z tak wieloma warstwami programowania. Przejdę do projektora i pokażę – co my tu mamy to niezliczone ilości osobowości (wcieleń).
Powiem wam jedną z najbardziej fascynujących historii, której byłem świadkiem. Jakiś rok temu odwiedzałem gabinety dwóch być może najlepszych terapeutów w kraju, aby spotkać sie z najcięższymi przypadkami rozdwojenia jaźni. Pracowaliśmy i ja obserwowałem niektórych pacjentów. Pamiętam jedną kobietę – była już zamknięta w klinice przez trzy lata i ciągle brak postępu. Kolejna była zamknięta przez rok i próbowano wszystkich najlepszych metod: rozładowywanie nagromadzonego napięcia emocjonalnego, integrację, wsparcie kooperacji, terapię przez sztukę, pisanie dziennika itd. Potem była kolejny rok pacjentka dochodząca i mająca 2-3 godziny terapii tygodniowo. Wykryliśmy, że w obu przypadkach probowaliśmy leczyć jedną ze stworzonych osobowości i nawet nie dotknęliśmy programów kontroli umysłu! Aktualnie wykryliśmy że ta dochodząca pacjentka była cały czas kontrolowana przez matkę telefonującą do niej z innego stanu i…. miała w sobie instrukcje zabicia terapeuty w przyszłości.
Więc radzę dokładnie sprawdzić, spytać Trzon Centralny: “Czy jest tam jakaś część mająca kontakt z kimś z kultu? Czy jest tam jakaś część chodząca na spotkania czy rytuały? Czy jest urządzenie nagrywające w środku Marii (jeśli to imię pacjentki)? Czy jest ktoś kto przesłuchuje którąś z części na temat tego co sie dzieje podczas terapii?“. Mam przykre doświadczenia z przeszłości – duża porcja ofiar w tym kraju ma swoje terapie monitorowane.
Pamiętam kobietę, około 24 lat, która przyszła twierdząc że jej ojciec jest satanistą. Jej rodzice rozwiedli sie gdy miała sześć lat. Od rozwodu do lat piętnastu była przez ojca brana na rytuały kiedykolwiek go odwiedzała. “Od piętnastego roku życia juz więcej tam nie chodziłam” powiedziała terapeucie i on uwierzył. Usiedliśmy w moim gabinecie. Zrobiliśmy dwugodzinne badanie z użyciem hipnozy. Odkryliśmy zainstalowane programowanie. Znaleźliśmy także potwierdzenie, że wszystkie poprzednie sesje były monitorowane i aktualnie powiedziano jej aby byla chora i nie przyszła na spotkanie ze mną.
Inna ofiara była poinformowana, że ja jestem z kultu i jeśli spotka sie ze mną wbrew zakazowi, to ja ja ukażę. Jaki pożytek dla monitorowanego pacjenta? Z tego co wiem dostają wstrząsy elektryczne – co możesz zrobić poza byciem dobrym, rozumiejącym i współczującym? Ja bym nawet nie próbował z poważnym odprogramowywaniem, bo będą tylko bardziej torturowani. Jedyne rozwiązanie to zamknięcie pacjenta na długi okres czasu w bezpiecznym miejscu gdzie można zacząć terapię.

Mam przeczucie że jeśli to zbadamy, to okaże się że ponad 50% pacjentów gdzie przynajmniej jedno z rodziców jest w kulcie, będzie non-stop monitorowanych. Teraz, jeśli pójdziemy głębiej niż w istniejące osobowości, znajdziemy Alfa, Beta, Delta itd, a potem dojdziemy do awaryjnych programów. Zwykle będzie istniał kod wymazania dla nich. Często programy awaryjne są spakowane razem i mają jeden kod do ich wymazania. Dlatego gdy dostanę kod do wymazania Omegi zadziała on i na awaryjne wersje Omegi. Po tym gdy spytam: “Co sie stanie gdy podam taki a taki kod?” – podaję ten kod i pytam: “Co czujesz?“. Często opowiadają, ze słychać buczący komputer, eksplozje, bardzo interesujące rzeczy. Miałem terapeutów wracających do mnie z komentarzem: ” Mój Boże, nic nie wspomniałem pacjentowi o robotach a on mówi coś o wyparowywujących robotach!“.

Pamiętam terapeutkę która skontaktowała się ze mną mając problem z jednym przypadkiem. Powiedziałem aby dowiedziała sie na temat Alfa, Beta, Delta itd. Zrobiła to i dostała potwierdzenie. “Co to jest?” spytała. Odpowiedziałem, że jej nie powiem – niech sie wpierw dowie od pacjenta. Po dwóch tygodniach mówi: “Spytałam co to Theta i odpowiedział, że to telepatyczni zabójcy. Spytałam o Delta i mówi, że to mordercy“.
Wtedy zgodziłem sie z nią spotkać na konsultację i więcej wytłumaczyć.
Później dzwoni i mówi: “To brzmi zbyt fantastycznie. Słuchałam ciebie myśląc, że coś z tobą mentalnie nie w porządku. Gdybym cię nie znala profesjonalnie pomyślałabym, że zwariowałeś. Dokładnie według twoich instrukcji pytałam pacjenta. Spytałam też jedną z moich pacjentek ale ona tego nie miała“. Opowiedziała jak z nim pracowała, jak udało sie jej wymazać programy, jak slyszała opowieści pacjenta o robotach wyparowujących itd. W tym jest caly problem. Stworzono wiele rożnych warstw programowania myśląc, że my będziemy na zawsze krążyć wkoło bez postępu. Myśleli, że w większości przypadków nigdy nie dostaniemy sie głębiej, poniżej tych osobowości oni dla nas “do znalezienia” umyślnie stworzyli.
Sposób w jaki kreujesz “Manchurian Candidate”(po polsku będzie “śpioch” a nawet “matrioszka”) to rozdwajanie osobowości. To jest to co wywiad chciał rozpracować. Jeśli chcesz mieć zabójcę, chcesz znaleźć kogoś kto by to zrobił bez wahania – rozdwajasz osobowość. Fascynują mnie sprawy takie jak zabójstwo Roberta Kennedyego, gdzie Bernard Diamond badający Sirhana Sirhana wykrył, że on ma totalną amnezję i nie pamięta zabijania, chyba że pod hipnozą. Po seansie hipnozy znowu nie pamiętał co zrobił. Bardzo bym chciał zbadać go osobiście.

Wygląda na to, że pod tym mamy następne warstwy. Wygląda na to że jedna nazywa sie “Programowanie Greena”. Interesujące, że nazwisko doktora jest Green (po polsku Zielony). Tak więc, po tym jak odkryję że pacjent to ma, zadaję pytanie, bez sugerowania niczego: “Czy jest jakiś doktor związany z tym programem? Czy jego nazwisko ma zwiazek z jakimś kolorem? Jeśli tak to z jakim?”
Od czasu do czasu mam pacjentów (może 3-4 total), którzy próbowali zgadywać (tak myślę) ale nie dałem się nabrać. W jednym przypadku znalazłem doktora o nazwisku związanym z innym kolorem. Ta pacjentka mówiła prawdę – doktor ten bral udział w jej programowaniu i okazało sie, że 30 lat wcześniej byl studentem Dr. Greena. Inna pacjentka nie mogla sobie skojarzyć żadnego nazwiska więc kontynuowaliśmy z innymi tematami. Nagle, po paru minutach, podskoczyła i mówi: “Green! Czy miałeś na myśli Dr. Greena?” Znajdujemy jego nazwisko w pacjentach z całych Stanów Zjednoczonych.

Wygląda na to że jeszcze głębiej jest Programowanie Greena i podejrzewam, że szukając głębiej znajdziemy mniejszą, ale bardziej scentralizowaną grupę programów. Wszystkie programy Greena: Ultra Green (Ultra Zielony) i Green Tree (Zielone Drzewo). Kabalistyczny mistycyzm jest w to wszystko wmieszany. Jeśli ktoś planuje pracować nad takimi przypadkami, musi zdobyć kilka książek o Kabale. Jedna napisana przez Pana Diona Fortune ma tytuł “Qabala” z litera “q”, Dion Fortune. Kolejna, przez Ann Huffer-Heller i nazywa sie “The Kabbalah“. Nic nie wiedziałem o Kabale. Bylo to interesujące. Dwa lata temu pacjent siedział u mnie w poczekalni, przyszedł dużo wcześniej, i narysował w pełnych kolorach Drzewo Kabały. Zajęło mi 2 miesiące aby zrozumieć co to było.

Pewnego dnia pokazałem ten rysunek komuś, kto odparł: “Wiesz co? Wygląda jak Drzewo Kabały”. To mi przypomniało ezoteryczne rzeczy w jednej starej książce i ją odszukałem. To była własnie specjalność Dr. Greena. Green Tree (Zielone Drzewo) to Greenbaum po niemiecku – oryginalne nazwisko Dr. Greena. Miałem pacjentów którzy wyraźnie nie wiedzieli, że oryginalne nazwisko doktora bylo Greenbaum, ale sami z siebie przyznali posiadanie części zwanych Pan Greenbaum. Dam wam informacje co do części, co może być pomocne jeśli chcecie dowiadywać sie na temat tych rzeczy – ponieważ z mojego doświadczenia wiem że istnieje jedna część dająca informacje i albo całkiem się opróżni, albo zacznie się bronić, lub też wystraszy się i zamilknie. Wtedy musicie nacierać do przodu, podejść z innej strony i znajdziecie kolejna część.

Podam kilka części, o które powinniście spytać czy istnieją. Aha, i kiedy badam pacjentów, dorzucam garść pytań “zmyłkowych” – na przykład: “Czy jest w środku cześć o nazwisku Iksiński?” po to aby zobaczyć czy nie tworzą bajek. Na przykład pytam: “Czy poza Trzonem Centralnym jest część pod nazwą Mądrość?” Mądrość jest częścią Drzewa Kabały – gdy znaleziona w pacjencie, będzie źródłem wielu informacji. Pytam: “Jest tam w środku Diana? Jest tam Zelda?” itd., itp. aby zobaczyć jakie odpowiedzi dostanę. Aktualnie z Dianą musimy być ostrożni. Diana jest częścią Drzewa Kabały i jest związana z częścią zwaną Foundation (Fundament lub Baza po polsku). To was pewnie zainteresuje. Pamiętacie Process Church? Rodzina Mansona, która zamordowała żonę Polańskiego i wiele innych osób, była związana z Process Church. Kupę osobistości Hollywoodu było związanych z Process Church. Książki mówią, że około 1978 ukryli się i ślad po nich zaginął. Nie prawda. Żyją szczęśliwie i bezpiecznie na południu stanu Utah. Mamy w Departamencie Bezpieczeństwa Stanu Utah grubą teczkę z aktami mówiącymi, że kupili na północ od Monument Valley rancho do robienia filmów; wyremontowali, znacznie rozbudowali, pozmieniali nazwiska i żyją. Rancho jest pod ścisła ochroną – niewiele osób wychodzi na zewnątrz i nikt obcy nie ma prawa wstępu.

Kluczowym słowem jest “Foundation” (Fundament lub Baza po polsku). Foundation jest częścią Drzewa Kabały. Więc spytajcie: “Czy jest w środku coś o nazwie Foundation?” ale też wrzućcie trochę “zasłony dymnej” w postaci pytań: “Czy jest tam coś zwane Piwnicą?” czy “Czy jest tam w środku coś zwane Ścianami?” itp. Często też znajduję część zwaną “Black Master” i drugą “Master Programer” – i w środku tej ostatniej będą operatorzy komputerów. Ilu z was już znalazło komputerowe rzeczy w osobowościach pacjentów? Typowym jest znalezienie operatorów komputerów: Computer Operator Black, Computer Operator Green, Computer Operator Purple. Czasami mają numery zamiast nazw, czasami są nazywani System Information Directors. Wtedy możecie szukać ich szefa. On będzie źródłem informacji. Jeśli spytacie: “Czy jest tam cześć Dr. Green?” to prawie zawsze znajdziecie – wiem z doświadczenia. Zwykle, z odrobiną wysiłku, możecie pomóc im zrozumieć, że są tylko częścią dziecka i teraz, skoro są w pełni bezpieczni, mogą przestać grać tę rolę.
Spytajcie: “Jeśli Kult by się dowiedział, że ty sie dzielisz tymi tajemnicami ze mną – co by się stalo?”. Podkreślajcie, że jedyna droga ucieczki w bezpieczne miejsce wiedzie przez was, przez co oni muszą z wami kooperować i pomóc wam w pomaganiu im samym. W ten sposób możecie dostać więcej informacji.
Oczywiście Kult próbował zabezpieczyć programowanie bardzo dokładnie. Oto przykład z Ultra Green. Myślałem, że jest ten program zarezerwowany tylko dla dzieci rodzin z kultu ale, wpierw, z pewnymi zmianami, znalazłem go w dzieciach z rodzin nie należących do kultu. Zwykle nie znajdziecie tak głębokiego programowania jak Ultra Green czy nawet Green Programing w ludziach spoza kultu. Niemniej pozwólcie że opowiem co znalazłem najpierw w ofiarach spoza kultu, a dopiero potem w ofiarach z rodzin należących do kultu.
Terapia pacjentki szła bardzo dobrze, zbliżaliśmy sie do końcowej, pełnej integracji, gdy raptem zaczeła mieć halucynacje, jej palce tłukły w stoł jak młotki itd. Użyłem “affect-bridge”(po polsku chyba Łącznik Emocjonalny) i cofnęliśmy sie w czasie. Okazało sie, że gdy miala 8 lat ulegla sugestii, że gdy kiedykolwiek sie jej stan psychiczny polepszy, to….automatycznie straci zmysły. Dali jej LSD, przywiązali i wypytywali co czuje. Gdy opowiedziała, potem użyli jej własnych komentarzy i w stylu hipnozy Miltona Ericsona połączyli efekty stanu narkotycznego z silną sugestią: “Jeśli kiedykolwiek osiągniesz ten stan, to zwariujesz. Jeśli kiedykolwiek będziesz zintegrowana i polepszy sie twój stan, wtedy zwariujesz i będziesz zamkniętą w klinice psychiatrycznej do śmierci”. Powtarzali tę sugestię wielokrotnie. W końcu też zasugerowali: “Ażeby czemuś takiemu zapobiec lepiej popełnić samobójstwo”. Później, robiąc to samo z pacjentką z rodziny należącej do kultu, spotkałem się z tymi samymi symptomami i z tym samym programem.
Nazywa się to “Green Bomb” (Zielona Bomba). Tyle różnych wariacji od nazwiska Pana Greenbauma. Różnicą było tylko to, ze było to jej zrobione w wieku 9 lat i sugestią była amnezja: “Jeśli będziesz cos pamiętać o Ultra-Green i o Green Tree to zwariujesz. Staniesz sie jak roślinka i będziesz zamknięta na zawsze”. I oczywiście końcowa sugestia: “Będzie łatwiej dla ciebie jeśli sie zabijesz, niż masz tak cierpieć z powodu pamiętania”.

Trzy lata później, gdy miała 12 lat, użyli coś podobnego do Amytalu (Amobarbital – lek psychotropowy)aby spróbować przełamać jej “wbudowaną” amnezję lecz bez powodzenia. Została znowu związana, sparaliżowana jakimś preparatem, dali jej znowu LSD (więcej niż za pierwszym razem) aby umocnić “wbudowaną” sugestię. Powtórzyli w wieku lat szesnastu. A więc to jest przykład pułapki którą możecie napotkać po drodze.
Jest wiele przypadków gdzie użyto mocnych medykamentów tego typu, plus sugestię aby zabezpieczyć tego typu głęboko ukryte rzeczy.

I gdzie jest dno? Tyle wiem co i wy. Miałem wielu terapeutów zniechęconych przypadkami, których nie byli w stanie rozwiązać. Aktualnie jedna osoba z tej sali dostała dwa miesiące temu podstawowe informacje i była w stanie otworzyć przeróżne rzeczy w pacjencie z Ohio, z którym nie było żadnego progresu wcześniej. To się zdaża często. Myślę, że gdy wejdziemy głębiej, na niższe poziomy, to zlikwiduje problemy powyżej. Nie wiemy tego jeszcze w 100%. W kilku pacjentach mieliśmy do czynienia z programowaniem najwyższego kalibru. Chcę powiedzieć jak to bylo zrobione. Bierzemy i wymazujemy jeden system typu Omega. Wtedy mamy potężne rozładowanie emocjonalne związane z pamiętanymi wydarzeniami i odczuciami – w segmentowym rozładowywaniu dla części mających do czynienia z wymazaniem.

Zazwyczaj powiem wtedy: “Teraz, kiedy skończyliśmy, czy ciągle jest jakaś część pamięci czy uczuć, które są częścią Omega?”. Odpowiedz jest zwykle: “Nie”. Wtedy mówie: “W tym momencie widze większość a może wszystkieczęści, które były Omega, nie maja chęci ani potrzeby być inne i chcą wrócić do Marii i połączyć sie z nią”. “Iść z powrotem skąd przyszły” to inne stwierdzenie używane. “Czy są tam jakieś części Omegi, które nie są pewne i mają wątpliwości co do tego?”. Jeśli tak jest to musimy z nimi rozmawiać, przekonać. Niektóre mogą odmówić integracji. Z mojego doświadczenia prawie zawsze wszystkie będą zintegrowane i możemy zintegrować nawet 25 części naraz w skomplikowanym, wielorozszczepionym pacjencie.
Myślę że jest niezwykle ważne aby rozładować emocje pacjenta zanim przejdziemy do następnego etapu. W większości pacjentów kolejność wymazywania nie gra roli ale są wyjątki. Jeśli wybór należy do mnie, to zaczynam z Omegą i Deltą ponieważ obie niosą potencjalne fizyczne niebezpieczeństwo; potem Gamma aby pozbyć się samozaklamania. Co bym zrobił zaraz po wymazaniu Omegi i pokazaniu ofiarze, że pomoc i ulga jest możliwa, to spytałbym ją: “Pytam Trzon Centralny, przez odpowiedz czubkami palców, czy istnieje specjalna kolejność do wymazywania programów?” W większości przypadków odpowiedz jest: “Nie” ale w kilku przypadkach było: “Tak”. Polecam robić to często bo wzmaga to optymizm i ulgę w pacjencie. Ale także proponowałbym zacząć zagłębianie sie na niższe poziomy znowu pytając o kolejność wymazywania i porady. Pytania?
Pytanie: Jaki jest typowy wiek i płeć ofiar?
Dr. Hammond: Spotkacie mężczyzn i kobiety. Ja spotykałem I leczyłem w większości kobiety. Znam przypadki kilku mężczyzn. Dawno temu rozmawiałem gdzieś z grupą terapeutów opowiadając im to co mówię wam teraz. Obserwowałem jedna kobietę która zawodowo opiekuje się trudnymi i opóźnionymi dziećmi – zrobiła się blada jak ściana. Spytałem co się stalo. Odpowiedziała, że pracuje z 5 letnim chłopcem i niedawno cos jej mowil o Dr. Greenie. Kontynuowałem mój wykład i ta kobieta znowu trzęsie glowa. “Co się dzieje?” pytam. Mówi: “To dziecko samo z siebie opowiadało mi o robotach i o Omega”. Oczywiście od czasu do czasu oni zmieniają parę detali ale fundamentalnie to jest ciągle to samo. Widziałem pacjentów po czterdziestce włącznie z dziećmi ludzi postawionych bardzo wysoko w C.I.A. itp. Kilku pacjentów bylo ofiarami oryginalnego programu Monarch – programu prowadzonego przez wywiad.
Pytanie? Osoba na tyle?
P: Ja ciągle nie mogę pojąc jak zacząć, jak znaleźć metodę na wymazywanie. Jak Pan zdobywa te informacje?
Dr.H: Powiedziałbym: ” Chcę Trzon Centralny, jeśli jest to konieczne; aby użył swoich telepatycznych umiejętności”, ponieważ oni wierzą w te rzeczy i trzeba tego użyć, uczyłem sie technik Ericsona, “do zdobycia kodów dowymazania wszystkich programów Omega. Gdy zdobędziesz daj znak palcami”. Gdy przyjdzie potwierdzenie wtedy polecam aby mi powiedzieli: “Czy są też programy awaryjne Omegi?”. “Tak”. “Okej, ile?”. “Sześć” pada odpowiedź (powiedzmy – bywają rożne ilości). “Czy są kody wymazywania dla nich?” “Nie”. “Czy jest kod wymazania dla wszystkich programów awaryjnych połączonych razem?”. “Tak”. “Zdobądź ten kod i daj mi znać”. Mogę iść do przodu nawet tak szybko jeśli nie ma oporów czy pułapek. Pytanie?
P: Tak, może Pan powiedzieć co Pan wie o ryzyku dla terapeuty? (śmiech na sali)
Dr.H: Jakie dokładnie jest Pana pytanie?
P: Taaak, chciałbym wiedzieć. Jaka jest statystyka z Pana doświadczenia z tak wieloma pacjentami? Chodzi nie tylko o pogróżki ale także o obrażenia fizyczne, problemy dla rodziny terapeuty itp. To jedno pytanie. Drugie – czy zna Pan kogokolwiek leczonego z takiego poziomu dysasocjacji i przeżyć, kto został wyleczony? Zintegrowany? Cały i szczęśliwy?
Dr.H: Okej, mam jedną ofiarę – z rodziny nie należącej do kultu ale sąsiedzi i lekarz (wielu lekarzy jest w tym) mieli do niej dostęp. Oni wysyłają swoich na studia medyczne, żeby mieć zabezpieczoną flankę – ofiary są widziane przez “swoich” lekarzy, którzy przepisują leki i nigdy “nie widzą niczego podejrzanego”. Wszystko oficjalnie wygląda świetnie.
Aktualnie dwóch było złapanych w Utah. Teraz mamy dwóch detektywów w biurze Prokuratora Generalnego Stanu Utah, którzy pracują wyłącznie nad sprawami tortur rytualnych.
OKLASKI

Okej? W wywiadzie opinii publicznej przeprowadzonym w stanie Utah w styczniu przez poważną gazetę i jedną stację TV udowodniono, że 90% obywateli Utah uważa tortury rytualne za bardzo realne i istniejące. Nie wszyscy wierzą, ze jest to bardzo rozpowszechnione, ale częściowo ma to źródło w dwóch latach pracy Gubernatorskiej Komisji do Badania Tortur Rytualnych – wywiadów, rozmów, spotkań, zbierania danych.
Teraz gdy ludzie mowią: “Nie ma żadnych dowodów. Nie znaleziono ciała” odpowiadam ze to bzdura. W stanie Idaho znaleziono ciało dziecka. Ostatniego lata w Detroit była sprawa gdzie skazano dwójkę ludzi za morderstwo po znalezieniu rok wcześniej palca i głowy nastoletniej dziewczyny w ich lodowce. Były ciała i były sprawy.

Wracając do ryzyka dla nas. Nie znam terapeuty, który byłby zraniony. Ale pacjenci informują nas, że w przyszłości mogą być niektórzy zaprogramowani aby zabić w pewnym momencie wskazaną osobę, nawet członka własnej rodziny. Możemy tylko spekulować czy to się kiedyś stanie. Kto wie na pewno? Być może, nie myślę jest to bez absolutnie żadnego ryzyka dla nas. Pytanie z tyłu sali?
P: Wygląda na to że jest wiele podobieństw między tymi rodzajami programowania i tym co opowiadają ludzie twierdzący, że byli porwani przez istoty pozaziemskie – badani, przeprogramowani itp. Cape Canaveral jest ode mnie po drugiej stronie Florydy i nie myślę, że ostatnio mówiono o wizytach latających spodków. Po prostu jestem ciekawy czy jest jakieś powiązanie.

Dr.H: Podzielę się spekulacją, która aktualnie pochodzi od osób trzecich. Nie mialem do czynienie z takimi przypadkami. Niemniej, znam terapeutę, któremu mogę ufać i którego jakieś dwa lata temu poinformowałem o moich odkryciach. Ta osoba wierzy, że to tylko kolejny program “wbudowany” w niektóre ofiary tortur rytualnych – w ten sposób ofiary opowiadające o latających spodkach same sie zdyskredytują w oczach otoczenia. Kto by wierzył w opowieści takiej osoby w przyszłości? Tak to typowa niedorzeczność może powodować, że ludzie będą wytykać palcami prawdziwe osoby tortur na równi z opowiadaczami bajek o spodkach.
Ostatnio dawałem konsultacje telefoniczne jednej terapeutce. Podczas piątej czy szóstej rozmowy pyta: “Czy wiesz cos na temat spodków i porwań?” Mówię, że nie. Okazuje się, że ona ma takiego pacjenta. Poradziłem jej po prostu rozmawiać z Trzonem Centralnym tak jak u każdej ofiary tortur rytualnych, pytać o Alfa, Beta, Theta itd., i zobaczyć co się stanie. Po jakimś czasie dzwoni: “Trafione w dziesiątkę. Jest w środku cześć o nazwieDr. Green. To jest ten program. Tak?”
P: Jaka jest różnica między tym programowaniem, kultowymi torturami i satanistycznymi torturami w kultach gdzie palą świece i…………..
Dr. H: Ten typ programowania jest robiony w kultach ze świecami itd. Według mnie robią to wszystkim do kogo mają dostęp i dzieciom z własnych rodzin. Własne dzieci to generacja wybrańców. Inni są przeznaczeni na stracenie – będą użyci i umrą bez polepszenia swojej sytuacji. Znajdziecie w nich zainstalowane pułapki – kiedy poczują sie lepiej to popełnią samobójstwo. Wierzę że niektóre osoby były torturowane w kulcie ale nie byly programowane, ale to mniejszość nie należąca do głównego nurtu. Satanizm jest w calej tej filozofii i panuje nad wszystkim.

Ludzie pytają: “Jaki jest cel tego wszystkiego?”. Domyślam się że chcą mieć armię Manchurian Candidates – Mandżurskich kandydatów (“Śpiochy” lub “Matrioszki”), dziesiątki tysięcy mentalnych robotów do pracy w prostytucji, dziecięcej pornografii, szmuglu narkotyków, międzynarodowym szmuglu broni – przeróżnych lukratywnych rzeczach. Ewentualnie megalomaniacy na szczycie myślą, że stworzą Satanistyczny Porządek, który zawładnie światem. Ostatnie pytanie. Potem dam wam kilka detali i musimy przyspieszyć.
P: Pan zasugerował, że było w pewnym momencie poparcie na szczycie rządu amerykańskiego dla rzeczy tego typu. Ja wiem, że mamy mało czasu ale może Pan powiedzieć kilka słów na temat jakie dowody mamy na poparcie takiej teorii?

Dr.H: Nie mamy wiele. Mamy głównie zeznania świadków, którzy narażali życie. Co jest interesujące to fakt, że wszyscy ludzie mówią dokładnie o tym samym scenariuszu (zeznania sie pokrywają), i że wiele ofiar ma członków rodziny w N.A.S.A., C.I.A. i wojsku, nawet na samym szczycie.
Mam kolegę po fachu, który zastawił pół stołu w swym gabinecie pudłami z odtajoną dokumentacją dotycząca doświadczeń z kontrolą umysłu. Wzięło mu jakieś 20 lat aby to dostać od rządu i przeczytać. Dwa tygodnie temu właśnie wysłał podanie o odtajnienie dokumentów z Projektu Monarch abyśmy się dowiedzieli więcej.
Chce powiedzieć że z doświadczenia z kilkoma pacjentami wiem – czasami może być za późno na pomoc. Zdaje sobie sprawę, że wpycham w was tyle wiadomości tak szybko. Niektóre rzeczy mogą być dla was tak obce, że możecie pomyśleć: “Boże, czy to może być prawda?”. Proszę pytać jeśli macie wątpliwości. Szukajcie tego w swoich pacjentach; może będziecie mieć szczęście i nic nie znajdziecie. Gdzieś głębiej, na niższych poziomach możecie wpaść na rzeczy tego typu – pokaże wam…..jeśli znajdę mój marker,….system w jednym pacjencie. To jest mój pacjent od dłuższego czasu i pochodzi z rodziny nie należącej do kultu.
Wygląda że z nią odnieśliśmy sukces i skończyliśmy integrację. Przyszła sama do mnie na początku zeszłego roku mówiąc, że ma kilka symptomów dysocjacji. Zacząłem badanie. Znalazłem część, którą zintegrowałem ale część mówi: “Są inne rzeczy ja nie mogłam ci powiedzieć a ty nas zintegrowałeś i ja muszę się znowu odłączyć”. Zacząłem od nowa – pytając teraz rutynowo o Alfa, Beta itd. Znalazłem je. Więc pytam tą od nowa odłaczoną część: “Dlaczego nie powiedziałyście mi tego wcześniej?”. Odpowiada: “Próbowałyśmy ci podpowiedzieć ale nie słuchałeś. Przepraszamy, widziałyśmy, że ty nie wiesz wystarczająco aby nam pomoc ale teraz widzimy, ze możesz”. Wtedy poszliśmy do przodu z terapia. Interesujące.

Wytłumaczyła mi cały system. O ile pamiętam wygląda tak. Ten krąg reprezentuje systemy robienia sobie krzywdy. Jest to zbiór osobowości, których zadaniem jest robienie krzywdy ofiarze: Zespół Münchhausena, samookaleczenia itp. Każdy z tych trójkątów reprezentuje całkiem inny system. Ta cześć skomentowała: “Z wyjątkiem mnie, tej jednej części, ty pracowałeś tylko z tym co jest w kręgu bez dotykania całej reszty”.
Okej. W centrum tego wszystkiego jest ciągle kolejny system w formie Drzewa Kabały, o którym wiecie – wygląda jakoś tak, z liniami pomiędzy. W przybliżeniu. To reprezentuje następny system. Kiedy przejdziemy przez ten system, ona mówiła o kolejnym, który jakoś obejmuje wszystko – obejmuje i przypomina klepsydrę. Za każdym razem myślałem, że dochodzimy do finałowej integracji i…..znajdowałem kolejna cześć. Jej mąż ma dar do obserwacji i pomógł szybko wykrywać symptomy nawrotów i kolejnych dysocjacji. Więc za każdym razem w kilka dni wiedzieliśmy o następnym problemie, korygowaliśmy i szliśmy do przodu. Wreszcie będąc ciągle oszukiwany przez jedną część pytam: “Dlaczego kłamiecie?” Odpowiedziała: “Ponieważ nie rozumiesz. Ty spowodowałbyś naszą śmierć”. Przedyskutowaliśmy ten temat i usłyszałem: “Jest zaprogramowane, że jeśli ci się uda i myślisz, że się udalo, to przegrasz. Jest to tak skonstruowane aby się bawić z tobą w kotka i myszkę. Jeśli naprawdę kiedyś nas zintegrujesz to my umrzemy”.
Ta część kontynuowała: “Jestem jedną z 12 apostołów i widziałam to samo w nich wszystkich, 12 apostołów w klepsydrze, którzy pamiętają swoją lekcję bazowaną na Satanizmie – filozofię jak “bądź dobra dla ludzi krzywdzących cię i nienawidź ludzi będących dla ciebie dobrymi” itp. Istnieją 2-3 zdania o każdym aspekcie, które musimy znać na pamięć”.
Mówi: “Jesteśmy jak ziarna piasku w klepsydrze i kiedy ostatnie ziarno spadnie, przyjdzie Śmierć”. Pytam: “Czy Śmierć jest odrębną częścią?”. “Tak. Kiedy ostatnie ziarnko spadnie obudzi się Śpiący Gigant”. Śpiący Gigant to śmierć, która ich zabierze pierwszego lub szóstego dnia jeśli pewne rzeczy nie będą zrobione, ale myśmy niektóre zrobili.
Także znaleźliśmy siostrę Śmierci istniejącą jako program awaryjny, używany z lustrzanym odbiciem aby wykreować siostrzaną część… Śmierć, jako część, wymaga specjalnych tricków do integracji. Powiedziałem: “Bez przesady, oni cię okłamali”. Odpowiedziała: “Poczekaj – to jest dokładnie co oni mi powiedzieli, że ty powiesz. Powiedzieli, że żaden doktor nigdy nie uwierzy, że to może być tak ekstremalnie skomplikowane i dlatego nigdy niczego nie znajdą”. “Hmm,…. powtórz zatem jeszcze raz” odparłem.
“Musze być ubrana na czerwono. Muszę mieć ze sobą Demerol, muszę zażyć Demerol. Muszę otrzymać kod w kompletnie ciemnym pomieszczeniu. To musi się stać w pierwszym lub szóstym dniu po obudzeniu tej części”.
Co miałem do stracenia? Poprosiłem psychiatrę aby dał jej trochę Demerolu. Użyliśmy Kod. Mój gabinet nie ma okien – to było łatwe. O, i były cztery świece zapalone. Świetnie. Wszystko poszło dobrze. Być może byłoby tak samo dobrze bez robienia tego wszystkiego ale chciałem podejmowac zerowe ryzyko i po prostu ufać co ona mówi. Więc, kontynuujemy i znajdujemy kolejną część. To jest Śmierć i Zniszczenie – kolejny program awaryjny z kolejnym siostrzanym odbiciem, którymi trzeba było się zając. O ile pamiętam były jeszcze dwa programy awaryjne. Interesujące, że ostatnia znaleziona część była ekstremalnie przyjazna, stworzona pewnie jako przynęta aby jej nie likwidować i zostawić w pacjentce. Wtedy, po zintegrowaniu tej części odkryliśmy, że emocje i uczucie ciemności (czarności) pozostają dalej. Co odkryliśmy? Kurtynę.
Powiedziała: “Oni przewidywali, że możesz dojść do tego punktu”. I po drodze znaleźliśmy LSD, programowanie Green Bomb. Mówi: “Jest tutaj kurtyna i wszystkie zebrane emocje i przeżycia są za nią. Nie możesz odsunąć tej kurtyny na środku, musisz tak jak kurtynę teatralną ale to bylo niemożliwe aż integracja będzie skończona”. Oni myśleli, że my nigdy nie osiągniemy tego etapu. Póki co wygląda na to że integracja podzialala. A więc znalazłem Śmierć i Zniszczenie a także Klepsydrę w osobie nie z rodziny w kulcie.
“Drzewo i Klepsydra” poinformowała mnie, “byly zrobione z piachu ponieważ my powinniśmy umrzeć. My jesteśmy przeznaczeni do stracenia – generacja odrzuconych”.
Słyszałem rożne rzeczy: kryształy albo krew w klepsydrze dla potomków rodzin z kultu, “wybrańców”. Aktualnie można zrobić bardzo prostą rzecz, położyć klepsydrę na boku i “zatrzymać czas” aby bez nerwów kontynuować pracę z pacjentem. Kolejne to rozsypać ziarna na plaży aby nie można było ich zliczyć. To pomysł od jednego pacjenta widzianego przez innego terapeutę.
Podsuwam kilka dodatkowych pomysłów, które mogą być pomocne. Rozmawiamy o bardzo trudnych rzeczach i tak w głębi, wydaje mi się, że daje to nam dwa zyski. Po pierwsze daje mi nadzieję ponieważ dowiadujemy się czegoś i to pozwala na postęp w leczeniu jak nic do tej pory. Po drugie, powoli demoralizuje to mnie, przez co pozwala mi widzieć i rozumieć do jakiego stopnia to programowanie przez tortury posunęło się.
Chcę wrócić do tamtego pytania. Ile z ofiar ma szansę na wyleczenie?
Nie wiemy. My pracujący z problemami umysłowymi, akceptujemy, że w najlepszym wypadku dwie trzecie, maximum 70% pacjentów poprawi swój stan umysłowy. My mamy bardzo mało do dyspozycji jeśli chodzi o takie problemy. Tragiczne jest to, że wielu pacjentów nigdy nie polepszy swojego stanu. Osobiście wierzę, że oni muszą zerwać kontakt z grupą która ich torturowała.
Znam pacjentów którzy wyjechali do innych stanów ale pewnego dnia jedna z głęboko schowanych osobowości zatelefonowała do kultu aby ją odebrali. To się nadaje tylko do leczenia w zamknięciu i to na długo. Jeśli oni pozostają w tej samej okolicy i mają kontakt z kultem, my nie mamy szans ich leczenia poza humanitarną opieką i wsparciem.
Wiele terapeutów nie chce tego słyszeć. To jest moja opinia. Wierzę, że jeśli oni mają szczęcie i są bogaci to mogą mieć ochronę, mogą uciec w inne miejsce i wtedy możemy z nimi pracować bez przeszkód – wtedy mają szansę wrócić do prawie normalnego życie po intensywnej terapii. Myślę, że w tym kraju nie ma jeszcze jednej ofiary po takim programowaniu, która bylaby w 100% zdrowa. Kilka osób jest na dobrej drodze. Ja mam dwójkę, która bardzo sie stara i zrobiła ogromne postępy ale wyraźnie nie są oni jeszcze zdrowi.
P: Co Pan myśli o relacji pomiędzy tymi rzeczami a zdobywającymi popularność grami jak “Dungeons and Dragons” itp?
Dr.H: Mamy wiele rzeczy dających publiczności do zrozumienia. Chcecie obejrzeć dobry, interesujący film, który dużo sugeruje? Obejrzyjcie “Trancers II”. Można pożyczyć w sklepie video. Pojawił sie ostatniej jesieni. Pewnego wieczoru, piątek, dziewiąta godzina, szukam czegoś ciekawego w sklepie video. Wszystkie dobre filmy juz wypożyczone. Z desperacji biorę dwa z brzegu i jednym był ten własnie film. Fascynujące. Mówią o Green World Order (Zielony Pożądek Swiata). Tak – “Trancers II”. I kto jest producentem? Full Moon Productions (Produkcje Księżyca w Pełni). Nie zauważyłem za dużo sugestii w “Trancers I” ale kto był producentem? Alter Productions (Produkcje Innych Osobowości). Mamy wiele rzeczy wkoło nas dających do myślenia.
Była w latach sześćdziesiątych jedna interesująca osoba mówiąca o Iluminatach. Czy ktoś z was słyszał o Iluminatach w związku z Kultem? Pacjent wspominał mi o tym dwa lata temu. Mamy teraz więcej takich informacji od innych pacjentów. Wygląda na to że jest to nazwa grupy rządzącej światem. Wygląda na to, że oni mają swoje rady w kilku krajach świata i jedną na cały świat. To nazwa kierownictwa Kultu. Czy to prawda? Nie wiem. Interesujące, że mamy ludzi którzy probują nigdy nie ulegać sugestiom (plotkom?) ale też mówią podobne rzeczy. W późnych latach sześćdziesiątych był sobie jeden starszy pan mówiący o infiltracji Hollywoodu przez Iluminatów.
Z pewnością to, co niektórzy pacjenci mówią brzmi jak rzeczy o upiorach , horrorach, opętaniu i wszystkim innym co przez ostatnie 20 lat bylo popularyzowane przez Hollywood w celu odwrażliwienia społeczeństwa aby, gdy Satanistyczny Porządek obejmie kontrolę, ludzie przyjęli to bez szoku. Czy to prawda?
Nie mogę w 100% stwierdzić że tak. Co mogę na pewno stwierdzić to to, że programowanie przez tortury rytualne, które spotkaliśmy w tym kraju i w jednym poza granicami U.S.A, jest rozpowszechnione, systematyczne, bardzo dobrze zorganizowane i bazowane na tajnych informacjach nigdzie nie publikowanych, i nikt o tym nigdy nie wspomniał ani w literaturze ani w TV.
Jeszcze dwa pytania i musze iść dalej z materiałem. Tak?
P: Czy ma Pan jakiś sposób na upewnienie sie czy pacjent jest dalej kontrolowany?
Dr. H: Pytałbym kilka części, z którymi rozmawiam – Trzon, Diana, Mądrość, Master Programer na ten temat i powtarzał bym to co jakiś czas. Jeśli posuniecie się do przodu, znowu spytać. Pytanie z tylu sali?
P: Ciekaw jestem czy Pan słyszał o pochodzeniu rodziny Marcina Lutra.
Dr. H: Czy co?
P: Czy oni byli w Kulcie?
Dr. H: Nic na ten temat nie wiem. Dobra rada. Proszę spytać go o kod identyfikacyjny. Ludzie ci mają kod identyfikacyjny. Jest w tym data urodzenia. Także może być miejsce gdzie był programowany, numer pokazujący, którym z kolei dzieckiem był, jak “02″ gdy był drugim. Także będzie numer pokazujący ile pokoleń przed nim bylo w kulcie. Juz widziałem nawet do 12 pokoleń.
P: Zaobserwowałem w moich pacjentach wiele z tych rzeczy co Pan opisał. Chciałbym spytać o Siedem Systemów. Wspominał Pan o systemach. Czy to są te Siedem Systemów?
Dr.H: To było w kilku pacjentach, tak, Siedem Systemów.
P: Może Pan powiedzieć o tym albo narysować?
Dr.H: Uczciwie rzecz biorąc nie wiem wystarczająco. Myślę, że to może być od Siedmiu Drzew Kabały.
P: Czy ma Pan jakieś dowody że te ofiary były znaczone, jakieś znaki na ciele, szczególnie na narządach płciowych?
Dr.H: Niektórzy mają tatuaże czy cos tego typu, nawet niektóre rzeczy są w dokumentacji danego przypadku, ale nie wyciągałbym daleko idących wniosków – być może zrobili to sami sobie. Ostatnie pytanie i musimy zacząć nowy materiał, bo nigdy przez to nie przebrniemy. Proszę was zachowajcie resztę pytań na następna okazję.
P: To nie pytanie ale chcę w imieniu swoim i być może innych też, chcę serdecznie podziękować za podzielenie sie z nami pańskimi odkryciami.
OKLASKI
P: Czy chcecie państwo powstać aby dać owację na stojąco za ten materiał? To było wspaniałe.
DŁUGOTRWALE OKLASKI
Dr.H: Mój drogi przyjaciel, który był na szczycie w naszej profesji, któremu jak wiem grożono śmiercią, i który walczył aby utrzymać zawodową reputację a jednocześnie nie przestać wierzyć w to że rozszczepienie osobowości istnieje, który był okrutnie krytykowany za nawet podejrzewanie tego 10-15 lat temu, walczył o to ryzykując karierę. Wiem, że w głębi serca on wiedział, że to prawda ale zawsze mawiał: “Nie byłbym zaskoczony jeśli bym odkrył jutro, że to międzynarodowa konspiracja ale też nie byłbym zaskoczony gdyby wszystko okazało sie plotką i bajką”.
On próbuje być ekstremalnie bezstronnym. To dlatego że sprawa jest kontrowersyjna i z powodu zaczętej już kampanii dyskredytującej, która głosi, że wszystko co pacjenci pamiętają jest fałszywe (nawet kazirodztwo itp) i wywołane przez “Oprah”(program TV) i książki typu “The Courage to Heal”(Odwaga Wyzdrowieć) oraz przez naiwnych terapeutów używających hipnozy. Bardzo kontrowersyjne.
Moja własna opinia została uformowana, że jeśli mają mnie zabić to mnie zabiją. Ogromna ilość informacji zobaczy światło dzienne i będzie rozesłana do dziennikarzy i agencji detektywistycznych, jeśli coś by mi się stało, i mam nadzieję że ogromna ilość ludzi takich jak wy, gdybym kiedykolwiek miał wypadek, będzie naciskało żądając poważnego dochodzenia.
Myślę że musimy sie obudzić i stanąć przeciwko temu w formie zbiorowego poczucia sumienia, i ja próbowałem czekać aż będę miał wystarczająco potwierdzenia z niezależnych źródeł aby mieć 100% pewność, że to jest szeroko rozpowszechniony problem. Wiem, gnaliśmy jak by sie paliło próbując wepchać ile tylko mogłem materiału. Mam nadzieję, że dałem wam cos do myślenia, trochę nowych idei i jestem wdzięczny za wasze przybycie.
DŁUGIE OKLASKI
————————————————-
KOMENTARZ TŁUMACZĄCEGO
1) Dr. Hammond użył słowo “Kult” z braku lepszego. Możemy spędzić wieczność dyskutując to czy powinniśmy użyć słowa “Kult”, “Iluminaci”, “Masoni”, “Żydzi”, “Mafia” itd., itp. On użył słowa “Kult” i musimy to zaakceptować. Proszę nie mylić tego z powszechnie używaną poniżająca “etykietą”: “Ach, ten Kult!”. Granica pomiędzy kultem i religią jest bardzo niewyraźna. Często uczciwi ludzie są nazywani “kultem” dokładnie tak jak najlepsi polscy patrioci byli w czasach stalinowskich nazywani “zaplutymi karłami reakcji” – rozumiemy się? W tym samym momencie wiele grup oficjalne uznanych za religie jest niczym innym tylko wprost diabolicznymi organizacjami.
2) Ten tekst nie może być dla każdego. Wiele osób odbierze go jako “kompletny bełkot pseudonaukowy”. Rozumiem to i respektuję. Proszę tylko nie atakować tego artykułu z prostej przyczyny, że Pan czy Pani nie może go w 100% zrozumieć. Był to wykład wygłoszony przez jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata, więc chyba wiedział co mówi……(?) Fakt, że został “uciszony” i sprawa tortur rytualnych zatuszowana tylko potwierdza historyczną wartość jego wystąpienia. Z pewnością każdy może zrozumieć z tej prelekcji, że bazą do tortur rytualnych i rozszczepiania osobowości jest i była żydowska Kabała.
Skoro nauki kabalistyczne istnieją od setek jeśli nie tysięcy lat, czy oznacza to że torturowanie dzieci i rozszczepianie ich osobowości jest też praktykowane od niepamiętnych czasów? Jeśli tak, czy znajomość tego faktu pomoże nam zrozumieć lepiej niektóre wydażenia z historii?…… Aha – proszę pamiętać, ze “kabała” znaczy podanie z ust do ucha, nigdy do zapisania. Książki o Kabale są napisane przez ludzi z zewnątrz, którzy odkryli kilka szczegółów, to wszystko. Uczeni w Kabale są to starsi, sprawdzeni i wtajemniczeni członkowie grupy, którzy będą wyłącznie ustnie przekazywać swoją wiedzę następnemu pokoleniu. Młody Greenbaum, jako nastolatek, mogł znać tylko podstawy całej tajemnej nauki i proszę ile diabolicznego zła z tym zrobił! Czy mamy prawo podejrzewać, że to co widzimy to tylko czubek góry lodowej?
3) Biorąc pod uwagę, że niektóre osoby mogą widzieć przedstawione zagadnienia jako cos absolutnie podobnego do opowiadań o “zielonych ludkach” – daję link do znanej (i respektowanej) polskiej strony “ABC Zdrowie”(http://portal.abczdrowie.pl/rozdwojenie-jazni)
gdzie znajdziecie poniższy cytat:
Przyczyny osobowości wielorakiej
Mechanizm powstawania zaburzeń dysocjacyjnych nie jest do końca znany. Zakłada się, że rozszczepienie osobowości wynika z traumatycznych przeżyć, kryzysów i głębokich urazów w okresie wczesnego dzieciństwa, np. molestowania seksualnego lub permanentnie doświadczanej przemocy domowej. Sposobem radzenia sobie dziecka może być zepchnięcie do nieświadomości uczuć i zachowań, z których z czasem rozwijają się alternatywne osobowości.
4) Z trochę lżejszej nuty. Znamy jeden przykład rozszczepienia osobowości przedstawiony w literaturze – Doktor Jekyll i pan Hyde. Prosze przeczytac:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Doktor_Jekyll_i_pan_Hyde_%28nowela%29

5) Przygotowując się do bycia zaatakowanym przez ludzi, którzy są opłacani aby zniszczyć każde źródło prawdy, chcę Państwu polecić przeczytanie bardzo popularnej pracy “25 rules of Disinformation”(25 Zasad Dezinformacji). Niestety jest tylko po angielsku. Być może pewnego dnia znajdę czas aby to przetłumaczyć. Ta praca to lista wszystkich chwytów używanych przez wspomnianych delikwentów – bardzo pouczająca lektura! Gdy oni zaatakują ten artykul (czy jego tłumacza) – z pewnością użyją coś z tej listy. Podaje 3 linki (na wypadek jeśli zaczną znikać z Internetu):

http://newworldordersurvival.yolasite.com/25-rules-of-disinformation.php http://www.911review.org/Wiki/RulesOfDisinformation.shtml http://vigilantcitizen.com/latestnews/the-25-rules-of-disinformation/

6) Najsmutniejszym faktem jest to jak niewiele wiemy o tej prelekcji w ponad 20 lat po jej wygłoszeniu. Aktualnie wiemy coraz mniej. Oczywiście, Dr. Hammond ryzykował karierę i życie mając nadzieję, że jego “wychylenie się” spowoduje eksplozję – inni pójdą jego drogą odkrywając więcej dowodów i ewentualnie przestępcy będą schwytani i ukarani za swoje zbrodnie. Dr. Hammond się mylił. Ludzie, którzy mają nas za niewolników, mieli rację: jesteśmy gojami – tymi prymitywnymi bydlakami z ludzką twarzą. Gojów nie można obudzić, nauczyć o prawdzie, skłonić do akcji. Dla gojów musi być tylko codzienna rutyna: “jedzonko, kupka, seks, spanie, powtórzyć!“

dydymus illuminati destroy

Psychologia NWO : Poprawność Polityczna

Dodaj komentarz

Biali Rosjanie (za carem) wydrukowali taki plakat ukazujący czerwonego bolszewika, Leona Trockiego (prawdziwe, żydowskie nazwisko Lew Dawidowicz Bronstein). To właśnie Trockiemu jest przyznawany tytuł twórcy (jest na to dobry dowód) terminu „rasista” jako określenia uwłaczającego w stosunku do jego politycznych wrogów: Białych, nie-żydowskich innowierców.

Zwróć uwagę na chrześcijański krzyż, u góry po lewej, a także na to, że Biali Rosjanie są sterroryzowani przez Mongołów na obrazku, na dole po prawej – nawet później marksistowscy żydowscy ekstremiści byli podnieceni wykonując swe rozkazy zadawania cierpień innym rasom. Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają!

Trocki, urodzony w zamożnej rodzinie, był głównym maksistowskim intelektualistą, zaraz za Leninem (dowiedziono, że był co najmniej pół-żydem), a także frontmenem rewolucji bolszewickiej w 1917 r. Bogaty nowojorski bankier i wspólnik Rothschilda, Jacob H. Schiff, był kanałem pośredniczącym międzynarodowego żydostwa w finansowaniu czerwonej rewolucji do wysokości 20 mln dolarów w złocie (dobrze ponad 200 mln na dzisiejsze pieniądze). Trocki zdeponował środki w banku Warburga (potem ożenił się z córką Warburga), aby dokonano ich transferu do Szwecji, a stąd do Rosji.

Przeczytaj to, z the New York Times:*

“Sześć lub osiem tygodni temu żydzi słuchaliby rozkazu pójścia do wojska z obowiązku, lecz z ciężkim sercem, gdyż wiedzieli, że będą walczyć po to, żeby utrwalać rosyjską autokrację. Ale teraz wszystko się zmieniło. Rosyjska demokracja stała się zwycięska i podziękowania należą się żydom, bo to dzięki nim rosyjska rewolucja odniosła sukces” – Jacob H. Schiff, nazwany swego czasu „największym żydem w Ameryce” w artykule NY Timesa z maja 1917 r. Artykuł w pliku pdf tutaj:102340180

Gdy Trocki i około 100 brooklyńskich żydów komuchów towarzyszyło transportowi złota na statku (wyczarterownym przez Schiffa i Warburga), Kanadyjczycy przechwycili statek i początkowo aresztowali ich. Lecz wkrótce później on i złoto zostali zwolnieni dzięki specjalnym staraniom żyda z wywiadu brytyjskiego, Sir Williama Wisemana, którego potem nagrodzono lukratywną posadą w nowojorskiej firmie bankierskiej Kuhn, Loeb and Company (wciąż działa). Jego koleś, płk Edward House, był tajemniczym doradcą (prawdopodobnie był krypto-żydem) Woodrow Wilsona, który podjudzał Wilsona za kulisami wydarzeń, aby ten podpisał sławetny the Federal Reserve Act w dniu 23 grudnia 1913 r., z powodu którego w mniejszym czy większym stopniu, żydzi posiadają ten kraj aż do dzisiejszego dnia, i z powodu którego spłacasz im jakieś parszywe długi przy każdej okazji.

Zatem widać tutaj wyraźnie wszystkie bezpośrednie powiązania między międzynarodową żydowską agenda, międzynarodowymi żydowskimi/syjonistycznymi bankierami, Rezerwą Federalną (ludźmi od Rothschilda, którzy mają cię w ręku) a historycznymi, globalnymi wysiłkami, aby rozwalić narody innowierców, tak jak w przypadku Rosji, w celu forsowania sprawy żydów.

Ale kto wyskoczył z słowem “rasista”, jakie obecnie używane jest bezustannie, aby rzucać oszczerstwa na Białych ludzi? A co w sprawie istnienia kultu ofiar mniejszości, jaki ciągle jest plagą w USA? To ten cały biznes, że każdy „jest tak ciemiężony” przez cały czas. Na pewno to daje się zauważyć, każdy to widzi – każda grupa w USA ma własny rodzaj propagandy bycia ofiarą – czarni, żydzi (ci są w tej dziedzinie zawodowcami, są ofiarami przez cały czas), latynosi, metysi, rdzenni Amerykanie, homosie, biseksy, transseksy, radykalne feministki (niektóre naprawdę nienawidzą Białych mężczyzn), każdy rodzaj nie-Białych wyznawców jakiejś religii, nawet fetyszyści od sado-maso! Wszyscy są „prześladowani”!

Zauważ, że to ZAWSZE “Zły Białas” (zwykle Biały, heteroseksualny mężczyzna) jest tym złym, jest winny z definicji, jest po prostu wiecznym „oprawcą” wszystkich naokoło. Ale kto to zaczął i dlaczego? Doczytaj do końca, a także obejrzyj zamieszczone tu 3 filmy w tej sprawie. Cała ta kłamliwa i bezczelna bzdura stanie się wówczas przejrzysta!

Jeden ze współczesnych słowników określa rasizm jako:

Rasista: 1932 jako rzeczownik, 1938 jako przymiotnik od rasy; rasizm po raz pierwszy stwierdzono w 1936 (z francuskiego racisme, 1935), pierwotnie używano tego oznaczenia w kontekście teorii nazistów. Ale potem zastąpiło ono poprzednie określenia rasowy (1907) oraz zwolennik rasowości (1917), obydwa używane na początku w kontekście brytyjskim albo południowoafrykańskim.

– Online Etymology Dictionary, © 2001 Douglas Harper

Zwróć uwagę, jak ten autor niefrasobliwie przypisuje Francuzom opis „teorii nazistowskiej”, gdy tymczasem jest to oczywista bzdura. Co tym bardziej ironiczne, że powstanie tego znaczenia przypisuje się niemieckiemu żydowi, który znalazł się na wygnaniu we Francji po tym, jak naziści doszli do władzy, a że mieli już dosyć „działalności” tego żydowskiego „intelektualisty”, kazali mu się wynosić z ich kraju. Z pewnością to jego pisanina we Francji napłodziła wyrzutków, jakie zaraziły powyższe źródło francuskie.

Magnus Hirschfeld — pewien ciekawy żyd:

[moje uwagi w nawiasie]

Wg II wydania (1989) Oxford English Dictionary, najwcześniejszym znanym użyciem słowa „rasizm” w jęz. angieslkim nastąpiło w 1936 r. w książce napisanej przez amerykańskiego „faszystę”, Lawrence’a Dennisa, The Coming American Fascism. Drugim zastosowaniem tego określenia, jak zauważa OED jest tytuł książki pierwotnie napisanej po niemiecku w 1933 i 1934 roku, lecz przetłumaczonej na angielski i po raz pierwszy opublikowanej w 1938 r. jest „Racism” Magnusa Hirschfelda, w tłumaczeniu Edena i Cedara Paul. Ponieważ Hirschfeld zmarł w 1935 r., zanim doszło do publikacji książki Dennisa (w następnym roku), i już w tekście swojej książki obszernie i w tytule i w treści używał tego słowa, wydaje się, że uczciwym jest uznać jego, a nie Dennisa, za twórcę słowa „rasizm”. W przypadku słowa „rasista” jako przymiotnika, OED przypisuje pierwsze znane użycie tego określenia samemu Hirschfeldowi. Kim był Magnus Hirschfeld, i co miał nam do powiedzenia na temat “rasizmu”?

Magnus Hirschfeld (1868-1935) był niemieckim żydem, naukowcem z dziedziny medycyny, którego głównym zajęciem była praca w dziedzinie, jaka potem została poznana jako „seksuologia” (w oryginale seksologia – przypis tłum.), naukowy termin na oznaczenie badań nad seksem. Jak Havelock Ellis w Anglii i Alfred Kinsey w USA, Hirschfeld był nie tylko jednym z pierwszych, którzy zajmowali się systematycznym gromadzeniem informacji o ludzkiej seksualności, ale również był apostołem „wyzwolenia” seksualnego. Jego głównym przedmiotem zainteresowań były badania nad homoseksualizmem, lecz publikował także wiele innych książek, monografii i artykułów dotyczących seksu. Napisał pięciotomowy traktat o „seksologii” oraz ok. 150 innych prac, a pomagał w napisaniu scenariuszy i produkcji 5 filmów na ten temat.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że jego dzieła miały na celu wysłanie informacji – że tradycyjna chrześcijańska i burżuazyjna moralność seksualna jest represyjna, irracjonalna i hipokrytyczna [zauważcie to ludzie!] i że emancypacja byłaby wielkim krokiem naprzód. Zachwyceni nim tłumacze, Eden i Cedar Paul, w swym wprowadzeniu do “Rasizmu”, pisza o jego “niezrównanym mistrzostwie występowania w sprawie osób, które z powodu ich seksualnie harmonicznego funkcjonowania są typem niezwykłym, są prześladowani przez swych bardziej szczęśliwie uwarunkowanych współśmiertelników”. Na długo przed wybuchem „rewolucji seksualnej” w latach 60-tych, Magnus Hirschfeld prowadził krucjatę w celu “normalizacji” homoseksualizmu i innych anormalnych zachowań seksualnych. [żydzi nawet teraz znajdują się w awangardzie ruchu praw homoseksualistów – spójrz na długą listę, jaka jest na to dowodem] link: incogman.net/04/2009/could-jews-get-any-more-gay/

Hirschfeld był założycielem Instytutu Nauk Seksualnych w Berlinie i pomagał w organizowaniu się „nauki o seksologii” na skalę międzynarodową. W 1922 r. został fizycznie zaatakowany i prawie zabity przez antysemitów w Monachium [ciekawe dlaczego?]. W maju 1933 r., naziści zamknęli jego „Instytut Nauk Seksualnych”, a Hirschfeld uciekł do Francji, gdzie żył do śmierci w 1935 r. Z The Heretical Press — tutaj przeczytasz całość: link: http://www.heretical.com/miscella/racism.html

Na marginesie dodajmy, że Hirschfelda czasami nazywa się “Einsteinem seksu” (był żydem i był zboczony). Współtworzył i grał rolę w wyprodukowanym w 1919 r. filmie niemym “Different from the Others” (inny niż wszyscy), w którym po raz pierwszy na ekranie pojawił się homoś, Conrad Veidt (po prawej). Mogę się o to założyć z każdym i o każdą stawkę!

W latach po I WŚ, marksistowscy żydzi i chazarscy żydzi, nielegalni imigranci z Polski i Rosji, robili wszystko, co mogli, aby wykupić albo przekręcić na swoją stronę niemieckich komuchów, jacy zostali powaleni przez wojnę. Nie dziwi więc, że niemieccy Biali ludzie stadem pobiegli pod skrzydła wujcia Adolfa!

Jest również wielce prawdopodobne, że Hirschfeld ukradł określenie “rasistowski” Trockiemu do pewnego stopnia, ale to on określił kolor skóry jako aspekt białych przeciw czarnym w tej kwestii. Wyraźnie to Trocki był pierwszym, który użył tego słowa w opublikowanym dokumencie z 1930 r. (najpóźniej wtedy). Niektórzy mówią, że stosował to określenie w przemówieniach znacznie wcześniej.

Trocki nie używał tego słowa w sensie czarny vs biały, ale w znaczeniu przeciw-innowierczym. To jest kluczowa koncepcja – żyd przeciw Białej rzeczy. Atakował swych politycznych i odwiecznych wrogów rasowych, Białych Innowierców w Rosji i w Europie jako coś, co sam nazywał „Słowianofilami”, a potem, Faszystami we Włoszech i w Niemczech. Oto użycie przez Trockiego tego słowa; zauważ zawartą w nim nienawiść względem Białych:

“The History of the Russian Revolution” 1930:

“Słowianofilizm, mesjanizm zacofania, oparty jest na filozofii, jaka zakłada, że naród rosyjski i ich kościoły są demokratyczne same przez się, podczas gdy urzędnicza Rosja jest niemiecką biurokracją narzuconą im przez Piotra Wielkiego. Zauważ uwagi poczynione wobec tego zagadnienia: „W ten sam sposób teutońskie bałwany obwiniały despotyzm Fryderyka II wobec Francji, jak gdyby zacofani niewolnicy nie mieli zawsze potrzeby zrobienia z nich ucywilizowanych niewolników”. Ten krótki komentarz całkowicie klaruje nie tylko starą filozofię Słowianofilów, lecz także ostatnie rewelacje o „rasistach”. Przeczytaj własne słowa marksisty o tej sprawie, link: http://www.marxists.org/archive/trotsky/1930/hrr/ch01.htm

“What is National Socialism?” 1933:

„W dziedzinie polityki, rasizm jest zwietrzałą i bombastyczną mieszanką szowinizmu w sojuszu z frenologią. Tak jak zubożały szlachcic poszukiwał ukojenia w szlachetności swojej krwi, tak samo zubożały mały burżuj zamracza się bajkami dotyczącymi specjalnej wyższości swej rasy”. Przeczytaj własne słowa marksisty w tej sprawie, link: http://www.marxists.org/(…)330610.htm…

Rasowe korzenie Politycznej Poprawności (PC) (z witryny Western Safeguards Initiative):

“Political Correctness”(PC) jest oczywiście polityką albo cenzurą pewnego rodzaju języka i idei Białych, Zachodnich państw. Przykładem PC byłoby zakazanie napisania eseju, który czarny, Meksykanin albo żeński obywatel mógłby odczytać jako „napastliwy”.

Okazuje się, że żydowski komunista, Georg Lukacs (1885-1971; zdjęcie po prawej) prawdopodobnie stworzył pierwszy podręczny program roboczy, w jakim użyto PC do indoktrynacji obywateli państw Zachodu. Zdarzyło się to na krótko przed powstaniem kierowanej przez żydów Szkoły Frankfurckiej, która sama wybrała się w świat tworzenia idei PC z pomocą szkoły Maxa Horkheimera (1895-1973; zdjęcie poniżej na lewo), który też był żydem i wynalazł koncepcję „teorii krytycznej”, jaka posłużyła do krytycznych ataków na Białą, Zachodnią kulturę i wartości (Lukacs osobiście był odszczepem Szkoły Frankfurckiej). „Teoria krytyczna” utworzyła drogę współczesnej koncepcji PC poprzez sportretowanie kultury Białych jako czegoś napastliwego i paskudnego. Co ciekawe, „teoria krytyczna” zapożyczyła pewne idee z dzieł innego żyda: z psychonalizy Zygmunta Freuda.

frankfurt school

Jednak czasami niektóre wydarzenia historyczne mają miejsce w tym samym czasie. Gdy Lukacs (w roli komisarza ds kultury w czasach żydowskiego, komunistycznego reżimu na Węgrzech Beli Kuna, 1919 r.) tworzył oparty na marksizmie program PC, aby indoktrynować węgierskie dzieci za pomocą politycznie lewicowej propagandy, tak samo Franz Boas zaczął tworzyć ideologię opartą częściowo albo w całości na marksizmie. Niezależnie od tego, czy ich twory miały charakter społeczny, ekonomiczny, rasowy albo były kombinacją wszystkich trzech, wszystkie one były zakorzenione w marksizmie albo w czymś bardzo podobnym – egalitaryzmie/uniwersalizmie (tj. historycznie nowej idei, że wszyscy ludzie i kultury są albo mogą być „równe” w znaczeniu, i że kultura Białych/Zachodu/kapitalizmu jest napastliwa i zła). Marksizm i egalitaryzm/uniwersalizm są niemal tym samym, z wyjątkiem tego, że pierwszy opiera się bardziej na sprawach ekonomicznych, a te drugie bardziej na sprawach społeczno-kulturalnych. (Można się spierać, że marksizm był próbą użycia idei ekonomicznych do przekształcenia społecznego, i domyślnie, że kwestie rasowe w społeczeństwie, w rozumieniu marksizmu, nie są wyłącznie oparte na sprawach ekonomicznych).

Lecz bez znaczenia jest, jaki typ programu marksizmu/uniwersalizmu tworzyli ci ludzie, wszyscy zmierzali do tego samego sedna: cwanie zamaskowanego żydowskiego ataku na tradycyjną, Białą kulturę. Ich programy były zaprojektowane w taki sposób, aby zakończyć kontrolowanie przez Białych większości świata z korzyścią dla żydów. To oni stworzyli rasowe programy zamaskowane jako zwyczajne polityczne albo społeczne ruchy. Żydzi instynktownie wiedzą, że ruchy, jakie „wyrównują” kultury Białych krajów w taki albo inny sposób są dobre dla żydów, gdyż zrównywanie pomaga w tłumieniu ruchów nacjonalistycznych, że one nie mogą powstać i „gnębić” żydów, jak to miało miejsce w nazistowskich Niemczech w latach 30-tych. (zauważ, że te zamaskowane ataki na kulturę przez żydów często posługują się pomieszanym słownictwem i zdaniami, a często upozorowane są na sprawianie wrażenia naukowości po to, żeby nadać atakom pozór legalności i wyrafinowania).

Marksizm, feminizm, socjalizm, lewicowość, egalitaryzm, PC – wszystkie są stworzonymi przez żydów napaściami na Białą, Zachodnią kulturę. A wszystkie one zostały zaakceptowane przez wielu mieszkańców Zachodu jako zgodne z prawem, z niewielka ilością wyjątków. Wszystkie te idee zakładają „równość” jako główny argument i podstawowy cel. Wszystkie są nienaturalne i uniwersalne, wszystkie wymagają rządowej lub biurokratycznej machiny do tego, żeby opinia publiczna je zaakceptowała.

Poczynając od Karola Marksa, idąc przez prace Zygmunta Freuda, W. I. Lenina, Leona Trockiego, Georga Lukacsa, Franza Boasa, teoretyków Szkoły Frankfurckiej, Ashley Montagu oraz Stephena J. Goulda, wszędzie dostrzec można korzenie ruchu/ruchów, jakie prowadzą wprost do dzisiejszego ruchu wokół pojęcia PC. Wszyscy wymienieni byli rasowymi żydami (Lenin podobno częściowo), wszyscy trzymali się nie-tradycyjnych idei, jakie można bez żadnej przesady nazwać antyzachodnimi, wszyscy byli społecznie i politycznie wpływowi, i wszyscy odegrali ważne role w pierwszym stworzeniu, a następnie rozwinięciu pojęcia PC, a następnie jego szerokiej akceptacji.

Nawet jeżeli nie-żydzi w obecnym czasie stosują idee PC, to tak naprawdę są oni tylko mimowolnymi pomocnikami żydów, którzy wymyślili i stworzyli PC. Bez żydów najprawdopodobniej coś takiego, jak Polityczna Poprawność, jaką znamy dzisiaj, w ogóle nie istniałaby.

Historia politycznej poprawności, część I

Dowiedz się, jak cały ten bullshit się zaczął, przez kogo i dlaczego. Ci ludzie mieli wewnętrzną, atawistyczną nienawiść do Białej rasy i użyli swego pseudo-intelektualnego uzasadniania, aby usprawiedliwić swoje przestępcze działania. To wszystko było wspierane przez Globalistyczne Fundacje w naszych szkołach, na uniwersytetach i w mediach przez wiele dziesiątków lat.

paula rothenburg

Przeczytaj artykuł zamieszczony na witrynie WorldNet Daily, jaki odsłania to, o czym ja piszę w sprawie szkoły marksistów z Frankfurtu, p.t.: Who stole our culture? (kto ukradł naszą kulturę?). W tym materiale, WorldNet Daily wyraźnie unika słowa żyd, gdyż byłoby to “niepoprawne politycznie” i narażałoby na atak ze strony „politycznie poprawnej” żydowskiej psiarni. Widzicie, jak to działa?, link: http://www.wnd.com/2007/05/41737/

A zatem można dostrzec, że cały ten biznes z PC ma swoje początki wśród żydowskich „przekonańców o własnej wyższości”, jeśli się sięgnie do wszesnej fazy ubiegłego wieku, gdy się analizuje starania żydowskich marksistów i intelektualistów, prywatnie finansowanych przez tzw. „kapitalistycznych” żydów, którzy masowo pchają szmal w fundacje edukacyjne, jakie wspierają tę agendę aż po dziś dzień.

magnus hirschfeld

A jaka rasa jest celem tej całej masowej nagonki społeczno/politycznej? Oczywiście wszyscy z nas, Biali Innowiercy, przez ostatnie co najmniej 40 lat, każdy Biały Amerykanin, a także wszelkie nasze instytucje społeczne i związana z ich istnieniem nasza kultura. Jako tacy, jakimi się urodziliśmy, jesteśmy celami ataków i stania się ofiarą tego inspirowanego przez żydów zła od samego początku!

Rzuć okiem na radykalny feminizm, jak wygląda w wykonaniu żydówek – Susan Sontag (Rosenblatt), Gloria Steinem czy Betty Freidan. Wszystkie produkty tego rodzaju dokonujące głębokich podziałów z użyciem polityki płci całkowicie zafałszowały obraz relacji w Białej Ameryce do takiego stopnia, że ludzie nie mogą nawet rzucić okiem na piękność na ulicy. Poczytaj o tym, link: http://www.profam.org/pub/fia/fia.2202.htm

Jak widać na filmach, marksistowski żyd, Herbert Marcuse (po prawej), został zaproszony w nasze progi z jego rodzinnych nazistowskich Niemiec, ale później dokonał zwrotu i zadał Ameryce cios nożem w plecy przedstawiając swoje wywrotowe teorie społeczne. Stworzył dużą część tej polityki mentalności grupowej ofiary i miał wielki wpływ na „inteligencję” Pokolenia Wyżu Demograficznego z lat 60-tych. Cała ta podejrzana agenda była reklamowana jako „wyzwolenie”, lecz w rzeczy samej była prawdziwym osłabiającym, wywrotowym programem przeciwko nie-żydowskim Białym ludziom, jaki wciąż trwa do dzisiaj.

Podczas II WŚ, był on również uczestnikiem the OSS — prekursora obecnego CIA — i pracował nad tworzeniem antynazistowskiej propagandy, a potem był zatrudniony w dziele wyłapywania domniemanych nazistów w okupowanych Niemczech. Kto wie, ilu jego byłych niemieckich wrogów otrzymało malutką odpłatę za swoje czyny od tego pokrętnego żyda-dewianta?

Tylko w tej jednej sprawie, należy pomyśleć, ile więzi międzyludzkich i żyć zrujnował w USA ten „teoretyk” przy pomocy zła zawartego w żydowskich filozofiach o „wyzwoleniu” w latach 60-tych i później?

marcuse herbert

Cały ten niekończący się koszmar “politycznej poprawności” narzucony Ameryce i innym dawniej Białym państwom, został wykombinowany przez żydów, takich jak Marcuse. Ma on ciągle miejsce w tym kraju aż do dziś i w sposób zauważalny coraz bardziej się pogarsza. Współczesne klony Marcuse są porozsiewani po całym kraju, tacy jak żydówka Paula Rothenberg (po prawej), która wymyśliła kompletnie absurdalne określenia „Przywileje Białych”, „Niewidoczny Rasizm” i wiele innych, a trzeba zwrócić uwagę, że to najnowsze wcielenie trockistowskie krąży po wszystkich naszych campusach przy college’ach, bezwstydnie zarażając trucizną naszych młodych ludzi, infekcją projektu propagandy anty-Białej – i jeszcze ta kreatura bierze za to duży szmal!

Nasze uniwersytety i college mają program studiów społecznych, jakie obecnie otwarcie oczerniają ludzi Białych jako jawnych albo „ukrytych” rasistów i zaczynają również otwarcie kwestionować pozytywy zawarte w normalnej, heteroseksualnej strukturze Białej Rodziny. Zapytaj dzieciaka z college, co mówią w książkach, salach wykładowych, salach lekcyjnych w dzisiejszej dobie – bądź przygotowany na to, że usłyszysz rzeczy szokujące, jakie mogą cię bardzo wkurzyć.

My, ludzie Biali naprawdę znajdujemy się w stanie rasowej wojny bona fide z żydowskimi ekstremistami i spekulantami, wojnie toczącej się przy odkrytej czy zasuniętej kurtynie, jaka toczy się od pewnego czasu. Większość Białych nawet pojęcia zielonego nie ma na temat tego, co dokładnie się teraz dzieje. Podejrzewają coś, ale nie mają racji, bowiem są zaprogramowani, aby nie wymawiać głośno słowa na „ż”, bo w przeciwnym razie będą nazwani nazistą przez innych.

Całkiem diaboliczny system ci żydzi sobie wymyślili.

– Phillip Marlowe

A oto mamy cytaty z pierwszej ręki: (były, ale się zmyły, ponieważ poprzedni blog IncogMana został zlikwidowany – przypis tłum.)

*Zauważ bezczelne kłamstwo wypowiedziane przez Jacoba Schiffa na temat żydowskiej „lojalności”. Powiedział, że żydzi rosyjscy wspierali monarchię w Rosji niechętnie jeszcze na 6-8 tygodni przed rewolucją, ale wiedział z całą pewnością już odprawiając Trockiego na statku i ładunek złota na miesiące przed tym wydarzeniem. Kłamie w żywe oczy. Jego starania wraz z innymi żydowskimi finansowymi i marksistowskimi hohortami są realizacją tego, co spowodował komunizm dla świata i są przyczyną śmierci i cierpienia niewypowiedzianych milionów Białych (o wiele, wiele więcej niż zawarte w rzekomym gigantycznym żydowskim przekręcie z gazowaniem Holyco$tycznym); a ma również skutki dla wielu innych ras do dzisiaj (jak Azjaci).

trotsky-poster-cropped

Ten transfer złota od bogatych amerykańskich kapitalistów żydowskich do sfinansowania rewolucji bolszewików jest mało znany, ale jest to potwierdzony historycznie fakt.

Na spędzie świętującym sukcesy bolszewików w nowojorskim Carnegie Hall w nocy 23 marca 1917 r., został odczytany telegram z poparciem od Jacob Schiff of Kuhn, Loeb & Co. Telegram został odtworzony w porannym wydaniu New York Times (link w pdf podany wyżej w tekście).

Schiff starał się zaprzeczać swemu udziałowi w tym przedsięwzięciu, ale 30 lat później jego wnuk John przyznał w gazecie the New York Journal-American (03 luty 1949 r.), że staruszek wsadził 20 mln dolarów w złocie w sprawę bolszewicką.

http://www.eioba.pl/a/47ka/psychologia-nwo-frankfurcka-szkola-filozofii

Ukartowana Abdykacja , czyli Papież końca czasów.

Dodaj komentarz

„Niektórzy zwykli ludzie żyją z dnia na dzień, inni z tygodnia na tydzień, jeszcze inni planują w skali roku, pięciu lub dziesięciu lat… Jednak istnieje grupa ludzi… filozofów i mistyków, którzy planują i kreują świat za pomocą wieków i tysiącleci …

Nic, co wydaje się być przepowiednią, wizją nie jest szaleństwem wyroczni… bowiem tak naprawdę jest to fakt dokonany i starannie zaplanowany element przyszłości powstałej w przeszłości …”

Dydymus

przywitanie masonów.jpg

Masońskie przywitanie

Petrus Romanus – ostatni papież

Benedykt XVI abdykował i jest to wydarzenie bezprecedensowe w historii papiestwa, które będzie miało wpływ na wiele wydarzeń, jakie staną się naszym udziałem w najbliższej przyszłości.

Papież Benedykt XVI, czyli Józef Ratzinger rozpoczął swoją wielką karierę w Watykanie od II Soboru Watykańskiego (1962-65), który miał przełomowe znaczenie dla obecnego kształtu Kościoła Katolickiego. Przeprowadzono wówczas dzięki zorganizowanej akcji biskupów i kardynałów z Niemiec, Austrii i… Polski (Wyszyński, Wojtyła, Kominek) fundamentalne zmiany w liturgii i organizacji całej tej instytucji. Przewrót ten, (bo ta to chyba trzeba określić) był tak poważny, że mówiło się wówczas w Rzymie, że w Tybrze płynie woda z Renu a czterech uczestników Soboru opowiadających się za reformą w Kościele, stało się kolejnymi papieżami, przejmując schedę po schorowanym Janie XXIII. Jego następcą został kardynał Giovanni Battista Montini, który przybrał imię Pawła VI, po nim biskup Albino Luciani jako Jan Paweł I, Karol Wojtyła jako JP II i Joseph Ratzinger jako obecny i ustępujący Benedykt XVI.

Wśród najpoważniejszych zmian, jakich dokonano na Soborze była rezygnacja z tzw. mszy trydenckiej, odprawianej po łacinie a wraz z nią porzucono 1900 lat chrześcijańskich rytuałów. Na jej miejsce postawiono nudną Novus Ordo Missae – mszę nowego porządku, – którą odprawia się w kościołach do dziś. Obrządek ten został napisany przez arcybiskupa Annibale Bugniniego, który okazał się później masonem. Paweł VI zaakceptował taką mszę i niewiele mógł później zrobić, gdy dowiedział się o drugim życiu swojego arcybiskupa. Aby przynajmniej usunąć go z Rzymu, wysłał go jako nuncjusza papieskiego do Iranu.

ratzinger-mitre-hexagram.jpg

Dla większości tradycyjnego kleru nowa msza była okropna, brzydka i trudna do akceptacji. Musieli jednak złożyć przysięgę pod karą klątwy, że nigdy nie będą odprawiać mszy trydenckiej. Powstało wówczas Stowarzyszenie Piusa X, na którego czele stanął francuski arcybiskup Marcel Lefebvre, które próbowało skłonić Kościół do powrotu do przedsoborowej tradycji. Józef Ratzinger był wówczas przewodniczącym Świętej Inkwizycji i zawzięcie atakował Lefebvre’a za jego nieposłuszeństwo, a będąc jednym z najbliższych doradców papieża Jana Pawła II doradził mu ekskomunikę krnąbrnego arcybiskupa i jego zwolenników. Wielu katolickich księży zasiliło wówczas szeregi kościoła anglikańskiego i episkopalnego.

Trudno jest dokładnie powiedzieć jak wielkie zmiany nastąpiły po II Soborze Watykańskim w strukturze władzy i wpływów w Kościele Katolickim. Nieco światła na ten temat rzuciły rewelacje zakonnika Malachi Martina, który w serii kontrowersyjnych książek opisał jak grupa kościelnych liberałów przejmując władzę w Watykanie znajduje się w ścisłych związkach z okultystami uprawiającymi magię i składającymi ofiary z ludzi. Ojciec Malachi Martin skończył swoje życie w sposób gwałtowny spadając ze schodów. Jednocześnie już na początku pontyfikatu Jana Pawła II z wzmożoną siłą zaczął narastać skandal związany z molestowaniem dzieci, jakiej dopuszczała się duża liczba księży katolickich. Wielu obecnych dostojników Kościoła starało się zatuszować te fakty i wykrytych molestujących potajemnie przenoszono do innych diecezji chroniąc ich przed konsekwencjami prawnymi.

Na koniec, natychmiast po abdykacji Benedykta przypomniano sobie tzw. przepowiednię św. Malachiasza, który wszystkich papieży, jacy mieli nastąpić w przyszłości określił zwięzłymi mottami. Przepowiednia ta miała opierać się na wizji, jaką Malachiasz przeżył podczas swojej wizyty w Rzymie w 1139. Motto opisujące przedostatniego papieża to “gloria olivae” – chwała oliwce, która w tradycji katolickiej była symbolem Benedyktynów. Joseph Ratzinger zostając papieżem przybrał imię Benedykta – patrona tego zakonu. Wg, przepowiedni św. Malachiasza po Benedykcie ma nastąpić jeszcze jeden, ostatni już papież, nazwany przez niego Petrus Romanus – Piotr Rzymianin, który ma poprowadzić wiernych przez ten niepewny czas aż do ich ostatecznej zguby i kompletnego zniszczenia Rzymu.

Całość tworzy niezwykle interesującą sytuację, w której możemy jedynie domyślać się zażartych walk toczonych między sobą przez purpuratów, powodów a przede wszystkim szantażu, przez który zmuszono Benedykta do abdykacji a tym samym nie tylko wypełnienia “przepowiedni”, ale także kontroli jej przebiegu. Mamy, więc przed sobą całkiem nieźle wypieczony apokaliptyczny pasztet, z którym jeszcze nie raz przyjdzie nam się spotkać w przyszłości, niezależnie od tego, jaką wyznajemy religię i czy w ogóle ją wyznajemy.

Papież zazwyczaj pełni swoją unikalną funkcję aż do swego ostatniego tchnienia. Benedykt XVI wyłamał się z tej tradycji, choć nie można mu odmówić pewnej konsekwencji w działaniu. Będąc jeszcze kardynałem Ratzingerem, napisał szereg propozycji prawnych, pozwalających rezygnować z funkcji starzejącym się papieżom, których zdrowie uniemożliwiałoby im dalszą pracę dla Kościoła. A Benedykt XVI miał prawo poczuć się zmęczony i zrezygnowany choćby tylko po wyczerpującym roku 2012. Kościołem wstrząsnął wówczas tzw. skandal Vatileaks, kiedy ujawniona została poufna korespondencja papieża ze swoimi dostojnikami. Odkryto także rozmaite ciemne interesy finansowe, jakie prowadzi Watykan nie tylko z organizacjami przestępczymi, ale także łamiącymi prawa człowieka dyktatorami. Do tego dołącza się nieustająca afera molestacyjną i niektórzy sugerują, że nawet sam papież pomagał ukrywać przed prawem, co bardziej jurnych księży.

Na dodatek nad Benedyktem od samego początku jego papiestwa ciążyła przepowiednia św. Malachiasza, wg, której miał on być przedostatnim papieżem a jego następcą miał zostać tajemniczy Petrus Romanus, za którego panowania Kościół Katolicki miał zakończyć swoją działalność. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby następca Benedykta, – który z pewnością będzie posiadał wiedzę o przepowiedni św. Malachiasza – świadomie wybrał imię Piotr. W pewnym sensie każdy papież jest Piotrem, bo zasiada na jego tronie. Jednak, co jest interesujące, wśród ewentualnych kandydatów na nowego papieża znajdują się kościelni dostojnicy o imieniu Piotr i to może być zupełnie nieobliczalny twist i puenta średniowiecznej przepowiedni, która stawia świat wobec zbliżającej się nieuchronnie… apokalipsy.

john-paul-cross1.jpg

W 1139 r. w swojej wizji św. Malachiasz zobaczył, że Kościołowi przewodzić będzie jeszcze 112 papieży. Każdemu z nich dopisał w proroczym natchnieniu rodzaj motta opisującego osobę papieża lub najważniejszy element jego rządów. Przepowiednia została wydrukowana i szeroko rozpowszechniona w 1595 r., a wiele z przepowiadanych przez nią sytuacji w zaskakujący sposób już się sprawdziło. Daje to w miarę solidne podstawy, aby brać ją serio pod uwagę także w obecnej sytuacji, gdy Watykan opuszcza papież o numerze 111, co oznacza, że przed nami został już tylko jeszcze jeden papież. Ostatnie zdanie przepowiedni Malachiasza brzmi:

„W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec.”

Z tego zapisu w sposób jasny wynika, że kompletnemu zniszczeniu ulegnie miasto Rzym! Czytając tą przepowiednię nie ma wątpliwości, że nie chodzi tu wcale o zniszczenie symboliczne. Jest niezwykle frapujące, że zakończenie przepowiedni, św. Malachiasza jest w kompletnej zgodzie z rozdz. 17 Apokalipsy św. Jana z Patmos. Biblijna hermeneutyka zajmuje się odkrywaniem sensu tego, co religijny autor w sposób symboliczny zapisywał w swoim objawieniu. Pozwala na dokonywanie takich porównań. W ostatnim wersie rozdziału 17 Apokalipsy czytamy:

“A niewiasta, którąś widział, jest miasto ono wielkie, które ma królestwo nad królami ziemi”

Kiedy Jan z Patmos pisał swoją Apokalipsę, Imperium Rzymskie było u swojego szczytu. Dlatego nietrudno było odgadnąć, jakie miasto miał Jan na myśli pisząc, że mieszkali w nim królowie ziemi. Z kolei w wersie 9, 17 rozdziału Apokalipsy można przeczytać, że:

“Tuć jest rozum mający mądrość: Te siedem głów są siedem gór, na których niewiasta siedzi”

Tak, więc jeśli kobieta jest miastem, które panuje nad światem a siedem głów to siedem wzgórz, to wszystko wskazuje, że jest to siedem wzgórz, na których leży Rzym. I jest to,to samo miasto, o którym pisze Malachiasz.

Na tym tle pojawia się w Apokalipsie postać Antychrysta. Jest on w interpretacjach znawców Biblii uważany za osobę świecką, która stanie na czele świata a któremu będzie oddawana niemalże boska cześć. O takiej osobie, którą nazywamy Antychrystem wspominają także inne teksty biblijne jak np. proroctwa Daniela. Ale Antychrystowi ma towarzyszyć także bliski współpracownik, zwany Fałszywym Prorokiem. Jest on opisywany jako ktoś, kto posiada

“rogi jak u owcy, lecz przemawia jak smok”.

Owca jest tradycyjnie postrzegana jako symbol chrześcijaństwa a więc opisana osoba byłaby kimś w rodzaju przywódcy religijnego. Z kolei smok jest tu bez wątpienia symbolem szatana. Tak, więc zadaniem Fałszywego Proroka jest wspieranie Antychrysta. Ma on pokazywać rozmaite cuda na oczach ludzi i sprowadzić na ziemie ogień z nieba. Jako autorytet religijny ma uwiarygodnić Antychrysta i skłonić ludzi, aby oddawali mu boską cześć.

Apokalipsa z pewnością nie jest najłagodniejszą przepowiednią, bo mówi o straszliwym gniewie bożym. Jednak z punktu widzenia chrześcijan Apokalipsa powinna być zdarzeniem radosnym, bo obwieszcza drugie przyjście Chrystusa na ziemię, kiedy Bóg ma się rozprawić ze złem raz na zawsze. W ostatnim rozdziale Apokalipsy można przeczytać, że to wydarzenie obetrze wszystkie łzy i wysuszy wszystkie oczy a świat znajdzie się znów w swojej pierwotnej, idyllicznej kondycji. Jedynym problemem wydaje się być po właściwej stronie toczącej się bitwy.

A trafność niektórych wizji św. Malachiasza daje dużo do myślenia. Np. Benedykt XV, który był papieżem w latach 1914-1922. W przepowiedni Malachasza opisano jego rządy jako Religio depopulata – depopulacja religii. Taki opis – robiony zwłaszcza w Średniowieczu – jest niezwykle ryzykowny i łatwy do obalenia. Tymczasem w latach pontyfikatu tego papieża trwała I Wojna Światowa, która przysporzyła ogromnych strat szczególnie dla Kościoła Katolickiego Miliony chrześcijan zginęły w okopach na polach bitew. Kolejne miliony ludzi porzuciły wiarę przyłączając się np. do bolszewickiej rewolucji. Nieoczekiwanie krótkie motto obok imienia Benedykta XV nabrało sensu…

Apokalips wg św. Jana i przepowiednia Malachiasza obok innych pism religijnych są powszechnie znane i trzeba założyć, że znają je także ludzie, którzy znajdują się w samym centrum wydarzeń opisywanych w przepowiedniach. Można założyć także, że ludzie ci znając te przepowiednie naginają rzeczywistość do tego stopnia, że ma się wrażenie, że przepowiednia nieoczekiwanie spełnia się na naszych oczach. W historii kościoła można znaleźć papieży, którzy dokonali rozmaitych zabiegów po to, aby pomóc w spełnianiu się tej przepowiedni. Benedykt XVI jest tego przykładem, bo przyjmując takie właśnie imię nawiązuje do zakonu Benedyktynów, którego symbolem była gałązka oliwna, co odpowiada mottu 111 papieża: Gloria olivae. Pius XII (1939-58) określony był mottem Pastor Angelicus. Takie określenie oznaczające pasterza aniołów i jest ono mętne i niejasne. W czasie wojny Pius XII stworzył film propagandowy o samym sobie i o tym, jakim wielkim jest papieżem. Film nosił tytuł…… “Pastor Angelicus”. Dlatego oczekiwaniu na Piotra Rzymianina musimy rozglądać się za różnorodnymi symbolami.

 

Obserwując sytuację rozgrywającą się w Watykanie nadal wszystko wskazuje na to, że Benedykt XVI został zmuszony do abdykacji z powodów takich jak choćby finanse watykańskie, seks skandal i inne. Sytuacja ta w sposób idealny wręcz spełnia średniowieczną przepowiednię, która z zaskakującą wytrwałością była podsycana w Kościele Katolickim przez kilkaset lat.

Richard Gleaves w swoim znakomitym blogu: Uncommon Sense (Niezdrowy rozsądek) w artykule pt. “A Trail of Breadcrumbs: The Resignation of Pope Benedict and the Great Financial Collapse” (Idąc śladem okruchów: rezygnacja papieża Benedykta i Wielka Zapaść Finansowa), łączy ze sobą 5 znanych publicznie osób, które być może mocno związane są z tym, co właśnie wydarzyło się w Watykanie. Są to: prezydent USA Barack Obama, były szef Federal Reserve Paul Volcker, były dyrektor MFW Michel Camdessus, wpływowy watykanski kardynał Peter Turkson i oczywiście sam Benedykt XVI.

 

Szczególnie interesująca jest osoba nr 3 na tej liście – Michel Camdessus. Richard Gleaves pisze o nim:

 

“18 grudnia, tuż przed przedostatnim spotkaniem grupy, zmarł Thomasso Padoa Schioppa i wówczas pojawił się trzeci człowiek naszego szlaku okruchów. Nowy szef Palais Royal Initiative: Michel Camdessus, francuski ekonomista, były dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Grupa doszła wówczas do porozumienia. Palais Royal Initiative opublikowała raport w styczniu 2011 r., który wzywał do stworzenia ponadnarodowych sił bankowych, poza kontrolą jakiegokolwiek rządu (czyżby chodziło o BIS – Bank Rozrachunków Międzynarodowych?), i która także stworzyłaby globalną rezerwę walutową w formie SDR (Special Drawing Rights – specjalne prawa ciągnienia), jednostki stworzonej w Bretton Woods w 1944 r. W skrócie chodzi o to, że starzy koledzy Camdessusa z IMF i z BIS chcieli przejąć międzynarodowe finanse. Trudno jest mieć do nich pretensje, że próbowali – prawda? Camdessus przedstawił dokument francuskiemu prezydentowi Sarkozy i raport został rozpowszechniony 5 października 2011 r., razem z dokumentami dotyczącymi krajów G-20, co wyglądało jakby raport został napisany właśnie dla tych krajów.”

style=’orphans: auto;text-align:start;widows: auto;-webkit-text-size-adjust: auto; -webkit-text-stroke-width: 0px;word-spacing:0px’ title=”Cardinal Peter Turkson of Ghana in 2005.” class=”alignleft size-full wp-image-14789″ v:shapes=”_x0000_i1026″>

Następną osobą na liście Gleavesa jest kardynał Peter Turkson.

“Turkson jest prefektemPapieskiej Rady Iustitia et Pax. 23 października, 2011 r., (18 dnia po prezentacji dla krajów G-20) PRIetP zaskoczyła wielu propozycją, która przeklinając bałwochwalstwo wolnego rynku wezwała do stworzenia ponadnarodowej instytucji bankowej, identycznej z tą proponowaną przez grupę Palais Royal. Przypadek? Z pewnością nie, jeśli spojrzeć na listę doradców Papieskiej Rady. Wśród wielu nazwisk znajduje się także Michel Camdessus.”

Turkson to sławny, czarny kardynał z Afryki, który jest jednym z mocnych kandydatów do papieskiego tronu. Turkson wzywa także do stworzenia globalnego pieniądza. Benedykt XVI przygotował już teren pod taki obrót przypadków, oświadczając, że świat potrzebuje globalnego autorytetu moralnego. Papież oczywiście sugerował, że on sam jest takim autorytetem podobnie jak instytucja papiestwa trwająca od wieków.

Nawet znany przeciwnik władzy kościelnej w Średniowieczu – Dante Alighieri napisał, że: “praktykowanie naturalnych cnót pozwala człowiekowi na stworzenie globalnego rządu”. Co oznacza, że w instytucji Kościoła Katolickiego element dążący do stworzenia systemu rządów globalnych jest osadzony już od wieków. Wiemy z historii, co to oznacza. Za każdym razem, kiedy Kościół osiąga większe wpływy w świecie – staje się przyczyną niezliczonej ilości nieszczęść. Wydaje się wiec, że taki jest cel podtrzymywania tej średniowiecznej przepowiedni biskupa Malachiasza, która funkcjonując już w ludzkiej świadomości, pozwoli na realizację globalnych planów, w których KK odgrywałby istotną, jak niewiodącą rolę. Przepowiednie z samej swojej natury są dość łatwe do manipulowania, co tworzy pokusę zastosowania ich do osiągnięcia innych, ukrytych celów. Apokaliptyczna wizja końca Kościoła być może, więc z apokalipsą nie ma nic wspólnego.

 

Załóżmy, więc że każda forma przepowiedni, wieszcząca w jakiejś formie koniec świata (mieliśmy niedawno do czynienia z przepowiednią Majów i 2012 rokiem a teraz pojawia się przepowiednia wieszcząca koniec Kościoła i nadejście Antychrysta (Nostradamus) ) – jest prostym oszustwem. Każda z nich jest przeprowadzana w sposób niezwykle precyzyjny, z góry zakładając efekt, jaki chce osiągnąć. Wystarczy przeanalizować sposób, w jaki umiejętnie podgrzewano rzekomy Koniec Świata, zaznaczony w Kalendarzu Majów. Dlatego obserwując dalszy rozwój wypadków trzeba mieć takie krytyczne spojrzenie na przepowiednię na uwadze.

 

Dante Alighieri ostatniego papieża, który abdykował 600 lat przed Benedyktem XVI umieścił w dolnej części swojego Inferno. Ciekawe, gdzie Dante znalazłby miejsce dla Benedykta a także i to, w jaki sposób Kościół będzie traktował papieża, który dobrowolnie zrzekł się wykonywanej przez siebie funkcji absolutnego zwierzchnika Kościoła Katolickiego.

Oficjalnym powodem abdykacji Benedykta XVI był jego rzekomo kiepski stan zdrowia, ale nawet postronny obserwator może stwierdzić, że Benedykt na człowieka chorego wcale nie wygląda. Ma podobno niezły apetyt a tylko w 2012 r. odbył odległe zagraniczne podróże do Meksyku i na Kubę. Tradycyjnie obligacją papieża było sprawowanie swojej funkcji aż do śmierci, niezależnie od stanu zdrowia i cierpienia, jakie związane było sprawowanie przez niego swoich obowiązków. Tymczasem Benedykt nie wygląda nie tylko na chorego, ale tym bardziej na cierpiącego! Siłą rzeczy powstaje pytanie czy Benedykt XVI abdykował z własnej woli, czy też został do tego zmuszony. I kto – w takim razie – ma aż tak wielką władzę, że zdołał zmusić papieża do podjęcia takiej radykalnej decyzji. Przywodzi to także na myśl krótkie rządy i gwałtowną śmierć papieża Jana Pawła I.

Tego typu pytania z pewnością znajdą swoją częściową odpowiedź wraz z wyborem nowego papieża, dzięki analizie ludzi będących w jego kręgu władzy. Do niedawna ekspertem w kwestii tego, co dzieje się wewnątrz Watykanu był z pewnością mnich Malachy Martin, który zdobył swoją wiedzę pracując dla wielu wpływowych kardynałów` by zostać w końcu jednym z doradców Pawła VI. W jednej z prywatnych rozmów z historykiem chrześcijaństwa Michaelem Hoffmanem na temat wyboru papieża po Pawle VI miał on powiedzieć, że kardynał Pironio jest wybrańcem watykańskiej kryptokracji i to on zostanie przyszłym papieżem. Jednak wówczas inicjatywę przejął kardynał Giovanni Benelli z Florencji, który w ciągu kolejnych kilku dni konklawe przedstawił “teczki” kardynałów zwolenników Pironio. W teczkach wg Martina znajdowały się zdjęcia dziewczyn i chłopaków popierających Pironio kardynałów a także dokumenty potwierdzające ich przynależność do masonerii. W rezultacie najbardziej wpływowa grupa w Watykanie została pokonana i Albino Luciani – kardynał z Wenecji doprowadził do wyboru przyszłego Jana Pawła I, który zakończył swoje życie 33 dni później (liczba 33 jest jedną z magicznych liczb w numerologii i z pewnością nie jest tu przypadkowa). To pokazuje, że konklawe wcale nie przebiega w atmosferze świętości i modłów, bo chodzi tu głównie o wpływy bogactwo, jakie staną się udziałem tych, którzy poparli właściwego kandydata.

Bogactwo i jego gromadzenie jest jednym z głównych problemów moralnych, z jakim musi zmierzyć się Kościół – włączając w to kwestię lichwy. Jezus Chrystus i jego Apostołowie głosili, że miłość do pieniędzy jest przyczyną wszelkiego zła. Przez całe Średniowiecze Kościół gorzej lub lepiej dawał sobie rade z tym problemem i dopiero w czasach Renesansu od czasów papieża Leona X, w jego szeregi wdarli się ludzie o innej wizji na kwestię lichwy. Sam Leon X zdawał sobie z tego sprawę widząc w lichwie przyczynę przyszłego rozłamu w chrześcijaństwie i powstanie protestantyzmu. Martin Luter protestował na drzwiach katedry w Wirtemberdze właśnie przeciwko lichwie, sprzedawaniu odpustów a także konsumpcyjnemu stylowi życia ludzi Kościoła, – co było bezpośrednio z lichwą związane. Leon X wydał wówczas zezwolenie na udzielanie 5% pożyczek (w 1515 r.) pod warunkiem, że udzielano je biednym.

 

Pod koniec Renesansu sposób myślenia, jaki reprezentował Watykan znany jest pod nazwą nominalizmu, który reprezentował niemiecki teolog z Tybingi Johann Eck. Jest on znany w historii jako nemezis Martina Lutra. Ich debaty znane były w chrześcijańskim świecie i Eck zażarcie bronił pozycji papieża. Ciekawostką jest jednak fakt, że Eck potępiając lichwę sam był agentem ówczesnych bankierów niemieckich cesarzy – Fuggerów. Fuggerowie płacili mu za

każda debatę, w której bronił prawa do pobierania 5% od pożyczonej na cele komercyjnej kwoty.

 

Rodzina Fuggerów była wówczas bajecznie bogata i posiadała wpływy na niemalże wszystkich dworach europejskich. To dzięki nim hiszpańscy konkwistadorzy byli w stanie wprowadzić zrabowane złoto Azteków i Inków do europejskiego obiegu. Fugggerowie byli rozległą rodziną i jedna z jej gałęzi osiedliła się w Polsce, gdzie byli znani jako Fukierowie. Wraz z potęga i wpływami finansowymi pojawiły się w rodzinie Fuggerów tytuły hrabiów a nawet książąt Rzeszy.

 

To, dlatego bardzo cierpieli, że sposób, w jaki zdobyli fortunę jest kojarzony z lichwą. Chcieli należeć do najwyższego poziomu arystokracji i Eck miał im pomóc w rehabilitacji ich reputacji. Paradoksem w tym wszystkim jest fakt, że bez chciwości Kościoła, lichwy i sprzedaży odpustów, Renesans nigdy by się nie wydarzył a artyści tacy jak Michał Anioł czy Da Vinci do dziś pozostawaliby nieznani. Wszystko to jednak wydarzyło się kosztem najuboższej klasy społecznej, która niewolniczą pracą musiała zapłacić za wyrafinowany gust i przepych, w którym przodował papież, budując swój pałac w Watykanie i dając tym samym przykład do naśladowania swoim kardynałom i biskupom. Renesans – oprócz niezwykłych dziel sztuki i literatury stworzył przede wszystkim potęgę pieniądza, który jest naszym przekleństwem po dziś dzień. Nieoczekiwanie Kościół przemienił się w instytucję, która zamiast o dusze powierzonych jej owieczek bardziej dbała o życie doczesne stając się nie tylko istotnym graczem politycznym w ówczesnym (a także współczesnym) świecie przy jednoczesnej koncentracji swoich wysiłków na powiększanie własnego bogactwa, głównie przez pożyczanie pieniędzy na procent. Kolejne wstrząsy w instytucjach finansowych powiązanych z Watykanem wskazują jasno, że niewiele się w tym temacie zmieniło a do przypadku Benedykta XVI pasuje przysłowie, „jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”.

 

katz.jpg

JP2-Wojtyła-Katz błogosławi neo-„księdza” Marciela Maciela, powszechnie znanego masowego arcygwałciciela dzieci, szefa Legionistów Chrystusa i Regnum Christi

 

Abdykacja papieża Benedykta XVI to precedens, który niesie ze sobą sporą ilość rozmaitych konsekwencji. Np. Stolica Apostolska nieoczekiwanie przypomniała rządowi włoskiemu o traktatach laterańskich, które wyodrębniły polityczną i terytorialną niezależność Watykanu od Włoch. Przypomnienie to z pewnością związane było z procederem prania brudnych pieniędzy, które zostały wykryte w rzymskich bankach i w tej sprawie wszczęto we Włoszech śledztwo. Traktaty laterańskie zostały podpisane 11 lutego 1929 r., przez kardynała Gasparri i Benito Mussoliniego.

 

W traktatach określono osobę papieża jako święta, ludzi mieszkających w Watykanie za nietykalnych a Włochy zobowiązały się wypłacać Stolicy Apostolskiej trybut. Tak, więc za powstanie Watykanu we współczesnej formie odpowiada twórca faszyzmu Mussolini a kuriozalne państwo kościelne nie posiada swoich obywateli a jedynie pracującą tam katolicką biurokrację. Na dodatek osoby pracujące w Watykanie nie podlegają prawu włoskiemu i rząd włoski nie może takich ludzi aresztować lub osadzać w więzieniu. Po swojej abdykacji Benedykt zachowa tytuł biskupa Rzymu w stanie spoczynku i resztę swoich dni spędzi w murach Watykanu, w obawie przed rozmaitymi procesami sądowymi (np. w kwestii pedofilii w KK), które mogłyby stać się jego udziałem gdyby opuścił Stolice Apostolską i udał się np. do Niemiec.

Tak, więc na naszych oczach spełnia się przepowiednia irlandzkiego biskupa Malachasza z r. 1139, który w ekstatycznym transie określił krótkim mottem każdego kolejnego papieża, jaki miał zarządzać Kościołem Katolickim aż po jego ostatnie dni. Malachiasz był bliskim przyjacielem św. Bernarda z Clairvaux i przybył do Rzymu, gdy papieżem był Innocenty II. W swojej wizji Malachiasz przepowiedział 112 kolejnych papieży. Motta, jakimi Malachasz ich określał najczęściej nawiązywały do imienia, wydarzeń lub czynu, który charakteryzował rządy takiego papieża. Co wydaje się faktem zagadkowym, przepowiednia św. Malachiasza po jej spisaniu zniknęła na kilkaset by pojawić się ponownie w 1595 r.. Wówczas podejrzewano, że jest to jakieś fałszerstwo. Trwało to jednak krotko, bo do momentu, kiedy motta zapisane w dokumencie w niezwykły sposób zaczęły potwierdzać tożsamość kolejnych papieży. Kościół nigdy oficjalnie nie uznał tej przepowiedni, ale też jej nie zaprzeczył, mimo, że miał na to wiele okazji. Np Jan Paweł II w przepowiedni Malachiasza był określany mottem “De labore Solis” czyli “z pracy słońca”, co miało oznaczać zaćmienia Słońca. Karol Wojtyła urodził się w 1920 r., w dniu, w którym miało miejsce zaćmienie Słońca. Kardynał Ratzinger ustalając datę pogrzebu polskiego papieża, wyznaczył dzień, w którym również było zaćmienie słońca. Z pewnością zdawał on sobie sprawę z przepowiedni i sam przyjął imię, które jej odpowiadało.

Benedykt XVI był na tej liście 111 papieżem. Jego mottem w przepowiedni Malachiasza było “Gloria olivea” – chwała oliwce, bo – jak pisałem o tym w poprzednich częściach – kojarzono ją z zakonem Benedyktynów, których była symbolem. Mało znanym faktem jest to, że wewnątrz tego zakonu istniała grupa, zwana Oliwetanami, która wierzyła, że ich misją jest przygotowanie świata na nadchodzącą apokalipsę, o jakiej wspominał sam Jezus w Ogrodzie Oliwnym. Mówił on wówczas o ludziach, którzy będą siać zło w jego imieniu. Apokalipsa ta – zwana małą apokalipsą nie dotyczy końca świata, w jakim żyjemy a raczej poważnego kryzysu w Kościele. Wynika z tego, że jeśli w tym czasie miałby pojawić się jakiś Antychryst, to byłby nim prawdopodobnie sam papież i jego Kuria. Wówczas jedynym ratunkiem dla tak pojętego Kościoła byliby prości wyznawcy Chrystusa, opuszczeni i zdradzeni przez swoich pasterzy. Z tego punktu widzenia, papież, którego określa “Gloria olivae” jest tym, od którego zaczyna się duchowy kryzys. Na dziedzińcu przed bazyliką św. Pawła za Murami w Rzymie, znajduje się galeria przedstawiająca portrety wszystkich papieży. Po zawieszeniu portretu Benedykta XVI zostało tam jeszcze jedno wolne miejsce, dla papieża, który w przepowiedni św. Malachiasza oznaczony został imieniem Petrus Romanus, za którego panowania miasto Rzym ma zostać unicestwione.

Historia Kościoła przez 2 tys. lat jego istnienia jest pełna wzlotów i upadków, co nie dziwi, bo trudno sobie wyobrazić, aby było inaczej w zderzeniu ezoterycznej filozofii z korporacyjną w swoim stylu organizacją kontrolującą religię. Dziś kryzys w Kościele widoczny jest gołym okiem. Rozpoczął się on jednak wiele lat temu a jego ofiarą padł Jan Paweł I, który był papieżem przez niewiele ponad miesiąc. Okoliczności jego śmierci wskazują, że niekoniecznie zakończył on życie z przyczyn naturalnych. Zmarł w dniu, w którym zamierzał rozpocząć porządkowanie spraw związanych z bankiem watykańskim. Notatki na temat tych zmian znaleziono rozrzucone na jego łóżku. Jako pierwszy, przy łożu śmierci Jana Pawła I – zaraz po jego osobistej obsłudze – znalazł się sekretarz stanu, kardynał Jean-Marie Villot. Villot zabrał z sypialni papieża słoik z lekami na nadciśnienie a także paczkę żelków, które Jan Paweł I jadł w łóżku. Kiedy pojawiły się głosy, aby dokonać autopsji ciała papieża, Villot przeciwstawił się temu twierdząc, że czegoś takiego nie ma w tradycji Watykanu, co nie jest prawdą, bo autopsja papieża miała miejsce w XIX w. i Villot musiał dobrze o tym wiedzieć. 18 dni później wybrano na tron papieski Jana Pawła II a kardynał Villot zmarł nieoczekiwanie na bronchit w marcu następnego roku. Francis Ford Coppola wykorzystał tą historię do nakręcenia “Ojca Chrzestnego III”, co spotkało się z wielkim niezadowoleniem Kościoła. Kto wie… być może filmowa fikcja okazała się być tym razem zbyt blisko prawdy.

Krzyż – Historia

Dodaj komentarz

Czy krzyż od zawsze był znakiem i symbolem chrześcijaństwa? Znak krzyża towarzyszy nam praktycznie od zawsze. Symbol krzyża możemy zobaczyć wszędzie: w kościołach, w herbach, na szpitalnych karetkach, przejazdach kolejowych czy na opakowaniach od leków. Przybiera przeróżne formy i ma różnorodne znaczenia. Przytaczając „Słownik symboli” Władysławowa Kopalińskiego: „krzyż symbolizuje oś świata i jego cztery strony. Dla katolików to śmierć i męka Jezusa, cztery dziedziny ducha, połączenie przeciwieństw, życie i nieśmiertelność, wieczność, czy siłę stwórczą. Według innych interpretacji krzyż to ptak z rozpostartymi skrzydłami, człowiek z rozłożonymi ramionami, element boskości. Jest to amulet symbolizujący ogień czy Słońce. W banalnych przypadkach używany jako podpis czy symbol plus. Jest elementem łączącym boskość i ludzkość, gdzie linia pionowa to boskość a pozioma ludzkość.”

SYMBOL I HISTORIA KRZYŻĄ

symbol-ryby.gif

Krzyż chrześcijański. Dla chrześcijan krzyż ma znaczenie wyjątkowe i święte, który z jednej strony symbolizuje znak cierpienia, śmierci i tortury, a z drugiej strony ogromnej miłości i poświęcenia. Dzięki śmierci Jezusa Chrystusa krzyż stał się dla chrześcijan znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią. Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa, jednak w trzech pierwszych wiekach chrześcijaństwa znakiem tym posługiwano się rzadko. Kiedy chrześcijaństwo rodziło się w Judei, uchodzącej za najgorszą i najbardziej znienawidzoną prowincję rzymską, krzyż Jezusa był dla wszystkich szokiem. Wspomina o tym już św. Paweł: „Gdy Żydzi żądają znaków, Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan” (Kor 1,22-23). Z powodu złej sławy krzyża, który był znakiem hańby i poniżenia, a także w obawie przed prześladowaniami, chrześcijanie nie używali go wiele. Powodem dla używania innych symboli była także ostrożność, aby świętych tajemnic wiary nie narazić na profanację ze strony pogan. Żyjący w II w. św. Justyn podaje przykłady reakcji pogan na symbol krzyża, dla których totalnym głupstwem było stawianie na jednym poziomie Ukrzyżowanego i Stworzyciela świata, natomiast sto lat później sytuacja zmieniła się diametralnie. Wśród symboli funkcjonujących niejako w zastępstwie krzyża były m.in.: kotwica, trójząb, ryba. Kotwica wyrażała nadzieję na zbawienie, mocne trwanie pierwszych chrześcijan w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności, ufność wśród burz prześladowań. Znak kotwicy występuje także na grobowcach najstarszych katakumb. „Wiemy, że Klemens Aleksandryjski (150-215) był inicjatorem wprowadzenia kotwicy jako oficjalnego emblematu chrześcijaństwa i propagował szeroko noszenie tego znaku w pierścionku na małym palcu lewej ręki. [...] gdyby za czasów Klemensa istniał już emblemat krzyża, czyż do pomyślenia byłaby jego propozycja wprowadzenia kotwicy?” A jednak w niektórych polskich encyklopediach napisano, że „krzyż był przedmiotem ogólnej czci chrześcijan pierwszych wieków. [...] wyrabiali go oni na sprzętach domowych, narzędziach, księgach, itp.”. Częstym znakiem był także trójząb, używany w symbolice cmentarnej na znak zbawienia przyniesionego duszy przez Krzyż Chrystusa oraz wskazujący na Trójcę Św. „Jednym z najstarszych symboli chrześcijańskich była ryba. [...] Symbol ryby [...] wyjaśni odczytanie sposobem akrostychu greckiego zdania:

symbol-ryby2

Symbol ten znał dobrze także Augustyn: „Jeśli się złoży pierwsze zgłoski tych pięciu słów: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciel – wypadnie słowo ichthys, czyli „ryba”, co mistycznie należy rozumieć – Chrystus.” Mimo tego, iż sam krzyż nie był używany publicznie, to zajmował ważne miejsce w codziennej pobożności uczniów Chrystusa. Jako przedmiot kultu i znak tożsamości dla chrześcijan krzyż rozpowszechnił się i nabrał znaczenia na początku IV w. Od czasów Konstantyna Wielkiego krzyż stał się symbolem chwały, znakiem królewskości Chrystusa, który wszedł na stałe do symboliki władzy cesarskiej. Według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, przeddzień bitwy na moście Mulwijskim (312 r.). pod Rzymem, zobaczył we śnie na tle słońca znak krzyża i napis: „w tym znaku zwyciężysz”. Cesarz ujrzał symbol krzyża, a tajemniczy głos objawił mu, że pod tym znakiem zwycięży (In hoc signe vinces). Konstantyn kazał wymalować znak krzyża na tarczach swych oddziałów, i rzeczywiście pokonał rywala Maksencjusza. Drugim czynnikiem było odnalezienia drzewa Krzyża św. w Jerozolimie. Pobożna legenda o św. Helenie, matce Konstantyna, wiążę jej imię z odkryciem autentycznego krzyża Jezusa w Jerozolimie i budową bazyliki na Górze Oliwnej. Edykt tolerancyjny z 313 r. był m.in. oznaką wdzięczności cesarza. Do VI w. nie umieszczano na krzyżu postaci ciała Chrystusa. W dziele „Cywilizacje starożytne” w związku z tym czytamy: „Po kilku latach monogram Chrystusa zaczął się pojawiać na monetach, czasem obok symboli pogańskich”.

Oto dwie ilustracje przedstawiające cesarza Konstantyna na awersie dwóch medali, złotego i srebrnego obu wybitych w r. 313:

1. „Konstantyn i Sol, bóg Słońca, szczególnie czczony przez cesarza na początku panowania; złoty medal z Ticinum (Pavia) z 313 r.; na tle głowy boga Słońca w promienistej koronie popiersie cesarza w zbroi w wieńcu laurowym, z włócznią i tarczą, którą zdobi kwadryga boga Sol i postacie bóstw: mórz Oceanus i ziemi Tellus; legenda z rewersu: felix adwentus augustorum nostrorum, wyjaśnia okazję wybicia medalu – było nią przybycie Konstantyna z Licyniuszem do Mediolanu po zwycięstwie nad Maksencjuszem, kiedy wydali wspólnie tzw. edykt tolerancji wobec chrześcijan.” (Ze zbiorów Cabinet des Medailles, Paryż);

konstantyn.gif

2. „Konstantyn z symbolem chrześcijańskim; srebrny medal z Ticinum z 313 r.; cesarz (popiersie) na koniu, którego cugle trzyma w prawej ręce, w pancerzu z tarczą ozdobioną wizerunkiem wilczycy kapitolińskiej i ze sceptrem w ręce, ma na głowie paradny hełm z piórami, zwieńczony dyskiem z greckim monogramem Chrystusa, chrismonem.” (Ze zbiorów Staatliche Muenzensammlung, Monachium).

Uważny czytelnik łatwo zauważy, że krzyż z medalu łudząco przypomina staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli! Jest tak, gdyż stanowi on jego odmianę. Tak oto, w drodze synkretyzmu religijnego wierzenia, praktyki i symbole pogańskie zaczęły się wlewać szerokim strumieniem do chrześcijaństwa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana czy Dobrego Pasterza. Krzyż rysowany lub rzeźbiony nie występował u chrześcijan przed soborem nicejskim (325 rok ), na sali obrad soboru, przed tronem cesarskim leżała jedynie otwarta księga Ewangelii, innego symbolu nie było.” W VI w. pojawiły się krzyże z przybitym Chrystusem, ale żyjącym, ubranym w długą tunikę i w koronie na głowie. Dopiero w XI w. w Bizancjum, za sprawą patriarchy Michała Cerulariusza, odstąpiono od tego wzoru, nadając Chrystusowi na krzyżu postać realistyczną: obnażonego, z pochyloną głową w cierniowej koronie.

konstantyn2.gif

Pierwsi chrześcijanie znak krzyża określali często jako sphragis, co można tłumaczyć jako pieczęć, odciśnięty znak. Słowo to określało znak, jakim właściciel oznaczał przedmioty, które są jego własnością. Sphragis to również znamię, którym pasterz naznaczał swoje owce oraz wytatuowany, zazwyczaj na przedramieniu, znak, który w wojsku rzymskim otrzymywał każdy rekrut. Te dwa ostatnie znaczenia nabierają szczególnego wyrazu w chrzcielnej symbolice wczesnochrześcijańskiej. Znak krzyża, którym zostaje naznaczony każdy wierny, zakłada przynależność do trzody Dobrego Pasterza, zaciąg do armii Chrystusa. W Starym Testamencie znajduje się mnóstwo symboli (np. wąż miedziany, drabina Jakuba etc.), które stanowią zapowiedź krzyża. Najciekawszym z nich jest litera taw, która w starożytnym alfabecie hebrajskim ma właśnie kształt krzyża. W Księdze Ezechiela (9,1-7) możemy znaleźć opis zagłady grzesznej Jerozolimy, gdzie znak taw rysowany przez anioła na czole chroni wszystkich niewinnych. Odpowiadająca hebrajskiej taw grecka litera tau była chętnie używana przez św. Franciszka i po dziś dzień jest symbolem jego następców. Pierwotnie liturgiczny znak krzyża czyniono wyłącznie na czole. Wbrew pozorom miało to ważne znaczenie, bowiem czoło to najbardziej widoczna część ciała. Św. Augustyn wskazywał, że żydzi ukrywają swój znak przymierza z Bogiem – obrzezanie, chrześcijanie wprost przeciwnie, eksponują go w najbardziej widocznych miejscach. Św. Hieronim pisał: „Ktokolwiek, bowiem ma sztandar krzyża na swoim czole, ten nie może zostać uderzony przez szatana”. We wczesnośredniowiecznej Irlandii istniała tradycja układania modlitw chroniących przed złem, nazywanych pancerzami (łac. lorica). Wiele z nich odwoływało się właśnie do mocy krzyża: ?Znaczę znakiem krzyża / Moją twarz / Najpierw uszy / Potem oczy, nos, usta (..) Niech będzie krzyż / Przede mną / Za mną / Przeciw kłopotom / W górach i dolinach”.

Do najczęściej używanych przedstawień krzyża należą: krzyż łaciński – belki złożone ze sobą w 2/3 wysokości belki pionowej; krzyż grecki – równoramienny, krzyż św. Andrzeja – w kształcie litery „X”; na takim poniósł śmierć apostoł; krzyż arcybiskupi – łaciński z dwiema poprzecznymi belkami; krzyż papieski – z trzema poprzecznymi belkami; krzyż jerozolimski – duży równoramienny z czterema mniejszymi, symbolizuje 5 ran Chrystusa; krzyż maltański – równoramienny z rozwidlonymi zakończeniami ramion, symbolizuje 8 błogosławieństw; krzyż w kształcie litery „T” (tau); krzyż prawosławny – z dodatkową małą ukośną belką, służącą skazańcowi za podporę nóg. Znane są także różne tradycje czynienia gestu krzyża. Początkowo czyniono go prawą ręką rozpoczynając od czoła, dalej przez prawe ramię, potem lewe ramię, kończąc na piersiach. Ten znak był powszechny zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie. Później rzymska tradycja wprowadziła używany do dziś w Kościele rzymsko-katolickim lewostronny znak krzyża. W roku 211 Tertulian pisze tak, jakby zwyczaj czynienia na sobie znaku krzyża był już głęboko zakorzeniony: „Przy każdym kroku lub ruszeniu się z miejsca, przy każdym przyjściu i odejściu, przy wciąganiu obuwia, przy myciu się, przy stole, przy zapalaniu świateł, przy układaniu na spoczynek, przy siadaniu i przy każdej czynności dnia codziennego znaczymy czoło znakiem krzyża”. Teologiczne wytłumaczenia kolejności dotykania ramion wydają się wtórne. W znaku powszechnym dla tradycji wschodniej ruch ręki z góry do dołu oznacza zstąpienie Syna Bożego od Ojca w niebie na ziemię, natomiast ruch ręki od prawego ramienia do lewego wskazuje na to, że Chrystus przyszedł najpierw do narodu wybranego (prawa strona), a po odrzuceniu przez nich do pogan (lewa strona). Odwrotny kierunek czynienia krzyża obok odwołania do wcielenia (oś pionowa) wskazuje na przeprowadzenie ludzkości z ziemi ogarniętej grzechem (piekła) po lewej stronie do chwały niebieskiej po prawicy Bożej przez wniebowstąpienie Chrystusa. Czasami palce dłoni czyniącej krzyż są wyprostowane na znak pięciu ran Zbawiciela (tradycja zachodnia). Mogą być też połączone ze sobą trzy palce na znak Trójcy św., a pozostałe dwa złożone na wnętrzu dłoni jako symbol dwóch natur Chrystusa (boskiej i ludzkiej) – sposób praktykowany przede wszystkim w tradycji wschodniej. Spotykane jest też czynienie krzyża z jednym wyprostowanym palcem na znak jedności Boga.

krzyz-bizantyjski

Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej: ukazuje głębszą rzeczywistość i uobecnienia zbawienia, które stał się narzędziem. Św. Ambroży wzywa: „adorujmy Chrystusa, naszego Króla, który zawisł na drzewie, a nie samo drzewo.” Krzyż jest nazywany drzewem życia, które przynosi wybawienie w odróżnieniu od drzewa rajskiego, które zapoczątkowało grzech. Św. Jan Damasceński pisze: „Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami”. Ojcowie Kościoła mówili o kosmicznym znaczeniu krzyża, którego ramiona obejmują wszystkie czasy i narody, a pionowa belka łączy niebo i ziemię. Krzyż jest osią Wszechświata: „Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca” – głosi starołacińska sentencja. Całe życie chrześcijańskie powinno być wpisane w krzyż, powinno być umieraniem dla grzechu, aby żyć tylko dla Boga. Św. Paweł pisze: „świat ma być ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6, 14), a sam Chrystus wzywa: „kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie” (Mt 16,24). Krzyż przypomina, że śmierć i cierpienie nie są ostatecznym wymiarem ludzkiego życia, gdyż drugą stroną jest chwała zmartwychwstania, tryumfu nad złem, nowym życiem. Współczesny niemiecki teolog i wybitny duszpasterz, Romano Guardini, napisał: „Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła od piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża”.

krzyz.gif

Krzyż i jego symbolika dziejach biblijnych i starożytności. Źródła naukowe udowadniają, że znak krzyża przynajmniej do IV stulecia po Chrystusie nie był symbolem chrześcijańskim. „Krzyż był od dawien dawna świętym znakiem solarnym”, „boskim symbolem słońca i ognia”, a także „symbolem płodności” – o czym jednoznacznie świadczą ustalenia historyków, potwierdzone odkryciami archeologów. „Słoneczne koła królewskich rydwanów toczyły się na kamiennych reliefach Niniwy i Uru, Teb i Memfisu, Kalkuty i Pekinu” – narodziny krzyża zależne już były jedynie od ilości i układu szprych. Symboliczne słońce miewało ich ilość bardzo rozmaitą, ale najczęściej tylko cztery spotykające się pod kątem prostym. Stąd właśnie powstał krzyż równoramienny, tak zwany „krzyż solarny”. Trudno wprost uwierzyć, że prawie jednocześnie, bo w epoce brązu, około 2 tysięcy lat przed nasza erą, we wszystkich prawie miejscach globu wystąpiła ta sama dekoracyjna czy też kultowa forma. Znane są opowieści hiszpańskich konkwistadorów, którzy ze zdziwienia szeroko otwierali oczy, znajdując na murach azteckich świątyń przepięknie rzeźbione krzyże. Byli przekonani, że ktoś był już tu i ubiegł ich w krzewieniu chrześcijaństwa – tymczasem jak się później okazało, były to symbole deszczu i płodności. Takich samych znaków znajdziemy pełno w grotach Szwecji i Francji, a nawet dalekich Indiach, gdzie bogowie Wisznu i Sziwa nieraz trzymają w kamiennych dłoniach znak wieczystego ognia, który nie jest niczym innym, jak wyobrażeniem palącego słońca. [...] Takie same krzyże oglądamy na sztandarach kultowych cesarstwa Hetytów (Anatolia). [...] Pośród egipskich hieroglifów również mamy kilka podobnych do krzyża. Tylko jeden z nich przetrwał w użyciu aż do czasów chrześcijańskich, rysowano go mianowicie na drzwiach prywatnych domów w Memfisie, na pomyślność i szczęście – jest to tak zwany Nefer. Niemniej wymowne są późniejsze, w całej pełni już rozwinięte i dojrzałe w formie krzyże – emblematy władzy zawieszane na piersiach asyryjskich królów.”

syryjski-krol-krzyż.gif

Przedchrześcijański wizerunek staroasyryjskiego króla z krzyżem na szyi

„Ten bogaty w treść symbol występował w Eurazji, Afryce i Ameryce, chociaż bez Australii. Już w epoce neolitu spotykamy go około 2000 p.n.e. na glinianych walcach, a w Asyrii jako symbol słońca . Wiele przemawia za tym, że w rejonie śródziemnomorskim, punktem wyjścia wędrówki krzyża był staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli. To duże T z uchwytem u góry, zwane krzyżem z uchwytem. Wielu bogów, kapłanów i władców egipskich dzierży go na rzeźbach, płaskorzeźbach i malowidłach. Później zaczął oznaczać magiczną siłę witalną.

hatszepust.gif

Narodziny królowej Hatszepsut

Hatszepsut2.gif

„Ci, którzy należą do gwiazd” ciągną łódź z wizerunkiem twarzy Słońca.

Hatszepsut3.gif

Scena wschodu Słońca. Winieta do 15 rozdziału Księgi umarłych.

Inny wariant schematu krzyża przekazała kultura indyjska. Zgodnie z ideą cyklicznego czasu obdarzyła go złudą ruchu, zginając mu linią prostą albo łukiem w prawo każde ramię. Ten krzyż nazwano swastyką (od su asti = dobre jest). Odnajdujemy go już w prakulturze znad Indusu. Tradycja hinduistyczna, męsko-żeńska, przydała swastykę bogu inicjatywy – Genesi, a odwrotną swastykę, w lewo, zwaną sauwastika – dzikiej i niszczycielskiej Kali. Buddyzm umieścił swastykę na rzeźbach i odciskach podeszew swego Nauczyciela. Największy użytek zrobił dżinizm, gdyż umieścił ją jako trzeci składnik głównego symbolu religijnego z wykładnią: byt niebiański, piekielny, ludzki i zwierzęcy, oraz jako emblemat siódmego z 24. świętych tirthankarów. W rodzimych kulturach Ameryki Łacińskiej odnajdujemy zarówno krzyż z uchwytem, jak i w postaci odgiętej, jak wreszcie symetrycznej, równoramiennej. A nawet wariant krzyża zredukowany do pionu z malutką poprzeczką. Indianie kalifornijscy zastosowali go do idei drzewa życia (odpowiednik germańskiego wieszczego jesionu, Ygdrasilu). Na tym stylizowanym pniu drzewa życia umieszczali ptaka, albo ptaki jednego na drugim, co dało sławny totem, umieszczany obok szałasu modlitwy. [...] Długą ewolucję przeszedł krzyż egipski. Grecy zafascynowani tajemniczym Egiptem przetworzyli go w czteroramienny krzyż regularny. Największa kariera czekała go w tradycji chrześcijańskiej, jako krzyż z wydłużonym ramieniem dolnym a skróconym górnym. [...] Poprzez Galię krzyż w kształcie T dotarł do Germanów. I tu utożsamiono go z mielnirem, druzgocącym młotem boga Tora. Zaczął służyć żywiołowi błyskawicy. [...] W Ameryce Środkowej wstrząsający był moment, gdy oficerowie Corteza natknęli się [...] na krzyże. Były wysokie na metr i znajdowały się z reguły w zabudowaniach przyświątynnych. Zaczęto snuć najdziksze domysły. Misjonarze franciszkańscy uwierzyli, że dotarł tu św. Tomasz apostoł lub uciekinierzy hiszpańscy przed Maurami. A podobizny ofiar z ludzi, tak charakterystyczne dla Azteków, brano za rzekome echo ukrzyżowania Jezusa. Z biegiem czasu wyszło na jaw nieporozumienie. Podobnie jak z egipskim pochodzeniem schodkowych piramid kultowych Azteków i Majów.”

rodzaje-krzyza2.gif

Różne rodzaje krzyży znane w starożytności i w czasach chrześcijańskich.

Tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa wiele starożytnych narodów czciło krzyż, jako znak magiczny. W przedstawionych poniżej rysunkach możemy widzieć:

rodzaje-krzyza.gif

krzyze-new-age2
Prototyp krzyża – złożone na krzyż pałeczki przy pomocy których ludy pierwotne rozniecały ogień, a które były uznawane za przedmioty magiczne;
Krzyż z gałązek sosnowych, czczony przez ludy zamieszkujące Himalaje;
Przedchrześcijański krzyż Koreańczyków;
Przedchrześcijańskie starogalijskie wyobrażenie krzyża na odzieży;
Przedchrześcijańska bogini Diana (Artemida) z krzyżem na głowie;
Średniowieczne wyobrażenie „Matki Boskiej”, niemal identyczne jak poprzednie;
Starożytne wyobrażenie Chrystusa z krzyżem na głowie (w górnej części krzyża widoczna reszta zaokrąglenia, charakterystycznego dla krzyży staroegipskich);
Przedchrześcijańska bogini Minerwa z krzyżem na szyi. Bogini etruska, później rzymska, opiekunka sztuki i rękodzieła.

Chrześcijańska święta Małgorzata;
Przedchrześcijańska fenicka bogini Astarte.
Niezwykle wymowna jest ilustracja, jaką zamieszcza Marcel Simon w „Cywilizacji wczesnego chrześcijaństwa”. Malowidło pochodzące z Pompejów przedstawia „Procesję dzieci do posągu Artemidy”. Osoby nie wtajemniczone w malowidle bez wątpienia widziałyby procesję chrześcijańską. Istniało wiele różnych odmian krzyża. I tak np. krzyż znany dziś jako grecki (zwany też „bizantyjskim”), był znany i używany w starożytnym Egipcie: „W gablocie leży prześliczna szczerozłota korona. [...] Arcydzieło sztuki jubilerskiej. Wśród filigranowych gałązek, pastelowo połyskujących kwiatów widnieje sześć równoramiennych, kunsztownie stylizowanych „greckich” krzyży. – Lecz wówczas nie było jeszcze Grecji, tym bardziej nie było chrześcijaństwa, skąd więc te krzyże? Jest to koronacyjny diadem księżniczki egipskiej Knumit (eksponat 3925), późniejszej małżonki faraona Sesostrisa I, a więc korona ta należy do… XII dynastii”

„Krzyż jest prastarym symbolem religijnym i wywodzi się z czasów znacznie poprzedzających chrześcijaństwo. Czteroramienny krzyż wpisany w koło był przedchrześcijańskim symbolem światła i słońca; używały go zarówno ludy azjatyckie, jak i dawni Germanowie. Był również symbolem cyklu rocznego, oznaczał zasadę biologiczną oraz zdrowie i życie. [...] Krzyż w kształcie litery tau dla starożytnych znamionował centrum świata i wyobrażał panującą nad wszystkim siłę słońca. Nosili go na szyi królowie asyryjscy. Dla ludów staroamerykańskich symbolizował deszcz. Krzyż z uchwytem (anch) oznaczał – życie albo zapłodnienie przez słońce. Swastyka – krzyż gamma – była pierwotnie znakiem ognia i słońca, a u buddystów wyobrażała klucz do raju. [...] heraldyka wyróżnia prawie trzysta odmian krzyża…” Na Bliskim Wschodzie krzyż grecki był symbolem nieba i ziemi, słońca, czterech stron świata, a nawet kosmosu. Ten sam krzyż wpisany w koło jest znakiem kosmicznym znanym u Hetytów już 2000-1000 lat pne., związanym z powszechnym wówczas kultem solarnym. Krzyż w kole był przedstawiany wraz ze skrzydłami i utożsamiał wówczas boga. Rysunki i rzeźby tego krzyża spotyka się także w grotach dzisiejszej Szwecji, Francji, na północy Rosji i u Germanów. Popularny był również u Celtów, zyskując tym samym miano krzyża celtyckiego. Podobnie było wśród pogańskich ludów zamieszkujących w starożytności nasze ziemie. Przykładem są znaki solarne na Ślęży. Od Hetytów znak krzyża dostał się do Babilonu, gdzie zmienił swój kształt, później określany krzyżem rycerskim. Symbolika tego krzyża przetrwała w Babilonii do upadku królestwa Asyrii, czyli do 606 r. pne. Inną postacią krzyża występującego w starożytności jest symbol w kształcie litery „T” (tau), tzw. crux commissa, oznaczający centrum świata, symbol panowania nad wszystkim siły słońca.

Crux commissa pojawia się w Egipcie, na rękach i głowach posągów bóstw, faraonów i kapłanów. Kapłani z Memfis dekorowali się aż sześcioma takimi krzyżami. Znakiem takiego krzyża sygnowano także dokumenty, jakby na potwierdzenie prawdy swych intencji. W podobnej postaci znany jest też Skandynawom jako symbol Młota Thora. Krzyż to motyw ornamentalny i znak symboliczny używany w wielu kulturach, w Kartaginie w celach dekoracyjnych, w Skandynawii jako znaki graniczne (krzyże runiczne). Wznoszono je na grobach królów i bohaterów. Cycero donosi, że laski augurów miały kształt krzyża. Był on również symbolicznym znakiem Fenicjan. Dwie babki drożdżowe z krzyżem odkryto w Herkulanum. Krzyż był świętym symbolem u Azteków na długo przed Cortezem. W Tabasco symbolizował boga słońca, był emblematem Quetzalcoatla jako władcy czterech stron świata i czterech wiatrów, a dla niektórych ludów staroamerykańskich krzyż „T” był symbolem deszczu. Do V w. pne. krzyż był symbolem życia, zdrowia i ochrony przed śmiercią, jednak po tym czasie stał się symbolem śmierci. Od Scytów i Asyryjczyków (legendarna królowa Semiramida pierwsza ponoć wpadła na pomysł ukrzyżowania, dokonując tego na królu Medii Ferno, jego żonie i siedmiu synach), przez Persów trafił dalej. Aleksander Macedoński po zajęciu Tyru kazał z wielkiej uciechy ukrzyżować 2 tys. mieszkańców.

Przez Macedonię i Kartaginę zwyczaj ten trafił do Rzymu, gdzie stosowano go wobec nie Rzymian i niewolników. Kara została zniesiona przez cesarza Konstantyna Wielkiego. Rzymski sposób krzyżowania polegał na przywiązywaniu ramion skazańca do poziomej belki, tzw. patibulum i wciągnięcie jej na przygotowany pal. Bardzo rzadko skazańca przybijano do krzyża. W czasach Chrystusa i apostołów krzyż był narzędziem dokonującej się wciąż wokół zbrodni: „Krzyżowano wówczas na prawo i lewo, bez racji, czy też z racją; dla postrachu albo dla przykładu, złoczyńców i niewinnych. A jeśli komu zależało jeszcze na szczególnym splugawieniu czyjegoś imienia, wówczas krzyżowano nawet martwe ciało. [...] gdy na przykład zdobyto miasto, rozgniewany lub pijany z radości dowódca krzyżował masowo niewinnych mieszkańców lub niewolników. [...] Licyniusz ukrzyżował 6000 jeńców, stawiając co dwa metry krzyż wzdłuż pięknej Via Appia w Rzymie. [...] Tych przykładów chyba starczy, aby uzasadnić istniejącą wówczas nienawiść do krzyża. [...] pamięć o tym narzędziu tortury była jeszcze wciąż świeża i lepka od krwi. [...]

Wieki musiały minąć, zanim powstał krucyfiks, pojęcie zupełnie odmienne i nowe. W czasach prześladowań myśl o apoteozie tego znaku wydaje się nie do przyjęcia. [...] Trzeba się wczuć w ówczesną atmosferę, aby zrozumieć w pełni niedorzeczność podobnego przypuszczenia . Utwierdzi nas jeszcze w tym przekonaniu fakt, że ta nienawiść, to obrzydzenie do krzyżowych kaźni, a nawet do widowisk cyrkowych była tak silna, że okres prześladowań, zdawałoby się tak bogaty w wydarzenia i przeżycia, nie znalazł zupełnie odbicia w sztuce owych czasów. Dopiero później, znacznie później zaczęto ukazywać mękę Chrystusa i męczeństwa świętych, nie oddając jednak nigdy ich całkowitej grozy.”

Kara ukrzyżowania była znana w Palestynie, choć nie przewidywano jej w prawie mojżeszowym. O wiele bardziej ukrzyżowanie praktykowano wśród Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Na terenie Cesarstwa Rzymskiego nie stosowano jej jednak wobec obywateli rzymskich, gdyż była to najbardziej hańbiąca i okrutna metoda wykonywania wyroku śmierci. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię i rozciągniętego przybijano do krzyża. Śmierć następowała najczęściej przez uduszenie, pod wpływem omdlenia, gorączki, wyczerpania, wstrząsu. Rzymianie najczęściej stosowali dwa rodzaje krzyża. Pierwszy to crux commisa (krzyż połączony przez nałożenie) w kształcie greckiej litery Tau (T) powstawał przez nałożenie belki poziomej na pionową. Ten znak czynił na czołach, tych którzy zachowali wiarę prorok Ezechiel, co symbolizowało opieczętowanie zbawionych (Ez 9,4). Podobny kształt przybrał miedziany wąż zatknięty przez Mojżesza na palu, w celu ratowania ukąszonych Izraelitów, podczas drogi przez pustynię (Lb 21,4-9). To wydarzenie uznaje się za zapowiedź krzyża. Drugi rodzaj to krzyż składany (crux immisa), tzw. łaciński. Na jego szczycie często umieszczano tabliczkę określającą rodzaj winy skazańca. O takiej tabliczce z napisem w języku hebrajskim, greckim i łacińskim wspominają ewangeliści: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski (J 19,19). Ten szczegół wydaje się przesądzać o tym, że kształtu krzyża przygotowanego dla Chrystusa przypominał znaną nam łacińską formę. Nie przesądza to możliwości niesienia w drodze na miejsce ukrzyżowania nie całości krzyża, lecz tylko poprzecznej belki, którą łączono z pionową dopiero na miejscu kaźni.

izyda.gif

Izyda, bogini i matka bogów. Rysunek z dna sarkofagu 21 dynastii.

chryzma.gif

Chryzma – zwycięski krzyż. Scena centralna sarkofagu pasyjnego; druga połowa IV w.

Już u ludów epoki paeolitu pojawia się znak krzyża w postaci X lub +. Jest niewątpliwie symbolem solarnym, łączonym z bóstwami ognia i nieba, zabezpieczającym przed nieszczęściem. Istnieje teoria, że symbol ten był pierwotnie wyobrażeniem dwóch patyków pocieranych w celu wykrzesania ognia. Stąd tak ważny był dla ludów pierwotnych i nierozerwalnie związany był z ogniem. Jak już powiedziano, krzyż jest staropogańskim symbolem słońca i płodności. Od współczesnego wyobrażenia, czczonego w świecie zachodnim niektóre formy różniły się tylko tym, że poprzeczki tego znaku krzyżowały się ukośnie („X”). W innych przypadkach były to formy zbliżone do obecnie istniejących, szczególnie krzyża greckiego (równoramiennego). Ich wspólną ideą było, aby – tak jak słońce góruje nad światem – krzyż górował nad okolicą, skąd umieszczano je na szczytach świątyń pogańskich – a dziś na wieżach kościelnych i innych wzniesieniach. Jest to wierna kontynuacja – idei i praktyki – starożytnych kultów solarnych, z którymi Bóg walczył już w czasach królów izraelskich: „Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami.” (3 Mjż 26,30 BT). W okresie reformy religijnej króla Jozjasza, „w jego obecności burzono ołtarze Baalów, zwalił on stele słoneczne, które były na nich u góry, połamał aszery , posągi rzeźbione i odlewane z metalu, pokruszył je zmiażdżył, a szczątki ich rozsypał na grobach tych, którzy im składali ofiary.” (2 Krn 34,4 BT). Interesujące jest poznanie innych elementów staropagańskich kultów solarnych, których kontynuacją jest „chrześcijańska tradycja”; dziś niewiele osób wie, że należą do nich takie „chrześcijańskie” urządzenia, jak: – budynki kościelne stawiane na wzniesieniach, na wieżach których błyszczą krzyże; – ołtarze, usytuowane w większości kościołów na wschodniej stronie, skąd każdy kłaniający się (klęczący) przed ołtarzem, kłania się „wschodzącemu słońcu” (co Bóg uznał za jeden z najgorszych objawów bałwochwalstwa – por. Ezech 8,16-18); – monstrancja, która jest wręcz modelem słońca; – opłatek komunijny w kształcie słońca… – aureola [słoneczna] wokół postaci „świętych”

Niewielu nominalnych chrześcijan wie też – choć w tym przypadku informacja ta jest systematycznie upowszechniana przez publicystów w okresie świąt grudniowych – że święto tzw. Bożego Narodzenia, to naprawdę obchodzony uroczyście przez pogan Dies Natalis Solis Invicti (Dzień Narodzin Niezwyciężonego Boga Słońca). Podobnie niewielu wie – albo chce przyjmować do wiadomości – że niedziela, uznawana za typowo chrześcijański dzień święty, nie była bynajmniej ustanowiona na pamiątkę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale także ma rodowód solarny. Jest to obchodzony od zamierzchłej starożytności „dies solis” (dzień słońca; por w jęz. niem. Sonntag, ang. Sunday), który wprowadził do chrześcijaństwa na mocy wydanego przez siebie edyktu, cesarz Konstantyn Wielki w roku 321 po Chrystusie. W „Historii Starożytnego Rzymu” (16) Maria Jaczynowska pisze: „Religie solarne zatriumfowały w pełni w wieku III. [...] Były to kulty pochodzenia bądź syryjskiego (Baal, Jupiter Dolichenus), bądź irańskiego (Mitra). [...] Największe jednak wpływy w świecie rzymskim uzyskał kult irańskiego boga Mitry. [...] Rzymianie poznali Mitrę, jako boga światłości i słońca, związanego z porządkiem kosmicznym, który miał się narodzić ze skały w dniu 25 grudnia i wychowywać wśród pasterzy. [...] Mitraizm osiągnął szczyt popularności w wieku III [...] świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia) obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym Słońca Niezwyciężonego, została w nominalnym chrześcijaństwie uznana za dzień Bożego Narodzenia. [...]

Pełny triumf kultów solarnych przypada dopiero na rządy Aureliusza (270-275), który uczynił ze Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictus) głównego boga Imperium. [...] Uważany za inspiratora nowej polityki religijnej cesarz Konstantyn nie przestał być najwyższym kapłanem kultów pogańskich, czyli Pontifexem Maximusem. W dalszym ciągu lansował kult najwyższego boga – Sol Invictus, którego tradycje przejął na wzór Aureliana.” W związku z powstaniem i umacnianiem się kultu krzyża (także krucyfiksu), Dariusz Łukasiewicz pisze: „[...] długo [...] trwały dyskusje, czy umieszczać w świątyniach jakiekolwiek wizerunki i posągi. Walczyły z sobą wroga takim wyobrażeniom tradycja żydowska i wpływy antyczne, ostatecznie zwycięskie . Podobnie, od pogan przejęto wiele innych zwyczajów, jak palenie kadzideł, dotychczas poświęconych rzymskim cesarzom. Kiedy na krzyżu pojawił się Jezus, przedstawiano go odzianego w długą tunikę [...] Kiedy chrześcijaństwo stało się rzymską religią państwową, zaczęła się historia krzyża jako znaku militarnego, z którym chrześcijanie ruszali do boju przeciw poganom, a z czasem coraz częściej przeciw sobie.”

krzyz-new-age.gif

„Leksykon religioznawstwa” zwraca uwagę, że „krzyż ze swoimi czterema ramionami i symetrią, ma mieć głębokie znaczenie metafizyczne. Jako wyznacznik kwadratu określa duszę ludzką jako mikrokosmos, postać zbliżoną do indyjskiej mandali – kwadratowego planu psychiki. Zaś jako wyznacznik okręgu zbudowanego na czterech równych ramionach obrazuje makrokosmos. I ten mały, osobisty, i ten duży, wszechświatowy, mają wspólne centrum na skrzyżowaniu obu osi…” Ów metafizyczny sens krzyża wychwycili zwolennicy New Age. Jest znamienne, że jednym ze znaków New Age jest krzyż egipski – ankli.

krzyz-recerece

Pogański symbol Ręce Boga i Krzyż Jerozolimski.

Nazwiska Masonów Polskich

Dodaj komentarz

Nazwiska i przynależność niżej wymienionych osób zostały ustalone w oparciu o:

1). Dane zaczerpnięte z książki:  Ludwik Hass „Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999 Słownik biograficzny” (RYTM W-wa 1999)
2). Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach.
3). Dane i fakty dotyczące pochodzenia wyszukane w źródłach oficjalnych i niezależnych z książek, dokumentów, wywiadów, felietonów i artykułów prasowych.
4). Dane zaczerpnięte z oficjalnych masońskich i wolnomyślicielskich stron internetowych.

 

Masońskie Loże w Polsce

 

  • Loża Matka „Kopernik” – Warszawa
  • Loża nr 2 „Walerian Łukasiński” – Warszawa
  • Loża nr 3 „Przesąd Zwyciężony” – Kraków
  • Loża nr 4 „La France” – Warszawa
  • Loża nr 5 „Świątynia Hymnu Jedności” – Poznań
  • Loża nr 6 „Eugenia Pod Ukoronowanym Lwem” – Gdańsk
  • Loża nr 7 „Pod Szczęśliwą Gwiazdą” – Warszawa

 

 

Masoni w Polsce,

dawniej i obecnie

LISTA

aktualizowana i uzupelniana   Maj  27   A. D. 2006

  • Edward Józef Abramowski
  • Tomasz Agatowski
  • J. Aksamitowski
  • Klemens Aleksadrowicz     -  (prawnik, WLN)
  • M. Arciszewski
  • Juliusz Kaden Bandrowski
  • Wincenty Baranowski
  • Kazimierz Bartel
  • Andrzej Maciej Bertnowski  – (Bertner)    -  (technik, GLdF, Paryż)
  • Władysław Bocheński    -  (prac. umysłowy, DH)
  • Wojciech Bogusławski
  • Kazimierz Brodziński
  • Tadeusz Cegielski     -  (historyk, WLN, RN, red. nacz. ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Piotr Andrzej Cegiełła     -  (przedsiębiorca, GO, Loża Europa, Warszawa.)
  • Sergiusz Chądzyński    -  (GLdF, GLNF, RN, Paryż)
  • Józef Chłopicki
  • Aleksander Chodkiewicz
  • Witold Chodźko
  • Adam Jerzy Czartoryski
  • Adam Kazimierz Czartoryski
  • Konstanty Adam Czartoryski
  • Stefan Czerwiński
  • Jan Henryk Dąbrowski
  • Klaus Dąbrowski      –    (Mistrz Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Ludwik Adam Dmuszewski
  • Józef Andrzej Dobrowolski   -  (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)
  • Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki
  • Ignacy Działyński
  • Anna Dziedzic
  • Józef Ksawery Elsner
  • Marian Falski
  • Tytus Filipowicz
  • Aleksander Fredro
  • Zbigniew Gertych   -  (sadownik, b. wicepremier, GO, UFL;  publicysta ‚Wolnomularz Polski’)
  • Wojciech Stefan Giełżyński    -  (GLdF – Wielka Loza Francji, Paryż)
  • Hipolit Gliwic
  • Tadeusz Gliwic
  • Cyprian Godebski
  • Augustyn Gorzeńskii
  • Przemysław Górecki    -  (lekarz, WLN)
  • Zbigniew Jan Grabowski     -  (inż. budownictwa, GO, Loża Nadzieja, W-wa.)
  • Janusz Groszkowski    -  (prof. Uniwersytetu Warszawskiego, powiązany z klubem Bilderberg)
  • W. Grzybowski
  • Ludwik Szymon Gutakowski
  • Ludwik Hass     -  (historyk, żyd, komuch, marksista-trockista, badacz wolnomularstwa, współpracownik pisma socjalistycznego „Dalej!” i Nurtu Lewicy Rewolucyjnej;  Rada Programowo-Naukowa  ‚Wolnomularz Polski’)
  • Wiktor Heltman
  • Maciej Hübner     -  (artysta plastyk, GO, Loża Europa, Warszawa.)
  • Hubert Janowski    -  (poeta, WLN)
  • Jerzy Jasiński     -  (prawnik, WLN)
  • Ewa Jaśkowska     -  (wdowa po Janie Jaśkowskim)
  • Jan Jaśkowski     -  (GO.)
  • Włodzimierz Kaczko    -  (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)
  • Jerzy Julian Kaczmarek     –   (dziennikarz, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
  • Juliusz Kaden-Bandrowski
  • Aleksander Kalinowski     -  (przedsiębiorca, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)
  • Teodeusz Kaliński    -  (Mówca Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Janusz Karazyn    -  (Skarbnik  Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Jan Karczewski    -  (architekt GLdF Paryż, WLN)
  • Marek Karel     -  (przedsiębiorca, GO, Loża Tolerancja Mikołów.)
  • Stanisław Kętrzyński
  • Bogdan Kiciński
  • Emil Kipa
  • Stanisław Klocek    -  (przedsiębiorca, emeryt, Zjednoczona Wielka Loża Anglii)
  • Franciszek Kniaźnin
  • Roman Knoll
  • Adam Koc
  • Szymon Konarski
  • Mieczysław Konopacki
  • Janusz Korczak
  • Marian Zyndram-Kościałkowski
  • Tadeusz Kościuszko
  • Jan Kozietulski
  • Leon Kozłowski
  • Kajetan Koźmian
  • Zygmunt Krasiński
  • Artur Ksawer    -  (Drugi Dozorca Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Piotr Kuncewicz    -  (Wielki Wschód Polski)
  • Konstanty Kurman    -  (fizyk, loża „Kopernik”, RN)
  • Karol Kurpiński
  • Mikołaj Kwaśniewski
  • Wacław Lednicki
  • Włodzimierz Lengauer    -  (historyk, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Kopernik, Warszawa.; redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Cezary Leżeński     -  (dziennikarz i pisarz, publicysta ‚Wolnomularz Polski’, DH, Loża Orzeł Biały, Katowice; GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
  • Józef Lichten     -  (członek skrajnie szowonistycznej żydowskiej loży B’nai B’rith)
  • Edward Lipiński     -  ([1888-1986] ekonomista, profesor Szkoły Głównej Handlowej. W okresie międzywojennym działacz PPS-Lewica. W 1928 r. założył i kierował Instytutem Badania Koniunktur Gospodarczych i Cen. Od 1929 r. profesor SGH. Od 1950 roku pracownik Uniwersytetu Warszawskiego. Twórca Głównego Urzędu Statystycznego. Sygnatariusz „Listu 34 i Listu 59″. Ludwik Hass wymieniał go jako członka loży masońskiej w Warszawie o nazwie „Kopernik”. Założyciel Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (prezes PTE w latach 1945-1965). Członek KOR.)
  • Edward Bronisław Lech Lipiński     -  (ur. 24.VI.40, handlowiec, GLdF Paryż, WLN, UFL)
  • Stanisław Edward Lipiński     -  (ur. 14.VIII.64, tancerz, GLNF, Tuluza)
  • Jan Józef Lipski    -  (krytyk i historyk literatury, publicysta, socjalistyczny działacz polityczny, przez długi czas wielki mistrz pozostającej w podziemiu loży „Kopernik”. W latach 1956-1957 członek redakcji koncesjonowanego przez PZPR i komunę  PRL tygodnika „Po Prostu”. 1957-1959 prezes Klubu Krzywego Koła. W 1964 organizator Listu 34. W 1976 współzałożyciel KOR-u. Od 1980 działacz NSZZ Solidarność. W 1987 jako jedyny spośród znanych opozycjonistów wywodzących się z tradycji lewicy demokratycznej przystał na rzuconą przez działaczy młodszego pokolenia (m.in. Piotra Ikonowicza) ideę odbudowy w kraju PPS, w której od 1987 był przewodniczącym Rady Naczelnej. Od 1989 senator RP, zmarł w trakcie I kadencji Senatu.)
  • Piotr Lisowski    -  (architekt i prawnik, WLNP, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)
  • Jacek Longchamps de Berier     -  (handlowiec GLdF, Paryż)
  • Marek Luba    -  (chemik, WLNP, Loża „Przesąd zwyciężony” Kraków.)
  • Stanisław Lubomirski
  • Maria Emilia Łopatto    -  (filolog, Gran Loggia d`Italia ALAM, Florencja)
  • Juliusz Łukasiewicz
  • Walerian Łukasiński
  • Henryk Łyczek    -  (plastyk, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
  • Janusz Maciejewski     -  (historyk literatury, WLN, RN; redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Janusz Makiełła     -  (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)
  • Aleksander Małachowski
  • Witold Markiewicz    -  (architekt, GO, GLdF, Paryż)
  • Tadeusz Matuszewicz
  • Piotr Matywiecki – (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski)
  • Jan Mazurkiewicz
  • Mieczysław Michałowicz
  • Ludwik Mierosławski    -  (jeden z przywódców demokratycznej lewicy)
  • Jerzy Mikułowski-Pomorski     –    (prof. socjologii, Kraków)
  • Andrzej Mokronowski
  • Tadeusz Mostowski
  • Gabriel Narutowicz     -  (pierwszy prezydent II Rzeczpospolitej, zabity w zamachu w warszawskiej Zachecie, mial powiazania z zydowskim lobby owczesnych czasow)
  • Jan Ursyn Niemcewicz
  • Józef Niemojewski
  • Jerzy Robert Nowak     -  (członek Stronnictwa Demokratycznego – Stronnictwo Demokratyczne partia sojusznicza PPR a potem PZPR; szeroko powiązana z masonerią)
  • Andrzej Rusław Nowicki    -  (historyk filozofii, GO, UFL;  Rada Programowo-Naukowa ‚Wolnomularz Polski’)
  • Michał Kleofas Ogiński
  • Jan Olszewski   -  (prawnik, b. premier, WLNP, Loża Kopernik, Warszawa;  aktywnie działał w masonerii.  1 maja 1962 r. został przyjęty do warszawskiej loży „Kopernik”. 24 października 1964 r. nadano mu stopień Mistrza. W latach 1971-1973 piastował godność II Dozorcy, zaś w 1975-1981 i 1986-1991 – Mówcy. W roku 1991 został wybrany Wielkim Przysposobicielem Wielkiej Loży Narodowej Polski. Później wycofał się (co w terminologii wolnomularskiej jest nazywane „uśpieniem”).)
  • Kamil Opalski     -   (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Ludwik Osiński
  • Juliusz Osterwa
  • Michał Otorowski     -   (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Ignacy Jan Paderewski
  • Stanisław Patek
  • Piotr Pazinski
  • Jan Piłsudski    -  ()
  •  Gabriel Podoski    -  (Prymas Polski  [1767-1777]; „Wielka Loża Adopcyjna pod Klimatem Warszawy”)
  • Michał Książę Poniatowski
  • Michał II Jerzy Poniatowski    -  (ostatni Prymas Polski, I Rzeczpospolitej [1785-1794]; dał się poznać jako doskonały administrator, dbały o interesy swych diecezji, oświatę duchowieństwa i ludu, jednocześnie jednak człowiek bezgranicznie chciwy, rozwiązły i służalczy. Popierał rozwój gospodarczy miast kościelnych, zezwalając m. in. na osiedlenie się Żydów w Skierniewicach. Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1792 doradzał królowi przystąpienie do Targowicy. W sejmie grodzieńskim 1793 nie brał udziału, jednak jako prymas przyjął członkostwo przywróconej Rady Nieustającej. Podczas powstania kościuszkowskiego, W czasie oblężenia Warszawy zmarł śmiercią samobójczą (trucizny podobno dostarczył mu sam król), zagrożony aresztowaniem wskutek wykrycia jego zdradzieckiej korespondencji z królem pruskim, ujawniającej słabe punkty obrony miasta.)
  • Stanisław August Poniatowski
  • Książę Józef Poniatowski
  • Jerzy Ponikiewski
  • Hieronim Potocki    -  (psychiatra, GO, Loża Trzech Braci, Warszawa.)
  • Ignacy Potocki
  • Stanisław Kostka Potocki
  • Stanisław Szczęsny Potocki
  • Adam Pragier
  • Aleksander Prystor    -  (jeden z czołowych piłsudczyków)
  • Kamil Racewicz     -  (Sekretarz  Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Ryszard Janusz Radwiłowicz    -  (GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
  • Rafał Radziwiłowicz
  • Zbigniew Religa    -  (prof. kardiochirurgii, Warszawa, czł. Klubów Lions (Wprost 25.IV.93) i Rotary (Wprost 8.I.95).)
  • Stanisław Rohan
  • Jerzy Rohozinski
  • Aleksander Rożniecki
  • Krzysztof Rutkowski     -  (krytyk literacki, GLdF, GLNF)
  • Jan Wojciech Siciński     -  (inżynier, GLdF, GLNF Paryż, WLN, RN)
  • Edward Rydz – Śmigły
  • Kazimierz Nestor Sapieha
  • Iwona Sedlaczek     -  (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)
  • Ryszard Siciński
  • Jerzy Siewierski      -  (literat, publicysta ‚Wolnomularz Polski’, GO, Loża Europa, Warszawa.)
  • Krzysztof Skwierczynski     -   (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Walery Sławek    -  (jeden z czołowych piłsudczyków)
  • Felicjan Sławoj-Składkowski
  • Antoni Słonimski
  • W. Staniewicz
  • Stanisław Staniszewski
  • Jerzy Stempowski
  • Stanisław Stempowski
  • Andrzej Strug
  • Hanna Suchocka
  • Andrzej Syta      -  (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, redakcja ‚Ars Regia’ kwartalnik – Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Klemens Szaniawski
  • Maria Szyszkowska      -  (filozof lewicowy i marksistowski, libertyn, komuch, marksistka, nihilistka;  Rada Programowo-Naukowa Wolnomularz Polski)
  • Andrzej Śnieżny     –    (Odźwierny  Wielkiej Lozy Wschodu)
  • Czesław Śramski     -  (prac. umysłowy, GLdF, GLNF Paryż)
  • Wojciech Tarnachiewicz     -  (ekonomista, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
  • Stanisław Thugutt
  • Gen. Michał Tokarzewski – Karaszewicz     (jedna z czołowych postaci przedwojennego Droit Humain oraz katolickiego kościoła liberalnego)
  • Tomasz Kantorbery Tymowski
  • Agnieszka Urbańska     -  (Loża La Rose de Vents, kółko w Warszawie)
  • Zygmunt Vogel zw. Ptaszkiem
  • Jerzy Wasowski
  • Elżbieta Wichrowska     -   (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)
  • Edward Wiechowski    -  (GLdF, Paryż)
  • Michał Wielhorski
  • Bolesław Wieniawa – Długoszowski
  • Bronisław Wildstein    -  (6 lutego 1986 r. przyjęto go do wolnomularstwa w Paryżu. Został członkiem polskiej loży „Kopernik”, wchodzącej w skład Wielkiej Loży Francji. Tam dwa lata później uzyskał stopień mistrza, a po kolejnych dwóch latach znalazł się w działającej na terenie Polski niezależnej loży „Kopernik”, która od 1991 r. znalazła się w Wielkiej Loży Narodowej Polski. W latach 1991-1993 był przewodniczącym krakowskiej loży „Przesąd Zwyciężony” (również Wielka Narodowa Loża Polski), od 1991 r. sprawował funkcję „wielkiego dozorcy” Wielkiej Loży Narodowej Polski.)
  • Jan Maciej Winczakiewicz    -  (poeta, GLdF Paryż, WLN)
  • Edward Wittig
  • Mieczysław Wolfke
  • Norbert Wójtowicz     -  (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)
  • Józef Wybicki
  • Stanisław Wydżga    -  (elektronik, WLN, RN)
  • Bożena Mirosława Dołęgowska-Wysocka    – (publicystka, sekretarz Rada Programowo-Naukowa ‚Wolnomularz Polski’,  GrandeLoge Feminine de France)
  • Adam Witold Wysocki     -  (publicysta, red. nacz. ‚Wolnomularz Polski’, GO, UFL)
  • Aleksandra Wysocka     -  (skład i opr. graficzne. ‚Wolnomularz Polski’)
  • Gen. Józef Zajączek
  • Kordian Zamorski
  • Tomasz Zan
  • Marek Złotek-Złotkiewicz    -  (plastyk, GLdF Paryż, WLN, RN)
  • Andrzej Zoll    -  (prof. Prawa, Kraków czł. Klubu Rotary)
  • Wojciech Żukrowski     -  (Prozaik, reportażysta, eseista, komuch;  W 1981 r. jednoznacznie i publicznie poparł generała Jaruzelskiego i wprowadzenie stanu wojennego.)

DH = Le Droit Humain, GLdF = Grande Loge de France, GLNF = Grande Loge National Française, GO = Grand Orient de France, RN = Rada Najwyższa 33°, WLN = Wielka Loża Narodowa Polski, UFL = Universala Framasona Ligo.

 

 

Rozwój masonii w Polsce

Tadeusz Cegielski twierdził latem 1996 r., że w Polsce jest ok. 350 masonów (Dziennik Bałtycki 27.VIII.96). Jak wynika z powyższej listy większość ujawnionych związana jest z WLN czyli z rytem szkockim.

Ludwik Hass natomiast podaje tą liczbę już dla połowy 1994 r. (Masoneria Polska XX wieku), a obecnie już liczbę 400 i to o ile dobrze rozumiem tylko dla członków Wielkiego Wschodu (GO) (Gazeta Wyborcza 3.II.97). Rzeczpospolita (3.II.97) jest ostrożniejsza szacując, że członków GO w Polsce jest ok. 150, natomiast WLN jest liczniejsza.

Niedawno przyjechał Eric Vanderberghe, wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji i szumnie zapowiedział utworzenie własnej polskiej obediencji i wybory wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Polski (Gazeta Wyborcza 3.II.97). Gościł go Adam Wysocki, była konferencja prasowa, wiele informacji w telewizji itd. Wg. zdjęcia w Gazecie Wyborczej (3.II.97) na spotkaniu z dziennikarzami w prezydium siedzieli oprócz Erica Vanderberghe i Adama Wysockiego jeszcze Alain Dupret i Adam Galewecki.

We Wrocławiu 10.VI.1993 została obudzona stara loża „Horus” przez lożę „Tor zum Osten” z Kassel, RFN. Na zebraniu 16.IV.1994 kiedy to Wielka Loża wniosła światło we Wrocławiu mottem uroczystości było hasło: „Wrocław nie jest niemiecki, Wrocław nie jest polski, Wrocław jest europejski”. Językiem urzędowym loży jest polski i niemiecki. Mają być dalsze loże tego typu w Poznaniu i Gdańsku  (Hass, „Masoneria polska XX wieku” 1966, str. 121.)

Ks. Jan Kracik zasugerował (Tygodnik Powszechny 2.II.97), że ci co innych oskarżają o przynależność do masonerii sami mogą być masonami. Ten sam zarzut postawił O. Konrad Hejmo w swojej informacji z Rzymu dla Radia Maryja w dniu 13.II.97r.

 

Wolnomularz Polski

Przeglądając numery Wolnomularza Polskiego z 1996 r. znajduję następujące nazwiska.

Rada Programowo-Naukowa: Ludwik Hass, Maria Szyszkowska, Andrzej Nowicki, Mirosława Dołęgowska-Wysocka sekretarz, Adam Witold Wysocki red. nacz., Aleksandra Wysocka skład i opr. graficzne.

Prócz w/w pisują w piśmie Zbigniew Gertych, Iwona Sedlaczek, Cezary Leżeński, Norbert Wójtowicz, Józef Andrzej Dobrowolski i Jerzy Siewierski. Nr. 9 zamieszcza wiersz Wisławy Szymborskiej pt. „Nienawiść”. Na spotkaniu „pod Akacją” referat miała Ewa Jaśkowska wdowa po Janie Jaśkowskim masonie z GO.

Na spotkaniach w „Muzeum im. A. Struga” w cyklu „Sztuka królewska i muzy” referaty wygłaszali: Irena Poniatowska z UW, Tadeusz Cegielski, Roman Dziergwa, Jacek Gajewski, Krzysztof Załęski, Jadwiga Chruszczewska.

Środowisko Wolnomularza Polskiego powiązane jest z najliczniejszą obediencją francuską – Wielki Wschód (Grand Orient de France, GO, GOF, GOdF). Jest to najbardziej ateistyczna i lewicowa gałąź masonerii, politycznie bardzo aktywna, związana z francuską partią socjalistyczną. Uważana jest za nieregularną przez anglosasów. Używa obrządku francuskiego lub zmodyfikowanego szkockiego.

Ponadto znajduję informacje, że masonem był zamordowany premier Izraela Yitzhak Rabin.

Jest informacja (nr.7) o zarejestrowaniu 15.IV.1992 r. w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu loży IOOF (Międzynarodowy Zakon Braci Dziwnych). Jest zamieszczony (nr.10) apel różokrzyżowców A.M.O.R.C. W nr. 10 jest też wkładka z datą 1.I.1997 reklamująca DeMOLAY – ofertę dla młodzieży.

Piszę o tym wszystkim gdyż w książce Bp. Zygmunta Pawłowicza pt. „Kościoły i sekty w Polsce” organizacje te ujęte są pod wspólnym tytułem: „Stowarzyszenia i grupy nie związane z masonerią” (str. 211)

Ars Regia

Jest to kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”. Redakcja: Tadeusz Cegielski (redaktor), Włodzimierz Lengauer, Janusz Maciejewski, Kamil Opalski, Michał Otorowski, Krzysztof Skwierczyński (sekretarz), Andrzej Syta, Elżbieta Wichrowska.

Oprócz członków redakcji, w/w masonów i cudzoziemców pisują tam jeszcze m.in. Olgierd Budrewicz (o Rotary), Roman Dziergwa, Tomasz Grosse, Ludwik Hass, Henryk Michalski, Danuta Musiał, Zenowiusz Ponarski, Zofia Stachura (o Kawalerach Maltańskich), Walerian Warchałowski.

Środowisko Ars Regia powiązane jest z

Pączek Róży Różokrzyżowców

Waldemar Chudziak przeprowadził wywiad z uczennicami Centrum Szkoły Różokrzyża we Wrocławiu (Trybuna Śląska 28.VI.96). Dowiedział się, że szkoła ma kilkudziesięciu uczniów, w całej Polsce 200. Jedna z uczennic, Joanna Sachse, zapewnia że nie mają nic wspólnego z masonerią. Pojmują Boga nieosobowo – jako świat doskonały. Dla nich zbawienie to wyzwolenie z kołowrotu wcieleń. Trzeba dążyć do alchemicznej przemiany duszy, do narodzin nowej duszy już nieśmiertelnej. W każdym jest coś niezniszczalnego, ów „pączek Róży Różokrzyżowców”, który musi się rozwinąć.

To czysty panteizm i New Age.

 

Masonki

Sztandar Młodych (11.IX.95) doniósł, że ks. Zbigniew Trzaskowski na spotkaniu z Forum Kobiet Katolickich podał, że w Warszawie jest loża kobieca prowadzona przez prof. Marię Szyszkowską. Jak wspomniano wyżej jest ona w radzie redakcyjnej Wolnomularza Polskiego. Niedziela (26.I.97) podaje, że prof. Szyszkowska jest we władzach Stowarzyszenia na Rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej oraz Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej. Walczy o „dostęp bezwzględny do pornografii”.

Róża Wiatrów

Trzy polskie masonki udzieliły wywiadu pismu Elle (7.VII.96). Tylko jedna podała swe nazwisko (Mirosława Dołęgowska-Wysocka, sekretarz redakcji Wolnmularza Polskiego). Należą wraz z jeszcze dwoma do paryskiej loży damskiej „Róża Wiatrów”. Rozmawiała z nimi Ewa Andruszkiewicz.

Marta Sieciechowicz opublikowała wywiad z dwoma masonkami, jedną anonimową a druga to Mirosława Dołęgowska-Wysocka, która powiedziała m.in. „Dzisiaj istnieje wiele organizacji kobiecych, np. typu biznesowego (żeńskie Lions Club i Rotary Club o masońskich korzeniach) inne wolą działać w partiach politycznych i masonerii.”. Kto jak kto, ale ona chyba wie (Powściągliwość i Praca nr. 11, 1996).

A swoją drogą ciekawe czemu pismo księży Michalitów drukuje wywiady z masonkami.

Papież a masoneria

Z okazji odmowy przyjęcia przez papieża Jana Pawła II nagrody im. „Galileusza”, najwyższego odznaczenia przyznawanego przez włoską masonerię obrządku „Wielki Wschód”, Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała (KAI 7.I.1997) dossier z historycznymi informacjami o stanowisku Kościoła wobec masonerii wraz z tekstem dokumentów z lat ostatnich, które przypominają o obowiązującym zakazie przynależenia do masonerii. „Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej” – z deklaracji Kongregacji Nauki Wiary z 26.XI.1983 r.).

 

 

 

Masońskie światło

W masonerii przewija się stale motyw poszukiwania światła.

Przypatrzmy się temu światłu bliżej.

Wielka Loża Narodowa Polski do swego wewnętrznego sprawozdania 5/71 z dnia 16 grudnia 1937 r. dała załącznik traktujący o prześladowaniach masonerii w krajach ówczesnej Europy rządzonych po dyktatorsku, również w Polsce. Tekst tego dokumentu został opublikowany w piśmie Rojalista (4(20), VIII-XI 1996, str. 13). Jest tam zawarte takie zdanie: „Ludzkość stworzyła piękną legendę Prometeusza, wykradającego bogom ogień i światło, i oddającego je na usługi człowieka. Symbol pobierania i udzielania światła jest jednym z najbardziej wzruszających w naszym Zakonie„.

Jak pisze Bogdan Usowicz w Dzienniku Polskim (18.IX.96) z okazji wizyty Papieża we Francji na 1500 lecie chrztu króla Franków Klodwiga lewicowy publicysta francuski zapytał: „Jesteśmy spadkobiercami wieku światła i idei wielkiej rewolucji francuskiej czy też wieków ciemności i inkwizycyjnych stosów?”.

Muzeum Okręgowe w Tarnowie zorganizowało wystawę pt. „Tajemnice masonów”, która krążyła po Polsce. Gdy była w Warszawie prof. Tadeusz Cegielski sekretarz Wielkiej Loży Narodowej Polski wpisał dedykację twórcy wystawy p. K. Bańburskiemu na wkładce do przewodnika po wystawie słowami” Ex Tarnów Lux” (TEMI 26.VII.95).

Największym nazwiskiem amerykańskiej masonerii jest Albert Pike. Jego dzieło, „Morals and Dogma of the Ancient and Accepted Scottish Rite of Freemasonery” (Moralność i dogmaty Obrządku Szkockiego Dawnego i Uznanego Masonerii) to coś w rodzaju katechizmu amerykańskich masonów, ale katechizmu, który dostaje się dopiero osiągnąwszy najwyższy 33°. W książce tej są pouczenia mistyczne, magiczne, teozoficzne, alchemiczne itd. na każdy z 33 stopni. W jednym miejscu (widziałem wydanie z 1921 r., str. 321) jest bardzo ważne wyznanie przy stopniu 19°:

Lucyfer, nosiciel światła! Dziwne i tajemnicze imię dla Ducha Ciemności! Lucyfer, Syn Poranka! Czy to on niesie Światło, i jego splendorem nie do wytrzymania oślepia, słabe, zmysłowe i samolubne Dusze? Nie wątpcie w to!

[Lucyfer, nosiciel światła - Lucyfer był drugim po Bogu, znał plany Boga i nienawidził ludzi, a przez swa pyche, zbuntował sie przeciwko Bogu i został stracony do piekieł przez ksiecia niebianskich hufcow anielskich Michała Archaniola, i przestał byc nosicielem światła raz na zawsze.   przyp. red. polonica.net]

Jak podaje Stephen Knight w swej monografii o angielskiej masonerii („The Brotherhood”, Londyn 1994, str. 236), masoni wtajemniczeni w stopień Holy Royal Arch (Święty Łuk Królewski) otrzymują do wiadomości imię Wielkiego Budowniczego Wszechświata jako JAH-BUL-ON. Słowo to wyjaśnia się jako istotę nadprzyrodzoną złożoną z trzech osób w jednej. JAH to Jahwe, Bóg Izraelitów, BUL to Baal, bóg płodności Kananejczyków, a ON to Ozyrys, egipski bóg podziemi.

Baal to oczywiście bóg fałszywy Starego Testamentu. Pan Bóg kazał wytracić tych co zgięli kolana przed Baalem (Lb 25, 3,7; Pwt 4,3; Rz 11,4). W magii i czarnoksięstwie Baal identyfikowany jest z diabłem.

Kardynał Edward Gagnon w wywiadzie dla 30 Days (IV.1991) mówi, że jako kanonista przy kardynale Paul Emile Léger, arcybiskupie Montrealu, wielokrotnie załatwiał w Penitencjarii Apostolskiej w Watykanie zdjęcie ekskomuniki z osób, które żałowały tego, że kradły konsekrowane Hostie na rozkaz masonerii, na potrzeby czarnej mszy. Dotyczyło to lóż nie uważanych za antyreligijne.

Amerykanin Jim Shaw dotarł w masonerii do najwyższego 33° i dopiero wtedy zdecydował się wycofać. Opisał swoje doświadczenia w masonerii (J. Shaw i T. McKenney, „Śmiertelna pułapka” Exter, Gdańsk 1993). Myślą przewodnią inicjacji do kolejnych stopni jest udzielanie coraz więcej światła. Rytuał wtajemniczenia do pierwszego stopnia obejmuje wejście do loży z opaską na oczach. Adepta pyta mistrz czego pragnie. Ma odpowiedzieć: „Pragnę światła”. Wówczas zdejmują mu opaskę i udzielane mu są pewne tajemnice, słowa, znaki itd.. To się powtarza w kolejnych wtajemniczeniach. Shaw miał nadzieję, że gdy osiągnie stopień najwyższy, 33° to już posiądzie pełnię światła. Zawiódł się sromotnie. W ostatnim pouczeniu (do 32°) dowiedział się, że dotarł do szczytu, ale tu jest mgła. Dalsze poszukiwania światła musi czynić sam. Przy przyjęciu do 33° już pouczeń nie było, tylko pytanie Rady Najwyższej o stosunek do wiary. Od sąsiada, który zaparł się wszelkiej wiary, dowiedział, się że mu powiedziano iż jest przewidziany aby iść wyżej, wyżej niż 33°.

Shaw poznał światło dopiero gdy zerwał z masonerią, gdy uświadomił sobie w czasie uroczystości masońskiej Wielkiego Czwartku, że uczestniczy w czarnej mszy, w małpowaniu Eucharystii. Zerwał z masonerią i znalazł Światło Chrystusa.

 

Rodzaje masonerii

Jest szereg obrządków masońskich i informacje o poszczególnych lożach nieraz są mylnie podawane. Wszystkie funkcjonują we Francji stąd też na jej przykładzie omówię te obrządki. Opieram się na opracowaniu w The Philalethes (luty 1994)

Najliczniejszą, mającą wręcz charakter masowy, jest masoneria angielska, która dominuje w świecie anglosaskim. Jej ryt, zwany szkockim (Obrządku Szkockiego Dawnego i Uznanego) oparty jest na biblii i obejmuje kult Wielkiego Budowniczego Wszechświata.

Członków zachęca się by praktykowali swoje wyznania. Z tego tytułu nieraz sugeruje się, że przynależność do tej masonerii jest do pogodzenia z wiarą. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że budowniczy potrzebuje budulca. Stwórca nie potrzebuje nic – stwarza z niczego. Wielki budowniczy masonów nie jest więc Bogiem-Stwórcą, w naszym katolickim rozumieniu.

We Francji masoneria ta nie jest liczna. Wywodzi się z loży dla Anglików i Amerykanów stacjonujących we Francji a potem rozbudowana o masonów francuskich przechodzących z innych obrządków. Nazywa się Grande Loge National Française (GLNF). Uznawana jest za regularną przez masonerię angielską i amerykańską. Z nią związana jest najliczniejsza dziś w Polsce formacja masońska Wielka Loża Narodowa Polski, środowisko pisma Ars Regia i działająca w Paryżu polska loża „Kopernik”.

Najliczniejszą obediencją francuską jest Wielki Wschód (Grand Orient de France, GO, GOF, GOdF). Jest to najbardziej ateistyczna i lewicowa gałąź masonerii, politycznie bardzo aktywna, związana z francuską partią socjalistyczną. Uważana jest za nieregularną przez anglosasów. Używa obrządku francuskiego lub zmodyfikowanego szkockiego. W Polsce związane z nią środowisko Wolnomularza Polskiego nie ukrywa aspiracji politycznych. Adam Wysocki, redaktor pisma, zapewnia, „że w dyskusji, która się toczy w Polsce nad kształtem nowej konstytucji, masoni mają także swój udział” (Kurier Poranny 2/3.V.96).

Drugą według liczebności jest Wielka Loża Francji (Grande Lodge de France, GL, GLF, GLdF). Posługuje się Obrządkiem Szkockim Dawnym i Uznanym i jest dużo starsza niż GLNF, ale nie jest uznawana przez loże angielskie i amerykańskie. Ma rozliczne kontakty międzynarodowe ale formalnie stroni od polityki. Z niej wywodzi się paryska loża „Kopernik”, od 1992 r. przejęta przez GLNF.

Z Francji wywodzi się też masoneria mieszana przyjmująca również kobiety (Ordre Maçonnique Mixte International du Droit Humaine, DH). Jest ateistyczna, bez biblii w rytuałach. Związana jest z GO. Angażuje się politycznie.

W Polsce jest loża DH „Piotra i Marii Curie”.

Istnieje też loża wyłącznie kobieca (Grand Lodge Feminine de France GLFF). Jest to loża adopcyjna związana z GLdF. Zrzesza głównie żony, siostry i córki masonów GLdF. Ma też kontakty z GO. Angażuje się politycznie w tematy „kobiece” (aborcja, feminizm itd.). Związana z nią jest loża „Róża Wiatrów”, do której należą też polskie masonki.

Obrządków jest więcej, gdyż powstają nowe po różnych secesjach, wszystkie jednak łączy wrogość wobec Kościoła Katolickiego. Masoneria uczy gnozy. Stawia na równi Boga i Szatana. Skoro uznaje tą równość, to sugeruje, że można służyć albo Jednemu albo drugiemu. Jak widzieliśmy z podanych wyżej informacji masoneria na wyższych szczeblach wtajemniczenia okazuje się być sataniczną.

Szuka światła od księcia ciemności.

 

Masoneria a przestępczość

W wielu krajach masoneria przeżywa kłopoty z tytułu jej związków z działalnością kryminalną. Swego czasu głośna była we Włoszech sprawa Loży P-2, uplątanej w afery bankowe, pranie brudnych pieniędzy itd.. Szef loży P-2 Licio Gelli wrócił na szpalty gazet z okazji informacji o praniu brudnych pieniędzy Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP). Ponoć Gelli wraz z kolegami z loży P-2 i synem Maurizio zdołali „zalegalizować” milionowe kwoty (Przegląd Tygodniowy 12.VI.96).

Policja włoska ma kłopoty z mafią kalabryjską pod nazwą Ndranghetta (Dzielni Ludzie). W tej najbiedniejszej włoskiej prowincji działa najwięcej lóż, najwięcej jest masonów i najwyższy procent masonów wśród ludności. Lokalni mafiozi używają loże masońskie jako parawan dla swych poczynań (Polska Zbrojna 28.IX.95).

We Francji masoneria przeżywa ostry kryzys w związku z „przekrętami” finansowymi (Forum 8.X.95). Wielki Wschód działa na prawach stowarzyszenia nie prowadząc działalności gospodarczej, ma jednak budżet 48 mln. franków i zatrudnia 50 osób, ale nie ma żadnej kontroli, ani wewnętrznej, ani tym bardziej zewnętrznej. Pojawiły się zarzuty defraudacji, uprzywilejowanych wakacji, nepotyzmu. Nastąpiło ostre przesilenie na dorocznej konwencji 6-8.IX.95 r., zmiana władz i zaraz potem gwałtowne utajnienie wszelkich spraw związanych z tym kryzysem.

W Anglii premier John Major powołał komisję pod przewodnictwem lorda Nolan do zbadania powiązań polityków z masonerią (Gazeta Opolska 23.V.95). Kandydaci na radnych będą musieli deklarować czy są lub byli masonami (The Times 6.II.97 – za Gazetą Polską 13.II.97).
 

 

* * *

 

Masoneria wrogiem Polski!!!

Przy dzisiejszym bardzo niskim stanie wiedzy w Polsce o masonerii należy czytelnikom przedstawić historię i rolę tych związków. Wiadomo, masoneria jest potęgą z którą należy się liczyć i traktować jej zagrożenie dla Polski i dla świata bardzo poważnie.

Dnia 26 lipca 1992 r. TVP nadała komunikat, że na terenie Polski wznawiają działalność dwie loże masońskie funkcjonujące w okresie międzywojennym. Celem jej jest judaizacja społeczeństw chrześcijańskich. Gnostycyzm i arianizm we wczesnym średniowieczu, sekty albigensów i husytów w późniejszym czasie, kabalistyka i okultyzm zakonów krzyżowych: Templariuszy i Krzyżaków – to etap zażydzania. Do początków zażydzania doszło w XVI wieku, kiedy humaniści (Richelieu, Miinzer, Melanchaton, Luter, Kalwin) swym okultyzmem, kabalistyką i astrologią podminowali Kościół Katolicki, doprowadziło to do wybuchu ” Reformacji.” Wówczas w całej Europie powstają tajne związki – loże wczesnomasońskie.

Celem Żydów już od 1500 lat, a później masonerii jest walka z Rzymem, szczególnie z krajami katolickimi. 23 maja 1618 r w Pradze w Czechach, wbrew woli cesarza Austrii Macieja I zwołano zgromadzenie innowierców, na które zaproszono też katolików. Na tym spotkaniu na zamku praskim doszło do gwałtownej wymiany zdań delegacji katolickiej z innowiercami. Delegacja katolicka została wyrzucona przez okno przez innowierców i poniosła śmierć.

Owa „defenestracja” praska (wyrzucenie przez okno) rozpoczęła wojnę trzydziestoletnią. W odpowiedzi na tę zbrodnię popełnioną na delegacji katolickiej przez innowierców katolicy utworzyli Ligę Katolicką, popieraną przez papieża Pawła V i duchowieństwo katolickie. Król Polski Zygmunt III Waza ustosunkował się wrogo do obozu protestanckiego i tajnych judaizujących związków arian. W zaistniałej sytuacji król Zygmunt III Waza postanowił udzielić pomocy Lidze Katolickiej, za jej udzieleniem przemawiała obawa przed rozprzestrzenieniem się protestantyzmu, kalwinizmu i arian na ziemiach Rzeczpospolitej.

Po wybuchu w Czechach powstania husytów tzw. braci czeskich i heretyków, Obóz katolicki na Śląsku widział jedyny ratunek w Rzeczpospolitej. Na pomoc katolikom w 1620 r wysłano Lisowczyków, pod dowództwem pułkownika Stanisława Rusinowskiego przeciw wojskom protestanckim i innowiercom. Towarzyszył im w tej wyprawie Franciszkanin ksiądz – kapelan Wojciech Dębołęcki. Swój podziw dla pułkownika Rusinowskiego i jego dzielnych żołnierzy, mężnie walczących o wiarę świętą wyraził Nikodem Niebylski. Pisał, że pułkownika i jego żołnierzy szczególnie wyróżniała nienawiść do heretyków, szczególnie do Arian i Żydów, których zawzięcie zwalczali i ścigali.

To właśnie Żydzi i tajne ich związki swymi doktrynami realizowali ówcześnie hasła utopijnego komunizmu. Podobną opinię wyraził ich kapelan W. Dębołęcki, mówiąc ” Bogu dziękować, że dał Polsce taką jazdę żołnierzy i dowódców”. Jak mówił, ścigali przeciwników wiary katolickiej Rzymu i papiestwa. Należy przypomnieć, że lisowczycy i franciszkanin ksiądz kapelan W. Dębołęcki są szczególnie znienawidzeni przez Żydów takich jak J. Tuwin czy komunista i historyk Adam Kersten. Główną rolę w przemilczaniu, szkalowaniu i pisaniu w kłamliwy sposób o ich wielkich zwycięstwach i czynach odgrywają ci wrogowie Polski którzy zohydzają wszystko co polskie.

Wrogiem katolickiej Polski był także Bohdan Chmielnicki, który będąc w delegacji kozackiej w Warszawie ( październik – listopad 1639 r) spotkał się z de Bregy, który był ambasadorem Francji przy królu polskim. Jak wiadomo Francja pod koniec wojny 30-letniej opowiedziała się po stronie protestanckiej Szwecji. B. Chmielnicki już wtedy knuł intrygę przeciw Polsce. W listopadzie 1639 r. B. Chmielnicki znika na 7 lat. Warto przypomnieć, że w angielskiej książce przekładu Chevaliera napisano o pobycie B. Chmielnickiego we Francji w latach 1645 – 1646 do której jak pisze autor przybył z głębi Rosji. W 1648r wywołał bunt przeciw Rzeczpospolitej. Jako Żyd związany był z tajnymi judaizującymi związkami ( masonerią). Był za rozbiorem Polski. Zawarł przymierze przeciw Polsce z Rosją, Szwecją, Siedmiogrodem, elektorem brandenburskim i zdrajcą Bogusławem Radziwiłem. Z jego polecenia dokonano zbrodni na bezbronnych jeńcach żołnierzach polskich w czerwcu 1652r pod Batohem nad rzeką Boh, gdzie wymordowano 5 tysięcy jeńców polskich w tym takich dowódców jak hetman Marcin Kalinowski. Jak mówiono i pisano ówcześnie B. Chmielnicki ” powolnymi razy noża zakłuł Marka Sobieskiego, brata późniejszego króla Polski J. Sobieskiego, następnie zakłuł nożem dowódcę artylerii Zygmunta Przyjemskiego i oboźnego koronnego Stanisława syna M. Kalinowskiego. Widać jak nienawidził on Polski i Polaków. W kłamliwym filmie reżysera Jerzego Hoffmana ” Ogniem i Mieczem” wypaczono prawdę historyczną. Wybielono B. Chmielnickiego, przedstawiono go jako bohatera rycerskiego, szlachetnego i poddanego króla Polski.

W 1649 r. tajne związki usuwają katolicką dynastię Stuartów na rzecz masona Cromwella. W 1655r za namową Żyda Komeńskiego uderzają na Polskę członkowie ” Zakonu Palmowego – Karol Gustaw król Szwecji, Fryderyk elektor Pruski oraz Rakoczy. W 1688 r ląduje na ziemi angielskiej masoneria z Wilhelmem Orańskim finansowanym przez Żydów holenderskich. W 1697 r. Polska dostaje się pod berło protestanta Augusta II. W 1764 r. na tronie polskim zasiada mason Stanisław Poniatowski, w 1772 r. Prusy dokonują pierwszego rozbioru Polski. W 1773 r. masoneria przyczynia się do likwidacji w Polsce zakonu jezuitów.

W 1774 r wybucha rewolucja amerykańska, kierowana przez masonów Franklina i Waszygtona. W 1788 r zebrany u nas sejm czteroletni pod dozorem Lucchesiniego zawiera przymierze z Prusami, wynikiem tego jest drugi rozbiór Polski. Na zachodzie masoni mobilizują wszystkie siły do przeprowadzenia rewolucji francuskiej. Przygotowują ją tajne związki okultystyczne ( St. Cermanin, Mesmer). Zakon Mertynistów stworzony przez Żyda hiszpańskiego Paschala ; zwolennicy Swendenburga w Skandynawii. Na zjeździe masońskim w Wilhelmsbaden w 1788 r. zapada decyzja, że w 1789 r wybucha rewolucja francuska. Dziełem jej jest powalenie katolickiej monarchii francuskiej i równouprawnienie Żydów.

Wyniesiony na szczyty przez rewolucję Napoleon początkowo jest przychylny masonerii, ale kiedy w 1808 r. ogłasza dekret anty żydowski – los jego przesądzony. Po 1815r masoneria zarzuca macki na ruchy narodowe i wolnościowe, które kieruje przeciw władcom o poglądach narodowych i kościołowi katolickiemu oraz powstańcom włoskim i węgierskim.

Masoneria wywołuje powstania w niedogodnym momencie dla Polski, w 1830 r. dla ratowania rewolucji we Francji i w Belgii, w 1863 r. dla zjednoczenia Niemiec. Wreście masoneria kieruje wybuchem I wojny światowej. W jej wyniku uzyskuje ona władzę prawie we wszystkich krajach pod przykrywką ustroju ” demokratycznego”. Osłabia państwa katolickie takie jak Włochy, Austrie, Francje, a później Polskę. Montuje najpierw rewolucję w Rosji w 1917 r., a później hiszpańską w 1936 r. i narzuca traktaty dające przywileje Żydom.

Te fakty pokazują, iż masoneria jest „ekspozyturą żydowską ” i pomocniczą organizacją dla opanowania i zniszczenia społeczeństw katolickich, które mają posłusznie wykonywać wszystkie polecenia Żydów. Wpływ masonerii na obóz rządzący Polską przed 1939 r. był bardzo duży, co doprowadziło do katastrofy wrześniowej, między innymi zdrady państw zachodnich Anglii i Francji na rzecz Niemiec i ZSRR.

Po drugiej wojnie światowej rola masonerii i żydostwa jeszcze bardziej się wzmocniła. Dowodem tego jest rozmontowanie Związku Sowieckiego i państw komunistycznych bez jednego wystrzału. Obecnie obserwujemy zapędzanie narodów do stworzenia rządu światowego (żydowskiego). Te plany są szczególnie groźne dla narodu polskiego, tak doświadczonego tragicznymi zdarzeniami, szczególnie w ostatnich latach okupacją niemiecko-sowiecką i powojennym zniewoleniem komunistycznym.

Powszechnie wiadomo, że w Polsce masoneria i żydostwo oddziałowuje na nasze życie narodowe i publiczne. Tkwi ona we wszystkich partiach politycznych, w środowiskach masowego przekazu; telewizji, radiu, prasie, a szczególnie w życiu gospodarczym opanowując całkowicie banki, administracje, obronność oraz sferę moralnego kształtowania społeczeństwa – Kościół Katolicki.

Wywołuje to nieskoordynowane protesty robotników i rolników, protesty ludzi słusznie broniących własnych interesów które obecnie obserwujemy z wielkim natężeniem. Wykorzystują to różni demagodzy tacy jak Lepper i jemu podobni. Jak wiadomo wszystkie te protesty i strajki robotników, górników i rolników, a nawet policjantów są pod kontrolą.

Historia rewolucji uczy, że organizatorzy różnych „spontanicznych buntów ” klasy robotniczej byli profesjonalnie przygotowani do zaprowadzenia totalitaryzmu. Przykład – Związek Radziecki i krwawa dyktatura Polpota w Kambodży. Jak widać prowadzi to do zniewolenia jednostek, narodów i całej ludzkości. (…)

Redaktor Naczelny  Polska Gazeta Narodowa
Władysław Preś
Warszawa listopad 2003 r.

 

 

* * *

 

 

MASONERIA POLSKA

Czytelnicy pytają mnie często, dlaczego nie piszę kolejnej książki poświęconej masonerii. Lubię trzymać się faktów. W latach 1989-1999 na temat polskiej masonerii pojawiało się bardzo dużo informacji. Była aktywna. Reklamowała się. Nie kryła swoich planów i pomysłów. W kioskach można było dostać masońskie czasopisma. Masoni wydawali książki, udzielali na lewo i prawo wywiadów, w których ujawniali wiele cennych informacji. A potem nabrali wody w usta. Co się stało?

Masoneria polska działała równolegle na kilku płaszczyznach. Na jednej z nich poniosła sromotną klęskę. Masoni chcieli w Polsce funkcjonować jak w całej Unii Europejskiej, jak w Norwegii, USA, czy Australii. Pragnęli działać jawnie. Chcieliby pochlebnie mówiły o nich media, by przeciętny człowiek na hasło „masoneria” reagował pozytywnie. Pragnęliby jak w krajach Zachodu siedziby lóż rzucały się w oczy w centrach wielkich miast i żeby na każdej poczcie leżał spis masonów z domowymi adresami i telefonami.

Marzyli o uzyskaniu w Polsce statusu moralnego autorytetu. Uważali, że w kilka lat uda im się tak zmasonizować Polskę (pisali: „Gwiazda masońska niedługo będzie nową gwiazdą betlejemską dla Polaków”), że będą akceptowani (razem ze swoim programem), podziwiani, noszeni na rękach.

To się całkowicie nie udało. Mason dalej kojarzy się w Polsce ze złem, z szatanem, z totalitaryzmem i sekciarstwem. Im bardziej masoni się ujawniali, tym bardziej rosło antymasońskie nastawienie. W końcu się poddali i wrócili do starej propagandy: „Masonerii nie ma. To spiskowa teoria wymyślona przez grupkę antysemicko nastawionych oszołomów” itp.

Jest to dla masonów bardzo poniżające, a z drugiej strony niezbyt bezpieczne. W całym świecie zachodnim ich loże są widoczne, o masonach mówi się wiele w mediach. Są tacy, co wynoszą ich pod niebiosa, ale dużo jest i skandali, ujawniających prawdziwe oblicze masonerii. Gdy te informacje dotrą wreszcie do polskiego społeczeństwa, co jest coraz bardziej prawdopodobne, może ono przeżyć szok i zająć jeszcze bardziej antymasońskie stanowisko. Jak długo, więc będzie można trzymać Polaków w nieświadomości? Jak długo można im wmawiać, że nie ma sprawy? – masonów niepokoją te pytania.

Czy tak poniżająca dla masonów ich spektakularna polska przegrana jest naszą wygraną?

W pewnej mierze tak, w pewnej nie.

W Polsce doprowadzono niestety do takiego stanu, że wiele tematów i problemów nie staje się przedmiotem publicznej debaty. To bardzo niedobry znak. Wielu Polaków nie zdaje sobie nawet sprawy z istnienia pewnych zagrożeń. Tak jest i z kwestią masonerii. Ten problem wciąż za słabo funkcjonuje w polskiej świadomości zbiorowej. Z drugiej strony, nie udało się w Polsce wykorzenić myślenia katolickiego i polskiego. Stosunek do masonerii, fakt, że ukrywa się ona przed oczami społeczeństwa, świadczy o tym dobitnie.

Czy masoneria poniosła jeszcze jakieś inne klęski w Polsce? Tak. Największą jej klęską jest istnienie Radia Maryja, „Naszego Dziennika”, telewizji TRWAM. Jeden z prominentnych masonów napisał, że dopóki będą w polskim Kościele takie „jastrzębie”, jak ojciec Tadeusz Rydzyk, masoneria będzie miała związane ręce.

Jakie są zwycięstwa masonerii? To jest dobry temat na nową książkę – niestety wielki. Ludzie szybko zapominają. Żyjemy, w odniesieniu choćby do początku lat 90. XX wieku, już w innej Polsce. Wydaje się, że tamta, choć skażona pogańskim i liberalnym złem, pełniej reprezentowała cywilizację chrześcijańską, prawdziwie europejską. W tamtej Polsce lewacy bali się katolików, Kościół miał wiele do powiedzenia i nie bał się głośno wołać. Wtedy Polska budowała suwerenność i niepodległość.

Dziś jesteśmy coraz bardziej tacy jak Niemcy, Francja czy Holandia. O niepodległości czy suwerenności już nie można mówić, bo większość, powoli, bo powoli, ale uświadamia sobie, że tracimy państwowość. To, co było wtedy krytykowane jako masońskie, dziś staje się normą. Widzą to wszyscy, których nie dotknęła nowa ślepota. U jej podłoża leży strach, wygodnictwo albo poddanie się pogańskiej manipulacji.

Efektem tej manipulacji jest np. rozrastanie się przedziwnej, schizofrenicznej formacji, którą masoni nazwali chrześcijaństwem wodnikowym, formacji, która jest bardzo krytyczna wobec wszystkiego, co katolicko tradycyjne, i bardzo otwarta na to, co w istocie masońskie. Tak, więc np. homoseksualizm przestaje być zboczeniem, a staje się czymś normalnym.

Jego negatywna ocena zaczyna być postrzegana jako fanatyzm i ciemnota. Żyjemy w zmasonizowanym kraju. Ten fakt można stwierdzić naukowo, porównując doktrynę i programy masonerii z realiami społecznymi i dominującymi standardami myślowymi.

Na przykład teraz magia to ulubiona zabawa polskich dzieci.

Harry Porter to Żyd, to nowy Winnetou czy Robin Hood. Magia w takim wydaniu, jakiemu hołdowali dzicy, króluje w pismach kobiecych i gości w telewizji. Magiczne myślenie, bardziej zakamuflowane, wkrada się już nawet do szkolnictwa i w politykę. Masońskie hasła zyskują nowe sformułowania. Niedawno było „róbta, co chceta”. Dziś tego hasła się już nie powtarza, ale jego treść w znacznej mierze wyznacza życie wielu ludzi. To tylko drobne przykłady. Wierzchołek góry lodowej.
Kiedy wreszcie się obudzimy?

Myślę, że nastąpi to niedługo, gdy Polacy poczują na własnej skórze, i to w sposób bardzo bolesny, skutki wprowadzania w życie masońskiej utopii. Nie będzie wtedy za późno, ale wysoka będzie cena, którą przyjdzie zapłacić za powrót do cywilizacji chrześcijańskiej. Za powrót do Polski, by odbudować ją i na nowo nasycić tym, co polskość wyznacza i co spowoduje, że znowu będziemy u siebie w domu.

trojca

Lista Masonów w Watykanie

Dodaj komentarz

ABLONDI Alberto – biskup Livomo; data wstąpienia (dalej: „d.w.”) do masonerii 5 sierpnia 1958 r.
ABRECH Pio – członek Świętej Kongregacji Biskupów; d.w. 27 listopada 1967 r,
ACQUAVIVA Sabino – profesor religii na Uniwersytecie w Padwie; d.w. 3 grudnia 1969 r,
ALESSANDRO o. Gottardi – tytułowany doktorem na zebraniach wolnomularskich; przewodniczący Fratelli Maristu; d.w. 13
czerwca 1959 r.
ANGELINI Benedetto – biskup Messyny (Grecja); d.w. 14 października 1957 r.
ARGIENTERI Benedetto – patriarcha przy Stolicy Świętej; d.w. 11 marca 1970 r.
BEA Augustin kardynał – sekretarz Stanu za Jana XXIII i Pawła VI;Wielki Mistrz Światowej Masonerii; Żyd-„maran”,
prawdziwe nazwisko Beheim.
BAGGIO Sebastiano kardynał – Prefekt Świętej Kongregacji Biskupów; d.w. 14 sierpnia 1957 r., krypt. masoński. SEBA;
kontroluje wszystkie nowe konsekracje biskupie.
ALBONI Dante – asystent przy Watykańskiej Komisji Pontyfikalnej dla Studiów Biblijnych; d.w. 23 lipca 1969 r., krypt. mas.
BALDA.
BALDASSARI Salvatore – biskup Rawenny; d.w. 19 luty 1958 r., krypt. mas. BALSA.
BALDUCCI Emesto – religijny artysta-rzeźbiarz; d.w. 16 maja 1966r.
BASADONNA Emesto-prałat Milanu; d. w. 14 sierpnia 1963., krypt. mas. BASE.
BATELLI Giulio – świecki członek wielu akademii naukowych; d.w. 24 sierpień., krypt. mas. GIBA.
BADESCHI Lorenzo – d.w. 19 luty 1959 r., krypt. mas. BELO.
BELLOLI Luigi – rektor Seminarium w Lombardii (Włochy); 4 czerwca 1968 r., krypt. mas. BELLU.
BELLUCCI Cleto – biskup koadiuktor Fermy (Włochy); d.w. 4 czerwca 1968 r.
BETTAZZI Luigi – biskup lvr (Włochy); d.w. 11 maja 1966 r., krypt. mas. LUBE.
BIANCHI Giovenni – ksiądz; d.w. 23 października 1969 r., krypt. mas. BIGI.
BIFFI Franco – rektor Kościoła św. Jana Laterańskiego, Katolickiego Uniwersytetu Pontyfikalnego – jest głową tego uniwersytetu
i kontroluje wszystko, co jest tam wykładane; był spowiednikiem Pawła VI; d.w. 15 sierpnia 1959 r., krypt. mas. BIFRA.
BIACARELLA Mario – prałat Vincezy (Włochy); d.w. 23 września 1964 r.
BONICELLI Gaetano – biskup Albano (Włochy); d.w. 12 maj 1959 r.
BORETTI Giancarlo – d.w. 21 marca 1965 r., krypt. mas. BORGI.
BOVONE Alberto – zastępca Sekretarza Św. Officium; d.w. 10 kwietnia 1967 r., krypt. mas. ALBO.
BRINI Mario – sekretarz dla Orientu i Pogan, członek Pontyfikalnej Komisji dla Rosji; d.w. 7 lipca 1968 r.Temu człowiekowi dano
całkowitą kontrolę, by przetworzyć Prawo Kanoniczne i zbudować Kościół w zgodzie z masońskim światopoglądem. Krypt. mas.
MABRI.
BUGNINI Annibale – arcybiskup.Ten człowiek jest tym, który zakazał Tradycyjnej Mszy Świętej, przez jej zamianę na Novus Ordo z pomocą 6 protestantów. Został za to promowany przez Jean’a Villota (Sekretarza Stanu za Pawła VI) do Sekretariatu Świętej
Kongregacji dla Propagandy Wiary (dziś całkowicie rozwiązanej przez modernistów); uznany za masona, został mianowany posłem
w Iranie; d.w. 23 kwietnia 1963 r., krypt. masoński BUAN.
BURO Michele – biskup; prałat Pontyfikalnej Komisji dla Ameryki Łacińskiej; d.w. 21 marca 1969 r., krypt. mas.BUML
CACCIAVILLAN Agostino – w Sekretariacie Stanu; d.w. 6 listopada 1960 r.
CAMELI Umberto – dyrektor we włoskim Biurze do Spraw Religijnych; d.w. 17 listopada 1960 r.Wpływ na nauczanie doktryny
katolickiej – w wersji masońskiej.
CAPR1LE Giovani – dyr. Katolickich Spraw Cywilnych;d.w 5 września 1957., krypt. mas. GIGA.
CAPUTO Giuseppe – ksiądz; d.w. 15 listopada 1957 r., krypt. mas. GICAP.
CASAROLI Agostino kardynał – Minister Spraw Zagranicznych. Rządzi Kościołem i był całkowicie odpowiedzialny za Niego,
kiedy Jan Paweł II był w szpitalu po zamachu na swoje życie. Zmarły kardynał Jean Villot polecił mu wymienić wszystkich biskupów i zainstalować wolnomularzy; d.w. 28 września 1957 r., krypt. mas. CASA.
CERRUTI Flaminio – szef Urzędu Studiów Kongregacyjnych; d.w. 2 kwietnia 1960 r., kryptonim wolnomularski CEFLA.
CIARROCCI Mario biskup – d.w. 23 sierpnia 1962 r., krypt. mas. CIMA.
CHIAVACCI Enrico – profesor moralności na Uniwersytecie we Florencji (Włochy); d.w. 2 lipca 1970 r., krypt. mas. CHIE.
CONTE Carmelo – d.w. 16 września 1967 r., krypt. mas. CONCA.
CRESTI Osvaldo – d.w. 22 maja 1963 r., krypt. mas. CRESCO
CROSTA Sante – d.w. 17 listopada 1963 r., krypt. mas. CROSTAS.
CSELE Alessandro – d.w. 25 marca 1960 r., krypt. mas. ALCSE.
DADAGIO Luigi – arcybiskup Lero; nuncjusz w Hiszpanii; d.w. 8 września 1963 r., krypt. mas. LUDA. 41)
D’ANTONIO Enzio – arcybiskup Trivento; d.w. czerwca 1969 r., kryptonim masoński nie jest znany.
DE BONIS Donato – biskup odpowiedzialny za posługę religijną; d.w. 24 czerwca 1968 r. Krypt. masoński DEBO.
DEL GALLO ROCCAGIOVANE Luigi – biskup. Znany z wolnomularskich powiązań. Kryptonim nieznany.DEL MONTE Aldo – biskup Novary (Piemont,Włochy); d.w. 25 sierpnia 1969 r., kryptonim masoński ADELMO.
DRUSILLA Italia – d.w. 12 października 1963 r., krypt. mas. DRUSI.
FALTIN Daniele – d.w. 4 czerwca 1970 r., krypt. mas. FADA.
FERRAIOLO Giuseppe – członek Świętej Kongregacji Spraw Publicznych Kościoła; d.w 24 listopada 1969 r., krypt. mas. GIFE.
FIORENZO Angelinin – biskup, tytuł „Komendator Ducha Świętego”. Jest Generalnym Wikariuszem Szpitali w Rzymie i kontroluje fundusze przeznaczone dla szpitali. Biskupem został 19 lipca 1956 r.; d.w. 14 października 1955 r.
FRANZONI Giovanni – d.w. 2 marca 1965 r., krypt. masonski. FRAGI.
FREGI Francesco Egisto – d.w. 14 luty 1963 r.
GEMITI Vito – biskup, Święta Kongregacja Biskupów; d.w. 25 marca 1968 r., kryptonim wolnomularski VIGE.
GIRARDI Giulio – d.w. 8 września 1970 r., krypt. masonski. GIGI.
GIUSETTI Massimo – d.w. 12 kwietnia 1970 r„ krypt. masonski. GIUMA.
GOTTARDI o. Alessandro – Prokurator i Postulator Generalny Fratelli Maristi. Kontroluje kandydatów na kardynałów; d.w. 13
czerwca 1959 r., krypt. masonski. ALGO.
GOZZINI Mario – d.w. 14 maja 1970 r., krypt. masonski.MAGO.
GRAZIANI Carlo – rektor Niższego Seminarium Watykańskiego; d.w. 23 lipca 1961 r,, kryptonim wolnomularski GRACA.
GREGAGNIN Antonio – dziekan Instruktorów Wikariatu. Trybun Pierwszej Komisji Beatyfikacyjnej i Kanonizacyjnej; d.w. 19
października 1967 r., krypt. masonski. GRE.
GUALDRINI Franco – rektor Capranica (Capri); d.w. 22 maja 1961 r., krypt. masoński GUFRA.
ILARI Annibale – opat Sua Santita; d.w. 16 marca 1969 r., krypt. masonski.ILA.
LAGHI Pio – były Delegat Apostolski w Argentynie, Delegat Apostolski w USA; d.w. 24 sierpnia 1969 r., krypt. masonski. LAPl.
LAJOLO Giovanni – członek Rady Spraw Publicznych Kościoła; d.w. 2 czerwca 1970 r., krypt. masonski. LAGl.
LANZONI Angelo – szef UrzęduWatykańskiego Sekretariatu Stanu; d.w. 24 września 1956 r., krypt. masonski. LANA.
LEVI Virgilio (alias Levine) – asystent oficjalnego dziennika watykańskiego „L’0sservatore Romano”, kieruje również watykańską
stacją radiową; d.w. 4 lipca 1958 r., krypt. masonski. VILE.
LOZZA Lino – kanclerz Rzymskiej Akademii św.Tomasza z Akwinu; d.w. 23 lipca 1969 r., krypt. masonski. LOLI
LIENART Achille kardynał – Wielki Mistrz-mason najwyższego stopnia; wstąpił do masonerii zaledwie po 5 latach bycia księ-
dzem – 5 października 1912 r.; biskup Lilie
(Francja). Przywódca sił progresywistycznych na SoborzeWatykańskim II.
MACCHI Pasquale kardynał – Honorowy Prałat Pawła VI i jego prywatny sekretarz; d.w. 23 kwietnia 1958 r., krypt. masonski.
MAPA.
MANCINI Italo – dyrektor Sua Santuta; d.w. 18 marca 1968 r., #1551-142, krypt. masonski.MANI.
MANFRINI Enrico – świecki konsultant Pontyfikalnej Komisji Sztuki Świętej; d.w 21 lutego 1968 r., krypt. masonski.MANE.
MARCHISANO Francesco – Honorowy Prałat,sekretarz Świętej Kongregacji dla Seminariów i Uniwersytetów; d.w. 4 lutego
1961 r., krypt. masonski. FRAMA.
MARCINKUS Paul – amerykański ochroniarz Jana Pawła II. Pochodzi z Cicero (Illnois – USA), przewodniczący Instytutu Formacji Religijnej; d.w. 21 sierpnia 1967 r., kryptonim wolnomularski MARPA (powszechnie nazywany Gorilla).
MARSILA Salvatore – opat Zakonu św. Benedykta z Finalpii k.Modeny (Włochy); d.w. 2 lipca 1963 r., krypt. masonski. SALMA.
MAZZA Antonio – tytularny biskup Velii. Generalny Sekretarz z 1975 r,; d.w. 14 kwietnia 1971 r., krypt. masonski.MANU.
MAZZI Venerio – członek Rady Spraw Publicznych Kościoła; d.w. 13 października 1966 r., krypt. masonski.MAVE.
MAZZONI Pier Luigi – biskup, Kongregacja Biskupów; d.w 14 września 1959 r., kryptonim wolnomularski PILUM.
MAVERNA Luigi – biskup Chivery (Włochy), Generalny AsystentWłoskiej Akcji Katolickiej; d.w. 3 czerwca 1968 r., krypt. masonski. LUMA.
MENSA Albio – arcybiskup Vercelli w Piemoncie (Włochy); d.w. 23 lipca 1959 r., kryptonim wolnomularski MENA.
MESSINA Carlo – d.w. 21 marca 1970 r., krypt. masonski.MECA.
MESSINA Zanon – d.w. 21 marca 1970 r., krypt. masonski. AMEZ.
MONDUZZI Dino – regent w Prefekturze Domu Pontyfikalnego; d.w. 11 marca 1967 r., krypt. masonski.MONDI.
MONGILLO Daimazio – profesor Teologii Moralnej w rzymskim Instytucie Świętych Aniołów; d.w. 16 luty 1969 r., kryptonim
masoński MONDA.
MORGANTE Marcello – biskup Ascoli Piceno we wschodnich Włoszech; d.w. 22 lipca 1955 r., kryptonim masoński MORMA.
NATALINI Terzo – wice prefekt Archiwum Sekretariatu Watykanu; d.w. 17 czerwca 1967 r., krypt. masonski. NATE.
NIGRO Carmelo – Rektor Seminarium Pontyfikalnych Studiów Wyższych; d.w. 21 grudnia 1970 r„ krypt. masonski. CARNI.
NOE Virgilio – głowa Świętej Kongregacji Kultu Bożego. On i kard. Bugnini opłacili 5 protestanckich duchownych i żydowskiego
rabina, by stworzyli domowym sposobem Nowy Porządek Mszy. Nie pozwolono w tym uczestniczyć żadnemu członkowi katolickiego kleru; d.w. 3 kwietnia 1961 r., krypt. masonski. VINO.
ORBASIO Ignio – d.w. 17 września 1973 r., krypt. masonski. ORBI.
PALESTRA Vittorio – oficjalny doradca Świętej Roty Państwa Watykańskiego; d.w. 6 maja
1943 r., krypt. masonski. PAVI.
PAPPALARDO Salvatore kardynał – arcybiskup Palermo na Sycylii; d.w. 15 kwietnia 1968 r., krypt. masonski. SALPA.PASQUALETTI Gottardo – d.w. 15 czerwca 1960 r., krypt. masonski. GOPA. PASQUANELLI Dante – członek nuncjatury
w Madrycie; d.w. 12 stycznia 1969 r., krypt. masoński PADA.
PELLEGRINO Michele kardynał – świętokradczo nazywany Protektorem Kościoła, arcybiskup Turynu – miejsca, gdzie przechowywany jest Święty Całun Naszego Zbawiciela; d.w. 2 maja 1960 r., krypt. masonski. PALMI.
PIANA Giannino – d.w. 2 września 1960 r., krypt. masonski. GIPI.
PIMPO Mario – wikariusz Urzędu Spraw Ogólnych w Watykanie; d.w. 15 marca 1970 r., krypt. masonski. PIMA.
PINTO msgr. Pio Vito – attaché Sekretarza Stanu i Notariatu DrugiegoWydziału Najwyższego Trybunału i Sygnatury Apostolskiej; d.w. 2 kwietnia 1970 r., kryptonim wolnomularski PIPIVI; w środowiskach włoskiej masonerii określany jako VIP (Very Important Person – Bardzo Ważna Osoba) – krypt. masonski. PIMPI.
POLETTI Ugo kardynał – wikariusz Diecezji Rzymskiej. Kontroluje cały kler rzymski od 6 marca 1973 roku. Jest członkiem
Świętej Kongregacji Sakramentów i Kultu Bożego oraz przewodniczącym Akademii Liturgicznej; d.w. 17 lutego 1969 r., kryptonim wolnomularski UPO
RATOISI Tito – d.w. 22 listopada 1963., krypt. masonski. TRATO.
RIZZI msgr.Mario – Święta Kongregacja Rytów Orientalnych. Określany jako Biskup prałat Honorowy przy Ojcu Świętym, Papieżu.
Pracuje pod najwyższym masonem, Brinim, w stworzeniu ich własnego nowego Prawa Kanonicznego i pozbyciu się prawdziwych
praw kanonicznych, które uformowały całe podwaliny Kościoła Katolickiego od
czasów Apostolskich; d.w. 16 września 1969 r., krypt. masonski.MARI oraz czasami MONMARI.
ROMITA Fiorenzo – był (nie żyje) członkiem Świętej Kongregacji Kleru; d.w. 21 kwietnia 1956 r., krypt. masonski. FIRO.
ROGGER Ignio – urzędnik w diecezji rzymskiej; d.w. 16 kwietnia 1968 r., kryptonim wolnomularski IGRO.
ROSSANO Pietro – członek Świętej Kongregacji dla Religii Nie-chrześcijańskich; d.w. 12 lutego 1968 r., krypt. masonski. PIRO.
ROTARDI Tito – d.w. 3 września 1963 r., krypt. masonski. TROTA.
ROVELA Virgilio – d.w. 12 czerwca 1964 r., krypt. masonski. ROVI
SABBATANI Aurelio – arcybiskup Giustiniana (Włochy); d.w. 22 czerwca 1969 r., kryptonim wolnomularski ASA.
SACCHETTI Francesco – biskup-prefekt Atti; d.w 4 maja 1962 r., krypt. masonski. SAFRA.
SANTANGELO Francesco – d.w. 12 listopada 1970 r., krypt. masonski. FRASA.
SANTINI Pietro – d.w. 23 sierpnia 1964 r., krypt. masonski. SAPI
SAVORELLI Femando – d.w. 14 stycznia 1969 r., krypt. masonski. SAFE
SAVORELLI Renzo – d.w. 12 czerwca 1965 r., krypt. masonski. RESA.
SCANGATTA Gaetano – Święta Kongregacja Kleru. Członek Komisji Pompei i Loreto (Włochy); d.w. 23 września 1971 r., krypt.
masonski. GASCA.
SCHASCHING Giovani – d.w. 18 marca 1965 r., krypt. masonski. GISCHA i GESUITA.
SCHIERANO Mario – biskup tytularny Acridy (Włochy),szef kapelanów wojskowych
Włoskich Sit Zbrojnych; d.w. 3 lipca 1959 r., krypt. masonski.MASCHI.,
SEMPRONI Domenico – Trybunał Wikariatu Watykańskiego; krypt. masonski. DOSE
SENSI Giuseppe Mario – tytularny arcybiskup Sardi (Azja Mniejsza k. Smymy), nuncjusz papieski w Portugalii; d.w. 2 listopada
1967 r., krypt. masonski. GIMASE.
SPOSITO Luigi – Pontyfikalna Komisja Archiwów Kościoła we Włoszech. Stoi na czele administracji watykańskiej.
SUENENS Leo kardynał – opiekun kościoła św. Piotra w Chains. Promuje protestancki pentekostalizm i charyzmatyzm. Pochodzi
z Brukseli. Pracował w trzech Świętych
Kongregacjach: (l) PropagandyWiary; (2) Rytów i Ceremonii Liturgii; (3) Seminariów, w Komisji Pontyfikalnej do Zmiany Prawa
Kanonicznego. D.w. 15 czerwca 1967 r., krypt. masonski. LESU.
TIRELLI Sotrio – d.w. 16 maja 1963 r., krypt. masonski. TIRSO.
TRABALZINI Dino – biskup Rieti (Włochy), biskup pomocniczy południowego Rzymu; d.w. 6 luty 1965 r.
TRAVIA Antonio – tytularny arcybiskup Termini (Merese,stoi na czele szkól katolickich); d.w. 12 lipca 1967 r., krypt. masonski.
ATRA.
TROCCHI Vittorio – sekretarz dla Laikatu Katolickiego w Konststorzu Państwa Watykańskiego; d.w. 12 lipca 1962 r., krypt.
masonski. TROVI.
TUCCI Roberto – dyrektor generalny RadiaWatykańskiego; d.w. 21 czerwca 1957 r., krypt. masonski. TURO.
TUROLDO David – d.w. 9 czerwca 1967 r., krypt. masonski. DATU.
VALE Georgio – ksiądz diecezji rzymskiej; d.w. 21 luty 1971 r., krypt. masonski. VAGI.
VERGARI Piero – szef Protokołu dyplomatycznego, urzędnik Watykańskiego Urzędu Segnatury, kontroluje zmiany prawa kanonicznego; d.w. 14 grudnia 1970 r., kryptonim wolnomularski PIVE.
VILLOT Jean – kardynał. Był (nie żyje) sekretarzem Stanu wWatykanie. Kardynałem został w lutym 1965 r. D.w. 6 sierpnia 1966
r., posiadał dwa kryptonimy wolnomularskie:
JEANNI i ZURIGO, był camerlango (skarbnikiem).
ZANNI Lino – tytularny arcybiskup Adrianopolu (Turcja), Nuncjusz Apostolski.
Spis powstał na podstawie Masonic registe of italy oraz publikacji katolickich czasopism: „Si-Si, No-No” i „El Universal” z Mek-syku. Został też opublikowany w „Lectures Francaises” z września 1976 roku.
Daty wstąpienia do masonerii układają się na tej liście w pewną prawidłowość: większość przeszła pod sztandary antykościoła
w czasach poprzedzających Sobór. Druga grupa to masoni zaprzysiężeni w trakcie Soboru i w pierwszych latach po nim. Te dwie
prawidłowości czasowe stanowią oczywisty dowód na to, że ofensywa na rzecz zwołania Soboru, wzmożona po śmierci jego oponenta Piusa XII, przebiegała równocześnie z masowym naborem do masonerii ważnych osobistości Watykanu, co było najazdem naWatykan, określanym jako koń trojański 42) w sercu Kościoła katolickiego.
Wielu z tej listy zmarło w następnych 10 -20 latach, ale czy zmalał stan penetracji Chrystusowej Owczarni przez wilki antyko-
ścioła? Nie istnieją przesłanki skłaniające do takiego optymizmu. Sporo światła rzucił na to pytanie Carlos Vazquez – Wielki Mistrz
Najwyższej Rady lóż masońskich Meksyku – masonerii terytorialnie odległej od epicentrum tej wojny z wiarą katolicką, lecz zawsze
doskonale zorientowanej w tym, „co w trawie piszczy”.W wywiadzie dla czasopisma „Processo”43) oświadczył on, że w Watykanie
posoborowym „pracują” (raczej ryją) trzy loże rytu szkockiego, zatem najbardziej wpływowe, związane z kręgami masonerii brytyjskiej. Powołał się zresztą na publikację katolickiego czasopisma „The Athanasian” z 1 czerwca 1993 roku, zatem prawie 30 lat po Soborze. Przy tym nie wiadomo, czy w tej trójcy trzech lóż miał na myśli żydowską lożę B’nai B’rith, która miała oficjalnego przedstawiciela w Watykanie. A co do listy masonów watykańskich sprzed i w czasie Soboru, to nie obejmuje ona wolnomularzy należących
wówczas w ramach hierarchii kościelnej w poszczególnych krajach.Jakże pouczające byłoby prześledzenie listy takich wilków w polskiej owczarni, bądź co bądź najbliższej masońskiemu sercu Jana Pawła II.

michal_aniol_buonarotti_kuszenie_i_wygnanie_z_raju

Pamiętajcie o Wandei

Dodaj komentarz

 

Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.”

Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król.

Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez ten sam sataniczny miot.

Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793 roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI. Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie „Totus Tuus” – „Cały Twój” zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary goryczy – Wandea sięgnęła po broń.

Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd. odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod Savenay 23 grudnia 1793 roku.

Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich. litość nie jest rewolucyjną sprawą”.

To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko – francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego. 

Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera, warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów. 

Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety.

Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.”

Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze.” 

Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej piersi razem z matką (….)”

Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach.

Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych, zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w latach 30 – tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat.

Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano robotników i chłopów.

Natomiast wracając jeszcze raz do Francji to rzeczą charakterystyczną dla naszych czasów jest to, iż na Łuku Triumfalnym w Paryżu wyryto również nazwisko wyjątkowego bandyty – ludobójcy: gen. Louisa – Marie Turreau, który dowodził tzw. kolumnami karnymi, wsławionymi niesłychanym sadyzmem w trakcie pacyfikacji okręgu wandejskiego. Zginęło tam wtedy, według Reynalda Sechera, około 120 tysięcy[1] kobiet, dzieci i mężczyzn za to tylko, że nie chcieli wyrzec się swej wiary katolickiej.

Zbyszek Koreywo

[1] Jest to liczba ofiar udokumentowanych, w rzeczywistości zamordowano w Wandei prawdopodobnie znacznie więcej ludzi – od okolo 200 do 400 tysięcy.

* * *

10 marca 1793 w departamencie Wandea w zachodniej Francji wybuchło rojalistyczne powstanie. Spowodowane zostało przez prześladowania duchowieństwa przez władze rewolucyjne, stracenie Ludwika XVI i przymusowy pobór do wojska. Powstanie szybko przerodziło się w wojnę ludową. 

18 czerwca 1793 roku powstańcza armia zdobyła jedno z największych miast zachodniej Francji – Angers, otwierając tym samym drogę na Paryż. Jednak ochotnicza armia rozpadła się w decydującym momencie – chłopscy żołnierze wrócili do domu na żniwa. 

1 sierpnia 1793 Komitet Ocalenia Publicznego nakazał bezwzględnie spacyfikować zbuntowany departament. Regularne walki trwały do 23 grudnia 1793, kiedy to pod Sevenay powstańcza Wielka Armia Katolicka i Królewska została ostatecznie pokonana. 

21 stycznia 1794 rozpoczęła się pacyfikacja Wandei kierowana przez gen. Turreau i komisarza Carriera. Przeciwko ludności cywilnej departamentu skierowano 20 „kolumn piekielnych” które systematycznie paliły wsie i miasta, eksterminując ich ludność. 

Między innymi w Angers zamordowano 2 000 ludzi, w Venzis 1 500, w Loroux-Botterau 700, w La Gaubretiere 700, w Lucs-sur-Boulogne 564 w tym 110 dzieci. 

W ciągu półtora roku zamordowano co najmniej 120 000 cywilów, czyli około 15% ludności departamentu. Po upadku dyktatury Jakobinów władze Dyrektoriatu i część wojsk powstańczych rozpoczeły negocjacje, jednak wkrótce walki partyzanckie wybuchły na nowo. Ostatnie grupy partyzantów rojalistowskich przetrwały w lasach do 1800 roku. Powstanie rojalistyczne wybuchło w Wandei w 1815 również w okresie „stu dni” Napoleona Bonaparte.

Pacyfikacja Wandei przez dyktaurę Jakobinów była jednym z pierwszych ludobójstw w czasach nowożytnych. Konwent narodowy rozkazał by „nie pozostawić przy życiu żadnego człowieka”. Kierujący pacyfikacją Ludwik Maria Turreau zastosował niemal wszelkie możliwe środki: zatruwanie źródeł wody i żywności, palenie ludzi w specjalnie skonstruowanych piecach oraz topienie wypełnionych ludźmi barek. 

Znane są fakty wyrabiania mydła z ludzkiego tłuszczu i garbowania ludzkiej skóry na spodnie dla żołnierzy.

Nie dajcie się zastraszyć…homoseksualizm

Dodaj komentarz


Z Johnem Horvatem, członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności oraz koordynatorem akcji w obronie tradycyjnego modelu małżeństwa, rozmawia Katarzyna Cegielska

Czym zajmuje się Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności, które Pan reprezentuje?

- Pierwsze stowarzyszenie tego typu powstało w 1960 roku w Brazylii. Od tego czasu powołano ich wiele w różnych krajach świata. W skrócie, amerykańskie TFP jest organizacją obywatelską o inspiracji katolickiej. Nasza działalność polega na promowaniu i obronie trzech najważniejszych wartości cywilizacji chrześcijańskiej – tradycji, rodziny i własności – poprzez publikacje książek, spotkania publiczne, konferencje, sympozja. Jesteśmy mocno zaangażowani w pracę z młodzieżą akademicką na terenie uniwersytetów i campusów. Prowadzimy również college dla chłopców i podyplomowy instytut naukowy. Mamy także swoje biuro w Waszyngtonie, które utrzymuje kontakty z senatorami, kongresmanami. Współpracujemy też z organizacjami pro life, które działają w obronie życia i rodziny.

Do Polski przyjechał Pan w związku z nasilającą się kampanią na rzecz legalizacji związków homoseksualnych. To, co teraz przeżywamy w Polsce, Amerykanie przeżyli kilka lat temu. Proszę powiedzieć, co zmusiło Państwa do intensywnego działania.

- Problem legalizacji związków homoseksualnych był w Stanach Zjednoczonych podnoszony w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Oczywiście, w szerokim oddźwięku publicznym jest to temat bardzo niepopularny, natomiast lobby homoseksualne jest bardzo silne. Do działania zmusiła nas decyzja Sądu Najwyższego z czerwca ubiegłego roku, która niejako odrzuciła wszystkie poprzednie decyzje przeciwne związkom homoseksualnym. Decyzja ta była dla nas wielkim zaskoczeniem. Wszelkie formy publicznego praktykowania homoseksualizmu były wcześniej nielegalne. Decyzja Sądu spowodowała, że homoseksualiści mogą publicznie dopuszczać się swoich praktyk, zakładać związki. Zdefiniowaliśmy ją jako „moralny 11 września”. To było ogromne zaskoczenie dla całego systemu prawnego w Stanach Zjednoczonych i spowodowało ogromny wstrząs w ruchach przeciwnych homoseksualizmowi, zmuszając je do podjęcia kampanii przeciwko legalizacji związków homoseksualnych.

Jakie są to działania?

- Podejmujemy wszelkie akcje protestacyjne, np. wysyłamy kupony z protestem do osób, które mogą mieć wpływ na zmianę prawa. Zbieramy podpisy pod petycjami do biskupów amerykańskich, aby podjęli stosowne kroki przeciwko legalizacji związków homoseksualnych. Obecnie postulujemy poprawkę do konstytucji, która ma zdefiniować małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, co automatycznie spowoduje odrzucenie wspomnianej decyzji Sądu Najwyższego. Nasza grupa akademicka rozprowadza ulotki w środowiskach uniwersyteckich. Wydaliśmy też książkę „W obronie wyższych praw: Dlaczego musimy przeciwstawiać się ‚małżeństwom’ homoseksualnym i ruchowi homoseksualnemu”. Teraz chcemy rozpocząć kampanię reklamową w głównych gazetach amerykańskich.

Czy akcja medialna na szeroką skalę ma szansę powodzenia? Czy media są Państwu przychylne? W Polsce wspomagają one ruch homoseksualny.

- W Stanach Zjednoczonych istnieją również konserwatywne media, które sprzyjają naszej działalności. Korzystamy z nich. W innych mediach umieszczamy po prostu płatne ogłoszenia i w ten sposób staramy się docierać do odbiorców. W Stanach Zjednoczonych mamy rozwinięty system tak zwanego direkt mailingu, czyli masowej wysyłki do dużej liczby odbiorców. Dzięki temu można dotrzeć do milionów ludzi. To jest bardzo efektywne i często wykorzystywane w Stanach Zjednoczonych. Wykorzystujemy również internet.

Czy są Państwo atakowani za swoje działania?

- Jesteśmy atakowani szczególnie w mediach. Te ataki rozkładają się na wszystkie organizacje, które sprzeciwiają się legalizacji związków homoseksualnych. Uderzają przede wszystkim w katolików. Zdarzają się też ataki werbalne na terenie campusów uniwersyteckich. Ale oczywiście skoro rozwijamy kampanię, jesteśmy przygotowani na to, że ktoś będzie niezadowolony.

Dlaczego atakowany jest głównie Kościół katolicki?

- Po pierwsze dlatego, że Kościół jest główną przeszkodą w rozwoju planów i programów ruchu homoseksualnego. Kościoły protestanckie nie mają czegoś takiego jak magisterium, jednego nauczania, co powoduje, że w łonie nawet tych samych grup wyznaniowych są zwolennicy i przeciwnicy homoseksualizmu, np. anglikanie czy episkopalianie w USA podzielili się w sprawie wyświęcenia homoseksualnego biskupa. Katolicy mają od dwóch tysięcy lat jednoznaczne nauczanie w tej kwestii i homoseksualiści nie mogą tego przełamać.

Skąd bierze się lobby naciskające na legalizację związków homoseksualnych, a następnie na możliwość adoptowania przez nie dzieci?

- Nie wszyscy homoseksualiści chcą „małżeństw” jednopłciowych. Prawdopodobnie większość z nich jest temu przeciwna, ponieważ nadal chcą prowadzić rozwiązły tryb życia. Ci, którzy popierają „małżeństwa” jedno płciowe, robią to dlatego, by w pewien sposób usprawiedliwić swój tryb życia, a nie po to, by ich związki stały się czymś bliższym małżeństwu. Homoseksualiści, nawet jeśli żyją w jakimś stałym związku, nie mają nic przeciwko temu, by każdy z nich miał wielu partnerów. Nie zachodzi więc tutaj żadna analogia między małżeństwem a związkiem homoseksualnym. Jest to jedynie pewien polityczny zabieg.

A skąd ruch homoseksualny czerpie fundusze na swoją działalność?

- Jednym ze źródeł jest fakt, że homoseksualiści nie mają rodzin, więc osiągają większe przychody osobiste i przeznaczają je na niemoralną działalność. Tworzą lokalne organizacje homoseksualistów, które są całkiem nieźle finansowane. Wielu homoseksualistów działa na polu kultury, sztuki, w filmie, wielu jest projektantami mody, więc są to osoby dobrze sytuowane. Takie czynniki sprzyjają dobremu finansowaniu tych grup. Na skalę ogólnokrajową, oczywiście, dostają wsparcie od dużych korporacji.

Homoseksualistów bierze „w opiekę” lewica. Z czego wynika ta „opiekuńczość”?

- Jest to dalsze rozwinięcie filozofii Hegla, a następnie marksistowskiej koncepcji walki klas. To jeden ze sposobów zniszczenia tego, czego socjaliści najbardziej nienawidzą, czyli cywilizacji chrześcijańskiej. I dlatego lewica jest tu naturalnym sojusznikiem.

Lobby homoseksualne powołuje się na pseudoargumenty, że homoseksualizm jest warunkowany genetycznie i nieuleczalny. I choć badania naukowe temu przeczą, lobby to zdołało przekonać naukowców do usunięcia homoseksualizmu najpierw z amerykańskiej listy zaburzeń psychicznych, a następnie z listy WHO. Jak to się stało?

- Decyzja o usunięciu homoseksualizmu z listy zarówno Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, jak i Światowej Organizacji Zdrowia miała podłoże bardziej polityczne niż medyczne. Robert Spitzner, jeden z głównych psychiatrów, którzy kierowali akcją, by usunąć homoseksualizm z listy chorób, oświadczył później, że zmienił swoje przekonania co do tego, że homoseksualizm jest czymś nieodwracalnym. Kiedy przekonał się, że terapia jest skuteczna, odwołał swoje wcześniejsze poglądy i oświadczył, że homoseksualizm jest nabyty, a nie wrodzony. Coraz więcej psychologów i psychiatrów skłania się ku temu, że jest to jednak zaburzenie mentalne, psychologiczne, a nie coś wrodzonego. Po decyzji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaprzestano jakichkolwiek badań nad homoseksualizmem pod względem terapeutycznym. Dopiero niedawno, pod koniec lat 90., rozpoczęły się ponowne terapie. Wcześniej, w latach 60., homoseksualizm próbowano leczyć, natomiast potem pojawiła się swoista dziura. Przez około 20 lat nie prowadzono żadnych badań, co homoseksualiści wykorzystali dla promowania swojego ruchu. Była to decyzja wyłącznie polityczna.

Co ze swojego doświadczenia przekazałby Pan Polakom w zakresie obrony rodziny i podstawowych wartości katolickich?

- Po pierwsze, trzeba zdać sobie sprawę, że to zagrożenie jest rzeczywiste. Nie możecie popadać w samozadowolenie, że to się dzieje w innych krajach, a wy jesteście silnym krajem katolickim i u was nie może się to zdarzyć. Jeżeli nie będziecie świadomi tego zagrożenia, to mała grupa przy pomocy mediów i ludzi stanowiących prawo bardzo łatwo może przeprowadzić tego typu przepisy prawne. Po drugie, nie dajcie się zastraszyć przez ruch homoseksualny. Oni są w mniejszości i jeżeli dochodzi do bezpośredniego starcia, konfrontacji, zachowują się tchórzliwie. Nie bójcie się otwarcie głosić zasad katolickich, nawet gdyby to wiązało się z jakimiś naciskami ze strony Unii Europejskiej czy choćby całego świata. Wreszcie, wszystkie wasze działania musicie zawierzyć Matce Bożej.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl

NASZ DZIENNIK

Czwartek, 13 maja 2004, Nr 111 (1910)

==========================================================


Tradiçao, Família, Propriedade TFP

Tradiçao, Família, Propriedade

Sieć Stowarzyszeń Obrony Tradycji Rodziny i Własności TFP, urosła w siłę wokół kamienia milowego w rozwoju myśli reakcyjnej, jakim jest książka ‚Rewolucja i Kontrrewolucja’ prof. Plinio Correa de Oliveira (1908-95). Wywodząc się z Brazylii, w 1989 r. działała w 26 państwach na 6 kontynentach.


‚Cristianita’, organ włoskiego Alleanza Cattolica, w okolicznościowem artykule z listopada 1995 r. przypominał znamienne zdarzenie: 1 lutego 1975 roku, wobec coraz trudniejszej sytuacji Kościoła katolickiego, prof. Oliveira publicznie zaproponował siebie jako ofiarę pokutną za grzechy świata. Trzydzieści sześć godzin później został poważnie ranny w wypadku samochodowym, którego konsekwencje prześladowały go aż do śmierci. Mimo to nie zarzucił pracy organizacyjnej i twórczej. Napisał łącznie 15 książek i ponad 2500 artykułów.

TFP w Polsce

http://www.piotrskarga.pl

(1) American Society for the Defense of Tradition, Family, and Property

http://www.tfp.org

(2) Tradiçao, Família, Propriedade

http://www.tfp.org.br

(3) Revista Catolicismo

http://www.catolicismo.com.br

(4) Sociedade Brasileira de Defesa da Tradiçao, Família e Propriedade

http://www.sos-fazendeiro.org.br/

(5) Pró-Legítima Defesa
ADRES: Rua Dr. Martinico Prado, 246 01224-010 – Sao Paulo – SP, BRASIL

http://www.prolegitimadefesa.org.br/

(6) TFP we Francji

http://www.tfp.asso.fr/

(7) Przyjaciele TFP z Argentyny

http://www.fadm.org.ar/

(8) Strona włoskiego TFP
Zrąb jej zawartości został przetłumaczony na wiele języków, w tym i polski.

http://www.lucisullest.it

Cytat z książki ‚Rewolucja i Kontrrewolucja’ prof. Plinio Correa de Oliveira

Rewolucja i kontrrewolucja (2)

Kiedy pożar wybucha w lesie, to nie można go uważać za tysiąc autonomicznych i równoległych pożarów tysiąca stojących obok siebie drzew. Jedność zjawiska pożaru realizuje się na żyjącej jedności, którą jest las. Ponadto wielka siła rozchodzenia się płomieni wynika z żaru, w którym niezliczone płomienie z różnych drzew splatają się i mnożą. To wszystko pomaga uczynić z pożaru lasu pojedynczy fakt całkowicie ogarniający tysiące częściowych pożarów, jednakże różniących się od siebie swoimi przypadłościami.

Zachodnie chrześcijaństwo stanowiło jedną całość, która wyrastała ponad różnymi krajami chrześcijańskimi nie pochłaniając ich jednocześnie. Kryzys nastąpił w tej żyjącej jedności, ogarniając w końcu ją całą wskutek połączonego żaru coraz liczniejszych lokalnych kryzysów, które poprzez wieki nieustannie się przeplatają i wspomagają. W konsekwencji, chrześcijaństwo jako rodzina państw oficjalnie katolickich dawno przestało istnieć. Narody zachodnie i chrześcijańskie są tylko jego szczątkami i obecnie wszystkie one znajdują się w agonii na skutek działania tego samego zła.

Biorąc pod uwagę jakikolwiek kraj, kryzys ten rozwija się na tak głębokim poziomie problemów, że z samej natury rzeczy rozciąga się lub rozpościera na wszystkie władze duszy, wszystkie dziedziny kultury i w końcu wszystkie sfery ludzkiego działania. (…)

Pod naciskiem tych rozszalałych sił narody zachodnie są spychane stopniowo w kierunku takiego stanu rzeczy, który przybiera w nich wszystkich taki sam kształt i jest diametralnie sprzeczny z cywilizacją chrześcijańską.(…)

Kryzys ten nie jest jakimś spektakularnym, odizolowanym epizodem. Przeciwnie, stanowi on krytyczny proces trwający już pięć wieków. Jest to długi łańcuch przyczyn i skutków, który wyłoniwszy się w pewnym momencie z wielką siłą, w najgłębszych zakątkach duszy i kultury człowieka Zachodu, wywołuje kolejne konwulsje począwszy od XV wieku.

Globalny pacht : FED, Banki, Lichwa

Dodaj komentarz

część I

Motto: rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców – Albert Camus (1913 – 1960)

Obyś żył w ciekawych czasach” – mówi stare żydowskie przekleństwo i trzeba przyznać, że tym razem mieli rację. Ciekawe, bo coś się dzieje. Na przykład bomby spadają ludziom na głowy – co wciąż doświadczają Irakijczycy a nie tak dawno Serbowie. Polska jest oddawana w pacht dzieciom szatana i to w dodatku przy powszechnej zgodzie ogłupionego społeczeństwa – też nie jest nudno. Mordowani codziennie Czeczeńcy okupują rosyjską szkołę z setkami dzieci i w rezultacie giną wraz z nimi pod gruzami – też było na co popatrzeć, tym bardziej, że w zaciszu własnego domu, w wygodnym fotelu i z kuflem piwa w garści. A już najwięcej emocji dostarczały chyba dwa wieżowce WTC, walące się tumanach kurzu, znikające jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z nowojorskiego pejzażu. Co prawda coraz więcej paskudnych niedowiarków twierdzi, że nie tyle różdżka co ładunki wybuchowe, rozmieszczone w wieżowcach z podziwu godnym profesjonalizmem, spowodowały ten tragiczny spektakl. No, ale jak świat światem, zawsze byli jacyś niedowiarkowie, kwestionujący oficjalne komunikaty oraz tzw. „naukowe” podejście do sprawy. Skąd my to znamy, nieprawdaż? Polacy od 1945 roku przerabiają ten temat codziennie aż do dzisiaj i póki co nie widać światełka w tunelu. No, ale na szczęście jest rozwiązanie – a od czego cenzura? Co prawda teraz nie oficjalna ale za to bardziej skuteczna, co najlepiej widać na przykładzie Politycznej Poprawności.

Skoro zaś mowa o Amerykanach to nie wykluczone, że i im przyjdzie niedługo żyć w super ciekawych czasach. Jak bowiem pisze w książce „The New Economic Disorder” profesor ekonomii, były senator ze stanu Tennessee, Larry Bates: „Nie ulega wątpliwości, że czeka nas kryzys finansowy na niespotykaną dotąd skalę. Kryzys, jakiego do tej pory nikt w USA nie doświadczył. Wstrząsające będzie jak wiele ludzi straci swój cały życiowy dorobek. A nawet większym szokiem będzie to, że dokładnie w tym samym czasie mała grupka ludzi niewiarygodnie się wzbogaci. Tak to już bowiem jest, że w czasach finansowych kryzysów bogactwo nie ginie a tylko po prostu zmienia właścicieli.”

Warto tu też wspomnieć, że prof. Bates jest tylko jednym z wielu ekonomistów, którzy widzą nadchodzącą tragedię. Zresztą nie trzeba być wybitnym specjalistą, żeby wiedzieć, że kiedy jakikolwiek biznes zaczyna płacić odsetki od odsetków to koniec jest bliski. A tak jest właśnie w tej chwili w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki.

A zatem kto zbiera śmietanę czyli komu USA, jak by nie było super mocarstwo, płaci procenty od pożyczek? Ano, instytucji wszystkim znanej, choć mało rozumianej a której pełna nazwa brzmi: „Federalne Rezerwy” (The Federal Reserve).

Jest to instytucja o tyle ciekawa, że ani nie jest federalna, tzn. nie ma nic wspólnego z rządem Stanów Zjednoczonych, a i z tymi rezerwami najprawdopodobniej też nie jest za różowo. Niemniej, jak zawsze w biznesie, liczy się to co się ma. A w tym wypadku rzecz najważniejszą – ekskluzywne prawo do druku pieniędzy. Co to znaczy, wiedzą chyba wszyscy, wliczając w to nawet Sylwka i Treskę Pudlo czyli przeciętnych gamoni. Pieniądze są potrzebne każdemu z nas do przeżycia, do kupna żywności, domu, samochodu, płacenia rachunków itd. Są więc one po prostu nam niezbędne. I jeśli ktoś ma wyłączne prawo do ich wytwarzania, to ten ktoś czyli „Federlane Reserwy” może kontrolować niemalże każdą dziedzinę życia USA, wliczając w to Kongres, Biały Dom z takim czy innym prezydentem, sądownictwo, infrastrukturę, rolnictwo itd. Itd. 

Nie od rzeczy bowiem jeden z pierwszych Rothschildów mawiał: „Pozwólcie mi robić i kontrolować pieniądze narodu, a nie ważnym dla mnie będzie kto ustanawia prawa.” (Mayer Amschel Rothschild (Banker) 1790.) Stary wyga wiedział bowiem dobrze, że tam, gdzie kupno i sprzedaż są kontrolowane legislacyjnie, pierwszą rzeczą destruktora jest kupno legislatorów.

Natomiast wracając do „Rezerw Federalnych” to jest to jak najbardziej prywatny bank. Jeśli zaś chodzi o jego nazwę to z całą pewnością ma ona za zadanie służyć za rodzaj parawanu, zasłaniającego faktyczny stan rzeczy. Jako ciekawostkę można przytoczyć tu sam proces zatwierdzenia przez Kongres USA „Federalnych Rezerw” 23 grudnia 1913 roku. Otóż była już późna noc, większość kongresmanów rozjechała się na świąteczną przerwę, przekonana, że prace Kongresu zostały zawieszone, zgodnie ze zwyczajem, nazywanym soni dai (bez daty). Niemniej soni dai nie została formalnie zatwierdzona (z jakiej przyczyny nie trudni się domyśleć) i Kongres oficjalnie funkcjonował. Na sali było tylko trzech senatorów i przez tzw. aklamację czyli jednomyślnie odpowiednia ustawa została zaaprobowana.

Nie znaczy to jednak, że amerykanie poddali się od razu i bez walki. 

Na przykład w 1923 roku, reprezentujący Minnesotę Charles A. Lindbergh (ojciec sławnego pilota) oświadczył: „Nasz system finansowy został w całości opanowany przez zarząd Federalnych Rezerw. Zarządzający tą instytucją kierują się niczym innym jak tylko chęcią osiągnięcia jak największych korzyści finansowych. Ten cały interes jest prywatnym przedsięwzięciem , którego celem jest osiągnięcie maksymalnych korzyści, obracając gotówką innych ludzi”.

Jeszcze inny odważny kongresman, Lewis T. McFadden, powiedział w czasie tzw. „Wielkiego Kryzysu” w roku 1932: „Mamy w naszym kraju jedną z najbardziej skorumpowanych instytucji, jaką zna cały świat. Mam tu na myśli zarząd Federalnych Rezerw. Ta szatańska ekspozytura doprowadziła nie tylko do strasznej biedy amerykańskich obywateli ale także praktycznie zbankrutowała nasz rząd. Stało się tak w wyniku korupcyjnej działalności finansowych sępów, którzy ją kontrolują.”

Nie od rzeczy będzie też tu krótkie przypomnienie, jak rzecz się miała z bankami w Ameryce w przeszłości. Otóż pod koniec Rewolucji czyli wojny z Anglią o niepodległość, w 1781 roku, „Kontynentalny Kongres Ameryki” na gwałt potrzebował gotówki oraz jako tako uporządkowanego systemu monetarnego. W rezultacie zabiegów niejakiego Roberta Morrisa został ustanowiony pierwszy prywatny bank o nazwie „Bank Północnej Ameryki”. 

Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie fakt, że instytucja ta natychmiast zaczęła wzorować się na „Banku Angielskim”, (The Bank of England). Innymi słowy „Bank Północnej Ameryki” bezzwłocznie rozpoczął uprawiać swoistą lichwę, pożyczając ludziom i instytucjom pieniądze, których sam nie miał i w dodatku, co było meritum sprawy, naliczał od kredytu solidne oprocentowanie. Tak więc instytucja ta pożyczała coś, czego sama nie miała ale w rezultacie paskarstwa bogaciła się prawdziwymi pieniędzmi, wypracowanymi przez społeczeństwo. W rezultacie wartość nabywcza pieniądza zaczęła spadać coraz szybciej oraz coraz więcej uczciwych ludzi zaczynało kwestionować brak podstawowych zasad etyki banku. A tak przy okazji, skoro już jesteśmy przy temacie bankowym, to te praktyki są dziś powszechnie stosowane. No, ale w 1785 obyczaje były inne niż obecnie, media normalne czyli piszące prawdę i po zaledwie czterech latach „Bank Północnej Ameryki” został odpowiednią uchwałą skasowany. 

Jak to ujął William Findley z Pensylwanii, główny promotor likwidacji lichwiarskich praktyk: „Ta instytucja, oprócz niesłychanej wręcz chciwości i wyrachowania, nic sobą nie reprezentuje i nigdy nie ustanie (…) w komasacji bogactw, potęgi oraz wpływów na losy kraju (…)

Niestety, w wyniku zakulisowych działań, już w 1791 roku a więc tylko 6 lat po tej uchwale, powstał następny prywatny bank w Ameryce, tym razem zwany „Pierwszy Bank Stanów Zjednoczonych” (The First Bank of the United States) Jak zawsze, nazwa stanowiła parawan, za którym kryła się prawdziwa natura instytucji. I tak dalej toczył się podbój świata, rozpoczęty w 1694 roku, kiedy to po raz pierwszy w historii zachodniej cywilizacji prawnie zadekretowano lichwę – ustanowienie „Banku Angielskiego” (The Bank of England) .

Zbyszek Koreywo

część II.


Masy ludzkie zawsze jest łatwiej oszukać monstrualnym a nie małym kłamstwem, szczególnie, jeśli powtórzy się je wielokrotnie” – Adolf Hitler.

Jak mówi Pismo Święte, Pan Jezus tylko raz użył siły w trakcie swego nauczania. Stało się to w świątyni jerozolimskiej, kiedy to rozeźlony do ostateczności Syn Boga z biczem w ręku przegonił handlarzy pieniędzmi.

Kim oni byli, ci handlarze, tak surowo potraktowani przez kogoś, kto zawsze przekładał miłosierdzie nad gniewem i egotyzmem?

Otóż w czasach Chrystusowych, kiedy pobożny żyd przyjeżdżał do Jerozolimy, zobowiązany był płacić podatek na rzecz świątyni. Rzecz w tym, że jedyną monetą, moralnie akceptowaną, mógł być tylko pół-szekel, około 14 gramów czystego srebra. I nie tylko fakt czystego kruszcu był ważny ale przede wszystkim to, że na monecie nie było wizerunku pogańskiego, rzymskiego imperatora, w związku z czym dla każdego uczciwego żyda było jasnym, że jest to jedyny pieniądz miły Panu Bogu. 

No, ale nie trwało długo, kiedy grupka jerozolimskich cwaniaków zorientowała się, że jeśli skupią w swych rękach wszystkie pół-szekle, będą w stanie dyktować ceny monety a tym samym bogacić się kosztem pobożnych współziomkach. I, jak się wydaje, to właśnie wyprowadziło z równowagi Pana Jezusa, że mogą być wśród nacji takie hieny, którym wszystko jedno jak nabiją sobie kabzę. Dla których jedyną świętością są tylko pieniądze.

Skoro zaś jesteśmy już przy temacie pieniędzy, nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, jak narodziły się banknoty, czyli papierowe środki płatnicze. W tym celu musimy cofnąć się w historii naszej cywilizacji do czasów średniowiecznych oraz terenów dziś znanych jako „niewzruszony sojusznik USA”, szczególnie pod zarządem niejakiego Tony Blair, znanego bardziej współziomkom jako „Bambi”. 

Oczywiście mowa tu o Anglii, o której to ludzie mądrzy powiadają, że lepiej być jej wrogiem niż przyjacielem. Rzecz w tym, że jako wroga może spróbują cię kupić ale jako przyjaciela prędzej czy później zdradzą. Tak więc w starej Anglii, podobnie jak w reszcie Europy, istniał cech złotników, którym ludzie zamożni powierzali cenne kruszce nie tylko w celu wykonania ozdobnej biżuterii ale i z czasem na przechowanie. Działo się tak ponieważ ci rzemieślnicy, z natury rzeczy, musieli konstruować skarbce wystarczająco mocne, by zniechęcić ewentualnych amatorów cudzej własności. I właśnie pokwitowania za te cenne depozyty były pierwowzorem naszych dzisiejszych pieniędzy, jako, że pomysł „chwycił” bardzo szybko. I nic dziwnego, bowiem dużo łatwiej schować mały, papierowy kwit zamiast ciężkiej sakiewki, pełnej złota.

Problem zaczął się w momencie, kiedy owi złotnicy ze starej Anglii zorientowali się, że nikt tak naprawdę nie wie, ile złota jest na przechowaniu i że ludzie nie spieszą się z odebraniem depozytów. Stąd był już tylko jeden krok do pomysłu, żeby taki stan rzeczy wykorzystać w celu pomnożenia zysków. A sam pomysł polegał na tym, że zawsze można było wypisać więcej kwitów na złoto, niż w rzeczywistości było go w skarbcu a same kwity pożyczać na określony procent. Na przykład, jeśli w sejfie był kruszec wartości 5 000 talarów, wydane rewersy mogły opiewać na sumę 500 000 talarów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że powiedzmy 10% od takiej sumy rocznie wynosiło 50 000 talarów, czyli 10 razy tyle co początkowa wartość złota w skarbcu. No, i żeby było już zupełnie śmiesznie, to trzeba wiedzieć, że ten proceder nie zmienił się od czasów średniowiecznych ani na jotę, tyle tylko że teraz jest zakrojony na skalę globalną, przy użyciu ostatnich zdobyczy elektroniki.

W praktyce wygląda to w wielkim skrócie następująco: zwróciłem się do któregokolwiek banku z prośbą o pożyczkę w wysokości 100 000 dolarów na budowę nowego gniazda rodzinnego. Ponieważ mam stałą pracę plus odpowiednie zabezpieczenie (na przykład bank zawsze może zlicytować mój dom, kiedy przestanę płacić odsetki) moja prośba została załatwiona pozytywnie i odtąd pieniądze zaczynają być przelewane z banku do mojej firmy budowlanej. Problem tylko w tym, że zgodnie z prawem (Fractional Reserve Banking), bank produkuje pieniądze z niczego czyli nominalnie warte są one tyle, ile kosztował papier plus farba drukarska. Niemniej tymi pieniędzmi są opłacani murarze, stolarze, elektrycy, hydraulicy i dziesiątki innych firm, zwykle utrzymujących się z budowy domów. Wszyscy oni znaczną część tych pieniędzy przeznaczają na kupno dóbr komercyjnych czyli wprowadzają w obieg pieniądze bez pokrycia. 

Niewiarygodnie to brzmi aczkolwiek jest to prawdą. Zgodnie z prawem amerykańskim, bank ma prawo dać na procent 10 razy więcej pieniędzy niż sam w rzeczywistości ma. Oczywiście, wysoko kwalifikowani ekonomiści czy też specjaliści od odwracania kota ogonem zawsze są w stanie wytłumaczyć taki stan rzeczy szalenie naukowo. A co wybitniejsi fachowcy od farmazonerii to są nawet w stanie przekonać chłopa, żeby sobie przerwał ciążę. Tyle tylko, że żeby nie wiem jak to tłumaczyli ale recesje zdarzają się z dużą regularnością i wtedy miliony zwykłych ludzi traci oszczędności, często zbierane przez całe pracowite życie, które diabli biorą, nie wykluczone zresztą, że w dosłownym znaczeniu tego słowa. Stopy oprocentowania skaczą w górę z dnia na dzień, tzw. papiery wartościowe okazują się kompletnie bez wartości a w skrajnych wypadkach hiperinflacja pożera wszelkie oszczędności.

A nawet bez oficjalnej tragedii czyli na co dzień, nasze pieniądze regularnie tracą na wartości, co jest naukowo nazywane „indeksacją” a w rzeczywistości chodzi o to, że na rynku jest za dużo wydrukowanych pieniędzy, które nie mają pokrycia w produktach. Natomiast duże tragedie czyli depresje, recesje, kryzysy mają za zadanie masowe wycofanie z rynku bezużytecznych pieniędzy głównie po to, by zabawa rozpoczęła się od nowa. Tyle tylko, że jak zawsze poszkodowani są jedynie i wyłącznie zwykli zjadacze chleba a właściciele globalnego folwarku tylko zacierają garście, zastanawiając się w zaciszach luksusowych pałaców, jak tu ukraść po parę dolarów dziennie każdemu szarakowi. Rzecz bowiem w tym, że szaraków jest na świecie kilka miliardów.

I pomyśleć, że był kiedyś taki czas, kiedy nasza cywilizacja nie akceptowała lichwy, zgodnie zresztą z nauczaniem Arystotelesa a później św. Tomasza z Akwinu. Twierdzili oni, że pieniądze powinny być używane tylko do wymiany dóbr a pożyczanie na procent niezgodne z prawem naturalnym, bowiem prędzej czy później prowadzi to do korupcji. Jak bardzo mieli rację, widzimy to dziś gołym okiem. Nawiasem mówiąc, jeśli ja lub ktokolwiek z P.T. szanownych czytelników zrobi sobie idealną matrycę do druku pieniędzy, po czym przystąpi do ich produkcji, natychmiast zainteresuje się nami policja no i skończymy w kryminale za tzw. fałszerstwo pieniędzy. I nie ma sprawy, tak powinno być, bo aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby tak każdy mógł sobie drukować gotówkę. No, ale banki mogą czyli co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Nie każdy bowiem urodził się Rotszyldem czy też Rockefellerem. I tylko dziwne, że ten sam proceder raz jest nazywany fałszerstwem a innym razem emisją środków płatniczych.

Zbyszek Koreywo

część III.

Dawno, dawno temu, jeszcze za czasów cara Leonida, popularnie znanego w Sowietach jako Lońka i jego namiestnika w Polsce – Edwarda Gierka, wpadłem na jakimś przyjęciu na pewnego typa, który w chwili szczerości wyjawił mi tajemnicę swego sukcesu. Sukces był co prawda natury finansowej ale, sadząc po dwóch uroczych bliźniaczkach, uwieszonych po obu jego stronach, zapewne nie tylko. No i jak wszyscy wiedzą, ale przypomnę jeszcze raz, za czasów miłościwie nam panującego durnia Edwarda Śląskiego, do większych pieniędzy można było dojść tylko dwoma drogami. Albo zapisać się do mafii czyli „Przewodniej Siły Ludu Pracującego” i legalnie kraść na lewo, prawo i w środku albo poświęcić się prywatnej inicjatywie i kombinować – też na wszystkie strony. 

Ten nowy koleś oczywiście był prywaciarzem jako, że na mafijne przyjęcia normalni ludzie nie chodzili (a ja do tej pory się upieram, że jestem normalny), choć, jak ponuro zapewniali znawcy tematu, tam „pety w dżemie albo kawiorze się gasi”. 

Zaś co do samej tajemnicy nagłego powodzenia z płcią piękną tego prywaciarza to polegała ona w skrócie na tym, iż odkrył on, że łatwiej było kupić „na lewo” wagon ortalionu niż parę metrów z spod tzw. lady w sklepie. Jednym słowem czym większy szwindel tym mniej szans na wpadkę, choćby dlatego, że sami zainteresowani okupowali wyższe szczeble społecznej drabiny. A jak nawet przedszkolaki wiedzą, w kryminałach, jak świat długi i szeroki, siedzą raczej pionki a nie figury.

Wróciłem pamięcią do tej historyjki, kiedy przyszedł czas na napisanie kolejnego felietonu do „Akcentu”, jako, że dziś będzie o stosunkowo mało znanym epizodzie z historii Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki. Mało znanym ale za to chyba jednym z największych szwindli wszechczasów choć, od kilku setek lat to szachrajstwa nam na tym świecie nie brakuje a ostatnio jakby było tego coraz więcej.

Jakoś tak się utarło w świadomości ludzkiego rodu, że Amerykanie to szalenie sprytny i bogaty naród, poza tym chroniony doskonałą konstytucją, zapewniającą wszelkie swobody, z prawem do wolności słowa, druku itd. a nade wszystko do prywatnej własności. W rzeczywistości zaś wygląda na to, że są oni tam w Ameryce regularnie nabijani w butelkę a zatem to tylko „ciężkie frajerstwo i naiwniaki” jakby powiedział mój cieć z podwórka na Poznańskiej, w Warszawie.

By wyjaśnić przyczynę tak surowego osądu, wypadało by zacząć od dnia 24 października 1929 roku, kiedy to bankierzy z Nowego Jorku zażądali zwrotu wszystkich krótkoterminowych pożyczek. Oznaczało to nie mniej i nie więcej a tylko panikę na giełdzie, gdzie inwestorzy, maklerzy, rzesze drobnych spekulantów papierami wartościowymi itd. na gwałt zaczęli sprzedawać akcje, po to, by oddać dług bankom. Wkrótce cały kraj pogrążył się w kryzysie, znanym dziś jako „Wielka Depresja lat 30”. 

Miliony ludzi straciło pracę, domy, farmy, przedsiębiorstwa, rodziny oraz nieznana ilość życie, bowiem nie wszyscy byli w stanie wytrzymać potworne ciśnienie nie tylko braku środków do życia ale także niepewności jutra. Nie pora tu wracać do powodów tej wielkiej dla Amerykanów tragedii, ale nie od rzeczy będzie tu przypomnienie słów kongresmanaLuisa T. McFaddena: „To nie był przypadek. Depresja została zaplanowana w każdym calu. Międzynarodowi bankierzy zamierzyli wywołanie stanu totalnej depresji po to, by z chaosu wyłonić się jako nasi nowi władcy.” 

W 1934 roku, McFadden wygłosił w Kongresie Amerykańskim płomienne przemówienie, w którym oskarżył Federalny Bank Rezerw o konspirację, mającą na celu przejęcie amerykańskiego bogactwa. Po tym wydarzeniu przeżył dwie próby zamordowania go ale zmarł otruty w 1936 roku. 

W sprawie Depresji było jeszcze wiele innych głosów a ostatnio, bo w 1996 roku Milton Friedman [oczywiście żyd  - przyp. red. polonica.net], wybitny ekspert ekonomii powiedział w radiowym wywiadzie: „Z całą pewnością Federalny Bank Rezerw wywołał Wielką Depresję poprzez drastyczne ograniczenie środków płatniczych na rynku w latach 1929 – 33.”

Natomiast wracając do amerykańskiego „Wielkiego Szwindla” to zaczęło się od tego, że w 1934 roku za czasów prezydenta Franklin D. Roosevelta, zabroniono Amerykanom posiadania złota w jakiejkolwiek postaci, z wyjątkiem rzadkich monet. 

Kara, jaką przewidziano za nieposłuszeństwo była ogromnie surowa - 10 lat wiezienia i 10 000 dolarów co, jak na tamte czasy, było kolosalną sumą. Jak się nad tym zastanowić, to jako żywo przypominają się czasy komunistycznego zamordyzmu. 

Wtedy posiadanie zagranicznych walut było zabronione no i oczywiście były przewidziane odpowiednie kary za nieposłuszeństwo. Rzecz w tym, że tylko władza mogła mieć monopol na posiadanie prawdziwych pieniędzy. Podobnie było w USA Anno Domini 34. 

Oczywiście, konfiskata złota została odpowiednio przedstawiona przez sfory pismaków, hodowanych już wtedy w redakcyjnych psiarniach (skąd my to znamy), głównie jako czyn obywatelski, mający na celu zahamowanie recesji. Niemniej, rzecz ciekawa, do dzisiaj nie wiadomo kto dokładnie opracował projekt ustawy, zabraniający wolnym ludziom w Stanach Zjednoczonych posiadania złota. 

Wszyscy, włącznie z kalekim prezydentem upierali się, że nic o ustawie nie wiedzieli aż do czasu jej podpisania w Kongresie. Ot, taka ciekawostka przyrodnicza – nie wiedzieli ale podpisali. I tylko przyciśnięty do muru Sekretarz Skarbu wyjawił, że stało się tak na życzenie „ekspertów”. 

Tak czy inaczej Jankesi musieli sprzedawać państwu swoje złoto po 20.66 dolarów za uncję. (1 uncja = 1/16 funta czyli 28,35 g. Niemniej w jubilerstwie i w handlu metalami szlachetnymi stosuje się uncję trojańską, gdzie równa się ona 31,1035 g.) 

I rzecz ciekawa, w 1935 roku, kiedy generalnie zakończono operację drenażu cennego kruszca z domowych sakiewek, jego cena skoczyła nagle do 35 dolarów za uncję. No, ale na wypadek, gdyby jakiś domownik nagle się obudził i zechciał sprzedać swoje złoto, odpowiednia ustawa przewidywała, że po tej cenie może być skupowany kruszec pochodzący tylko z zagranicy. Nie trudno wyobrazić sobie dlaczego. Architekci depresji mieli odpowiednio dużo czasu, by wyprowadzić za granicę ileś tam ton złota a teraz zarobić na każdej uncji po 14.34 dolarów.

W 1937 roku zakończono budowę Fort Knox w Kentucky, około 50 kilometrów na południowy zachód od Louisville. Było to przedsięwzięcie niesłychanie mocno nagłośnione, tak, by przeciętny Amerykanin wiedział, iż złoto, które wcześniej należało do niego a teraz do państwa, jest absolutnie bezpieczne. Na dowód tego pokazywano zdjęcia z fosami dookoła fortu, bataliony żołnierzy, gotowych na wszystko, szybkostrzelne karabiny co kilkadziesiąt metrów, elektryczne płoty, sfory specjalnie trenowanych psów, no, jednym słowem najlepiej zabezpieczone miejsce na świecie. I 13 stycznia 1937 roku dziewięć wagonów towarowych, wypełnionych po brzegi złotem, wjechało na teren Fort Knox, gdzie miało ono pozostać jako rezerwa finansowa kraju i jednocześnie stanowić oczywisty dowód, że nikt na świecie nie może dorównać Ameryce w potędze finansowej.

Mit Fort Knox, pełnego złota w podziemnych sejfach, trwał długo bo aż do 1974 roku. 

Wtedy to po raz pierwszy zaczęły się pogłoski, że tak naprawdę skarbiec jest pusty. Głuche wieści głosiły także, że to rodzina Rockefellerów zamieszana była w tajny transfer narodowego skarbu do Londynu. Poza tym coraz częściej zaczęły przenikać do USA słuchy z finansowych kręgów Europy, potwierdzające taki stan rzeczy. Dlatego pewien amerykański biznesmen o nazwisku Ed Derell, przez 14 lat próbował dociec prawdy o złocie w Fort Knox. Niewiarygodne ale prawdziwe ale aż do śmierci nie udało mu się dowiedzieć, ile złota jeszcze tam zostało a ile zostało wywiezione do Europy. I to pomimo tysięcy petycji, podań i wreszcie żądań amerykańskich obywateli by wpuścić do fortu niezależnych dziennikarzy czy też specjalistów, którzy mogliby rozwiać uporczywe plotki o pustych sejfach w Fort Knox. 

Nawet Edith Roosevelt, wnuczka prezydenta Theodore Roosevelt (nie mylić z Franklin Delano, który był kuzynem Theodore) publicznie domagała się wyjaśnień od rządu Stanów Zjednoczonych: „Pogłoski o pustym skarbcu USA słyszałam wielokrotnie od moich przyjaciół z Europy. I doprawdy nie sposób zrozumieć przedstawicieli amerykańskiej administracji, kiedy uporczywie odmawiają jasnych odpowiedzi w tej sprawie.” A przecież był czas, kiedy w Fort Knox było ponad 700 milionów uncji złota czyli 70 procent światowych zasobów tego kruszcu.

Jedno jest pewne. Kiedy w 1981 roku prezydent Reagan objął urząd prezydencki, wysłał do Fort Knox specjalna komisję która miała za zadanie przeliczenie narodowego majątku w złocie. Komisja wróciła z raportem, że ministerstwo skarbu Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki w ogóle nie posiada złota. Co prawda trochę kruszcu w sejfach jeszcze pozostało ale należy ono do Federalnego Banku Rezerw, jako zabezpieczenie narodowego długu.

Tak więc jeszcze jedno jest pewne – jak robić przekręt, to na taką skalę, żeby zwykłym ludziom to się głowach nie mieściło. A Jankesi złoto mogą legalnie kupować i posiadać dopiero od 1971 roku. 

I wygląda na to, że wtedy było już po herbacie czyli rzeczy się miały jak w sowieckim cyrku – był zegarek i już go nie ma.

Zbyszek Koreywo

Boers – pierwszy holocaust ubiegłego stulecia.

Dodaj komentarz

Był to rok 1652, kiedy Holenderska Wschodnioindyjska Spółka wysłała w okolice Przylądka Dobrej Nadziei Jana van Riebeeck, w celu założenia tam bazy zaopatrzeniowej, która miała obsługiwać statki płynące do i z Azji. I takie były początki kraju, znanego dziś jako Południowa Afryka. Zanim jednak do tego doszło, kraj ten przechodził doprawdy zmienne koleje losu, wyznaczane przez ogromny trud, niemalże ponad ludzkie siły, heroizm na polach bitew, niezłomność w dążeniu do raz wyznaczonego celu, wierność i wiarę ale także zdradę oraz bezbrzeżne cierpienia i śmierć w obozach eksterminacyjnych.

 

Wkrótce po założeniu bazy zaopatrzeniowej, Holenderski rząd rozpoczął akcję zachęcającą młodych mężczyzn do osiedlania się w Afryce, głównie w celu rozpoczęcia produkcji rolnej na większą skalę. Orędzie najwyższej instancji Holandii nie pozostało bez echa a wkrótce dołączyli do nowych imigrantów także i Niemcy, i to w znacznych liczbach, bowiem ulubioną rozrywką Germanów w domu były wieczne wojny. No i jak sąsiedzi nie chcieli już się z nimi bić to zawsze można było wyrzynać się pod własnym dachem. A ponieważ Francuzi też mieli swoje problemy, głównie w postaci mordowania Hugenotów (protestantów) to i przedstawiciele tej nacji również postanowili szukać szczęścia w Afryce, byle dalej od europejskich szaleństw. I w ten to oto sposób powstało miasto Kapsztad jako centrum rolniczego zagłębia, położonego na południowym cyplu Afryki.

W miarę zwiększania się liczby osadników, tereny zajmowane pod uprawę rolną stopniowo przesuwały się na wschód, co prędzej czy później musiało doprowadzić do konfliktu z rdzenną, czarnoskórą ludnością. I rzeczywiście, pierwsze starcia zaczęły się około 1770 roku, choć było to prawie 120 lat po okresie pierwszych osadników. Wtedy to biali koloniści starli się z dużym plemieniem Xhosa, które z jakiegoś powodu stopniowo przesuwało się na południe Afryki. Sam fakt zbrojnych konfliktów jak i stale zwiększająca się liczba białych osadników, wkrótce spowodowały poszukiwanie własnej tożsamości narodowej. Co prawda Europa była już daleko, tak w pamięci jak i w rzeczywistości, niemniej stary język holenderski wciąż dominował i stąd nazwa nowej nacji: „Boer” (Bur) co znaczy „rolnik”.

Pod koniec XVIII, jak wszyscy wiedzą ale przypomnijmy jeszcze raz, Europa pogrążyła się w nowym konflikcie, znanym jako wojny Napoleońskie. Wielka Brytania w obawie, iż Holendrzy przekażą afrykańską kolonię Francji i tym samym zacisną ekonomiczną pętlę na jej gardle, zajęła zbrojnie Kapsztad w 1795 roku. Co prawda wojska Jego Królewskiej Mości wkrótce wycofały się dobrowolnie ale już w 1806 roku powróciły i to na stałe. Po Waterloo i klęsce Francji, Wielka Brytania zaproponowała Holandii 6 milionów funtów za Kapsztad i okolice, co nawet wtedy było sumą śmiesznie niską ale zawsze to było coś zamiast niczego tym bardziej, że praktycznie i tak już Anglicy okupowali tamte tereny. Poza tym spierać się z taką potęgą jak Wielka Brytania nie było zdrowo to i targ został ubity, to znaczy Kapsztad wszedł w skład tzw. Commonwealth.

Na zmiany administracyjne nie trzeba było długo czekać; oficjalnym językiem zaczął być Angielski, prawo takież, podatki rygorystycznie ściągane a i typowa arogancja wyspiarzy nie przysparzała im zbyt wielu kibiców. Na górę tego, już w pierwszym roku brytyjskiego zarządzania, do kolonii przybyło 3 000 nowych osadników co zwiększyło z dnia na dzień zasób ludności o około 12 procent. W świetle tego wszystkiego, poczynając od 1836 roku około 15 000 Boers spakowało dobytek na wozy i rozpoczęło tzw. Wielką Wędrówkę w głąb lądu, byle dalej od Anglików i ich rujnujących podatków. Pierwsze podejścia Burów do samodzielności nie były udane. Woły przy wozach nie wytrzymywały trudów pokonywania górskich bezdroży, malaria i tubylcy dziesiątkowali pionierów a poza tym wszyscy przymierali głodem. Ci, którzy przeszli, w większości zostali zmasakrowani przez waleczne i liczne plemię Zulusów.

Kiedy wieść o masakrze farmerów dotarła do Kapsztadu, biali bracia Burów nie wahali się ani chwili. Wkrótce 451, dobrze uzbrojonych mężczyzn, wyruszyło do Natal by pomścić męczeńską śmierć pobratymców. Przez sześć dni toczyły się nierozstrzygnięte potyczki, kiedy w końcu Burowie rozbili obóz nad rzeką. Miejsce było wyśmienicie wybrane, na wzgórzu, z tyłu szeroka rzeka zaś przód zabezpieczały wozy, zatoczone w krąg. Następnego dnia, o świcie, Zulusi zaatakowali obóz, prawdopodobnie w liczbie pomiędzy 20 do 30 tysięcy wojowników. Bitwa trwała bez przerwy przez cały dzień. Pod koniec dnia, 150 Boerów szarżowało na kilka tysięcy Zulusów bo tylko tyle zostało z ich głównych sił. Skończyło się na tym, że nie znający dotąd strachu czarni wojownicy uciekali przed garstką białych żołnierzy. I tak właśnie narodziła się Wolna Republika Boerów – Natal.

Niestety, ciężko wywalczona i wypracowana arkadia Burów nie trwała długo dzięki brytyjskiej pazerności. Najpierw powoli i skrycie a później już otwarcie Anglicy anektowali kolejne połacie Natalii. W 1845 roku formalnie ogłosili, że Republika Burów należy do korony brytyjskiej a komu się to nie podoba, w dybach odszczeka bluźnierstwa przeciwko największej potędze świata. W tej sytuacji cierpliwi farmerzy jeszcze raz spakowali dobytek na wozy i udali się w dalszą wędrówkę, szukając swej ziemi obiecanej, byle dalej od brytyjskiego króla j jego hałastry. I znów w pocie czoła, płacąc obfitą daninę krwi, Burowie powołali do życia dwie wolne republiki, tzw. Orange Free State oraz South African Republic znane również pod jedną nazwą jako Republika Transwalska.

Tym razem nieszczęście Burów polegało na tym, że w ich nowym domu odkryto znaczne pokłady złota. Wkrótce fale Brytyjczyków oraz, co ciekawe, europejskich Żydów zaczęły zalewać Transwalię. No i nie trwało zbyt długo, gdy doszło do zbrojnego konfliktu pomiędzy Burami a armią JKMości. 

Początkowo Burowie odnosili sukcesy, głównie dzięki świetnej znajomości terenu jak i świadomości, że biją się o własny dom. W odpowiedzi, po każdej porażce, rząd brytyjski podwajał liczbę dywizji w Transwalii aż do czasu, kiedy stan osobowy armii angielskiej sięgnął prawie pół miliona żołnierzy. W takiej sytuacji Burom nie pozostało nic innego jak tylko prowadzić wojnę partyzancką. I znów, patriotyzm oraz orientacja w terenie okazały się nad wyraz skuteczne. I wtedy rząd Wielkiej Brytanii – światowej potęgi militarnej oraz ekonomicznej, kraju genialnych naukowców, wynalazców i artystów – zhańbił się na wieki wieków masowym morderstwem kobiet i dzieci Burów.

 


Nie mogąc poradzić sobie z mężczyznami, prowadzącymi wojnę podjazdową, armia brytyjska zbudowała pod koniec 1900 roku 45 obozów koncentracyjnych, do których zwożono kobiety i dzieci burskie. W trakcie ich ujmowania, zgodnie z rozkazem najwyższych władz, farmy były doszczętnie palone, zwierzęta szlachtowane, zapasy zboża i pasz niszczone; tak więc bodajże po raz pierwszy w historii biali ludzie zastosowali taktykę dzikich Hunów.

Niemniej najgorsze czekało w obozach koncentracyjnych – w połowie roku 1901 przebywało w nich ponad 118 tysięcy ludzi. Nie przeżyło 27 927 osób, z tego 4177 kobiet i 22 074 dzieci poniżej 16 roku życia. A ponieważ wtedy populacja Burów sięgała nieco ponad 200 000 to znaczy, że Anglicy wymordowali prawie 15% żywej substancji tego dzielnego narodu. Jeśli dodamy do tego, że w walkach z najeźdźcą zginęło ponad 4 tysiące mężczyzn – obraz burskiej tragedii będzie już zupełnie pełny. Nie ulega też najmniejszej wątpliwości, że losy Południowej Afryki potoczyłyby się inaczej, gdyby nie ten straszliwy upust krwi wczesnych osadników. I, miedzy innymi dlatego, choć groby burskich dzieci porosły trawą a litościwy czas opuścił na nie zasłony zapomnienia, hańba brytyjska wciąż świeżą jest i taka pozostanie w pamięci prawych ludzi.

Zbyszek Koreywo

Below: The Boer Holocaust: Boer children, emaciated through disease, photographed in British concentration camps in South Africa, 1900-1902. Eventually 27,927 women and children were to die in this way.

Ponizej: fotografie dzieci w obozie koncentracyjnym w Afryce Południowej, 1900-1902

 od chorób, z głodu i wycieńczenia zmarło 27 tysiecy 927 kobiet i dzieci.

 

 

Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.