Krzyż – Historia

Dodaj komentarz

Czy krzyż od zawsze był znakiem i symbolem chrześcijaństwa? Znak krzyża towarzyszy nam praktycznie od zawsze. Symbol krzyża możemy zobaczyć wszędzie: w kościołach, w herbach, na szpitalnych karetkach, przejazdach kolejowych czy na opakowaniach od leków. Przybiera przeróżne formy i ma różnorodne znaczenia. Przytaczając „Słownik symboli” Władysławowa Kopalińskiego: „krzyż symbolizuje oś świata i jego cztery strony. Dla katolików to śmierć i męka Jezusa, cztery dziedziny ducha, połączenie przeciwieństw, życie i nieśmiertelność, wieczność, czy siłę stwórczą. Według innych interpretacji krzyż to ptak z rozpostartymi skrzydłami, człowiek z rozłożonymi ramionami, element boskości. Jest to amulet symbolizujący ogień czy Słońce. W banalnych przypadkach używany jako podpis czy symbol plus. Jest elementem łączącym boskość i ludzkość, gdzie linia pionowa to boskość a pozioma ludzkość.”

SYMBOL I HISTORIA KRZYŻĄ

symbol-ryby.gif

Krzyż chrześcijański. Dla chrześcijan krzyż ma znaczenie wyjątkowe i święte, który z jednej strony symbolizuje znak cierpienia, śmierci i tortury, a z drugiej strony ogromnej miłości i poświęcenia. Dzięki śmierci Jezusa Chrystusa krzyż stał się dla chrześcijan znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią. Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa, jednak w trzech pierwszych wiekach chrześcijaństwa znakiem tym posługiwano się rzadko. Kiedy chrześcijaństwo rodziło się w Judei, uchodzącej za najgorszą i najbardziej znienawidzoną prowincję rzymską, krzyż Jezusa był dla wszystkich szokiem. Wspomina o tym już św. Paweł: „Gdy Żydzi żądają znaków, Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan” (Kor 1,22-23). Z powodu złej sławy krzyża, który był znakiem hańby i poniżenia, a także w obawie przed prześladowaniami, chrześcijanie nie używali go wiele. Powodem dla używania innych symboli była także ostrożność, aby świętych tajemnic wiary nie narazić na profanację ze strony pogan. Żyjący w II w. św. Justyn podaje przykłady reakcji pogan na symbol krzyża, dla których totalnym głupstwem było stawianie na jednym poziomie Ukrzyżowanego i Stworzyciela świata, natomiast sto lat później sytuacja zmieniła się diametralnie. Wśród symboli funkcjonujących niejako w zastępstwie krzyża były m.in.: kotwica, trójząb, ryba. Kotwica wyrażała nadzieję na zbawienie, mocne trwanie pierwszych chrześcijan w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności, ufność wśród burz prześladowań. Znak kotwicy występuje także na grobowcach najstarszych katakumb. „Wiemy, że Klemens Aleksandryjski (150-215) był inicjatorem wprowadzenia kotwicy jako oficjalnego emblematu chrześcijaństwa i propagował szeroko noszenie tego znaku w pierścionku na małym palcu lewej ręki. […] gdyby za czasów Klemensa istniał już emblemat krzyża, czyż do pomyślenia byłaby jego propozycja wprowadzenia kotwicy?” A jednak w niektórych polskich encyklopediach napisano, że „krzyż był przedmiotem ogólnej czci chrześcijan pierwszych wieków. […] wyrabiali go oni na sprzętach domowych, narzędziach, księgach, itp.”. Częstym znakiem był także trójząb, używany w symbolice cmentarnej na znak zbawienia przyniesionego duszy przez Krzyż Chrystusa oraz wskazujący na Trójcę Św. „Jednym z najstarszych symboli chrześcijańskich była ryba. […] Symbol ryby […] wyjaśni odczytanie sposobem akrostychu greckiego zdania:

symbol-ryby2

Symbol ten znał dobrze także Augustyn: „Jeśli się złoży pierwsze zgłoski tych pięciu słów: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciel – wypadnie słowo ichthys, czyli „ryba”, co mistycznie należy rozumieć – Chrystus.” Mimo tego, iż sam krzyż nie był używany publicznie, to zajmował ważne miejsce w codziennej pobożności uczniów Chrystusa. Jako przedmiot kultu i znak tożsamości dla chrześcijan krzyż rozpowszechnił się i nabrał znaczenia na początku IV w. Od czasów Konstantyna Wielkiego krzyż stał się symbolem chwały, znakiem królewskości Chrystusa, który wszedł na stałe do symboliki władzy cesarskiej. Według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, przeddzień bitwy na moście Mulwijskim (312 r.). pod Rzymem, zobaczył we śnie na tle słońca znak krzyża i napis: „w tym znaku zwyciężysz”. Cesarz ujrzał symbol krzyża, a tajemniczy głos objawił mu, że pod tym znakiem zwycięży (In hoc signe vinces). Konstantyn kazał wymalować znak krzyża na tarczach swych oddziałów, i rzeczywiście pokonał rywala Maksencjusza. Drugim czynnikiem było odnalezienia drzewa Krzyża św. w Jerozolimie. Pobożna legenda o św. Helenie, matce Konstantyna, wiążę jej imię z odkryciem autentycznego krzyża Jezusa w Jerozolimie i budową bazyliki na Górze Oliwnej. Edykt tolerancyjny z 313 r. był m.in. oznaką wdzięczności cesarza. Do VI w. nie umieszczano na krzyżu postaci ciała Chrystusa. W dziele „Cywilizacje starożytne” w związku z tym czytamy: „Po kilku latach monogram Chrystusa zaczął się pojawiać na monetach, czasem obok symboli pogańskich”.

Oto dwie ilustracje przedstawiające cesarza Konstantyna na awersie dwóch medali, złotego i srebrnego obu wybitych w r. 313:

1. „Konstantyn i Sol, bóg Słońca, szczególnie czczony przez cesarza na początku panowania; złoty medal z Ticinum (Pavia) z 313 r.; na tle głowy boga Słońca w promienistej koronie popiersie cesarza w zbroi w wieńcu laurowym, z włócznią i tarczą, którą zdobi kwadryga boga Sol i postacie bóstw: mórz Oceanus i ziemi Tellus; legenda z rewersu: felix adwentus augustorum nostrorum, wyjaśnia okazję wybicia medalu – było nią przybycie Konstantyna z Licyniuszem do Mediolanu po zwycięstwie nad Maksencjuszem, kiedy wydali wspólnie tzw. edykt tolerancji wobec chrześcijan.” (Ze zbiorów Cabinet des Medailles, Paryż);

konstantyn.gif

2. „Konstantyn z symbolem chrześcijańskim; srebrny medal z Ticinum z 313 r.; cesarz (popiersie) na koniu, którego cugle trzyma w prawej ręce, w pancerzu z tarczą ozdobioną wizerunkiem wilczycy kapitolińskiej i ze sceptrem w ręce, ma na głowie paradny hełm z piórami, zwieńczony dyskiem z greckim monogramem Chrystusa, chrismonem.” (Ze zbiorów Staatliche Muenzensammlung, Monachium).

Uważny czytelnik łatwo zauważy, że krzyż z medalu łudząco przypomina staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli! Jest tak, gdyż stanowi on jego odmianę. Tak oto, w drodze synkretyzmu religijnego wierzenia, praktyki i symbole pogańskie zaczęły się wlewać szerokim strumieniem do chrześcijaństwa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana czy Dobrego Pasterza. Krzyż rysowany lub rzeźbiony nie występował u chrześcijan przed soborem nicejskim (325 rok ), na sali obrad soboru, przed tronem cesarskim leżała jedynie otwarta księga Ewangelii, innego symbolu nie było.” W VI w. pojawiły się krzyże z przybitym Chrystusem, ale żyjącym, ubranym w długą tunikę i w koronie na głowie. Dopiero w XI w. w Bizancjum, za sprawą patriarchy Michała Cerulariusza, odstąpiono od tego wzoru, nadając Chrystusowi na krzyżu postać realistyczną: obnażonego, z pochyloną głową w cierniowej koronie.

konstantyn2.gif

Pierwsi chrześcijanie znak krzyża określali często jako sphragis, co można tłumaczyć jako pieczęć, odciśnięty znak. Słowo to określało znak, jakim właściciel oznaczał przedmioty, które są jego własnością. Sphragis to również znamię, którym pasterz naznaczał swoje owce oraz wytatuowany, zazwyczaj na przedramieniu, znak, który w wojsku rzymskim otrzymywał każdy rekrut. Te dwa ostatnie znaczenia nabierają szczególnego wyrazu w chrzcielnej symbolice wczesnochrześcijańskiej. Znak krzyża, którym zostaje naznaczony każdy wierny, zakłada przynależność do trzody Dobrego Pasterza, zaciąg do armii Chrystusa. W Starym Testamencie znajduje się mnóstwo symboli (np. wąż miedziany, drabina Jakuba etc.), które stanowią zapowiedź krzyża. Najciekawszym z nich jest litera taw, która w starożytnym alfabecie hebrajskim ma właśnie kształt krzyża. W Księdze Ezechiela (9,1-7) możemy znaleźć opis zagłady grzesznej Jerozolimy, gdzie znak taw rysowany przez anioła na czole chroni wszystkich niewinnych. Odpowiadająca hebrajskiej taw grecka litera tau była chętnie używana przez św. Franciszka i po dziś dzień jest symbolem jego następców. Pierwotnie liturgiczny znak krzyża czyniono wyłącznie na czole. Wbrew pozorom miało to ważne znaczenie, bowiem czoło to najbardziej widoczna część ciała. Św. Augustyn wskazywał, że żydzi ukrywają swój znak przymierza z Bogiem – obrzezanie, chrześcijanie wprost przeciwnie, eksponują go w najbardziej widocznych miejscach. Św. Hieronim pisał: „Ktokolwiek, bowiem ma sztandar krzyża na swoim czole, ten nie może zostać uderzony przez szatana”. We wczesnośredniowiecznej Irlandii istniała tradycja układania modlitw chroniących przed złem, nazywanych pancerzami (łac. lorica). Wiele z nich odwoływało się właśnie do mocy krzyża: ?Znaczę znakiem krzyża / Moją twarz / Najpierw uszy / Potem oczy, nos, usta (..) Niech będzie krzyż / Przede mną / Za mną / Przeciw kłopotom / W górach i dolinach”.

Do najczęściej używanych przedstawień krzyża należą: krzyż łaciński – belki złożone ze sobą w 2/3 wysokości belki pionowej; krzyż grecki – równoramienny, krzyż św. Andrzeja – w kształcie litery „X”; na takim poniósł śmierć apostoł; krzyż arcybiskupi – łaciński z dwiema poprzecznymi belkami; krzyż papieski – z trzema poprzecznymi belkami; krzyż jerozolimski – duży równoramienny z czterema mniejszymi, symbolizuje 5 ran Chrystusa; krzyż maltański – równoramienny z rozwidlonymi zakończeniami ramion, symbolizuje 8 błogosławieństw; krzyż w kształcie litery „T” (tau); krzyż prawosławny – z dodatkową małą ukośną belką, służącą skazańcowi za podporę nóg. Znane są także różne tradycje czynienia gestu krzyża. Początkowo czyniono go prawą ręką rozpoczynając od czoła, dalej przez prawe ramię, potem lewe ramię, kończąc na piersiach. Ten znak był powszechny zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie. Później rzymska tradycja wprowadziła używany do dziś w Kościele rzymsko-katolickim lewostronny znak krzyża. W roku 211 Tertulian pisze tak, jakby zwyczaj czynienia na sobie znaku krzyża był już głęboko zakorzeniony: „Przy każdym kroku lub ruszeniu się z miejsca, przy każdym przyjściu i odejściu, przy wciąganiu obuwia, przy myciu się, przy stole, przy zapalaniu świateł, przy układaniu na spoczynek, przy siadaniu i przy każdej czynności dnia codziennego znaczymy czoło znakiem krzyża”. Teologiczne wytłumaczenia kolejności dotykania ramion wydają się wtórne. W znaku powszechnym dla tradycji wschodniej ruch ręki z góry do dołu oznacza zstąpienie Syna Bożego od Ojca w niebie na ziemię, natomiast ruch ręki od prawego ramienia do lewego wskazuje na to, że Chrystus przyszedł najpierw do narodu wybranego (prawa strona), a po odrzuceniu przez nich do pogan (lewa strona). Odwrotny kierunek czynienia krzyża obok odwołania do wcielenia (oś pionowa) wskazuje na przeprowadzenie ludzkości z ziemi ogarniętej grzechem (piekła) po lewej stronie do chwały niebieskiej po prawicy Bożej przez wniebowstąpienie Chrystusa. Czasami palce dłoni czyniącej krzyż są wyprostowane na znak pięciu ran Zbawiciela (tradycja zachodnia). Mogą być też połączone ze sobą trzy palce na znak Trójcy św., a pozostałe dwa złożone na wnętrzu dłoni jako symbol dwóch natur Chrystusa (boskiej i ludzkiej) – sposób praktykowany przede wszystkim w tradycji wschodniej. Spotykane jest też czynienie krzyża z jednym wyprostowanym palcem na znak jedności Boga.

krzyz-bizantyjski

Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej: ukazuje głębszą rzeczywistość i uobecnienia zbawienia, które stał się narzędziem. Św. Ambroży wzywa: „adorujmy Chrystusa, naszego Króla, który zawisł na drzewie, a nie samo drzewo.” Krzyż jest nazywany drzewem życia, które przynosi wybawienie w odróżnieniu od drzewa rajskiego, które zapoczątkowało grzech. Św. Jan Damasceński pisze: „Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami”. Ojcowie Kościoła mówili o kosmicznym znaczeniu krzyża, którego ramiona obejmują wszystkie czasy i narody, a pionowa belka łączy niebo i ziemię. Krzyż jest osią Wszechświata: „Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca” – głosi starołacińska sentencja. Całe życie chrześcijańskie powinno być wpisane w krzyż, powinno być umieraniem dla grzechu, aby żyć tylko dla Boga. Św. Paweł pisze: „świat ma być ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6, 14), a sam Chrystus wzywa: „kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie” (Mt 16,24). Krzyż przypomina, że śmierć i cierpienie nie są ostatecznym wymiarem ludzkiego życia, gdyż drugą stroną jest chwała zmartwychwstania, tryumfu nad złem, nowym życiem. Współczesny niemiecki teolog i wybitny duszpasterz, Romano Guardini, napisał: „Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła od piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża”.

krzyz.gif

Krzyż i jego symbolika dziejach biblijnych i starożytności. Źródła naukowe udowadniają, że znak krzyża przynajmniej do IV stulecia po Chrystusie nie był symbolem chrześcijańskim. „Krzyż był od dawien dawna świętym znakiem solarnym”, „boskim symbolem słońca i ognia”, a także „symbolem płodności” – o czym jednoznacznie świadczą ustalenia historyków, potwierdzone odkryciami archeologów. „Słoneczne koła królewskich rydwanów toczyły się na kamiennych reliefach Niniwy i Uru, Teb i Memfisu, Kalkuty i Pekinu” – narodziny krzyża zależne już były jedynie od ilości i układu szprych. Symboliczne słońce miewało ich ilość bardzo rozmaitą, ale najczęściej tylko cztery spotykające się pod kątem prostym. Stąd właśnie powstał krzyż równoramienny, tak zwany „krzyż solarny”. Trudno wprost uwierzyć, że prawie jednocześnie, bo w epoce brązu, około 2 tysięcy lat przed nasza erą, we wszystkich prawie miejscach globu wystąpiła ta sama dekoracyjna czy też kultowa forma. Znane są opowieści hiszpańskich konkwistadorów, którzy ze zdziwienia szeroko otwierali oczy, znajdując na murach azteckich świątyń przepięknie rzeźbione krzyże. Byli przekonani, że ktoś był już tu i ubiegł ich w krzewieniu chrześcijaństwa – tymczasem jak się później okazało, były to symbole deszczu i płodności. Takich samych znaków znajdziemy pełno w grotach Szwecji i Francji, a nawet dalekich Indiach, gdzie bogowie Wisznu i Sziwa nieraz trzymają w kamiennych dłoniach znak wieczystego ognia, który nie jest niczym innym, jak wyobrażeniem palącego słońca. […] Takie same krzyże oglądamy na sztandarach kultowych cesarstwa Hetytów (Anatolia). […] Pośród egipskich hieroglifów również mamy kilka podobnych do krzyża. Tylko jeden z nich przetrwał w użyciu aż do czasów chrześcijańskich, rysowano go mianowicie na drzwiach prywatnych domów w Memfisie, na pomyślność i szczęście – jest to tak zwany Nefer. Niemniej wymowne są późniejsze, w całej pełni już rozwinięte i dojrzałe w formie krzyże – emblematy władzy zawieszane na piersiach asyryjskich królów.”

syryjski-krol-krzyż.gif

Przedchrześcijański wizerunek staroasyryjskiego króla z krzyżem na szyi

„Ten bogaty w treść symbol występował w Eurazji, Afryce i Ameryce, chociaż bez Australii. Już w epoce neolitu spotykamy go około 2000 p.n.e. na glinianych walcach, a w Asyrii jako symbol słońca . Wiele przemawia za tym, że w rejonie śródziemnomorskim, punktem wyjścia wędrówki krzyża był staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli. To duże T z uchwytem u góry, zwane krzyżem z uchwytem. Wielu bogów, kapłanów i władców egipskich dzierży go na rzeźbach, płaskorzeźbach i malowidłach. Później zaczął oznaczać magiczną siłę witalną.

hatszepust.gif

Narodziny królowej Hatszepsut

Hatszepsut2.gif

„Ci, którzy należą do gwiazd” ciągną łódź z wizerunkiem twarzy Słońca.

Hatszepsut3.gif

Scena wschodu Słońca. Winieta do 15 rozdziału Księgi umarłych.

Inny wariant schematu krzyża przekazała kultura indyjska. Zgodnie z ideą cyklicznego czasu obdarzyła go złudą ruchu, zginając mu linią prostą albo łukiem w prawo każde ramię. Ten krzyż nazwano swastyką (od su asti = dobre jest). Odnajdujemy go już w prakulturze znad Indusu. Tradycja hinduistyczna, męsko-żeńska, przydała swastykę bogu inicjatywy – Genesi, a odwrotną swastykę, w lewo, zwaną sauwastika – dzikiej i niszczycielskiej Kali. Buddyzm umieścił swastykę na rzeźbach i odciskach podeszew swego Nauczyciela. Największy użytek zrobił dżinizm, gdyż umieścił ją jako trzeci składnik głównego symbolu religijnego z wykładnią: byt niebiański, piekielny, ludzki i zwierzęcy, oraz jako emblemat siódmego z 24. świętych tirthankarów. W rodzimych kulturach Ameryki Łacińskiej odnajdujemy zarówno krzyż z uchwytem, jak i w postaci odgiętej, jak wreszcie symetrycznej, równoramiennej. A nawet wariant krzyża zredukowany do pionu z malutką poprzeczką. Indianie kalifornijscy zastosowali go do idei drzewa życia (odpowiednik germańskiego wieszczego jesionu, Ygdrasilu). Na tym stylizowanym pniu drzewa życia umieszczali ptaka, albo ptaki jednego na drugim, co dało sławny totem, umieszczany obok szałasu modlitwy. […] Długą ewolucję przeszedł krzyż egipski. Grecy zafascynowani tajemniczym Egiptem przetworzyli go w czteroramienny krzyż regularny. Największa kariera czekała go w tradycji chrześcijańskiej, jako krzyż z wydłużonym ramieniem dolnym a skróconym górnym. […] Poprzez Galię krzyż w kształcie T dotarł do Germanów. I tu utożsamiono go z mielnirem, druzgocącym młotem boga Tora. Zaczął służyć żywiołowi błyskawicy. […] W Ameryce Środkowej wstrząsający był moment, gdy oficerowie Corteza natknęli się […] na krzyże. Były wysokie na metr i znajdowały się z reguły w zabudowaniach przyświątynnych. Zaczęto snuć najdziksze domysły. Misjonarze franciszkańscy uwierzyli, że dotarł tu św. Tomasz apostoł lub uciekinierzy hiszpańscy przed Maurami. A podobizny ofiar z ludzi, tak charakterystyczne dla Azteków, brano za rzekome echo ukrzyżowania Jezusa. Z biegiem czasu wyszło na jaw nieporozumienie. Podobnie jak z egipskim pochodzeniem schodkowych piramid kultowych Azteków i Majów.”

rodzaje-krzyza2.gif

Różne rodzaje krzyży znane w starożytności i w czasach chrześcijańskich.

Tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa wiele starożytnych narodów czciło krzyż, jako znak magiczny. W przedstawionych poniżej rysunkach możemy widzieć:

rodzaje-krzyza.gif

krzyze-new-age2
Prototyp krzyża – złożone na krzyż pałeczki przy pomocy których ludy pierwotne rozniecały ogień, a które były uznawane za przedmioty magiczne;
Krzyż z gałązek sosnowych, czczony przez ludy zamieszkujące Himalaje;
Przedchrześcijański krzyż Koreańczyków;
Przedchrześcijańskie starogalijskie wyobrażenie krzyża na odzieży;
Przedchrześcijańska bogini Diana (Artemida) z krzyżem na głowie;
Średniowieczne wyobrażenie „Matki Boskiej”, niemal identyczne jak poprzednie;
Starożytne wyobrażenie Chrystusa z krzyżem na głowie (w górnej części krzyża widoczna reszta zaokrąglenia, charakterystycznego dla krzyży staroegipskich);
Przedchrześcijańska bogini Minerwa z krzyżem na szyi. Bogini etruska, później rzymska, opiekunka sztuki i rękodzieła.

Chrześcijańska święta Małgorzata;
Przedchrześcijańska fenicka bogini Astarte.
Niezwykle wymowna jest ilustracja, jaką zamieszcza Marcel Simon w „Cywilizacji wczesnego chrześcijaństwa”. Malowidło pochodzące z Pompejów przedstawia „Procesję dzieci do posągu Artemidy”. Osoby nie wtajemniczone w malowidle bez wątpienia widziałyby procesję chrześcijańską. Istniało wiele różnych odmian krzyża. I tak np. krzyż znany dziś jako grecki (zwany też „bizantyjskim”), był znany i używany w starożytnym Egipcie: „W gablocie leży prześliczna szczerozłota korona. […] Arcydzieło sztuki jubilerskiej. Wśród filigranowych gałązek, pastelowo połyskujących kwiatów widnieje sześć równoramiennych, kunsztownie stylizowanych „greckich” krzyży. – Lecz wówczas nie było jeszcze Grecji, tym bardziej nie było chrześcijaństwa, skąd więc te krzyże? Jest to koronacyjny diadem księżniczki egipskiej Knumit (eksponat 3925), późniejszej małżonki faraona Sesostrisa I, a więc korona ta należy do… XII dynastii”

„Krzyż jest prastarym symbolem religijnym i wywodzi się z czasów znacznie poprzedzających chrześcijaństwo. Czteroramienny krzyż wpisany w koło był przedchrześcijańskim symbolem światła i słońca; używały go zarówno ludy azjatyckie, jak i dawni Germanowie. Był również symbolem cyklu rocznego, oznaczał zasadę biologiczną oraz zdrowie i życie. […] Krzyż w kształcie litery tau dla starożytnych znamionował centrum świata i wyobrażał panującą nad wszystkim siłę słońca. Nosili go na szyi królowie asyryjscy. Dla ludów staroamerykańskich symbolizował deszcz. Krzyż z uchwytem (anch) oznaczał – życie albo zapłodnienie przez słońce. Swastyka – krzyż gamma – była pierwotnie znakiem ognia i słońca, a u buddystów wyobrażała klucz do raju. […] heraldyka wyróżnia prawie trzysta odmian krzyża…” Na Bliskim Wschodzie krzyż grecki był symbolem nieba i ziemi, słońca, czterech stron świata, a nawet kosmosu. Ten sam krzyż wpisany w koło jest znakiem kosmicznym znanym u Hetytów już 2000-1000 lat pne., związanym z powszechnym wówczas kultem solarnym. Krzyż w kole był przedstawiany wraz ze skrzydłami i utożsamiał wówczas boga. Rysunki i rzeźby tego krzyża spotyka się także w grotach dzisiejszej Szwecji, Francji, na północy Rosji i u Germanów. Popularny był również u Celtów, zyskując tym samym miano krzyża celtyckiego. Podobnie było wśród pogańskich ludów zamieszkujących w starożytności nasze ziemie. Przykładem są znaki solarne na Ślęży. Od Hetytów znak krzyża dostał się do Babilonu, gdzie zmienił swój kształt, później określany krzyżem rycerskim. Symbolika tego krzyża przetrwała w Babilonii do upadku królestwa Asyrii, czyli do 606 r. pne. Inną postacią krzyża występującego w starożytności jest symbol w kształcie litery „T” (tau), tzw. crux commissa, oznaczający centrum świata, symbol panowania nad wszystkim siły słońca.

Crux commissa pojawia się w Egipcie, na rękach i głowach posągów bóstw, faraonów i kapłanów. Kapłani z Memfis dekorowali się aż sześcioma takimi krzyżami. Znakiem takiego krzyża sygnowano także dokumenty, jakby na potwierdzenie prawdy swych intencji. W podobnej postaci znany jest też Skandynawom jako symbol Młota Thora. Krzyż to motyw ornamentalny i znak symboliczny używany w wielu kulturach, w Kartaginie w celach dekoracyjnych, w Skandynawii jako znaki graniczne (krzyże runiczne). Wznoszono je na grobach królów i bohaterów. Cycero donosi, że laski augurów miały kształt krzyża. Był on również symbolicznym znakiem Fenicjan. Dwie babki drożdżowe z krzyżem odkryto w Herkulanum. Krzyż był świętym symbolem u Azteków na długo przed Cortezem. W Tabasco symbolizował boga słońca, był emblematem Quetzalcoatla jako władcy czterech stron świata i czterech wiatrów, a dla niektórych ludów staroamerykańskich krzyż „T” był symbolem deszczu. Do V w. pne. krzyż był symbolem życia, zdrowia i ochrony przed śmiercią, jednak po tym czasie stał się symbolem śmierci. Od Scytów i Asyryjczyków (legendarna królowa Semiramida pierwsza ponoć wpadła na pomysł ukrzyżowania, dokonując tego na królu Medii Ferno, jego żonie i siedmiu synach), przez Persów trafił dalej. Aleksander Macedoński po zajęciu Tyru kazał z wielkiej uciechy ukrzyżować 2 tys. mieszkańców.

Przez Macedonię i Kartaginę zwyczaj ten trafił do Rzymu, gdzie stosowano go wobec nie Rzymian i niewolników. Kara została zniesiona przez cesarza Konstantyna Wielkiego. Rzymski sposób krzyżowania polegał na przywiązywaniu ramion skazańca do poziomej belki, tzw. patibulum i wciągnięcie jej na przygotowany pal. Bardzo rzadko skazańca przybijano do krzyża. W czasach Chrystusa i apostołów krzyż był narzędziem dokonującej się wciąż wokół zbrodni: „Krzyżowano wówczas na prawo i lewo, bez racji, czy też z racją; dla postrachu albo dla przykładu, złoczyńców i niewinnych. A jeśli komu zależało jeszcze na szczególnym splugawieniu czyjegoś imienia, wówczas krzyżowano nawet martwe ciało. […] gdy na przykład zdobyto miasto, rozgniewany lub pijany z radości dowódca krzyżował masowo niewinnych mieszkańców lub niewolników. […] Licyniusz ukrzyżował 6000 jeńców, stawiając co dwa metry krzyż wzdłuż pięknej Via Appia w Rzymie. […] Tych przykładów chyba starczy, aby uzasadnić istniejącą wówczas nienawiść do krzyża. […] pamięć o tym narzędziu tortury była jeszcze wciąż świeża i lepka od krwi. […]

Wieki musiały minąć, zanim powstał krucyfiks, pojęcie zupełnie odmienne i nowe. W czasach prześladowań myśl o apoteozie tego znaku wydaje się nie do przyjęcia. […] Trzeba się wczuć w ówczesną atmosferę, aby zrozumieć w pełni niedorzeczność podobnego przypuszczenia . Utwierdzi nas jeszcze w tym przekonaniu fakt, że ta nienawiść, to obrzydzenie do krzyżowych kaźni, a nawet do widowisk cyrkowych była tak silna, że okres prześladowań, zdawałoby się tak bogaty w wydarzenia i przeżycia, nie znalazł zupełnie odbicia w sztuce owych czasów. Dopiero później, znacznie później zaczęto ukazywać mękę Chrystusa i męczeństwa świętych, nie oddając jednak nigdy ich całkowitej grozy.”

Kara ukrzyżowania była znana w Palestynie, choć nie przewidywano jej w prawie mojżeszowym. O wiele bardziej ukrzyżowanie praktykowano wśród Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Na terenie Cesarstwa Rzymskiego nie stosowano jej jednak wobec obywateli rzymskich, gdyż była to najbardziej hańbiąca i okrutna metoda wykonywania wyroku śmierci. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię i rozciągniętego przybijano do krzyża. Śmierć następowała najczęściej przez uduszenie, pod wpływem omdlenia, gorączki, wyczerpania, wstrząsu. Rzymianie najczęściej stosowali dwa rodzaje krzyża. Pierwszy to crux commisa (krzyż połączony przez nałożenie) w kształcie greckiej litery Tau (T) powstawał przez nałożenie belki poziomej na pionową. Ten znak czynił na czołach, tych którzy zachowali wiarę prorok Ezechiel, co symbolizowało opieczętowanie zbawionych (Ez 9,4). Podobny kształt przybrał miedziany wąż zatknięty przez Mojżesza na palu, w celu ratowania ukąszonych Izraelitów, podczas drogi przez pustynię (Lb 21,4-9). To wydarzenie uznaje się za zapowiedź krzyża. Drugi rodzaj to krzyż składany (crux immisa), tzw. łaciński. Na jego szczycie często umieszczano tabliczkę określającą rodzaj winy skazańca. O takiej tabliczce z napisem w języku hebrajskim, greckim i łacińskim wspominają ewangeliści: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski (J 19,19). Ten szczegół wydaje się przesądzać o tym, że kształtu krzyża przygotowanego dla Chrystusa przypominał znaną nam łacińską formę. Nie przesądza to możliwości niesienia w drodze na miejsce ukrzyżowania nie całości krzyża, lecz tylko poprzecznej belki, którą łączono z pionową dopiero na miejscu kaźni.

izyda.gif

Izyda, bogini i matka bogów. Rysunek z dna sarkofagu 21 dynastii.

chryzma.gif

Chryzma – zwycięski krzyż. Scena centralna sarkofagu pasyjnego; druga połowa IV w.

Już u ludów epoki paeolitu pojawia się znak krzyża w postaci X lub +. Jest niewątpliwie symbolem solarnym, łączonym z bóstwami ognia i nieba, zabezpieczającym przed nieszczęściem. Istnieje teoria, że symbol ten był pierwotnie wyobrażeniem dwóch patyków pocieranych w celu wykrzesania ognia. Stąd tak ważny był dla ludów pierwotnych i nierozerwalnie związany był z ogniem. Jak już powiedziano, krzyż jest staropogańskim symbolem słońca i płodności. Od współczesnego wyobrażenia, czczonego w świecie zachodnim niektóre formy różniły się tylko tym, że poprzeczki tego znaku krzyżowały się ukośnie („X”). W innych przypadkach były to formy zbliżone do obecnie istniejących, szczególnie krzyża greckiego (równoramiennego). Ich wspólną ideą było, aby – tak jak słońce góruje nad światem – krzyż górował nad okolicą, skąd umieszczano je na szczytach świątyń pogańskich – a dziś na wieżach kościelnych i innych wzniesieniach. Jest to wierna kontynuacja – idei i praktyki – starożytnych kultów solarnych, z którymi Bóg walczył już w czasach królów izraelskich: „Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami.” (3 Mjż 26,30 BT). W okresie reformy religijnej króla Jozjasza, „w jego obecności burzono ołtarze Baalów, zwalił on stele słoneczne, które były na nich u góry, połamał aszery , posągi rzeźbione i odlewane z metalu, pokruszył je zmiażdżył, a szczątki ich rozsypał na grobach tych, którzy im składali ofiary.” (2 Krn 34,4 BT). Interesujące jest poznanie innych elementów staropagańskich kultów solarnych, których kontynuacją jest „chrześcijańska tradycja”; dziś niewiele osób wie, że należą do nich takie „chrześcijańskie” urządzenia, jak: – budynki kościelne stawiane na wzniesieniach, na wieżach których błyszczą krzyże; – ołtarze, usytuowane w większości kościołów na wschodniej stronie, skąd każdy kłaniający się (klęczący) przed ołtarzem, kłania się „wschodzącemu słońcu” (co Bóg uznał za jeden z najgorszych objawów bałwochwalstwa – por. Ezech 8,16-18); – monstrancja, która jest wręcz modelem słońca; – opłatek komunijny w kształcie słońca… – aureola [słoneczna] wokół postaci „świętych”

Niewielu nominalnych chrześcijan wie też – choć w tym przypadku informacja ta jest systematycznie upowszechniana przez publicystów w okresie świąt grudniowych – że święto tzw. Bożego Narodzenia, to naprawdę obchodzony uroczyście przez pogan Dies Natalis Solis Invicti (Dzień Narodzin Niezwyciężonego Boga Słońca). Podobnie niewielu wie – albo chce przyjmować do wiadomości – że niedziela, uznawana za typowo chrześcijański dzień święty, nie była bynajmniej ustanowiona na pamiątkę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale także ma rodowód solarny. Jest to obchodzony od zamierzchłej starożytności „dies solis” (dzień słońca; por w jęz. niem. Sonntag, ang. Sunday), który wprowadził do chrześcijaństwa na mocy wydanego przez siebie edyktu, cesarz Konstantyn Wielki w roku 321 po Chrystusie. W „Historii Starożytnego Rzymu” (16) Maria Jaczynowska pisze: „Religie solarne zatriumfowały w pełni w wieku III. […] Były to kulty pochodzenia bądź syryjskiego (Baal, Jupiter Dolichenus), bądź irańskiego (Mitra). […] Największe jednak wpływy w świecie rzymskim uzyskał kult irańskiego boga Mitry. […] Rzymianie poznali Mitrę, jako boga światłości i słońca, związanego z porządkiem kosmicznym, który miał się narodzić ze skały w dniu 25 grudnia i wychowywać wśród pasterzy. […] Mitraizm osiągnął szczyt popularności w wieku III […] świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia) obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym Słońca Niezwyciężonego, została w nominalnym chrześcijaństwie uznana za dzień Bożego Narodzenia. […]

Pełny triumf kultów solarnych przypada dopiero na rządy Aureliusza (270-275), który uczynił ze Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictus) głównego boga Imperium. […] Uważany za inspiratora nowej polityki religijnej cesarz Konstantyn nie przestał być najwyższym kapłanem kultów pogańskich, czyli Pontifexem Maximusem. W dalszym ciągu lansował kult najwyższego boga – Sol Invictus, którego tradycje przejął na wzór Aureliana.” W związku z powstaniem i umacnianiem się kultu krzyża (także krucyfiksu), Dariusz Łukasiewicz pisze: „[…] długo […] trwały dyskusje, czy umieszczać w świątyniach jakiekolwiek wizerunki i posągi. Walczyły z sobą wroga takim wyobrażeniom tradycja żydowska i wpływy antyczne, ostatecznie zwycięskie . Podobnie, od pogan przejęto wiele innych zwyczajów, jak palenie kadzideł, dotychczas poświęconych rzymskim cesarzom. Kiedy na krzyżu pojawił się Jezus, przedstawiano go odzianego w długą tunikę […] Kiedy chrześcijaństwo stało się rzymską religią państwową, zaczęła się historia krzyża jako znaku militarnego, z którym chrześcijanie ruszali do boju przeciw poganom, a z czasem coraz częściej przeciw sobie.”

krzyz-new-age.gif

„Leksykon religioznawstwa” zwraca uwagę, że „krzyż ze swoimi czterema ramionami i symetrią, ma mieć głębokie znaczenie metafizyczne. Jako wyznacznik kwadratu określa duszę ludzką jako mikrokosmos, postać zbliżoną do indyjskiej mandali – kwadratowego planu psychiki. Zaś jako wyznacznik okręgu zbudowanego na czterech równych ramionach obrazuje makrokosmos. I ten mały, osobisty, i ten duży, wszechświatowy, mają wspólne centrum na skrzyżowaniu obu osi…” Ów metafizyczny sens krzyża wychwycili zwolennicy New Age. Jest znamienne, że jednym ze znaków New Age jest krzyż egipski – ankli.

krzyz-recerece

Pogański symbol Ręce Boga i Krzyż Jerozolimski.

Jak rozbić mit o Izraelitach

Dodaj komentarz

Źródło: http://ashraf62.wordpress.com

“Usuńcie Egipt, a cała fabuła opowieści izraelitów błyskawicznie się rozpadnie”.

Autor: dr Ashraf Ezzat, tłum. wMordechaj

Czy wiecie o tym, że Egipt jest wymieniony w Biblii w przybliżeniu 700 razy (Egipt – 595 razy, Egipcjanie – 120 razy).

W oczywisty sposób Egipt musiał odgrywać ogromną rolę w historii hebrajczyków, bo w przeciwnym wypadku nie byłby wciąż powtarzającym się tematem żydowskiej świętej księgi. Egipt był, i wciąż jest, imponującą uwerturą do opowieści izraelitów. Usuńcie Egipt, a cała fabuła opowieści izraelitów błyskawicznie się rozpadnie.

Ziemia nad Nilem została uznana za teatr epickich opowieści izraelitów na temat rzekomego zniewolenia, boskiej zemsty, tułaczce po pustyni i końcowym zapierającym dech w piersiach i kwestionującym logikę wyjściu z ziemi egipskiej. Lecz z drugiej strony, czy wiecie ile razy Izrael i izraelici zostali wspomniani w zapisach pochodzących ze starożytnego Egiptu?…A więc, według historii oraz skrupulatnych zapisów starożytnych Egipcjan – gotowi na niespodziankę – jeden raz lub…może nawet ani razu.

Zanim zabiorę was w małą podróż w przeszłość, około 3000 lat wstecz, chciałbym, abyście skupili swą uwagę na tym paradoksalnym stosunku 1:700, i postarajcie się odpowiedzieć sobie na to proste pytanie; jak zareagujecie, gdy ktoś opowiada wam coś setki razy, wymienia miejsca, przytacza opowieści, dzieli się z wami różnymi rzeczami, tylko że wy ciągle nie wiecie, kim on jest, i o czym on do cholery opowiada…jak nazwiecie taką osobę? Łgarz! Załgany pajac!…albo może kogoś, kto próbuje ukraść wam waszą moc. Jeżeli taka jest twoja odpowiedź, to znaczy, że mamy wspólny grunt do następnej dyskusji. Jeśli nie, zatem zróbmy skok w naszej machinie czasu i odwiedźmy starożytne imperium Egiptu w zenicie jego chwały.

Jedna wzmianka, lecz później brak kolejnych

Stella Króla Merneptaha, 1208 r p.n.e
Jedyny raz, gdzie nazwa Izrael zostaje wymieniona w tekstach staroegipskich, najbardziej skrupulatnych i spójnych spośród cywilizacji starożytnych i zawierających zapis chronologiczny wydarzeń z okresu prawie 3000 lat, to Stella Merneptaha, blok z czarnego granitu pokryty wyrytym w kamieniu opisem zwycięstw króla Merneptaha, syna Ramzesa II, w kampanii zbrojnej przeciw Libijczykom Meshwesh (plemię z Cyrenaiki na obszarze dzisiejszej Libii – przypis tłum) oraz ich sojusznikom – Ludziom Morza, ale ostatnie dwie linijki na stelli, wiersz 26 i 27, odnoszą się do poprzedniej kampanii wojskowej w Kaanan na Bliskim Wschodzie. Stella, jaką datuje się na około 1208 r p.n.e została odkryta przez znanego w świecie brytyjskiego archeologa, Flindersa Petrie’go w Tebach w 1896 roku.

Inskrypcja zawiera hymn i listę zwycięstw wojskowych faraona. Plemię, które Merneptah zwycięsko rozgromił nazywało się „I.si.ri.ar”? albo, jak to szybko zasugerował Petrie: „Izrael”! znajduje się na liście pokonanych. Wzmianka o Izraelu jest bardzo krótka; mówi ona po prostu: „Izrael leży w prochach, jego nasienia już nie ma”. Jednak ilość alternatywnych sposobów odczytania zapisu w tekście “I.si.ri.ar” była przedmiotem wielu debat. Najbardziej popularna alternatywa została przedstawiona jako – Jezreel (miasto) albo Dolina Jezreel. To było pierwsze pozabiblijne egipskie źródło, jakie wspomina plemię Izraela i ostatnie na ten temat.

No dobrze, może plemię, a nie królestwo, izraelskie zostało wymienione na Stelli Króla Merneptaha, ale stwierdzono tam, że zostało całkiem zdewastowane i przestało istnieć. Ciekawe jest to, że izraelici zostali opisani (są wyraźne hieroglify) na stelli egipskiej jako beduini/nomadzi, którzy zawsze są w ruchu, i którzy nigdy nie osiedlili się w żadnym miejscu/mieście – w przeciwieństwie do izraelickiej opowieści o inwazji i osiedleniu się, o jakiej majączą od wieków, a o czym całkowicie milczą egipskie zapisy – starożytne pismo Egipcjan, hieroglify, jakich odczytania dokonał w 1822 r. Jean Francois Champollion.

Izrael na hieroglifach (Stella Merneptaha)
O ile inni pokonani przez Egipcjan wrogowie wymienieni prócz Izraela na stelli Merneptaha, Ashkelon, Gezer and Yanoam (miasta zamieszkane później przez pelset/filistynów) zostały obdarzone określeniem miasto-państwo – „rzucony kij oraz trzy góry oznaczające obce państwo” – hieroglify odnoszące się do Izraela zamiast tego, wykorzystują symbolikę znaków dla oznaczenia obcego ludu: rzucony kij oraz mężczyzna i kobieta nad trzema pionowymi podwójnymi kreskami. Taki znak jest stosowany zwyczajowo przez Egipcjan dla oznaczenia plemion nomadzkich bez stałego miasta-państwa, a zatem ten ysrỉꜣr „Izrael” był nazewnictwem dla półnomadycznej ludności, która była zawsze w ruchu w czasie, gdy powstawała stella.

W przeciwieństwie do starej szkoły archeologii biblijnej, która jedną ręką grzebała szpadlem w ziemi, a w drugiej trzymała biblię, współcześni archeologowie opisują swe podejście naukowe jako im wspólne, i mają poglądy na Biblię jako jeden z ważnych wytworów ludzkich, w który liczne wieki nawarstwiania się różnych wpływów kulturowych (egipskich, fenickich i sumeryjskich) wywarły piętno w postaci integracji tekstu, a czasami nawet plagiatowania (lecz), nie kwestionują oni ogólnych warunków narracji tego świadectwa, gdyż każde znalezisko archeologiczne zdaje się pasować w ogólnym obrazie. Pomimo niedostatku znalezisk archeologicznych, jakie zdawałyby się potwierdzać wiarygodność hebrajskiej narracji biblii, współczesna archeologia nie zaprzecza, że izraelici istnieli; raczej stwierdza tylko, że istnieli w zupełnie inny sposób.

Na przykład, obecna egiptologia i archeologia kwestionują, że miał miejsce Exodus. Zamiast tego, mówią nam, że jest to pomieszany zapis o Wygnaniu Hyksosów z Egiptu przy podkreśleniu faktu, że Hyksosi nie mieli nic wspólnego z izraelitami. Od czasu rozpoczęcia długotrwałych wykopalisk w Kanaan/Palestynie prowadzonych przez izraelskich i zachodnich archeologów na początku XX wieku doszło do powiększenia rozddźwięku między prawdą historyczną, jaką znają akademicy, a opowieściami z biblii hebrajskiej, więc ja sądzę, że może odnajdziemy brakującą część gdzieś w innym miejscu. A ponieważ potrzeba nam bardziej logicznego i wiarygodnego udokumentowania, powinniśmy postarać się i poszukać prawdy w samym Egipcie.

Egipska hegemonia nad Lewantem/Kanaan

Relief ukazujący Króla Ramzesa II gromiącego swych nieprzyjaciół
Chronologia biblijna ironicznie umieszcza exodus około roku 1200 p.n.e, w okresie rządów królów Merneptaha i jego ojca, Ramzesa II, a udokmentowane świadectwo w ogóle nic nie mówi, nawet nie przypomina niczego, co znane jest w tej hebrajskiej opowieści o „Wielkiej Ucieczce” z doliny Nilu. Przeciwnie, król Merneptah nie zostawia po sobie żadnych opowieści o zaczarownych wężach albo rozstąpieniu się morza, lecz wyłącznie swą sławną stellę, która nosi świadectwo zniszczenia plemienia hebrajskiego.

Cywilizacja starożytnego Egiptu zależała niemal całkowicie od położenia geograficznego i jest to zasadniczy czynnik wyróżniający ją w stosunku do cywilizacji Mezopotamii. Ziemia Egiptu korzystała z wielu przeszkód naturalnych; na wschodzie państwa są pustynie, również na zachodzie od rzeki Nil, a także góry na południu i Morze Śródziemne na północy. To oddzielało starożytnych Egipcjan i pozwalało im rozwinąć prawdziwie wybitną kulturę. Chociaż starożytne Imperium Egipskie miało swe centrum nad rzeką Nil, królowie Egiptu bezustannie starali się sprawować kontrolę daleko poza granicami państwa w kierunku wschodnim i rozszerzali swoje wpływy na wielką połać Lewantu, aby zabezpieczać szlaki handlowe i stosunki polityczne z państwami wschodnimi. A zatem terytorium, jakie dzisiaj znamy jako Palestynę/Izrael, Jordanię, Liban i południową Syrię było praktycznie pod wpływem zwierzchnictwa egipskiego w oparciu o ufortyfikowane uzbrojone garnizony i fortece rozrzucone na tym obszarze. I dlatego wychodzi na jaw komiczność części opowieści o exodusie. To tak samo, jakbyś chciał uciec z USA, zaczynasz ucieczkę z Nowego Jorku, ale kierujesz się do Massachusetts, to zupełnie bez sensu. Synaj i Kanaan w owym czasie były bardzo egipskim terytorium.

Wodzowie społeczności plemiennych w Kanaan oraz władcy małych miast zmuszeni byli przysiąc lojalność potężnym królom Egiptu. W zamian gwarantowano im ochronę i wsparcie w przypadku trudności. (Czy w ogóle słyszeliście albo czytaliście, żeby obecność Egipcjan w Kanaan była wspomniana w monologu hebrajskiej biblii? Nie sądzę). Przykładem hegemonii egipskiej nad Lewantem/Kanaan, szczególnie w okresie nowego królestwa (1570-1070 p.n.e) jest dolina Meggido. Meggido jest biblijną nazwą miasta Armageddon, jakie wznosi się na nizinie, gdzie u kresu świata, odbędzie się ostateczna/mitologiczna bitwa pomiędzy armiami Pana oraz królów ziemi, jak mówi nam Księga Objawienia 16:16. Według udokumentowanej/ortodoksyjnej historii, prócz tego, że ma to być miejsce jednej z największych bitew imperium Egiptu, Megiddo było również jednym z centrów zapomnianych plemion, jakie były skupione w dolinach i porozrzucane wzdłuż egipskich międzynarodowych szlaków handlowych. Ci na wpół nomadyczni ludzie zarabiali na życie dostarczając wełny owczej.

Aby otrzymać wyraźniejszy obraz tego, jak tak zwane biblijne miasta uzależnione były w całkowity sposób od ochrony egipskiej oraz jak istotne to było dla ich wodzów, żeby ukazać ich niezachwianą lojalność wobec egipskiej monarchii; oto jeden ze słynnych listów z Amarny, odkryty w 1887 roku, w którym Biridiya, wódz plemienny z Megiddo praktycznie czołga się, błagając o pomoc króla Amenhotepa IV (Akhenaten, 1350-1334 p.n.e). Zauważcie, że Biridiya zwraca się do króla Egiptu “mój panie, mój boże i słońce”, a nie „faraonie” – inny biblijny mit, jaki autor tego eseju konsekwentnie obala.

Z listu Biridiyi z Megiddo:

“Do króla, mego Pana i mego Boga i mego Słońca, tako przemawia Biridiya, lojalny sługa króla: U stóp króla, mego Pana i mego Boga i mego Słońca, siedem razy po siedem razy leżę twarzą ku ziemi.

Dowiedz się mój królu, że odkąd łucznicy odeszli, Labayu (wódz Shechem-biblijnego miasta Jakuba i miejsce, gdzie podobno pochowano Józefa) okazało nam czyny wrogości, nie daje się nam zbierać wełny i opuścić bram nie możemy pod obecność Labayu, bo wie on, że łuczników (mi) nie dałeś; chce on teraz Megiddo zdobyć, lecz przecież król obroni swe miasto, ażeby Labayu go nie zajął. Po prawdzie, miasto wyniszczone śmiercią od zarazy i chorób. Błagam o setkę wojska obozowego do strzeżenia miasta albo Labayu miasto weźmie. Z pewnością żadne inne zamiary Labayu nie powodują, jak miasto zająć. Chce on zniszczyć Megiddo”.

Zatem biblijne miasto Megiddo było tak małe i słabiutkie, że 100 żołnierzy wystarczało, aby zabezpieczyć i bronić je przed próbą przejęcia go przez inne plemię. A było to w czasie, do jakiego odnosi się izraelicka historia o Osiedleniu się w Kanaan (Okres Sędziów).

Geopolityka i krajobraz starożytnego Kanaan

Kanaan na mapie
W istocie hebrajska biblia naszkicowuje nam taki oto błędny krajobraz ziemi Kanaan: przedstawiona ona jest jako atrakcyjne dla wielu różnych ludów miejsce, na które nawet bożek izraelitów, który wyraźnie cierpi na geograficzny analfabetyzm, zwraca swój wzrok, jako na ziemię obiecaną. Zróżnicowany krajobraz Kanaan, okolonej przez morze i pustynię, od Egiptu do Anatolii, w części składa się z ubogich ziem, w części z zielonych równin, nigdy nie rościł on sobie praw do koncepcji określenia swego statusu narodowego. W górach ciężko było przyżyć, a co dopiero pławić się w luksusach dworskiej polityki. Na nizinach miasta środkowego i południowego Kanaan były położone na starożytnych drogach głównych, jakie biegły z innych miejsc, łączyły Egipt i Hetytów oraz Mezopotamię.

Ponadto, biblijny opis w oczywisty sposób nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością geopolityczną panującą w Palestynie. Palestyna była pod władzą Egiptu aż do początku pierwszego tysiąclecia p.n.e. Egipskie centra administracyjne były rozlokowane w Gazie, Jaffie i Beit She’an. Obecność Egipcjan odkryto również w wielu miejscach po obu stronach rzeki Jordan. Ten uderzający przypadek obecności w ogóle nie jest wspomniany w przekazie biblijnym, i jest jasne, że był nieznany autorowi/hebrajskiemu skrybie i jego wydawcom. Ponadto, znaleziska archeologiczne rażąco przeczą biblijnemu obrazkowi: Kanaanejskie miasta nie były „wielkie”, nie były ufortyfikowane i nie miały murów sięgających chmur – jak to jest zapisane w kłamliwej historyjce o murach Jerycho. Heroizm zdobywców, fragmenty o wielkich liczbach i pomocy Boga w walce za swój lud, owszem istnieją, ale w księdze, bowiem rekonstrukcji teologicznej nie odpowiada żadna podstawa faktyczna.

Chociaż Stella Merneptaha jest jedynym egipskim świadectwem wymieniającym nazwę Izrael, lecz dostarcza ona licznych świadectw na temat kampanii militarnych w Palestynie/Kanaan. Kolejni egipscy królowie z czasów nowego królestwa (1550-1069 p.n.e) zostawili nam wartościowe inskrypcje (na stellach i murach świątynnych), jakie dokumentują wiele ich bitew w Kanaan, na przykład król Ramzes II o swej sławnej bitwie z Hetytami pod Kadesh (1274 p.n.e), i chociaż świadectwa o bitwie, jednej z najstarszych w historii, czynią nawiązania do wielkich miast Kanaanejskich/Lewantyńskich, żadne z biblijnych miast, tak często przytaczane w świętej dla hebrajczyków księdze, nie zostały nawet wspomniane w kronikach Kadeshu.

Ludzie morza dokonują inwazji na Kanaan

W ósmym roku panowania króla Ramzesa III, Ludzie Morza, najprawdopodobniej pochodzący z wysp Morza Egejskiego i Jońskiego, odważyli się przypuścić bezprecedensowy atak na Egipt z lądu i z morza. Król Ramzes III pokonał ich w dwóch zwycięskich bitwach, jednej lądowej, drugiej morskiej (11878 p.n.e). Tę bitwę opisano jako “pierwszą bitwą morską w historii”. Szczegóły zmagań są skrupulatnie zanotowane na murach pośmiertnej świątyni króla w Tebach/Medinet Habu – jednej z największych i najlepiej zachowanych świątyń w Egipcie. Chociaż Ludzie Morza zostali pobici, król Ramzes III nie potrafił w końcu powstrzymać części z nich (szczególnie Peleset/Filistynów) od osiedlenia się w Kanaan i Palestynie wkrótce po swojej śmierci. W Medinet Habu, Ramzes III przedstawił nazwy (w postaci stylizowanych wyobrażeń) siedmiu pokonanych wrogów, którzy stanowili napastniczą koalicję ludzi morza wraz z głównymi graczami politycznymi w Kanaan, a jacy zostali albo pokonani albo zmuszeni do przyłączenia się do ludzi morza, gdy ci rozpoczęli atak na egipskie granice:

Nazwy na inskrypcji:

(Hetyci) Nędzny wódz Kheta jako ocalały jeniec.

(Amoryci) Nędzny wódz Amor.

(Tjekker) Herszt (dosłownie Ktoś Wielki) wrogich Thekel (TAkwrA).

(Sherden) Sherden (SArAdAnA) zza mórz.

(Beduini) Wódz wrogich Sha[su] (SA ///).

(Teresh) Teresh (tjwrASA) zza morza.

(Filistyni) Wódz Pe[leset] (pw //////).

Biblia odmalowuje Filistynów – jedną spośród zidentyfikowanych części agresywanej koalicji przeciw Ramzesowi III – jako głównego wroga izraelitów, z którymi toczą oni niekończącą się wojnę, poprzetykaną różnymi mitycznymi opowieściami o bohaterstwie. (Dawid i Goliat). Ponieważ bitwa króla Ramzesa III miała miejsce w czasie, gdy zdaniem izraelickiej chronologii, dokonywało się tworzenie Zjednoczonego Królestwa (1030-931 p.n.e), możnaby zakładać, że oddziały piechoty Ramzesa III zmuszone do walk ze wszystkimi głównymi graczami z terenów Kanaan, w tym Hetytami, Amorytami i Filistynami, napotkałyby wśród nich również Izrael/izraelitów. Nie w tym jednak rzecz. Dobrze zachowane świadectwa z czasów Ramzesa III i jego bitwy w ziemi Kanaan eliminują izraelitów ze sceny historyczej oraz geopolitycznej tego regionu i co tym bardziej paradoksalne, dzieje się to kilka lat przed ustanowieniem rzekomego królestwa Dawida i Salomona. I o ile z łatwością możemy wyróżnić filistynów za pomocą odczytu inskrypcji na murach Medinet Habu, o tyle o izraelitach (w egipskiej dokumentacji) nie ma żadnego śladu.

A zatem oczywiste staje się pytanie, gdzie są ci izraelici, z którymi walczył Król Merneptah, według danych archeologicznych?

Jednak, prof. Ze’ev Herzog, z Wydziału Archeologii na Uniwersytecie w Tel Aviv, twierdzi, że nie ma żadnych dowodów w dziedzinie archeologii, że Izrael kiedykolwiek był potężny, czy to w czasach tworzenia Stelli Merneptaha, czy w innym okresie. Warunki panujące w starożytej Palestynie były nieprzyjazne dla osadnictwa miejskiego albo tworzenia podstaw jakiegokolwiek królestwa, a na pewno nie dawały szans na tworzenie projektów takich, jak Egipskie sanktuaria/świątynie albo pałace Mezopotamii, i takich rzeczy nigdy tutaj nie wybudowano. Egipskie dokumenty nie zawierają żadnej wzmianki o obecności izraelitów w Egipcie i milczą także na temat przypadków Exodusu. Tym niemniej, dokumenty historyczne wspominają o zwyczaju nomadyjskich pasterzy, wchodzenia do Egiptu w okresach suszy i głodu i tworzeniu osad w rejonie Delty Nilu. Jednak, to nie było odosobnione zjawisko: takie przypadki zdarzały się często w okresie ponad tysiąca lat i nie były czymś wyjątkowym.

W swym artykule “Rozbieranie na części Murów Jerycha”, jaki ukazał się z Ha’aretz (29.10.1999 r.), Ze’ev Herzog określa wzmiankę o Izraelu na stelli jako odniesienie do „grupy ludności nomadyjskiej”, która najprawdopodobniej była wciąż w ruchu, w poszukiwaniu urodzajnej ziemi, aby wypasać swoje stada. Herzog dochodzi do wniosku:

“Podczas trwających od 70 lat intensywnych wykopalisk w Ziemi Izraela, archeologowie odkryli: czyny patriarchów są opowieściami legendarnymi, nie przebywaliśmy w Egipcie i nie robiliśmy żadnego exodusu, nie dokonywaliśmy też podboju ziemi. Nie ma też żadnego dowodu na istnienie królestwa Dawida i Salomona. Ci, którzy mają w tym interes, znają te fakty od lat, ale Izrael to bardzo uparci ludzie i nie chcą o tym słyszeć”.

Wielu historyków zgadza się co do tego, że w najlepszym wypadku pobyt w Egipcie i przypadki exodusu z niego dotyczyły kilku-kilkunastu rodzin, a ich prywatne doświadczenia (mgliste przekazy z pamięci) ubrane w formę ludowych przypowieści, przeniknęły do ogółu i zostały „znacjonalizowane”, aby spełnić wymogi ideologii teologicznej, co jest bardzo podobne do tego, jak współcześnie syjonizm znacjonalizował te nieokreślone i niespójne żydowskie opowieści po to, by służyły jego politycznemu projektowi w Palestynie.

Próbując znaleźć wyjaśnienie tego rozdziału historii imperium egipskiego w późnym okresie Wieku Brązu, gdy kontrolowało ono cały Kanaan oraz praktycznie cały obszar Lewantu, sądzę że coraz mniej zagadkowe staje się dla nas, dlaczego Egipt prawie w ogóle nie wspomina Izraela w swych zapisach, podczas gdy izraelici bezustannie pieklą się i wreszczą o Egipcie.

Gdy Egipcjanie zajęci byli zadaniem utkania z różnych włókien swej unikalnej kultury i budową silnego imperium, izraelici w tym samym czasie zajmowali się opowiadaniem baśni i fikcyjnych historyjek, jakie z upływem czasu wyrosły w epopeję, gdy włóczyli się to tu, to tam.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.