luminizm w ONZ

Dodaj komentarz

luminizm w ONZ

Fragment książki  Pierre Viriona – „Rząd Światowy”. 

Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski

Oto artykuł z gazety, który mimo jego rozmiarów warto przedstawić niemal w całości, skoro naszym celem jest udokumentowanie tego, co mówimy. Uważny czytelnik odnajdzie w  tym wyjątkowo aktualnym tekście wszystko to, co już opisaliśmy: ezoteryczny synkretyzm pod symbolami transcendentalnego, panteistycznego i kabalistycznego judaizmu, to jest pod symbolem złota, sześcioramiennej gwiazdy i węża. Zobaczymy, jak w ONZ w mroku komnaty przeznaczonej do medytacji rodzi się z tego rozwichrzonego mistycyzmu niemądra, przewrotna polityka, która prowadzi od rzezi afrykańskich do polityki Rządu Światowego.  Czytajmy tedy: „obywatele świata poszukują funduszy na rzecz światowej unii duchowej”. Projektowany symbolizm dla Świątyni powrotu do czarnej magii, pióra Edith Kermit Roosevelt (Nowy Jork):

„W Waszyngtonie buduje się świątynię dla „obywateli świata”, a jej celem jest propagowanie rozwoju Rozumu Powszechnego w miejsce jego racjonalistycznych ograniczeń. Autorzy projektu budowli, która ma kosztować 5 min dolarów, informują, że wśród ofiarodawców znajdują się Swani Prabhavananda z Vedente Society w Hollywood; sekretarz obrony Mac Namara; socjalistyczny przywódca Norman Thomas; Hester Bowles, specjalny doradca prezydenta; Swami Bhaskaranand Paramhanga (Unizm), New-Delhi, Indie; Thomas Watson, prezes International Business Machines; Eleanor Roosevelt ze Zjednoczonej Loży Teozofów, Nowy Jork i inni. Przyszły budynek będzie miał charakterystyczne cechy Duchowej Unii Narodów; będzie on „symbolem braterstwa ogólnoludzkiego”, wedle zapewnień broszury wydanej przez kwaterę główną świątyni (Greenvich, Conn). Jedno skrzydło tej nowoczesnej Wieży Babel będzie przeznaczone dla sześciu międzynarodowych religii: Hinduizmu, Buddyzmu, Konfucjonizmu, Judaizmu, Chrześcijaństwa i Islamu. Wśród innych ofiarodawców można wymienić Jacka Benny; Dougiasa Mac Artura II, ambasadora w Japonii; Maxa Lernera z New York Post; profesora J. B. Rhinke z Duke University; Rolanda Gammona z „Ugrupowania Prawników w Parlamencie Światowym”; Miguela Ydagorasa Fuentes, prezydenta Gwatemali; Sir Roya Melinsky’ego, premiera Federacji Rodezji i Nyasalandu; przewielebnego Freda Jordana, prezesa „Spirytystów Międzynarodowych”, Norfolk. Va; Philipa S. Linnika, dyrektora „Centrum Światowego Braterstwa”; Giena Cove, Long Island, N.Y.; Jamesa A. Linena, prezesa „Time Life” i Spółki; Mohameda, attache kulturalnego ZRA, Waszyngton. Została podjęta kampania światowej reklamy przedsięwzięcia. Nazwiska fundatorów zostaną wyryte na kamiennych murach świątyni. Symbole przewidziane dla monumentalnej świątyni będą oznaczały nawrót do Czarnej Magii praktykowanej przez arcykapłanów starożytnego Egiptu. Świątynia pomieści olbrzymie oko, okrągły basen, którego woda będzie odbijała światło padające przez okna kopuły, przypominające mieniący się kolorami diament. W broszurze o świątyni czytamy:

„Kopuła oświetlona będzie przez całą noc, aby symbolicznie pokazać, że nawet wtedy, kiedy świat śpi, światło rozumu nadal błyszczy”(…).

Okultystka pani Annie Besant zebrała fundusze na zbudowanie podobnej świątyni w Londynie. Pani A. Besant, będąca Eleanor Roosevelt swej epoki, współpracowała czynnie z Nehru i Krischną Menonem. To ona założyła Fabiańską Ligę Parlamentarną, angielskie stowarzyszenie socjalistyczne, w którego obrębie działali Sydney Webbs, Hubert Land, H.E.Hampion i George Bernard Shaw. Świątynię pani Besant charakteryzowało sześć symbolicznych obrazów sześciu wielkich międzynarodowych religii umieszczonych w sali konferencyjnej. Odwiedzający ją adepci mogli w niej oglądać na murze sześcioramienną gwiazdę teozoficzną złożoną z dwóch trójkątów, oplecionych przez węża. Ten motyw jest powtórzony w „Świątyni Rozumu”. Broszura informuje nas, że sześć murów świątyni będzie zawierać szereg „odblasków diamentu prawdy”. W Nowym Jorku „Przyjaciele Komnaty Medytacji” zbierają się regularnie na długich spotkaniach w Komnacie Medytacji ONZ. W centrum tej świątyni promień światła igra na wypolerowanym złocie. 24 kwietnia 1957 roku, gdy „Komnata Medytacji” została ponownie otwarta, Dag Hammarskjold, sekretarz generalny ONZ, określił ten pogański kamień jako ołtarz Uniwersalnej Religii. „Ołtarz jest symbolem Boga wszechrzeczy” – powiedział.

Świątynia Rozumu będzie również posiadała komnatę medytacji, tak zwany „Hall Iluminacji”. W tym miejscu iluminaci, „Mistrzowie Mądrości”, nasi przewodnicy w Świątyni Rozumu, zamierzają zapoznawać publiczność z nowym kultem humanistycznym. „Hall Iluminacji” będzie miejscem zebrań, wyświetlania filmów l urządzania kursów na temat wielkich religii świata. Jest rzeczą interesującą, że od pewnego czasu grupa, określająca siebie jako „Nową Grupę Sług Świata”, zbiera się podczas pełni księżyca na spotkania poświęcone medytacji, mianowicie w Narodowym Centrum Fundacji Carnegiego w Nowym Jorku. 21 grudnia 1961 roku autorka tego artykułu uczestniczyła w takim zebraniu, podczas którego rozdano ulotki opisujące „Nową Religię Światową”. Broszura pod tytułem „Światowa Dobra Wola” przedstawia to, co zapewne mają na myśli twórcy Świątyni Rozumu:

„Zaczyna się cieszyć uznaniem nowy rodzaj mistyki: jego znamieniem jest potrzeba zajęcia się swym rozwojem i skłonność do uznania obecności Boga we wszystkich religiach, a nie jedynie w swoim ognisku wiary religijnej”.

Tam, gdzie ta przypuszczalna elita międzynarodowa zbiera się, aby w atmosferze spisku organizować Rząd Światowy, usłyszałam pewną grupę „sług świata”, jak pod przewodnictwem Fostera Baileya śpiewała chórem swą dziwną Wielką Inwokację;

„Niech cel kieruje umysłami ludzi, Cel, który Mistrzowie znają i któremu służą”.

Czy nie jest to prawdziwy cel tych umysłów ogarniających cały świat, tych Mistrzów Jedności, prowadzić nas i rządzić nami przez pogańskie obrzędy? ” 

(Schreveport Journal, 31 marca 1962 r.).

 Kiedy ci „Mistrzowie” mówią o rozumie, absurdem byłoby myśleć, że pragną śpiewać przed ludźmi hymn na cześć rozumu ludzkiego, dla którego żywią władczą pogardę, mając o nim zresztą całkiem fałszywe pojęcie. Czymże jest ów „Rozum”? Emanacją sefirotyczną kabalistycznej Binah ? Artystą różokrzyżowców ? Wielkim Budowniczym Wszechświata? Czy to jest właśnie osławiony „Pan Świata”?

Reklamy

SENS POJĘCIA DYSKRYMINACJI.

Dodaj komentarz

DWIE FUNKCJE PUŁAPKI DYSKRYMINACYJNEJ

Termin „dyskryminacja” stal się dziś głośny dzięki mediom, które go wylansowały, ale jednocześnie go zniekształciły. Dzięki nim bowiem jest on obecnie niemal wyłącznie rozumiany jako coś ujemnego. Wymienia się go prawie zawsze w towarzystwie takich plag naszego stulecia jak antysemityzm, rasizm, ksenofobia, terroryzm itp. i stawia za cel atakom „poprawności politycznej”.Tymczasem „dyskryminacja” — to po prostu „rozróżnianie”, które tylko wówczas może mieć sens pejoratywny, gdy brak mu wystarczających podstaw w stosunku do osób czy sytuacji takich samych lub podobnych. Gdy zaś istnieją takie podstawy, by do osób czy sytuacji porównywalnych (takich samych lub podobnych) stosować „rozróżnianie”, dyskryminacja jest zjawiskiem pozytywnym. Bez niej nie byłaby do pomyślenia żadna ocena etyczna. Postępowanie etyczne wymaga ciągłego rozróżniania, nieustannego traktowania dyskryminacyjnego: dzieci i dorosłych, kobiet i mężczyzn, związków homoseksualnych i małżeństwa, prawdy i fałszu, dobra i zła, rodaka i obcokrajowca itd.

Ponieważ jednak współczesny świat zmierza przy obłędnym poparciu mediów ku globalizacji, a więc ku rozmywaniu możliwie największej ilości różnic, likwidowaniu granic i odrębności, ku jednej Republice Globu, taka dyskryminacja pozytywna jest mu niepotrzebna, jest dlań wręcz szkodliwa. Stąd w traktatach Unii Europejskiej, która pomyślana została jako etap na drodze do unifikacji Globu, musiały się znaleźć postanowienia zabraniające dyskryminacji. Najważniejszym i najwcześniej sformułowanym (1957) jest postanowienie w brzmieniu art. 12 TUWE zakazującego dyskryminacji ze względu na obywatelstwo. Ponieważ na Zachodzie jest ono identyfikowane z narodowością, chodzi tu także o dyskryminację narodowościową. Cała waga tego przepisu ukazuje się dopiero wówczas, gdy się go rozważy na tle filozofii i ideologii tkwiącej u podstaw współczesnego jednoczenia Europy. Z nich bowiem bierze swój początek cel zarówno gospodarczej jak i politycznej integracji naszego kontynentu, którym jest przeobrażenie duchowe człowieka, zmiana mentalności Europejczyka z nacjocentrycznej na eurocentryczną, przeniesienie ześrodkowania jego świadomości w jednym narodzie na wszystkie narody europejskie — na całą Europę. Tak wielka zmiana może się dokonać tylko drogą nasilenia swobodnych kontaktów (głównie handlowych) między obywatelami różnych państw, do tego zaś konieczne jest zniesienie dyskryminacji, w pierwszym rzędzie narodowościowej, oraz likwidacja barier swobodnego przemieszczania się ludzi w granicach całego kontynentu. Z kolei te ostatnie dwa warunki mogą być zrealizowane tylko drogą zjednoczenia gospodarczego i politycznego Europy. Krótko mówiąc: zakaz dyskryminacji (bez którego nie ma mowy o przemianie duchowej człowieka) jest racją integracji Europy.

Ponieważ współcześnie realizowane jednoczenie Europy jest dziełem wolnomularskim (co przyznają sami masoni i co wynika z faktu, iż główny ideolog paneuropejski, R. Coudenhove-Kalergi, oraz główny architekt integracji Europy w latach 50-tych, J. Monnet, — obaj byli masonami), cała jego retoryka operująca hasłami tolerancji, pokoju, sprawiedliwości, demokracji, humanitaryzmu itp.mieści się doskonale we frazeologii i symbolice masońskiej. Symbolicznym wyrazem celu masonerii — ludzkości — jest świątynia Salomona. Przedstawia ona gmach człowieczeństwa, duchową świątynię, która ma zjednoczyć w swych murach całą ludzkość. Masoneria jest powołana do takiego ukształtowania budulca — serc ludzkich, do nadania im takiej formy, by mogły być wstawione w kunsztowną budowlę świątyni Salomona. W sprawozdaniu zaś Konwentu Wielkiego Wschodu Francji (1929) czytamy, że „Ideałem wolnomularstwa będzie próba uczynienia z całego świata jednej wielkiej niepodzielnej rodziny, gdzie bez żadnych przeszkód będzie najdoskonalsza harmonia i najściślejsza solidarność w zażyłej jedności umysłów i serc”. Jeśli z całego świata, to także i najpierw z Europy.

Okazuje się jednak, że ten sam artykuł 12(6), który składa się na fundament całej unijnej struktury prawnej i który jest nadzieją mularzy wznoszących gmach zjednoczonej Europy na przeobrażenie duchowe Europejczyków, na stępienie w nich przeciwstawności narodowej: my — oni i przynajmniej na uzgodnienie świadomości narodowej z europejską, która i tak z czasem zmajoryzuje tę pierwszą, tenże sam artykuł stał się pułapką i dla państw członkowskich Unii i dla ich poszczególnych obywateli. Wpadnięciem w nią zagrożone są również państwa aspirujące dziś do członkostwa UE, a więc także Polska. Jest to najniebezpieczniejsza spośród pułapek traktatowych, gdyż prowadzą do niej wszystkie przynęty ukryte w różnych miejscach unijnego systemu prawnego pod postacią rozlicznych opiekuńczych i wspierających instytucji, placówek i funduszy.

Rola art. 12(6) jako pułapki polega na spełnianiu przezeń dwóch funkcji. Po pierwsze, krępuje on wymagane przez etykę zachowania się jednostki wobec własnego narodu i własnego państwa. Naród jest bytem, „a wszelki byt, zarówno fizyczny, jak i moralny, ma prawo do zachowania swojego istnienia. Prawo to tkwi w porządku natury i ma gwarancję swej nienaruszalności ze strony jej Stwórcy, który powołuje byty rozumne do istnienia po to, aby urzeczywistniały w swym rozumnym działaniu odpowiadające ich naturze cele i zadania.” Skoro naród jest takim bytem społecznym i tworzy dobra kultury narodowej dla rozwoju duchowego osób w nim zrzeszonych, sam przedstawia się jako dobro, wobec którego członkowie jego muszą mieć określone obowiązki. Jedne z nich bywają „małe”, inne „wielkie”. „Wielkie obowiązki tyczą raczej wyjątkowych sytuacji, w których dochowanie wierności narodowi wymaga od uświadomionych narodowo jego członków rzeczywistej służby narodowej sprawie, wielkich wysiłków na rzecz jego interesów, poważnych nieraz ofiar i wyrzeczeń, czasem nawet narażenia bezpieczeństwa osobistego, tym bardziej poświęcenia dóbr materialnych”. Konkretnie: ziemia jest dobrem niezbędnym do istnienia narodu, zatem w razie sprzedaży właściciel ziemi ma obowiązek sprzedania jej swemu rodakowi, nawet jeśli oferta jego jest mniej korzystna od ofert cudzoziemców. Poświęcenie korzyści materialnych jest w tym wypadku nakazem etyki. Dyskryminacja czyli rozróżnianie potencjalnych nabywców ze względu na ich narodowość jest tu koniecznością moralną. Tymczasem w świetle artykułu 12 (6) jest ona przestępstwem. Przepis tego artykułu jest więc niemoralny. Jest to klasyczny przykład sprzeczności między normą prawną a normą moralną. Na artykuł 12 (6) liczą wszyscy potencjalni nabywcy ziemi polskiej, nie mający obywatelstwa polskiego i czekający tylko na wejście Polski do Unii, gdyż artykuł ów zrówna ich w prawach zakupu z obywatelami polskimi. I nie pomogą tu żadne — tak dziś żywe wśród polskich zwolenników Unii — nadzieje, że przed obcymi reflektantami na naszą ziemię obroni nas polskie ustawodawstwo regulujące obrót ziemią: z chwilą wejścia do Unii będzie nas obowiązywać naczelna zasada jej systemu prawnego głosząca, że w razie kolizji prawa narodowego z unijnym zwycięża to ostatnie. Wszystkie powyższe uwagi odnoszą się — oczywiście mutatis mutandis — także do innych (poza ziemią) polskich warsztatów pracy.

Drugą funkcją, którą spełnia artykuł (-pułapka) 12 (6), jest funkcja wychowawcza. Ma on przyczynić się do wychowania takiego obywatela, który przede wszystkim w transakcjach handlowych, a z czasem i w całej swej działalności gospodarczej kierować się będzie wyłącznie motywami korzyści materialnych, odrzucając wszelkie względy narodowe napiętnowane jako dyskryminacja i zakazane. W miarę doskonalenia swej postawy, do odrzuconych względów narodowych dołączy zapewne wiele innych, napiętnowanych z kolei przez art. 63 (6a) TUWE, (o którym będzie mowa w ostatnim komentarzu), a więc płeć, religię, orientację seksualną itp. Używając utartego skrótu, można powiedzieć, że będzie to człowiek pragnący raczej „więcej mieć” niż „więcej być”. Jakiś nowoczesny „człowiek ekonomiczny” [homo oeconomicus], ale nie w sensie abstrakcyjnego modelu, narzędzia analizy teoretycznej, lecz w znaczeniu człowieka realnie istniejącego, doskonałego materiału na zdyscyplinowanego obywatela dziś — zintegrowanej Europy, a jutro — zintegrowanego Globu.