Okultystyczne Drzewo Życia – znaczenie

Dodaj komentarz

Drzewo śycia to jeden z podstawowych mitologemów wielu kultur świata. Nie jest zatem
moŜliwe opisać go w krótkim szkicu, dlatego teŜ poprzestaniemy na próbie zmierzenia się
tylko z jednym z aspektów tego motywu – mianowicie z aspektem Drzewa śycia jako drzewa
karmiącego. To i tak szeroki temat, a jeszcze mimo uczynionego zastrzeŜenia, słów parę
trzeba powiedzieć o najszerszych konotacjach związanych z obrazem mitycznego Drzewa.
Drzewo śycia jest związane z tymi opowieściami mitycznymi, które uwypuklają sferyczną
budowę kosmosu z jego podstawowymi trzema strefami: niebiosami, światem ziemskim i
wreszcie podziemiem, które wertykalnie rzecz ujmując, odpowiadają konarom, pniowi i
korzeniom kosmicznego Drzewa. Tak więc Drzewo pełni rolę axis mundi, która moŜe być
przejmowana przez Górę Kosmiczną czy Filar; te ostatnie mają wtedy dodatkowy sens — są
wspornikami niebios.

Ale jednocześnie Drzewo, przechodząc przez wszystkie sfery, jest łącznikiem między
światami, to dzięki niemu moŜliwa jest między nimi mediacja, i właśnie dlatego drzewa jako
„byty” mediacyjne są wybierane przez bóstwa za miejsca swych objawień. Ten punkt
uporządkowanego świata, który opiera się na kosmicznym Drzewie jest jednocześnie centrum
uniwersum. A przecieŜ to w centrum zrodził się świat, a tam gdzie rodzi się świat, ten
prawdziwy, święty — tam musi pojawić się raj…

Aby zrozumieć czym naprawdę w myśleniu mitycznym jest Drzewo śycia czy Rajskie
Drzewo, naleŜało by podkreślić konieczność zmiany optyki — otóŜ nie jest tak, Ŝe w raju
znajduje się Drzewo, innymi słowy, Ŝe Drzewo jest tu dlatego, Ŝe zaistniała przestrzeń
sakralna zwana rajem (czy jakkolwiek inaczej) — przeciwnie — to Drzewo ewokuje świętość
przestrzeni rozciągającej się wokół niego. Dlaczego? Bo podstawowa intuicja mityczna to
idea centrum — a to centrum stanowi Drzewo — albo Góra, świątynia itd. To od centrum
począwszy sakralizuje się przestrzeń, stąd „rozwija się” obszar Ŝycia. Centrum — to
koncentracja mocy witalnych, absolutny warunek zaistnienia wszystkiego, co ma być
rzeczywiste czyli święte (to utoŜsamienie rzeczywiste=święte wywiódł M. Eliade analizując
niezliczoną ilość mitów). Najlapidarniej — centrum to punkt pozwalający na zaistnienie
śycia. Zatem — raj jest rajem właśnie dlatego, Ŝe poprzedziło go Drzewo wyznaczające sam
środek świata. A nie ma innego świata niŜ ten powstały ze środka. Przy czym naleŜy dodać,
Ŝe centrum w myśleniu mitycznym nie jest jakimś konkretnym miejscem geograficznym
(choć w nim ono się objawia), dlatego teŜ na obszarze jakiejś społeczności moŜe być kilka
takich miejsc świętych; nie jest to wcale niedorzeczne, lecz zgodne z „logiką” mitu. Chodzi
wszak o ideę środka, nie o jego faktyczne wyznaczenie.

Drzewo „ze środka świata” jest przy tym obrazem „Ŝycia w ogóle”, Ŝycia nieustającego, jako
Ŝe mimo podleganiu cyklicznym zmianom, ono jest zawsze, mimo pozornej „śmierci” wciąŜ
się odradza. Jest — i rodzi owoce. Dlatego teŜ jest par excellence drzewem karmiącym.
WyŜej była juŜ mowa, iŜ Drzewo pojawia się w wielu mitologiach świata, najstarsze i
zapewne znane nam najlepiej tradycje to oczywiście egipska, mezopotamska, starogrecka.
Owszem, niektóre elementy zdają się wskazywać, Ŝe Drzewo pojawiało się tu w roli axis
mundi. TakŜe w Indiach, w tradycji upaniszadowej, Drzewo ma wyraźne konotacje
kosmologiczne (jest zresztą drzewem „odwróconym” korzeniami ku niebu, jak sumeryjskie
kiskanu i wiele innych drzew w mitach róŜnych ludów). Zwie się je tam Aśwattha. U
Egipcjan rzadko pojawia się figura Drzewa Świata jako filara uniwersum. Jeśli juŜ, to nie
drzewo było tą wspierającą sklepienie rośliną, ale wyłonione z pierwotnych wód trzciny (por.
motywy na kolumnach egipskich). A w tradycji sumeryjskiej byłoby to Drzewo rosnące w
abzu (Praoceanie) — zwane mes, a było to drzewo „wznoszące się nad wszystkimi krajami,
jak wielki smok stojące w Eridu” [_1_]. Inne z kolei nazywane było kiskanu (wyŜej juŜ padła
ta nazwa). W ikonografii mezopotamskiej dość często napotkamy stylizowane drzewa w
„towarzystwie” węŜy, demonów o postaci podobnej do gryfa, czy teŜ emblematów
niezoomorficznych. Jest wreszcie drzewo zwane po sumeryjsku huluppa. Przytoczmy
obszerniejszy fragment mitu, bowiem są w nim zgromadzone liczne elementy pewnego
mitycznego kompleksu, a kto wie czy w tej lub podobnej opowieści nie kryją się prototypy
niektórych motywów biblijnych.

„Dawno temu drzewo huluppu/ rosło nad brzegiem Eufratu/ i Eufrat uŜyczał mu swej wody./
Naraz gwałtowny wiatr południowy wyrwał je z korzeniami (…)/ Niewiasta krąŜąc tu i tam w
bojaźni przed słowem boga Anu,/ krąŜąc tu i tam w bojaźni przed słowem Enlila,/ schwyciła
drzewo w rękę i przyniosła do Uruk:/ „Zaniosę je do sadu czystej Inany”. (…)/ Inana
pielęgnowała drzewo własną ręką,/ zasadziwszy je (…)/ Drzewo wyrosło olbrzymie, jego pień
nie wypuszczał juŜ liści,/ wąŜ głuchy na zaklęcia załoŜył swe gniazdo w jego korzeniach,/
ptak Imdugud umieścił swe młode na jego wierzchołku,/ a pośrodku (demonica) Lilit
urządziła sobie dom” [_2_].

Idźmy po kolei. Pierwotnie drzewo rośnie nad brzegiem Eufratu. Ma to duŜe znaczenie, w
znakomitej bowiem części mitów, w których pojawia się Drzewo śycia pojawia się równieŜ
woda, owa materia prima… Nie inaczej jest zresztą w Biblii — właśnie z raju, gdzie rosną
sakralne drzewa wypływają cztery główne rzeki uniwersum (liczba cztery takŜe ma swoje
znaczenie, por. np. cztery główne kierunki świata). Następuje jednak coś dramatycznego —
drzewo z przestrzeni odległej, która nie jest w pełni uporządkowana (ów gwałtowny wiatr
jako oznaka chaosu) zostaje przeniesione do miasta.

Miasto, co zresztą wymagałoby
osobnego omówienia, nie było w myśleniu mitycznym zaledwie „miejscem do mieszkania”,
jego znaczenie było daleko bogatsze. W jego rozplanowaniu, zabudowie tkwi czynnik takiego
ładu, który w zamyśle miał imitować czy powtarzać uporządkowanie świata „w ogóle” —
było więc ludzkim mikrokosmosem. Jednak aby nabrało cech sakralnych, naleŜało dokonać
pewnych czynności — np. sprowadzić święte drzewo. I posadzono je w Uruk, w ogrodzie czy
sadzie Wielkiej Bogini Inany… To Ŝe pełni tu funkcję kosmologiczną nie ulega wątpliwości.
Na dwóch końcach owego axis mundi widzimy „kosmologiczne” zwierzęta — węŜa u korzeni
i ptaka w koronie. To rozpowszechniony obraz. WąŜ „rządzi” sferą podziemną, ptak —
niebiosami. A pośrodku… Pojawia się tu postać Lilit, postać ambiwalentna, albo i ciemne alter
ego samej Inany? Zaś dowodem, Ŝe Hebrajczycy zetknęli się z tą lub podobną opowieścią jest
to, Ŝe w wersjach niekanonicznych pisma pojawia się postać Lilit jako „pierwsze wcielenie”
(nieudane wedle autorów) Ewy. Tytułem uzupełnienia dodajmy, Ŝe bogini Inana pragnie z
drewna owego drzewa sporządzić dla siebie tron i łoŜe, nie moŜe jednak wygnać zeń owych
charakterystycznych gości. Poproszony o pomoc bóg słońca Utu odmawia, dopiero
Gilgamesz podejmuje się tego zadania, powaliwszy węŜa (iluŜ to herosów występowało w tej
roli!), spłoszywszy ptaka i wygnawszy Lilit na pustkowie, dał drzewo Inanie. Ten motyw
wywołuje pewne zakłopotanie. Owszem, uczynione z drzewa przedmioty (Gilgamesz
otrzymał tajemnicze pukku i mikku, moŜe rodzaj instrumentów muzycznych) mają pewną
wartość mityczno-magiczną, szczególnie tron bogini, ale być moŜe znaczące jest raczej to, Ŝe
Utu nie chciał powalić drzewa. Jakby reprezentował inny, starszy (?) rodzaj „mitycznej
rzeczywistości”. Gilgamesz zaś, na co wskazują równieŜ inne jego poczynania jest nowym
typem herosa, który ośmiela się rzucać wyzwania prastaremu porządkowi, to on wszak
pokonuje Byka bogini, on zabija straŜnika boskiego lasu Humbabę. Niewykluczone więc, Ŝe
w jego postaci i czynach widać juŜ oznaki erozji archaiczniejszych wierzeń.
A jednak nie wydaje się, by w tych tradycjach rola axis mundi była najwaŜniejszą
symboliczno-mitologiczną rolą drzewa. Wyraźnie mocniej nacechowane kosmologicznie było
nie rosnące drzewo jako takie, z gałęziami i konarami, ale drzewo „obrobione” — jako słup
czy kolumna. Interesujące, Ŝe niektóre kolumny w pałacach minojskich były drewniane, a nie
kamienne jak zdecydowana większość.

Drzewo-kolumna zdaje się pojawiać równieŜ w formie „podwojonej” (swoją drogą warto
zwrócić uwagę na niektóre etymologie, polski wyraz „podwoje” oznaczające drzwi, bramę
wyraźnie wskazuje na tę „podwójność”, a czyŜ nie ma brzmieniowego podobieństwa między
słowami „drzewo” i „drzwi”?). Staje się wtedy flankami bramy i nabiera znaczenia „wejścia”
— a nie filaru. W pewnej opowieści egipskiej o dwóch braciach, gdy ścięto cedr, w którym
przebywało serce jednego z nich, ten „umarły” brat odrodził się w bramie świątyni, z tego
właśnie drzewa uczynionej…

Tak czy inaczej najwięksi bogowie staroŜytności mają niebagatelny związek z drzewami. Z
drzewa akacjowego wyszedł Horus, w Heliopolis czczono właśnie akację, Re wyłonił się z
sykomory, inny bóg z tamaryszku. „Panią sykomory” zwano boginię Hathor. Dodajmy, Ŝe
sykomorę zwano niekiedy „ośląfigą”. Ozyrys urodził się pod drzewem kesbet. Koło Memfis
czczono boga imieniem Cheribakef (utoŜsamianego z Ptahem) zwanego „tym, który jest pod
swoim drzewem”. W wiele lat potem Grecy opowiadali jak Apollo i Artemida zrodzeni
zostali pod drzewem palmowym. Na marginesie — palma była w Mezopotamii uwaŜana za
symbol sprawiedliwości, posadził ją w ogrodzie swego pałacu sam Gilgamesz… Drzewo iszed
z kolei to drzewo, w którym „zawarte jest Ŝycie i śmierć”. Właśnie na liściach iszed Thot
zapisywał lata panowania króla, co przywoływało boską opiekę nad nim samym i całym
krajem.
Wiele wskazuje na to, Ŝe konotacjami typu Drzewo śycia obdarzano winorośl. Izyda stała się
brzemienna i wydała na świat Horusa nie inaczej, niŜ wskutek spoŜycia winogrona. Boginię
nieraz nazywano „matką winorośli”. Winnica stała się symbolem nieśmiertelności, a wino –
wiecznej młodości. W Sumerze nawet ideogram oznaczający „Ŝycie” był pierwotnie…liściem
winorośli [_3_]. A jeszcze: w języku sumeryjskim „Ŝycie” znaczyło ti, zaś słowem gesh-tin
— określało zarówno „Drzewo śycia”, jak i „wino”.

W Egipcie panem wina był sam Ozyrys. Wedle jednej z opowieści to właśnie ten bóg we
własnej osobie miał nauczyć ludzi uprawy winorośli. Ale zauwaŜmy jeszcze dodatkowo
wielce pouczającą kwestię związana z terminami. OtóŜ w Egipcie mamy do czynienia z
pewnym swoistym ciągiem znaczeń: i tak na określenie winorośli uŜywano terminu ka,
takiego samego, jakiego uŜywano na oznaczenie duszy (a raczej jednej z jej powłok), a
takŜe… byka — w tym aspekcie rozumiany był zapewne, jak moŜe nas o tym pouczyć
ikonografia i zachowane teksty, jako swoista forma czy „pokrowiec” dla duszy, a
jednocześnie rodzaj „środka transportowego”.

Często widzimy na egipskich zabytkach
plastycznych jak umarły przenoszony jest do królestwa zmarłych właśnie na grzbiecie byka,
nie mówiąc juŜ o tym, Ŝe sam bóg krainy podziemnej Ozyrys tak był obrazowany. Dodać
trzeba, Ŝe wspomniana wyŜej nazwa drzewa, pod którym urodził się Ozyrys — kesbet jest
tylko przybliŜoną formą brzmieniową faktycznie uŜywanego w staroŜytnym Egipcie wyrazu
(Egipcjanie najczęściej nie zapisywali samogłosek) i równie dobrze mógł brzmieć kasbet, a
juŜ wiemy cóŜ mogło oznaczać nagłosowe ka. Bardzo to wszystko razem podobne do
kompleksu wierzeń związanych z greckim Dionizosem. Tu związki winorośli z symboliką
byka i ze śmiercią są nam zapewne najlepiej znane. Bardzo prawdopodobne, Ŝe Grecy
zapoznali się z tym kompleksem wierzeń za pośrednictwem Minojczyków, którzy go
podzielali – pewnie synchronicznie — z Egipcjanami. Nie brak badaczy, którzy Dionizosa
wywodzą właśnie z minojskiej Krety (por. K. Kerenyi). Zresztą czy rdzeń ka nie pobrzmiewa
w imieniu innej greckiej postaci mitologicznej: chodzi o Deukaliona; etymologia wywodzi
jego imię od słowa deu-kas, a to znaczyło „młode wino”.
Autor tekstu: Joanna śak-Bucholc; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2540
Wielce pouczające są przedstawienia plastyczne, który zachowały się z tych odległych epok
— takie oto na przykład: Ŝeńskie bóstwo (Hathor albo Nut) podaje wodę czy teŜ owoce
zmarłemu albo raczej jego ba pod postacią ptaka.

Drzewem jest palma daktylowa albo
sykomora. Chyba jaśniej nie moŜna wyrazić hierofanii drzewa jako „dawcy Ŝycia”…
W cywilizacji Harappy świętymi miejscami — jak setki lat potem w buddyzmie — była
ogrodzona niewielka przestrzeń, ze świętym drzewem pośrodku. Nieraz w ten najbardziej
podstawowy kompleks sakralny wchodziła jeszcze skała, kamień, kamienny ołtarz. W
zabytkach tamtej kultury nie brak wizerunków niemal nagich boginek (prototypy jakszów?),
nieraz wylewających dzban z wodą spośród gałęzi drzewa, identyfikowanego najczęściej
przez badaczy, przez wzgląd na późniejszą tradycję, jako figowiec.

CzyŜ to nie przypomina
egipskiego motywu z wyłaniającej się z drzewa Hathor lub Nut podającej wodę zmarłemu? A
takŜe motywów kreteńskich? Z czasów późniejszych znamy przecieŜ kreteńskie monety, na
których widać postacie kobiet lub dziewcząt, usytuowanych na wierzchołku drzewa. Robert
Graves w swej ksiąŜce „Biała Bogini” podaje, Ŝe na podstawie sztuki plastycznej moŜna bez
większych wątpliwości stwierdzić, iŜ drzewami świętymi drzewami na Krecie były: oliwka,
cyprys, sosna, winorośl, palma, ale teŜ i to nie na ostatnim miejscu — figa.
Jak wspomniałam w Indiach nierzadko zespół „bogini i drzewo” otoczone było czymś w
rodzaju płotku, który zakreślał miejsce święte przygotowane na zstąpienie sacrum. CzyŜ nie
podobnie było w Egei? Wydaje się, Ŝe na Krecie, nawet jeszcze w epoce palatialnej (w
okresie wznoszenia wspaniałych pałaców) ten aspekt wierzeń był bardzo Ŝywy, wszak na
niektórych dziedzińcach pałacowych Minojczycy sadzili jakieś drzewo, obok którego
sytuowali ołtarz (por. pałac w Archanes); miało to swoje znaczenie w ceremoniach, których
sensu moŜemy się tylko domyślać.
Zatrzymamy się teraz, by przyjrzeć się bliŜej kilku problemom wynikających z przytoczonych
wyŜej mitycznych opowieści i wizerunków. Dobrze jest uzmysłowić sobie, Ŝe w mitologiach
nigdy nie mamy do czynienia z sytuacją, gdzie jeden obraz równa się jedno i tylko jedno
właściwe znaczenie — poszukująca ustawicznie analogii i homologii myśl mityczna buduje
jakby ciągi pewnych obrazów, których toŜsamość zasadza się np. na posiadaniu przez dwa
„obiekty” jakiejś wspólnej cechy.

Jedno zaś znaczenie natychmiast „obrasta” w nowe
konteksty i rozpoczyna się znowu budowanie kolejnej grupy. Dlatego obraz Drzewa śycia
jako axis mundi nakłada się na obraz filara świata, słupa lub góry, w innej natomiast funkcji
dwa drzewa „rozumiane są” jako odrzwia, bramy, flanków bramy świątynnej i ewokują obraz
ekwiwalenty — na przykład rozwidlonego wierzchołka [_4_], w jeszcze innej — właśnie
drzewa karmiącego, nieustannie odradzającego się i darzącego owocami pokrywa się z
wszelkimi mitycznymi akcesoriami typu „róg obfitości”. A skoro mowa o dwóch drzewach i
to drzewach „Ŝywych”, to nic dziwnego, Ŝe powiązano je z cechami kojarzącymi się z
dualizmem niemal odruchowo — mianowicie z płcią. Dwa drzewa symbolizować mogły, jak
wiele innych „podwójnych obiektów”, komplementarność pierwiastków. Jakiś rodzaj drzewa
związano z bóstwem męskim, inny — z Ŝeńskim. W całej tej skomplikowanej materii warto
zwrócić uwagę na mit biblijny — moŜe bowiem ukazać nam nowe sensy. W Edenie
znajdowały się właśnie dwa najwaŜniejsze drzewa — Drzewo Znajomości Dobra i Zła czy
prościej Drzewo Wiedzy oraz Drzewo śycia rosnące, jakŜeby inaczej, pośrodku Edenu. Ten
motyw „podwójności” tradycja biblijna dzieliła z tradycją i sumeryjską, i egipską, jakkolwiek
inne sensy z niego „wyczytywała”.

W Piśmie nie są wprost podane gatunki obu drzew, a w
świecie staroŜytnym miały one swoje znaczenia; dowiadujemy się tylko, Ŝe Ewa podaje
Adamowi owoc (jabłko to wynik późniejszych interpretacji), a gdy zaczęli wstydzić się swej
nagości, przysłonili się liśćmi figowymi. W całym powyŜszym wywodzie figowiec pojawia
się często jako drzewo znaczące — święte i to we wszystkich najstarszych cywilizacjach
Wschodu. Nic przeto dziwnego, Ŝe takŜe Hebrajczycy ten motyw przejęli. W pozabiblijnej
tradycji hebrajskiej jest o tym mowa wprost: za Drzewo śycia uwaŜano właśnie figowiec.
Drzewo Wiedzy z kolei uwaŜano za olbrzymie źdźbło pszenicy, albo pęd winnej latorośli,
moŜe teŜ palmę daktylową [_5_].

Jest jasne, Ŝe w świecie staroŜytnym jakieś gatunki drzew
związano z jedną płcią, inne — z drugą. Zresztą nie tylko w świecie staroŜytnym tak się
działo — np. w polskiej tradycji ludowej dąb jest drzewem „męskim”, a z „Ŝeńskością”
związana jest lipa. Wiele zdaje się wskazywać, Ŝe figowiec obdarzano konotacjami Ŝeńskimi,
zaś palmę daktylową, a moŜe i latorośl — męskimi. Czy zatem do Ewy „naleŜał” figowiec,
jak do wielu kobiecych postaci w innych i starszych kulturach? Tyle, Ŝe archaiczny kompleks
„bogini+drzewo” w interpretacji hebrajskiej nabrał sensów złowieszczych… A przecieŜ owoce
podawane przez owe postacie zawsze były „darem” – nie przekleństwem. To wynika z logiki
myślenia mitycznego: Drzewo śycia pochodzi ze świata świętego i z czasów początków,
usytuowane jest w centrum uniwersum, na styku wszystkich sfer, tam gdzie moŜliwy jest
przepływ mocy „stamtąd”, ze świata sakralnego, boskiego — i dlatego jego owoce muszą
mieć cudowne właściwości.

Owszem, owoce, które spoŜyli Ewa i Adam takŜe są niezwykłe
— obdarzają świadomością, ale w Biblii aspektem pierwszoplanowym nie jest akurat to, w
ogóle przecieŜ nie postrzega się tego jako „daru”, lecz jako złamanie boskiego zakazu. JuŜ nie
mówiąc, Ŝe w przeciwieństwie do np. tradycji egipskiej spoŜycie owoców nie niesie nadziei
na nieśmiertelność, ale wręcz jest przyczyną jej utraty… Chyba Ŝe… teraz juŜ pospekulujemy
na całego. Jeśli figowiec był drzewem Ewy, to jakimŜ drzewem było drzewo Adama? Palmą
daktylową, a moŜe winoroślą? Jeśli zaś tą ostatnią, to czy konotacje związane ze śmiercią
(por. Ozyrys i Dionizos — bogowie okresowo umierający) — a przecieŜ w wyniku spoŜycia
owoców (winogron?) oboje prarodzice nabywają kondycji śmiertelników -nie przedostały się
do mitu edeńskiego?

Trudno zresztą oprzeć się wraŜeniu, Ŝe w opowieści biblijnej mamy do
czynienia z kontaminacją obrazów „klasycznych” dla starych kultur: Drzewo śycia stoi co
prawda, jak pan bóg przykazał, w centrum raju, ale odgrywa rolę drugorzędną, z drugiej
strony pojawia się wszak wątek śmiertelność-nieśmiertelność, tyle Ŝe związany bardziej z
sytuacją spod Drzewa Wiedzy (i ze złamaniem zakazu). I jeszcze: Ewa nie zrywa owoców ze
swojego drzewa — Drzewa śycia, ale z tego drugiego — Drzewa Wiedzy. Innymi słowy —
to męskie drzewo byłoby odpowiedzialne za upadek. Panowie — moŜna by zakończyć Ŝartem
— pora przejąć część odpowiedzialności…
Joanna żak-Bucholc

Reklamy

Kabalistyczne drzewo życia ZION 2012

Dodaj komentarz

To będzie naprawdę niezwykła impreza sportowa. Analizując wszystkie informacje o zbliżającej się olimpiadzie człowiek zaczyna czuć się lekko zdezorientowany, gdyż wynika z nich że na przełomie lipca i sierpnia w Londynie może wydarzyć się dosłownie wszystko.

Jest wiele teorii na temat tego co wydarzyć się może podczas XXX Letniej Olimpiady w Londynie 2012.Zbiór symboliki i informacje na temat arsenału zgromadzonego w Londynie (tzw. środków bezpieczeństwa) na potrzeby imprezy, pozwala sądzić że organizatorzy i rząd brytyjski są przygotowani na wszystko.

 

Rok 2012 ma być początkiem wdrażania w życie planów kabalistów, których ostatecznym celem jest zniszczenie tzw. starej ery, oraz naszej opartej na chrześcijańskich fundamentach cywilizacji. Mnogość symboliki związanej z londyńskimi igrzyskami dobitnie świadczy o tym że impreza ta, jako całość, będzie wielkim świętem okultystycznych Szkół Tajemnic, żegnających symbolicznie stary porządek i ukazujących ludzkości nową drogę oraz nadciągającą przyszłość. Olimpiada będzie oglądana przez miliardy ludzi, praktycznie we wszystkich krajach świata, zaś jej organizatorzy i pomysłodawcy zadbali o to by ludzie ci za jej pośrednictwem dokładnie zaznajomili się z głównymi elementami Nowej Ery. Tym samym sport schodzi na dalszy plan. W olimpiadzie w Londynie chodzi tak naprawdę o coś mniej oczywistego: o propagandę.

 

Impreza otwarcia


XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie otworzą uroczyście córka kucharki królowa Elżbieta II oraz – syn raczej nie tego o kim się zazwyczaj mówi – książę William. Tak jak wszyscy Merowingowie, również i “Windsorowie” (pseudonim artystyczny) twierdzą że są potomkami legendarnego Domu Dawida. Ciekawe czy to samo tyczyło się wspomnianej wcześniej kucharki?

Otwarcie Olimpiady dokona się 27 lipca, czyli podczas jednego z czterech największych świąt “Illuminati” (Grand Climax – patrz: Kalendarz rytuałów Illuminati). Książę William będzie miał wtedy 30 lat, tak więc według Biblii będzie już prawdziwym mężczyzną (w wieku 30 lat Jezus rozpoczął nauczanie). Urodziny Williama, jak zapewne większość stałych czytelników wie, przypadają na celtyckie święto płodności i przesilenie letnie 21 czerwca. Ponieważ jego matka, księżna Diana z rodu Spencerów (rodu Winstona Churchilla, syna Kuby Rozpruwacza, słynnego premiera Wielkiej Brytaniioraz – w wolnych chwilach – druida) była młodą, zdrową kobietą, w czasie porodu dokonano … cesarskiego cięcia. Brzmi logicznie? Pewnie nie, ale tak właśnie było.

Nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów związanych z dniem otwarcia, ale im bliżej D-day tym więcej się ich pojawia. Kolejną taką ciekawą informację podało dziś BBC.

 

Pożegnanie cywilizacji przemysłowej

 

W dzisiejszym newsie BBC czytamy o imprezie szykowanej na dzień otwarcia. Stadion olimpijski w Londynie zamieni się w… wieś. Typową, angielską wieś w skali mikro.

Na stadionie pojawią się łąki, pola i rzeki, zaroi się od piknikujących rodzin, ludzi uprawiających sport i rolników orzących pole.

Pojawią się prawdziwe zwierzęta, w tym 30 owiec, 12 koni, 3 krowy, 2 kozy, 10 kurczaków, 10 kaczek, 9 gęsi i 3 psy pasterskie.

Przewiduje się że ceremonię otwarcia obejrzy na żywo miliard ludzi.

Boyle, [człowiek odpowiedzialny za imprezę otwarcia] zdobywca Oscara i znany reżyser filmów Slumdog Millionaire oraz Trainspotting, powiedział że show inspirowany będzie sztuką Williama Szekspira “Burza” a jego przesłaniem jest odzyskanie ziemi z jej przemysłowego dziedzictwa. (Źródło:BBC News)

 

 

Zniszczenie starego ładu związane jest ze zniszczeniem starej gospodarki i tzw. cywilizacji przemysłowej. Przyszłość którą planują dla nas okultyści nie przewiduje wielkich fabryk i rządów zwalczających masowe bezrobocie… Większość nie zdaje sobie sprawy że problemy naszej cywilizacji i związanego z nią postępu oraz niszczenia środowiska, zostały zaplanowane na wiele lat wstecz przez przodków współczesnych elit.

Rząd przygotowuje się na jakiś większy ekonomiczny kryzys, włącznie z masowymi zwolnieniami będącymi częścią“nowej ekonomii”, globalizacji oraz postindustrialnej destabilizacji ekonomii. Po przeprowadzeniu kolejnych kosztownych badań, uczynny rząd wyciągnie dłoń do tych ludzi, tworząc w tym celu zwyczajowy, absurdalnie drogi program pomagający hordom bezrobotnych “dostosować się do zmian ekonomicznych” (…)

Podczas gdy nasza ekonomia upada a bezrobocie drastycznie wzrasta, nie mające co ze sobą zrobić tłumy ludzi zaczynają wchodzić w układy z korporacjami – wszystko byle by tylko uzyskać pozwalające przeżyć wynagrodzenie. Korporacje te, przy wsparciu niektórych agencji rządowych, zaczynają ‘organizować szkolenia i pomoc wspólnotową’ w celu złagodzenia bezrobotnym przejścia z godnej pracy do harówy za psie pieniądze, wspomagając tym samym coraz większy sektor usług publicznych…

Te wszystkie nowe firmy sektora usług publicznych, będące własnością spółek prywatnych (nazywajmy to po imieniu – korporacji), zajmą się coraz większymi populacjami bezdomnych, chorych, ubogich, więźniów, staruszków, sierot a nawet utrzymaniem parków, porządku na ulicach itd. Jeremy Rifkin, futurysta i guru New Age, niezwykle poważany w środowisku ustawodawczym, człowiek przemawiający kiedyś przed Kongresem amerykańskim o tym nadchodzącym “wyłączeniu”, napisał na ten temat książkę – bogatą w informację i przygnębiającą jednocześnie ‘End of Work’ (Koniec Pracy).

Więcej na ten temat w “Biblijnych Czasach Końca: Ekonomia”

W tym kontekście ciekawe jest powoływanie się organizatorów na “Burzę” Szekspira. Aby narodziła się Nowa Era, potrzeba prawdziwej burzy, potrzeba szeregu katastrof które pogrzebią Starą Erę. Również i tutaj symbolika planów tych ludzi jest wyraźnie widoczna. Oto krótkie streszczenie fabuły “Burzy” jakie prezentuje nam Wikipedia:

Prospero, prawowity książę Mediolanu, pozbawiony tronu przez swego brata Antonia wspomaganego przez Alonsa – królaNeapolu, zostaje wraz z córką Mirandą wyprawiony na morze w łodzi, którą Neapolitańczyk Gonzalo w sekrecie zaopatrzył w wodę i żywność, a także książki. Wygnańcy trafiają na wyspę, gdzie spędzą dwanaście lat. Dzięki swoim umiejętnościom magicznym Prospero uwalnia ducha Ariela, uwięzionego przez wiedźmę Sykoraks w pniu drzewa, który staje się jego sługą i niewolnikiem.

Przed ich przybyciem na wyspę jedyną ludzką istotą był tu Kaliban, syn Sykoraks. Oprowadza on rozbitków po wyspie, oni zaś odwdzięczają mu się, ucząc go ich języka i religii. Kaliban usiłuje jednak zgwałcić Mirandę, za co Prospero więzi go w jaskini.

Akcja sztuki rozpoczyna się w momencie, gdy w pobliżu wyspy, na której przebywają bohaterowie przepływa statek, którym płyną między innymi Antonio, Gonzalo oraz Alonso wraz z synem Ferdynandem i bratem Sebastianem. Prospero wywołuje tytułową burzę, która sprawia, że statek ulega katastrofie, a jego pasażerowie, bez większych obrażeń trafiają na wyspę.

Wypełniający polecenia Prospera Ariel manipuluje rozproszonymi na wyspie rozbitkami. Jego czary powodują, że Ferdynand i Miranda zakochują się w sobie, młodzieniec zaś stał się posłuszny czarodziejowi, aby uzyskać rękę jego córki. W kolejnym epizodzie Kaliban wraz z dwoma pijakami ze statku podejmuje groteskową próbę zamordowania Prospera i przejęcia władzy na wyspie. Trzecim elementem fabuły jest plan zamordowania Alonsa przez Sebastiana i Antonia, którego efektem ma być koronacja Sebastiana. W scenie finałowej dochodzi do spotkania wszystkich głównych bohaterów. Prospero przebacza Alonso i planuje wspólny powrót do Włoch.

Pałający chęcią zemsty kabaliści, zepchnięci na boczny tor przez rosnące w siłę chrześcijaństwo, usuwają się w cień aby spiskować i przygotowywać się na dzień w którym rachunki zostaną wyrównane. Przy pomocy magii i przebiegłości wzrastają w siłę i ostatecznie doprowadzają do katastrofy która zmusza rozbitków “ze starego świata” do życia w nowej rzeczywistości (czy też może w rzeczywistości przejściowej między Starym a Nowym) i uznania wyższości tych, których samo już imię oznacza sukces (Prospero). Ostatecznie ludzkość ma pogodzić się z odrzuconymi wcześniej okultystami, przyjąć ich wierzenia i filozofię życia i wkroczyć razem do Nowego Wspaniałego Świata. I żyli długo i szczęśliwie…

Fragment kwestii Mirandy, którą wypowiedziała na widok nieznanych jej dotąd ludzi, stał się tytułem książki Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya.

O, co za widok! Tyle cudnych istot!
Piękna jest ludzkość! O nowy, wspaniały, świat, w którym żyją tacy ludzie!

Drzewo Życia?Drzewo Życia?

 

Drzewo życia jest motywem powszechnie występującym w wielu mitologiach i kulturach świata [przede wszystkim w kabale] – jest mistycznym konceptem nawiązującym do więzi między wszystkimi formami życia na planecie, a także ewolucyjną metaforą wspólnego źródła pochodzenia całego życia. (angielska Wikipedia)


Wszędzie to UFO

 

W przypadku imprezy w Londynie wiele mówi się o niepokojących symbolach związanych z tzw. ujawnieniem istnienia życia pozaziemskiego. Jest tego naprawdę sporo – np. fikcyjne lądowanie UFO 27 lat temu podczas Olimpiady w Los Angeles (upadłe anioły?) w roku 1984. Podkreślmy to ostatnie: w roku 1984.

Wspomnę jeszcze o słynnym wywiadzie z nieżyjącym już Rickiem Clayem, o wskazówkach od byłegonazistowskiego naukowca Wernera von Brauna, czy też o tym że podczas trwania igrzysk, 6 sierpnia 2012 roku na powierzchni Marsa wylądować ma łazik MLS z którym naukowcy wiążą jakieś tam swoje wielkie nadzieje. Wszyscy wiemy że NASA jest zdeterminowana by znaleźć ślady życia na obcej planecie. Czy znajdą je podczas Igrzysk? Czy też może życie pozaziemskie samo do nich przyjdzie?

Wróćmy do samej ceremonii i poprzedzających jej imprez. Ponieważ jest to znaczące wydarzenie które oglądać będą miliardy ludzi z całego świata, nie może w jego trakcie zabraknąć również i muzyki.

 

Oprawa muzyczna i Hackney Weekend

 

Jeden z czytelników przysłał mi pewną ciekawostkę. Otóż według Wikipedii główną piosenką XXX Olimpiady, zaprezentowaną podczas ceremonii otwarcia ma być najnowszy hit Nicki Minaj “Starships”. Nie znalazłem jednak żadnego potwierdzenia tych rewelacji, nie wiem skąd ten wpis – najprawdopodobniej jest to czyjaś podpucha. Co nie znaczy że Minaj nie będzie związana z igrzyskami, gdyż jak poinformowano wczoraj wystąpi podczas wielkiej imprezy w Londynie dedykowanej właśnie olimpiadzie – Hackney Weekend. Do imprezy tej wrócimy później.

Niezależnie od wszystkiego, “jakiś” statek kosmiczny w Londynie wyląduje na pewno. Będzie nim zapewne “Starship” (statek gwiezdny) Nicki Minaj.

O Nicki Minaj wiemy kilka rzeczy.

Po pierwsze: ma ona spore problemy z przeciskaniem się przez szczeliny w płocie.

Po drugie: według krytyków muzycznych była kiedyś raperką z przekazem, dzisiaj zaś jest bardzo smutnym przykładem działania przemysłu muzyki rozrywkowej.

Po trzecie: wielka bogini przemysłu muzycznego Madonna namaściła ją na nową diwę luminiarskiej propagandy muzycznej (tak jak kiedyś Britney Spears i tą drugą z Mickey Mouse Club – z tym że ich gwiazdy szybko wygasły), tym samym stawiając Minaj w niemal równym szeregu co Lady Gaga. Dodam że zarówno Gaga jak i Madonna podpisały kontrakt z wytwórnią Interscope Records, skupiającą obecnie większość artystów z spod szyldu Illuminati. Niejasny jest sens podpisywania przez Madonnę kontraktu z nową wytwórnią, skoro posiadała przez tyle lat swoją własną (Maverick Records – skupiającą również wielu artystów alternatywnych, jak chociażby Prodigy, Muse czy Deftones). Nawet po jej przejęciu przez Warner Music Madonna dalej doskonale sobie radziła. Najwyraźniej podpis ten miał znaczenie bardziej symboliczne niż finansowe i chodzi o jakąś konsolidację wszystkich muzycznych propagatorów rozwiązłości (przykładowe utwory z najnowszej płyty kabalistki Madonny: I fucked up, Gang bang, I’m a sinner). Kontrakt z Interscope był dla wspomnianej wcześniej Lady Gagi tak ważny, że nakręciła nawet o tym teledysk.

Nicki Minaj raz za razem przypomina o tym kto wywindował jej karierę:

Mimo nazwy “Starships” ma w sobie niewiele elementów propagandy UFO, jednak już sam fakt że będzie on kojarzony z tą imprezą świadczy o tym że nasze “koko spoko” może nie jest takie złe.

…but fuck who you want
and fuck who you like

dance how a life
there’s no end inside

pieprz kogo chcesz, 
pieprz kogo lubisz

[tańcz jakby życie nie miało końca?]

Zabawne że wśród krytyki jaka spadła na ten utwór można znaleźć naprawdę wiele rzeczy: krytyka nowego, cukierkowego kierunku muzycznego obranego przez Nicki, krytyka płytkiego tekstu, krytyka kiczowatych ubiorów i oprawy koncertowej…

Ale nigdzie nie znalazłem choćby wzmianki o tym że przyszły hit imprezy poprzedzającej XXX LetnieIgrzyska Olimpijskie, bez skrępowania wzywa do seksu z kim popadnie. Świat przestał dostrzegać że tzw. postęp gloryfikuje zezwierzęcenie ludzi. Mi też trochę zajęło by to zrozumieć. Co ciekawe 27 lipca to czas który według Fritza Springmeiera służy składaniu ofiar i orgii seksualnych  Illuminati. To się dopiero nazywa mega-rytuał.

Czy przedstawiciele Domu Dana też będą pląsać do "fuck who you want?" Czy przedstawiciele Domu Dana też będą pląsać do “fuck who you want?”

 

Nie znam pełnej obsady imprezy muzycznej odbywającej się w ramach Olimpiady 2012, ale można znaleźć informację o wielu innych amerykańskich artystach przygotowujących się na tą noc. Żeby nie przedłużać wspomnę chociażby o obrońcy praw gejowskich Jay-Z i jego podopiecznej Rihannie.

“Według Business Week dwie tuzy muzyki rozrywkowej znowu połączą swoje siły, tym razem podczas imprezy poprzedzającej Igrzyska Olimpijskie 2012. Małe słoneczko Rihanna i jej mentor Jay-Z potwierdzają swój udział w imprezie.” (Fefe Siriano)

Rzeczywiście, to mason Jay-Z wywindował karierę Rihanny. Ich ostatnia kolaboracja, pamiętna “Umbrella”, może odnosić się do przyszłych wydarzeń. W piosence w której Rihanna oddaje swoją przyszłość i samą siebie w ręce tajemniczej “istocie” (jak sama śpiewa) i jej parasola ochronnego, Jay-Z wspomina o nadchodzącym “deszczu” i ciężkich czasach. Pyta się Rihanny po której stronie chce stanąć. Dzisiaj wiemy już jaka była jej odpowiedź – Rihanna nie chce być ofiarą szekspirowskiej “Burzy”.

Cała trójka: Jay-Z, Rihanna i Minaj wystąpi podczas Hackney Weekend w Londynie. Jest to impreza dedykowana igrzyskom olimpijskim która odbędzie się w dniach 23-24 czerwca, 2 dni po urodzinach księcia Williama. I tu mamy kolejną ciekawą datę związaną z kalendarzem Illuminati. 23 czerwca odbywają się Festiwale Ognia znane kulturom pogańskim, między innymi germańskiej, celtyckiej i słowiańskiej. Nazwy tych świąt są różne, wszystkie jednak są świętami radości, urodzaju i płodności. Czy hasło “fuck what you want” będzie pasowało do pogańskiego święta podczas festiwalu Hackney?Ja myślę.

Gustowna koszulka "friend with benefits" Minaj, Scaff Beeziego

Mimo tylu informacji wciąż nie wiem co się wydarzy w Londynie. Nie wiem czy w czasie Olimpiady spadnie deszcz. Nie wiem czy wybuchnie bomba atomowa. Nie wiem czy do Londynu przyleci statek “kosmiczny”.

Wiem jedno: statki kosmiczne, nędzna muzyka z dyskoteki i wezwanie do rozwiązłości (ciekawy miks) nigdy nie kojarzyły mi się z duchem sportu. Kiedyś potrafiono robić muzykę która naprawdę inspirowała – niestety takiej muzyki podczas XXX Letnich Igrzysk Olimpijskich Illuminati najprawdopodobniej nie uświadczymy.

 

Autor: Radtrap

Deprawacja całkowita

Dodaj komentarz

 

Szeroko rozpowszechniony, dobrze zorganizowany system odciąga nas od prawdy i zwodzi na manowce w pełnym fałszu, kulturalnym szambie.

Wobec zastosowania sposobów powyższych narzędzie myśli stanie się środkiem wychowawczym w ręku rządu naszego, który nie pozwoli już masom ludowym błąkać się w ostępach; marzeniach o dobroczynnym wpływie postępu. Komu z nas nie jest wiadomo, że te dobrodziejstwa urojone stanowią drogę do marzeń bezsensownych, z których powstały stosunki anarchiczne między ludźmi i do rządu, bowiem postęp, a właściwie idea postępu naprowadziła na myśl wszelkiego rodzaju emancypacje, nie ustalając dla nich granic. Wszyscy tak zwani wolnomyślni są anarchistami, jeżeli nie czynu, to myśli. Każdy z nich ugania się za majakami wolności, wpadając przy tym w samowolę, czyli w anarchię protestu dla protestu. (Protokoły Mędrców Syjonu, wykład XII – 4)

 

Rola utopistów liberalnych będzie ostatecznie ukończona, kiedy władza nasza zyska uznanie. Do tej chwili przydadzą się nam bardzo. W myśl tego będziemy jeszcze zwracali umysły w kierunku wszelkich fantastycznych wymyślonych teorii, rzekomo nowych i postępowych. Wszak z zupełnym powodzeniem zawróciliśmy postępem bezmózgie głowy gojów i nie ma wśród nich ani jednego rozumiejącego, że wyraz ten, o ile nie dotyczy wynalazków materialnych, nie ma nic wspólnego z prawdą, bo ta jest jedna i nie ma w niej miejsca dla postępu. Postęp jako idea fałszywa, służy do zagmatwania prawdy, by nikt nie znał jej prócz nas, którzy ją strzeżemy.(Protokoły, wykład XIII – 5)

Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest. (Goethe)

(Clay Felker w roku 1967. Był założycielem New York Magazine, redaktorem Esquire i wielu innych popularnych magazynów. Był też jednym z ok. 600 potajemnie współpracujących z CIA żurnalistówWedług słów pracownika CIA i wydawcy Washington Post, Phillipa Grahama, byli oni “tańsi od dobrej dziewczyny na telefon”)

W. Eugene Groves był pełnym ideałów młodym Amerykaninem chcącym dobrze służyć swojemu krajowi.

Po otrzymaniu nagrody Rhodes Scholarship, był głównym kandydatem do objęcia stanowiska prezydenta Krajowego Związku Studentów w roku 1966. Ustępujący wtedy ze stanowiska Philip Sherburne powiedział mu coś o czym powinien wiedzieć.

Związek był potajemnie finansowany przez CIA. Do tego momentu Groves był tylko bezwiednym uczestnikiem tej szopki, frajerem. Ale jako prezydent stowarzyszenia musiał poznać prawdę. Musiał też przystać na nowe warunki.

Podczas Zimnej Wojny CIA potajemnie wspierała finansowo i kontrolowała studenckie, związkowe, polityczne i artystyczne organizacje – czytamy w książce “The Mighty Wurlitzer” (2008)  Hugha Wilforda.

Ich model opierał się na “Popular Front” sowieckiego propagandzisty Williego Munzenberga, organizacjach rekrutujących ludzi z zachodu (socjalistów i liberałów) pod przykrywką ruchów “antyfaszystowskich”. Te wyglądające na spontaniczne grupy były finansowane przez Moskwę (poprzez CPUSA) i w subtelny sposób promowały komunizm. Munzenberg nazywał je “klubami niewinnych”.

Nie ma nic dziwnego w tym że CIA imitowała taktykę Komitetu. Obie te grupy służą kabalistycznym Żydom, bankierom oraz ich masońskim sprzymierzeńcom, którzy przejęli wszystkie mające znaczenie prywatne i publiczne instytucje na zachodzie.

Podczas gdy Hugh Walford sugerował iż CIA wspierała “anty-komunistyczną” lewicę, w rzeczywistości kontrolowała powojenny dyskurs, wspierała iluzję Zimnej Wojny i promowała idee mentalności kolektywu.

(…)Psychologia powyższa gojów ułatwia nam znacznie zadanie kierowania nimi. Dzięki nam wsiedli na konika marzeń o pochłonięciu, indywidualności ludzkiej przez jednostkę kolektywizmu, nie pojęli jeszcze i nie pojmą nigdy myśli że ,,kolektywizm” stanowi jawne pogwałcenie praw najważniejszych natury, która od początku świata tworzyła jednostki nie podobne do innych mając na celu właśnie indywidualność. Jeżeli byliśmy zdolni doprowadzić ich do takiego szalonego zaślepienia, czyż nie dowodzi to z zadziwiającą wyrazistością, do jakiego stopnia umysł gojów nie jest po ludzku rozwinięty, w porównaniu z umysłem naszym! Okoliczność ta jest dla nas główną gwarancją powodzenia. (Protokoły Mędrców Syjonu, wykład XV-8)

Rosjanie opowiadali taki dowcip: W kapitalizmie człowiek wykorzystuje człowieka, w komunizmie jest na odwrót.

(2008, książka “The Mighty Wurlitzer” opisuje sposób w jaki bankierzy Illuminati pograli sobie z Ameryką)

Jak odkryliśmy, nie ma zbytniej różnicy między monopolami kapitalizmu i komunizmu. W komunizmie rząd kontroluje korporacje a bankierzy Illuminati kontrolują rząd. W monopolistycznym kapitalizmie bankierzy kontrolują korporacje które kontrolują rząd. Obie strony monety zmierzają do dania satanistycznym bankierom monopolu totalnego: politycznego, kulturalnego, ekonomicznego, duchowego – Nowego Porządku Świata.

Jedyną różnicą w świecie zachodnim jest iluzja wolności i demokracji. Świadomi słudzy Illuminati są wybierani do przewodzenia w rządzie i dużych organizacjach, podczas gdy nieświadomi frajerzy wspierający plany bankierów podtrzymują iluzję wolnego społeczeństwa. Masy również uczestniczą w tej iluzji, znajdując się śpiączce wywołanej przez system edukacji i mass media.

Dylemat Eugena Grove skończył się gdy Ramparts Magazine i New York Times opisali program tajnego finansowania CIA. Zadacie pytanie – dlaczego kontrolowani szkodzą kontrolującym? Czasami zwykli, szarzy ludzie – “frajerzy” – wrzucą jakiś klucz francuski w tryby elity. Ostatecznie wszystko co dyskredytuje CIA i rząd USA psuje też plany Illuminati.

Groves nadzorował związek studencki w jego przejściu do stanu niezależności, po czym odszedł. “Świat stracił swoją niewinność. Chcę stąd wyjść” – powiedział Groves (Wolford, 5)

KULTURA

Skąd wiemy to co wiemy? Kto nas uczy? Media i system edukacji. A co jeśli powiem wam że są one kontrolowane przez satanistyczne tajne stowarzyszenia, tzw. Illuminati? (Kabalistyczny Judaizm i masoneria).

“Modernizm” i jego pochodne odzwierciedlają stopniową perwersję rzeczywistości i moralności przez bankierów Illuminati. To co postrzegamy jako “progres” jest w rzeczywistości postępem w satanistycznej agendzie. To jest zmiana w “zmienianiu świata”.

Mass media i system edukacji promuje te zamazywanie prawdy. Prawda jest spychana w kąt. Kłamstwa są rozpowszechniane. Złe i samo-niszczące zachowania są pokazywane w dobrym świetle.

Modernizm jest solipsyzmem gdzie upadek moralny prezentowany jest jako norma. Dla przykładu, CIA wspierała i promowała współczesną sztukę abstrakcyjną, dzieła oderwane od ludzkiej tożsamości i aspiracji, sztukę którą może “tworzyć” każde dziecko a nawet małpa.

Finansowali magazyny kulturalne (Encounter, Partisan Review) krytyków sztuki (Clement Greenberg) i muzea sztuki poprzez sieć fundacji i milionerów Illuminati takich jak Nelson Rockefeller i John Hay Whitney.

“Wielu z artystów w tym ruchu wywodzi się ze środowisk radykalnych (Jackson Pollock, Mark Rothko, Franz Kline…) (strona 106)

(…)

Podobna historia dotyczy współczesnej literatury gdzie “anty-bohater”, czlowiek wyobcowany i outsider (jak Żydzi Illuminati) staje się bohaterem. Ten “bohater” nie jest budowniczym przysługującym się społeczeństwu lecz lucyferiańskim buntownikiem, kabalistycznym niszczycielem.

Krytyka współczesnej literatury jest lingwistycznym voodoo nie zajmującym się pozycją społeczną, biografią i intencjami autora. Takie podejście środowiska krytyki było ortodoksją w czasie gdy chodziłem na studia. Zastanawiałem się dlaczego te placebo prezentuje się jako coś “prawdziwego”. Teraz już wiem.

To samo dotyczy muzyki, telewizji i filmów. Przekonały one ludzi że płodna, młoda kobieta jest Boginią, a romantyczna miłość i seks są lekami na całe zło i sensem naszego życia (czego się spodziewaliście po pogańskim kulcie seksualnym?).

Odwrócili uwagę ludzi. W tym czasie zdrajcy narodów i zboczeńcy otrzymali wszystkie stanowiska przywódcze. Spójrzcie na loga firm i organizacji, na te wszystkie piramidy, oczy, promienie słoneczne i szachownice. Są wszędzie. Wiesz dlaczego? W czasie gdy wszyscy spaliśmy, satanistyczny kult przejął stery władzy.

(Na lewo, pracownik CIA Gloria Steinem)

FEMINIZM

Druga fala feminizmu była kolejnym sponsorowanym przez Illuminati ruchem “popular front” maskaradującym jako spontaniczna, oddolna rewolucja. Gloria Steinem, żydówka z rozbitego domu wybrana została na jej przywódczynię. Clay Felker, który pracował ze Steinem w roku 1950 w finansowanym przez CIA “Niezależnym Biurze Badawczym” (kolejna organizacja studencka), zajmował się całą kampanią medialną. Felker prawdopodobnie nie był Żydem.

W roku 1968 Felker zatrudnił Steinem w New York magazine. Wydał 40-stronicowy, inauguracyjny numer MS Magazine jako dodatek do New York.

Rok 1975 – Redstockings, radykalne pismo feministyczne, ujawnia związki Steinem z CIA. Ujawnia żeMS Magazine otrzymywało pieniądze od Warner Communications i Katherine Graham, kolejnych pionków CIA.

Rok 1979 – Gdy Redstockings próbuje zaprezentować te informacji w książce, Random House z powodu nacisków ze strony sponsorów feminizmu, Ford Foundation, wycofuje się z planów jej wydania. Tak wymyślono naszą kulturę.  (Kerry Bolton, Revolution from Above, str.168)

KONKLUZJA

Kabaliści przejęli kontrolę nad naszymi politycznymi i społecznymi instytucjami i wykorzystują rządy do naszego zniewolenia zgodnie z planem opisanym w Protokołach Mędrców Syjonu.

Zawsze istniały dwa rodzaje Żydów: ci podążający za twórcą Prawa Mojżeszem oraz czciciele Baala. Niestety, ci drudzy zwyciężyli i przejęli prestiż należny tym pierwszym. Dołączyli do nich zdrajcy ze wszystkich kultur, oszukujący swoich krajan dla korzyści osobistych.

Przez całą historię świata ci lucyferianie toczyli wojnę przeciwko Bogu, właściwemu, naturalnemu i duchowemu porządkowi. Zapragnęli obalić Boga, zniewolić ludzkość i są bliscy zwycięstwa.

Ważną częścią tego planu jest zniszczenie czterech zródeł naszej ludzkiej tożsamości: religii (Bóg), kraju, rodziny i płci. Dokonują tego przez tworzenie jednej rasy, religii, płci i rządu światowego. W chwili obecnej nasza kultura jest zdeprawowana i pozbawiona znaczenia.

CIA udawała że walczy z komunizmem. W rzeczywistości obie strony służyły wspólnym panom i stworzyli kulturę która zniewoliła ludzkość.

Książka  Kerry Bolton Revolution from Above dostępna jest na  http://www.arktos.com
Henry Makow Ph.D. , tłum: Radtrap