Globalny pacht : FED, Banki, Lichwa

Dodaj komentarz

część I

Motto: rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców – Albert Camus (1913 – 1960)

Obyś żył w ciekawych czasach” – mówi stare żydowskie przekleństwo i trzeba przyznać, że tym razem mieli rację. Ciekawe, bo coś się dzieje. Na przykład bomby spadają ludziom na głowy – co wciąż doświadczają Irakijczycy a nie tak dawno Serbowie. Polska jest oddawana w pacht dzieciom szatana i to w dodatku przy powszechnej zgodzie ogłupionego społeczeństwa – też nie jest nudno. Mordowani codziennie Czeczeńcy okupują rosyjską szkołę z setkami dzieci i w rezultacie giną wraz z nimi pod gruzami – też było na co popatrzeć, tym bardziej, że w zaciszu własnego domu, w wygodnym fotelu i z kuflem piwa w garści. A już najwięcej emocji dostarczały chyba dwa wieżowce WTC, walące się tumanach kurzu, znikające jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z nowojorskiego pejzażu. Co prawda coraz więcej paskudnych niedowiarków twierdzi, że nie tyle różdżka co ładunki wybuchowe, rozmieszczone w wieżowcach z podziwu godnym profesjonalizmem, spowodowały ten tragiczny spektakl. No, ale jak świat światem, zawsze byli jacyś niedowiarkowie, kwestionujący oficjalne komunikaty oraz tzw. „naukowe” podejście do sprawy. Skąd my to znamy, nieprawdaż? Polacy od 1945 roku przerabiają ten temat codziennie aż do dzisiaj i póki co nie widać światełka w tunelu. No, ale na szczęście jest rozwiązanie – a od czego cenzura? Co prawda teraz nie oficjalna ale za to bardziej skuteczna, co najlepiej widać na przykładzie Politycznej Poprawności.

Skoro zaś mowa o Amerykanach to nie wykluczone, że i im przyjdzie niedługo żyć w super ciekawych czasach. Jak bowiem pisze w książce „The New Economic Disorder” profesor ekonomii, były senator ze stanu Tennessee, Larry Bates: „Nie ulega wątpliwości, że czeka nas kryzys finansowy na niespotykaną dotąd skalę. Kryzys, jakiego do tej pory nikt w USA nie doświadczył. Wstrząsające będzie jak wiele ludzi straci swój cały życiowy dorobek. A nawet większym szokiem będzie to, że dokładnie w tym samym czasie mała grupka ludzi niewiarygodnie się wzbogaci. Tak to już bowiem jest, że w czasach finansowych kryzysów bogactwo nie ginie a tylko po prostu zmienia właścicieli.”

Warto tu też wspomnieć, że prof. Bates jest tylko jednym z wielu ekonomistów, którzy widzą nadchodzącą tragedię. Zresztą nie trzeba być wybitnym specjalistą, żeby wiedzieć, że kiedy jakikolwiek biznes zaczyna płacić odsetki od odsetków to koniec jest bliski. A tak jest właśnie w tej chwili w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki.

A zatem kto zbiera śmietanę czyli komu USA, jak by nie było super mocarstwo, płaci procenty od pożyczek? Ano, instytucji wszystkim znanej, choć mało rozumianej a której pełna nazwa brzmi: „Federalne Rezerwy” (The Federal Reserve).

Jest to instytucja o tyle ciekawa, że ani nie jest federalna, tzn. nie ma nic wspólnego z rządem Stanów Zjednoczonych, a i z tymi rezerwami najprawdopodobniej też nie jest za różowo. Niemniej, jak zawsze w biznesie, liczy się to co się ma. A w tym wypadku rzecz najważniejszą – ekskluzywne prawo do druku pieniędzy. Co to znaczy, wiedzą chyba wszyscy, wliczając w to nawet Sylwka i Treskę Pudlo czyli przeciętnych gamoni. Pieniądze są potrzebne każdemu z nas do przeżycia, do kupna żywności, domu, samochodu, płacenia rachunków itd. Są więc one po prostu nam niezbędne. I jeśli ktoś ma wyłączne prawo do ich wytwarzania, to ten ktoś czyli „Federlane Reserwy” może kontrolować niemalże każdą dziedzinę życia USA, wliczając w to Kongres, Biały Dom z takim czy innym prezydentem, sądownictwo, infrastrukturę, rolnictwo itd. Itd. 

Nie od rzeczy bowiem jeden z pierwszych Rothschildów mawiał: „Pozwólcie mi robić i kontrolować pieniądze narodu, a nie ważnym dla mnie będzie kto ustanawia prawa.” (Mayer Amschel Rothschild (Banker) 1790.) Stary wyga wiedział bowiem dobrze, że tam, gdzie kupno i sprzedaż są kontrolowane legislacyjnie, pierwszą rzeczą destruktora jest kupno legislatorów.

Natomiast wracając do „Rezerw Federalnych” to jest to jak najbardziej prywatny bank. Jeśli zaś chodzi o jego nazwę to z całą pewnością ma ona za zadanie służyć za rodzaj parawanu, zasłaniającego faktyczny stan rzeczy. Jako ciekawostkę można przytoczyć tu sam proces zatwierdzenia przez Kongres USA „Federalnych Rezerw” 23 grudnia 1913 roku. Otóż była już późna noc, większość kongresmanów rozjechała się na świąteczną przerwę, przekonana, że prace Kongresu zostały zawieszone, zgodnie ze zwyczajem, nazywanym soni dai (bez daty). Niemniej soni dai nie została formalnie zatwierdzona (z jakiej przyczyny nie trudni się domyśleć) i Kongres oficjalnie funkcjonował. Na sali było tylko trzech senatorów i przez tzw. aklamację czyli jednomyślnie odpowiednia ustawa została zaaprobowana.

Nie znaczy to jednak, że amerykanie poddali się od razu i bez walki. 

Na przykład w 1923 roku, reprezentujący Minnesotę Charles A. Lindbergh (ojciec sławnego pilota) oświadczył: „Nasz system finansowy został w całości opanowany przez zarząd Federalnych Rezerw. Zarządzający tą instytucją kierują się niczym innym jak tylko chęcią osiągnięcia jak największych korzyści finansowych. Ten cały interes jest prywatnym przedsięwzięciem , którego celem jest osiągnięcie maksymalnych korzyści, obracając gotówką innych ludzi”.

Jeszcze inny odważny kongresman, Lewis T. McFadden, powiedział w czasie tzw. „Wielkiego Kryzysu” w roku 1932: „Mamy w naszym kraju jedną z najbardziej skorumpowanych instytucji, jaką zna cały świat. Mam tu na myśli zarząd Federalnych Rezerw. Ta szatańska ekspozytura doprowadziła nie tylko do strasznej biedy amerykańskich obywateli ale także praktycznie zbankrutowała nasz rząd. Stało się tak w wyniku korupcyjnej działalności finansowych sępów, którzy ją kontrolują.”

Nie od rzeczy będzie też tu krótkie przypomnienie, jak rzecz się miała z bankami w Ameryce w przeszłości. Otóż pod koniec Rewolucji czyli wojny z Anglią o niepodległość, w 1781 roku, „Kontynentalny Kongres Ameryki” na gwałt potrzebował gotówki oraz jako tako uporządkowanego systemu monetarnego. W rezultacie zabiegów niejakiego Roberta Morrisa został ustanowiony pierwszy prywatny bank o nazwie „Bank Północnej Ameryki”. 

Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie fakt, że instytucja ta natychmiast zaczęła wzorować się na „Banku Angielskim”, (The Bank of England). Innymi słowy „Bank Północnej Ameryki” bezzwłocznie rozpoczął uprawiać swoistą lichwę, pożyczając ludziom i instytucjom pieniądze, których sam nie miał i w dodatku, co było meritum sprawy, naliczał od kredytu solidne oprocentowanie. Tak więc instytucja ta pożyczała coś, czego sama nie miała ale w rezultacie paskarstwa bogaciła się prawdziwymi pieniędzmi, wypracowanymi przez społeczeństwo. W rezultacie wartość nabywcza pieniądza zaczęła spadać coraz szybciej oraz coraz więcej uczciwych ludzi zaczynało kwestionować brak podstawowych zasad etyki banku. A tak przy okazji, skoro już jesteśmy przy temacie bankowym, to te praktyki są dziś powszechnie stosowane. No, ale w 1785 obyczaje były inne niż obecnie, media normalne czyli piszące prawdę i po zaledwie czterech latach „Bank Północnej Ameryki” został odpowiednią uchwałą skasowany. 

Jak to ujął William Findley z Pensylwanii, główny promotor likwidacji lichwiarskich praktyk: „Ta instytucja, oprócz niesłychanej wręcz chciwości i wyrachowania, nic sobą nie reprezentuje i nigdy nie ustanie (…) w komasacji bogactw, potęgi oraz wpływów na losy kraju (…)

Niestety, w wyniku zakulisowych działań, już w 1791 roku a więc tylko 6 lat po tej uchwale, powstał następny prywatny bank w Ameryce, tym razem zwany „Pierwszy Bank Stanów Zjednoczonych” (The First Bank of the United States) Jak zawsze, nazwa stanowiła parawan, za którym kryła się prawdziwa natura instytucji. I tak dalej toczył się podbój świata, rozpoczęty w 1694 roku, kiedy to po raz pierwszy w historii zachodniej cywilizacji prawnie zadekretowano lichwę – ustanowienie „Banku Angielskiego” (The Bank of England) .

Zbyszek Koreywo

część II.


Masy ludzkie zawsze jest łatwiej oszukać monstrualnym a nie małym kłamstwem, szczególnie, jeśli powtórzy się je wielokrotnie” – Adolf Hitler.

Jak mówi Pismo Święte, Pan Jezus tylko raz użył siły w trakcie swego nauczania. Stało się to w świątyni jerozolimskiej, kiedy to rozeźlony do ostateczności Syn Boga z biczem w ręku przegonił handlarzy pieniędzmi.

Kim oni byli, ci handlarze, tak surowo potraktowani przez kogoś, kto zawsze przekładał miłosierdzie nad gniewem i egotyzmem?

Otóż w czasach Chrystusowych, kiedy pobożny żyd przyjeżdżał do Jerozolimy, zobowiązany był płacić podatek na rzecz świątyni. Rzecz w tym, że jedyną monetą, moralnie akceptowaną, mógł być tylko pół-szekel, około 14 gramów czystego srebra. I nie tylko fakt czystego kruszcu był ważny ale przede wszystkim to, że na monecie nie było wizerunku pogańskiego, rzymskiego imperatora, w związku z czym dla każdego uczciwego żyda było jasnym, że jest to jedyny pieniądz miły Panu Bogu. 

No, ale nie trwało długo, kiedy grupka jerozolimskich cwaniaków zorientowała się, że jeśli skupią w swych rękach wszystkie pół-szekle, będą w stanie dyktować ceny monety a tym samym bogacić się kosztem pobożnych współziomkach. I, jak się wydaje, to właśnie wyprowadziło z równowagi Pana Jezusa, że mogą być wśród nacji takie hieny, którym wszystko jedno jak nabiją sobie kabzę. Dla których jedyną świętością są tylko pieniądze.

Skoro zaś jesteśmy już przy temacie pieniędzy, nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, jak narodziły się banknoty, czyli papierowe środki płatnicze. W tym celu musimy cofnąć się w historii naszej cywilizacji do czasów średniowiecznych oraz terenów dziś znanych jako „niewzruszony sojusznik USA”, szczególnie pod zarządem niejakiego Tony Blair, znanego bardziej współziomkom jako „Bambi”. 

Oczywiście mowa tu o Anglii, o której to ludzie mądrzy powiadają, że lepiej być jej wrogiem niż przyjacielem. Rzecz w tym, że jako wroga może spróbują cię kupić ale jako przyjaciela prędzej czy później zdradzą. Tak więc w starej Anglii, podobnie jak w reszcie Europy, istniał cech złotników, którym ludzie zamożni powierzali cenne kruszce nie tylko w celu wykonania ozdobnej biżuterii ale i z czasem na przechowanie. Działo się tak ponieważ ci rzemieślnicy, z natury rzeczy, musieli konstruować skarbce wystarczająco mocne, by zniechęcić ewentualnych amatorów cudzej własności. I właśnie pokwitowania za te cenne depozyty były pierwowzorem naszych dzisiejszych pieniędzy, jako, że pomysł „chwycił” bardzo szybko. I nic dziwnego, bowiem dużo łatwiej schować mały, papierowy kwit zamiast ciężkiej sakiewki, pełnej złota.

Problem zaczął się w momencie, kiedy owi złotnicy ze starej Anglii zorientowali się, że nikt tak naprawdę nie wie, ile złota jest na przechowaniu i że ludzie nie spieszą się z odebraniem depozytów. Stąd był już tylko jeden krok do pomysłu, żeby taki stan rzeczy wykorzystać w celu pomnożenia zysków. A sam pomysł polegał na tym, że zawsze można było wypisać więcej kwitów na złoto, niż w rzeczywistości było go w skarbcu a same kwity pożyczać na określony procent. Na przykład, jeśli w sejfie był kruszec wartości 5 000 talarów, wydane rewersy mogły opiewać na sumę 500 000 talarów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że powiedzmy 10% od takiej sumy rocznie wynosiło 50 000 talarów, czyli 10 razy tyle co początkowa wartość złota w skarbcu. No, i żeby było już zupełnie śmiesznie, to trzeba wiedzieć, że ten proceder nie zmienił się od czasów średniowiecznych ani na jotę, tyle tylko że teraz jest zakrojony na skalę globalną, przy użyciu ostatnich zdobyczy elektroniki.

W praktyce wygląda to w wielkim skrócie następująco: zwróciłem się do któregokolwiek banku z prośbą o pożyczkę w wysokości 100 000 dolarów na budowę nowego gniazda rodzinnego. Ponieważ mam stałą pracę plus odpowiednie zabezpieczenie (na przykład bank zawsze może zlicytować mój dom, kiedy przestanę płacić odsetki) moja prośba została załatwiona pozytywnie i odtąd pieniądze zaczynają być przelewane z banku do mojej firmy budowlanej. Problem tylko w tym, że zgodnie z prawem (Fractional Reserve Banking), bank produkuje pieniądze z niczego czyli nominalnie warte są one tyle, ile kosztował papier plus farba drukarska. Niemniej tymi pieniędzmi są opłacani murarze, stolarze, elektrycy, hydraulicy i dziesiątki innych firm, zwykle utrzymujących się z budowy domów. Wszyscy oni znaczną część tych pieniędzy przeznaczają na kupno dóbr komercyjnych czyli wprowadzają w obieg pieniądze bez pokrycia. 

Niewiarygodnie to brzmi aczkolwiek jest to prawdą. Zgodnie z prawem amerykańskim, bank ma prawo dać na procent 10 razy więcej pieniędzy niż sam w rzeczywistości ma. Oczywiście, wysoko kwalifikowani ekonomiści czy też specjaliści od odwracania kota ogonem zawsze są w stanie wytłumaczyć taki stan rzeczy szalenie naukowo. A co wybitniejsi fachowcy od farmazonerii to są nawet w stanie przekonać chłopa, żeby sobie przerwał ciążę. Tyle tylko, że żeby nie wiem jak to tłumaczyli ale recesje zdarzają się z dużą regularnością i wtedy miliony zwykłych ludzi traci oszczędności, często zbierane przez całe pracowite życie, które diabli biorą, nie wykluczone zresztą, że w dosłownym znaczeniu tego słowa. Stopy oprocentowania skaczą w górę z dnia na dzień, tzw. papiery wartościowe okazują się kompletnie bez wartości a w skrajnych wypadkach hiperinflacja pożera wszelkie oszczędności.

A nawet bez oficjalnej tragedii czyli na co dzień, nasze pieniądze regularnie tracą na wartości, co jest naukowo nazywane „indeksacją” a w rzeczywistości chodzi o to, że na rynku jest za dużo wydrukowanych pieniędzy, które nie mają pokrycia w produktach. Natomiast duże tragedie czyli depresje, recesje, kryzysy mają za zadanie masowe wycofanie z rynku bezużytecznych pieniędzy głównie po to, by zabawa rozpoczęła się od nowa. Tyle tylko, że jak zawsze poszkodowani są jedynie i wyłącznie zwykli zjadacze chleba a właściciele globalnego folwarku tylko zacierają garście, zastanawiając się w zaciszach luksusowych pałaców, jak tu ukraść po parę dolarów dziennie każdemu szarakowi. Rzecz bowiem w tym, że szaraków jest na świecie kilka miliardów.

I pomyśleć, że był kiedyś taki czas, kiedy nasza cywilizacja nie akceptowała lichwy, zgodnie zresztą z nauczaniem Arystotelesa a później św. Tomasza z Akwinu. Twierdzili oni, że pieniądze powinny być używane tylko do wymiany dóbr a pożyczanie na procent niezgodne z prawem naturalnym, bowiem prędzej czy później prowadzi to do korupcji. Jak bardzo mieli rację, widzimy to dziś gołym okiem. Nawiasem mówiąc, jeśli ja lub ktokolwiek z P.T. szanownych czytelników zrobi sobie idealną matrycę do druku pieniędzy, po czym przystąpi do ich produkcji, natychmiast zainteresuje się nami policja no i skończymy w kryminale za tzw. fałszerstwo pieniędzy. I nie ma sprawy, tak powinno być, bo aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby tak każdy mógł sobie drukować gotówkę. No, ale banki mogą czyli co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Nie każdy bowiem urodził się Rotszyldem czy też Rockefellerem. I tylko dziwne, że ten sam proceder raz jest nazywany fałszerstwem a innym razem emisją środków płatniczych.

Zbyszek Koreywo

część III.

Dawno, dawno temu, jeszcze za czasów cara Leonida, popularnie znanego w Sowietach jako Lońka i jego namiestnika w Polsce – Edwarda Gierka, wpadłem na jakimś przyjęciu na pewnego typa, który w chwili szczerości wyjawił mi tajemnicę swego sukcesu. Sukces był co prawda natury finansowej ale, sadząc po dwóch uroczych bliźniaczkach, uwieszonych po obu jego stronach, zapewne nie tylko. No i jak wszyscy wiedzą, ale przypomnę jeszcze raz, za czasów miłościwie nam panującego durnia Edwarda Śląskiego, do większych pieniędzy można było dojść tylko dwoma drogami. Albo zapisać się do mafii czyli „Przewodniej Siły Ludu Pracującego” i legalnie kraść na lewo, prawo i w środku albo poświęcić się prywatnej inicjatywie i kombinować – też na wszystkie strony. 

Ten nowy koleś oczywiście był prywaciarzem jako, że na mafijne przyjęcia normalni ludzie nie chodzili (a ja do tej pory się upieram, że jestem normalny), choć, jak ponuro zapewniali znawcy tematu, tam „pety w dżemie albo kawiorze się gasi”. 

Zaś co do samej tajemnicy nagłego powodzenia z płcią piękną tego prywaciarza to polegała ona w skrócie na tym, iż odkrył on, że łatwiej było kupić „na lewo” wagon ortalionu niż parę metrów z spod tzw. lady w sklepie. Jednym słowem czym większy szwindel tym mniej szans na wpadkę, choćby dlatego, że sami zainteresowani okupowali wyższe szczeble społecznej drabiny. A jak nawet przedszkolaki wiedzą, w kryminałach, jak świat długi i szeroki, siedzą raczej pionki a nie figury.

Wróciłem pamięcią do tej historyjki, kiedy przyszedł czas na napisanie kolejnego felietonu do „Akcentu”, jako, że dziś będzie o stosunkowo mało znanym epizodzie z historii Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki. Mało znanym ale za to chyba jednym z największych szwindli wszechczasów choć, od kilku setek lat to szachrajstwa nam na tym świecie nie brakuje a ostatnio jakby było tego coraz więcej.

Jakoś tak się utarło w świadomości ludzkiego rodu, że Amerykanie to szalenie sprytny i bogaty naród, poza tym chroniony doskonałą konstytucją, zapewniającą wszelkie swobody, z prawem do wolności słowa, druku itd. a nade wszystko do prywatnej własności. W rzeczywistości zaś wygląda na to, że są oni tam w Ameryce regularnie nabijani w butelkę a zatem to tylko „ciężkie frajerstwo i naiwniaki” jakby powiedział mój cieć z podwórka na Poznańskiej, w Warszawie.

By wyjaśnić przyczynę tak surowego osądu, wypadało by zacząć od dnia 24 października 1929 roku, kiedy to bankierzy z Nowego Jorku zażądali zwrotu wszystkich krótkoterminowych pożyczek. Oznaczało to nie mniej i nie więcej a tylko panikę na giełdzie, gdzie inwestorzy, maklerzy, rzesze drobnych spekulantów papierami wartościowymi itd. na gwałt zaczęli sprzedawać akcje, po to, by oddać dług bankom. Wkrótce cały kraj pogrążył się w kryzysie, znanym dziś jako „Wielka Depresja lat 30”. 

Miliony ludzi straciło pracę, domy, farmy, przedsiębiorstwa, rodziny oraz nieznana ilość życie, bowiem nie wszyscy byli w stanie wytrzymać potworne ciśnienie nie tylko braku środków do życia ale także niepewności jutra. Nie pora tu wracać do powodów tej wielkiej dla Amerykanów tragedii, ale nie od rzeczy będzie tu przypomnienie słów kongresmanaLuisa T. McFaddena: „To nie był przypadek. Depresja została zaplanowana w każdym calu. Międzynarodowi bankierzy zamierzyli wywołanie stanu totalnej depresji po to, by z chaosu wyłonić się jako nasi nowi władcy.” 

W 1934 roku, McFadden wygłosił w Kongresie Amerykańskim płomienne przemówienie, w którym oskarżył Federalny Bank Rezerw o konspirację, mającą na celu przejęcie amerykańskiego bogactwa. Po tym wydarzeniu przeżył dwie próby zamordowania go ale zmarł otruty w 1936 roku. 

W sprawie Depresji było jeszcze wiele innych głosów a ostatnio, bo w 1996 roku Milton Friedman [oczywiście żyd  – przyp. red. polonica.net], wybitny ekspert ekonomii powiedział w radiowym wywiadzie: „Z całą pewnością Federalny Bank Rezerw wywołał Wielką Depresję poprzez drastyczne ograniczenie środków płatniczych na rynku w latach 1929 – 33.”

Natomiast wracając do amerykańskiego „Wielkiego Szwindla” to zaczęło się od tego, że w 1934 roku za czasów prezydenta Franklin D. Roosevelta, zabroniono Amerykanom posiadania złota w jakiejkolwiek postaci, z wyjątkiem rzadkich monet. 

Kara, jaką przewidziano za nieposłuszeństwo była ogromnie surowa – 10 lat wiezienia i 10 000 dolarów co, jak na tamte czasy, było kolosalną sumą. Jak się nad tym zastanowić, to jako żywo przypominają się czasy komunistycznego zamordyzmu. 

Wtedy posiadanie zagranicznych walut było zabronione no i oczywiście były przewidziane odpowiednie kary za nieposłuszeństwo. Rzecz w tym, że tylko władza mogła mieć monopol na posiadanie prawdziwych pieniędzy. Podobnie było w USA Anno Domini 34. 

Oczywiście, konfiskata złota została odpowiednio przedstawiona przez sfory pismaków, hodowanych już wtedy w redakcyjnych psiarniach (skąd my to znamy), głównie jako czyn obywatelski, mający na celu zahamowanie recesji. Niemniej, rzecz ciekawa, do dzisiaj nie wiadomo kto dokładnie opracował projekt ustawy, zabraniający wolnym ludziom w Stanach Zjednoczonych posiadania złota. 

Wszyscy, włącznie z kalekim prezydentem upierali się, że nic o ustawie nie wiedzieli aż do czasu jej podpisania w Kongresie. Ot, taka ciekawostka przyrodnicza – nie wiedzieli ale podpisali. I tylko przyciśnięty do muru Sekretarz Skarbu wyjawił, że stało się tak na życzenie „ekspertów”. 

Tak czy inaczej Jankesi musieli sprzedawać państwu swoje złoto po 20.66 dolarów za uncję. (1 uncja = 1/16 funta czyli 28,35 g. Niemniej w jubilerstwie i w handlu metalami szlachetnymi stosuje się uncję trojańską, gdzie równa się ona 31,1035 g.) 

I rzecz ciekawa, w 1935 roku, kiedy generalnie zakończono operację drenażu cennego kruszca z domowych sakiewek, jego cena skoczyła nagle do 35 dolarów za uncję. No, ale na wypadek, gdyby jakiś domownik nagle się obudził i zechciał sprzedać swoje złoto, odpowiednia ustawa przewidywała, że po tej cenie może być skupowany kruszec pochodzący tylko z zagranicy. Nie trudno wyobrazić sobie dlaczego. Architekci depresji mieli odpowiednio dużo czasu, by wyprowadzić za granicę ileś tam ton złota a teraz zarobić na każdej uncji po 14.34 dolarów.

W 1937 roku zakończono budowę Fort Knox w Kentucky, około 50 kilometrów na południowy zachód od Louisville. Było to przedsięwzięcie niesłychanie mocno nagłośnione, tak, by przeciętny Amerykanin wiedział, iż złoto, które wcześniej należało do niego a teraz do państwa, jest absolutnie bezpieczne. Na dowód tego pokazywano zdjęcia z fosami dookoła fortu, bataliony żołnierzy, gotowych na wszystko, szybkostrzelne karabiny co kilkadziesiąt metrów, elektryczne płoty, sfory specjalnie trenowanych psów, no, jednym słowem najlepiej zabezpieczone miejsce na świecie. I 13 stycznia 1937 roku dziewięć wagonów towarowych, wypełnionych po brzegi złotem, wjechało na teren Fort Knox, gdzie miało ono pozostać jako rezerwa finansowa kraju i jednocześnie stanowić oczywisty dowód, że nikt na świecie nie może dorównać Ameryce w potędze finansowej.

Mit Fort Knox, pełnego złota w podziemnych sejfach, trwał długo bo aż do 1974 roku. 

Wtedy to po raz pierwszy zaczęły się pogłoski, że tak naprawdę skarbiec jest pusty. Głuche wieści głosiły także, że to rodzina Rockefellerów zamieszana była w tajny transfer narodowego skarbu do Londynu. Poza tym coraz częściej zaczęły przenikać do USA słuchy z finansowych kręgów Europy, potwierdzające taki stan rzeczy. Dlatego pewien amerykański biznesmen o nazwisku Ed Derell, przez 14 lat próbował dociec prawdy o złocie w Fort Knox. Niewiarygodne ale prawdziwe ale aż do śmierci nie udało mu się dowiedzieć, ile złota jeszcze tam zostało a ile zostało wywiezione do Europy. I to pomimo tysięcy petycji, podań i wreszcie żądań amerykańskich obywateli by wpuścić do fortu niezależnych dziennikarzy czy też specjalistów, którzy mogliby rozwiać uporczywe plotki o pustych sejfach w Fort Knox. 

Nawet Edith Roosevelt, wnuczka prezydenta Theodore Roosevelt (nie mylić z Franklin Delano, który był kuzynem Theodore) publicznie domagała się wyjaśnień od rządu Stanów Zjednoczonych: „Pogłoski o pustym skarbcu USA słyszałam wielokrotnie od moich przyjaciół z Europy. I doprawdy nie sposób zrozumieć przedstawicieli amerykańskiej administracji, kiedy uporczywie odmawiają jasnych odpowiedzi w tej sprawie.” A przecież był czas, kiedy w Fort Knox było ponad 700 milionów uncji złota czyli 70 procent światowych zasobów tego kruszcu.

Jedno jest pewne. Kiedy w 1981 roku prezydent Reagan objął urząd prezydencki, wysłał do Fort Knox specjalna komisję która miała za zadanie przeliczenie narodowego majątku w złocie. Komisja wróciła z raportem, że ministerstwo skarbu Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki w ogóle nie posiada złota. Co prawda trochę kruszcu w sejfach jeszcze pozostało ale należy ono do Federalnego Banku Rezerw, jako zabezpieczenie narodowego długu.

Tak więc jeszcze jedno jest pewne – jak robić przekręt, to na taką skalę, żeby zwykłym ludziom to się głowach nie mieściło. A Jankesi złoto mogą legalnie kupować i posiadać dopiero od 1971 roku. 

I wygląda na to, że wtedy było już po herbacie czyli rzeczy się miały jak w sowieckim cyrku – był zegarek i już go nie ma.

Zbyszek Koreywo

Reklamy

Lichwiarze i fałszerze pieniędzy.

Dodaj komentarz

Leopold Soucy

Wydawnictwo WERS

skr. poczt. 59

60-962 Poznań 22 

email: wolna-polska@wp.pl

Wstęp

Książka Leopolda Soucy pt: “Fałszerze pieniędzy” wydana w Poznaniu przez Wydawnictwo WERS jako tom I serii wydawniczej “Wokół doktryny Kredytu Społecznego (Narodowego)” jest bardzo cenną pozycją. W książce tej mamy negatywną ocenę liberalizmu gospodarczego zwanego inaczej kapitalizmem i pokazanie jego źródła. Autor nie waha się nazwać kapitalistów fałszerzami i dowodzi, że ma rację. Leopold Soucy wyjaśnia również, jak powinna wyglądać gospodarka prawdziwego pieniądza i mówi o sprawiedliwości w obrocie pieniędzmi. Wobec tego, że rozpoczyna się obecnie kryzys finansowy na całym świecie, nie wyłączając USA, bardzo cenne są uwagi o roku 2000 i o wielkim jubileuszu, który, jak u starożytnych Izraelitów, powinien zaznaczyć się odpuszczeniem wszystkich długów.

Oby tak właśnie było!

Biskup Zbigniew Józef Kraszewski

Warszawa 1.X.1998r.

OD WYDAWCÓW

Skoro Naród utraci kontrolę nad swym pieniądzem i kredytem, to przestaje być ważne kto dlań ustanawia prawa. Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, każdy Naród zrujnuje i doprowadzi do upadku. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność.

William Lyon Mackenzie King (1935).

Szanowny Czytelniku, książkę, którą właśnie trzymasz w ręku, otwieramy serię wydawniczą poświęconą zagadnieniom narodowych finansów. Żyjemy w wieku energii i informacji – w wieku obfitości, która zasadniczo mogłaby godnie zaspokoić potrzeby nas wszystkich, przynajmniej w Polsce. Jednakże ponad 40% polskich rodzin żyje w biedzie, mimo że daleko nam do wyczerpania naszych rezerw; stwierdzamy chroniczny brak środków finansowych na rozwój rolnictwa, przemysłu, na szkoły, szpitale, tanie budownictwo mieszkaniowe, usuwanie skutków powodzi i zabezpieczenia przed następną…

Co robić? Komu dać – komu zabrać? Czy zwiększyć podatki?

Pożyczyć? Od własnego społeczeństwa? Od banków? Z zagranicy?

Czy brak środków finansowych musi oznaczać prawdziwą niemożność zaspokojenia potrzeb uczestników gospodarki?

Czy przewozić tyle ile wydano biletów, czy też liczbę biletów dostosować do możliwości przewozowych?

Co właściwie jest celem gospodarki? Najskuteczniejsze zaspokajanie potrzeb?

Czy wszystkie te cele da się realizować łącznie, czy trzeba dokonać wyboru? Co wybrać?

Zamierzamy publikować książki, które mają pomóc w znajdowaniu odpowiedzi na tego rodzaju pytania, które, jak sądzimy, niepokoją nie tylko nas. Pragniemy, aby osoba, nie będąca specjalistą, mogła się lepiej zorientować w takich zagadnieniach jak powstawanie i znikanie z obiegu pieniędzy, skąd bierze się kredyt bankowy, jaka jest jego rola w gospodarce, jak wiąże się z suwerennością państwa, czy w kraju możemy mieć tanie kredyty i kto za nie zapłaci; na czym polega inflacja i jakie są jej rodzaje, przyczyny i gospodarcze skutki; co to jest i skąd bierze się dług państwowy i jaki jest i jak powstaje budżetowy deficyt; na czym polega i co oznacza dla gospodarki budżet zrównoważony itp.

Papież Pius XI napisał, że potrzeba przede wszystkim dwóch rzeczy: reformy urządzeń państwowych – gospodarczych i społecznych i naprawy obyczajów. (Quadragesimo Anno, nr. 77 i nast.)

W serii Wokół doktryny Kredytu Społecznego będzie mowa zasadniczo o sprawach związanych z reformą urządzeń gospodarczych i finansowych. Za oczywiste przyjmujemy, że w pełni skuteczne jej przeprowadzenie nie jest możliwe bez naprawy obyczajów. Z drugiej strony reforma ustroju finansowego, choćby częściowo udana, może przecież przyczynić się także do naprawy obyczajów.

Seria Wokół doktryny Kredytu Społecznego powstaje łącznym staraniem trzech inicjatyw: poznańskiego Wydawnictwa WERS, Zygmunta Wrzodaka z Komisji Fabrycznej NSZZ “Solidarność” Ursusa i dr Szczęsnego Górskiego z Instytutu Louisa Evena dla Sprawiedliwości Społecznej.

Wydajemy ją z myślą przede wszystkim o osobach pełniących służbę publiczną czy publicystyczną, szczególnie w dziedzinach związanych z gospodarką, oraz przygotowujących się do tej roli.

ROZDZIAŁ I

FAŁSZERZ

Fałszerze istnieją.

Fałszerze sprawują kontrolę nad rządami.

Fałszerze sprawują kontrolę nad całym światem.

Fałszerze są szaleni.

Czy możesz wyobrazić sobie, że jesteś fałszerzem? Nie takim zwyczajnym, tuzinkowym, ale dobrym, solidnym, z klasą, mistrzem biznesu. Jak byś się do tego zabrał?

Pierwszą rzeczą jaką musisz zrobić to dopilnować, by Twoje fałszywe pieniądze w niczym nie różniły się od prawdziwych pieniędzy, aby nawet największy specjalista nie był w stanie ich odróżnić. Aby to osiągnąć, musisz postarać się o wierną kopię prasy drukarskiej, jakiej używają w Banku Kanady do drukowania banknotów oraz zapas papieru i tuszu do tego celu. Musisz się także postarać by sam proces drukowania był identyczny. Będziesz musiał w tym celu przekupić osoby pracujące w Banku Kanady. Bardzo istotną rzeczą jest dopilnowanie, by fałszywe pieniądze w niczym nie różniły się od prawdziwych.

Teraz jesteś na prostej drodze do sukcesu. Dzięki swojej prasie drukarskiej możesz tworzyć pieniądze, dużo pieniędzy. Teraz możesz sobie pozwolić na iście królewskie pałace, kosztowne pojazdy i podróżować z klasą. Możesz mieć cały zastęp świetnie przeszkolonej służby gotowej na Twoje rozkazy oraz najlepszych prawników i doradców zarządzających Twoimi interesami. Możesz również pomagać swoim krewnym i przyjaciołom.

Możesz obsypywać ich wspaniałymi podarunkami, uczynić ich bogatymi oraz zapewnić im wysokie stanowiska w handlu, przemyśle, finansach czy polityce. Możesz mieć cały zastęp ludzi z wielu dziedzin życia całkowicie oddanych Tobie i Twoim interesom.

Możesz również pożyczać pieniądze. Tak dużo i tak często jak zechcesz. Będą przychodzić do Ciebie ludzie interesu z kapeluszem w ręku z prośbą o pożyczkę. Ty będziesz dyktował warunki pożyczki, nie będą mieli wyboru, chcąc nie chcąc będą musieli je przyjąć.

Dzięki pieniądzom, nawet jeśli są to fałszywe pieniądze, możesz stworzyć przedsiębiorstwo i doprowadzić je do rozkwitu. Jesteś silniejszy niż rządy wraz z całymi armiami żołnierzy. Ty masz w ręku prawdziwą siłę – siłę pieniądza. Jedna tylko rzecz może zakłócić Twój spokój. Ludzie mogą dowiedzieć się o źródle Twojego bogactwa i władzy i wyjąć cię spod prawa. Jednak dzięki pieniądzom, które wszędzie znajdą drogę, możesz z łatwością kupić sobie poparcie odpowiednich ludzi i uniknąć takiego obrotu wydarzeń. Fakt, że Twoje pieniądze przyjmowane są bez żadnych pytań stwarza pozory poważania. A władza pieniądza stawia Cię ponad prawem zwykłych śmiertelników. Oto co powiedział jeden z Twoich poprzedników: “Daj mi władzę do tworzenia pieniędzy, a nie dbam kto tworzy prawa”. (Rotschild.)

Jesteś u szczytu władzy gospodarczej. Tworząc pieniądze możesz nakręcać inflację, a wszyscy drobni ciułacze będą świadkami jaki ich oszczędności tracą wartość. Możesz również zmniejszyć ilość pieniędzy w obrocie żądając zwrotu udzielonych pożyczek i nie udzielając kolejnych pożyczek. To wywoła niedobór pieniądza, który zacznie być deficytowym towarem i doprowadzi do kryzysu gospodarczego. Wszyscy biznesmeni, którzy całe lata poświęcili tworzeniu swoich korporacji nie będą w stanie sprzedać swoich towarów i zaczną bankrutować. Nie tylko utracą swoje przedsiębiorstwa, ale również cały majątek, wraz z domem rodzinnym, który zastawili jako zabezpieczenie swoich pożyczek. Z następującymi po sobie kolejno okresami inflacji i zastoju, będziesz jedynym dobrze prosperującym człowiekiem interesu. Wszyscy pozostali będą pracować na darmo, a w końcu i tak wszystko stracą.

Jest jednak jedna rzecz, która Cię trapi. Wiesz, że Twoja lukratywna działalność jest nienormalna. Religie są strażnikiem moralności, a szczególnie Kościół Katolicki. Tak więc będziesz wykorzystywał swą ogromną władzę ekonomiczną aby zachwiać fundamenty moralności jako takiej, a władzy Kościoła Katolickiego w szczególności. Sprzyjasz i popierasz finansowo wszelkie publikacje, które zwalczają wartości moralne i Kościół Katolicki. Odmawiasz natomiast wsparcia finansowego wszelkim publikacjom, które podtrzymują autorytet moralny Kościoła Katolickiego.

Rozpoczynasz wydawanie tysięcy publikacji, które pod przykrywką katolicyzmu zwalczają Kościół Katolicki i jego moralność. Każda z nich będzie czerpać z nauk Kościoła Katolickiego pod wieloma względami z wyjątkiem jednego lub dwóch aspektów: dyscypliny i moralności. Jedna, na przykład, będzie domagać się usankcjonowania żonatych księży i kobiet w ciąży. Kolejna będzie atakować nauki Kościoła w zakresie antykoncepcji i homoseksualizmu. I tak dalej. Doprowadzi to do całkowitego zamętu wśród wiernych. Będziesz również finansował wielkie kampanie krzewiące prawo do niemoralności.

Aby skuteczniej zwalczać religię, wprowadzisz dwa systemy anty-kościelne. Jeden, zwany komunizmem będzie otwarcie zakazywać jakiejkolwiek działalności religijnej i będzie krzewić ateizm. Pozbawi również obywateli prawa do posiadania własności osobistej i wszystkie zasoby gospodarcze odda w ręce liderów partii komunistycznej, którzy będą nimi zarządzać wedle własnej woli. W związku z brakiem sukcesów partii w zwalczaniu religii, ostatecznie wycofasz swoje poparcie dla niej i unicestwisz kraje, które padły jej ofiarą.

Kolejny obóz, zwany Liberalizmem, odniesie o wiele większy sukces w stawianiu oporu moralności i religii. Pomimo twierdzeń, jakoby był przeciwny komunizmowi, w rzeczywistości rządzi się jego prawami. Bardziej liberalny podział fałszywego pieniądza prowadzi do większego rozwoju, jednak działalność gospodarcza pełna jest nieuczciwości, zakłamania, powierzchowności i występków. Wszystko jest pod Twoją kontrolą, Ty powodujesz jeden kryzys za drugim; inflację, kryzys gospodarczy, deficyty, bezrobocie.

Jesteś Panem obu tych systemów politycznych, udało Ci się zastąpić prawdziwe pieniądze własnymi fałszywymi pieniędzmi we wszystkich krajach na świecie. Za swoje fałszywe pieniądze kupiłeś przychylność każdej formacji politycznej. Uzyskałeś nawet koncesje w każdym z tych krajów czyniące Cię jedynym dostawcą pieniądza. Banki centralne mają Ci w tym pomagać.

Jesteś teraz władcą całego świata. Możesz ograniczyć obrót pieniądza, wywołać kryzys gospodarczy lub też zwiększyć przepływ pieniądza i zapewnić świetną koniunkturę gospodarczą. Wszyscy ludzie są Twoimi niewolnikami. Za swoje fałszywe pieniądze możesz nie tylko mieć owoce ich pracy, ale również decydować o warunkach ich życia. Jeżeli będziesz miał na to ochotę możesz sprawić, że umrą w potrzebie. Nikt i nic nie oprze się Twojej władzy. Aby to pokazać, wywołujesz poważny kryzys gospodarczy. Ludzie umierają z głodu pośród obfitości pożywienia i innych produktów. Bez pieniędzy nie mogą nic kupić, a ceny spadają. Pszenicę się pali, zwierzęta zabija i pali, pomarańcze wrzuca się do morza w nadziei, że zmniejszenie zapasów podwyższy ceny. Wszystko za darmo. Bez pieniędzy ludzie umierają z głodu, gdy jednocześnie marnuje się całe tony jedzenia. Wszędzie tylko bezrobocie, bieda i ubóstwo.

Jesteś oszołomiony ogromem władzy. Po wielkim światowym kryzysie gospodarczym wywołujesz wojnę światową. Giną miliony ludzi, zniszczone zostają miliony ton żywności. A przecież zaledwie kilka lat wcześniej nie było pieniędzy żeby zatrudniać ludzi i sprzedawać całą obfitość produktów. Teraz pieniądze potrzebne na finansowanie największej rzezi w historii ludzkości znajdują się z dnia na dzień. Powstaje tysiące fabryk zajmujących się produkcją na potrzeby wojny dających pracę milionom ludzi przy tworzeniu śmiercionośnej broni. Każdego dnia, przez sześć długich lat zatapia się statki, zestrzeliwuje samoloty, zrzuca się tysiące ton bomb i wystrzeliwuje tysiące pocisków do bliźnich.

Po wojnie, szczyt ironii, będziesz rościć sobie prawo do osiągnięć zwycięzców. To prawda, ponieśli oni wiele ofiar, pracowali i tworzyli broń niezbędną do odniesienia zwycięstwa. To oni walczyli. Lecz po wojnie, wszystko stanie się Twoją własnością. Przecież to dzięki Tobie, Twoim fałszywym pieniądzom wojna była w ogóle możliwa. Cóż z tego, że ludzie wszystko wyprodukowali własnymi rękoma? I tak muszą wszystko Tobie oddać. I nie raz, a wiele razy. Pod Twoją kontrolą praca człowieka obraca się przeciwko drugiemu człowiekowi. Podstawowe potrzeby człowieka: prawo do pożywienia, ubrania, schronienia, wykształcenia i opieki zdroswotnej są ignorowane i zastępowane nowymi priorytetowymi potrzebami: potrzebą rozrywki, seksu poza małżeńskiego, alkoholu, narkotyków, mordowania, unicestwienia środowiska naturalnego, prowadzenia wojny, kłamstwa, kradzieży i oszustwa.

Rzeczywistość ekonomiczna stała się serią okresów inflacji kiedy wartość tracą drobne oszczędności oraz następujących po nich okresów kryzysu ekonomicznego z mnożącymi się bankructwami. Głód i epidemie szerzą się w wielu częściach świata. Zimna wojna. Wojny domowe w Afryce, w Południowej i Środkowej Ameryce, w Jugosławii, w krajach byłego Związku Sowieckiego. Wojna w Zatoce Perskiej, wojna Panamska, wojna Żydów z Palestyńczykami, wojna, wojna i jeszcze raz wojna. Aby utrzymać władzę, masz agentów siejących niezgodę i podburzających ludzi przeciwko sobie.

Robisz wszystko co jest w Twojej mocy by trzymać ludzi w biedzie i pozbawić ich godności. Krzewi się zło i występek w każdej formie. Następuje destrukcja naturalnych zasobów oraz zatrucie planety. Szerzy się AIDS i inne zakaźne choroby. Chroni się złoczyńców, morderców i zabójców nienarodzonych. Uczciwi, przyzwoici i spokojni obywatele muszą płacić za szaleństwa i rozpustę innych. Fałszerzu, masz władzę absolutną nad całym światem. Oszalałeś.

Dzięki Bogu, mój drogi Czytelniku, opis fałszerza, daleki jest od kompletnego, nie stosuje się do Ciebie. Ty nie jesteś i nigdy nie będziesz fałszerzem. Bynajmniej, opis ten nie jest dziełem wyobraźni. Fałszerze istnieją i ich władza ma wpływ na życie każdego z nas. Niniejsza książka udowodni to bez cienia wątpliwości. Nowocześni fałszerze uczynili z fałszerstwa sztukę, która ośmieszy Ciebie z prasą drukarską i niezgrabnymi banknotami. Mogą teraz wyprodukować miliony, a nawet miliardy w niecałą sekundę zwykłym pociągnięciem pióra lub dotknięciem klawisza komputera.

Stworzyli takie bajeczne sumy fałszywych pieniędzy, że nawet gdyby zaprzestali dalszej produkcji, ich fortuny wciąż rosłyby o jakieś 137 miliardów każdego dnia dzięki samym tylko odsetkom od udzielanych przez nich pożyczek. Jeżeli kiedykolwiek marzyłeś o wygraniu miliona dolarów na loterii, to wyobraź sobie: 137 000 razy tyle wjeden dzień za same tylko odsetki! (lichwę). Oto dlaczego zachęcam do uważnej lektury tej oto książki. Dowiesz się jak powstają fałszywe pieniądze, kim są fałszerze i jak działają. Zrozumiesz jak wielu zdarzeń, o których czytamy w gazetach nie da się wytłumaczyć inaczej niż poprzez udział fałszerzy. Zobaczysz również, że ludzkość znajdzie się w niebezpieczeństwie jeżeli nie usuniemy tych nielegalnych władców. Gdyż jest coraz bardziej oczywiste, że stają się oni coraz bardziej szaleni.

 

ROZDZIAŁ II

PIENIĄDZ. PRAWDZIWY CZY FAŁSZYWY?

Prawdziwe pieniądze muszą być tworzone przez suwerenne rządy działające w imieniu i w interesie wszystkich członków społeczeństwa.

Nowo wytworzone pieniądze są własnością całej ludności.

Wszelkie pieniądze wytworzone przez osoby prywatne dla ich własnych celów są fałszywe, bez względu czy jest to zaakceptowane przez rządy czy też nie.

Fałszerstwo jest zdradą przeciwko Narodowi.

Twoje fałszywe pieniądze, o których mowa w poprzednim rozdziale, kiedy byłeś fałszerzem były identyczne jak prawdziwe pieniądze. Żaden ekspert nie byłby w stanie stwierdzić czy są one prawdziwe czy fałszywe. Były przyjmowane przez wszystkich jak prawdziwe pieniądze i ułatwiały wymianę dóbr i usług zupełnie tak, jak prawdziwe pieniądze. Po chwili, rządy przeszły do porządku dziennego nad Twoim fałszerstwem i nawet udzieliły koncesji na bycie jedynym dostawcą pieniędzy we wszystkich krajach. Czyż wówczas Twoje fałszywe pieniądze nie stały się prawdziwymi pieniędzmi?

Prawdę mówiąc, nie wystarcza aby pieniądze były akceptowane jako uniwersalny środek wymiany. Muszą być tworzone i puszczane w obieg przez suwerenną władzę państwową działającą w imieniu i dla dobra wszystkich obywateli. W demokracji, wybrany suwerenny rząd nie może powierzyć należnej mu funkcji tworzenia pieniędzy osobom prywatnym czy instytucjom prywatnym, gdyż równałoby się to udzielenia nie wybranej osobie suwerennej władzy. Co więcej, gdyby prywatna osoba lub instytucja wykorzystywała nowo wytworzone pieniądze dla własnych celów, tak jakby pieniądze te były ich własnością, to czyniłoby z nich fałszywe pieniądze, bez względu na domniemaną legalność działania przyznaną przez współwinny rząd.

W demokracji, jedynie wyłoniony w wyborach rząd może działać w imieniu wszystkich ludzi. Tworzenie pieniądza i kontrolowanie jego obiegu to zadanie rządu podobnie jak administrowanie wymiarem sprawiedliwości. Każdy kto tworzy pieniądze uzurpuje sobie prawo do jednej z funkcji wyłonionego w powszechnych wyborach rządu. Kiedy zastanowimy się nad wpływem gospodarki na życie społeczne człowieka, zobaczymy od razu, że tworzenie pieniądza i kontrolowanie obrotem pieniądza należą do najważniejszych zadań rządu. Konstytucje krajów demokratycznych dają rządom prawo i obowiązek tworzenia pieniędzy oraz regulowania ilości pieniędzy znajdujących się w obrocie. Żaden rząd nie ma prawa zrzekania się tej funkcji na rzecz osób prywatnych czy spółek. Taki krok miałby poważne konsekwencje dla Narodu.

Oto co się dzieje kiedy osoba prywatna lub instytucja tworzy i wprowadza w obieg fałszywe pieniądze. Wyobraźmy sobie na chwilę, że jesteś fałszerzem. I przypuśćmy, że przychodzi do Ciebie biznesmen z prośbą o pożyczkę w wysokości miliona dolarów na budowę fabryki. Kilka ruchów twojej prasy drukarskiej i masz pieniądze do dyspozycji. Pożyczasz je owemu biznesmenowi na procent w wysokości, przypuśćmy 12 procent. Przypuśćmy również w owym czasie wartość produktu krajowego brutto wynosi dziesięć milionów dolarów. Kiedy biznesmen inwestuje swój milion dolarów w budowę fabryki, ludzie zapewniają mu towary i pracę niezbędne do budowy zakładu oraz do zaspokojenia potrzeb robotników zatrudnionych przy jego budowie. Ludzie inwestują część swojej produkcji, w tym przypadku dziesięć procent, w budowę wspomnianej fabryki. Zamiast wykorzystać całą produkcję i zrobić z niej użytek, poświęcają całe dziesięć procent na budowę fabryki. Wydatkowanie nowo tworzonych pieniędzy pozbawia ludzi części ich produkcji.

To Ty, fałszerz, dałeś pieniądze, środek wymiany. Lecz pieniądze muszą być własnością ludzi. Po zakończeniu budowy fabryki, biznesmen jest je winien ludziom. Nawet jeśli był tak głupi by spłacić je z procentem Tobie, fałszerzowi, który nic nie wniósł do budowy fabryki; wciąż jest je winien tym ludziom, których produkcja i praca przyczyniły się do powstania fabryki. To ludziom, nie fałszerzom należy się zwrot pieniędzy wraz z odsetkami. W każdym przypadku gdy pieniądze są tworzone przez osoby prywatne lub instytucje i wykorzystywane tak, jak gdyby były ich własnością (na przykład, poprzez pożyczanie pieniędzy na procent) są fałszywymi pieniędzmi. Prawdziwe pieniądze należą do wszystkich ludzi. Wszelkie pieniądze, które w momencie ich wytworzenia nie są własnością ludzi są fałszywymi pieniędzmi lub“złodziejskimi pieniędzmi”. “Złodziejskie pieniądze” bo pozbawiają ludzi owoców ich pracy. “Złodziejskie pieniądze” gdyż zadłużają ludzi pracy wobec sektora nieproduktywnego.

Fałszerz jest najgorszym gatunkiem kanciarza. Używając swoich fałszywych pieniędzy kradnie, przywłaszcza sobie owoce pracy ludzi. Lecz to nie koniec. Tworząc pieniądze zgodnie ze swoim „widzimisie” i z myślą jedynie o własnych korzyściach, powoduje zamieszanie w gospodarce. Tworząc więcej pieniędzy niż wymaga tego wielkość produkcji, wywołuje inflację i oszczędności robotników tracą na wartości. Kiedy ściąga pożyczki zanim udziela nowych, pieniądz staje się towarem deficytowym co prowadzi do kryzysu. W erze komputerów, rząd nie miałby trudności w tworzeniu pieniędzy i regulowaniu ich ilości tak, aby nigdy nie było inflacji ani kryzysu. Lecz fałszerze tworzą pieniądze zgodnie z ich własnymi, egoistycznymi interesami i gospodarka nigdy nie jest w stanie równowagi. Fałszerstwo jest haniebną i nikczemną zbrodnią, gdyż godzi w podstawy życia społeczeństwa. Jednym z najważniejszych celów jest więc zakazanie fałszerstwa i surowe karanie fałszerzy. Dzięki władzy jaką dają mu jego fałszywe pieniądze, fałszerz uniemożliwia normalne działanie systemu demokracji. Fałszerz staje się władcą Narodu mając jednocześnie w pogardzie wszystkie demokratyczne instytucje. Fałszerstwo to zdrada stanu.

W obecnej erze technologii i automatyzacji, wszystkie fizyczne problemu gospodarcze zostały rozwiązane. System produkcji bez najmniejszego problemu jest w stanie zapewnić wszelkie towary i usługi, jakich potrzebują konsumenci. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zajrzyj do dowolnego supermarketu. Dopóki konsumenci będą mieli pieniądze żeby móc zapłacić, producenci będą oferować swoje towary. Sektor produkcyjny działa tak dobrze, że nie powinniśmy nigdy martwić się kwestiami ekonomicznymi. Gospodarka powinna być najmniejszym z naszych zmartwień. Lecz czy tak właśnie jest? O czym będą rozmawiać nasi politycy podczas kolejnej kampanii wyborczej jeśli nie o gospodarce? Bezrobocie, deficyt, zadłużenie narodowe, potrzeba ograniczenia usług – oto problemy, których w ogóle nie było, gdyby nie fałszerze.

Sam fakt, że problemy te istnieją dowodzi istnienia fałszerzy, którzy nękają naszą gospodarkę. Przy obecnym systemie produkcji, nikt nie powinien martwić się o jutro. Żywność powinna być powszechnie dostępna – tak jak woda, podobnie jak inne dobra i usługi. Jedyna rzecz, która nie działa w naszym społeczeństwie tak jak powinna, to podział pieniądza, rzecz, która jest najprostsza do kontrolowania. Wszystkie nasze bolączki gospodarcze spowodowane są przez fałszerzy i ich fałszywe pieniądze. Oto dlaczego musimy bezlitośnie zwalczać każdego, kto tworzy pieniądze i wykorzystuje je tak, jakby należały do niego. Tacy ludzie są zdrajcami Narodu. Są FAŁSZERZAMI!!!

III

BANKI TWORZĄ PIENIĄDZE

Zarządy Banków nie są wybierane.

Banki działają w interesie bankierów.

Banki tworzą pieniądze.

Pieniądze tworzone przez banki to fałszywe pieniądze.

Przez wiele setek lat, bankierzy z powodzeniem oszukiwali ludzi i ukrywali fakt, że tworzą pieniądze, że byli fałszerzami. Dziś nie jest już tajemnicą, że za każdym razem kiedy bank udziela pożyczki lub dokonuje zakupu papierów wartościowych, pieniądze pożyczane lub wykorzystywane na zakup papierów wartościowych są wytworzone przez bank.

Mam podręcznik ekonomii używany na uniwersytetach amerykańskich w latach 40-tych. Zaprzecza on jakoby banki tworzyły pieniądze. Tym niemniej, kilka lat wcześniej wiosną 1939 roku, Graham Towers będący wówczas Zarządcą Banku Kanady, wypowiedział te oto słowa przed Rządową Komisją d/s Handlu i Bankowości: “Za każdym razem gdy bank udziela pożyczki (lub dokonuje zakupu – papierów wartościowych) tworzony jest nowy kredyt bankowy – nowe depozyty – nowe pieniądze”. I trzy razy powtórzył: “Popełniamy często błąd, wierząc, że banki pożyczają pieniądze swoich deponentów (depozytorów). Wcale tego nie robią”.

Spotkałem wiele podobnych wypowiedzi wiarygodnych osób, które znają banki i sposób ich działania. Można by zacytować całe setki podobnych wypowiedzi. Zadowolimy się jedną z nich, Maurice’a Aillais, laureata Nagrody Nobla w Dziedzinie Nauk Ekonomicznych w roku 1988. Oto co Allais, profesor ekonomii w Szkole Górniczej w Paryżu we Francji, pisze w swojej książce pt.: “Les conditions monetaires d’une economie de marche (Warunki pieniężne gospodarki rynkowej):

“Zasadniczo rzecz biorąc, tworzenie w obecnych czasach pieniędzy z niczego przez system bankowy jest identyczne, nie waham się tego stwierdzić w przypadku tworzenia pieniędzy przez fałszerzy, powszechnie potępianego przez nasze prawa. W zasadzie, rezultat jest taki sam. Różnica polega tylko na tym, kto czerpie zyski”.

Posiadam również tekst wykorzystywany na uniwersytetach kanadyjskich w latach 80-tych L’Economique, Ekonomia, drugie wydanie, McConnel, Pope i Julien). Na stronie 302 tej książki (moje tłumaczenie) czytamy: “depozyty bankowe to pieniądze stworzone przez banki…Szacuje się, że 90% wszystkich transakcji handlowych i finansowych przeprowadza się przy użyciu czeków”. Strona 307 tej samej książki: “Licencjonowane banki mają dwie zasadnicze funkcje. Przyjmują depozyty spółek i osób prywatnych i udzielają pożyczek zwiększając w ten sposób podaż pieniądza”. Strona 308: “…(banki) tworzą pieniądze zwiększając ilość kredytów bankowych, to jest udzielając pożyczek instytucjom i osobom prywatnym…spróbujmy sobie teraz uświadomić, że ta władza zwiększania lub zmniejszania masy pieniądza czyni bank najsilniejszą instytucją finansową systemu”.

Najsilniejszą instytucją finansową jakiej nam potrzeba. Władza ta umożliwiająca bankom, prywatnym instytucjom, tworzenie pieniędzy, a właściwie fałszowanie pieniędzy, daje im status najpoważniejszych instytucji finansowych i najsilniejszych organizacji na świecie lecz równocześnie najbardziej nieuczciwych i przestępczych, jakie istniały kiedykolwiek na naszej planecie. Dzięki swoim fałszywym pieniądzom, banki pozbawiły wszystkich ludzi na świecie owoców ich pracy i korzyści wynikających z postępu technologicznego, będących dziedzictwem poprzednich pokoleń. Banki sprawują kontrolę nad gospodarką i rządami we wszystkich krajach świata. Nie zostały w powszechnym głosowaniu, nie ma żadnego prawnego wytłumaczenia funkcji rządowej jaką sobie przywłaszczyły. A ich rządy są iście szaleńcze. Zamiast pomagać obywatelom, degradują ich, zubożają, poniżają i niszczą. Ponoszą odpowiedzialność za nieszczęścia, wojny, głód i biedę jakie panują w obecnym świecie. Żadna instytucja nie może się im równać pod względem zła i zepsucia. Pod koniec strony 311 wspomnianego powyżej podręcznika czytamy: “W związku z brakiem jakichkolwiek sankcji w świetle prawa bankowego, przypuszczam, że nasze banki muszą być świetnie administrowane”. Skłonny jestem wysunąć jeszcze inną hipotezę: Banki są tak potężne, że są ponad wszelkimi prawami. Nie podlegają żadnym sankcjom, a nawet jeśli, obraca się to na ich korzyść, a ostatecznie przeciwko ludziom.

Wspomniany podręcznik ekonomii mówi o pożyczkach udzielanych przez banki instytucjom i osobom prywatnym. Jednakże, naród kanadyjski jest nawet bardziej zadłużony z związku z pożyczkami udzielanymi przez banki trzem szczeblom rządowym: szczeblowi gminnemu, okręgowemu i federalnemu. Rząd federalny sam z siebie ma dług w wysokości 40.000 milionów dolarów odsetek (lichwy) rocznie z tytułu pożyczki tych fałszywych pieniędzy w sytuacji, kiedy mógł tworzyć pieniądze sam i nie zapłacić ani centa za ich wykorzystanie. Wyobraź sobie płacenie stu dziesięciu milionów dolarów rocznie za pożyczenie “złodziejskich pieniędzy” tak samo bezwartościowych jak “pieniądze monopolistyczne”. A poprzez system podatkowy, robotnicy zmuszani są do ciężkiej pracy w pocie czoła aby umożliwić rządowi spłacenie tych sum wobec kryminalistów uzurpujących sobie rolę twórcy pieniędzy.

W przypadku gdy rząd zaciąga od banków pożyczki i wydaje uzyskane w ten sposób pieniądze, ludzie muszą dostarczać towary i świadczyć usługi, które kupuje rząd. Banki nie wnoszą niczego poza liczbami. Arytmetyka mogłaby być tak samo korzystna dla narodu jak jest obecnie dla banków i zapewnić narodowi wszelkie wartości liczbowe, jakich potrzebuje. Skoro ludzie muszą dostarczać towary i świadczyć usługi, których kupno odbywa się za pomocą tychże wartości liczbowych, szalone wydaje się zmuszać tych samych ludzi do płacenia za nie w formie uiszczania podatków. Dlaczegóż mamy płacić bankom za to, co sami zapewniliśmy rządowi?

Pieniądze pożyczone przez rząd od banków to “złodziejskie pieniądze”. Ten system “fałszywych pieniędzy” nie działa, nigdy nie działał i działać nie będzie. Aż dziwne, że tacy ludzie jak Parlamentarzyści, ekonomiści świeżo po studiach wierzą, że mogą naprawić gospodarkę tak by działała w takim systemie. Nawet nie przychodzi im przez myśl, że powinni zmienić sam system. Nauczono ich w szkołach, że system jest święty. Fałszywe pieniądze tworzone przez banki są ich bożyszczem, a same banki ich świątyniami. Sama wzmianka o zmianie systemu równa się świętokradztwu.

Największym głupstwem jest twierdzenie, jakoby Kanadyjczycy żyli ponad stan i jakoby było to głównym powodem, dla którego rządy są obecnie zadłużone. Chwilka! Aby żyć ponad stan, nasz poziom życia musiałby przekroczyć nasz potencjał produkcyjny. Czyż konsumujemy więcej niż produkujemy? Wszystkie kraje na świecie są zadłużone. Czyż więc we wszystkich tych krajach konsumpcja przewyższa produkcję? Czy konsumują towary zanim zostaną wyprodukowane? Nie żyjemy ponad stan, chyba że towary biorą się z księżyca. To nie tak. Miliony bezrobotnych, zakłady wykorzystujące zaledwie ułamek swoich zdolności produkcyjnych są dowodem na to, że nie żyjemy ponad stan, że wykorzystujemy zaledwie ułamek potencjału wytwarzania dóbr i usług jakim dysponujemy. Jesteśmy ofiarami, a nie winnymi! Prawdę mówiąc, rządy są zadłużone gdyż pożyczają od banków fałszywe pieniądze zamiast tworzyć prawdziwe pieniądze, które byłyby własnością ludzi. Pieniądze te, gdyby były prawdziwe, znajdowałyby się wciąż w obrocie. Nie byłoby potrzeby nakładania na ludzi podatków, aby spłacić pożyczki (lichwę) bankom lub jeszcze komuś innemu.

Jeżeli chodzi o płacenie odsetek bankom, to świetny sposób na zniewolenie ludzi. Fałszywe pieniądze zostały stworzone przez banki i mogłyby zostać zwrócone poprzez zastąpienie ich prawdziwymi pieniędzmi i oddanie ich ludziom. Jednak odsetki (lichwa) nigdy nie powstały i nie można domagać się zwrotu czegoś, czego nie pożyczono czy też nie stworzono, co w ogóle nie istnieje. Ludzie nie mają możliwości tworzenia pieniędzy. Jak mogą spłacić 500 miliardów dolarów długu narodowego, jeżeli tylko niecałe 100 miliardów jest dziełem banków, a cała reszta to tylko narosłe odsetki (lichwa) pobierane przez banki?

Ludzie hodują marchew, ziemniaki, wytwarzają buty, ubrania i inne rzeczy lecz nie wytwarzają pieniędzy. W naszym obecnym niesprawiedliwym systemie, tylko banki mają taką władzę. Prawo to należy odebrać bankom i przyznać je instytucjom rządowym, które będą twórcą prawdziwych pieniędzy i dokonają sprawiedliwego podziału pomiędzy wszystkich ludzi, młodych i starych. Bez żadnych długów, odsetek czy podatków. Prawdziwe pieniądze należy wytwarzać proporcjonalnie do wielkości produkcji.

Aby pokazać co się dzieje w momencie gdy banki wytwarzają fałszywe pieniądze, “złodziejskie pieniądze” używając powszechnego dziś terminu, wróćmy do poprzednich rozdziałów kiedy byłeś fałszerzem. Lecz przypuśćmy teraz, że jesteś mistrzem w swoim fachu – bankierem. Oto przychodzi do Ciebie ten sam biznesmen aby pożyczyć milion dolarów na budowę fabryki. Mogłeś mu pożyczyć milion dolarów w banknotach. Po wielu latach działalności w charakterze fałszerza masz mnóstwo banknotów. Pełne piwnice banknotów. W każdym razie, ludzi, którym wspomniany biznesmen wręczy te banknoty w zamian za towary czy usługi niezbędne do budowy fabryki, nie będą przecież ich trzymać pod poduszką, lecz niezwłocznie zdeponują je w banku, tak więc w krótkim okresie czasu, będziesz miał swoje banknoty z powrotem. A przecież będziesz wciąż ściągał od nich odsetki (lichwę) z tytułu udzielonej przez siebie pożyczki.

Jednak całe to manipulowanie banknotami jest niezręczne i poniżej godności fałszerza Twojej klasy – przecież jesteś teraz bankierem. Jak mówi cytowany powyżej podręcznik ekonomii, prawie 90% transakcji załatwia się czekami. Więc, jako solidny fałszerz najwyższej klasy, zamiast liczyć głupie banknoty, przyznajesz po prostu kredyt biorąc kredyt w wysokości miliona dolarów.

Kiedy biznesmen wychodzi z Twojego banku nie ma w ręku banknotów, lecz po prostu milion dolarów, który może wydać w ten sam sposób. Jego kredyt w Twoim banku pozwoli mu wypisywać czeki do wysokości pobranej pożyczki. A to też są pieniądze, gdyż czeki przyjmowane są jako środek płatniczy za towary i usługi tak samo jak gotówka. To tak jak powiedział Zarządca Banku Kanady “nowiutkie pieniądze”. To są pieniądze tylko, że nie prawdziwe. To są prawdziwie fałszywe pieniądze.

Lecz skąd wziąłeś te pieniądze, które pożyczyłeś kredytobiorcy. Czy są to to pieniądze innych deponentów? Nie. Wszyscy pozostali deponenci wciąż mają swoje rachunki i wypisują czeki. Te pieniądze nie istniały zanim pożyczyłeś je biznesmenowi. To nowiutkie pieniądze. To Twój własny wytwór, fałszerza – specjalisty, bankiera – to Ty stworzyłeś je w zaledwie kilka sekund, z niczego, pociągnięciem ołówka. Jeżeli rzeczywiście chcesz zająć istotną pozycję w elicie nowoczesnych fałszerzy, będziesz musiał mieć filie w każdym zakątku kraju. Cała armia źle opłacanych księgowych będzie całymi dniami, dzień po dniu, tworzyć dla Ciebie pieniądze. Miliony, całe miliardy powstałe z niczego, zwykłym pociągnięciem ołówka lub uderzeniem klawisza komputera. Będziesz miał dużo czasu na knowania wspólnie z innymi bankierami, na uknucie kolejnej wojny czy kryzysu ekonomicznego czy wymyślenie innych zupełnie nowych sposobów na utrzymanie całej ludzkości w biedzie i poniżeniu.

Co dzieje się w momencie, gdy biznesmen wypisuje czek i wydaje swój pożyczony milion? Niewiele. Przypuśćmy, że wypisuje on czek na pięćdziesiąty tysięcy dolarów aby zapłacić kontrahentowi. Kontrahent deponuje czek w banku i stan jego konta wzrasta o kolejne pięćdziesiąty tysięcy dolarów, podczas gdy stan konta biznesmena zmniejsza się o tę właśnie kwotę. Kontrahent też będzie wypisywał czeki i stan jego konta będzie się zmniejszał, podczas gdy stany kont innych będą rosnąć. Łącznie na kontach będzie milion dolarów więcej niż poprzednio pożyczyłeś biznesmenowi. Księgowi w banku będą równoważyć rachunki, proste zadanie w systemie komputerowym.

Podczas gdy dług wobec banku wynosi jeden milion dolarów, kolejny milion dolarów znajduje się w obrocie. Jeżeli gospodarka zagrożona byłaby stagnacją w wyniku braku podaży pieniądza, ten milion dolarów byłby nie lada bodźcem. W przeciwnym razie, te dodatkowe pieniądze spowodują inflację i wzrost cen. Lecz tak czy inaczej, masa pieniądza wzrośnie o jeden milion dolarów, w tym przypadku jeden milion dolarów w fałszywych pieniądzach. Tak czy inaczej to ludzie będą musieli wytworzyć towary i usługi warte jeden milion dolarów.

Lecz Ty, bankier, będziesz żądać płatności tego miliona dolarów. Plus odsetki (lichwa). Kredytobiorca będzie musiał wycofać z obiegu więcej pieniędzy niż tam wprowadzono. Aby biznesmen spłacił swoją pożyczkę, ktoś inny będzie musiał pożyczyć więcej niż milion. W przeciwnym razie, ilość pieniędzy znajdujących się w obrocie spadnie, co spowoduje kryzys w związku z niedostatkiem siły nabywczej, środków wymiany. Wszyscy ludzie będą się coraz bardziej pogrążać w długach tylko po to, by utrzymać się na powierzchni. Czy ta historyjka nie wydaje Ci się znajoma?

Bankier będzie miał coraz więcej władzy. Więcej pożyczek, więcej odsetek (lichwy). Więcej odsetek, więcej pożyczek. Błędne koło tworzy kolejne błędne koło. System, o którym Biblia mówi jako o Bestii wychodzącej z otchłani. System, na czele którego stoją najgorsi z najgroźniejszych, fałszerze.

 

IV

PRAWDZIWE PIENIĄDZE

Celem produkcji jest konsumpcja.

Gospodarka ma służyć konsumentom.

Nowe pieniądze należą do Narodu.

Nowe pieniądze muszą zostać rozdzielone konsumentom.

Tylko legalny rząd może tworzyć prawdziwe pieniądze.

Konstytucja Kanadyjska, Ustawa o Brytyjskiej Ameryce Północnej, Sekcja 91, daje rządowi federalnemu prawo i obowiązek tworzenia pieniędzy dla Narodu i regulowania ich ilości.

Żaden zapis w konstytucji nie daje federalnemu rządowi prawa powierzania tej władzy w części ani całości nikomu innemu. Prawdziwe pieniądze, w momencie powstania, należą do ludzi, gdyż czerpią swoją wartość ze zdolności produkcyjnej oraz konsumpcji ludności. Gdyby nie produkcja, gdyby nie było towarów, które można kupić, pieniądze nie miałyby żadnej wartości. Gdyby nie było konsumentów, produkcja nie miałaby żadnej wartości i pieniądze nie miałyby żadnej wartości. To potencjał produkcyjny i konsumpcyjny ludzi nadaje pieniądzom wartość.

Celem produkcji jest konsumpcja. Zadaniem producentów jest zaspokojenie potrzeb konsumentów. Pieniądze mają ułatwić to zadanie. W prawdziwej demokracji konsumenci określają własne potrzeby. Z tego powodu, w momencie powstania pieniądze muszą zostać równo i sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy wszystkich konsumentów. Posiadasz swój udział w nowo powstałych pieniądzach, ponieważ Ty, jako konsument, przyczyniasz się do powstania pieniądza i jego wartości. Masz prawo do swojego udziału w nowo tworzonych pieniądzach, bez względu na wiek, płeć, wiarę i przekonania polityczne, czy też kolor skóry. Masz prawo do nowo powstałych pieniędzy ponieważ jesteś konsumentem.

W cywilizowanym społeczeństwie konsument jest panem. On decyduje, poprzez sposób w jaki wydaje należne mu pieniądze, co będzie wytwarzać sektor produkcyjny oraz jak w jakiej ilości. W praktyce, rząd mógłby zatrzymać część nowo tworzonych pieniędzy by sfinansować swoje wydatki i prace publiczne zamiast wprowadzać obciążający system podatkowy.

Ponieważ wydatki te czynione byłyby w imię wszystkich konsumentów oraz dla ich dobra, rząd mógłby potrącić część ich udziału pieniężnego i przeznaczyć go na te właśnie wydatki. Lecz wydatki takie należy utrzymać na poziomie niezbędnego minimum. Rząd nie powinien w żadnym razie wyręczać konsumentów w procesie podejmowania decyzji. W demokracji, każdemu przysługuje prawo głosu. A skuteczny głos ma za sobą wsparcie siły nabywczej, pieniądza. Głosujesz zawsze wówczas, gdy wydajesz swój udział pieniężny.

W cywilizacji technologicznej, może istnieć jedynie nieliczna mniejszość producentów obsługujących szybko rosnącą liczbę konsumentów. Producenci stanowią elitę i są wybierani na swoje stanowiska przez konsumentów. Jeżeli wydajesz więcej pieniędzy na samochody, a mniej na podróże to tak, jak gdybyś głosował na producentów samochodów zamiast na turystykę. Jeżeli liczni konsumenci będą wydawać swoje pieniądze w podobny sposób co Ty, to w wyborach wygrają producenci samochodów.Jeżeli, z drugiej strony, wielu konsumentów zapragnie wojny w sąsiednich krajach, zaczną kupować bomby i broń i wybory wygra przemysł zbrojeniowy. Nie sądzę, aby wielu ludzi chciało wojny jeśli musiałoby ją finansować z własnej kieszeni, jeśli mieliby demokratyczne prawo wyboru. Slogan demokratyczny: jeden człowiek, jeden głos należałoby zastąpić innym sloganem: jeden dolar, jeden głos. Oznaczałoby to brak dalszych wojen.

Z ekonomicznego punktu widzenia, społeczeństwo można podzielić na trzy grupy: konsumentów, producentów i rząd. Taki też jest podział pod względem ważności. Przyjrzyjmy się roli, jaką każda z tych grup odgrywa w gospodarce.

Pierwszą i najważniejszą grupą stanowią konsumenci. Każdy jest częścią tej grupy. Grupa ta jest najważniejsza, gdyż ona podejmuje wszystkie decyzje gospodarcze. Konsument wydaje rozkazy producentowi.

Można to w prosty sposób zademonstrować na przykładzie człowieka, który podobnie jak Robinson Crusoe jest odizolowany od świata i musi, jako producent, zaspokoić swoje własne potrzeby konsumenta. Jeżeli jest spragniony, konsument domaga się wody i zmusza producenta do jej poszukiwań. Jeżeli jest głodny, skłoni producenta do wyprodukowania, samemu pożywienia. Jako konsument zadecyduje o rodzaju pożywienia, a jako producent uda się na polowanie, jeśli jako konsument ma ochotę na mięso. O ile nie jest szalony (jak nasze społeczeństwo, którym rządzą fałszerze) nie będzie szukał złota umierając z głodu i pragnienia. Konsument w tym człowieku dyryguje działaniami gospodarczymi a producent musi się tego trzymać.

W naszej, w dużej mierze zautomatyzowanej gospodarce, producenci stanowiący drugą grupę pod względem znaczenia, są bardzo nieliczni. Jednakże ich znaczenie jest gwarantowane. Ich znaczenie, jako grupy, wynika z faktu, że najważniejsza grupa, konsumenci, polegają na nich – wierzą, że spełnią ich potrzeby. Rolą tej grupy jest wypełnianie rozkazów sektora konsumentów bezzwłocznie, całościowo oraz przy minimalnym nakładzie wysiłków i zasobów. Grupa ta musi widzieć w sobie arystokrację na usługach demokracji konsumentów.

Stosunek liczebny tej grupy do grupy konsumentów musi być jak najbardziej zminimalizowany. (By zapewnić pełne zatrudnienie). W przeciwnym wypadku, można zaprzepaścić nie tylko wysiłki, ale co gorsza zasoby. Wszelkie zasoby należy przeznaczyć na zaspokojenie potrzeb konsumentów, a nie tworzenie zbędnych “miejsc pracy”.Jak tylko ludzie nie będą musieli dłużej “zarabiać” pieniędzy aby przeżyć, okaże się, że duża część obecnych zawodów nie tylko przestanie być użyteczna, lecz stanie się wręcz szkodliwa, będzie nadwyrężać zasoby lub zagrażać planecie. Zadaniem sektora produkcyjnego jest wytwarzanie towarów i usług, a nie tworzenie “miejsc pracy”.

Ostatnią i najmniej znaczącą grupą w świecie gospodarki jest rząd. Osoby tworzące tę grupę nie powinny nigdy ingerować w sferę ekonomiczną. Powinny trzymać się roli, która polega na tworzeniu i wprowadzaniu zasad i praw regulujących życie w społeczeństwie oraz mających na celu przestrzeganie praw wszystkich jego członków. Powinny mieć się na baczności przed tymi, którzy wykorzystują biednych i słabych, na przykład, poprzez pożyczanie pieniędzy i ściąganie odsetek. Rządy mają prawo do zaspokajania swoich potrzeb ekonomicznych, jednak dopiero po zaspokojeniu potrzeb konsumentów. Nie powinny zagarniać pieniędzy konsumentów i płacić zamiast nich. Byłaby to najgorsza możliwa forma tyranii.

Konsument ma prawo do swojego udziału w zasobach pieniężnych, podejmowania decyzji oraz płacenia samemu za własne potrzeby. W przeciwnym wypadku, mielibyśmy do czynienia ze śmieszną sytuacją: Rząd podejmuje decyzję o zaspokajaniu potrzeb medycznych ludzi, gdyż ludzie są zbyt biedni by płacić za nie samemu. Tak więc, rząd przejmuje szpitale. Po kilku latach, rząd skarży się na brak pieniędzy i zamyka szpitale. Społeczności, które dysponowały szpitalami i mogły zapewnić odpowiednią opiekę lekarską przed przejęciem szpitali przez rząd, pozostają bez niczego. Rządy nie powinny mieć nic do powiedzenia w kwestii gospodarki. Powinno być to domeną konsumentów i producentów. Rządy nie są kompetentne w kwestiach związanych z przemysłem, rolnictwem, handlem, edukacją, budownictwem mieszkaniowym. Rządy nie powinny udzielać dotacji, grantów ani innych bodźców aby stymulować działalności jakichkolwiek dziedzin gospodarki. To także byłoby pozbawieniem konsumenta należnego mu prawa wyboru. Pozwólmy konsumentowi decydować jaką dziedzinę gospodarki pragnie wspierać i niech robi to sam wydając swoje pieniądze wedle własnego uznania. Rząd nie ma prawa wydawać pieniędzy konsumentów. Byłoby to zwykłą kradzieżą, a kradzież jest zawsze złem. To, do czego rządy są zobowiązane to tworzenie wystarczającej ilości pieniędzy i zapewnianie ich konsumentom w odpowiedniej ilości, tak by mogli wysuwać wobec producentów żądania zaspokojenia ich potrzeb. Konsument musi mieć możliwość żądania wszelkich dóbr i usług jakich potrzebuje i jakie sektor produkcyjny może mu zapewnić.

Kiedy pieniądze będą odpowiednio rozdzielane pomiędzy konsumentów, nastąpi pozytywna zmiana w życiu społecznym ludzi. Towary i usługi są prawdziwym bogactwem ludzi, podczas gdy pieniądze są tylko znakiem, symbolizują bogactwo. Przy rozdzieleniu wytworzonych pieniędzy zgodnie z produkcją, konsumenci mieliby zawsze wystarczającą ilość pieniędzy by nabyć bogactwa. Ludzie pracowaliby dla bogactw, a nie dla bezwartościowego symbolu. Ludzie nie musieliby gromadzić pieniędzy, tak jak nie gromadzą zapasów wody – każdy bowiem ma w domu bieżącą wodę. Nie słyszymy o ludziach, którzy kradliby wodę lub zabijali dla wody. A jednak, ze wszystkich bogactw jakie posiadamy, woda jest jednym z najcenniejszych.

Większość problemów społecznych wynika z żądzy fałszerzy, którzy, w pogoni za władzą, odmawiają ludziom należnego im prawa do pieniędzy; w rezultacie, wszyscy pracują by zdobyć pieniądze, a nie towary, które pieniądze tylko symbolizują. Sztuczny niedobór pieniądza w rękach konsumentów skłania ich do desperackich wysiłków mających na celu zdobycie tej siły nabywczej, bez której nie mogą żyć. Jeśli masz ochotę na pokaz dobrej walki, rzuć jedną kość pomiędzy pięć wygłodniałych psów.

W społeczeństwie cywilizowanym, każdy dostaje to, co mu się słusznie należy, jego działkę pieniędzy. Nie ma potrzeby kraść ani zabijać żeby zdobyć pieniądze. Dlaczego dawać jedną kość pięciu wygłodniałym psom, kiedy mamy dostęp do niewyczerpywalnych zasobów?

V

GOSPODARKA PRAWDZIWEGO PIENIĄDZA

Za pomocą nowych pieniędzy można sfinansować nowy most.

Pieniądze muszą reprezentować prawdziwe bogactwo.

Na budowę nowego mostu banki nie wydały ani centa.

Ludzie płacą za most budując go.

Po wielu wiekach rządów fałszerzy, nie należy się dziwić, że gospodarka działa tak, jak oszalały koń, pędzący na oślep, wpadający na przeszkody, nagle zatrzymujący się, a następnie ruszający w te pędy w odwrotnym kierunku. Jednocześnie, mamy do czynienia z cierpieniem całej rasy ludzkiej i jest kwestią czasu, powiedziałbym bardzo krótkiego okresu czasu, kiedy nasza planeta nie będzie w stanie utrzymać człowieka przy życiu. Kiedy środowisko dość już cierpi na skutek szaleństw człowieka, obróci się w końcu przeciwko niemu.

Tym, co wydaje się najbardziej zagrażać rasie ludzkiej jest koncentracja władzy, która czyni nas zależnymi od wielkiego przemysłu i od niego uzależnia zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb. Jakiś kataklizm może zniszczyć przemysł i pozostawić ludzi bez środków do życia, bezbronnych wobec wrogich żywiołów natury.

Na szczęście, po lekturze tej książki, na pewno postarasz się, by fałszerzom odebrać kontrolę nad gospodarką i całym naszym życiem. Uwolniony z pęt finansowych, szybki rozwój wiedzy technologicznej w połączeniu z szybkim wzrostem demograficznym, odsłoni nieznane dotąd zasoby, które umożliwią planecie utrzymanie miliardów ludzi więcej niż obecnie oraz skolonizowanie kosmosu. Możemy snuć przypuszczenia, że za kilka tysięcy lat, będących zaledwie chwilką w historii całego wszechświata, przestrzeń międzyplanetarna będzie wypełniona tysiącami wytworzonych przez człowieka planet lub miast kosmicznych, zasiedlonych czterdziestoma, pięćdziesięciomamiliardami mieszkańców, których liczba będzie się podwajać co trzydzieści lat.

Tymczasem, spójrzmy jak gospodarka funkcjonowałaby w systemie prawdziwego pieniądza i porównajmy to z obecną sytuacją, gdy mamy do czynienia z systemem fałszywych pieniędzy. Po pierwsze, spójrzmy na finansowanie projektów inwestycyjnych. Weźmy dla przykładu budowę mostu, a dokładniej, rozważaną budowę mostu przez Cieśninę Northumberland, łączącego New Brunswick z Wyspą Księcia Edwarda.

W obecnym systemie fałszywych pieniędzy, grupa przedsiębiorców, konsorcjum, wspieranych przez rząd, zapewni finansowanie inwestycji. Oto z grubsza jak będzie to wyglądać:

Przedsiębiorcy, wnoszący jakieś zabezpieczenie, zaciągną z banków pożyczki – pożyczą fałszywe pieniądze niezbędne do budowy mostu. Bez względu na sposób, w jaki zdobyte zostaną pieniądze, mieszkańcy Kanady będą musieli dostarczyć materiał, zapewnić pracę i usługi niezbędne do budowy mostu. Zawsze, gdy pieniądze są wprowadzane w obieg, ludzie muszą dostarczać towary i świadczyć usługi, które można nabyć za te pieniądze. Ludzie, zamiast korzystać z wytworów swojej pracy, poświęcą jej część na budowę mostu. W zamian, będą mieli most, który ułatwi podróżowanie pomiędzy wyspą a kontynentem.

Lecz fałszerze widzą to zupełnie inaczej. Mimo, że nie wnoszą niczego do budowy mostu, myślą, że użyczając fałszywych pieniędzy są w jego posiadaniu. Tak więc, będą pobierać opłaty za most – zwane odsetkami (lichwę). Konsorcjum będzie usiłowało ściągnąć od ludzi te opłaty plus pieniądze wprowadzone do obiegu w celu budowy mostu.

Jeśli okaże się to niemożliwe, jeśli ludzie nie będą w stanie zwrócić pieniędzy, które wprowadzono w obieg na początku, konsorcjum zbankrutuje. Lecz fałszerze nie zaprzestaną pobierania opłat. Inwestycję przejmie rząd – właściwie nie tyle sam most, co dług i obciąży ludzi podatkami aby uiszczać opłaty należne fałszerzom. Zgodnie z porozumieniem zawartym z fałszerzami, rząd uznaje, że wszelka własność w Kanadzie należy do fałszerzy i opłaty od niej należą się fałszerzom. Oto dlaczego ogół zadłużenia wobec fałszerzy (dług całego kraju, prowincji, gmin, przedsiębiorstw oraz osób indywidualnych) jest mniej więcej równy ogółowi majątku narodowego.

Wysokość opłat, odsetek, podobnie jak wielu innych rzeczy, zależy od decyzji fałszerzy. Może to być zaledwie 5% lub nawet 20%. Lecz nawet gdyby wynosiła ona tylko jedną dziesiątą procenta, wciąż byłaby to oszałamiająca kwota przekraczająca 50 milionów dolarów rocznie za usługę, stworzenia pieniędzy, którą powinna zapewnić instytucja rządowa, urząd kredytowy za mniej niż 1 milion. I to w należyty sposób, nie tak jak teraz.

W systemie prawdziwych pieniędzy, rząd, po zatwierdzeniu projektu, zleciłby urzędowi kredytowemu utworzenie kredytu w wysokości kosztów budowy mostu, powiedzmy 800 milionów dolarów. Kredyt ten pochodziłby z tego samego źródła, z którego pieniądze bierze fałszerz, t.j., z wyliczeń matematycznych. Arytmetyka może być źródłem pokaźnych kwot dla rządowego urzędu kredytowego, tak samo jak dla fałszerzy. Rząd ogłosiłby przetarg i wybrał wykonawcę.

W miarę postępu prac, rząd wypisywałby czeki dla wykonawcy zgodnie z raportami o stanie zaawansowania prac inżyniera rządowego. Po ukończeniu 10% prac, wykonawca dostałby czek na 80 milionów dolarów. Po zdeponowaniu przez niego tej sumy w banku, saldo jego konta wzrosłoby o 80 milionów, podczas gdy saldo konta rządowego zmniejszyłoby się o tę samą sumę. Z kolei, wykonawca wypisywałby czeki aby płacić swoim pracownikom, podwykonawcom i opłacać inne wydatki. Jego saldo uległoby zmniejszeniu, zwiększyłoby się natomiast saldo jego wierzycieli.

Ludność dostarczałaby rzeczy niezbędnych do budowy mostu oraz rzeczy, których potrzebowaliby budowniczowie mostu za pieniądze, które dostają z tytułu wynagrodzenia. Cała ludność płaciłaby za most dostarczając dobra i świadcząc usługi niezbędne do budowy mostu.

Po ukończeniu mostu, saldo rządowego konta kredytowego utworzonego dla budowy mostu równałoby się zeru. Księgowy Banku Kanady sprawdziłby, czy pieniądze wydano zgodnie z ich przeznaczeniem, a następnie odwrócił kartę i zamknął księgę.

Most został ukończony. Na jego budowę ani rząd, ani banki nie wydały ani centa. To ludzie płacili za jego budowę w miarę postępu prac. Mają teraz most i mogą poszczycić się swoim dziełem. Nowy most jest cennym nabytkiem Kanady. Został wybudowany rękoma Kanadyjczyków. Nie trzeba za niego płacić żadnych opłat. Żadnych podatków. Żadnych odsetek (lichwy).

To samo dotyczy się projektów inwestycyjnych. Ludzie muszą dostarczać towary i zapewnić robociznę niezbędne dla realizacji projektu. Po ukończeniu projektu, należy on faktycznie do ludzi, nie do fałszerzy. Fałszerze nie zapewnili nic poza liczbami. Zawsze kiedy przedsiębiorca lub inna osoba zaciąga pożyczkę z banku, powstają nowe pieniądze i ludność musi dostarczać towary i świadczyć usługi, które można kupić za te pieniądze. Spłata pożyczki należy się ludności, a nie bankom. Użyczając fałszywych pieniędzy, bank zagarnął produkcję ludności. Tak więc, ludność została pozbawiona części swojej produkcji. Należy się jej odszkodowanie.

Zdrowy rozsądek mówi nam że, ponieważ za każdym razem gdy bank udziela pożyczki, tworzy on nowe pieniądze, za które można nabyć towary i usługi zapewniane przez ludność, to właśnie ludzie są prawowitym właścicielem nowo tworzonych pieniędzy, a wszelkie odsetki czy spłaty kapitału właśnie im się należą. Spłata odsetek i kapitału to 300 dolarów miesięcznie dla każdego obywatela – mężczyzny, kobiety i dziecka.

Ponieważ ludzie musieli zapewnić produkcję dla zakładów przemysłowych, jest rzeczą oczywistą, że część zysku z produkcji przemysłowej prawnie im się należy. Każdy ma prawo do dywidendy z produkcji krajowej, ponieważ kraj zbudowali nasi przodkowie, którym nigdy nie zwrócono części ich pracy jaką włożyli w budowę tych zakładów. To ogromna niesprawiedliwość, że spółki i korporacje oddają część swoich zysków bankom, kiedy ta część należy się ludziom.

Cóż to za niesprawiedliwy i przestępczy system, który pozwala fałszerzom, którzy wnoszą tak niewiele do gospodarki, rościć sobie prawo do całego majątku wszystkich ludzi i jeszcze pobierać opłaty za jego użytkowanie od jego prawowitych właścicieli.

VI

PRAWDZIWE PIENIĄDZE I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Każdy ma prawo do swojej części zasobów naturalnych.

Każdy ma prawo do udziału w wiedzy technologicznej i postępie, które przejęliśmy od poprzednich pokoleń.

Każdy powinien móc korzystać z przyrostu potencjału produkcyjnego osiągniętego dzięki podziałowi pracy i organizacji społecznej.

Każdy ma prawo do dywidendy narosłej od jego udziału w kapitale wniesionym przez poprzednie i obecne pokolenia w tworzenie i rozwój przemysłu.

Pomimo wielu przeszkód i kłód rzucanych przez fałszerzy, przemysł osiągnął taki poziom wydajności produkcyjnej, że jest w stanie zaspokoić wielokrotność obecnych potrzeb ludności świata. Jeżeli na świecie są jeszcze tacy, którzy cierpią głód czy nawet umierają z głodu to nie z braku fizycznych możliwości zaspokojenia ich potrzeb, lecz wskutek braku zdrowego rozsądku fałszerzy, którzy rządzą gospodarką i polityką narodów. Przy dzisiejszym, niespójnym systemie “złodziejskich pieniędzy”, pozwala się na niszczenie żywności w magazynach, podczas gdy ludzie tuż obok umierają z głodu. Za taką głupotę nie należy winić ludzi w ogóle – wszystko jest wynikiem skupienia kompetencji tworzenia pieniędzy w rękach żądnych władzy i oszalałych fałszerzy.

W systemie prawdziwych pieniędzy, nowe pieniądze byłyby rozdzielane pomiędzy konsumentów, nikt więc nie umierałby z głodu pośród obfitości dóbr. Jednak w krajach uprzemysłowionych, stanowiłoby to zaledwie nieznaczną część dywidendy należnej każdemu obywatelowi od urodzenia do śmierci. To przez pracę człowiek nabywa prawa do własności. Jeżeli ktoś jest w lesie i zetnie drzewo na opał, drewno na opał będzie jego własnością. Jeżeli z kolei ja kupię trochę tego drewna i zrobię z niego węgiel drzewny, ten węgiel będzie należał do mnie.

Lecz jeśli to praca daje prawo do własności, społeczeństwu przysługuje nadrzędne prawo do zasobów naturalnych i prawa tego nie można przenieść na pewne uprzywilejowane jednostki ze szkodą dla innych. Społeczeństwo ma nadrzędne prawo do lasu oraz do wszelkich rosnących w nim drzew i mimo, że może go użyczyć osobie prywatnej dając mu partię drewna, nie zrzeka się przecież swojego prawa. Każdy obywatel ma swój udział w prawie własności do lasu i jeżeli będziesz brał z niego drewno na opał, musisz pamiętać, że drzewa te nie są Twoje bezwarunkowo, lecz mają przyczyniać się do dobra społeczeństwa. Masz prawo własności do swojej partii drewna, lecz Twoje prawo nie zastępuje powszechnego przeznaczenia zasobów naturalnych ziemi, które muszą utrzymać przy życiu ludzi i inne stworzenia. Przez sam fakt istnienia, każdy obywatel ma właściwe mu prawo do udziału w zasobach naturalnych. Jedynym sposobem, w jaki społeczeństwo może uznać to prawo jest oddanie człowiekowi części należnych mu zysków otrzymywanych z eksploatacji tych zasobów. Zasoby te to, powietrze, światło słoneczne, woda, ziemia, lasy, rzeki, morza, dzika przyroda, itp. Każdy człowiek musi korzystać z eksploatacji tych zasobów.

Zasoby te można uznać za ogromny kapitał, a każdego człowieka za kapitalistę. W wyniku eksploatacji zasobów, część zysków, zwana dywidendą, wypłacana jest kapitalistom, właścicielom kapitału. Mimo, że niektóre osoby prywatne mogą nabyć prawa do zasobów naturalnych by nimi zarządzać, każdy człowiek wciąż zachowuje właściwe mu prawo do tych zasobów. Tak więc, prywatni właściciele muszą dzielić część swoich zysków z prawdziwymi kapitalistami, prawdziwymi właścicielami, wszystkimi ludźmi. Oznacza to, że gdy firma nabywa las, otrzymuje wyłączne prawo do zarządzania terenem. Prawdziwe bogactwo, las i drewno, pozostaje jednak własnością ludzi.

Pracownik i zarządzający również mają prawo do wynagrodzenia za swoją pracę. Osoby te otrzymają wynagrodzenie w dodatku do dywidendy. Ponieważ to praca daje prawo własności, pracownik musi być uczciwie wynagradzany za swoją pracę. Jako kapitaliście należy mu się również dywidenda. Owoce pracy należą do pracownika. Jednak produkcyjność pracownika wzrosła wielokrotnie dzięki organizacji społecznej pozwalającej na podział pracy. Podział pracy umożliwia jednemu pracownikowi zająć się tylko jednym zajęciem podczas, gdy potrzeby w innych dziedzinach będą zaspokojone przez pracę innych. Łączna produkcyjność pracowników jest znacznie wyższa, niż gdyby każdy wykonywał wszystkie czynności tylko dla siebie i swojej rodziny. Ten wzrost produkcyjności spowodowany organizacją społeczną nie należy do żadnego pracownika. Należy do społeczeństwa jako całości, a jego owoce należy rozdzielić pomiędzy wszystkich konsumentów. Pewien procent zysków przemysłu musi być przekazywany do Biura Kredytowego jako część korzyści ze zwiększonej produkcyjności, która należy się wszystkim.

Jeśli chodzi o czynniki produkcyjne, są również nauki, wiedza technologiczna, którą odziedziczyliśmy po poprzednich pokoleniach. Nikt nie może stwierdzić, że ten postęp należy wyłącznie do niego. Z drugiej strony, każdy żyjący teraz człowiek jest spadkobiercą postępu i ma prawo do udziału we wzroście produkcyjności, którą postęp ten powoduje. W niektórych dziedzinach przemysłu produkcyjność, przy niezmienionych nakładach pracy, wzrosła tysiąckrotnie w porównaniu do sytuacji przed kilkoma wiekami. Jest to jeden z głównych czynników produkcyjnych. Mamy zatem trzy czynniki, które odpowiadają za dużą część produkcyjności. Czynniki te, czyli zasoby naturalne, organizacja społeczeństwa oraz postęp naukowy i techniczny, w równy sposób należą do wszystkich członków społeczeństwa. Część wartości produkcji odpowiadająca tym czynnikom musi zostać przekazana Krajowemu Biuru Kredytowemu w celu dystrybucji wszystkim konsumentom jako dywidendę.

Inny ważny czynnik produkcyjności przemysłu wynika z oszczędności indywidualnych ludzi, które są w ten przemysł inwestowane. Oszczędności te umożliwiły budowę zakładów produkcyjnych, zakup maszyn i narzędzi oraz finansowanie samej produkcji. Właściciele oszczędności mają z pewnością prawo do zysku ze swoich inwestycji.Ale kim są ci inwestorzy? Gdy przemysłowiec idzie do banku i pożycza 200 milionów dolarów na zbudowanie zakładów przemysłowych, bank tworzy pieniądze na tę inwestycję. To jednak cała społeczność poświęca się, by dostarczyć towary i usługi, które zostaną za te pieniądze zakupione, umożliwiając w ten sposób założenie zakładów. Przemysłowiec kieruje przedsięwzięciem, ale to społeczność inwestuje. Przemysłowiec wydaje pieniądze pożyczone z banku, a te pieniądze należą do ludzi.

Gdy spoglądamy dziś na sektor przemysłowy, okazuje się, że ponad 98% zakładów zostało założonych i eksploatowanych dzięki kredytom bankowym, które w istocie stanowią pieniądze ludzi. Innymi słowy, ponad 98% przemysłu należy do ludzi. Ludzie muszą otrzymać dywidendę z rozwoju przemysłu, ponieważ to oni są spadkobiercami inwestorów, którymi są obecne i przeszłe pokolenia ludzkości.

Możemy spojrzeć na produkt krajowy brutto i oszacować wartość czynników włożonych w jego wyprodukowanie. W przyszłości statystycy opracują dokładniejsze metody wyznaczania wartości, jednak podane tu szacunki są wystarczająco dobre i poprawne odzwierciedlają sposób podziału bogactwa tworzonego przez przemysł: bogactwa naturalne = 10%; postęp naukowy i techniczny = 50%; podział pracy i specjalizacja osiągnięta dzięki organizacji społecznej = 10%; praca i zarządzanie = 10%; inwestycje w przemysł dokonywane przez całe społeczeństwo = 18%; inwestycji w przemysł dokonywane przez przemysłowców z ich własnych oszczędności = 2%; łącznie 100%. Aby podział tworzonego bogactwa był sprawiedliwy, 10% należy się pracownikom i zarządzającym; 2%- inwestorom z tytułu ich własnych oszczędności; natomiast 88% powinno zostać podzielone pomiędzy wszystkich konsumentów. W ostatnim roku wartość produktu krajowego brutto Kanady wyniosła około 710 miliardów dolarów. Z tego 88%, czyli 625 miliardów, powinno zostać oddane konsumentom jako dywidenda. Każdy z 27 milionów konsumentów miałby prawo do dywidendy w wysokości 23.140 dolarów rocznie, czyli 1930 dolarów miesięcznie.

Dywidenda ta należy się i musi zostać oddana każdemu obywatelowi żyjącemu w kraju zupełnie bezwarunkowo. Nie ma znaczenia, czy pracowałeś, czy nie, czy byłeś chory, czy zdrowy, młody czy bardzo stary. Należy ci się dywidenda. Masz absolutne prawo otrzymać własną dywidendę.

Byłaby to duża zmiana w stosunku do obecnego, szalonego systemu, w którym musisz coś robić lub czegoś unikać, aby mieć prawo żyć. Jeśli pracujesz, otrzymujesz wynagrodzenie. Jeśli nie pracujesz, możesz otrzymać zasiłek dla bezrobotnych lub świadczenia społeczne. Jeśli jesteś chory, możesz otrzymać zwolnienie lekarskie lub rentę inwalidzką. Jeśli jesteś wystarczająco stary, możesz otrzymać emeryturę. Musisz spełniać arbitralnie wyznaczone warunki, aby kwalifikować się, by otrzymać coś, co bezwarunkowo ci się należy.

Słyszę już wielkie krzyki i protesty ze strony oszustów, którzy gardzą innymi ludźmi i chcieliby związać ich wszelkimi możliwymi warunkami, zanim daliby im prawo do życia. Oszuści ci chcą wolności dla siebie, ale nie dla innych.

Czy otrzymałeś za ostatni rok dywidendę w wysokości 1930 dolarów miesięcznie? Czy każde z Twoich dzieci otrzymało należną mu dywidendę w wysokości 1930 dolarów miesięcznie? Jeśli nie otrzymałeś tego, co Ci się zgodnie z prawem należy jako udział w postępie cywilizacyjnym, to znaczy, że ktoś Cię obrabował. Tym kimś jest fałszerz.

A co z Biurem Kredytowym, które tworzyłoby nowe pieniądze i otrzymywałoby dywidendy od przemysłu w celu przekazania ich konsumentom? Byłoby organem administracji rządowej, podobnie, jak Ministerstwo Sprawiedliwości. Równie dobrze funkcję tę pełnić mógłby Bank of Canada lub Biuro Rezerw Federalnych, gdyby instytucje te zaczęły służyć ludziom, zamiast ochraniać fałszerzy.

VII

NIECH ZWYCIĘŻY LUDZKOŚĆ

Fałszerze pracują dla diabła.

Fałszerze są przeciwnikami ludzkości.

Możemy walczyć z fałszerzami i wygrać.

Niech wygra ludzkość.

Fałszerze są absolutnymi władcami świata. Kontrolują i kierują wszystkimi rządami na świecie. Mają władzę ekonomiczną i prowadzą gospodarkę od kryzysu do chaosu. Ich polityka prowadzi do kompletnego zniszczenia zasobów naturalnych i zatrucia środowiska. Z punktu widzenia ochrony środowiska Ziemia znajduje się w stanie totalnej katastrofy. Nigdy dotąd w historii planety tak wiele gatunków roślin i zwierząt nie wymarło w tak krótkim czasie. A najgorsze dopiero przed nami. Sama rasa ludzka jest zagrożona szaleństwami fałszerzy.

Ze społecznego punktu widzenia rzeczy mają się jeszcze gorzej. Środki masowego przekazu, znajdujące się całkowicie pod kontrolą fałszerzy, promują całkowitą degradację osoby ludzkiej. Codziennie gloryfikuje się wszelkiego rodzaju zbrodnie i wykroczenia. Człowiek ukazywany jest jako groźne, drapieżne zwierzę, które stale tropi swoich pobratymców, wróg każdej swojej ofiary.

Osoby zajmujące najwyższe stanowiska, które udają, że rządzą ludźmi, są przez fałszerzy specjalnie dobrane spośród najbardziej kryminalnego elementu. Bez przerwy do władzy dochodzą tacy ludzie, jak Lenin, Stalin, Hitler, czy Pol Pot. Również teraz tacy, jak Chretien i Clinton i inni ich pokroju tylko czekają na właściwą okazję. Czy zatem los ludzkości jest już przesądzony? Czy obecny stan rzeczy będzie trwał, bez żadnej przeciwstawnej reakcji, aż do unicestwienia ludzkości? Czy nie możemy nic zrobić, by obronić się przed najstraszliwszą tyranią na świecie?

Na szczęście możemy coś zrobić. Potęga fałszerzy opiera się na bardzo kruchych podstawach. Ich sukces bierze się z niewiedzy ludzi na temat fałszerstw oraz nieuczciwości ludzi godzących się ich wspierać sądząc, że leży to w ich interesie. W miarę jednak, jak sytuacja stale się pogarsza, coraz więcej ludzi dostrzega światło. Spędziłem ostatnio cały tydzień w Ottawie, spotykając się z parlamentarzystami i przekonując ich, by odebrali prawo tworzenia pieniędzy licencjonowanym bankom i przekazali je rządowi federalnemu. Byłem naprawdę zdziwiony, że kilku parlamentarzystów było przeciw takiemu posunięciu. Nikt nie zaprzeczał, że obecnie pieniądze dla społeczeństwa tworzą banki. Bardzo nieliczni zaprzeczali, że znajdujemy się w bardzo złej sytuacji. Większość parlamentarzystów uważa, że walka o odebranie bankom władzy tworzenia będzie bardzo trudna i małe są szanse na jej powodzenie. Takie defetystyczne podejście jest rzeczywiście nieco zniechęcające, lecz mimo to stanowi odzwierciedlenie wielkiego postępu w stosunku do sytuacji sprzed kilku lat, gdy parlamentarzyści zaprzeczali, by bankierzy byli fałszerzami. Powiedzieć, że oddziały wroga wahają się, to za mało. Są gotowi zmienić swoje pozycje i bardzo mało trzeba, by ich zatrzymać.

Teraz wszystko zależy od Ciebie i mnie. W miarę, jak sytuacja będzie dalej się pogarszać, a z pewnością tak będzie, coraz więcej ludzi zacznie poszukiwać rozwiązania. Dla dobra ludzi należy odebrać fałszerzom prawo tworzenia pieniędzy i oddać je ludziom za pośrednictwem administracji rządowej. Akceptując fałszywy banknot zawsze popełniamy ten sam błąd: banknot fałszywy bierzemy za autentyczny. Przez całe stulecia ludzie przyjmowali pieniądze bankierów sądząc, że są to prawdziwe pieniądze. Gdy tylko ludzie na świecie dowiedzą się, że banki nieuczciwie korzystały z ich ignorancji, przestaną akceptować fałszywe pieniądze jako prawdziwe. Musimy powiadomić jak najwięcej ludzi o fałszerzach. Na całym świecie istnieją organizacje, które od lat informują o tym. Jedna z najbardziej skutecznych, to Pilgrims of Saint Michael, 1101 Principale, Rougemont, Quebec, Kanada J0L, 1M0. Ruch ten istnieje od 1935 roku i publikuje periodyk (Journal) Vers Demain od 1939 roku. Prenumerata ich angielsko-języcznego magazynu Michael kosztuje jedynie 20 dolarów (can) za cztery lata.

Podobnie, jak inni oszusci, lecz najbardziej ze wszystkiego fałszerze obawiają się demaskacji. O tym właśnie jest ta mała książeczka. Właśnie z tego powodu zostanie najpewniej zignorowana przez środki masowego przekazu. Co najwyżej media postarają się ją ośmieszyć, udając, że porównanie wytwarzania pieniędzy przez banki z pracą fałszerzy jest naciągane i nietrafne. Nie będą jednak w stanie zaprzeczyć ani jednemu zdaniu z tej książki, ponieważ są one wszystkie prawdziwe. Można podważać prawdę, lecz nie można jej zaprzeczyć. Najlepszym sposobem zdemaskowania fałszerzy jest dostarczenie tej książeczki do jak największej ilości ludzi. Na każdą książkę zakupioną po pełnej cenie, wydawca wyśle jeden darmowy egzemplarz komuś wpływowemu.

Jeśli każdy czytelnik sprawi, by przeczytało ją dwóch jego przyjaciół, ilość czytelników zacznie narastać lawinowo i książeczka ta dotrze do szerokich kręgów. Jednak czasu jest niewiele, a szkody powodowane codziennie przez fałszerzy są coraz większe. Nadszedł czas działania. Z Twoją pomocą fałszerze zostaną zdemaskowani i stracą poparcie, jakim się obecnie cieszą dzięki ignorancji mas. Wiedza i determinacja odważnych ludzi może pokonać barierę ignorancji mas.

Zabierajmy się więc do pracy. I niech zwycięży ludzkość!

VIII

JUBILEUSZ

Wszystkie obecne długi, powstałe przy pomocy pożyczek fałszywych pieniędzy, są oszukańcze.

W dniu Jubileuszu wszystkie długi zostaną wymazane.

Trzeba odebrać bankom władzę tworzenia pieniędzy.

Korzyści osiągnięte w oszukańczy sposób zostaną skonfiskowane.

“Będziecie święcić pięćdziesiąty rok,

oznajmicie wyzwolenie w kraju dla wszystkich

jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz”.

(Księga Kapłańska, 25, 10)

Wkrótce nadejdzie rok 2000, rok wielkiego jubileuszu. Będzie to czas wielkiej radości. Ogłoszone zostanie wyzwolenie dla wszystkich. Obalone będzie niewolnictwo.Nowoczesną formą niewolnictwa, najbardziej okrutną i godną pogardy z wszystkich, jest niewolnictwo finansowe. Całe narody dźwigają jarzmo długów. W dawnych czasach właściciele niewolników czerpali korzyści z ich pracy, lecz w zamian zapewniali pożywienie i ochronę. Współcześni właściciele niewolników finansowych odbiorą swoje odsetki (lichwę) i zyski nawet, jeśli spowoduje to głód milionów ludzi, i nawet palcem nie kiwną, by tego uniknąć. Moc finansów jest właśnie tą straszną bestią, o której wspomina Apokalipsa (13:11). Co roku poświęca miliony ludzi na ołtarzu Mamony za pomocą czystek, chorób, wojen. Ta moc, pisał Pius XI w encykliceQuadragesimo Anno, skupiona jest w rękach niewielu osób. Bez ich pozwolenia nikt nawet nie śmie oddychać.

Wysyłamy 10 miliardów dolarów rocznie do Afryki jako pomoc w złagodzeniu panującego tam głodu. W tym samym czasie pożyczkodawcy odbierają z Afryki dziesiątki miliardów dolarów odsetek. W ostatnich latach władzy komunistycznej, Polska musiała eksportować dwie trzecie swojej produkcji, aby swoją krwawicą spłacić LICHWIARZOM długi. W tym czasie Polacy głodowali. (obecnie również).

Jednak Bóg chce, by wszyscy ludzie byli wolni, Niech żyje Jubileusz! Wszyscy mieszkańcy Ziemi zjednoczą się i obalą współczesne niewolnictwo.

Niech rządy zabiorą bankom władzę tworzenia pieniędzy!

Niech wszystkie długi zostaną wymazane na wielki Jubileusz roku 2000! Dziękujemy Bogu za ten Jubileusz.

Powstanie Banku Anglii

Dodaj komentarz

W historii daje się zauważyć pewna prawidłowość, polegająca  na tym, że wędrówki bankierów oraz lokalizacja centrów finansowych jest ściśle związana z polityką międzynarodową. W połowie XVI wieku wielki kapitał międzynarodowy skupia się głównie w Antwerpii, należącej wówczas do Hiszpanii. Nieco później,  jego centrum przenosi się do Amsterdamu, gdzie w 1609 roku powstaje Amsterdamsche Wisselbank ([5] str. 49). Rok 1690 jest świadkiem zakończenia jednej z wojen domowych w Anglii, w wyniku czego prawowity król Jakub został wygnany, zaś władzę w tym kraju objął Wilhelm III Oranżysta.

Wraz z jego wstąpieniem na tron angielski stabilizuje się  opcja kapitalistyczna , która przybyła z Holandii. Jednak prawdziwa przyczyna sprowadzenia Wilhelma ujawniła się cztery lata później w 1694 r ([2] str. 30).  W tymże roku grupa międzynarodowych bankierów pod przewodnictwem Williama Pattersona, reprezentująca tą  kapitalistyczną opcję    „otrzymała od króla Wilhelma pozwolenie działania jako bank w zamian za udzielenie pożyczki dla skarbu (administracji królewskiej) w wysokości 1 200 000 funtów – na lichwę 8 procent .” ([1] str. 42). Jak podaje D.Manifold, pożyczka ta była jednak obwarowana jeszcze jednym  warunkiem, bowiem Patterson i jego kompani zastrzegli się, w ten sposób – „Pożyczymy ci królu , 1 200 000 funtów w złocie na 8 % pod warunkiem , że dasz nam pozwolenie na wydanie tejże sumy w banknotach i pożyczanie jej na 8 % .

 W praktyce oznaczało to wyrażenie zgody na robienie pieniędzy z niczego i pożyczanie ich na wysoki procent. Dotychczas bowiem to władca brał odpowiedzialność za emitowanie pieniądza jako odpowiednika pewnych dóbr i kładł na nim swoją pieczęć jako dowód, że pieniądz ten jest legalnym środkiem płatniczym.  Jednak uzurpator tronu brytyjskiego Wilhelm, przybyły z Niderlandów, taką zgodę wyraził, co dało początek inflacji i spowodowało iż ów prywatny syndykat zyskał stały monopol na dostarczanie i puszczanie w obieg pieniędzy. Nie wiadomo dokładnie co na taką decyzję króla wpłynęło – przekupstwo czy też działanie tajnych towarzystw, faktem jest jednak to ,że w tymże 1694 roku Wilhelm stanął na czele londyńskiej gałęzi wolnomularstwa ([2] str. 38).

Wkrótce wspomniany syndykat nazwał się „Bankiem Angielskim” – „Bank of England” i  ([2] str. 31) „nadal pożyczał pieniądze królowi i przy każdej pożyczce, na mocy zezwolenia królewskiego, drukował tyle papierowych pieniędzy, ile wynosiła pożyczka i pożyczał je dalej na procent, a wynosiło go to tyle ile kosztował papier, farba i prowadzenie ksiąg. Wkrótce ludzie ci przekonali króla, aby wziął od nich 16 milionów funtów w złocie, co pozwoliło im wydrukować 16 milionów funtów i pożyczać je na procent. Skoro państwo potrzebowało więcej pieniędzy na swoje sprawy, rząd mógł postąpić rozsądnie i, zamiast pożyczać, puszczać własne papierowe pieniądze. Również odbyłoby się to kosztem papieru i druku. Nie trzeba by było płacić odsetek, którymi obciążony był podatnik. Znów po jakimś czasie grupa, która nazwała siebie Bankiem Angielskim, wpadła na pomysł jeszcze sprytniejszy. Wydrukowano pieniądze na sumę dziesięciokrotnie wyższą niż pożyczono złota i pieniądze te pożyczono na procent. Niedługo potem ów prywatny monopolista, Bank Angielski, zyskał całkowitą władzę nad kasą państwową, a jego pozycja mocniejsza była od pozycji króla lub Gmin .”  Tak więc powstanie Banku Anglii stało się punktem zwrotnym w dziejach gdyż za wyjątkiem nielicznych uprzywilejowanych  „każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko na całym świecie dokłada się do odsetek z długów rządowych wówczas powstałych .” 

 Jak pisze  ks. Bp Edward Frankowski: „Bank of England był pierwszą prywatną instytucją, której zadaniem było emitowanie pieniędzy dla całego narodu. Rząd usankcjonował bank będący własnością prywatną, który mógł kreować pieniądze z niczego. To był początek pierwszego, światowego, nowoczesnego, prywatnie posiadanego banku centralnego, banku Anglii. Chociaż oszukańczo nazwano go bankiem Anglii, żeby zwyczajna ludność myślała, że jest on częścią rządu. Ale w rzeczywistości on nią nie był. Tak więc legalizacja banku Anglii była niczym innym jak tylko zalegalizowaniem fałszerstwa narodowej waluty dla prywatnej korzyści. Niestety, dzisiaj prawie każde państwo posiada prywatnie kontrolowany bank centralny wzorowany na Banku Anglii jako podstawowym modelu. Krytycy naszego obecnego systemu monetarnego uważają rok 1694 za koniec okresu władzy sprawowanej przez rządy, a początkiem epoki władzy bankierów, którzy nie są wybierani przez ogół społeczeństwa i bardzo często nie są mu zupełnie znani.” 

O dużym wyrachowaniu i przebiegłości pomysłodawców tej metody wpędzania w długi  pisze  także W.Cobbett w „A history of Protestant Reformation”  ([2] str. 31) : „Zabrałem się do czytania aktu Parlamentu z 1694 r., na mocy którego powstał Bank Angielski. Jego założyciele dobrze wiedzieli czego pragną. Ich plan polegał na stopniowym obciążeniu długami całego kraju, cale] ziemi, wszystkich domów i wszelkiej własności, a nawet pracy wobec tych, którzy pożyczali pieniądze państwu – plan ten, przebiegły, zręczny, głęboki plan, spowodował coś, czego Świat nie widział nigdy przedtem – głód wśród bogactwa .” 

Rozpoczęty w XVII wieku proceder robienia wielkich pieniędzy dosłownie  z niczego trwał  niestety nadal przez kolejne stulecia ([2] str. 32) : W pierwszej połowie XIX wieku banki komercyjne wprowadziły „czeki”, ponieważ zaprzestały drukowania własnych banknotów. Ten nowy rodzaj pieniądza nie istniał nawet pod postacią banknotów, ale zrodził się poprzez prosty proces – albo przez wprowadzenie do ksiąg banku liczb określających wysokość przyznawanych pożyczek, albo przez wypełnienie czeku aby banki mogły kupić sobie zabezpieczenie. Dzięki tym czekom, co ważne, nie można było dokonać podjęcia czy transferu już istniejących pieniędzy, jak w przypadku czeków osób prywatnych; tworzyły one nowe pieniądze na sumy, które im przypisywano. W czasie I wojny światowej, w latach 1914-1918, łatwo było bankom tworzyć spore sumy i albo „pożyczano” je rządowi, albo pozwalano zamożnym klientom, aby kupowali obligacje w ramach pożyczki wojennej i dzielili się odsetkami w stosunku 4% ze strony banku do 1% ze strony nominata. Oczywiście wartość funta spadła w ciągu tych czterech lat do połowy. W 1914 r. dług narodowy wynosił 700 milionów funtów. Do 1920 r. wynosił już 7 miliardów, a około 90% pożyczki wojennej znajdowało się w rękach banków. Ogromne sumy płacone bankom w ramach odsetek przyśpieszyły nadejście kryzysu przemysłowego w latach 20 i 30-tych i doprowadziły do II wojny światowej, którą skrycie planowano. O tym będzie mowa w jednym z następnych rozdziałów. W latach 1934-1935 całkowity dochód z podatku dochodowego wynosił 229 214 963 funtów, a odsetki z długu narodowego w tym czasie osiągnęły 211 657 232 funty. W latach 1935-1936 podatek dochodowy dał 237 362 332 funty, procent od długu natomiast wynosił 211 533 776 funtów. W ciągu tych dwóch lat z dochodu z podatków wynoszącego 446 milionów funtów zaledwie 43 miliony trafiły do rządu na wydatki potrzebne na zaspokojenie potrzeb obywateli. Co więcej, około 70% długu narodowego powstało z niczego w bankach i tam było przechowywane  .” 

Pewien list

D.Manifold, przytacza pewien  list, który  został skierowany w 1943 r. do  Williama Godfreya, delegata Stolicy Apostolskiej w Wielkiej Brytanii, do arcybiskupów anglikańskich Canterbury, Yorku i Walii oraz innych przedstawicieli hierarchii Kościołów Wielkiej Brytanii. Treść listu jest następująca ([2] str. 38) :

„Wasza Wielebność,

1. My, Brytyjczycy z krwi i pochodzenia, po zbadaniu fundamentalnych przyczyn obecnego niepokoju w świecie, od dawna dochodzimy do wniosku, że podstawowym, pierwszym krokiem w kierunku powrotu do ludzkiego szczęścia i braterstwa przy ekonomicznym poczuciu bezpieczeństwa i swobodzie stylu życia oraz sumienia, który by pozwolił etyce chrześcijańskiej rozkwitnąć na nowo, jest natychmiastowe, ponowne przyjęcie przez społeczność każdego narodu jej prerogatywy dotyczącej emisji pieniądza włącznie z jego nowoczesnym substytutem w postaci kredytu.

2. Prerogatywę tę uzurpowali sobie ludzie ogólnie zwani ‚bankierami’, zarówno miejscowi jak i międzynarodowi, którzy doprowadzili do perfekcji metodę tworzenia pieniędzy, które pożyczają, i niszczenia ich poprzez wycofywanie ksiąg wedle swego uznania, zgodnie z całkowicie błędnymi i przestarzałymi ideami, których nie bronią przed bezstronną i naukową krytyką oraz badaniem. W ten sposób powstała pewna forma narodowego długu, przy którym pożyczkodawca nic nie ryzykuje i który fizycznie jest niemożliwy do spłacenia przez społeczeństwo. Wszelkie próby tegoż wywołują sztuczną ‚zadymkę ekonomiczną’, jak to miało miejsce w czasie I wojny światowej.

3. Doprowadziło to do stopniowego wzrostu formy narodowej, międzynarodowej i ponadnarodowej władzy, dominującej poprzez monopolizację narodowego kredytu społecznego wszystkich podstawowych, twórczych działań ludzkości. Tak więc, w tym jak i w innych krabach, stało się niemożliwością uzyskanie opublikowania w prasie lub za pośrednictwem radia prawdy dotyczącej owego ekonomicznego uzależnienia, które zniewala wszystkie narody świata.

4. W panującym obecnie na świecie systemie finansowym pieniądze, z nielicznymi wyjątkami, tworzone są poprzez pożyczanie na procent przez ‚bankierów’, którzy sami nie pożyczają nic, ale w efekcie tworzą przymusowe opodatkowanie narodu przez nadanie pożyczkobiorcy możliwości kupna odpowiedniej ilości dóbr na rynku, które to dobra nie należą do nich, ani do pożyczkodawców, ale do społeczeństwa. Zysk z emisji nowych pieniędzy – czy to w papierach wartościowych, czy jakiejkolwiek innej formie kredytowej – należy do narodu, w którym istnieje, lub jest przyjęty jako środek płatniczy, a nie do tego kto ów środek płatniczy emituje. Tutaj leży podstawowa wada istniejącego systemu monetarnego.

5. Poprzez tę metodę, która uważa się za legalną na mocy jej praktykowania, banki w naszym kraju są odpowiedzialne za emisję nowych pieniędzy wytworzonych przez nie w ilości od 2 do 3 milionów funtów – i na tym polega różnica między pożyczką przedłużoną, włącznie z tymi, których udzielają sami sobie, a pożyczką spłacaną odkąd utworzyli oni ów system – i w ten sposób wymuszają poprzez odsetki roczny haracz od narodu w wysokości 100 milionów funtów za to co stało się dla nich stosunkowo tanią i nieryzykowną usługą. Jednak rzeczywistym zagrożeniem, które poprzednie epoki dobrze rozumiały, jest podważanie wszelkiej ustanowionej przez prawo władzy poprzez tworzenie i niszczenie pieniądza przeprowadzane w tajemnicy tak, aby władza dostała się w prywatne ręce.

6. Wszelkie formy rządów, czy to konserwatywne, liberalne, pracy, faszystowskie, socjalistyczne czy komunistyczne, dostają się pod kontrolę politycznej władzy grupy, która jest ostatecznie, a w dużej mierze również nieświadomie zdominowana przez twórców i manipulatorów pieniądza. W ten sposób narodowa władza polityczna, która, jeśli jednostka ma cieszyć się maksymalną wolnością osobistą zgodną z jej obowiązkiem względem sumienia i innych ludzi, winna należeć do narodu, została zagarnięta bez jego wiedzy i zgody.

7. Okaże się, że obecny system monetarny, który poprzez lekceważenie podstawowych praw fizycznych i etycznych w sposób nieunikniony niszczy cywilizację, w której istnieje, wymaga naprawienia zarówno gdy chodzi o jego metody materialne jak i o etykę, która w tej chwili inspiruje i kontroluje te metody. Zwłaszcza w obliczu owych niszczących skutków w sferze moralnej ośmielamy się zwrócić do władz kościelnych i pobudzić Kościół do działania.

8. Zatem wzywamy Waszą Wielebność jako osobę o wielkim autorytecie i wpływie do ogłoszenia narodowi prawdy w tej kwestii i mamy nadzieję, że Wasza Wielebność uzna za słuszne ogłoszenie tekstu niniejszego oświadczenia jak najszerzej, by w ten sposób ta jakże istotna sprawa mogła być ujawniona i dokładnie zbadana przez narody Wspólnoty Brytyjskiej.

9. Czynimy to pełni braterskich i chrześcijańskich uczuć, znając i uznając wysiłki, jakie wasza Wielebność podejmuje aby sprzeciwić się nadużyciom naszego obecnego systemu gospodarczego oraz złu lichwy, w przekonaniu, że świat znajduje się dziś w stanie najgroźniejszego kryzysu w historii. Emisja nowych pieniędzy przez pożyczkodawcę jest nieprzewidzianym skutkiem wprowadzenia czeku jako substytutu pieniądza – a jest to cenny wynalazek, który sam w sobie byt niewątpliwie dogodny dla społeczeństwa jeśli chodzi o inflację i o efekt. Gdyby ów system został poprawiony, ponieważ w prosty sposób może być poprawiony, aby przywrócić narodom ich pełnoprawny przywilej emitowania środków płatniczych, istnieją wszelkie przesłanki by go zachować. W pełni doceniamy usługi organizacji bankowych, które mogą nadal świadczyć społeczeństwu. Jednak emisja oraz niszczenie pieniądza przez pożyczkodawcę nie jest usługą, ale bronią, która może być i została użyta w celu utrwalenia ubóstwa wśród obfitości, przez co jednostki i narody stają się bezsilne i bezbronne, i która może zostać sprowadzona do tego, by służyć szeroko zakrojonym planom całkowitego poddania rodzaju ludzkiego tyranii, wyzyskowi i władzom zła i ciemności  .”

List podpisały 32 najwybitniejsze osoby w życiu publicznym Anglii. Jednym z nich był Frederick Soddy, doktor praw, członek Towarzystwa Królewskiego, laureat nagrody Nobla w dziedzinie chemii, autor takich prac jak Wealth, Virtual Wealth and Debt (Bogactwo, wirtualne bogactwo a zadłużenie), Money versus Man (Pieniądz kontra człowiek oraz Role of Money (Rola pieniądza). 

Dzień dzisiejszy

Uruchomiony parę wieków temu mechanizm „produkowania”  pieniędzy przez system prywatnych banków zapoczątkował istnienie stale pogłębiającej  się przepaści między wartością światowych zasobów walutowych, a stanem ich realnego pokrycia w posiadanych i wytwarzanych dobrach materialnych. W celu utrzymania takiego stanu rzeczy powołano szereg instytucji stanowiących w istocie instrumenty stworzone przez „wtajemniczonych” dla kontrolowania ludzkości. Do nich zaliczyć można choćby Bank Światowy (World Bank), Bank Eksportu i Importu (Export-Import Bank) czy też Międzynarodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund). Przykładowo można podać, że założycielem Międzynarodowego Funduszu Walutowego , który powstał w 1944 roku w Bretton Woods, był komunistyczny szpieg Harry Dexter White. Wraz z nim do  tej instytucji weszli także inni jego koledzy po fachu (szpiegowskim oczywiście) tacy jak: Frank Coe, Laughlin Currie, William Ullman, Nathan Silvermaster i Alger Hiss  ([2] str. 35).  Stan rozbieżności między ilością wydrukowanych pieniędzy znajdujących się w obiegu światowym a ich pokryciem w dobrach, jeszcze wzrósł, gdy w 1971 roku prezydent Nixon , zapewne z polecenia międzynarodowej finansjery, zdecydował się na zniesienie parytetu złota i zachwianie pozycji dolara ([3] str. 385). Maurice Allais – laureat nagrody Nobla – nazwał w 1988 roku globalny system finansowy, który znajduje się praktycznie w rękach prywatnych – „kasynem gospodarki światowej .”Jak się okazuje miał on ku temu realne podstawy, gdyż choć wielkość wymiany pieniężnej w tym „kasynie” wyniosła 420 miliardów dolarów , to jedynie 12 miliardów dolarów miało pokrycie w dobrach materialnych. Rok później Bank Rozrachunków Międzynarodowych ([3] str. 384) : udowodnił jeszcze większą fikcję wykazując, że międzynarodowe transakcje walutowe w 1998 roku zamykały się kwotą 740 miliardów dolarów lecz (…) tylko 14,6 miliarda (2%) miało pokrycie w realnej wymianie towarowej , w imporcie i eksporcie, czyli w wartości dóbr .” Z kolei dane z  1992 roku pokazują, że dzienny wpływ z wymiany osiągnął 1000 miliardów dolarów , co było sumą 20-krotnie większą od rzeczywistej wymiany dóbr.

Ogromna ilość takiej „pustej” waluty jest  dzisiaj  bardzo często narzędziem do szantażu ekonomicznego, politycznego czy militarnego w stosunku do innych krajów, poprzez ich „zadłużanie”, ze strony bankierów międzynarodowych. Odbywa się to nadal z wykorzystaniem tego samego mechanizmu lichwy , nazywanego niewinnie „pożyczką”. W istocie owa „pożyczka” jest  tylko zapisem w kredytowych rubrykach banków, które zawłaszczają sobie procenty za swoją zgodę na kupowanie przez pożyczkobiorcę potrzebnych dóbr i usług. Ponadto banki niejednokrotnie udzielają pożyczek na sumy , których nigdy nie posiadają, bowiem gdyby nagle kilkadziesiąt procent posiadaczy wkładów w tych bankach zażądało wypłaty gotówki, okazało by się że są one oszustami i bankrutami ([3] str. 384). Jak się obecnie szacuje państwa świata są w ten sposób „zadłużone” na 300 bilionów dolarów. Z kolei kraje Ameryki Południowej  pod koniec 1980 roku były „zadłużone” na 243 miliardy dolarów. Mimo spłacenia przez nie w następnych pięciu latach 321 mld. USD tytułem odsetek , podstawa ich zadłużenia wzrosła w międzyczasie z 243 do 427 mld. USD. Następnym przykładem może być Polska, której „zadłużenie” w 1980 roku wynosiło 23,4 mld. USD. W latach 1980-1989 spłaciliśmy 18,2 mld. odsetek , a mimo to dług zagraniczny wzrósł do 43,3 mld. USD. Chociaż później Klub Paryski „zredukował” część długu, to w 1993 roku osiągnął on wartość 46,8 mld. dolarów i nadal wzrastał. Wynika stąd ,że Polska jest obecnie bankrutem ([3] str. 385). Nawet tak bogate państwo jak Stany Zjednoczone jest ogromnie zadłużone w bankach prywatnych skupionych w tzw.Systemie Rezerwy Federalnej  – ( [4] str. 173) : W 1989 r. dług państwowy osiągnął trzy biliony dolarów. Spłaty odsetek  tylko  w roku podatkowym 1989 wzrosły do ponad 240 miliardów dolarów .” Z kolei   ([2] str. 41) : „obejmująca 26 hrabstw Irlandia z początku nie była obciążona żadnymi długami. Teraz zadłużona jest na 8 miliardów i każdy , od niemowlęcia do emeryta , jest w tej czy innej formie opodatkowany dlatego , że trzeba spłacić odsetki . Ostatnio stwierdzono ,że ponad 80% wszystkich podatków dochodowych idzie na spłatę odsetek z naszego długu narodowego .”  Jeszcze raz należy podkreślić ,że w chwili  obecnej, praktycznie cały system światowych finansów znajduje się w rękach prywatnych, a wszelkie spłaty narodowych długów i odsetek idą właśnie na to konto. 

Jak stwierdził  kilkadziesiąt  lat temu Sir Josiah Stamp , ówczesny dyrektor Banku Angielskiego „Bankowość została poczęta i zrodzona w  grzechu (…) Bankierzy są właścicielami ziemi. Zabierzcie im ją , ale zostawcie  prawo   robienia pieniędzy, a jednym pociągnięciem pióra stworzą tyle pieniędzy, że będą mogli wykupić tą ziemię z powrotem (…) Zabierzcie im to prawo , a wszystkie wielkie fortuny , takie jak moja znikną i powinny zniknąć, ponieważ wówczas nasz świat stanie się lepszy i szczęśliwszy (…) Ale jeśli nadal chcecie być niewolnikami bankierów i płacić za własne niewolnictwo, pozwólcie , aby bankierzy nadal robili pieniądze i kontrolowali kredyty.”  

Od ponad 200 lat wszystko jest nasycone panowaniem nielegalnej władzy. Nie ma obecnie szans na na realizację pomysłów politycznych czy kulturalnych mających na celu powstrzymanie rozkładu społeczeństwa, gdyż na wszystko trzeba mieć pozwolenie władzy gospodarczej. Ponadto każdy rodzaj informacji potrzebuje środków przekazu , a te w 80% są w jej rękach. Poprzez różne grupy nacisku, organizacje , które kontrolują operacje kredytowe, pensje, procenty bankowe, manipulacje giełdowe, dewaluacje, kryzysy wyciąga się ostatnie oszczędności od małych ciułaczy i niezamożnych, uderzając tym samym w byt podstawowej komórki każdego narodu jaką jest rodzina ( [1] str. 260).  Prowadzi się również świadomą politykę pozbywania się ludzi ze wsi , miejsca gdzie człowiek może się jeszcze czuć niezależny. W mieście , gdzie władza kontroluje praktycznie wszystko: dostawy wody, żywności, elektryczności itd. , bardzo łatwo jest zmusić niepokornych do uległości. Dla przykładu można podać, że  w USA w 1900 roku 11% procent ludzi mieszkało w miastach , a 89% na wsi. Do 1970 roku proporcje odwróciły się radykalnie – 11% ludzi mieszkało na wsi a  89%  w miastach ( [2] str. 37). 

Na zakończenie warto przytoczyć fragment dalszych rozważań, w którym D.Manifold zastanawia się jak można zaradzić zaistniałej sytuacji  ( [2] str. 32) : 

„Jeśli dług narodowy nie ma wisieć na szyi narodu jak kamień młyński, czy jest sposób na to, aby poradzić sobie z nim i z jego fatalnymi skutkami ? Odpowiedź jest prosta, choć niełatwa. Przede wszystkim należałoby oddzielić tych, którzy kupili swe udziały w długu narodowym z pieniędzy zaoszczędzonych, zarobionych, odziedziczonych czy w jakikolwiek inni sposób zdobytych, od tych, którzy kupili swe udziały za nowo utworzone pieniądze, tj. banków i tych nominatów, którym przyznano pożyczki aby dokonali tego zakupu. Banki winny sprzedać swe udziały w obligacjach rządowych państwu, które zapłaciłoby im pieniędzmi nowo wprowadzonymi i nie obciążonymi długiem. Te pieniądze – zgodnie z praktyką banków – musiałyby zostać zniszczone, ponieważ, jak w obecnym systemie tworzą one nowe pieniądze udzielając pożyczek lub kupując zabezpieczenia, tak też niszczą pieniądze gdy otrzymują zwrot głównych długów lub gdy sprzedają zabezpieczenia, zatrzymując sobie jedynie odsetki. Gdyby przedsięwzięto takie działanie, cześć długu narodowego znikłaby natychmiast bez ryzyka inflacji. Nie dopuszczono by się żadnej niesprawiedliwości, nawet wobec banków, ponieważ ich zyski są już wystarczająco duże dzięki odsetkom uzyskanym w przeszłości z obligacji rządowych, które nie zostały wykupione ani za pieniądze ich depozytorów, ani za pieniądze zaoszczędzone czy zarobione. Jeśli chodzi o nominatów bankowych, tj. tych, którym banki pożyczały nowo wytworzone pieniądze aby mogli oni kupić obligacje rządowe, z nimi należy postąpić podobnie. Banki powinny zażądać zwrotu pożyczek udzielonych nominatom. Rząd oddałby wtedy nowe, nie obciążone długiem pieniądze aby ludzie ci mogli dokonać spłaty, a banki, zgodnie z istniejącą procedurą, niszczyłyby te pieniądze. Pozostałaby jedynie część długu narodowego wykupiona przez osoby prywatne, organizacje itp. za pieniądze istniejące i uzyskane w zwykły sposób. Osobom tym należałoby wypłacić całkowitą wartość ich udziałów pieniędzmi nowo utworzonymi na tyle szybko, by nie ryzykować inflacji, a one mogą uzyskane w ten sposób pieniądze wydawać lub inwestować w przemysł. Byłoby rzeczą możliwą i pożądaną aby przyśpieszyć ten proces poprzez rzadsze udzielanie pożyczek bankowych w tym okresie. Im mniej pieniędzy powstaje przy udzielaniu kredytu, tym więcej można bezpiecznie tworzyć na inne cele. Gdyby zapytać: „Jak rząd może uzyskać pieniądze uprzednio otrzymane poprzez pożyczanie na procent ?”, odpowiedź byłaby bardzo prosta. Może on nakazać bankom aby tworzyły pieniądze nie w formie obciążonego odsetkami długu i może wykorzystać podatek antyinflacyjny aby od czasu do czasu zebrać tyle pieniędzy ile będzie trzeba, żeby uniknąć nadmiaru pieniędzy krążących w obiegu poza całością towarów i usług, które można by za te pieniądze kupić  .”

 Literatura:

1. J.A.Cervera – „Pajęczyna władzy” – Wrocław. 

2. D.Manifold – „Fatima i wielki spisek” – Poznań 2000.

3. H.Pająk – „Bestie końca czasu” – Lublin 2000.

4. W.T.Still – „Nowy Porządek Świata” – Poznań 1995.

5. M.Poradowski – „Nowy Światowy Ład” – Poznań 1994.

Rodowody "interbankierów"

Dodaj komentarz

Nowa „etyka” 

Koniec XVIII wieku dał początek  różnym nowym „prądom umysłowym” i  poglądom filozoficznym. Powstała w lożach wolnomularskich idea „prawa natury” , a więc praw , dyktowanych przez „Najwyższego Budowniczego” , a ujawnionych człowiekowi  „oświeconemu” przez „rozum naturalny” dała podstawę rozwijającym się w XVIII wieku nowym poglądom ekonomicznym. Niektóre wypływające z tego nauki głosiły, że tylko „twórcza moc natury” , a więc ziemia  daje człowiekowi  dochód. Spowodowało to, że już za panowania Ludwika XV i XVI we Francji ministrowie skarbu, w przekonaniu , że to głównie rolnictwo przynosi dochód,   rujnują szlachtę i chłopów wysokimi podatkami ([1] str. 339).  W tym samym czasie przemysł fabryczny i handel kolonialny jest pozbawiony takich ciężarów, w wyniku czego  staje się on źródłem bogactw wąskiej grupy ludzi. Temu zjawisku sprzyja ówczesny liberalizm , stojący na gruncie „etyki naturalnej” . Jednym z jego przedstawicieli był angielski profesor Adam Smith  głoszący między innymi ,że  dążenie człowieka do zdobycia jak największej ilości dóbr materialnych najmniejszym kosztem jest właśnie działaniem naturalnym , zgodnym z ową „etyką”. W ten sposób niejako „rozgrzeszano”   niczym nieograniczoną pogoń wąskiej grupy osób  za zyskiem, uwalniając ich jednocześnie od zarzutu wyzysku pozostałej ludności. Ponadto wspomniany liberalizm ekonomiczny zabraniał państwu wkraczać w stosunki gospodarcze w charakterze ich regulatora co powodowało ,że otwierano podwoje dla importu i eksportu , a w tych warunkach o zysku decydował ruchomy kapitał oraz liberalne pojęcia popytu, podaży i wolnej konkurencji ([1] str. 340).  Przedstawicielem najskrajniejszego liberalizmu klasycznego  był David Ricardo. Ten londyński bankier  wydaje w  1817 roku w Anglii dzieło „Zasady ekonomii politycznej”, gdzie przedstawia miedzy innymi swoją teorię „renty gruntowej”. Wedle niej renta gruntowa , czyli zysk z uprawy ziemi rośnie im urodzajniejszą ziemię bierze się pod uprawę. Idąc dalej za tą myślą Ricardo dowodzi, że zamiast uprawiać nieurodzajne grunty w Anglii  i Europie lepiej jest uprawiać o wiele bardziej urodzajną ziemię w południowej Ameryce i zyskać w ten sposób duże zyski. Drugi wniosek wypływający z jego teorii jest taki ,że nie należy chronić rodzimej produkcji żywnościowej, gdyż wzrost ceł na importowane zboże da w efekcie także wzrost jego ceny ,a tym samym spowoduje  podrożenie życia w Anglii. W ten sposób realizując te teorie w praktyce Anglia stała się w XIX wieku państwem wyłącznie przemysłowo-handlowym i została całkowicie uzależniona w zakresie środków żywnościowych od importu zagranicznego ([1] str. 341). Opłakane skutki takiej właśnie polityki ekonomicznej były szczególnie  widoczne podczas II wojny światowej. Dającą wiele do myślenia jest także teoria Ricarda dotycząca płac robotniczych. Otóż wedle niej cena płacy nie ma nic wspólnego z wartością wykonanej  pracy. Cena naturalna pracy ludzkiej wynosi tyle ile trzeba , by zachować klasę robotniczą przy życiu i pozwolić jej na takie rozmnażanie się , by liczba robotników nie zmniejszyła się. Z kolei obniżanie płac robotniczych, to zdaniem Ricarda czysty zysk kapitalisty, a skoro pogoń za zyskiem jest „dążeniem naturalnym”, to jest tutaj dla nich szerokie pole do popisu. Reasumując można stwierdzić, że.Ricardo swoimi teoriami otworzył bramy do opanowania gospodarczego świata przez wąską grupę ludzi, bowiem jak z owych teorii wynika, pomyślność gospodarcza ogółu da się zapewnić jedynie w ramach jednej globalnej gospodarki. Tak więc liberalizm dał podwaliny pod nowoczesny ustrój kapitalistyczny i umożliwił wąskiej grupie ludzi opanowanie centrów życia gospodarczego na świecie. Uderzył on jednocześnie w dwa fundamenty prawa rzymskiego: na pojętą po rzymsku instytucję zobowiązań i na prawo własności ziemskiej ([1] str. 342).  ” Zobowiązanie prawa rzymskiego nosi charakter aktu , zawieranego między dwoma określonymi osobami w sposób mniej lub bardziej uroczysty .”  W przypadku kapitalizmu utworzono instytucje w których kupiec i bankier „mogli się obracać swobodnie a więc : weksel żyrowany, banknot, obligacje , akcje. Wspólną cechą tych papierów było oderwanie prawa płynącego z zobowiązania od osoby kogoś, kto uczestniczył, jako strona , w jego zawarciu, a związanie go z posiadaczem papieru , a nawet po prostu z okazicielem papieru .” Ponadto wprowadzone  tzw. papiery na okaziciela  umożliwiały ukrycie prawdziwego właściciela majątku i podstawienie w jego miejsce osoby fikcyjnej ([1] str. 343).  Do handlu tymi papierami , przedstawiającymi  rzucone na rynek zobowiązania osób fizycznych i prawnych powołano giełdę , dzięki czemu finansjera światowa stała się jeszcze bardziej ukrytą, co ułatwiało jej gospodarczy podbój świata  – „uzależniła ona państwa przez popieranie lekkomyślnej gospodarki budżetowej, wywoływanie wojen, szczególnie  kolonialnych , co w rezultacie  zmuszało skarby do ratowania się pożyczkami , organizowanymi przez wielkie banki (…). Na ludność nałożono bezproduktywny haracz w formie oprocentowania i amortyzacji tych pożyczek państwowych .” Z kolei ogromne towarzystwa akcyjne i trusty zmonopolizowały produkcję , zmuszając konsumenta do kupna towaru po cenie dyktowanej przez przemysł i handel. Równolegle z tym dyktatem finansjery światowej prowadzony był atak na drugi fundament prawa rzymskiego, czyli prawo własności ziemskiej – „jest to z początku atak gospodarczy , mający na celu zrujnować rolnictwo, oparte na produkcji indywidualnej, na wielkiej własności , a potem na własności włościańskiej, na rzecz produkcji zamorskiej o charakterze spekulacyjnym. Potem atak wkracza w sferę prawną i dąży naprzód do ograniczenia prawa własności ziemskiej a później do wywłaszczenia .” Powodem prowadzenia takich działań było to ,że własność ziemska była zawsze i jest nadal  podstawą samodzielności gospodarczej narodów , a tej własności nie można było „ukryć” i „schować” jak akcję czy weksel. Dlatego z taką nienawiścią wyrażano się o rzymskim prawie własności ziemskiej, o którym syjonista Maks Brod napisał:„Rzymianie , najobrzydliwszy naród , jaki kiedykolwiek stąpał na tej ziemi, naród, na którego prawo Europa jeszcze dzisiaj choruje, którego instytucje prywatnej własności stały się naszą zgubą  .” ([1] str. 346). Tak więc dzięki rozwojowi stosunków przemysłowo-handlowych w XIX wieku powstało szeroko rozpowszechniane przekonanie , jakoby drobna własność ziemi, własność chłopska była przeżytkiem i „naturalny postęp” musi ją unicestwić. Wojny światowe spowodowane przez interesy międzynarodowego kapitału utrwaliły dyktaturę światowej finansjery, która zaczęła propagować kolejne hasła, aby umocnić się na zdobytych pozycjach . Poprzez różne agendy zaczęto w poszczególnych krajach  wprowadzać takie prawa i zasady , które pozbawiają je całkowicie resztek samodzielności politycznej i gospodarczej. Potem przyjdzie zapewne czas na  stworzenie jednego globalnego organizmu państwowego, kierowanego przez jeden rząd światowy. Wprowadzany konsekwentnie, również u nas, liberalizm ekonomiczny, powodujący rujnowanie gospodarki narodowej oraz walka z własnością ziemską poprzez niszczenie rolnictwa wydają się być etapami realizacji takiego właśnie planu.

Międzynarodowe dynastie pieniądza

Rozwój kapitalizmu przemysłowego wiąże się ściśle z powstaniem prawdziwych „dynastii pieniądza” w ramach poszczególnych rodzin bankierskich. Niemal regułą były w tym przypadku  powiązania narodowe i bogate ożenki między ich członkami, co zapewniało dalszą koncentrację kapitału i tworzenie międzynarodowych  „mega-banków”, które stały się jednym z najważniejszych narzędzi w rękach architektów Wielkiego Planu. Jedną z owych dynastii, która odegrała bardzo istotną rolę w tworzeniu zrębów Nowego Porządku Świata była  rodzina Rothschildów. Pochodziła ona z biednej  dzielnicy Frankfurtu. Z rodziny tej wyłonił się  Mayer Amschel Bauer. Na frontonie jego domu wisiał  szyld, zawierający  symbol rodziny w postaci czerwonego heksagramu. Heksagram , zwany też pieczęcią Salomona, posiada konotacje okultystyczne i kabalistyczne, będąc używanym w starożytnych religiach jako symbol Molocha, Astortecha i Saturna – planety ważnej w okultyźmie i kabale. W średniowieczu był on wykorzystywany  przez arabskich magików, kabalistów a także przez satanistów. Symbol ten musiał mieć chyba dla Mayera Amschela Bauera duże znaczenie skoro zdecydował się na zmianę swojego nazwiska na Rothschild („Rot-schildt” co oznacza po niemiecku „czerwony szyld”) ([8] str. 61). W 1753 roku wysłano dziesięcioletniego Mayera  na nauki , zaś  w wieku 12 lat zaczął on pracę w banku, należącym do  Oppenheimera w Hanowerze. Tam przez siedem lat poznawał tajniki bankowości. W Hanowerze poznał generała von Estorffa , numizmatę, który w 1763 roku opuścił to miasto i dołączył do dworu Williama IX – księcia Hesse Hanau – właściciela Frankfurtu. Znajomość  Rotschilda z von Estorffem pozwoliła mu na  rozpoczęcie interesów z samym księciem jak też dała mu możliwość wejścia w kręgi Iluminatów, bowiem dynastia Hesse była z nimi ściśle związana. Zresztą Rothschildowie zawsze odgrywali wielką rolę w Zakonie Iluminatów . Po tym jak bawarscy  „Oświeceni” zostali zdemaskowani, główny ośrodek okultyzmu i kontroli tajnych towarzystw w Europie przeniósł się do Włoch. Był on tam znany jako Alta Vendita (Wysoka Wenta) i był  kierowany przez syna Amschela  Rotschilda – Carla (Kalmanna) ([8] str. 63).  Organizacja ta  była tajnym stowarzyszeniem , które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. Jak głosi wyjątek z nadal obowiązującej instrukcji Wysokiej Wenty (tekst pochodzi z 1819 roku):

„Nasz cel ostateczny to cel Voltaire’a i Rewolucji Francuskiej: unicestwienie na zawsze katolicyzmu, a nawet wszelkiej idei chrześcijańskiej, i niedopuszczenie, by przetrwała na ruinach Rzymu”.

W sumie protoplasta rodu Mayer Amschel miał pięciu synów i pięć córek. Zgodnie z jego wolą, aby zachować ciągłość rodu, tylko synowie dziedziczyli interesy i fortunę, zaś córki zostały wydane za innych bankierów. Wszyscy synowie mieli takie samo drugie imię – Mayer i zostali wtajemniczenie w sprawy rodzinnych interesów już w wieku 12 lat , a byli to: Amschel Mayer, Jakob (James) Mayer, Salomon Mayer, Nathan Mayer, Kalmann (Carl) Mayer ([2] str. 64).  Wkrótce, jak pisze ks. J.A.Cervera ([2] str. 85) : „Amschel Rothschild został intendentem i miał w 1787 r. dostęp do finansów Fryderyka II.  Kiedy Wilhelm wyrzucił Francuzów z Frankfurtu i wysłał 8000 ludzi do Anglii, Rothschild już prosperował jako dostawca wojskowy. Skorzystał z zamknięcia giełdy w Amsterdamie tak, że jego dochody wzrosły z 2000 do 15 000 florenów. Wkrótce jego fortuna wzrasta do 1 miliona. To był dopiero początek. Żeni swego syna Salomona z Karoliną Stern, z bogatej rodziny z Frankfurtu. Zaangażował się w sprawę pożyczki księcia Hesse dla cesarza. W nagrodę otrzymuje tytuł oficjalnego agenta dworu cesarskiego oraz niesamowicie wysokie zarobki. Kiedy Francuzi atakują w 1805 roku Kassel, Rotschild ukrył swoje akcje i 5 milionów w srebrze w skrzyniach, które umieścił w domu ambasadora Austrii. W 1798 r. Rothschild wysłał swojego trzeciego syna Nathana do Anglii, który zainstalował się w Manchesterze mając do dyspozycji od ojca 250 000 florenów. Osiedla się w Londynie i w 1805 roku, żeni się z niejaką Cohen i nawiązuje kontakty z kuzynem bogatego Mojżesza Montefiore z rodziny żydowskiej z Liorno we Włoszech. Udziela pożyczek hrabiemu York i Clarence, co umacnia jego pozycję. Ten Rothschild zaczyna międzynarodową działalność, kiedy Hesse poleca mu kupić akcje brytyjskie, na których dzięki manipulacjom zarabia grube pieniądze. Kupuje sztabki złota z Kompanii Indyjskiej i specjalizuje się w złodziejskich, nielegalnych transakcjach. W 1810 r. Amschel Rothschild, dzieli 370 000 florenów dając po połowie dwóm najstarszym synom Amschelowi i Salomonowi. Młodszym synom Charlesowi i Jamesowi dodaje po 30 000 florenów, w ten sposób powstało imperium Rothschildów. Rothschild wysyła swoich delegatów na Kongres Wiedeński i rozdziela tam hojne podarki  .”    Nathan wysyła swojego brata Salomona do Berlina , aby ten sfinalizował pożyczkę dla Prus w dwóch ratach o wysokości 200 000 i 150 000 funtów, a sam wkrótce zostaje honorowym konsulem w Londynie. Niedługo później Rothschildowie rozpoczynają swoją ekspansję także na terenie Włoch. Salomon dostarcza funduszy na wyposażenie korpusu ekspedycyjnego z Austrii , który po wygraniu bitwy pod Rieti wkracza do Neapolu. Tam z kolei najmłodszy z braci – Charles emituje w 1821 roku całą serię pożyczek –  po 16 milionów dukatów. Wkrótce klan Rothschildów opanowuje całą Europę, w czym pomaga im wielce posiadanie własnej , najszybszej na świecie poczty , mającej  immunitet dyplomatyczny. Amschel jest we Frankfurcie, Nathan w Londynie, Salomon w Wiedniu, James w Paryżu a Charles w Neapolu. Nadal widoczne są związki Rothschildów z tajnymi towarzystwami. James był w Paryżu masonem najwyższego 33 stopnia Obrządku Szkockiego, jego brat Nathan członkiem loży „Emulation” w Londynie, później także Salomon zostaje wprowadzony do wolnomularstwa ([8] str. 64). Wkrótce Rotschildowie znowu pojawiają się na scenie.  W sierpniu 1832 r. francuski minister finansów w związku z  deficytem 25 milionów franków  był zmuszony zwiększyć budżet obrony narodowej z 231 000 do 434 000. Wtedy z pomocą pospieszył Rothschild z pożyczką 150 milionów. Austria dozbrajając 3 armie we Włoszech, Czechach i w Austrii mając deficyt 85 milionów florenów zwróciła się do Salomona Rothschilda i Sina Geymullera, otrzymując kolejno pożyczki w wysokości 36, 30 i 50 milionów. Nawet papież Grzegorz XVI, chcący wyposażyć oddziały wojskowe zastępujące Austriaków,  prosił o pomoc finansową Charlesa Rothschilda, który pożyczył milion florenów. Często różni historycy  podkreślają wpływy dynastii bankierskich na rozwój wypadków historycznych. Szczególnie dotyczy to Rothschildów, określanych często jako: „Królowie bankierów i bankierzy królów”. Jak twierdzą niektórzy Ludwik Filip  pokazywał Jamesowi Rothschildowi tekst swojego przemówienia przed jego wygłoszeniem? , a  Metternich uważany za konserwatywnego męża stanu miał powiedzieć: „We Francji dom Rothschilda był ważniejszy od rządów  …”   W czasie Komuny Paryskiej w 1871 roku międzynarodówka socjalistyczna zwróciła się do Banku Francji z prośbą o pożyczenie 10 milionów franków. Wówczas to kolejny członek bankierskiej dynastii – Alfonso Rotschild – dał im 500 000 franków. W rezultacie tego 150 posiadłości Rostchilda w Paryżu  zostało ominiętych przez rebeliantów, którzy podpalili miasto z czterech stron.  Dynastia Rotschildów  nadal angażuje się mocno w politykę międzynarodową, popierając Anglię, a potem Bismarcka przeciwko Austrii i Francji, a jej bogactwa pozostają nadal w rękach tej  rodziny bowiem ([2] str. 89) : „Anzelm idzie w ślady swego ojca i walczy z konkurencją w Wiedniu. Meyer Charles usadawia się we Frankfurcie, Adolf zastępuje ojca w Neapolu. Po odmowie pożyczki 500 000 dukatów królowi Franciszkowi Obojga Sycylii, Alfonso jest zmuszony do opuszczenia Wiednia. W połowie XIX w. Rothschildowie mają 4 główne biura. W Londynie urzęduje Lionel, a następnie Nathaniel. W Paryżu James a w Wiedniu Anzelm, a następnie Albert. We Frankfurcie działa Meyer Charles, potem Wilhelm, a kiedy ten umiera w 1901 r. w formie ajencji kontynuuje urzędowanie Goldsmith żonaty z córką Rothschilda.” Potomkowie założycieli dynastii Rothschildów nawiązują także kontakty z innymi bankierami  w Europie i poza nią np: z  Sassoonem z Bagdadu, Guinsburgiem w Petersburgu, z Schombergiem w Nowym Jorku , z  Bauerem i Weisweilerem w Madrycie oraz ze wspólnikami w praktycznie wszystkich stolicach europejskich. Gdy Bismarck zaczyna dochodzić do władzy, Rotschildowie uznają, że  trzeba go poprzeć. Mianowany kanclerzem negocjuje z Bleichroederem, reprezentantem konsorcjum Rothschildów, uzyskanie funduszy na wojnę z Austrią. Przed  śmiercią (17 października 1868 r.) James popiera nowego kanclerza Niemiec, starego przyjaciela rodziny, który często zatrzymywał się w posiadłości Amschela w czasie pobytu we Frankfurcie. W czasie ustalania wielkości odszkodowań narzuconych przez Niemcy Francji w Wersalu obecny jest Alfons Rothschild ze wspólnikiem Bleichroderem, którzy sugerują  wysokość miliarda, co zostaje podwyższone przez Bismarcka do 5 miliardów.  W Niemczech sytuacja jest podobna jak we Francji, gdyż tutaj także rynek finansowy kontrolują w zasadzie  wielcy międzynarodowi  bankierzy tacy jak:  Gustaw Mevissen, który przy współpracy z Oppenheimerem założył w 1848 r. „Schaafhausenscher Bankverein” w Kolonii. W 1858 r powstaje również
„Bank fur Handel und Industrie”  przy poparciu  „Berliner Handelgeselschaft” Mendelssohna, a w 1872 r. Eugene Gutman zakłada „Dresdner Bank”, który wchłaniając inne banki stał się potęgą i w 1904 r. kontrolował 1200 mniejszych banków. Wkrótce cała ta sieć bankowa rozszerza się  na całą Europę z odgałęzieniami  w USA i w Turcji.
 Rothschildowie mieli także swój wielki udział w jej rozwoju  na terenie Stanów Zjednoczonych,  wspomagając finansowo takich bankierów jak choćby: Abrahama Kuhna, Salomona Loeba, Jakuba Schiffa,  Johna D.Rockefellera, Johna P.Morgana, czy Edwarda Harrimana.  Jak stwierdza  W.T.Still  ([5] str. 156) :

„Z pewnością Rotschildowie mieli głęboki wpływ na przemysłową Amerykę. Działając za pośrednictwem firm z Wall Street, a mianowicie Kuhn, Loeb & Co oraz J.P. Morgan Co. , Rotschildowie finansowali Johna D. Rockefellera, tak że mógł on stworzyć imperium Standard Oil. Finansowali oni także działalność Edwarda Harrimana (koleje żelazne) i Andrew Carnegiego (stal). Do początków XX w. bogactwo niewidocznego obecnie Domu Rotschildów urosło do takiej skali, że oceniano, iż kontrolują oni połowę świata.” 

Do wymienionych wyżej przemysłowców i bankierów, niejednokrotnie stosujących różne oszukańcze i spekulacyjne  metody, którzy odegrali istotną rolę w gospodarce i finansach  Stanów Zjednoczonych można dodać takie osoby jak ([2] str. 92-93): 

Robert Morris – armator i dostawca wojskowy, który przy pomocy 104 milionów dolarów finansował wojnę.

Chaim Salomon, który będąc  udziałowcem „Bank of America” opłacał oddziały francuskie w Ameryce, a w latach 1871 – 1874 udzielił nowemu państwu pożyczek na sumę 658 000 dolarów Jak pisała gazeta „Hajnt” z  9 sierpnia 1927 r. w uznaniu za te zasługi temuż Salomonowi chciano nawet wystawić pomnik na Madison Square Garden w Nowym Jorku, ale nie zgodziła się na to tamtejsza komisja municypalna  ([1] str. 384). 

Rodzina Seligmanów –  Józef i 8 braci emigrowali z Bawarii w 1837 i ulokowali się w stanie Pensylwania, otwierając sklepy z ubraniami i mając duży magazyn w Nowym Jorku. W czasie wojny domowej  braciom Seligman opłaciło się bardzo poparcie kandydatury Abrahama Lincolna i już w 1862 r. rząd jest im winien milion dolarów za mundury wojskowe. Otwierają mały bank, który ma oddziały w Londynie, Paryżu, Frankfurcie i w San Francisco. Generał Grant, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych, będąc masonem zakonu York (posiadającego w 1880 roku 10 000 lóż masońskich z 450 000 członków) staje się marionetką w rękach finansjery i  w czasie kryzysu w 1873 roku ofiarowuje Józefowi Seligmanowi stanowisko Sekretarza Skarbu.

William H.Vanderbilt kupował używane statki i sprzedawał je rządowi USA po podwójnej cenie. 

John Pierpont Morgan kupował przestarzałe karabiny po 3,5 dolara za sztukę i sprzedawał rządowi po 22 dolary. 

John D. Rockefeller stawiając na „czarne złoto” w Pensylwanii  w 1859 r. otwiera szereg rafinerii ropy naftowej pod nazwą „Standard Oil”. W momencie, kiedy staje się właścicielem rynku naftowego podnosi cenę baryłki nafty z 10 centów do 20 dolarów. 

Meyer Guggenheim,  w wieku 19 lat wyemigrował  ze Szwajcarii do Ameryki gdzie początkowo handlował nićmi i brokatami, potem kupił sklep spożywczy w Filadelfii i zajmował się rafinacją miedzi. Wkrótce wraz z 7 synami posiadał kapitał 1 250 000 dolarów. Później kupując różne rafinerie  tworzy międzynarodowy trust. Staje się właścicielem „Chile Copper” , posiada przedsiębiorstwa na Alasce, handluje nitratami w Chile, metalami w Boliwii i diamentami w Kongo. 

Rodzina Lazardów (Simon, Lazare, Elie, Aleksander) zaczął od skromnego biura w San Francisco. Potem posiadł firmę eksportowo-importową w Paryżu, przekształconą w 1876 r. w  bank. Wkrótce potem przeniósłi się do Nowego Jorku i otworzył oddział banku w Londynie, zajmując się spekulacją akcjami kopalni złota i zarabiając na tym dużo pieniędzy. 

Maurice Friedlander zdobył swój ogromny majątek na handlu zbożem. 

J.Gould i bank Kuhn, Loeb & Co. zdobyli swoje olbrzymie fortuny na eksploatacji linii kolejowych i na poparciu ruchu, komunistycznego w Rosji. W 1860 roku jest w Ameryce 30 625 mil linii kolejowych, zaś w roku 1920 ich długość wzrasta do 263 821 mil. To gigantyczne przedsięwzięcie  było finansowane przez drobnych inwestorów z zyskiem gwarantowanym przez  banki. Jak się później okazało wprawdzie zyski były olbrzymie, ale nie podzielono ich między inwestorów, a banki, które okradły inwestorów były w rękach  grup: Vanderbilta, Morgana, Goulda, Billa, Kuhn-Loeba oraz Rockefellera. W XX w. nadal działają niektóre z  tych dynastii, stosując te same złodziejskie metody w biznesie.

Jakub H.Schiff, który wkrótce po zakończeniu wojny domowej w USA przybywa z Frankfurtu do Nowego Jorku. Jak się przypuszcza z polecenia Rothschilda miał on przejąć kontrolę nad amerykańskim systemem pieniężnym, lokując swoich ludzi w rządzie federalnym i rządach stanowych oraz organizując ruch ateistyczny i antagonizując obywateli , szczególnie białych i czarnych. Do 1872 roku Schiff pracował w Nowym Jorku jako agent handlowy, potem wraca czasowo do Niemiec, gdzie nawiązuje kontakty z bankierami w Paryżu i Holandii. Abraham Kuhn ściąga go do swojej firmy w Nowym Jorku i żeni z córką swojego wspólnika Salomona Loeba, Teresą. Zarówno Kuhn jak i Loeb byli   emigrantami z terenu Niemiec, którzy przybyli do USA w połowie lat czterdziestych dziewiętnastego stulecia ([2] str. 93).  Dzięki temu ożenkowi Jakub Schiff stał się  współpartnerem spółki bankierskiej Kuhn, Loeb & Co. ([3] str. 21).  Posiada on również udziały w  rafineriach, w Westinghouse Electric, w  firmach ubezpieczeniowych i telekomunikacyjnych. Schiff kierując firmą Kuhn, Loeb & Co. , która reprezentuje jedną trzecią systemu bankowego w USA, jednocześnie inwestuje ogromne sumy pieniędzy aby obalić carat w Rosji, licząc na udzielenie pomocy, której będzie potrzebować rewolucja  z 1905 i 1917 r. w rękach Lenina i Trockiego.

Rodzina Warburgów  – w 1907 roku ze  sprzymierzonej z Rotschildami, firmy bankierskiej – Domu Warburga, wysłano do Stanów Zjednoczonych Paula Moritza Warburga , aby został partnerem w najpotężniejszej firmie bankowej Ameryki Kuhn, Loeb & Co.  P.Warburgowi jako „ekspertowi” płacono wówczas astronomiczne wynagrodzenie w wysokości 500 000 dolarów rocznie ([5] str. 171). Jeden z braci Paula, Max pozostał w Niemczech by zarządzać rodzinnym bankiem, zaś drugi Felix ożenił się z córką Jakuba Schiffa – Fredą. Innym przedstawicielem klanu Warburgów był James P. Warburg , związany podczas wojny z Roosveltami. Będzie on później  jedną z wyroczni Franklina Delano – gubernatora Nowego Jorku, a następnie prezydenta USA. Tenże James P.Warburg tak określił w 1932 roku swoją filozofię rodzinną : ” Powinniśmy pobudzać gospodarkę  planową i socjalistyczną , a następnie włączyć ją w jeden socjalistyczny system o wymiarze światowym .” ([7] str. 72).  Paul Warburg , spadkobierca starej dynastii bankierskiej założonej jeszcze w 1798 r w Hamburgu, otrzymał za żonę, córkę Salomona Loeba – Ninę, wchodząc do spółki Kuhn, Loeb & Co. Później córka Warburga wyszła za mąż za W.Rothschilda, jednego z głównych doradców prezydenta USA W.Wilsona na Konferencji Wersalskiej. W ten sposób dzięki tym małżeństwom i pieniądzom Rothschildów spółka Kuhn, Loeb & Co. stała się dominującą i zaczęła wpływać na losy świata.  ([3] str. 23).  Firma ta kierowana przez Jakuba H.Schiffa,  wsparła finansowo między innymi cesarza japońskiego w jego konflikcie z carską Rosją w 1905 roku, a później w 1917 roku także rewolucję bolszewicką w Rosji. Gdy w czasie wojny rosyjsko-japońskiej kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich żołnierzy zostało wziętych do niewoli, członkowie amerykańskiej organizacji „Przyjaciół Wolności Rosjan” , finansowanej przez Schiffa, rozsiewali wśród nich rewolucyjną propagandę. Wówczas to między innymi przetransportowano z USA do Japonii półtora tony papieru z rewolucyjną propagandą. Tenże Schiff w 1907 roku przestrzega surowo nowojorską Izbę Handlową , że jeżeli nie ustanowi się banku centralnego , to wyniknie stąd chaos finansowy. Z kolei w 1913 roku zakłada on w USA organizację pod nazwą: Anti-Defamation League (ADL) , która zaczęła kontrolować wszystkie organizacje „walczące o ludzkie prawa” , radiostacje, agencje reklamowe i środki masowego przekazu i uzyskując swoisty „monopol na prawdę” ([3] str. 24). Z inspiracji sterników międzynarodowej finansjery spółka Kuhn, Loeb & Co. działa także na rzecz stworzenia za Atlantykiem prywatnego, scentralizowanego systemu bankowego – pod nazwą Federal Reserve System , który  istnieje zresztą do dzisiaj. Jednym z jego administratorów od 1914 roku był wspomniany już Paul Warburg ([7] str. 72).  Wkrótce do wymienionych bankierów międzynarodowych dołącza także Bernard Baruch, który szybko zaczyna dorównywać bogactwem Warburgom. Zostaje on mianowany przez Wilsona przewodniczącym Komitetu Morskiego i Rady Obrony Narodowej USA. Odtąd Baruch staje się światowym „królem stali”, podstawowego surowca dostarczanego aliantom w czasie I wojnie światowej ([4] str. 14). 

Reasumując można stwierdzić, że w latach 1900-1914 wysuwają się na czoło w Ameryce i na świecie dwie międzynarodowe potęgi finansowe ([7] str. 65): Rockefellerów i grupa Morgana, które jak już wcześniej wspomniano powstały przy wydatnej pomocy finansowej klanu Rotschildów.  Rockefellerowie rządzą imperium naftowym „Sandard Oil”, przejmują kontrolę nad rynkami miedzi , stali , tytoniu oraz centrów bankowych, w szczególności „National City Bank” i U.S. Trust Company” jak też nad jednym z największych przedsiębiorstw ubezpieczeniowych na świecie „Equitable Life and Mutual ” w Nowym Jorku. Z kolei Morganowie rządzą przemysłem stoczniowym, elektrycznością, kauczukiem, jak również centrami bankowymi – „National Bank of Commerce” i „Chase National Bank” oraz firmami ubezpieczeniowymi. Klejnotami ich fortuny są „General Electric” oraz „Guaranty Trust Company”. Z grupą Morgana jest także zrzeszona poprzez „American International Corporation” (AIC) wspomniana już firma Kuhn, Loeb & Co. ([7] str. 123). Oczywiście często bywa tak, że wspomniane imperia finansowe współdziałają ze sobą w różnych przedsięwzięciach. Wśród ich najbliższych współpracowników można spotkać również takie nazwiska jak Edwarda Harrimana , którego syn Averell, będzie jednym z doradców prezydenta Roosevelta, braci Dulles, szczególnie aktywnych w trakcie przygotowywania Traktatu Wersalskiego , a także Clarence Dillona ze stojącymi za nim firmami : „Goodyear”, „Dodge” i „Chrysler” ([7] str. 65). Co więcej większość z osób zajmujących kierownicze stanowiska w  korporacjach finansowych miała także bardzo ścisłe koneksje z tajnymi towarzystwami, a szczególnie z  Zakonem Skull &Bones, jednym ze spadkobierców IluminatówWeishaupta. Zakon ten gromadził i gromadzi także obecnie w swoich szeregach elitę polityczną, bankową i finansową w Stanach Zjednoczonych. Dla przykładu można podać, że członkami tego stowarzyszenia byli miedzy innymi ([9] str. 135,169) : 

Averell Harriman , (inicjowany w 1913) – dyrektor „Morgan Guaranty Trust”

E.Roland Harriman , brat Averella (inicjowany w 1917) – dyrektor „Union Banking Corporation”  

Knight Woolley (inicjowany w 1917) – dyrektor „Morgan Guaranty Trust” oraz „Federal Reserve Bank of New York”

Percy Rockefeller (inicjowany w 1900) – syn J.D.Rockefellera, dyrektor „Morgan Guaranty Trust” 

Prescot Sheldon Bush – ojciec George Busha Seniora- (inicjowany w 1917) –  partner „Brown Brothers, Harriman”

George Bush Senior (inicjowany w 1947 ) – były prezydent USA

Powyższe powiązania wyjaśniają, przynajmniej częściowo, dlaczego wymienione potęgi finansowe poprzez podległe im firmy wspólnie i konsekwentnie brały udział w tworzeniu Nowego Porządku Świata ,a więc w finansowaniu obu wojen światowych, budowaniu  Związku Sowieckiego, hitlerowskich Niemiec i „New Dealu” Roosevelta. Co ciekawe część z nich posiadała swe siedziby zlokalizowane w jednym miejscu, przy Wall Street i 120 Broadway w Nowym Jorku. 

 

Literatura:

1. H.Rolicki – „Zmierzch Izraela” – Warszawa 1932.

2. J.A.Cervera – „Pajęczyna władzy” – Wrocław 1997.

3. R.Gładkowski – „Myślącym pod rozwagę” – Toronto 1984.

4. H.Pająk – „Piąty rozbiór Polski” – Lublin 1998.

5. W.T.Still – „Nowy Porządek Świata” – Poznań 1995.

6. P.Virion – „Rząd Światowy” – Warszawa 1999.

7. P.Villemarest – „Źródła finansowe komunizmu i nazimu” – Warszawa 1997.

8. H.Pająk – „Bestie końca czasu” – Lublin 2000.

9. A.C.Sutton – „Americas Secret Establishment” – Liberty House Press 1986.