Psychologia NWO : Poprawność Polityczna

Dodaj komentarz

Biali Rosjanie (za carem) wydrukowali taki plakat ukazujący czerwonego bolszewika, Leona Trockiego (prawdziwe, żydowskie nazwisko Lew Dawidowicz Bronstein). To właśnie Trockiemu jest przyznawany tytuł twórcy (jest na to dobry dowód) terminu „rasista” jako określenia uwłaczającego w stosunku do jego politycznych wrogów: Białych, nie-żydowskich innowierców.

Zwróć uwagę na chrześcijański krzyż, u góry po lewej, a także na to, że Biali Rosjanie są sterroryzowani przez Mongołów na obrazku, na dole po prawej – nawet później marksistowscy żydowscy ekstremiści byli podnieceni wykonując swe rozkazy zadawania cierpień innym rasom. Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają!

Trocki, urodzony w zamożnej rodzinie, był głównym maksistowskim intelektualistą, zaraz za Leninem (dowiedziono, że był co najmniej pół-żydem), a także frontmenem rewolucji bolszewickiej w 1917 r. Bogaty nowojorski bankier i wspólnik Rothschilda, Jacob H. Schiff, był kanałem pośredniczącym międzynarodowego żydostwa w finansowaniu czerwonej rewolucji do wysokości 20 mln dolarów w złocie (dobrze ponad 200 mln na dzisiejsze pieniądze). Trocki zdeponował środki w banku Warburga (potem ożenił się z córką Warburga), aby dokonano ich transferu do Szwecji, a stąd do Rosji.

Przeczytaj to, z the New York Times:*

“Sześć lub osiem tygodni temu żydzi słuchaliby rozkazu pójścia do wojska z obowiązku, lecz z ciężkim sercem, gdyż wiedzieli, że będą walczyć po to, żeby utrwalać rosyjską autokrację. Ale teraz wszystko się zmieniło. Rosyjska demokracja stała się zwycięska i podziękowania należą się żydom, bo to dzięki nim rosyjska rewolucja odniosła sukces” – Jacob H. Schiff, nazwany swego czasu „największym żydem w Ameryce” w artykule NY Timesa z maja 1917 r. Artykuł w pliku pdf tutaj:102340180

Gdy Trocki i około 100 brooklyńskich żydów komuchów towarzyszyło transportowi złota na statku (wyczarterownym przez Schiffa i Warburga), Kanadyjczycy przechwycili statek i początkowo aresztowali ich. Lecz wkrótce później on i złoto zostali zwolnieni dzięki specjalnym staraniom żyda z wywiadu brytyjskiego, Sir Williama Wisemana, którego potem nagrodzono lukratywną posadą w nowojorskiej firmie bankierskiej Kuhn, Loeb and Company (wciąż działa). Jego koleś, płk Edward House, był tajemniczym doradcą (prawdopodobnie był krypto-żydem) Woodrow Wilsona, który podjudzał Wilsona za kulisami wydarzeń, aby ten podpisał sławetny the Federal Reserve Act w dniu 23 grudnia 1913 r., z powodu którego w mniejszym czy większym stopniu, żydzi posiadają ten kraj aż do dzisiejszego dnia, i z powodu którego spłacasz im jakieś parszywe długi przy każdej okazji.

Zatem widać tutaj wyraźnie wszystkie bezpośrednie powiązania między międzynarodową żydowską agenda, międzynarodowymi żydowskimi/syjonistycznymi bankierami, Rezerwą Federalną (ludźmi od Rothschilda, którzy mają cię w ręku) a historycznymi, globalnymi wysiłkami, aby rozwalić narody innowierców, tak jak w przypadku Rosji, w celu forsowania sprawy żydów.

Ale kto wyskoczył z słowem “rasista”, jakie obecnie używane jest bezustannie, aby rzucać oszczerstwa na Białych ludzi? A co w sprawie istnienia kultu ofiar mniejszości, jaki ciągle jest plagą w USA? To ten cały biznes, że każdy „jest tak ciemiężony” przez cały czas. Na pewno to daje się zauważyć, każdy to widzi – każda grupa w USA ma własny rodzaj propagandy bycia ofiarą – czarni, żydzi (ci są w tej dziedzinie zawodowcami, są ofiarami przez cały czas), latynosi, metysi, rdzenni Amerykanie, homosie, biseksy, transseksy, radykalne feministki (niektóre naprawdę nienawidzą Białych mężczyzn), każdy rodzaj nie-Białych wyznawców jakiejś religii, nawet fetyszyści od sado-maso! Wszyscy są „prześladowani”!

Zauważ, że to ZAWSZE “Zły Białas” (zwykle Biały, heteroseksualny mężczyzna) jest tym złym, jest winny z definicji, jest po prostu wiecznym „oprawcą” wszystkich naokoło. Ale kto to zaczął i dlaczego? Doczytaj do końca, a także obejrzyj zamieszczone tu 3 filmy w tej sprawie. Cała ta kłamliwa i bezczelna bzdura stanie się wówczas przejrzysta!

Jeden ze współczesnych słowników określa rasizm jako:

Rasista: 1932 jako rzeczownik, 1938 jako przymiotnik od rasy; rasizm po raz pierwszy stwierdzono w 1936 (z francuskiego racisme, 1935), pierwotnie używano tego oznaczenia w kontekście teorii nazistów. Ale potem zastąpiło ono poprzednie określenia rasowy (1907) oraz zwolennik rasowości (1917), obydwa używane na początku w kontekście brytyjskim albo południowoafrykańskim.

– Online Etymology Dictionary, © 2001 Douglas Harper

Zwróć uwagę, jak ten autor niefrasobliwie przypisuje Francuzom opis „teorii nazistowskiej”, gdy tymczasem jest to oczywista bzdura. Co tym bardziej ironiczne, że powstanie tego znaczenia przypisuje się niemieckiemu żydowi, który znalazł się na wygnaniu we Francji po tym, jak naziści doszli do władzy, a że mieli już dosyć „działalności” tego żydowskiego „intelektualisty”, kazali mu się wynosić z ich kraju. Z pewnością to jego pisanina we Francji napłodziła wyrzutków, jakie zaraziły powyższe źródło francuskie.

Magnus Hirschfeld — pewien ciekawy żyd:

[moje uwagi w nawiasie]

Wg II wydania (1989) Oxford English Dictionary, najwcześniejszym znanym użyciem słowa „rasizm” w jęz. angieslkim nastąpiło w 1936 r. w książce napisanej przez amerykańskiego „faszystę”, Lawrence’a Dennisa, The Coming American Fascism. Drugim zastosowaniem tego określenia, jak zauważa OED jest tytuł książki pierwotnie napisanej po niemiecku w 1933 i 1934 roku, lecz przetłumaczonej na angielski i po raz pierwszy opublikowanej w 1938 r. jest „Racism” Magnusa Hirschfelda, w tłumaczeniu Edena i Cedara Paul. Ponieważ Hirschfeld zmarł w 1935 r., zanim doszło do publikacji książki Dennisa (w następnym roku), i już w tekście swojej książki obszernie i w tytule i w treści używał tego słowa, wydaje się, że uczciwym jest uznać jego, a nie Dennisa, za twórcę słowa „rasizm”. W przypadku słowa „rasista” jako przymiotnika, OED przypisuje pierwsze znane użycie tego określenia samemu Hirschfeldowi. Kim był Magnus Hirschfeld, i co miał nam do powiedzenia na temat “rasizmu”?

Magnus Hirschfeld (1868-1935) był niemieckim żydem, naukowcem z dziedziny medycyny, którego głównym zajęciem była praca w dziedzinie, jaka potem została poznana jako „seksuologia” (w oryginale seksologia – przypis tłum.), naukowy termin na oznaczenie badań nad seksem. Jak Havelock Ellis w Anglii i Alfred Kinsey w USA, Hirschfeld był nie tylko jednym z pierwszych, którzy zajmowali się systematycznym gromadzeniem informacji o ludzkiej seksualności, ale również był apostołem „wyzwolenia” seksualnego. Jego głównym przedmiotem zainteresowań były badania nad homoseksualizmem, lecz publikował także wiele innych książek, monografii i artykułów dotyczących seksu. Napisał pięciotomowy traktat o „seksologii” oraz ok. 150 innych prac, a pomagał w napisaniu scenariuszy i produkcji 5 filmów na ten temat.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że jego dzieła miały na celu wysłanie informacji – że tradycyjna chrześcijańska i burżuazyjna moralność seksualna jest represyjna, irracjonalna i hipokrytyczna [zauważcie to ludzie!] i że emancypacja byłaby wielkim krokiem naprzód. Zachwyceni nim tłumacze, Eden i Cedar Paul, w swym wprowadzeniu do “Rasizmu”, pisza o jego “niezrównanym mistrzostwie występowania w sprawie osób, które z powodu ich seksualnie harmonicznego funkcjonowania są typem niezwykłym, są prześladowani przez swych bardziej szczęśliwie uwarunkowanych współśmiertelników”. Na długo przed wybuchem „rewolucji seksualnej” w latach 60-tych, Magnus Hirschfeld prowadził krucjatę w celu “normalizacji” homoseksualizmu i innych anormalnych zachowań seksualnych. [żydzi nawet teraz znajdują się w awangardzie ruchu praw homoseksualistów – spójrz na długą listę, jaka jest na to dowodem] link: incogman.net/04/2009/could-jews-get-any-more-gay/

Hirschfeld był założycielem Instytutu Nauk Seksualnych w Berlinie i pomagał w organizowaniu się „nauki o seksologii” na skalę międzynarodową. W 1922 r. został fizycznie zaatakowany i prawie zabity przez antysemitów w Monachium [ciekawe dlaczego?]. W maju 1933 r., naziści zamknęli jego „Instytut Nauk Seksualnych”, a Hirschfeld uciekł do Francji, gdzie żył do śmierci w 1935 r. Z The Heretical Press — tutaj przeczytasz całość: link: http://www.heretical.com/miscella/racism.html

Na marginesie dodajmy, że Hirschfelda czasami nazywa się “Einsteinem seksu” (był żydem i był zboczony). Współtworzył i grał rolę w wyprodukowanym w 1919 r. filmie niemym “Different from the Others” (inny niż wszyscy), w którym po raz pierwszy na ekranie pojawił się homoś, Conrad Veidt (po prawej). Mogę się o to założyć z każdym i o każdą stawkę!

W latach po I WŚ, marksistowscy żydzi i chazarscy żydzi, nielegalni imigranci z Polski i Rosji, robili wszystko, co mogli, aby wykupić albo przekręcić na swoją stronę niemieckich komuchów, jacy zostali powaleni przez wojnę. Nie dziwi więc, że niemieccy Biali ludzie stadem pobiegli pod skrzydła wujcia Adolfa!

Jest również wielce prawdopodobne, że Hirschfeld ukradł określenie “rasistowski” Trockiemu do pewnego stopnia, ale to on określił kolor skóry jako aspekt białych przeciw czarnym w tej kwestii. Wyraźnie to Trocki był pierwszym, który użył tego słowa w opublikowanym dokumencie z 1930 r. (najpóźniej wtedy). Niektórzy mówią, że stosował to określenie w przemówieniach znacznie wcześniej.

Trocki nie używał tego słowa w sensie czarny vs biały, ale w znaczeniu przeciw-innowierczym. To jest kluczowa koncepcja – żyd przeciw Białej rzeczy. Atakował swych politycznych i odwiecznych wrogów rasowych, Białych Innowierców w Rosji i w Europie jako coś, co sam nazywał „Słowianofilami”, a potem, Faszystami we Włoszech i w Niemczech. Oto użycie przez Trockiego tego słowa; zauważ zawartą w nim nienawiść względem Białych:

“The History of the Russian Revolution” 1930:

“Słowianofilizm, mesjanizm zacofania, oparty jest na filozofii, jaka zakłada, że naród rosyjski i ich kościoły są demokratyczne same przez się, podczas gdy urzędnicza Rosja jest niemiecką biurokracją narzuconą im przez Piotra Wielkiego. Zauważ uwagi poczynione wobec tego zagadnienia: „W ten sam sposób teutońskie bałwany obwiniały despotyzm Fryderyka II wobec Francji, jak gdyby zacofani niewolnicy nie mieli zawsze potrzeby zrobienia z nich ucywilizowanych niewolników”. Ten krótki komentarz całkowicie klaruje nie tylko starą filozofię Słowianofilów, lecz także ostatnie rewelacje o „rasistach”. Przeczytaj własne słowa marksisty o tej sprawie, link: http://www.marxists.org/archive/trotsky/1930/hrr/ch01.htm

“What is National Socialism?” 1933:

„W dziedzinie polityki, rasizm jest zwietrzałą i bombastyczną mieszanką szowinizmu w sojuszu z frenologią. Tak jak zubożały szlachcic poszukiwał ukojenia w szlachetności swojej krwi, tak samo zubożały mały burżuj zamracza się bajkami dotyczącymi specjalnej wyższości swej rasy”. Przeczytaj własne słowa marksisty w tej sprawie, link: http://www.marxists.org/(…)330610.htm…

Rasowe korzenie Politycznej Poprawności (PC) (z witryny Western Safeguards Initiative):

“Political Correctness”(PC) jest oczywiście polityką albo cenzurą pewnego rodzaju języka i idei Białych, Zachodnich państw. Przykładem PC byłoby zakazanie napisania eseju, który czarny, Meksykanin albo żeński obywatel mógłby odczytać jako „napastliwy”.

Okazuje się, że żydowski komunista, Georg Lukacs (1885-1971; zdjęcie po prawej) prawdopodobnie stworzył pierwszy podręczny program roboczy, w jakim użyto PC do indoktrynacji obywateli państw Zachodu. Zdarzyło się to na krótko przed powstaniem kierowanej przez żydów Szkoły Frankfurckiej, która sama wybrała się w świat tworzenia idei PC z pomocą szkoły Maxa Horkheimera (1895-1973; zdjęcie poniżej na lewo), który też był żydem i wynalazł koncepcję „teorii krytycznej”, jaka posłużyła do krytycznych ataków na Białą, Zachodnią kulturę i wartości (Lukacs osobiście był odszczepem Szkoły Frankfurckiej). „Teoria krytyczna” utworzyła drogę współczesnej koncepcji PC poprzez sportretowanie kultury Białych jako czegoś napastliwego i paskudnego. Co ciekawe, „teoria krytyczna” zapożyczyła pewne idee z dzieł innego żyda: z psychonalizy Zygmunta Freuda.

frankfurt school

Jednak czasami niektóre wydarzenia historyczne mają miejsce w tym samym czasie. Gdy Lukacs (w roli komisarza ds kultury w czasach żydowskiego, komunistycznego reżimu na Węgrzech Beli Kuna, 1919 r.) tworzył oparty na marksizmie program PC, aby indoktrynować węgierskie dzieci za pomocą politycznie lewicowej propagandy, tak samo Franz Boas zaczął tworzyć ideologię opartą częściowo albo w całości na marksizmie. Niezależnie od tego, czy ich twory miały charakter społeczny, ekonomiczny, rasowy albo były kombinacją wszystkich trzech, wszystkie one były zakorzenione w marksizmie albo w czymś bardzo podobnym – egalitaryzmie/uniwersalizmie (tj. historycznie nowej idei, że wszyscy ludzie i kultury są albo mogą być „równe” w znaczeniu, i że kultura Białych/Zachodu/kapitalizmu jest napastliwa i zła). Marksizm i egalitaryzm/uniwersalizm są niemal tym samym, z wyjątkiem tego, że pierwszy opiera się bardziej na sprawach ekonomicznych, a te drugie bardziej na sprawach społeczno-kulturalnych. (Można się spierać, że marksizm był próbą użycia idei ekonomicznych do przekształcenia społecznego, i domyślnie, że kwestie rasowe w społeczeństwie, w rozumieniu marksizmu, nie są wyłącznie oparte na sprawach ekonomicznych).

Lecz bez znaczenia jest, jaki typ programu marksizmu/uniwersalizmu tworzyli ci ludzie, wszyscy zmierzali do tego samego sedna: cwanie zamaskowanego żydowskiego ataku na tradycyjną, Białą kulturę. Ich programy były zaprojektowane w taki sposób, aby zakończyć kontrolowanie przez Białych większości świata z korzyścią dla żydów. To oni stworzyli rasowe programy zamaskowane jako zwyczajne polityczne albo społeczne ruchy. Żydzi instynktownie wiedzą, że ruchy, jakie „wyrównują” kultury Białych krajów w taki albo inny sposób są dobre dla żydów, gdyż zrównywanie pomaga w tłumieniu ruchów nacjonalistycznych, że one nie mogą powstać i „gnębić” żydów, jak to miało miejsce w nazistowskich Niemczech w latach 30-tych. (zauważ, że te zamaskowane ataki na kulturę przez żydów często posługują się pomieszanym słownictwem i zdaniami, a często upozorowane są na sprawianie wrażenia naukowości po to, żeby nadać atakom pozór legalności i wyrafinowania).

Marksizm, feminizm, socjalizm, lewicowość, egalitaryzm, PC – wszystkie są stworzonymi przez żydów napaściami na Białą, Zachodnią kulturę. A wszystkie one zostały zaakceptowane przez wielu mieszkańców Zachodu jako zgodne z prawem, z niewielka ilością wyjątków. Wszystkie te idee zakładają „równość” jako główny argument i podstawowy cel. Wszystkie są nienaturalne i uniwersalne, wszystkie wymagają rządowej lub biurokratycznej machiny do tego, żeby opinia publiczna je zaakceptowała.

Poczynając od Karola Marksa, idąc przez prace Zygmunta Freuda, W. I. Lenina, Leona Trockiego, Georga Lukacsa, Franza Boasa, teoretyków Szkoły Frankfurckiej, Ashley Montagu oraz Stephena J. Goulda, wszędzie dostrzec można korzenie ruchu/ruchów, jakie prowadzą wprost do dzisiejszego ruchu wokół pojęcia PC. Wszyscy wymienieni byli rasowymi żydami (Lenin podobno częściowo), wszyscy trzymali się nie-tradycyjnych idei, jakie można bez żadnej przesady nazwać antyzachodnimi, wszyscy byli społecznie i politycznie wpływowi, i wszyscy odegrali ważne role w pierwszym stworzeniu, a następnie rozwinięciu pojęcia PC, a następnie jego szerokiej akceptacji.

Nawet jeżeli nie-żydzi w obecnym czasie stosują idee PC, to tak naprawdę są oni tylko mimowolnymi pomocnikami żydów, którzy wymyślili i stworzyli PC. Bez żydów najprawdopodobniej coś takiego, jak Polityczna Poprawność, jaką znamy dzisiaj, w ogóle nie istniałaby.

Historia politycznej poprawności, część I

Dowiedz się, jak cały ten bullshit się zaczął, przez kogo i dlaczego. Ci ludzie mieli wewnętrzną, atawistyczną nienawiść do Białej rasy i użyli swego pseudo-intelektualnego uzasadniania, aby usprawiedliwić swoje przestępcze działania. To wszystko było wspierane przez Globalistyczne Fundacje w naszych szkołach, na uniwersytetach i w mediach przez wiele dziesiątków lat.

paula rothenburg

Przeczytaj artykuł zamieszczony na witrynie WorldNet Daily, jaki odsłania to, o czym ja piszę w sprawie szkoły marksistów z Frankfurtu, p.t.: Who stole our culture? (kto ukradł naszą kulturę?). W tym materiale, WorldNet Daily wyraźnie unika słowa żyd, gdyż byłoby to “niepoprawne politycznie” i narażałoby na atak ze strony „politycznie poprawnej” żydowskiej psiarni. Widzicie, jak to działa?, link: http://www.wnd.com/2007/05/41737/

A zatem można dostrzec, że cały ten biznes z PC ma swoje początki wśród żydowskich „przekonańców o własnej wyższości”, jeśli się sięgnie do wszesnej fazy ubiegłego wieku, gdy się analizuje starania żydowskich marksistów i intelektualistów, prywatnie finansowanych przez tzw. „kapitalistycznych” żydów, którzy masowo pchają szmal w fundacje edukacyjne, jakie wspierają tę agendę aż po dziś dzień.

magnus hirschfeld

A jaka rasa jest celem tej całej masowej nagonki społeczno/politycznej? Oczywiście wszyscy z nas, Biali Innowiercy, przez ostatnie co najmniej 40 lat, każdy Biały Amerykanin, a także wszelkie nasze instytucje społeczne i związana z ich istnieniem nasza kultura. Jako tacy, jakimi się urodziliśmy, jesteśmy celami ataków i stania się ofiarą tego inspirowanego przez żydów zła od samego początku!

Rzuć okiem na radykalny feminizm, jak wygląda w wykonaniu żydówek – Susan Sontag (Rosenblatt), Gloria Steinem czy Betty Freidan. Wszystkie produkty tego rodzaju dokonujące głębokich podziałów z użyciem polityki płci całkowicie zafałszowały obraz relacji w Białej Ameryce do takiego stopnia, że ludzie nie mogą nawet rzucić okiem na piękność na ulicy. Poczytaj o tym, link: http://www.profam.org/pub/fia/fia.2202.htm

Jak widać na filmach, marksistowski żyd, Herbert Marcuse (po prawej), został zaproszony w nasze progi z jego rodzinnych nazistowskich Niemiec, ale później dokonał zwrotu i zadał Ameryce cios nożem w plecy przedstawiając swoje wywrotowe teorie społeczne. Stworzył dużą część tej polityki mentalności grupowej ofiary i miał wielki wpływ na „inteligencję” Pokolenia Wyżu Demograficznego z lat 60-tych. Cała ta podejrzana agenda była reklamowana jako „wyzwolenie”, lecz w rzeczy samej była prawdziwym osłabiającym, wywrotowym programem przeciwko nie-żydowskim Białym ludziom, jaki wciąż trwa do dzisiaj.

Podczas II WŚ, był on również uczestnikiem the OSS — prekursora obecnego CIA — i pracował nad tworzeniem antynazistowskiej propagandy, a potem był zatrudniony w dziele wyłapywania domniemanych nazistów w okupowanych Niemczech. Kto wie, ilu jego byłych niemieckich wrogów otrzymało malutką odpłatę za swoje czyny od tego pokrętnego żyda-dewianta?

Tylko w tej jednej sprawie, należy pomyśleć, ile więzi międzyludzkich i żyć zrujnował w USA ten „teoretyk” przy pomocy zła zawartego w żydowskich filozofiach o „wyzwoleniu” w latach 60-tych i później?

marcuse herbert

Cały ten niekończący się koszmar “politycznej poprawności” narzucony Ameryce i innym dawniej Białym państwom, został wykombinowany przez żydów, takich jak Marcuse. Ma on ciągle miejsce w tym kraju aż do dziś i w sposób zauważalny coraz bardziej się pogarsza. Współczesne klony Marcuse są porozsiewani po całym kraju, tacy jak żydówka Paula Rothenberg (po prawej), która wymyśliła kompletnie absurdalne określenia „Przywileje Białych”, „Niewidoczny Rasizm” i wiele innych, a trzeba zwrócić uwagę, że to najnowsze wcielenie trockistowskie krąży po wszystkich naszych campusach przy college’ach, bezwstydnie zarażając trucizną naszych młodych ludzi, infekcją projektu propagandy anty-Białej – i jeszcze ta kreatura bierze za to duży szmal!

Nasze uniwersytety i college mają program studiów społecznych, jakie obecnie otwarcie oczerniają ludzi Białych jako jawnych albo „ukrytych” rasistów i zaczynają również otwarcie kwestionować pozytywy zawarte w normalnej, heteroseksualnej strukturze Białej Rodziny. Zapytaj dzieciaka z college, co mówią w książkach, salach wykładowych, salach lekcyjnych w dzisiejszej dobie – bądź przygotowany na to, że usłyszysz rzeczy szokujące, jakie mogą cię bardzo wkurzyć.

My, ludzie Biali naprawdę znajdujemy się w stanie rasowej wojny bona fide z żydowskimi ekstremistami i spekulantami, wojnie toczącej się przy odkrytej czy zasuniętej kurtynie, jaka toczy się od pewnego czasu. Większość Białych nawet pojęcia zielonego nie ma na temat tego, co dokładnie się teraz dzieje. Podejrzewają coś, ale nie mają racji, bowiem są zaprogramowani, aby nie wymawiać głośno słowa na „ż”, bo w przeciwnym razie będą nazwani nazistą przez innych.

Całkiem diaboliczny system ci żydzi sobie wymyślili.

– Phillip Marlowe

A oto mamy cytaty z pierwszej ręki: (były, ale się zmyły, ponieważ poprzedni blog IncogMana został zlikwidowany – przypis tłum.)

*Zauważ bezczelne kłamstwo wypowiedziane przez Jacoba Schiffa na temat żydowskiej „lojalności”. Powiedział, że żydzi rosyjscy wspierali monarchię w Rosji niechętnie jeszcze na 6-8 tygodni przed rewolucją, ale wiedział z całą pewnością już odprawiając Trockiego na statku i ładunek złota na miesiące przed tym wydarzeniem. Kłamie w żywe oczy. Jego starania wraz z innymi żydowskimi finansowymi i marksistowskimi hohortami są realizacją tego, co spowodował komunizm dla świata i są przyczyną śmierci i cierpienia niewypowiedzianych milionów Białych (o wiele, wiele więcej niż zawarte w rzekomym gigantycznym żydowskim przekręcie z gazowaniem Holyco$tycznym); a ma również skutki dla wielu innych ras do dzisiaj (jak Azjaci).

trotsky-poster-cropped

Ten transfer złota od bogatych amerykańskich kapitalistów żydowskich do sfinansowania rewolucji bolszewików jest mało znany, ale jest to potwierdzony historycznie fakt.

Na spędzie świętującym sukcesy bolszewików w nowojorskim Carnegie Hall w nocy 23 marca 1917 r., został odczytany telegram z poparciem od Jacob Schiff of Kuhn, Loeb & Co. Telegram został odtworzony w porannym wydaniu New York Times (link w pdf podany wyżej w tekście).

Schiff starał się zaprzeczać swemu udziałowi w tym przedsięwzięciu, ale 30 lat później jego wnuk John przyznał w gazecie the New York Journal-American (03 luty 1949 r.), że staruszek wsadził 20 mln dolarów w złocie w sprawę bolszewicką.

http://www.eioba.pl/a/47ka/psychologia-nwo-frankfurcka-szkola-filozofii

Reklamy

Psychologia NWO : Frankfurcka Szkoła Filozofii

Dodaj komentarz

satanism90

Satan’s Secret Agents: the Frankfurt School and their Evil Agenda
http://www.deliberation.info/satans-secret-agents-the-frankfurt-school-and-rgeir-evil-agenda/

Zacznijmy od rozważań na temat destruktywnych prac Szkoły Frankfurckiej, czyli grupy niemiecko-amerykańskich uczonych, głównie Żydów, którzy rozwinęli wysoce prowokacyjne i oryginalne spojrzenie na współczesne społeczeństwo i kulturę, czerpiąc z Hegla, Marksa, Nietzschego, Freuda i Webera.

Ich idea “rewolucji kulturalnej” nie była niczym szczególnie nowatorskim.
Joseph, Comte de Maistre (1753-1821), który przez piętnaście lat był masonem, powiedział:
“…Do tej pory, narody były wybijane przez podbój, czyli inwazje… Ale pojawia się ważne pytanie: czy naród nie może umrzeć na własnej ziemi, bez przesiedleń lub inwazji, pozwalając by gnilne robactwo zepsuło do samego rdzenia pierwotne i podstawowe zasady, które sprawiają, że naród ten istnieje?..”

Czym była “ Szkoła Frankfurcka”?

Przez pewien czas po Rewolucji Bolszewickiej w Rosji wierzono, że rewolucja robotnicza przewali się przez całą Europę, a ostatecznie i przez Stany Zjednoczone. Tak się jednak nie stało. Pod koniec 1922 roku, Międzynarodówka Komunistyczna (Komintern) zaczęła rozważać przyczyny tego niepowodzenia.

Z inicjatywy Lenina zostało zorganizowane spotkanie w Instytucie Marksa i Engelsa w Moskwie. Celem spotkania było rzucenia światła na marksistowskie pojęcie Rewolucji Kulturalnej. Do czego “rewolucja kulturalna” zobowiązuje?
O co w tym wszystkim chodzi?

Po pierwsze, wśród obecnych był Georg Lukács, żydowsk0-węgierski arystokrata i syn bankiera. Stał się on komunista podczas I Wojny Światowej.
Dobry teoretyk marksizmu, rozwinął ideę “Rewolucja i Eros” – użycie instynktu seksualnego jako instrumentu destrukcji.

Był tam również Willi Münzenberg, kolejny rewolucyjny Żyd, który dla rozwiązania problemów dręczących społeczeństwo zaproponował m.in. “…zorganizować intelektualistów i wykorzystać ich do splugawienia cywilizacji Zachodu. Dopiero wtedy, gdy wszystkie jej wartości zostaną zniszczone, a życie w niej stanie się niemożliwe, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu“.

“To było” – powiedział Ralph de Toledano (1916-2007), konserwatywny autor i współzałożyciel z National Review – “spotkanie bardziej szkodliwe dla zachodniej cywilizacji, niż sama rewolucja bolszewicka”.

Lenin zmarł w 1924 roku, ale w tym czasie Stalin doszedł do władzy i zaczął patrzeć na Willi Münzenberga, George Lukacsa i innych żydowskich rewolucjonistów (np. Trocki) jako na niebezpiecznych marksistowskich “rewizjonistów”, którzy chcieli wprowadzenia w marksizmie koncepcji, jakie były mu obce i które służyły tylko żydowskim planom.

W czerwcu 1940 roku, na rozkaz Stalina, oddział NKWD do zadań specjalnych dopadł Münzenberga aż na południu Francji, gdzie został powieszony na drzewie.

W lecie 1924 roku, po zaatakowaniu go przez Piąty Kongres Kominternu za jego publikacje, Lukács przeniósł się do Niemiec. Tu przewodniczył on pierwszemu posiedzeniu grupy komunistycznych socjologów. Zebranie to miało doprowadzić do powstania Szkoły Frankfurckiej.

“Szkoła” ta, mająca na celu wypełnić konkretami treść rewolucyjnego programu, powstała na Uniwersytecie we Frankfurcie w Instytucie Badań Społecznych (Institut für Sozialforschung). W praktyce “Szkoła” i Instytut były nie do odróżnienia.

Instytut został oficjalnie powołany do życia w roku 1923, sfinansował go zaś Felix Weil (1898-1975). Felix Weil, urodzony w Argentynie w zamożnej rodzinie żydowskiej, został w wieku dziewięciu lat wysłany do szkoły w Niemczech. Tamże studiował na uniwersytetach w Tybindze i Frankfurcie, gdzie uzyskał stopnień doktora nauk politycznych. Podczas pobytu na tych uczelniach stał się coraz bardziej zainteresowany socjalizmem i marksizmem.

Carl Grünberg, żydowski dyrektor Instytutu w latach 1923-1929, był zdeklarowanym marksistą, choć Instytut nie miał żadnych oficjalnych powiązań partyjnych.

Ale w 1930 roku Max Horkheimer, (również pochodzenie żydowskie), przejął kontrolę. Uważał on, że teoria Marksa powinno być podstawą badań Instytutu.

Kiedy Hitler doszedł do władzy, Instytut został zamknięty, a jego członkowie, różnymi drogami, uciekli do Stanów Zjednoczonych, gdzie załapali się jako naukowcy w głównych amerykańskich uniwersytetach: Columbia, Princeton, Brandeis i Berkeley w Kalifornii.

Lasha Darkmoon, komentarz do oryginalnego artykułu:
“…Fakt, że mówili oni bardzo słabo po angielsku nie był dyskwalifikujący. Byli Żydami i dzięki temu udało im się uzyskać nominacje akademickie na prestiżowych uczelniach – dzięki żydowskim wpływom, tj. za pośrednictwem siatki kontaktowej, systemu, który działa wyjątkowo dobrze nawet dzisiaj, co tłumaczy ogromną i nieuczciwa przewagę Żydów w świecie akademickim…”

“Pragnę kultury pesymizmu… świata porzuconego przez Boga” (Georg Lukács, 1885-1971)

“Pragnę kultury pesymizmu… świata porzuconego przez Boga”(Georg Lukács, 1885-1971)

Członkami Szkoły Frankfurckiej byli m.in guru tzw Nowej Lewicy z lat 1960-tych, Herbert Marcuse – potępiony przez papieża Pawła VI z powodu głoszenia teorii wyzwolenia, która “otwiera drogę dla seksualnego rozpasania pod przykrywką wolności”, Max Horkheimer, Theodor Adorno, popularny pisarz Erich Fromm, Leo Lowenthal i Jurgen Habermas.
Wszystkie te osoby, z wyjątkiem Habermasa, były pochodzenia żydowskiego [Niespodzianka! – admin]

Zasadniczo Szkoła Frankfurcka uważała, że tak długo, jak dana osoba miała wiarę, lub nawet nadzieję wiary na to, że jej dany przez Boga dar rozumu mógłby rozwiązać problemy, przed którymi stoi społeczeństwo – to społeczeństwo nigdy nie osiągnęło by stanu beznadziei i wyobcowania, jej zdaniem koniecznego do wywołania rewolucji socjalistycznej.

Ich zadaniem było więc dążenie do jak najszybszego podważenia “judeo-chrześcijańskiego dziedzictwa”.

Lasha Darkmoon, komentarz:
Wyrażenie “Judeo-chrześcijańskie” to oksymoron, sprzeczność sama w sobie, ponieważ judaizm i chrześcijaństwo znajdują się po przeciwnych stronach religijnego spektrum. Jako że większość Żydów wyraża aktywnie wrogość wobec chrześcijaństwa, a talmudyczni Żydzi znajdują przyjemność w wyobrażaniu sobie Chrystusa gotowanego w piekle w kale, mówienie o “dziedzictwie judeo-chrześcijańskim ” jest oczywiście pozbawione wszelkiego sensu.

Aby podważyć fundamenty zachodniej cywilizacji, Żydzi z Frankfurckiej Szkoły wezwali do tak negatywnej i destrukcyjnej krytyki każdej sfery życia, jak tylko to możliwe. Destabilizacja społeczeństwa, rzucenie go na kolana, doprowadzenie go do upadku, wywoływanie kryzysów i katastrof, stało się celem tych społecznie nieprzystosowanych, psychicznie chorych rewolucjonistów żydowskich, udających wysokiej klasy intelektualistów.

Ich polityka, na co mieli nadzieję, będzie się rozprzestrzeniać jak wirus – “kontynuując dzieło zachodnich marksistów przy użyciu innych środków”, jak zauważył jeden z ich członków.

Po to, aby dalej posunąć do przodu swą “cichą” rewolucję kulturalną, Szkoła Frankfurcka opracowała następujące dwanaście zaleceń – wszystkie z nich obliczone na podważenie fundamentów społeczeństwa i stworzenie dystopii [nieładu, nierządu, odstręczającej egzystencji], którą obserwujemy wokół nas:

1. Stworzenie “przestępstwa” rasizmu i praw przeciw tzw. mowie nienawiści.
2. Ciągłe zmiany w programach szkolnych, aby zwiększyć zamęt i dezorientację.
3. Propaganda masturbacji w szkołach, w połączeniu z homoseksualizacja dzieci i ich deprawowaniem za pomocą eksponowania pornografii w klasie.
4. Systematyczne podważanie autorytetu rodziców i nauczycieli.
5. Imigracja na wielką skalę, mająca zniszczyć tożsamość narodową i ułatwić wybuch przyszłych wojen.
6. Systematyczna promocja nadmiernego picia i używania narkotyków “rekreacyjnych”.
7. Systematyczna promocja zboczeń seksualnych w społeczeństwie.
8. Nierzetelny system prawny, z uprzedzeniami wobec ofiar przestępstw.
9. Uzależnienie od świadczeń państwowych.
10. Kontrola i totalne ogłupianie medialne [sześć żydowskich przedsiębiorstw kontroluje obecnie 96 procent światowych mediów, przyp. L.D.]
11. Zachęcanie do rozpadu rodzin.
12. Wszechobecny atak na chrześcijaństwo i opróżnianie kościołów.

Lasha Darkmoon, komentarz:
W Związku Sowieckim, za czasów Stalina i jego komunistycznych Żydów, opróżniania kościołów dokonywano przez ich spalanie. Objęło ono tysiące świątyń. Zobacz tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj, aby dowiedzieć się więcej o systematycznym niszczeniu chrześcijańskich świątyń i prześladowań rosyjskich chrześcijan przez żydowskich przywódców Rewolucji.
Tak się złożyło, ze większość tychże celów i zadań zostało wytyczonych w rzekomego “ sfałszowanych” Protokołach Mędrców Syjonu. Filozofowie z Frankfurtu byli najwyraźniej pod silnym wpływem Protokołów, które zrobiły na nich silne wrażenie, a zatem postanowili ich zalecenia wdrożyć w swoje demoniczne plany.

Willi Münzenberg

Willi Münzenberg

Willi Münzenberg podsumował dalekosiężne plany Szkoły Franckfurckiej w ten sposób: “Skorumpujemy Zachód tak, że zacznie śmierdzieć”.

“Musimy zorganizować intelektualistów i użyć ich do zapaskudzenia zachodniej cywilizacji. Dopiero gdy zniszczymy wszelkie jej wartości i uczynimy życie w niej niemożliwym, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu”.

Lasha Darkmoon:
Według książki Seana McMeekina ”Czerwony milioner: polityczna biografia Willi Münzbergera” [The Red Millionaire: A political biography of Willi Münzenberg], Münzberger był “autorem niektórych z najbardziej monstrualnych kłamstw epoki nowożytnej… przyczynił się do rozpowszechnienia plagi ślepoty moralnej na całym świecie, z której do tej pory nie możemy się uwolnić.”

Frankfurcka Szkoła uważała, iż istnieją dwa typy rewolucji: (a) Polityczna i (b) kulturalna. Jej członków bardziej interesowała rewolucja kulturalna – niszczenie ustalonego porządku od wewnątrz. ”Współczesne formy podporządkowywania cechuje łagodność”, nauczali. Tak zwane “reformy” należy przeprowadzać powoli, stopniowo i tak subtelnie, aby zmiany na gorsze były zaledwie zauważalne.

Szkoła Frankfurcka uznawała podminowywanie porządku społecznego za długofalowy projekt.

Lasha Darkmoon:
Systematyczna erozja chrześcijańskiej moralności i promowanie perwersji seksualnych znane jest jako marksizm kulturowy. Na dzień dzisiejszy, skutkiem wysiłków zorganizowanego żydostwa, które kontroluje 96% światowych mediów, kulturowy marksizm niemal wszędzie triumfuje, podczas gdy chrześcijaństwo leży w ruinach. Dla wielu bezstronnych obserwatorów społeczeństwo osiągnęło dno upadku moralnego – co z pewnością ucieszyło by żydowskich marksistów, takich jak Willi Münzenberg, gdyby żyli w naszych czasach.

Niszczyciele z Frankfurtu skoncentrowali się na rodzinie, edukacji, mediach, seksie i pop-kulturze. Każdy z tych obszarów stał się ich celem. Jeżeli z roku na rok to, co było już złe, nie stawało się jeszcze gorsze – uważali, iż ponieśli porażkę. Dla tych rewolucyjnych Żydów-myślicieli, dobre było to, co jest złe, a to co gorsze – było lepszym..

Zniszczenie rodziny i promowanie feminizmu

Krytyczna Teoria Szkoły Frankfurckiej głosiła, że “osobowość autorytarna” jest wytworem patriarchalnej rodziny, co było bezpośrednim nawiązaniem do dzieła Engelsa “Pochodzenie rodziny, prywatnej własności i państwa” [Origins of the Family, Private Property and the State], które propagowało matriarchat.

Już Karol Marks napisał w “Manifeście Komunistycznym” w 1848 r o radykalnym pojęciu “wspólnoty kobiet”. W “Niemieckiej ideologii” (1845) [The German Ideology] pisał pogardliwie o rodzinie, jako podstawowej komórce społeczeństwa. Konieczność rozbicia rodziny była jednym z podstawowych dogmatów Krytycznej Teorii.

Lasha Darkmoon:
Myśliciele ci uważali, że wszystkie rodziny – nawet szczęśliwe – są zasadniczo złe i muszą zostać zniszczone. Dla dzieci miało być lepiej, gdyby nie miały rodziców, albo nie wiedziały, kim rodzice są – albo były sierotami na utrzymaniu państwa.
Romantyczna miłość między mężczyzną i kobietą, prowadząca do stabilnych, długotrwałych małżeństw powinna zostać zlikwidowana na korzyść dorywczych, niestabilnych, promiskuitycznych kontaktów seksualnych. Miłość i udane małżeństwa mogły dać szczęście wszystkim zainteresowanym osobom – co oczywiście było absolutnie niedopuszczalne, gdyż głównym celem rewolucji kulturalnej było stworzenie “kultury pesymizmu” (Lukács) oraz “uczynienie tego, by życie stało się nie do zniesienia dla wszystkich” (Münzenberg).

Uczeni z Instytutu głosili zatem, że “nawet częściowe naruszenie autorytetu rodziców może przugotować grunt do łatwiejszej akceptacji zmian społecznych przez nadchodzącą generację”.

Lasha Darkmoon:
Celem tych neo-freudowsko-marksistowskich filozofowów było oczywiście stworzenie zamętu w społeczeństwie: wbicie klina między dzieci i rodziców i przyczyniać się do rozbijania rodzin. Cokolwiek było dobrego w relacjach międzyludzkich, musiało zostać zniszczone. A jeśli ludzie nie mieli problemów, należało je sztucznie stworzyć, aby “życie stało się niemożliwe”.

Wszystko to było przygotowaniem do wojny przeciwko rodzajowi męskiemu, promowanej przez Marcuse’a pod pozorem “Wyzwolenia kobiet” i przez ruch Nowej Lewicy w latach 1960-tych. Ich propozycją było przekształcenie kultury pod dyktando dominacji kobiet.

Lasha Darkmoon:
Wizja kobiet kierujących społeczeństwem i noszących spodnie, rozkazujących mężczyznom, co mają robić, miała szczególną siłę przyciągająca dla pewnych żeńskich typów obdarzonych nadmiarem testosteronu, zwłaszcza dla lesbijek o męskich cechach oraz nienawidzących mężczyzn babsztyli. Wiele z tych porąbanych psychicznie kobiet stało się apostołkami radykalnego feminizmu, proponując nawet całkowite oderwanie się od mężczyzn i zamieszkiwanie w wyłącznie żeńskich komunach. Przy okazji warto zauważyć rzecz dziwną:liczba żydowskich feministek jest ogromna, zupełnie nieproporcjonalna do ich liczebności w populacji.

W 1933 r, Wilhelm Reich, szanowany i wręcz czczony członek Szkoły Frankfurckiej, napisał w dziele “Masowa psychologia faszyzmu” [The Mass Psychology of Fascism], że matriarchat był jedynym autentycznym typem rodziny w “naturalnym społeczeństwie”. Stał się więc inspiracją dla feministek.

Lasha Darkmoon:
Nawiasem mówiąc, Reich, nałogowy onanista i zboczeniec seksualny, doznawał kazirodczego pociągu do własnej matki i uprawiał sodomię z końmi jeszcze jako dziecko (zobacz tu).
Ten wszechstronny dewiant, obecnie kultowa figura lewicy, razem z równie opętanym na punkcie seksu Herbertem Marcuse – popularyzator sloganu “Czyńcie miłość, nie wojnę” (Make love, not war) – byli ojcami chrzestnymi rewolucji seksualnej lat 1960-tych oraz patronami ruchu feministycznego.

Frankel_Moloch_30p5

Indoktrynacja dzieci poprzez system edukacji

Bertrand Russel dołączył się do Szkoły Frankfurckiej w jej wysiłkach na polu masowej inżynierii społecznej. Wygadał się w swej książce “Wpływ nauki na społeczeństwo” (The Impact of Science on Society) z roku 1951, gdzie napisał:

Przyszli psychologowie społeczni dostaną pewną liczbę klas złożonych z dzieci szkolnych, na których wypróbują różnych sposobów wyrobienia w nich niezachwianego przekonania, że śnieg jest czarny. Wkrótce dojdą do różnorakich wyników. Po pierwsze, że wpływ wychowania domowego jest destruktywny. Po drugie, że niewiele da się z tym zrobić, o ile nie rozpoczniemy indoktrynacji dzieci przed osiągnięciem wieku 10 lat. Po trzecie, że wiersze dopasowane do muzyki i wielokrotnie powtarzane, są bardzo skuteczne. Po czwarte, że opinia iż śnieg jest biały wykazuje na chorobliwe skłonności do ekscentryzmu.

Mówię z góry. Uczeni w przyszłości muszą dokładnie sprecyzować powyższe zasady oraz obliczyć dokładnie, jakie będą koszty na głowę, aby nakazać dzieciom wierzyć, iż śnieg jest czarny – i o ile mniejsze były by koszty przekonania ich, iż śnieg jest ciemno-szary.

Gdy technika się udoskonali, każdy rząd, który będzie zajmował się edukacją jednej generacji, będzie w stanie kontrolować swych poddanych w sposób bezpieczny, bez potrzeby angażowania wojska lub policji.

Lasha Darkmoon:
Ironia Russela jest tu oczywista, ale to sprawa marginesowa. Sam Russel był wielkim zwolennikiem obrócenia świata do góry nogami i zapoczątkowania Nowego Wspaniałego Świata, z jego ateizmem, feminizmem i “wyzwoleniem seksualnym”, czyli dania zielonego światła promiskuityzmowi, perwersjom i aborcji na życzenie.

Zniszczenie wartości, o które tak bardzo chodziło luminarzom Szkoły Frankfurckiej, zostało w dużej mierze osiągnięte za pomocą wychowania seksualnego i propagandy medialnej – w szczególności masturbacji, pornografii i systematycznej, agresywnej propagandy homoseksualizmu w szkołach.

Ukartowana Abdykacja , czyli Papież końca czasów.

Dodaj komentarz

„Niektórzy zwykli ludzie żyją z dnia na dzień, inni z tygodnia na tydzień, jeszcze inni planują w skali roku, pięciu lub dziesięciu lat… Jednak istnieje grupa ludzi… filozofów i mistyków, którzy planują i kreują świat za pomocą wieków i tysiącleci …

Nic, co wydaje się być przepowiednią, wizją nie jest szaleństwem wyroczni… bowiem tak naprawdę jest to fakt dokonany i starannie zaplanowany element przyszłości powstałej w przeszłości …”

Dydymus

przywitanie masonów.jpg

Masońskie przywitanie

Petrus Romanus – ostatni papież

Benedykt XVI abdykował i jest to wydarzenie bezprecedensowe w historii papiestwa, które będzie miało wpływ na wiele wydarzeń, jakie staną się naszym udziałem w najbliższej przyszłości.

Papież Benedykt XVI, czyli Józef Ratzinger rozpoczął swoją wielką karierę w Watykanie od II Soboru Watykańskiego (1962-65), który miał przełomowe znaczenie dla obecnego kształtu Kościoła Katolickiego. Przeprowadzono wówczas dzięki zorganizowanej akcji biskupów i kardynałów z Niemiec, Austrii i… Polski (Wyszyński, Wojtyła, Kominek) fundamentalne zmiany w liturgii i organizacji całej tej instytucji. Przewrót ten, (bo ta to chyba trzeba określić) był tak poważny, że mówiło się wówczas w Rzymie, że w Tybrze płynie woda z Renu a czterech uczestników Soboru opowiadających się za reformą w Kościele, stało się kolejnymi papieżami, przejmując schedę po schorowanym Janie XXIII. Jego następcą został kardynał Giovanni Battista Montini, który przybrał imię Pawła VI, po nim biskup Albino Luciani jako Jan Paweł I, Karol Wojtyła jako JP II i Joseph Ratzinger jako obecny i ustępujący Benedykt XVI.

Wśród najpoważniejszych zmian, jakich dokonano na Soborze była rezygnacja z tzw. mszy trydenckiej, odprawianej po łacinie a wraz z nią porzucono 1900 lat chrześcijańskich rytuałów. Na jej miejsce postawiono nudną Novus Ordo Missae – mszę nowego porządku, – którą odprawia się w kościołach do dziś. Obrządek ten został napisany przez arcybiskupa Annibale Bugniniego, który okazał się później masonem. Paweł VI zaakceptował taką mszę i niewiele mógł później zrobić, gdy dowiedział się o drugim życiu swojego arcybiskupa. Aby przynajmniej usunąć go z Rzymu, wysłał go jako nuncjusza papieskiego do Iranu.

ratzinger-mitre-hexagram.jpg

Dla większości tradycyjnego kleru nowa msza była okropna, brzydka i trudna do akceptacji. Musieli jednak złożyć przysięgę pod karą klątwy, że nigdy nie będą odprawiać mszy trydenckiej. Powstało wówczas Stowarzyszenie Piusa X, na którego czele stanął francuski arcybiskup Marcel Lefebvre, które próbowało skłonić Kościół do powrotu do przedsoborowej tradycji. Józef Ratzinger był wówczas przewodniczącym Świętej Inkwizycji i zawzięcie atakował Lefebvre’a za jego nieposłuszeństwo, a będąc jednym z najbliższych doradców papieża Jana Pawła II doradził mu ekskomunikę krnąbrnego arcybiskupa i jego zwolenników. Wielu katolickich księży zasiliło wówczas szeregi kościoła anglikańskiego i episkopalnego.

Trudno jest dokładnie powiedzieć jak wielkie zmiany nastąpiły po II Soborze Watykańskim w strukturze władzy i wpływów w Kościele Katolickim. Nieco światła na ten temat rzuciły rewelacje zakonnika Malachi Martina, który w serii kontrowersyjnych książek opisał jak grupa kościelnych liberałów przejmując władzę w Watykanie znajduje się w ścisłych związkach z okultystami uprawiającymi magię i składającymi ofiary z ludzi. Ojciec Malachi Martin skończył swoje życie w sposób gwałtowny spadając ze schodów. Jednocześnie już na początku pontyfikatu Jana Pawła II z wzmożoną siłą zaczął narastać skandal związany z molestowaniem dzieci, jakiej dopuszczała się duża liczba księży katolickich. Wielu obecnych dostojników Kościoła starało się zatuszować te fakty i wykrytych molestujących potajemnie przenoszono do innych diecezji chroniąc ich przed konsekwencjami prawnymi.

Na koniec, natychmiast po abdykacji Benedykta przypomniano sobie tzw. przepowiednię św. Malachiasza, który wszystkich papieży, jacy mieli nastąpić w przyszłości określił zwięzłymi mottami. Przepowiednia ta miała opierać się na wizji, jaką Malachiasz przeżył podczas swojej wizyty w Rzymie w 1139. Motto opisujące przedostatniego papieża to “gloria olivae” – chwała oliwce, która w tradycji katolickiej była symbolem Benedyktynów. Joseph Ratzinger zostając papieżem przybrał imię Benedykta – patrona tego zakonu. Wg, przepowiedni św. Malachiasza po Benedykcie ma nastąpić jeszcze jeden, ostatni już papież, nazwany przez niego Petrus Romanus – Piotr Rzymianin, który ma poprowadzić wiernych przez ten niepewny czas aż do ich ostatecznej zguby i kompletnego zniszczenia Rzymu.

Całość tworzy niezwykle interesującą sytuację, w której możemy jedynie domyślać się zażartych walk toczonych między sobą przez purpuratów, powodów a przede wszystkim szantażu, przez który zmuszono Benedykta do abdykacji a tym samym nie tylko wypełnienia “przepowiedni”, ale także kontroli jej przebiegu. Mamy, więc przed sobą całkiem nieźle wypieczony apokaliptyczny pasztet, z którym jeszcze nie raz przyjdzie nam się spotkać w przyszłości, niezależnie od tego, jaką wyznajemy religię i czy w ogóle ją wyznajemy.

Papież zazwyczaj pełni swoją unikalną funkcję aż do swego ostatniego tchnienia. Benedykt XVI wyłamał się z tej tradycji, choć nie można mu odmówić pewnej konsekwencji w działaniu. Będąc jeszcze kardynałem Ratzingerem, napisał szereg propozycji prawnych, pozwalających rezygnować z funkcji starzejącym się papieżom, których zdrowie uniemożliwiałoby im dalszą pracę dla Kościoła. A Benedykt XVI miał prawo poczuć się zmęczony i zrezygnowany choćby tylko po wyczerpującym roku 2012. Kościołem wstrząsnął wówczas tzw. skandal Vatileaks, kiedy ujawniona została poufna korespondencja papieża ze swoimi dostojnikami. Odkryto także rozmaite ciemne interesy finansowe, jakie prowadzi Watykan nie tylko z organizacjami przestępczymi, ale także łamiącymi prawa człowieka dyktatorami. Do tego dołącza się nieustająca afera molestacyjną i niektórzy sugerują, że nawet sam papież pomagał ukrywać przed prawem, co bardziej jurnych księży.

Na dodatek nad Benedyktem od samego początku jego papiestwa ciążyła przepowiednia św. Malachiasza, wg, której miał on być przedostatnim papieżem a jego następcą miał zostać tajemniczy Petrus Romanus, za którego panowania Kościół Katolicki miał zakończyć swoją działalność. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby następca Benedykta, – który z pewnością będzie posiadał wiedzę o przepowiedni św. Malachiasza – świadomie wybrał imię Piotr. W pewnym sensie każdy papież jest Piotrem, bo zasiada na jego tronie. Jednak, co jest interesujące, wśród ewentualnych kandydatów na nowego papieża znajdują się kościelni dostojnicy o imieniu Piotr i to może być zupełnie nieobliczalny twist i puenta średniowiecznej przepowiedni, która stawia świat wobec zbliżającej się nieuchronnie… apokalipsy.

john-paul-cross1.jpg

W 1139 r. w swojej wizji św. Malachiasz zobaczył, że Kościołowi przewodzić będzie jeszcze 112 papieży. Każdemu z nich dopisał w proroczym natchnieniu rodzaj motta opisującego osobę papieża lub najważniejszy element jego rządów. Przepowiednia została wydrukowana i szeroko rozpowszechniona w 1595 r., a wiele z przepowiadanych przez nią sytuacji w zaskakujący sposób już się sprawdziło. Daje to w miarę solidne podstawy, aby brać ją serio pod uwagę także w obecnej sytuacji, gdy Watykan opuszcza papież o numerze 111, co oznacza, że przed nami został już tylko jeszcze jeden papież. Ostatnie zdanie przepowiedni Malachiasza brzmi:

„W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec.”

Z tego zapisu w sposób jasny wynika, że kompletnemu zniszczeniu ulegnie miasto Rzym! Czytając tą przepowiednię nie ma wątpliwości, że nie chodzi tu wcale o zniszczenie symboliczne. Jest niezwykle frapujące, że zakończenie przepowiedni, św. Malachiasza jest w kompletnej zgodzie z rozdz. 17 Apokalipsy św. Jana z Patmos. Biblijna hermeneutyka zajmuje się odkrywaniem sensu tego, co religijny autor w sposób symboliczny zapisywał w swoim objawieniu. Pozwala na dokonywanie takich porównań. W ostatnim wersie rozdziału 17 Apokalipsy czytamy:

“A niewiasta, którąś widział, jest miasto ono wielkie, które ma królestwo nad królami ziemi”

Kiedy Jan z Patmos pisał swoją Apokalipsę, Imperium Rzymskie było u swojego szczytu. Dlatego nietrudno było odgadnąć, jakie miasto miał Jan na myśli pisząc, że mieszkali w nim królowie ziemi. Z kolei w wersie 9, 17 rozdziału Apokalipsy można przeczytać, że:

“Tuć jest rozum mający mądrość: Te siedem głów są siedem gór, na których niewiasta siedzi”

Tak, więc jeśli kobieta jest miastem, które panuje nad światem a siedem głów to siedem wzgórz, to wszystko wskazuje, że jest to siedem wzgórz, na których leży Rzym. I jest to,to samo miasto, o którym pisze Malachiasz.

Na tym tle pojawia się w Apokalipsie postać Antychrysta. Jest on w interpretacjach znawców Biblii uważany za osobę świecką, która stanie na czele świata a któremu będzie oddawana niemalże boska cześć. O takiej osobie, którą nazywamy Antychrystem wspominają także inne teksty biblijne jak np. proroctwa Daniela. Ale Antychrystowi ma towarzyszyć także bliski współpracownik, zwany Fałszywym Prorokiem. Jest on opisywany jako ktoś, kto posiada

“rogi jak u owcy, lecz przemawia jak smok”.

Owca jest tradycyjnie postrzegana jako symbol chrześcijaństwa a więc opisana osoba byłaby kimś w rodzaju przywódcy religijnego. Z kolei smok jest tu bez wątpienia symbolem szatana. Tak, więc zadaniem Fałszywego Proroka jest wspieranie Antychrysta. Ma on pokazywać rozmaite cuda na oczach ludzi i sprowadzić na ziemie ogień z nieba. Jako autorytet religijny ma uwiarygodnić Antychrysta i skłonić ludzi, aby oddawali mu boską cześć.

Apokalipsa z pewnością nie jest najłagodniejszą przepowiednią, bo mówi o straszliwym gniewie bożym. Jednak z punktu widzenia chrześcijan Apokalipsa powinna być zdarzeniem radosnym, bo obwieszcza drugie przyjście Chrystusa na ziemię, kiedy Bóg ma się rozprawić ze złem raz na zawsze. W ostatnim rozdziale Apokalipsy można przeczytać, że to wydarzenie obetrze wszystkie łzy i wysuszy wszystkie oczy a świat znajdzie się znów w swojej pierwotnej, idyllicznej kondycji. Jedynym problemem wydaje się być po właściwej stronie toczącej się bitwy.

A trafność niektórych wizji św. Malachiasza daje dużo do myślenia. Np. Benedykt XV, który był papieżem w latach 1914-1922. W przepowiedni Malachasza opisano jego rządy jako Religio depopulata – depopulacja religii. Taki opis – robiony zwłaszcza w Średniowieczu – jest niezwykle ryzykowny i łatwy do obalenia. Tymczasem w latach pontyfikatu tego papieża trwała I Wojna Światowa, która przysporzyła ogromnych strat szczególnie dla Kościoła Katolickiego Miliony chrześcijan zginęły w okopach na polach bitew. Kolejne miliony ludzi porzuciły wiarę przyłączając się np. do bolszewickiej rewolucji. Nieoczekiwanie krótkie motto obok imienia Benedykta XV nabrało sensu…

Apokalips wg św. Jana i przepowiednia Malachiasza obok innych pism religijnych są powszechnie znane i trzeba założyć, że znają je także ludzie, którzy znajdują się w samym centrum wydarzeń opisywanych w przepowiedniach. Można założyć także, że ludzie ci znając te przepowiednie naginają rzeczywistość do tego stopnia, że ma się wrażenie, że przepowiednia nieoczekiwanie spełnia się na naszych oczach. W historii kościoła można znaleźć papieży, którzy dokonali rozmaitych zabiegów po to, aby pomóc w spełnianiu się tej przepowiedni. Benedykt XVI jest tego przykładem, bo przyjmując takie właśnie imię nawiązuje do zakonu Benedyktynów, którego symbolem była gałązka oliwna, co odpowiada mottu 111 papieża: Gloria olivae. Pius XII (1939-58) określony był mottem Pastor Angelicus. Takie określenie oznaczające pasterza aniołów i jest ono mętne i niejasne. W czasie wojny Pius XII stworzył film propagandowy o samym sobie i o tym, jakim wielkim jest papieżem. Film nosił tytuł…… “Pastor Angelicus”. Dlatego oczekiwaniu na Piotra Rzymianina musimy rozglądać się za różnorodnymi symbolami.

 

Obserwując sytuację rozgrywającą się w Watykanie nadal wszystko wskazuje na to, że Benedykt XVI został zmuszony do abdykacji z powodów takich jak choćby finanse watykańskie, seks skandal i inne. Sytuacja ta w sposób idealny wręcz spełnia średniowieczną przepowiednię, która z zaskakującą wytrwałością była podsycana w Kościele Katolickim przez kilkaset lat.

Richard Gleaves w swoim znakomitym blogu: Uncommon Sense (Niezdrowy rozsądek) w artykule pt. “A Trail of Breadcrumbs: The Resignation of Pope Benedict and the Great Financial Collapse” (Idąc śladem okruchów: rezygnacja papieża Benedykta i Wielka Zapaść Finansowa), łączy ze sobą 5 znanych publicznie osób, które być może mocno związane są z tym, co właśnie wydarzyło się w Watykanie. Są to: prezydent USA Barack Obama, były szef Federal Reserve Paul Volcker, były dyrektor MFW Michel Camdessus, wpływowy watykanski kardynał Peter Turkson i oczywiście sam Benedykt XVI.

 

Szczególnie interesująca jest osoba nr 3 na tej liście – Michel Camdessus. Richard Gleaves pisze o nim:

 

“18 grudnia, tuż przed przedostatnim spotkaniem grupy, zmarł Thomasso Padoa Schioppa i wówczas pojawił się trzeci człowiek naszego szlaku okruchów. Nowy szef Palais Royal Initiative: Michel Camdessus, francuski ekonomista, były dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Grupa doszła wówczas do porozumienia. Palais Royal Initiative opublikowała raport w styczniu 2011 r., który wzywał do stworzenia ponadnarodowych sił bankowych, poza kontrolą jakiegokolwiek rządu (czyżby chodziło o BIS – Bank Rozrachunków Międzynarodowych?), i która także stworzyłaby globalną rezerwę walutową w formie SDR (Special Drawing Rights – specjalne prawa ciągnienia), jednostki stworzonej w Bretton Woods w 1944 r. W skrócie chodzi o to, że starzy koledzy Camdessusa z IMF i z BIS chcieli przejąć międzynarodowe finanse. Trudno jest mieć do nich pretensje, że próbowali – prawda? Camdessus przedstawił dokument francuskiemu prezydentowi Sarkozy i raport został rozpowszechniony 5 października 2011 r., razem z dokumentami dotyczącymi krajów G-20, co wyglądało jakby raport został napisany właśnie dla tych krajów.”

style=’orphans: auto;text-align:start;widows: auto;-webkit-text-size-adjust: auto; -webkit-text-stroke-width: 0px;word-spacing:0px’ title=”Cardinal Peter Turkson of Ghana in 2005.” class=”alignleft size-full wp-image-14789″ v:shapes=”_x0000_i1026″>

Następną osobą na liście Gleavesa jest kardynał Peter Turkson.

“Turkson jest prefektemPapieskiej Rady Iustitia et Pax. 23 października, 2011 r., (18 dnia po prezentacji dla krajów G-20) PRIetP zaskoczyła wielu propozycją, która przeklinając bałwochwalstwo wolnego rynku wezwała do stworzenia ponadnarodowej instytucji bankowej, identycznej z tą proponowaną przez grupę Palais Royal. Przypadek? Z pewnością nie, jeśli spojrzeć na listę doradców Papieskiej Rady. Wśród wielu nazwisk znajduje się także Michel Camdessus.”

Turkson to sławny, czarny kardynał z Afryki, który jest jednym z mocnych kandydatów do papieskiego tronu. Turkson wzywa także do stworzenia globalnego pieniądza. Benedykt XVI przygotował już teren pod taki obrót przypadków, oświadczając, że świat potrzebuje globalnego autorytetu moralnego. Papież oczywiście sugerował, że on sam jest takim autorytetem podobnie jak instytucja papiestwa trwająca od wieków.

Nawet znany przeciwnik władzy kościelnej w Średniowieczu – Dante Alighieri napisał, że: “praktykowanie naturalnych cnót pozwala człowiekowi na stworzenie globalnego rządu”. Co oznacza, że w instytucji Kościoła Katolickiego element dążący do stworzenia systemu rządów globalnych jest osadzony już od wieków. Wiemy z historii, co to oznacza. Za każdym razem, kiedy Kościół osiąga większe wpływy w świecie – staje się przyczyną niezliczonej ilości nieszczęść. Wydaje się wiec, że taki jest cel podtrzymywania tej średniowiecznej przepowiedni biskupa Malachiasza, która funkcjonując już w ludzkiej świadomości, pozwoli na realizację globalnych planów, w których KK odgrywałby istotną, jak niewiodącą rolę. Przepowiednie z samej swojej natury są dość łatwe do manipulowania, co tworzy pokusę zastosowania ich do osiągnięcia innych, ukrytych celów. Apokaliptyczna wizja końca Kościoła być może, więc z apokalipsą nie ma nic wspólnego.

 

Załóżmy, więc że każda forma przepowiedni, wieszcząca w jakiejś formie koniec świata (mieliśmy niedawno do czynienia z przepowiednią Majów i 2012 rokiem a teraz pojawia się przepowiednia wieszcząca koniec Kościoła i nadejście Antychrysta (Nostradamus) ) – jest prostym oszustwem. Każda z nich jest przeprowadzana w sposób niezwykle precyzyjny, z góry zakładając efekt, jaki chce osiągnąć. Wystarczy przeanalizować sposób, w jaki umiejętnie podgrzewano rzekomy Koniec Świata, zaznaczony w Kalendarzu Majów. Dlatego obserwując dalszy rozwój wypadków trzeba mieć takie krytyczne spojrzenie na przepowiednię na uwadze.

 

Dante Alighieri ostatniego papieża, który abdykował 600 lat przed Benedyktem XVI umieścił w dolnej części swojego Inferno. Ciekawe, gdzie Dante znalazłby miejsce dla Benedykta a także i to, w jaki sposób Kościół będzie traktował papieża, który dobrowolnie zrzekł się wykonywanej przez siebie funkcji absolutnego zwierzchnika Kościoła Katolickiego.

Oficjalnym powodem abdykacji Benedykta XVI był jego rzekomo kiepski stan zdrowia, ale nawet postronny obserwator może stwierdzić, że Benedykt na człowieka chorego wcale nie wygląda. Ma podobno niezły apetyt a tylko w 2012 r. odbył odległe zagraniczne podróże do Meksyku i na Kubę. Tradycyjnie obligacją papieża było sprawowanie swojej funkcji aż do śmierci, niezależnie od stanu zdrowia i cierpienia, jakie związane było sprawowanie przez niego swoich obowiązków. Tymczasem Benedykt nie wygląda nie tylko na chorego, ale tym bardziej na cierpiącego! Siłą rzeczy powstaje pytanie czy Benedykt XVI abdykował z własnej woli, czy też został do tego zmuszony. I kto – w takim razie – ma aż tak wielką władzę, że zdołał zmusić papieża do podjęcia takiej radykalnej decyzji. Przywodzi to także na myśl krótkie rządy i gwałtowną śmierć papieża Jana Pawła I.

Tego typu pytania z pewnością znajdą swoją częściową odpowiedź wraz z wyborem nowego papieża, dzięki analizie ludzi będących w jego kręgu władzy. Do niedawna ekspertem w kwestii tego, co dzieje się wewnątrz Watykanu był z pewnością mnich Malachy Martin, który zdobył swoją wiedzę pracując dla wielu wpływowych kardynałów` by zostać w końcu jednym z doradców Pawła VI. W jednej z prywatnych rozmów z historykiem chrześcijaństwa Michaelem Hoffmanem na temat wyboru papieża po Pawle VI miał on powiedzieć, że kardynał Pironio jest wybrańcem watykańskiej kryptokracji i to on zostanie przyszłym papieżem. Jednak wówczas inicjatywę przejął kardynał Giovanni Benelli z Florencji, który w ciągu kolejnych kilku dni konklawe przedstawił “teczki” kardynałów zwolenników Pironio. W teczkach wg Martina znajdowały się zdjęcia dziewczyn i chłopaków popierających Pironio kardynałów a także dokumenty potwierdzające ich przynależność do masonerii. W rezultacie najbardziej wpływowa grupa w Watykanie została pokonana i Albino Luciani – kardynał z Wenecji doprowadził do wyboru przyszłego Jana Pawła I, który zakończył swoje życie 33 dni później (liczba 33 jest jedną z magicznych liczb w numerologii i z pewnością nie jest tu przypadkowa). To pokazuje, że konklawe wcale nie przebiega w atmosferze świętości i modłów, bo chodzi tu głównie o wpływy bogactwo, jakie staną się udziałem tych, którzy poparli właściwego kandydata.

Bogactwo i jego gromadzenie jest jednym z głównych problemów moralnych, z jakim musi zmierzyć się Kościół – włączając w to kwestię lichwy. Jezus Chrystus i jego Apostołowie głosili, że miłość do pieniędzy jest przyczyną wszelkiego zła. Przez całe Średniowiecze Kościół gorzej lub lepiej dawał sobie rade z tym problemem i dopiero w czasach Renesansu od czasów papieża Leona X, w jego szeregi wdarli się ludzie o innej wizji na kwestię lichwy. Sam Leon X zdawał sobie z tego sprawę widząc w lichwie przyczynę przyszłego rozłamu w chrześcijaństwie i powstanie protestantyzmu. Martin Luter protestował na drzwiach katedry w Wirtemberdze właśnie przeciwko lichwie, sprzedawaniu odpustów a także konsumpcyjnemu stylowi życia ludzi Kościoła, – co było bezpośrednio z lichwą związane. Leon X wydał wówczas zezwolenie na udzielanie 5% pożyczek (w 1515 r.) pod warunkiem, że udzielano je biednym.

 

Pod koniec Renesansu sposób myślenia, jaki reprezentował Watykan znany jest pod nazwą nominalizmu, który reprezentował niemiecki teolog z Tybingi Johann Eck. Jest on znany w historii jako nemezis Martina Lutra. Ich debaty znane były w chrześcijańskim świecie i Eck zażarcie bronił pozycji papieża. Ciekawostką jest jednak fakt, że Eck potępiając lichwę sam był agentem ówczesnych bankierów niemieckich cesarzy – Fuggerów. Fuggerowie płacili mu za

każda debatę, w której bronił prawa do pobierania 5% od pożyczonej na cele komercyjnej kwoty.

 

Rodzina Fuggerów była wówczas bajecznie bogata i posiadała wpływy na niemalże wszystkich dworach europejskich. To dzięki nim hiszpańscy konkwistadorzy byli w stanie wprowadzić zrabowane złoto Azteków i Inków do europejskiego obiegu. Fugggerowie byli rozległą rodziną i jedna z jej gałęzi osiedliła się w Polsce, gdzie byli znani jako Fukierowie. Wraz z potęga i wpływami finansowymi pojawiły się w rodzinie Fuggerów tytuły hrabiów a nawet książąt Rzeszy.

 

To, dlatego bardzo cierpieli, że sposób, w jaki zdobyli fortunę jest kojarzony z lichwą. Chcieli należeć do najwyższego poziomu arystokracji i Eck miał im pomóc w rehabilitacji ich reputacji. Paradoksem w tym wszystkim jest fakt, że bez chciwości Kościoła, lichwy i sprzedaży odpustów, Renesans nigdy by się nie wydarzył a artyści tacy jak Michał Anioł czy Da Vinci do dziś pozostawaliby nieznani. Wszystko to jednak wydarzyło się kosztem najuboższej klasy społecznej, która niewolniczą pracą musiała zapłacić za wyrafinowany gust i przepych, w którym przodował papież, budując swój pałac w Watykanie i dając tym samym przykład do naśladowania swoim kardynałom i biskupom. Renesans – oprócz niezwykłych dziel sztuki i literatury stworzył przede wszystkim potęgę pieniądza, który jest naszym przekleństwem po dziś dzień. Nieoczekiwanie Kościół przemienił się w instytucję, która zamiast o dusze powierzonych jej owieczek bardziej dbała o życie doczesne stając się nie tylko istotnym graczem politycznym w ówczesnym (a także współczesnym) świecie przy jednoczesnej koncentracji swoich wysiłków na powiększanie własnego bogactwa, głównie przez pożyczanie pieniędzy na procent. Kolejne wstrząsy w instytucjach finansowych powiązanych z Watykanem wskazują jasno, że niewiele się w tym temacie zmieniło a do przypadku Benedykta XVI pasuje przysłowie, „jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”.

 

katz.jpg

JP2-Wojtyła-Katz błogosławi neo-„księdza” Marciela Maciela, powszechnie znanego masowego arcygwałciciela dzieci, szefa Legionistów Chrystusa i Regnum Christi

 

Abdykacja papieża Benedykta XVI to precedens, który niesie ze sobą sporą ilość rozmaitych konsekwencji. Np. Stolica Apostolska nieoczekiwanie przypomniała rządowi włoskiemu o traktatach laterańskich, które wyodrębniły polityczną i terytorialną niezależność Watykanu od Włoch. Przypomnienie to z pewnością związane było z procederem prania brudnych pieniędzy, które zostały wykryte w rzymskich bankach i w tej sprawie wszczęto we Włoszech śledztwo. Traktaty laterańskie zostały podpisane 11 lutego 1929 r., przez kardynała Gasparri i Benito Mussoliniego.

 

W traktatach określono osobę papieża jako święta, ludzi mieszkających w Watykanie za nietykalnych a Włochy zobowiązały się wypłacać Stolicy Apostolskiej trybut. Tak, więc za powstanie Watykanu we współczesnej formie odpowiada twórca faszyzmu Mussolini a kuriozalne państwo kościelne nie posiada swoich obywateli a jedynie pracującą tam katolicką biurokrację. Na dodatek osoby pracujące w Watykanie nie podlegają prawu włoskiemu i rząd włoski nie może takich ludzi aresztować lub osadzać w więzieniu. Po swojej abdykacji Benedykt zachowa tytuł biskupa Rzymu w stanie spoczynku i resztę swoich dni spędzi w murach Watykanu, w obawie przed rozmaitymi procesami sądowymi (np. w kwestii pedofilii w KK), które mogłyby stać się jego udziałem gdyby opuścił Stolice Apostolską i udał się np. do Niemiec.

Tak, więc na naszych oczach spełnia się przepowiednia irlandzkiego biskupa Malachasza z r. 1139, który w ekstatycznym transie określił krótkim mottem każdego kolejnego papieża, jaki miał zarządzać Kościołem Katolickim aż po jego ostatnie dni. Malachiasz był bliskim przyjacielem św. Bernarda z Clairvaux i przybył do Rzymu, gdy papieżem był Innocenty II. W swojej wizji Malachiasz przepowiedział 112 kolejnych papieży. Motta, jakimi Malachasz ich określał najczęściej nawiązywały do imienia, wydarzeń lub czynu, który charakteryzował rządy takiego papieża. Co wydaje się faktem zagadkowym, przepowiednia św. Malachiasza po jej spisaniu zniknęła na kilkaset by pojawić się ponownie w 1595 r.. Wówczas podejrzewano, że jest to jakieś fałszerstwo. Trwało to jednak krotko, bo do momentu, kiedy motta zapisane w dokumencie w niezwykły sposób zaczęły potwierdzać tożsamość kolejnych papieży. Kościół nigdy oficjalnie nie uznał tej przepowiedni, ale też jej nie zaprzeczył, mimo, że miał na to wiele okazji. Np Jan Paweł II w przepowiedni Malachiasza był określany mottem “De labore Solis” czyli “z pracy słońca”, co miało oznaczać zaćmienia Słońca. Karol Wojtyła urodził się w 1920 r., w dniu, w którym miało miejsce zaćmienie Słońca. Kardynał Ratzinger ustalając datę pogrzebu polskiego papieża, wyznaczył dzień, w którym również było zaćmienie słońca. Z pewnością zdawał on sobie sprawę z przepowiedni i sam przyjął imię, które jej odpowiadało.

Benedykt XVI był na tej liście 111 papieżem. Jego mottem w przepowiedni Malachiasza było “Gloria olivea” – chwała oliwce, bo – jak pisałem o tym w poprzednich częściach – kojarzono ją z zakonem Benedyktynów, których była symbolem. Mało znanym faktem jest to, że wewnątrz tego zakonu istniała grupa, zwana Oliwetanami, która wierzyła, że ich misją jest przygotowanie świata na nadchodzącą apokalipsę, o jakiej wspominał sam Jezus w Ogrodzie Oliwnym. Mówił on wówczas o ludziach, którzy będą siać zło w jego imieniu. Apokalipsa ta – zwana małą apokalipsą nie dotyczy końca świata, w jakim żyjemy a raczej poważnego kryzysu w Kościele. Wynika z tego, że jeśli w tym czasie miałby pojawić się jakiś Antychryst, to byłby nim prawdopodobnie sam papież i jego Kuria. Wówczas jedynym ratunkiem dla tak pojętego Kościoła byliby prości wyznawcy Chrystusa, opuszczeni i zdradzeni przez swoich pasterzy. Z tego punktu widzenia, papież, którego określa “Gloria olivae” jest tym, od którego zaczyna się duchowy kryzys. Na dziedzińcu przed bazyliką św. Pawła za Murami w Rzymie, znajduje się galeria przedstawiająca portrety wszystkich papieży. Po zawieszeniu portretu Benedykta XVI zostało tam jeszcze jedno wolne miejsce, dla papieża, który w przepowiedni św. Malachiasza oznaczony został imieniem Petrus Romanus, za którego panowania miasto Rzym ma zostać unicestwione.

Historia Kościoła przez 2 tys. lat jego istnienia jest pełna wzlotów i upadków, co nie dziwi, bo trudno sobie wyobrazić, aby było inaczej w zderzeniu ezoterycznej filozofii z korporacyjną w swoim stylu organizacją kontrolującą religię. Dziś kryzys w Kościele widoczny jest gołym okiem. Rozpoczął się on jednak wiele lat temu a jego ofiarą padł Jan Paweł I, który był papieżem przez niewiele ponad miesiąc. Okoliczności jego śmierci wskazują, że niekoniecznie zakończył on życie z przyczyn naturalnych. Zmarł w dniu, w którym zamierzał rozpocząć porządkowanie spraw związanych z bankiem watykańskim. Notatki na temat tych zmian znaleziono rozrzucone na jego łóżku. Jako pierwszy, przy łożu śmierci Jana Pawła I – zaraz po jego osobistej obsłudze – znalazł się sekretarz stanu, kardynał Jean-Marie Villot. Villot zabrał z sypialni papieża słoik z lekami na nadciśnienie a także paczkę żelków, które Jan Paweł I jadł w łóżku. Kiedy pojawiły się głosy, aby dokonać autopsji ciała papieża, Villot przeciwstawił się temu twierdząc, że czegoś takiego nie ma w tradycji Watykanu, co nie jest prawdą, bo autopsja papieża miała miejsce w XIX w. i Villot musiał dobrze o tym wiedzieć. 18 dni później wybrano na tron papieski Jana Pawła II a kardynał Villot zmarł nieoczekiwanie na bronchit w marcu następnego roku. Francis Ford Coppola wykorzystał tą historię do nakręcenia “Ojca Chrzestnego III”, co spotkało się z wielkim niezadowoleniem Kościoła. Kto wie… być może filmowa fikcja okazała się być tym razem zbyt blisko prawdy.