Program Kontroli Umysłu – Programowanie Osobowe

Dodaj komentarz

Ten monumentalny wykład jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata jest po raz pierwszy w historii dostępny po polsku. Ta prelekcja jest naukowym wywodem jednego specjalisty dla innych specjalistów i słownictwo jest bardzo specyficzne.

Zacznę od tego kto to jest Doktor Hammond. Lista jego tytułów – tłumaczona ze wstępu do “Prelekcji o Greenbaumie” (Jest to dokument z początku lat 90-tych więc niektóre rzeczy mogły się już zdezaktualizować):

Tytuł Doktora Nauk z Uniwersytetu Stanu Utah.
Dyplomowany Psycholog.
Profesor Medycyny Fizycznej i Rehabilitacji w Akademii Medycznej Stanu Utah.
Dyrektor i założyciel Kliniki Terapii Seksualnej i Małżeńskiej w Uniwersytecie Stanu Utah.
Adiunkt Psychologi Naukowej na Uniwersytecie Stanu Utah.
Redaktor “The American Journal of Clinical Hypnosis”.
Redaktor/Doradca i jeden z założycieli “The Ericsonian Monograf Referee, The Journal of Abnormal Psychology”.
Dyplomowany Hipnotysta Kliniczny (Amerykańska Rada Hipnotystow Psychologicznych).
Dyplomowany Terapeuta Seksualny (Amerykańska Rada Seksuologi).
Kierownik Zajęć Klinicznych i Inspektor Kontroli, Amerykańska Rada Seksuologii.
Dyplomowany Terapeuta w Problemach Małżeńskich i Seksualnych (Amerykańska Rada Psychologi Rodziny).
Dyplomowany Terapeuta Problemów Rodzinnych (Stan Utah).
W 1989 otrzymał prezydencką nagrodę za zasługi od Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.
Obecny Prezydent Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.
Wkrótce po tym wykładzie Doktor Hammond, z pewnością zastraszony, wszystko co powiedział 25 Czerwca 1992 roku publicznie odwołał. Jedyną przyczyną może być tylko i wyłącznie chęć ocalenia kariery i….prawdopodobnie życia. Serdecznie doradzam wszystkim skopiowanie całego wykładu na własny komputer – nie wiadomo jak długo jeszcze będzie dostępny w Internecie…
—————————————————————————
WSTĘP
Poniżej zamieszczony jest wykład D.C. Hammonda, oryginalnie zatytułowany “Hipnoza a zaburzenia dysocjacyjne tożsamości: Tortury Rytualne” ale dziś powszechnie znany jest jako “Prelekcja o Greenbaumie”. Był wygłoszony podczas Czwartej Dorocznej Konferencji Wschodnioregionalnej dotyczacej zagadnień Tortur i Rozdwojenia Osobowości w Psychologi, w Czwartek, 25 Czerwca 1992 roku w Mark Center, Radisson Plaza Hotel w Alexandrii, Stan Virginia, U.S.A. Konferencja była sponsorowana przez Centrum Rekuperacji Ofiar Tortur i Odzyskiwania przez nich Samokontroli przy Waszyngtońskim Instytucie Psychiatrii. Nagrania i Transkrypty z Konferencji były wczesniej dostępne odpłatnie z firmy Audio Transcripts, Alexandria, Virginia (telefon: 800-338-2111). Nagrania i Transkrypty innych prelekcji są nadal w sprzedaży, ale ten, ze zrozumiałych względów, juz nie! Poniższy Transkrypt był zrobiony z prywatnego nagrania wykładu.
——————————————————————————————
PRELEKCJA O GREENBAUMIE
Mamy dzisiaj rozległy temat do dyskusji. Pozwólcie mi wpierw przedstawić z grubsza zarys tego w co będziemy się zagłębiać. Po pierwsze, ilu z was miało juz zajęcia z hipnozy? Proszę podnieść rękę. Świetnie. To ułatwi moją pracę. Okej. Chcę zacząć od omówienia treningu wchodzenia w trans i używania fenomenu hipnozy dla pacjentów cierpiących na rozdwojenie jaźni. Także trochę o bezświadomej eksploracji, o metodach jej przeprowadzania, o użyciu wyobraźni i techniki wyobrażonych symboli dla kontrolowania fizycznych symptomów schorzenia, o przeciążeniu informacją – wszystkich rzeczach tego typu. Pod koniec wykładu chce przeznaczyć trochę czasu na dyskusję o czymś ważnym, lecz ciągle pomijanym w temacie chorób dysocjacyjnych. Chodzi o metody uspokajania i kontrolowania automatycznych (i niekontrolowanych) emocjonalnych wybuchów pacjentów, które były w ich osobowość “wszczepione”. Spędzimy dużo czasu mówiąc o cofaniu się w czasie do dzieciństwa pacjenta (regresja) i o rozładowywaniu (oczyszczaniu i gojeniu) nagromadzonych, ukrytych emocji. Pokażę wam jak ja pracuję na przykładzie sesji z nie-dysocjacyjnym pacjentem i omówię różnice i podobieństwa z pacjentami dysocjacyjnymi. Przyczyną tego jest to, że przez lata stalem sie bardzo wrażliwy na punkcie używania dysocjacyjnych pacjentów do jakiejkolwiek prezentacji – oni juz wycierpieli wystarczająco. Teraz wiecie dlaczego prawie nigdy świadomie nie filmuję mojej pracy z pacjentami.
Pomówimy także sporo o współczesnej strategii użycia hipnozy w prewencji nawrotów choroby i o terapii po-integracyjnej. I wreszcie, mam nadzieję znaleźć dzisiaj około godziny czasu aby porozmawiać wyłącznie o torturach rytualnych, programach kontroli umysłu i praniu mózgu – jak jest to robione i jak to zgłębić. Jest to temat na który nie chciałem publicznie rozmawiać w przeszłości (robiłem to tylko w małych grupach i podczas konsultacji) ale ostatnio zdecydowałem, że już najwyższa pora aby to zrobić. Omówimy to dzisiaj szczegółowo.

OKLASKI

Podczas pierwszego międzynarodowego kongresu w Chicago, gdy dyskutowano na temat tortur rytualnych, pamiętam, że myślałem: “Jakie to wszystko dziwne a zarazem interesujące…”. Przypadek tego typu był omawiany; pomyślałbyś: “Jaki niepowtarzalny, rzadki przypadek” a tu wszyscy potem podchodzą i mówią: “Co, ty też masz takiego pacjenta? Ty jesteś z Seattle….a ja z Toronto, a ja z Florydy, a ja z Cincinnati“. Stanąłem jak wryty.
Niedługo potem znalazłem ofiarę tortur rytualnych w moim “starym” pacjencie – po prostu do tej pory jeszcze nie zagłębiliśmy sie wystarczająco w jego psychikę. Ten przypadek skierował moja uwagę na to jak są używane techniki kontroli umysłu, hipnozy i prania mózgu. Zacząłem więc zgłębiać problem prania mózgu, czytać naukową literaturę i nawet zaznajomiłem sie z autorem jednej z lepszych książek na ten temat.
Wtedy zdecydowałem się na eksperyment (czy raczej badanie statystyczne). Wybrałem spośród członków Międzynarodowego Towarzystwa do Badań Rozszczepienia Osobowości i Dysasocjacji około półtora tuzina terapeutów mających największą ilość tego typu pacjentów i zacząłem wywiady. Pytania które zadawałem wywolały u wszystkich bez wyjątku tą samą reakcję. Odparli: “Nie znamy odpowiedzi na twoje pytania. Zadajesz pytania bardziej specyficzne niż my kiedykolwiek zadawaliśmy naszym pacjentom“. Wielu dodało: “Zadam te pytania pacjentom i wrócę z odpowiedziami“. Wielu nie tylko wróciło z odpowiedziami ale też dodało: “Musisz sam z tym czy z tamtym pacjentem porozmawiać“. Skończyło się na setkach dolarów wydanych na rozmowy telefoniczne z tymi pacjentami.
Owocem tej pracy było zrozumienie różnych metod prania mózgu używanych na ofiarach w całym kraju. Zacząłem wyłapywać podobieństwa. Mimo ze początkowo nie zdawałem sobie sprawy jak powszechne to jest, to przynajmniej zrozumiałem, ze skoro tak wielu ludzi podaje tak zbliżone do siebie informacje, to musi być pomiędzy nimi jakiś związek.

Jakieś dwa i pół roku temu w moje ręce wpadł całkiem nowy materiał. Ktoś podał mi nowe informacje o technikach prania mózgu. Większość już znałem, ale kilka było absolutnie nowych. Szukałem potwierdzenia u trzech moich ówczesnych pacjentów a zarazem ofiar tortur rytualnych. Dwie osoby z trzech potwierdziły ich prawdziwość, a były przecież pytane bardzo ostrożnie – bez sugerowania o co mi naprawdę chodzi. Co jest fascynujące – podczas kolejnej rozmowy telefonicznej z terapeutką z innego stanu której udzielałem konsultacji już od paru miesięcy, poprosiłem ją aby zrobiła wywiad wśród swoich pacjentów. Chciała wiedzieć dlaczego wypytuję o pewne detale ale powiedziałem że jest to niemożliwe – nie chcę żeby odpowiedzi od pacjentów były w jakikolwiek sposób zasugerowane. Zadzwoniła po dwóch godzinach mówiąc: “Właśnie skończyłam podwójną sesje z pacjentem i jedna z jego osobowości powiedziała: “To wspaniale, jesteśmy tacy szczęśliwi – teraz wiesz jak kultowi programiści dostają sie do środka. Terapia będzie teraz znacznie przyśpieszona.”

Wielu innych pacjentów słysząc jej pytania chciało raczej zmoczyć majtki ze strachu niż myśleć, że moje odkrycie to dobra rzecz.
No i wtedy terapeutka spytała mnie o to czego nie chciałem powiedzieć jej wcześnie. Co do słowa zgadzało to się z jej odpowiedziami od pacjentów. Od tego czasu powtórzyłem ten sam manewr podczas konsultacji w całym kraju. Udzieliłem konsultacji w 11 stanach USA i raz za granicą, czasami przez telefon, czasami personalnie, czasami mówiąc koledze terapeucie o co chodzi (prosząc tylko, żeby nie sugerował odpowiedzi pacjentom), czasami nie mówiąc nic.
Gdy zaczniesz odkrywać ten sam, okryty głęboką tajemnicą wzór po całych Stanach Zjednoczonych, od Florydy do Kalifornii, a także za granicą – zaczynasz rozumieć, że cos ogromnego i skoordynowanego dzieje się bez naszej wiedzy. Tak to przekształciłem się z osoby obojętnej i nie wiedzącej co na ten temat myśleć w osobę przekonaną, że rytualne tortury istnieją. Osoby twierdzące że nie istnieją, są albo bardzo naiwne (jak ludzie, którzy nie chcieli wierzyć w Holocaust), albo….sami są częścią spisku.
OKLASKI

Od tego momentu, przez długi czas, mówiłem o tym wybranym grupom terapeutów których znałem i ufałem prosząc: “Rozpropagujcie to bez używania mojego nazwiska. Tutaj są szczegóły. Podzielcie sie nimi z innymiterapeutami jeśli uważacie że mam rację. Będę wdzięczny za odzew i komentarze“. Ludzie zaczęli dyskutować, dociekać prawdy – wyraźnie głodni wiedzy. Ja i kilku moich zaufanych kolegów pozostaliśmy w cieniu z obawy o karierę i w związku z pogróżkami. Wreszcie zdecydowałem: “W cholerę z nimi“. Jeśli mnie mają zabić to i tak zabiją. Pora podzielić sie informacją z terapeutami. Częściową przyczyną jest też to, że posuwamy sie zbyt ostrożnie i pomału mimo że wciąż znajdujemy wszędzie to samo. Więc teraz wytłumaczę wam na czym polega programowanie poprzez tortury rytualne. Oczywiście nie mogę w 45 czy 50 minut powiedzieć wszystkiego, ale dam wam narzędzia do zgłębienia problemu i rozpoczęcia pracy na nowym, wyższym poziomie.

Szczerze mówiąc nie wiem jaki procent pacjentów na to cierpi. Zaryzykuję stwierdzenie że ponad połowa, może nawet trzy-czwarte ofiar tortur rytualnych może to mieć. Jaka jest typowa charakterystyka? Jeśli byli wychowani od urodzenia w typowym kulcie lub (jeśli żaden z rodziców nie był w kulcie) kult miał dostęp do nich we wczesnym dzieciństwie – mogą to mieć. Widziałem więcej niż jednego pacjenta który miał praktycznie wszystkie znane mi symptomy ofiary rytualnej. Są wiarygodni. Mówią o wszystkich tych rzeczach które usłyszysz w rozmowie pomiędzy członkami tej grupy, ale nie widać w nich żadnego działającego programu nawet po długim testowaniu. Wierzę że w jednym przypadku którym sie zajmowałem, pewna kobieta była buntowniczką która sie odłamała, uciekła i nie miała więcej kontaktu z grupą.
PAUZA

Oto jak wygląda historia tego wszystkiego. Pod koniec drugiej wojny światowej Allen Dulles i ludzie z wywiadu byli już w Szwajcarii i kontaktowali się z nazistowskimi naukowcami. Gdy wojna dobiegała końca, wyciągneli nie tylko specjalistów od rakiet ale też nazistowskich lekarzy którzy przeprowadzali w obozach koncentracyjnych doświadczenia nad kontrolą umysłu.

Sprowadzili ich do U.S.A. Przybył z nimi młody chłopiec, nastolatek, wychowany w żydowskiej tradycji Chasydów. Miał on wykształcenie w kabalistycznym mistycyzmie. To się bardzo podobało ludziom z kultu – Aleister Crowley wprowadził kabalizm do nauk satanizmu na przełomie wieków (a prawdopodobnie było to robione nawet wcześniej). Podejrzewam że ten fakt był przyczyną rodzącej się między nimi nici porozumienia. Chłopiec uratował swoją skórę dzięki kolaboracji i byciu asystentem przy eksperymentach w obozach koncentracyjnych. Przyjechał z nimi do U.S.A.

Zaczęli chodzić po amerykańskich szpitalach wojskowych I przeprowadzać eksperymenty kontroli umysłu dla wywiadu wojskowego. Ludzie którzy przybyli, nazistowscy doktorzy, byli satanistami. Z czasem chłopiec zmienił nazwisko, trochę go zamerykanizował, zdobył dyplom lekarza medycyny i kontynuował pracę która jest dzisiaj podstawą kultowego programowania ofiar. Jego nazwisko jest znane pacjentom w całym kraju.
PAUZA

Zaczynają pracę bardzo wcześnie. Wybierają dziecko. Dziecko ma rozszczepioną osobowość już w wieku 2,5 lat. Czynią je dysocjacyjnym nie tylko poprzez tortury, w tym gwałt, ale również poprzez praktyki typu wkładanie paluszków dziecka w pułapkę na myszy. Instruują rodziców: “Nie zbliżaj sie do dziecka dopóki samo nie przestanie płakać. Dopiero wtedy możesz iść i zdjąć to z palców“.
Zaczynają z podstawowymi formami w wieku mniej więcej dwa i pół roku i kiedy dziecko ma 6-7 lat, wtedy zaczynają już na całego, kontynuując przez cały okres dojrzewania a potem robiąc już tylko “okresowe przeglądy” w wieku dorosłym.

Praktycznie do programowania dziecko leży na łóżku i ma podłączona kroplówkę. Jest nagie i przywiązane. Ma czujniki przymocowane do głowy i podłączone do monitora aby obserwować aktywność mózgu. Światło w pokoju będzie pulsowało, najczęściej jest czerwonego koloru ale czasami też białe lub niebieskie. Dzieci dostają dawki DEMEROLU (PETYDYNA po polsku.Preparat, od którego przedawkowania zmarł Michael Jackson – co za “zbieg okoliczności”). Czasami używają innych preparatów – zależy od typu programowania. Oczywiście wszystko jest naukowo opracowane – wiedzą dokładnie jaka dawkę dawać co 25 minut aż programowanie będzie skończone.

Pacjenci mówią o uczuciu bólu w jednym uchu (zwykle prawym), gdzie została włożona igła; wtedy słyszą w tym uchu dziwne dezorientujące dźwięki, jednocześnie będąc poddawani wzrokowej stymulacji światła pulsującego w częstotliwości wymaganej do wprowadzenia mózgu ofiary w pożądaną częstotliwość fal mózgowych. Jest to trochę podobne do efektów wywoływanych przez specjalne gogle dostępne teraz w sklepach “Sharper Image” i innych. Wtedy, gdy częstotliwość fal mózgowych ofiary jest w pożądanym zakresie – zaczynają programowanie w kierunku samounicestwienia się ofiary i złamania jej osobowości (upodlenia).
Na ofiarze która wtedy miała około 8 lat (i doświadczyła dużej ilości programowania wcześniej) robiono to w obiekcie wojskowym. To jest często spotykane. Leczyłem i uczestniczyłem w leczeniu przypadków, które ocalały z oryginalnych programów kontroli umysłu prowadzonych często w bazach wojskowych. Znajdujemy też dużo powiązań z C.I.A. Wspomniana pacjentka jest teraz w szkole należącej do kultu, szkole prywatnej gdzie jest poddawana kilku sesjom tortur na tydzień.

Ona będzie wchodziła do pokoju i będzie podłączona. Będą też robić różne inne rzeczy. Gdy będzie w odpowiednim stanie, nie ma już potrzeby kontrolowania jej encefalografem. Ma już podłączone elektrody. Jedna w pochwie, na przykład, i cztery na głowie. Czasami w innych miejscach. Zaczną ją pytać: “Czy jesteś zła na kogoś w tej grupie?” Ona odpowie: “Nie” i oni porażą ją prądem. Będą kontynuować aż ona przestanie dawać negatywne odpowiedzi.

Będą dalej pytać: “Ponieważ jesteś zła na kogoś w grupie – zrobisz sobie krzywdę?“. Ona odpowie:”Nie” i zostanie znowu porażona. Powtórzą: “Czy zrozumiałaś?“. “Tak, ale nie chcę tego zrobić” – znowu porażenie prądem aż do momentu gdy przestanie zaprzeczać. Wtedy dodają: “I wtedy zrobisz sobie krzywdę kalecząc sie nożem. Zrozumiałaś?“. Załóżmy odpowiedziała: “Tak” ale oni znowu porażą ja prądem mówiąc: “Nie wierzymy ci – zacznij od początku“. To jest typowy scenariusz tortur. Pacjentka mówiła, że po około pół godzinie robią przerwę na papierosa i zaczynają od nowa. Mogą powtarzać to samo albo iść do przodu z programem. Sesje trwają od minimum pół godziny do trzech godzin, przeciętnie trzy razy w tygodniu.
Programowanie pod wpływem leków psychotropowych i przy określonej częstotliwości fal mózgowych, ze specyficznymi dźwiękami w prawym uchu i programatorem mówiącym do lewego ucha (połączonego z prawą pokulą mózgową) wymaga nieludzkiej koncentracji aby słowo w słowo powtarzać instrukcje programatora i uniknąć dodatkowego bólu. Tak wygląda większość programowania.

Czasami używają też typowych technik prania mózgu. Czasami też będą to standardowe techniki hipnozy. Będzie też deprywacja sensoryczna, która jak wiemy ułatwia uleganie sugestiom. Moje badania wykazały: “Całkowita deprywacja sensoryczna = łatwiejsze uleganie sugestiom”. Nierzadko używają tego, włącznie z komorami deprywacyjnymi, przed pewnymi rodzajami programowania.

PAUZA
Pozwólcie że teraz, ponieważ nie mamy zbyt dużo czasu, dam wam maksimum praktycznych informacji.
Metodą której używam do pytania pacjenta czy przeszedł opisane wcześniej programowanie, jest sprawdzanie jego odruchowych (bezwiednych?) sygnałów nadawanych czubkami palców (fachowa nazwa: “ideo-motor”?). Kiedy przygotujecie pacjenta do rozmowy, wtedy ja bym zaczął w ten sposób: “Chcę aby wasz Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców“. Nie próbujcie rozmawiać z osobą w transie. Gdy macie do czynienia z kontrolą umysłu to musicie komunikować sie z Trzonem Centralnym. Ten trzon został stworzony przez kult. I dalej: “I chcę aby Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców u tej ręki i nad sygnałami – aby na “Tak” czubki palców unosiły się do góry. Chce zapytać Trzon Centralny czy jest tam część was, część Marii (imię pacjentki), która wie cos na temat Alfa, Beta, Delta lub Theta”.

Jeśli otrzymacie potwierdzenie, to niech to będzie alarmem dla was że macie pacjenta po intensywnym programowaniu. Wtedy bym powiedział: “Chcę tą część, która cos wie o Alfa, Beta, Delta czy Theta abyprzyszła na poziom gdzie możemy porozmawiać i kiedy przybędzie niech powie “Jestem tutaj“. Nie pytałbym czy ta część chciałaby rozmawiać – oczywiście nikt nie jest chętny do rozmowy o nieprzyjemnych sprawach. Zażądajcie: “Chcę tą część, która może mi o tym powiedzieć, aby sie zbliżyła“. Wtedy, bez sugerowania niczego, pytajcie ich czym są te rzeczy. Miałem konsultację w której udało mi sie dostać do środka. Czasami otrzymywałem odpowiedz “Tak” ale po dłuższej rozmowie wiedziałem, że osoba tylko z grzeczności potakiwała a w rzeczywistości nic tam nie było lub (w 2-3 przypadkach) były oznaki wstępnego etapu tortur rytualnych ale nic więcej.

A więc tak -wyobraźcie sobie że cały pierwszy rząd widowni to ofiary rozszczepienia jaźni. Ta pani tutaj ma drugą osobowość o imieniu Maria, ta pani o imieniu Monika, ta Gertruda, ta Elżbieta itd. Wszystkie te drugie osobowości mogą być zaprogramowane dokładnie tak samo – gdy osoba z kultu na przykład powie “Alfa zero, zero dziewięć” lub wykona jakiś umowny znak – ze wszystkich tych osobowości siedzących w pierwszym rzędzie wyjdzie na wierzch dokładnie taka sama cześć.
Litera Alfa jest oznaczeniem wstępnego, ogólnego programowania. Bety to programy seksualne. Na przykład programują jak odbywać stosunki oralne, jak uprawiać seks w rytuałach kultu, rzeczy związane z pornografią dziecięcą, reżyserię pornografii dziecięcej i prostytucję. Delta to mordercy trenujący podczas ceremonii kultowych. Jest to wymieszane z programowaniem samobójczym, zamachami i morderstwami. Theta to telepatyczni mordercy.

Uwierzcie mi, nigdy przedtem w życiu nie słyszałem o takich rzeczach. Nigdy nie przyszło mi do głowy “Telepatyczni mordercy” ale kiedy po całym kraju terapeuci pytają “Co to jest Theta?” i dostają tą samą odpowiedź “Telepatyczni mordercy” – zaczynasz podejrzewać, że coś realnego, systematycznego i bardzo rozpowszechnionego ma miejsce.
Myślę że kult wierzy w telepatyczne możliwości, włączając w to telepatyczne porozumienie z “Matką” a także możliwość spowodowania wylewu krwi do mózgu i uśmiercania. Theta ma tez bardziej futurystyczne części programowania.

No i jeszcze jest Omega. Zwykle na początku nie pytam pacjenta o Omegę, bo to może ich jeszcze bardziej przerazić. Omega to ostatnia litera greckiego alfabetu, czyli “Koniec” – to jest programowanie samobójcze i samookaleczeniowe.
Gamma wygląda na program bezpieczeństwa sytemu (czyli dezinformacja, dywersja, półprawdy itd).
Mogą też być inne litery greckiego alfabetu. Radzę wziąć ze sobą cały grecki alfabet i pytać Trzon Centralny po kolei. Błagam tylko – NIC PACJENTOM NIE SUGEROWAĆ! Na przykład nigdy nie pytajcie: “CzyDelta to zabójcy?“. Czekać na odpowiedzi od nich samych. Po prostu kiedy macie potwierdzenie o Alfa, Beta, Delta i Theta, wtedy weźcie grecki alfabet i pytajcie (na przykład): “Czy jest tam w srodku program o nazwie Epsilon?“. Może coś być związane z innymi literami, jakiś system, czego ja nie wiem. W jednej osobie na przykład znalazłem, że Zeta byla do produkcji filmów pornograficznych gdzie tę osobę używano. U innej osoby Omikron znaczył kontakty z mafią, wielkim biznesem, politykami i szmuglem narkotyków. Więc myślę, jest w tym wszystkim trochę indywidualizmu.

Niektóre programy są to typowe “Wróć do nas”, “Wróć do domu”, “Wróć do kultu“.
Cały system ma jeden słaby punkt. W programy są wbudowane kody do wyłączania programu i do jego wymazywania – na przypadek gdyby zaszła taka potrzeba. Te kody to niepowtarzalne zwroty, rymowanki, powiedzonka czy banalne przyśpiewki. Czasami będą to numery zakończone wyrazem. Ta część jest bardzo indywidualna. Początkowo miałem nadzieje, że gdy znalazłem jeden to będzie on działał na innych ofiarach – oho, nie tak prędko! Jest bardzo nieprawdopodobnym, żeby ten sam kod działał na dwóch osobach, chyba, ze należeli do tej samej małej grupy i przechodzili programowanie razem. Z tego co sie dowiedziałem, programatorzy mają laptopy gdzie trzymają kompletną informację o każdej osobie którą programowali: wspomniane kody, imiona osobowości w środku, typy programów “zainstalowanych” itd. Trzymają tą calą informację, nawet sprzed 20-30 lat.

Więc co możecie zrobić, to zdobyć kod wymazujący dany program; i zawsze wpierw pytajcie: “Jeśli podam ten czy tamten kod – co się stanie?”. Lepiej nawet sprawdzić podwójnie pytając: “Czy jest w środku cześć, która mainną informację na ten temat?”. Obserwujcie ruchy czubkami palców! Z mojego doświadczenia wiem że jest możliwym wymazać programy przez podawanie odpowiednich kodów, ale potem musicie z pacjentem przetrawić całą sprawę i rozładować jego zakumulowane napięcie emocjonalne. Szczególnie jest to ważne przy wymazywaniu programu Omega, a od tego ja zwykle zaczynam bo Omega jest najniebezpieczniejsza dla ofiary. Po tym jak usunę Omegę, czy raczej osobowości typu Omega wszystkie razem, aby móc potem rozładować nagromadzone napięcie i zwrócić pacjentowi pamięć związaną z programowaniem Omega (i wszystkimi jego częściami) przez segmentowe przetrawianie doświadczeń i rozładowywanie nagromadzonych napięć.

Często programatorzy używają metafory – metafory Robota. Wmawiają ofiarze, że skorupa robota pokrywa całkowicie jedną z osobowości dziecka i czyni go robotem. Czasami w waszej pracy z pacjentami będziecie konfrontowac roboty w środku. Co doświadczyłem bardzo często i zrozumiałem że pomaga przyspieszyć cały proces, to polecenie Trzonowi Centralnemu: “Trzon, chcę abyś się rozejrzał wkoło. Mamy robota blokującego naszą pracę. Obejdź go od tyłu i przyjrzyj sie tyłowi jego głowy i szyi – co widzisz?”. Jak zwykle, pytam bez sugerowania. Często otrzymuję odpowiedz, że trzon widzi druty czy jakiś wyłącznik. Wtedy mówię: “Wyciągnij druty czy pstryknij wyłącznik i to powinno unieruchomić robota – daj znać gdy tak sie stanie”. Wkrótce potem dostaję sygnał: “Tak”. “Świetnie! Teraz kiedy robot jest wyłączony, zajrzyj do środka i powiedz co widzisz”. Zwykle znajdują jedno lub więcej dzieci. Polecam wypuścić dzieci a potem wziąć laser i “wyparować” robota. Pacjenci są zwykle mile zaskoczeni, że było to takie łatwe, wielu terapeutów też!
PAUZA

Największym problemem jest to, że mamy do czynienia z tak wieloma warstwami programowania. Przejdę do projektora i pokażę – co my tu mamy to niezliczone ilości osobowości (wcieleń).
Powiem wam jedną z najbardziej fascynujących historii, której byłem świadkiem. Jakiś rok temu odwiedzałem gabinety dwóch być może najlepszych terapeutów w kraju, aby spotkać sie z najcięższymi przypadkami rozdwojenia jaźni. Pracowaliśmy i ja obserwowałem niektórych pacjentów. Pamiętam jedną kobietę – była już zamknięta w klinice przez trzy lata i ciągle brak postępu. Kolejna była zamknięta przez rok i próbowano wszystkich najlepszych metod: rozładowywanie nagromadzonego napięcia emocjonalnego, integrację, wsparcie kooperacji, terapię przez sztukę, pisanie dziennika itd. Potem była kolejny rok pacjentka dochodząca i mająca 2-3 godziny terapii tygodniowo. Wykryliśmy, że w obu przypadkach probowaliśmy leczyć jedną ze stworzonych osobowości i nawet nie dotknęliśmy programów kontroli umysłu! Aktualnie wykryliśmy że ta dochodząca pacjentka była cały czas kontrolowana przez matkę telefonującą do niej z innego stanu i…. miała w sobie instrukcje zabicia terapeuty w przyszłości.
Więc radzę dokładnie sprawdzić, spytać Trzon Centralny: “Czy jest tam jakaś część mająca kontakt z kimś z kultu? Czy jest tam jakaś część chodząca na spotkania czy rytuały? Czy jest urządzenie nagrywające w środku Marii (jeśli to imię pacjentki)? Czy jest ktoś kto przesłuchuje którąś z części na temat tego co sie dzieje podczas terapii?“. Mam przykre doświadczenia z przeszłości – duża porcja ofiar w tym kraju ma swoje terapie monitorowane.
Pamiętam kobietę, około 24 lat, która przyszła twierdząc że jej ojciec jest satanistą. Jej rodzice rozwiedli sie gdy miała sześć lat. Od rozwodu do lat piętnastu była przez ojca brana na rytuały kiedykolwiek go odwiedzała. “Od piętnastego roku życia juz więcej tam nie chodziłam” powiedziała terapeucie i on uwierzył. Usiedliśmy w moim gabinecie. Zrobiliśmy dwugodzinne badanie z użyciem hipnozy. Odkryliśmy zainstalowane programowanie. Znaleźliśmy także potwierdzenie, że wszystkie poprzednie sesje były monitorowane i aktualnie powiedziano jej aby byla chora i nie przyszła na spotkanie ze mną.
Inna ofiara była poinformowana, że ja jestem z kultu i jeśli spotka sie ze mną wbrew zakazowi, to ja ja ukażę. Jaki pożytek dla monitorowanego pacjenta? Z tego co wiem dostają wstrząsy elektryczne – co możesz zrobić poza byciem dobrym, rozumiejącym i współczującym? Ja bym nawet nie próbował z poważnym odprogramowywaniem, bo będą tylko bardziej torturowani. Jedyne rozwiązanie to zamknięcie pacjenta na długi okres czasu w bezpiecznym miejscu gdzie można zacząć terapię.

Mam przeczucie że jeśli to zbadamy, to okaże się że ponad 50% pacjentów gdzie przynajmniej jedno z rodziców jest w kulcie, będzie non-stop monitorowanych. Teraz, jeśli pójdziemy głębiej niż w istniejące osobowości, znajdziemy Alfa, Beta, Delta itd, a potem dojdziemy do awaryjnych programów. Zwykle będzie istniał kod wymazania dla nich. Często programy awaryjne są spakowane razem i mają jeden kod do ich wymazania. Dlatego gdy dostanę kod do wymazania Omegi zadziała on i na awaryjne wersje Omegi. Po tym gdy spytam: “Co sie stanie gdy podam taki a taki kod?” – podaję ten kod i pytam: “Co czujesz?“. Często opowiadają, ze słychać buczący komputer, eksplozje, bardzo interesujące rzeczy. Miałem terapeutów wracających do mnie z komentarzem: ” Mój Boże, nic nie wspomniałem pacjentowi o robotach a on mówi coś o wyparowywujących robotach!“.

Pamiętam terapeutkę która skontaktowała się ze mną mając problem z jednym przypadkiem. Powiedziałem aby dowiedziała sie na temat Alfa, Beta, Delta itd. Zrobiła to i dostała potwierdzenie. “Co to jest?” spytała. Odpowiedziałem, że jej nie powiem – niech sie wpierw dowie od pacjenta. Po dwóch tygodniach mówi: “Spytałam co to Theta i odpowiedział, że to telepatyczni zabójcy. Spytałam o Delta i mówi, że to mordercy“.
Wtedy zgodziłem sie z nią spotkać na konsultację i więcej wytłumaczyć.
Później dzwoni i mówi: “To brzmi zbyt fantastycznie. Słuchałam ciebie myśląc, że coś z tobą mentalnie nie w porządku. Gdybym cię nie znala profesjonalnie pomyślałabym, że zwariowałeś. Dokładnie według twoich instrukcji pytałam pacjenta. Spytałam też jedną z moich pacjentek ale ona tego nie miała“. Opowiedziała jak z nim pracowała, jak udało sie jej wymazać programy, jak slyszała opowieści pacjenta o robotach wyparowujących itd. W tym jest caly problem. Stworzono wiele rożnych warstw programowania myśląc, że my będziemy na zawsze krążyć wkoło bez postępu. Myśleli, że w większości przypadków nigdy nie dostaniemy sie głębiej, poniżej tych osobowości oni dla nas “do znalezienia” umyślnie stworzyli.
Sposób w jaki kreujesz “Manchurian Candidate”(po polsku będzie “śpioch” a nawet “matrioszka”) to rozdwajanie osobowości. To jest to co wywiad chciał rozpracować. Jeśli chcesz mieć zabójcę, chcesz znaleźć kogoś kto by to zrobił bez wahania – rozdwajasz osobowość. Fascynują mnie sprawy takie jak zabójstwo Roberta Kennedyego, gdzie Bernard Diamond badający Sirhana Sirhana wykrył, że on ma totalną amnezję i nie pamięta zabijania, chyba że pod hipnozą. Po seansie hipnozy znowu nie pamiętał co zrobił. Bardzo bym chciał zbadać go osobiście.

Wygląda na to, że pod tym mamy następne warstwy. Wygląda na to że jedna nazywa sie “Programowanie Greena”. Interesujące, że nazwisko doktora jest Green (po polsku Zielony). Tak więc, po tym jak odkryję że pacjent to ma, zadaję pytanie, bez sugerowania niczego: “Czy jest jakiś doktor związany z tym programem? Czy jego nazwisko ma zwiazek z jakimś kolorem? Jeśli tak to z jakim?”
Od czasu do czasu mam pacjentów (może 3-4 total), którzy próbowali zgadywać (tak myślę) ale nie dałem się nabrać. W jednym przypadku znalazłem doktora o nazwisku związanym z innym kolorem. Ta pacjentka mówiła prawdę – doktor ten bral udział w jej programowaniu i okazało sie, że 30 lat wcześniej byl studentem Dr. Greena. Inna pacjentka nie mogla sobie skojarzyć żadnego nazwiska więc kontynuowaliśmy z innymi tematami. Nagle, po paru minutach, podskoczyła i mówi: “Green! Czy miałeś na myśli Dr. Greena?” Znajdujemy jego nazwisko w pacjentach z całych Stanów Zjednoczonych.

Wygląda na to że jeszcze głębiej jest Programowanie Greena i podejrzewam, że szukając głębiej znajdziemy mniejszą, ale bardziej scentralizowaną grupę programów. Wszystkie programy Greena: Ultra Green (Ultra Zielony) i Green Tree (Zielone Drzewo). Kabalistyczny mistycyzm jest w to wszystko wmieszany. Jeśli ktoś planuje pracować nad takimi przypadkami, musi zdobyć kilka książek o Kabale. Jedna napisana przez Pana Diona Fortune ma tytuł “Qabala” z litera “q”, Dion Fortune. Kolejna, przez Ann Huffer-Heller i nazywa sie “The Kabbalah“. Nic nie wiedziałem o Kabale. Bylo to interesujące. Dwa lata temu pacjent siedział u mnie w poczekalni, przyszedł dużo wcześniej, i narysował w pełnych kolorach Drzewo Kabały. Zajęło mi 2 miesiące aby zrozumieć co to było.

Pewnego dnia pokazałem ten rysunek komuś, kto odparł: “Wiesz co? Wygląda jak Drzewo Kabały”. To mi przypomniało ezoteryczne rzeczy w jednej starej książce i ją odszukałem. To była własnie specjalność Dr. Greena. Green Tree (Zielone Drzewo) to Greenbaum po niemiecku – oryginalne nazwisko Dr. Greena. Miałem pacjentów którzy wyraźnie nie wiedzieli, że oryginalne nazwisko doktora bylo Greenbaum, ale sami z siebie przyznali posiadanie części zwanych Pan Greenbaum. Dam wam informacje co do części, co może być pomocne jeśli chcecie dowiadywać sie na temat tych rzeczy – ponieważ z mojego doświadczenia wiem że istnieje jedna część dająca informacje i albo całkiem się opróżni, albo zacznie się bronić, lub też wystraszy się i zamilknie. Wtedy musicie nacierać do przodu, podejść z innej strony i znajdziecie kolejna część.

Podam kilka części, o które powinniście spytać czy istnieją. Aha, i kiedy badam pacjentów, dorzucam garść pytań “zmyłkowych” – na przykład: “Czy jest w środku cześć o nazwisku Iksiński?” po to aby zobaczyć czy nie tworzą bajek. Na przykład pytam: “Czy poza Trzonem Centralnym jest część pod nazwą Mądrość?” Mądrość jest częścią Drzewa Kabały – gdy znaleziona w pacjencie, będzie źródłem wielu informacji. Pytam: “Jest tam w środku Diana? Jest tam Zelda?” itd., itp. aby zobaczyć jakie odpowiedzi dostanę. Aktualnie z Dianą musimy być ostrożni. Diana jest częścią Drzewa Kabały i jest związana z częścią zwaną Foundation (Fundament lub Baza po polsku). To was pewnie zainteresuje. Pamiętacie Process Church? Rodzina Mansona, która zamordowała żonę Polańskiego i wiele innych osób, była związana z Process Church. Kupę osobistości Hollywoodu było związanych z Process Church. Książki mówią, że około 1978 ukryli się i ślad po nich zaginął. Nie prawda. Żyją szczęśliwie i bezpiecznie na południu stanu Utah. Mamy w Departamencie Bezpieczeństwa Stanu Utah grubą teczkę z aktami mówiącymi, że kupili na północ od Monument Valley rancho do robienia filmów; wyremontowali, znacznie rozbudowali, pozmieniali nazwiska i żyją. Rancho jest pod ścisła ochroną – niewiele osób wychodzi na zewnątrz i nikt obcy nie ma prawa wstępu.

Kluczowym słowem jest “Foundation” (Fundament lub Baza po polsku). Foundation jest częścią Drzewa Kabały. Więc spytajcie: “Czy jest w środku coś o nazwie Foundation?” ale też wrzućcie trochę “zasłony dymnej” w postaci pytań: “Czy jest tam coś zwane Piwnicą?” czy “Czy jest tam w środku coś zwane Ścianami?” itp. Często też znajduję część zwaną “Black Master” i drugą “Master Programer” – i w środku tej ostatniej będą operatorzy komputerów. Ilu z was już znalazło komputerowe rzeczy w osobowościach pacjentów? Typowym jest znalezienie operatorów komputerów: Computer Operator Black, Computer Operator Green, Computer Operator Purple. Czasami mają numery zamiast nazw, czasami są nazywani System Information Directors. Wtedy możecie szukać ich szefa. On będzie źródłem informacji. Jeśli spytacie: “Czy jest tam cześć Dr. Green?” to prawie zawsze znajdziecie – wiem z doświadczenia. Zwykle, z odrobiną wysiłku, możecie pomóc im zrozumieć, że są tylko częścią dziecka i teraz, skoro są w pełni bezpieczni, mogą przestać grać tę rolę.
Spytajcie: “Jeśli Kult by się dowiedział, że ty sie dzielisz tymi tajemnicami ze mną – co by się stalo?”. Podkreślajcie, że jedyna droga ucieczki w bezpieczne miejsce wiedzie przez was, przez co oni muszą z wami kooperować i pomóc wam w pomaganiu im samym. W ten sposób możecie dostać więcej informacji.
Oczywiście Kult próbował zabezpieczyć programowanie bardzo dokładnie. Oto przykład z Ultra Green. Myślałem, że jest ten program zarezerwowany tylko dla dzieci rodzin z kultu ale, wpierw, z pewnymi zmianami, znalazłem go w dzieciach z rodzin nie należących do kultu. Zwykle nie znajdziecie tak głębokiego programowania jak Ultra Green czy nawet Green Programing w ludziach spoza kultu. Niemniej pozwólcie że opowiem co znalazłem najpierw w ofiarach spoza kultu, a dopiero potem w ofiarach z rodzin należących do kultu.
Terapia pacjentki szła bardzo dobrze, zbliżaliśmy sie do końcowej, pełnej integracji, gdy raptem zaczeła mieć halucynacje, jej palce tłukły w stoł jak młotki itd. Użyłem “affect-bridge”(po polsku chyba Łącznik Emocjonalny) i cofnęliśmy sie w czasie. Okazało sie, że gdy miala 8 lat ulegla sugestii, że gdy kiedykolwiek sie jej stan psychiczny polepszy, to….automatycznie straci zmysły. Dali jej LSD, przywiązali i wypytywali co czuje. Gdy opowiedziała, potem użyli jej własnych komentarzy i w stylu hipnozy Miltona Ericsona połączyli efekty stanu narkotycznego z silną sugestią: “Jeśli kiedykolwiek osiągniesz ten stan, to zwariujesz. Jeśli kiedykolwiek będziesz zintegrowana i polepszy sie twój stan, wtedy zwariujesz i będziesz zamkniętą w klinice psychiatrycznej do śmierci”. Powtarzali tę sugestię wielokrotnie. W końcu też zasugerowali: “Ażeby czemuś takiemu zapobiec lepiej popełnić samobójstwo”. Później, robiąc to samo z pacjentką z rodziny należącej do kultu, spotkałem się z tymi samymi symptomami i z tym samym programem.
Nazywa się to “Green Bomb” (Zielona Bomba). Tyle różnych wariacji od nazwiska Pana Greenbauma. Różnicą było tylko to, ze było to jej zrobione w wieku 9 lat i sugestią była amnezja: “Jeśli będziesz cos pamiętać o Ultra-Green i o Green Tree to zwariujesz. Staniesz sie jak roślinka i będziesz zamknięta na zawsze”. I oczywiście końcowa sugestia: “Będzie łatwiej dla ciebie jeśli sie zabijesz, niż masz tak cierpieć z powodu pamiętania”.

Trzy lata później, gdy miała 12 lat, użyli coś podobnego do Amytalu (Amobarbital – lek psychotropowy)aby spróbować przełamać jej “wbudowaną” amnezję lecz bez powodzenia. Została znowu związana, sparaliżowana jakimś preparatem, dali jej znowu LSD (więcej niż za pierwszym razem) aby umocnić “wbudowaną” sugestię. Powtórzyli w wieku lat szesnastu. A więc to jest przykład pułapki którą możecie napotkać po drodze.
Jest wiele przypadków gdzie użyto mocnych medykamentów tego typu, plus sugestię aby zabezpieczyć tego typu głęboko ukryte rzeczy.

I gdzie jest dno? Tyle wiem co i wy. Miałem wielu terapeutów zniechęconych przypadkami, których nie byli w stanie rozwiązać. Aktualnie jedna osoba z tej sali dostała dwa miesiące temu podstawowe informacje i była w stanie otworzyć przeróżne rzeczy w pacjencie z Ohio, z którym nie było żadnego progresu wcześniej. To się zdaża często. Myślę, że gdy wejdziemy głębiej, na niższe poziomy, to zlikwiduje problemy powyżej. Nie wiemy tego jeszcze w 100%. W kilku pacjentach mieliśmy do czynienia z programowaniem najwyższego kalibru. Chcę powiedzieć jak to bylo zrobione. Bierzemy i wymazujemy jeden system typu Omega. Wtedy mamy potężne rozładowanie emocjonalne związane z pamiętanymi wydarzeniami i odczuciami – w segmentowym rozładowywaniu dla części mających do czynienia z wymazaniem.

Zazwyczaj powiem wtedy: “Teraz, kiedy skończyliśmy, czy ciągle jest jakaś część pamięci czy uczuć, które są częścią Omega?”. Odpowiedz jest zwykle: “Nie”. Wtedy mówie: “W tym momencie widze większość a może wszystkieczęści, które były Omega, nie maja chęci ani potrzeby być inne i chcą wrócić do Marii i połączyć sie z nią”. “Iść z powrotem skąd przyszły” to inne stwierdzenie używane. “Czy są tam jakieś części Omegi, które nie są pewne i mają wątpliwości co do tego?”. Jeśli tak jest to musimy z nimi rozmawiać, przekonać. Niektóre mogą odmówić integracji. Z mojego doświadczenia prawie zawsze wszystkie będą zintegrowane i możemy zintegrować nawet 25 części naraz w skomplikowanym, wielorozszczepionym pacjencie.
Myślę że jest niezwykle ważne aby rozładować emocje pacjenta zanim przejdziemy do następnego etapu. W większości pacjentów kolejność wymazywania nie gra roli ale są wyjątki. Jeśli wybór należy do mnie, to zaczynam z Omegą i Deltą ponieważ obie niosą potencjalne fizyczne niebezpieczeństwo; potem Gamma aby pozbyć się samozaklamania. Co bym zrobił zaraz po wymazaniu Omegi i pokazaniu ofiarze, że pomoc i ulga jest możliwa, to spytałbym ją: “Pytam Trzon Centralny, przez odpowiedz czubkami palców, czy istnieje specjalna kolejność do wymazywania programów?” W większości przypadków odpowiedz jest: “Nie” ale w kilku przypadkach było: “Tak”. Polecam robić to często bo wzmaga to optymizm i ulgę w pacjencie. Ale także proponowałbym zacząć zagłębianie sie na niższe poziomy znowu pytając o kolejność wymazywania i porady. Pytania?
Pytanie: Jaki jest typowy wiek i płeć ofiar?
Dr. Hammond: Spotkacie mężczyzn i kobiety. Ja spotykałem I leczyłem w większości kobiety. Znam przypadki kilku mężczyzn. Dawno temu rozmawiałem gdzieś z grupą terapeutów opowiadając im to co mówię wam teraz. Obserwowałem jedna kobietę która zawodowo opiekuje się trudnymi i opóźnionymi dziećmi – zrobiła się blada jak ściana. Spytałem co się stalo. Odpowiedziała, że pracuje z 5 letnim chłopcem i niedawno cos jej mowil o Dr. Greenie. Kontynuowałem mój wykład i ta kobieta znowu trzęsie glowa. “Co się dzieje?” pytam. Mówi: “To dziecko samo z siebie opowiadało mi o robotach i o Omega”. Oczywiście od czasu do czasu oni zmieniają parę detali ale fundamentalnie to jest ciągle to samo. Widziałem pacjentów po czterdziestce włącznie z dziećmi ludzi postawionych bardzo wysoko w C.I.A. itp. Kilku pacjentów bylo ofiarami oryginalnego programu Monarch – programu prowadzonego przez wywiad.
Pytanie? Osoba na tyle?
P: Ja ciągle nie mogę pojąc jak zacząć, jak znaleźć metodę na wymazywanie. Jak Pan zdobywa te informacje?
Dr.H: Powiedziałbym: ” Chcę Trzon Centralny, jeśli jest to konieczne; aby użył swoich telepatycznych umiejętności”, ponieważ oni wierzą w te rzeczy i trzeba tego użyć, uczyłem sie technik Ericsona, “do zdobycia kodów dowymazania wszystkich programów Omega. Gdy zdobędziesz daj znak palcami”. Gdy przyjdzie potwierdzenie wtedy polecam aby mi powiedzieli: “Czy są też programy awaryjne Omegi?”. “Tak”. “Okej, ile?”. “Sześć” pada odpowiedź (powiedzmy – bywają rożne ilości). “Czy są kody wymazywania dla nich?” “Nie”. “Czy jest kod wymazania dla wszystkich programów awaryjnych połączonych razem?”. “Tak”. “Zdobądź ten kod i daj mi znać”. Mogę iść do przodu nawet tak szybko jeśli nie ma oporów czy pułapek. Pytanie?
P: Tak, może Pan powiedzieć co Pan wie o ryzyku dla terapeuty? (śmiech na sali)
Dr.H: Jakie dokładnie jest Pana pytanie?
P: Taaak, chciałbym wiedzieć. Jaka jest statystyka z Pana doświadczenia z tak wieloma pacjentami? Chodzi nie tylko o pogróżki ale także o obrażenia fizyczne, problemy dla rodziny terapeuty itp. To jedno pytanie. Drugie – czy zna Pan kogokolwiek leczonego z takiego poziomu dysasocjacji i przeżyć, kto został wyleczony? Zintegrowany? Cały i szczęśliwy?
Dr.H: Okej, mam jedną ofiarę – z rodziny nie należącej do kultu ale sąsiedzi i lekarz (wielu lekarzy jest w tym) mieli do niej dostęp. Oni wysyłają swoich na studia medyczne, żeby mieć zabezpieczoną flankę – ofiary są widziane przez “swoich” lekarzy, którzy przepisują leki i nigdy “nie widzą niczego podejrzanego”. Wszystko oficjalnie wygląda świetnie.
Aktualnie dwóch było złapanych w Utah. Teraz mamy dwóch detektywów w biurze Prokuratora Generalnego Stanu Utah, którzy pracują wyłącznie nad sprawami tortur rytualnych.
OKLASKI

Okej? W wywiadzie opinii publicznej przeprowadzonym w stanie Utah w styczniu przez poważną gazetę i jedną stację TV udowodniono, że 90% obywateli Utah uważa tortury rytualne za bardzo realne i istniejące. Nie wszyscy wierzą, ze jest to bardzo rozpowszechnione, ale częściowo ma to źródło w dwóch latach pracy Gubernatorskiej Komisji do Badania Tortur Rytualnych – wywiadów, rozmów, spotkań, zbierania danych.
Teraz gdy ludzie mowią: “Nie ma żadnych dowodów. Nie znaleziono ciała” odpowiadam ze to bzdura. W stanie Idaho znaleziono ciało dziecka. Ostatniego lata w Detroit była sprawa gdzie skazano dwójkę ludzi za morderstwo po znalezieniu rok wcześniej palca i głowy nastoletniej dziewczyny w ich lodowce. Były ciała i były sprawy.

Wracając do ryzyka dla nas. Nie znam terapeuty, który byłby zraniony. Ale pacjenci informują nas, że w przyszłości mogą być niektórzy zaprogramowani aby zabić w pewnym momencie wskazaną osobę, nawet członka własnej rodziny. Możemy tylko spekulować czy to się kiedyś stanie. Kto wie na pewno? Być może, nie myślę jest to bez absolutnie żadnego ryzyka dla nas. Pytanie z tyłu sali?
P: Wygląda na to że jest wiele podobieństw między tymi rodzajami programowania i tym co opowiadają ludzie twierdzący, że byli porwani przez istoty pozaziemskie – badani, przeprogramowani itp. Cape Canaveral jest ode mnie po drugiej stronie Florydy i nie myślę, że ostatnio mówiono o wizytach latających spodków. Po prostu jestem ciekawy czy jest jakieś powiązanie.

Dr.H: Podzielę się spekulacją, która aktualnie pochodzi od osób trzecich. Nie mialem do czynienie z takimi przypadkami. Niemniej, znam terapeutę, któremu mogę ufać i którego jakieś dwa lata temu poinformowałem o moich odkryciach. Ta osoba wierzy, że to tylko kolejny program “wbudowany” w niektóre ofiary tortur rytualnych – w ten sposób ofiary opowiadające o latających spodkach same sie zdyskredytują w oczach otoczenia. Kto by wierzył w opowieści takiej osoby w przyszłości? Tak to typowa niedorzeczność może powodować, że ludzie będą wytykać palcami prawdziwe osoby tortur na równi z opowiadaczami bajek o spodkach.
Ostatnio dawałem konsultacje telefoniczne jednej terapeutce. Podczas piątej czy szóstej rozmowy pyta: “Czy wiesz cos na temat spodków i porwań?” Mówię, że nie. Okazuje się, że ona ma takiego pacjenta. Poradziłem jej po prostu rozmawiać z Trzonem Centralnym tak jak u każdej ofiary tortur rytualnych, pytać o Alfa, Beta, Theta itd., i zobaczyć co się stanie. Po jakimś czasie dzwoni: “Trafione w dziesiątkę. Jest w środku cześć o nazwieDr. Green. To jest ten program. Tak?”
P: Jaka jest różnica między tym programowaniem, kultowymi torturami i satanistycznymi torturami w kultach gdzie palą świece i…………..
Dr. H: Ten typ programowania jest robiony w kultach ze świecami itd. Według mnie robią to wszystkim do kogo mają dostęp i dzieciom z własnych rodzin. Własne dzieci to generacja wybrańców. Inni są przeznaczeni na stracenie – będą użyci i umrą bez polepszenia swojej sytuacji. Znajdziecie w nich zainstalowane pułapki – kiedy poczują sie lepiej to popełnią samobójstwo. Wierzę że niektóre osoby były torturowane w kulcie ale nie byly programowane, ale to mniejszość nie należąca do głównego nurtu. Satanizm jest w calej tej filozofii i panuje nad wszystkim.

Ludzie pytają: “Jaki jest cel tego wszystkiego?”. Domyślam się że chcą mieć armię Manchurian Candidates – Mandżurskich kandydatów (“Śpiochy” lub “Matrioszki”), dziesiątki tysięcy mentalnych robotów do pracy w prostytucji, dziecięcej pornografii, szmuglu narkotyków, międzynarodowym szmuglu broni – przeróżnych lukratywnych rzeczach. Ewentualnie megalomaniacy na szczycie myślą, że stworzą Satanistyczny Porządek, który zawładnie światem. Ostatnie pytanie. Potem dam wam kilka detali i musimy przyspieszyć.
P: Pan zasugerował, że było w pewnym momencie poparcie na szczycie rządu amerykańskiego dla rzeczy tego typu. Ja wiem, że mamy mało czasu ale może Pan powiedzieć kilka słów na temat jakie dowody mamy na poparcie takiej teorii?

Dr.H: Nie mamy wiele. Mamy głównie zeznania świadków, którzy narażali życie. Co jest interesujące to fakt, że wszyscy ludzie mówią dokładnie o tym samym scenariuszu (zeznania sie pokrywają), i że wiele ofiar ma członków rodziny w N.A.S.A., C.I.A. i wojsku, nawet na samym szczycie.
Mam kolegę po fachu, który zastawił pół stołu w swym gabinecie pudłami z odtajoną dokumentacją dotycząca doświadczeń z kontrolą umysłu. Wzięło mu jakieś 20 lat aby to dostać od rządu i przeczytać. Dwa tygodnie temu właśnie wysłał podanie o odtajnienie dokumentów z Projektu Monarch abyśmy się dowiedzieli więcej.
Chce powiedzieć że z doświadczenia z kilkoma pacjentami wiem – czasami może być za późno na pomoc. Zdaje sobie sprawę, że wpycham w was tyle wiadomości tak szybko. Niektóre rzeczy mogą być dla was tak obce, że możecie pomyśleć: “Boże, czy to może być prawda?”. Proszę pytać jeśli macie wątpliwości. Szukajcie tego w swoich pacjentach; może będziecie mieć szczęście i nic nie znajdziecie. Gdzieś głębiej, na niższych poziomach możecie wpaść na rzeczy tego typu – pokaże wam…..jeśli znajdę mój marker,….system w jednym pacjencie. To jest mój pacjent od dłuższego czasu i pochodzi z rodziny nie należącej do kultu.
Wygląda że z nią odnieśliśmy sukces i skończyliśmy integrację. Przyszła sama do mnie na początku zeszłego roku mówiąc, że ma kilka symptomów dysocjacji. Zacząłem badanie. Znalazłem część, którą zintegrowałem ale część mówi: “Są inne rzeczy ja nie mogłam ci powiedzieć a ty nas zintegrowałeś i ja muszę się znowu odłączyć”. Zacząłem od nowa – pytając teraz rutynowo o Alfa, Beta itd. Znalazłem je. Więc pytam tą od nowa odłaczoną część: “Dlaczego nie powiedziałyście mi tego wcześniej?”. Odpowiada: “Próbowałyśmy ci podpowiedzieć ale nie słuchałeś. Przepraszamy, widziałyśmy, że ty nie wiesz wystarczająco aby nam pomoc ale teraz widzimy, ze możesz”. Wtedy poszliśmy do przodu z terapia. Interesujące.

Wytłumaczyła mi cały system. O ile pamiętam wygląda tak. Ten krąg reprezentuje systemy robienia sobie krzywdy. Jest to zbiór osobowości, których zadaniem jest robienie krzywdy ofiarze: Zespół Münchhausena, samookaleczenia itp. Każdy z tych trójkątów reprezentuje całkiem inny system. Ta cześć skomentowała: “Z wyjątkiem mnie, tej jednej części, ty pracowałeś tylko z tym co jest w kręgu bez dotykania całej reszty”.
Okej. W centrum tego wszystkiego jest ciągle kolejny system w formie Drzewa Kabały, o którym wiecie – wygląda jakoś tak, z liniami pomiędzy. W przybliżeniu. To reprezentuje następny system. Kiedy przejdziemy przez ten system, ona mówiła o kolejnym, który jakoś obejmuje wszystko – obejmuje i przypomina klepsydrę. Za każdym razem myślałem, że dochodzimy do finałowej integracji i…..znajdowałem kolejna cześć. Jej mąż ma dar do obserwacji i pomógł szybko wykrywać symptomy nawrotów i kolejnych dysocjacji. Więc za każdym razem w kilka dni wiedzieliśmy o następnym problemie, korygowaliśmy i szliśmy do przodu. Wreszcie będąc ciągle oszukiwany przez jedną część pytam: “Dlaczego kłamiecie?” Odpowiedziała: “Ponieważ nie rozumiesz. Ty spowodowałbyś naszą śmierć”. Przedyskutowaliśmy ten temat i usłyszałem: “Jest zaprogramowane, że jeśli ci się uda i myślisz, że się udalo, to przegrasz. Jest to tak skonstruowane aby się bawić z tobą w kotka i myszkę. Jeśli naprawdę kiedyś nas zintegrujesz to my umrzemy”.
Ta część kontynuowała: “Jestem jedną z 12 apostołów i widziałam to samo w nich wszystkich, 12 apostołów w klepsydrze, którzy pamiętają swoją lekcję bazowaną na Satanizmie – filozofię jak “bądź dobra dla ludzi krzywdzących cię i nienawidź ludzi będących dla ciebie dobrymi” itp. Istnieją 2-3 zdania o każdym aspekcie, które musimy znać na pamięć”.
Mówi: “Jesteśmy jak ziarna piasku w klepsydrze i kiedy ostatnie ziarno spadnie, przyjdzie Śmierć”. Pytam: “Czy Śmierć jest odrębną częścią?”. “Tak. Kiedy ostatnie ziarnko spadnie obudzi się Śpiący Gigant”. Śpiący Gigant to śmierć, która ich zabierze pierwszego lub szóstego dnia jeśli pewne rzeczy nie będą zrobione, ale myśmy niektóre zrobili.
Także znaleźliśmy siostrę Śmierci istniejącą jako program awaryjny, używany z lustrzanym odbiciem aby wykreować siostrzaną część… Śmierć, jako część, wymaga specjalnych tricków do integracji. Powiedziałem: “Bez przesady, oni cię okłamali”. Odpowiedziała: “Poczekaj – to jest dokładnie co oni mi powiedzieli, że ty powiesz. Powiedzieli, że żaden doktor nigdy nie uwierzy, że to może być tak ekstremalnie skomplikowane i dlatego nigdy niczego nie znajdą”. “Hmm,…. powtórz zatem jeszcze raz” odparłem.
“Musze być ubrana na czerwono. Muszę mieć ze sobą Demerol, muszę zażyć Demerol. Muszę otrzymać kod w kompletnie ciemnym pomieszczeniu. To musi się stać w pierwszym lub szóstym dniu po obudzeniu tej części”.
Co miałem do stracenia? Poprosiłem psychiatrę aby dał jej trochę Demerolu. Użyliśmy Kod. Mój gabinet nie ma okien – to było łatwe. O, i były cztery świece zapalone. Świetnie. Wszystko poszło dobrze. Być może byłoby tak samo dobrze bez robienia tego wszystkiego ale chciałem podejmowac zerowe ryzyko i po prostu ufać co ona mówi. Więc, kontynuujemy i znajdujemy kolejną część. To jest Śmierć i Zniszczenie – kolejny program awaryjny z kolejnym siostrzanym odbiciem, którymi trzeba było się zając. O ile pamiętam były jeszcze dwa programy awaryjne. Interesujące, że ostatnia znaleziona część była ekstremalnie przyjazna, stworzona pewnie jako przynęta aby jej nie likwidować i zostawić w pacjentce. Wtedy, po zintegrowaniu tej części odkryliśmy, że emocje i uczucie ciemności (czarności) pozostają dalej. Co odkryliśmy? Kurtynę.
Powiedziała: “Oni przewidywali, że możesz dojść do tego punktu”. I po drodze znaleźliśmy LSD, programowanie Green Bomb. Mówi: “Jest tutaj kurtyna i wszystkie zebrane emocje i przeżycia są za nią. Nie możesz odsunąć tej kurtyny na środku, musisz tak jak kurtynę teatralną ale to bylo niemożliwe aż integracja będzie skończona”. Oni myśleli, że my nigdy nie osiągniemy tego etapu. Póki co wygląda na to że integracja podzialala. A więc znalazłem Śmierć i Zniszczenie a także Klepsydrę w osobie nie z rodziny w kulcie.
“Drzewo i Klepsydra” poinformowała mnie, “byly zrobione z piachu ponieważ my powinniśmy umrzeć. My jesteśmy przeznaczeni do stracenia – generacja odrzuconych”.
Słyszałem rożne rzeczy: kryształy albo krew w klepsydrze dla potomków rodzin z kultu, “wybrańców”. Aktualnie można zrobić bardzo prostą rzecz, położyć klepsydrę na boku i “zatrzymać czas” aby bez nerwów kontynuować pracę z pacjentem. Kolejne to rozsypać ziarna na plaży aby nie można było ich zliczyć. To pomysł od jednego pacjenta widzianego przez innego terapeutę.
Podsuwam kilka dodatkowych pomysłów, które mogą być pomocne. Rozmawiamy o bardzo trudnych rzeczach i tak w głębi, wydaje mi się, że daje to nam dwa zyski. Po pierwsze daje mi nadzieję ponieważ dowiadujemy się czegoś i to pozwala na postęp w leczeniu jak nic do tej pory. Po drugie, powoli demoralizuje to mnie, przez co pozwala mi widzieć i rozumieć do jakiego stopnia to programowanie przez tortury posunęło się.
Chcę wrócić do tamtego pytania. Ile z ofiar ma szansę na wyleczenie?
Nie wiemy. My pracujący z problemami umysłowymi, akceptujemy, że w najlepszym wypadku dwie trzecie, maximum 70% pacjentów poprawi swój stan umysłowy. My mamy bardzo mało do dyspozycji jeśli chodzi o takie problemy. Tragiczne jest to, że wielu pacjentów nigdy nie polepszy swojego stanu. Osobiście wierzę, że oni muszą zerwać kontakt z grupą która ich torturowała.
Znam pacjentów którzy wyjechali do innych stanów ale pewnego dnia jedna z głęboko schowanych osobowości zatelefonowała do kultu aby ją odebrali. To się nadaje tylko do leczenia w zamknięciu i to na długo. Jeśli oni pozostają w tej samej okolicy i mają kontakt z kultem, my nie mamy szans ich leczenia poza humanitarną opieką i wsparciem.
Wiele terapeutów nie chce tego słyszeć. To jest moja opinia. Wierzę, że jeśli oni mają szczęcie i są bogaci to mogą mieć ochronę, mogą uciec w inne miejsce i wtedy możemy z nimi pracować bez przeszkód – wtedy mają szansę wrócić do prawie normalnego życie po intensywnej terapii. Myślę, że w tym kraju nie ma jeszcze jednej ofiary po takim programowaniu, która bylaby w 100% zdrowa. Kilka osób jest na dobrej drodze. Ja mam dwójkę, która bardzo sie stara i zrobiła ogromne postępy ale wyraźnie nie są oni jeszcze zdrowi.
P: Co Pan myśli o relacji pomiędzy tymi rzeczami a zdobywającymi popularność grami jak “Dungeons and Dragons” itp?
Dr.H: Mamy wiele rzeczy dających publiczności do zrozumienia. Chcecie obejrzeć dobry, interesujący film, który dużo sugeruje? Obejrzyjcie “Trancers II”. Można pożyczyć w sklepie video. Pojawił sie ostatniej jesieni. Pewnego wieczoru, piątek, dziewiąta godzina, szukam czegoś ciekawego w sklepie video. Wszystkie dobre filmy juz wypożyczone. Z desperacji biorę dwa z brzegu i jednym był ten własnie film. Fascynujące. Mówią o Green World Order (Zielony Pożądek Swiata). Tak – “Trancers II”. I kto jest producentem? Full Moon Productions (Produkcje Księżyca w Pełni). Nie zauważyłem za dużo sugestii w “Trancers I” ale kto był producentem? Alter Productions (Produkcje Innych Osobowości). Mamy wiele rzeczy wkoło nas dających do myślenia.
Była w latach sześćdziesiątych jedna interesująca osoba mówiąca o Iluminatach. Czy ktoś z was słyszał o Iluminatach w związku z Kultem? Pacjent wspominał mi o tym dwa lata temu. Mamy teraz więcej takich informacji od innych pacjentów. Wygląda na to że jest to nazwa grupy rządzącej światem. Wygląda na to, że oni mają swoje rady w kilku krajach świata i jedną na cały świat. To nazwa kierownictwa Kultu. Czy to prawda? Nie wiem. Interesujące, że mamy ludzi którzy probują nigdy nie ulegać sugestiom (plotkom?) ale też mówią podobne rzeczy. W późnych latach sześćdziesiątych był sobie jeden starszy pan mówiący o infiltracji Hollywoodu przez Iluminatów.
Z pewnością to, co niektórzy pacjenci mówią brzmi jak rzeczy o upiorach , horrorach, opętaniu i wszystkim innym co przez ostatnie 20 lat bylo popularyzowane przez Hollywood w celu odwrażliwienia społeczeństwa aby, gdy Satanistyczny Porządek obejmie kontrolę, ludzie przyjęli to bez szoku. Czy to prawda?
Nie mogę w 100% stwierdzić że tak. Co mogę na pewno stwierdzić to to, że programowanie przez tortury rytualne, które spotkaliśmy w tym kraju i w jednym poza granicami U.S.A, jest rozpowszechnione, systematyczne, bardzo dobrze zorganizowane i bazowane na tajnych informacjach nigdzie nie publikowanych, i nikt o tym nigdy nie wspomniał ani w literaturze ani w TV.
Jeszcze dwa pytania i musze iść dalej z materiałem. Tak?
P: Czy ma Pan jakiś sposób na upewnienie sie czy pacjent jest dalej kontrolowany?
Dr. H: Pytałbym kilka części, z którymi rozmawiam – Trzon, Diana, Mądrość, Master Programer na ten temat i powtarzał bym to co jakiś czas. Jeśli posuniecie się do przodu, znowu spytać. Pytanie z tylu sali?
P: Ciekaw jestem czy Pan słyszał o pochodzeniu rodziny Marcina Lutra.
Dr. H: Czy co?
P: Czy oni byli w Kulcie?
Dr. H: Nic na ten temat nie wiem. Dobra rada. Proszę spytać go o kod identyfikacyjny. Ludzie ci mają kod identyfikacyjny. Jest w tym data urodzenia. Także może być miejsce gdzie był programowany, numer pokazujący, którym z kolei dzieckiem był, jak “02″ gdy był drugim. Także będzie numer pokazujący ile pokoleń przed nim bylo w kulcie. Juz widziałem nawet do 12 pokoleń.
P: Zaobserwowałem w moich pacjentach wiele z tych rzeczy co Pan opisał. Chciałbym spytać o Siedem Systemów. Wspominał Pan o systemach. Czy to są te Siedem Systemów?
Dr.H: To było w kilku pacjentach, tak, Siedem Systemów.
P: Może Pan powiedzieć o tym albo narysować?
Dr.H: Uczciwie rzecz biorąc nie wiem wystarczająco. Myślę, że to może być od Siedmiu Drzew Kabały.
P: Czy ma Pan jakieś dowody że te ofiary były znaczone, jakieś znaki na ciele, szczególnie na narządach płciowych?
Dr.H: Niektórzy mają tatuaże czy cos tego typu, nawet niektóre rzeczy są w dokumentacji danego przypadku, ale nie wyciągałbym daleko idących wniosków – być może zrobili to sami sobie. Ostatnie pytanie i musimy zacząć nowy materiał, bo nigdy przez to nie przebrniemy. Proszę was zachowajcie resztę pytań na następna okazję.
P: To nie pytanie ale chcę w imieniu swoim i być może innych też, chcę serdecznie podziękować za podzielenie sie z nami pańskimi odkryciami.
OKLASKI
P: Czy chcecie państwo powstać aby dać owację na stojąco za ten materiał? To było wspaniałe.
DŁUGOTRWALE OKLASKI
Dr.H: Mój drogi przyjaciel, który był na szczycie w naszej profesji, któremu jak wiem grożono śmiercią, i który walczył aby utrzymać zawodową reputację a jednocześnie nie przestać wierzyć w to że rozszczepienie osobowości istnieje, który był okrutnie krytykowany za nawet podejrzewanie tego 10-15 lat temu, walczył o to ryzykując karierę. Wiem, że w głębi serca on wiedział, że to prawda ale zawsze mawiał: “Nie byłbym zaskoczony jeśli bym odkrył jutro, że to międzynarodowa konspiracja ale też nie byłbym zaskoczony gdyby wszystko okazało sie plotką i bajką”.
On próbuje być ekstremalnie bezstronnym. To dlatego że sprawa jest kontrowersyjna i z powodu zaczętej już kampanii dyskredytującej, która głosi, że wszystko co pacjenci pamiętają jest fałszywe (nawet kazirodztwo itp) i wywołane przez “Oprah”(program TV) i książki typu “The Courage to Heal”(Odwaga Wyzdrowieć) oraz przez naiwnych terapeutów używających hipnozy. Bardzo kontrowersyjne.
Moja własna opinia została uformowana, że jeśli mają mnie zabić to mnie zabiją. Ogromna ilość informacji zobaczy światło dzienne i będzie rozesłana do dziennikarzy i agencji detektywistycznych, jeśli coś by mi się stało, i mam nadzieję że ogromna ilość ludzi takich jak wy, gdybym kiedykolwiek miał wypadek, będzie naciskało żądając poważnego dochodzenia.
Myślę że musimy sie obudzić i stanąć przeciwko temu w formie zbiorowego poczucia sumienia, i ja próbowałem czekać aż będę miał wystarczająco potwierdzenia z niezależnych źródeł aby mieć 100% pewność, że to jest szeroko rozpowszechniony problem. Wiem, gnaliśmy jak by sie paliło próbując wepchać ile tylko mogłem materiału. Mam nadzieję, że dałem wam cos do myślenia, trochę nowych idei i jestem wdzięczny za wasze przybycie.
DŁUGIE OKLASKI
————————————————-
KOMENTARZ TŁUMACZĄCEGO
1) Dr. Hammond użył słowo “Kult” z braku lepszego. Możemy spędzić wieczność dyskutując to czy powinniśmy użyć słowa “Kult”, “Iluminaci”, “Masoni”, “Żydzi”, “Mafia” itd., itp. On użył słowa “Kult” i musimy to zaakceptować. Proszę nie mylić tego z powszechnie używaną poniżająca “etykietą”: “Ach, ten Kult!”. Granica pomiędzy kultem i religią jest bardzo niewyraźna. Często uczciwi ludzie są nazywani “kultem” dokładnie tak jak najlepsi polscy patrioci byli w czasach stalinowskich nazywani “zaplutymi karłami reakcji” – rozumiemy się? W tym samym momencie wiele grup oficjalne uznanych za religie jest niczym innym tylko wprost diabolicznymi organizacjami.
2) Ten tekst nie może być dla każdego. Wiele osób odbierze go jako “kompletny bełkot pseudonaukowy”. Rozumiem to i respektuję. Proszę tylko nie atakować tego artykułu z prostej przyczyny, że Pan czy Pani nie może go w 100% zrozumieć. Był to wykład wygłoszony przez jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata, więc chyba wiedział co mówi……(?) Fakt, że został “uciszony” i sprawa tortur rytualnych zatuszowana tylko potwierdza historyczną wartość jego wystąpienia. Z pewnością każdy może zrozumieć z tej prelekcji, że bazą do tortur rytualnych i rozszczepiania osobowości jest i była żydowska Kabała.
Skoro nauki kabalistyczne istnieją od setek jeśli nie tysięcy lat, czy oznacza to że torturowanie dzieci i rozszczepianie ich osobowości jest też praktykowane od niepamiętnych czasów? Jeśli tak, czy znajomość tego faktu pomoże nam zrozumieć lepiej niektóre wydażenia z historii?…… Aha – proszę pamiętać, ze “kabała” znaczy podanie z ust do ucha, nigdy do zapisania. Książki o Kabale są napisane przez ludzi z zewnątrz, którzy odkryli kilka szczegółów, to wszystko. Uczeni w Kabale są to starsi, sprawdzeni i wtajemniczeni członkowie grupy, którzy będą wyłącznie ustnie przekazywać swoją wiedzę następnemu pokoleniu. Młody Greenbaum, jako nastolatek, mogł znać tylko podstawy całej tajemnej nauki i proszę ile diabolicznego zła z tym zrobił! Czy mamy prawo podejrzewać, że to co widzimy to tylko czubek góry lodowej?
3) Biorąc pod uwagę, że niektóre osoby mogą widzieć przedstawione zagadnienia jako cos absolutnie podobnego do opowiadań o “zielonych ludkach” – daję link do znanej (i respektowanej) polskiej strony “ABC Zdrowie”(http://portal.abczdrowie.pl/rozdwojenie-jazni)
gdzie znajdziecie poniższy cytat:
Przyczyny osobowości wielorakiej
Mechanizm powstawania zaburzeń dysocjacyjnych nie jest do końca znany. Zakłada się, że rozszczepienie osobowości wynika z traumatycznych przeżyć, kryzysów i głębokich urazów w okresie wczesnego dzieciństwa, np. molestowania seksualnego lub permanentnie doświadczanej przemocy domowej. Sposobem radzenia sobie dziecka może być zepchnięcie do nieświadomości uczuć i zachowań, z których z czasem rozwijają się alternatywne osobowości.
4) Z trochę lżejszej nuty. Znamy jeden przykład rozszczepienia osobowości przedstawiony w literaturze – Doktor Jekyll i pan Hyde. Prosze przeczytac:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Doktor_Jekyll_i_pan_Hyde_%28nowela%29
5) Przygotowując się do bycia zaatakowanym przez ludzi, którzy są opłacani aby zniszczyć każde źródło prawdy, chcę Państwu polecić przeczytanie bardzo popularnej pracy “25 rules of Disinformation”(25 Zasad Dezinformacji). Niestety jest tylko po angielsku. Być może pewnego dnia znajdę czas aby to przetłumaczyć. Ta praca to lista wszystkich chwytów używanych przez wspomnianych delikwentów – bardzo pouczająca lektura! Gdy oni zaatakują ten artykul (czy jego tłumacza) – z pewnością użyją coś z tej listy. Podaje 3 linki (na wypadek jeśli zaczną znikać z Internetu):

http://newworldordersurvival.yolasite.com/25-rules-of-disinformation.php http://www.911review.org/Wiki/RulesOfDisinformation.shtml http://vigilantcitizen.com/latestnews/the-25-rules-of-disinformation/

6) Najsmutniejszym faktem jest to jak niewiele wiemy o tej prelekcji w ponad 20 lat po jej wygłoszeniu. Aktualnie wiemy coraz mniej. Oczywiście, Dr. Hammond ryzykował karierę i życie mając nadzieję, że jego “wychylenie się” spowoduje eksplozję – inni pójdą jego drogą odkrywając więcej dowodów i ewentualnie przestępcy będą schwytani i ukarani za swoje zbrodnie. Dr. Hammond się mylił. Ludzie, którzy mają nas za niewolników, mieli rację: jesteśmy gojami – tymi prymitywnymi bydlakami z ludzką twarzą. Gojów nie można obudzić, nauczyć o prawdzie, skłonić do akcji. Dla gojów musi być tylko codzienna rutyna: “jedzonko, kupka, seks, spanie, powtórzyć!“

dydymus illuminati destroy

Reklamy

Zbrodnie masonerii w Meksyku

Dodaj komentarz

” (…) Każdy tydzień, który przeminie bez Mszy świętej,spowoduje utratę dla Kościoła około 2% wiernych (…) ”
(mason, prezydent Meksyku P.E. Calles w 1926 r.)
” (…) Chwyciliśmy Kościół za gardło i zrobimy wszystko, aby go udusić (…) „(minister spraw wewnętrznych A. Tejeda w 1926 r.)
” (…) Chłop wiedział tylko jedną rzecz: tamci zamykają kościoły i prześladują księży. On widział tylko jedną rzecz: przybyli żołnierze, zamknęli kościół, aresztowali księdza, zastrzelili tych, którzy protestowali, powiesili swego więźnia, podpalili kościół i zgwałcili kobiety w buntującej się wsi. Znieważeni wieśniacy, którzy kochają swoją wieś, swój kościół i swojego proboszcza, zupełnie naturalnie porwali się do buntu (…) ”
(z książki J.A. Meyera o powstaniu „bojowników Chrystusa”)

Historia prześladowań Kościoła katolickiego w Meksyku lat 20-tych i 30-tych XX wieku należy do szczególnie jaskrawych przejawów antychrześcijańskiego fanatyzmu. Patologiczne uprzedzenia antyreligijne i antykościelne grupy meksykańskich polityków ściągnęły na Meksyk niszczącą wojnę domową lat 1926 1929.

Stu tysięcy ludzi zapłaciło życiem w ciągu trzech lat za fanatyzm i nietolerancję tamtejszych wrogów Kościoła. Historia okrutnych prześladowań Kościoła i religii w Meksyku zasługuje na osobną uwagę pod jednym jeszcze względem. Były
one inspirowane i prowadzone pod przewodem meksykańskich masonów typu Callesa czy Obregona. Warto dziś przypomnieć tę przemilczaną historię antyreligijnych okrucieństw meksykańskiej masonerii. Jakże wyraźnie zaznacza się na jej tle fałszywość twierdzeń dzisiejszych wybielaczy masonerii, którzy próbują negować prawdę o skrajnie antyreligijnym charakterze masonerii.

Dzieje okrutnych prześladowań meksykańskich katolików należą ciągle do zupełnie nieznanych przez polskich czytelników. Po wojnie, w komunistycznym PRL-u, nie wznawiano bowiem ze względów oczywistych przedwojennych publikacji książkowych na ten temat (m.in: A. Bora, Prześladowanie Kościoła katolickiego w Meksyku, Warszawa 1928; J.
Rostworowskiego, O męczeńskim Meksyku, Kraków 1928; M. Wańkowicza, W kościołach
Meksyku, Warszawa 1927).

Zupełnie nieznana też jest w Polsce odnosząca się do tego tematu bogata zagraniczna literatura naukowa i popularno-naukowa. Przez dziesięciolecia jedyną udostępnioną po wojnie czytelnikom książką na temat prześladowań katolików w Meksyku była powieść Grahama Greene’a Moc i chwała (por. wyd. w Warszawie w 1970 r., w przekładzie B.Taborskiego).

Siła i tradycje meksykańskiej masonerii
Niejednokrotnie wskazywano na decydującą wręcz rolę meksykańskiej masonerii w rozpętaniu krwawej wojny religijnej w Meksyku. Tego zdania między innymi jest francuski historyk Jean A. Meyer, autor najcenniejszego jak dotąd źródłowego opracowania historii meksykańskiej wojny domowej. Meyer powołuje się przy tym na opinię prezydenta Meksyku Portesa Gila w 1929 roku: ?W Meksyku państwo i masoneria zlewały się faktycznie w jedno w ostatnich latach?. Dodajmy, że sam Portes Gil w kilka lat po zakończeniu swej prezydentury został wielkim mistrzem meksykańskiej masonerii (był nim w latach 1933-1934). Frank Brandenburg, autor monumentalnego dzieła o historii najnowszej Meksyku pisał, że: „(…)
Pięciu prezydentów Meksyku osiągnęło najwyższy stopień masonerii, trzydziesty trzeci, w
obrzędzie szkockim: Franeisco Madero, Emilio Portes Gil, Pascual Ortiz Rubio, gen. Abelardo Rodriguez u Miguel Aleman (…). Brandeburg przypomniał, że dwaj inni prezydenci Meksyku związani byli z Mexican Rite (obrzędem meksykańskim), inaczej zwanym Cardenas Rite (obrzędem Cardenasa). Byli nimi Lazaro Cardenas, jeden z założycieli loży i jeden z jej wielkich mistrzów oraz Manuel Avilo Camachos Bardzo ściśle związani z masonerią byli również dwaj inni prezydenci Meksyku: Plutarco Elias Calles i Victorio Huerta. Plutarco Elias Calles, najzawziętszy prześladowca Kościoła, inicjator krwawej walki z religią, został odznaczony masońskim medalem za „nadzwyczajne zasługi w rozwiązaniu tak wielu problemów w tak krótkim czasie”.
Masoneria meksykańska miała historię, sięgającą aż do XVIII wieku. W 1828 roku w Meksyku na terenie całego kraju działały 102 loże masońskie. Już w 1874 roku masoneria meksykańska była na tyle silna, że zdołała przeforsować wprowadzenie zdecydowanie antykościelnego ustawodawstwa. Masonem i to najwyższego 33 stopnia był osławiony dyktator Meksyku przełomu XIX i XX wieku Porfirio Diaz. Wielkimi mistrzami masonerii byli kolejno dwaj jego bracia. Masonami było wielu gubernatorów stanowych. Za dyktatury Diaza zaznaczał się szczególny wpływ lóż Wielkiego Wschodu z Francji. Długotrwałe, trwające ponad 30 lat, dyktatorskie rządy Diaza wywołały podziały w kręgach masonerii, i stopniowo część lóż masońskich – zdecydowała się poprzeć powstanie przeciwko niemu. Do masonerii należał między innymi słynny wódz powstańców Francisco Madero, wybrany prezydentem Meksyku w 1911 roku po obaleniu Diaza oraz liczni inni generałowie powstańczy.
W ciągu kilku lat krwawych przepychanek, jakie nastąpiły po zwycięstwie rewolucji
meksykańskiej (między innymi zamordowanie prezydenta Madero w 1913 roku) ster władzy w Meksyku przejęli związani z masonerią politycy, którzy wprowadzili nowe rządy autokratyczne, jakże sprzeczne z demokratycznymi celami meksykańskiej rewolucji 1910 roku. Loże masońskie posłużyły jako wzmocnienie nowych dyktatur, środek do jak najmocniejszego infiltrowania dowództwa armii i kierownictwa administracji w poszczególnych stanach. Dawny radykalizm społeczny rewolucji meksykańskiej po przejęciu pełni władzy przez masonów przekształcił się w skrajny radykalizm antykościelny, a nawet antyreligijny. Jak pisali francuscy
autorzy głośnej kilkutomowej Historii Kościoła: „(…) Wkrótce po rozpoczęciu w roku 1910
wielkiej meksykańskiej rewolucji społecznej nowa generacja intelektualistów zaczęła posuwać się znacznie poza granice antyklerykalizmu, którym odznaczała się ta reforma w połowie XIX stulecia.

Dokonując niekiedy rewizji poglądów swych liberalnych poprzedników w świecie
analizy marksistowskiej, zmierzali nie tylko do ograniczenia władzy doczesnej Kościoła, lecz w ogóle do stłumienia wpływu religii na społeczeństwo. Gloryfikując przeszłość Meksyku, chcieli ponadto wyeliminować wszystko, co łączyło się z hiszpańską erą kolonialną, włączając w to katolicyzm. Ludzie wyznający podobne przekonania, wywodzący się głównie z klas średnich, prawnicy i intelektualiści, wprowadzili do konstytucji meksykańskiej z roku 1917 artykuły wyjątkowo wrogie tradycyjnym wpływom religii”. Antykościelna konstytucja 1917 roku Rosnące zdominowanie meksykańskiego życia politycznego przez masonerię w ciągu drugiego dziesięciolecia XX wieku znalazło szczególnie mocne odbicie w skrajnie antyklerykalnej, a nawet antyreligijnej konstytucji uchwalonej w 1917 roku. Konstytucja ta przewidywała utracenie przez Kościół cech osoby prawnej. Zniesiono zakony.

Cały majątek kościelny przeszedł pod kontrolę państwa. Kapłanów oddano pod nadzór władz państwowych. Drastycznie ograbiono aktywność księży, oddając ich pod nadzór władz państwowych. Wprowadzono skrajne restrykcje, ustalające, iż poszczególne stany będą określały maksimum księży tolerowanych na ich terytorium. Historyk F. Brandenburg ocenił nader krytycznie wyrażone w konstytucji 1917 roku dążenie państwa do określania maksymalnej ilości duchownych w zależności od tego, co władze stanu uznają za niezbędne dla ich potrzeb. Pisał, że: „(…) Było to nie do przyjęcia dla
Kościoła, bo mogło doprowadzić do tego, że władze stanu arbitralnie uznają, że maksymalna ilość duchownych, na jaką istnieje zapotrzebowanie w ich stanie, równa się zeru.

Tak właśnie ustaliły odgórnie władze stanu w Tobasco. Dodajmy, że w stanie Tabasco zniszczono niemal wszystkie kościoły”. Księży pozbawiono również czynnego prawa wyborczego. Czasopismom religijnym zabroniono poruszania jakichkolwiek zagadnień politycznych. Postanowienia konstytucji 1917 zakazywały również noszenia sutanny poza kościołami, procesji na zewnątrzkościołów i jakichkolwiek przejawów kultu religijnego poza lokalami zamkniętymi.

Duchowieństwo odcięto od wszelkich form nauczania w szkołach, zabraniając mu zarówno zakładania jak i prowadzenia szkół. Instytucjom religijnym i księżom zakazano nawet administrowania, prowadzenia czy nadzorowania instytucji dobroczynnych, badań naukowych, itp.”

Jak pisał Melchior Wańkowicz w tomie reportaży z podróży po Meksyku: „(…) Jak widzimy, rząd poszedł o wiele dalej, niżby to nawet dyktowała konieczność oddzielenia Kościoła od państwa. Prawa przytoczone odbierają Kościołowi możność swobodnego rozwoju. Zakazując pracy społecznej lub nauczania, odbierają prawo swobody myśli, w równej mierze należnej wszystkim obywatelom; zakazując szat duchownych, szykanują stan cały jako taki; zakazując procesyj itd., do których ludność od dawna przywykli, wtrącają się do spraw wewnętrznych kultu, dając zupełne uzasadnienie twierdzeniu, że w gruncie rzeczy chodzi tu o walkę z religią”.

Autorzy publikacji odnoszących się do tego okresu historii Meksyku na ogół dość powszechnie wskazują na skrajnie antykościelny charakter konstytucji 1917 roku. Francuski historyk Jean A. Meyer pisał, że konstytucja z 1917 roku „uczyniła katolików obywatelami drugiej kategorii, bez miejsca w życiu publicznym”. Już w momencie uchwalenia konstytucji z 1917 roku umiarkowana mniejszość w parlamencie ostrzegała, że tak skrajnie godząca w wiarę katolicka konstytucja może stać się przyczyną wybuchu wojny domowej – jak się zresztą stało w 1926 roku. Na szczęście, początkowo, w pierwszych latach po uchwaleniu konstytucji 1917 roku władzom nie udało się wcielić w życie jej postanowień antykościelnych i antyreligijnych. Miały
zbyt wiele trudności wewnętrznych, wynikłych z kolejnych bojów o władzę (obalenia inicjatora konstytucji 1917 roku prezydenta Carranzy w 1919 roku, jego zamordowanie w 1920 roku, etc.).

Próby wprowadzenia antyreligijnych postanowień konstytucji z 1917 roku w poszczególnych stanach zderzyły się ze skutecznym przeciwdziałaniem księży i wiernych katolickich. Zróżnicowanymi metodami protestu (między innymi strajkiem duchowieństwa) zmusili oni władze do rezygnacji z wcielenia w życie antykościelnych regulacji. Sytuacja radykalnie zmieniła się jednak wraz z rozpoczęciem w 1924 roku prezydentury fanatycznie antyreligijnego masona – Plutarco Eliasa Callesa.
Jak wróg Kościoła – Calles sprowokował wojnę domową Ogromna część badaczy nowszej historii Meksyku zgodna jest co do tego, że właśnie prezydent Plutarco Elias Calles, mason i fanatyczny wróg religii, był głównym sprawcą tak
niszczącego dla Meksyku wewnętrznego konfliktu wokół Kościoła i religii. Taką opinię głoszą najwybitniejsi zagraniczni badacze historii meksykańskiego konfliktu między państwem a Kościołem, na czele z Jeanem A. Meyerem. Opinię tę podzielał również najwybitniejszy polski badacz historii Ameryki Łacińskiej, profesor Tadeusz Łepkowski, pisząc w swej Historii Meksyku: „(…) Calles mason i zagorzały antyklerykał podjął próbę utworzenia Kościoła Narodowego (…), przyczyniając się swą doktrynerską postawą i decyzjami do wybuchu długotrwałego konfliktu”.

Warto więc przyjrzeć się bliżej sylwetce polityka, który przez swe
antyreligijne zacietrzewienie i fanatyzm, ograniczoną niezdolność do kompromisu, odegrał tak wielką rolę w ściągnięciu na swój kraj katastrofalnej wojny domowej wokół spraw religii.
W momencie obejmowania prezydentury Calles miał już za sobą dość burzliwą i nieciekawą przeszłość. W młodości nauczyciel, później skarbnik miasta Guyamas, po kilku miesiącach urzędowania trafił do więzienia za malwersację powierzonych mu pieniędzy. Po wyjściu z więzienia prowadził restaurację w hotelu, którego stał się właścicielem. Zbankrutowany zaaranżował pożar hotelu, aby w ten sposób zdobyć pieniądze za jego ubezpieczenie. Po rewolucji 1910 roku został komisarzem gubernatora stanu Sonora, wreszcie gubernatorem tego stanu. Na tym stanowisku ?wsławił się? ekstremistycznymi działaniami antykościelnymi.

Zamknął tamtejsze seminarium duchowne, kazał splądrować rezydencję biskupa i zamienił katedrę na szkołę. W kwietniu 1916 roku zamknął wszystkie kościoły w swoim stanie i wypędził z niego wszystkich katolickich księży. Wybrany prezydentem Meksyku w 1924 roku szybko stał się jak najgorszym symbolem rządów autokratycznych. Frank Brandenburg pisał o dyktatorskich metodach Callesa, ?opierającego się na przekupstwach i szantażu?. Profesor Tadeusz Łepkowski nazwał Callesa „klasycznym typem autokraty, praktyka rządów personalnych opartych na kontrolowanej korupcji wyższych urzędników”. Prezydentura Callesa była swoistą kontynuacją stosowanych już za dyktatury Porfirio Diaza metod rządzenia opartych na zasadzie „pan o pan” – chleb albo pałka. Oponentów niszczono, tym mocniej protegując posłusznych konformistów, zabiegających o uzyskanie „chleba” w postaci posad czy koncesji.
Nie znoszący sprzeciwu Calles nie mógł uznać tego, że Kościół katolicki w Meksyku nie chce się w pełni podporządkować jego władzy. W swym fanatyzmie antyreligijnym był wprost organicznie niezdolny do kompromisu. Wyraźnie rzucało się to w oczy w porównaniu Callesa z poprzednim prezydentem Meksyku Alvaro Obregonem. Prezydent Obregon, licząc się z realiami, uważał, że kościelny system nauczania jest lepszy niż brak jakiegokolwiek systemu oświaty. Sugerował więc, by władze tolerowały istnienie szkół parafialnych przynajmniej do czasu powstania laickiego szkół publicznych. Calles „nie chciał dopuścić niczego, co było katolickie”, dążył do stworzenia schizmatyckiego „Narodowego Kościoła Katolickiego”, zgodnie z dalekosiężnymi planami masonerii.
Rozpoczynając walkę o ostateczne zniszczenie Kościoła katolickiego i religii, Calles chciał wykorzystać fakt, opanowania przez masonerię bardzo ważnych instrumentów władzy w Meksyku, a przede wszystkim armii. W tym czasie kierownictwo armii było już w ogromnej mierze zdominowane przez masonerię i stąd można mu było powierzyć tym większą rolę w inicjowaniu wszelkich działań antyklerykalnych i nawet antyreligijnych. Mason, minister wojny generał Joaquin Amaro znany był ze skrajnych antyreligijnych ekscesów. ?Wsławił się? fanatycznymi przemówieniami, atakującymi Kościół i religię za całą ich historię: W jednym z przemówień generał Amaro powiedział miedzy innymi: „(…) Apostolskie duchowieństwo rzymsko-katolickie, które jest faktycznie pazerną, obstrukcyjną, konserwatywną i wsteczną partią polityczną, było jedną z przyczyn wszystkich nieszczęść, jakie nawiedziły Meksyk od czasu podboju kraju przez Hiszpanów po dzień dzisiejszy?. Inny związany z masonerią generał
meksykański J.B. Vargas w przemówieniu w Valparaiso mówił o ?podłym klerze,
zdominowanym przez zdrajców narodu”.

Meksykańska masoneria cieszyła się bardzo dużymi wpływami również w sferach wyższych urzędników municypalnych, wśród przywódców związków zawodowych, i wśród grup ateizujących nauczycieli. Ich ideologia traktowała Kościół rzymsko-katolicki jako „ucieleśnienie całego zła”. Masonerii była podporządkowana agresywnie antyreligijna Meksykańska Federacja Antyklerykalna, kierowana przez gubernatora Jalisco Manuela Bouqeta. Wpływowe siły antyklerykalne, choć stanowiły wyraźną mniejszość w narodzie, mogły jednak maksymalnie korzystać z faktu, że były mniejszością, która dorwała się do steru rządu za kolejnych prezydentów Meksyku: Obregona, Callesa, Gila. Z tej pozycji robiły wszystko, co tylko było możliwe dla osłabienia, a później zniszczenia meksykańskiego katolicyzmu.

Początkowo głównym środkiem prowadzącym do tego celu miało być w intencji władzy wspieranie konkurencyjnej wobec katolicyzmu protestanckiej „ewangelizacji” Meksyku. Rządzący masoni pragnęli przede wszystkim doprowadzić do rozbicia Kościoła w Meksyku poprzez rozdzielenie go na mnóstwo małych sekt. W akcji „dekatolizacji” Meksyku szczególnie chętnie sięgano do pomocy protestantów ze Stanów Zjednoczonych. Kolejni prezydenci Meksyku: Obregon i Calles
szczególnie gorliwie wspierali ?ewangelizacyjne? działania metodystów w Meksyku, pragnąc za wszelką cenę doprowadzić do zmniejszenia liczby wierzących katolików. Protestantom przekazano kontrolę nad ministerstwem edukacji w Meksyku, kraju, gdzie ogromną część wierzących stanowili katolicy. Szczególnie dużej pomocy dla protestanckich misjonarzy z USA udzielał meksykański biskup kościoła episkopalnego Moises Saenz, brat meksykańskiego ministra spraw zagranicznych Aarona Saenza. Przedstawiciele kościołów episkopalnych z Pensylwanii wysłali specjalny telegram dziękczynny do prezydenta Meksyku Obregona: „(…)
Miliony Amerykanów solidaryzują się z Panem i modlą za Pana w czasie, gdy Pan toczy walkę o rozluźnienie uścisku rzymskiego kościoła katolickiego, przygniatającego pański wielki kraj”. Dążąc do rozczłonkowania Kościoła katolickiego, władze meksykańskie podjęły próby stworzenia schizmy wewnątrz Kościoła – tzw. Meksykańskiego Apostolskiego Kościoła Katolickiego.

W tym celu zaczęto odbierać poszczególne parafie prawowiernym duchownym i
przekazywać je wspieranym przez władze schizmatykom. Jedna z takich decyzji – przekazania kościoła La Soledad w stolicy Meksyku schizmatyckiemu księdzu Joaquinowi Perezowi, wywołała bunt okolicznych mieszkańców i krwawe starcia, w których zginęło siedmiu katolików (23 lutego 1925). W akcji umocnienia schizmy szczególną rolę odegrały zdominowane przez masonów, marksizujące związki zawodowe – Meksykańska Regionalna Konfederacja Robotnicza (CROM). W rozbiciu Kościoła katolickiego widziały one również szansęostatecznego pozbycia się swych rywali – katolickich związków zawodowych. Zbolszewizowani związkowcy brali udział w rozmaitego typu prowokacjach antykościelnych: w napaściach bombowych na budynki kościelne, wywieszaniu czerwonych flag na kościołach, aktach profanacji miejsc kultu. Znamienne, że krwawy incydent na tle sprawy przejęcia kościoła la Soledad przez księdza schizmatyckiego został zaaranżowany przez Moronesa, bossa związków zawodowych i ministra. Sam szef związków zawodowych, sekretarz generalny CROM – Ricardo Tremones był zięciem Antonio Lopez Sierry, późniejszego biskupa kościoła schizmatyckiego.

W lutym 1925 roku, przygotowując wystąpienie przeciw Kościolowi, Calles zainscenizował prasową prowokację, mającą posłużyć do oskarżenia arcybiskupa stolicy o naruszenie konstytucji. Prowokacja jednak spaliła na panewce, gdyż okazało się, że konstytucji z 1917 roku zapomniano w swoim czasie zaopatrzyć w odpowiednie sankcje.

W rezultacie pośpiesznie uchwalone prawa antykościelne wisiały w próżni. Rozjuszony tym Calles postanowił przystąpić do „udoskonalenia” i odpowiedniego rozwinięcia ustawodawstwa antykościelnego, aby uczynić z niego prawdziwie efektywny oręż do walki z religią. 2 lipca 1925 roku prezydent Calles opublikował dekret zwany „prawem Callesa”, prowadzący do skrajnego ograniczenia zasięgu religii katolickiej w Meksyku. Najbardziej dramatycznym przepisem tego dekretu był artykuł 19; nakazujący przymusową rejestrację kleru. Faktycznie artykuł ten miał ułatwić rządowi akcję przekazywania kościołów schizmatykom. Sprzeciw Kościoła wywołał bezwzględną kontrolę władz – aresztowania przywódców organizacji katolickich i opornych księży. W pierwszych miesiącach 1926 doszło do dalszego zaostrzenia walki z Kościołem i religią. Z inicjatywy prezydenta Callesa rząd nakazał zamknięcie katolickich szkół i zakonów. Wprowadzono przymusową rejestrację księży w urzędach państwowych, traktując ją jako szczególnie złośliwą szykanę.

Do tego czasu obowiązywał normalny system
meldunkowy. Nowy ksiądz; natychmiast po skierowaniu go do parafii wypełniał formularz
informacyjny o sobie i posyłał go do władz wraz z zawiadomieniem, w którym dniu rozpoczął spełniać posługi religijne, nie czekając na oficjalną odpowiedź, i nie troszcząc się o jakiekolwiek inne formalności. Nowy dekret o rejestracji stwarzał rozliczne świadome utrudnienia. Jak opisywał Melchior Wańkowicz: „(…) Obecnie zaczęto tę rejestrację traktować jako prośbę o zezwolenie rozpoczęcia swych obowiązków, których nie można było rozpoczynać bez otrzymania odpowiedzi. Tego rodzaju interpretacja udaremniła pełnienie posług religijnych w sąsiednich parafiach, a więc i wszelkie odpusty itd., lub choćby prostą wyrękę.

Przede wszystkim zaś sama zasada godziła w samodzielność Kościoła (…)”.
Władze wszelkimi sposobami starały się drastycznie ograniczyć liczbę duchownych, mogących spełniać posługi religijne. Opornych księży aresztowano. Co więcej, wydano postanowienie o deportowaniu z Meksyku wszystkich księży cudzoziemców (chodziło o niemałą liczbę 400 duchownych). Rządzące władze cechował skrajny fanatyzm antyreligijny. Minister Canalal nadał swoim trzem synom imiona: Szatan, Lucyfer i Lenin.

Powstanie ?bojowników Chrystusa?
Reagując na skrajne antykościelne postanowienia Callesa, meksykański Episkopat ogłosił strajk duchowieństwa, które wstrzymało się od odprawiania nabożeństw i wszelkich posług religijnych. Liczono, że skłoni to rząd do szukania kompromisu. Stało się wręcz przeciwnie. Calles uznał, że strajk księży jest tym korzystniejszy dla rządu i tylko ułatwi działania ateizacyjne. Francuski dyplomata Ernest Lagarde, który spotkał się z prezydentem Callesem 26 sierpnia 1926 roku, dokładnie opisał, na czym polegały prawdziwe intencje rządu. Calles powiedział mu wprost:
„(…) Każdy tydzień, który przeminie bez Mszy świętej spowoduje utratę dla Kościoła około 2% wiernych (…)”. Minister spraw wewnętrznych A. Tejeda, reagując na informację o strajku księży powiedział: „(…) Kościół przeszedł nasze największe nadzieje (…) nic nie byłoby bardziej przyjemne dla nas (…). Chwyciliśmy Kościół za gardło i zrobimy wszystko, aby go udusić”. Władze zaczęły zamykać kościoły na terenie całego kraju pod pretekstem inwentaryzacji. Różnymi sposobami próbowano zastraszyć katolików, mnożąc aresztowania księży i działaczy katolickich. 14 sierpnia 1926 roku w wiosce Chalchichites zamordowano księdza Ludwika Batis i trzech innych katolików. Dodajmy, że prezydent Calles wydał specjalne rozporządzenia nakładające na urzędników kary za niedbałość w walce z religią.

Zamykanie kościołów i coraz liczniejsze areszty księży doprowadziły rozgoryczone rzesze katolików do wystąpienia przeciwko władzy tzw. powstania Cristeros (wojowników Chrystusa). W powstaniu wzięło udział około 50 tysięcy chłopskich powstańców. Strona rządowa nazywała ich Cristeros („bojownicy Chrystusa” lub „Chrystusowcy”). Sami powstańcy nazywali siebie raczej „populares”, „defensores”lub „liberadores”, co oznaczało „ci z ludu”, „obrońcy” lub „wyzwoliciele”. W krwawych walkach wojny domowej lat 1926-1929 (tzw. „Cristiadzie”) poległo około 100 tysięcy osób: 40 tysięcy powstańców – Cristeros i 60 tysięcy żołnierzy wojsk rządowych ( w tym 12 generałów, 70 pułkowników i 1800 niższych oficerów).

Walki wojny domowej spowodowały exodus ponad 500 tysięcy uchodźców na emigrację do Stanów Zjednoczonych i bardzo znaczące zniszczenia w licznych prowincjach Meksyku. Takie były koszty skrajnego, antyreligijnego zacietrzewienia meksykańskich władz na czele z prezydentem Callesem.

Po wybuchu powstania Cristeros władze przeszły do najbezwzględniejszych metod walki z religią. Siłą zamykano kościoły w poszczególnych regionach kraju, ze szczególną gorliwością likwidując parafie wiejskie. Głównym celem prezydenta Callesa stało się jak najszybsze doprowadzenie do całkowitej likwidacji kościołów na wsi. Calles – mason i fanatyczny wróg Kościoła, tak zwierzał się przyjaciołom ze swych kalkulacji – „jeśli raz przełamie się nawyk chodzenia do kościoła, to Indianie stopniowo całkowicie o nim zapomną”. Księży zmuszano pod groźbą najsurowszych sankcji, z karą śmierci włącznie, do opuszczania parafii wiejskich i osiedlania się w miastach. Liczono, że porzucone przez pasterzy parafie szybko ulegną całkowitej dechrystianizacji. W 1927 roku doszło do pierwszych egzekucji opornych księży, którzy odmawiali porzucenia swych wiejskich parafian. Za pretekst do egzekucji służyło odpowiednie zastosowanie wprowadzonego jeszcze za dyktatury Diaza tzw. „Ley Fuga” (prawa o ucieczce).

Na jego zasadzie można było natychmiast zastrzelić bez postępowania sądowego
każdego, kto usiłował zbiec po aresztowaniu, by uniknąć wymiaru sprawiedliwości. Twierdzenie, że oskarżony usiłował zbiec w zupełności wystarczało, aby go rozstrzelać.
Coraz liczniejsze egzekucje opornych księży, którzy nie chcieli opuścić swych wiejskich
parafian skłoniły nawet część biskupów do polecenia duchownym, by opuścili swe wiejskie parafie i udali się do miast. Przeważająca część księży udała się do miast. W styczniu 1927 roku na 3600 ogółu księży meksykańskich aż 3390 stanowili księża mieszkający w miastach i ci, którzy porzucili swe wiejskie parafie i przenieśli się do miast. Na wsiach pozostała tylko niewielka część księży, grupa księży schizmatyckich popieranych przez władze i około 100 odważnych duchownych, którzy za nic nie chcieli opuścić swych wiejskich parafian, nawet pod groźbą śmierci. Wielu z nich zapłaciło za to życiem.

Zostali zamordowani, częstokroć nawet bez jakiegokolwiek sądu, lub po jego parodii. Można by długo wyliczać przykłady podstępnych zabójstw opornych księży i działaczy katolickich, przeprowadzonych na rozkaz masońskich władz Meksyku. Na przykład w styczniu 1927 roku zamordowano trzech młodych działaczy Sodalicji Mariańskiej w mieście Leon. W kwietniu 1927 roku rozstrzelano prowadzących tajną
działalność duszpasterską księży Andrzeja Sala i Trynidada Rangela w Leonie. 26 lipca 1926 roku ofiarą egzekucji w mieście Puebla padł stary kupiec Jose Garcia Fanfon za to, że odmówił zdjęcia z witryny sklepu napisu: „Viva Cristo Rey!” (Niech żyje Chrystus Król).

W listopadzie 1927 roku doszło do jednej z najgłośniejszych kaźni, pod sfingowanymi zarzutami stracono powszechnie lubianego księdza Michala Augustyna Pro, jego brata Humberta i inżyniera Ludwika Segura. Rządowi oprawcy nie oszczędzali duchownych nawet w najbardziej podeszłym wieku. Między innymi zamordowano 80-letniego proboszcza Adama Nachitlana (Zacatecasa). Jośe Isabel Floresa powieszono po 40 latach pracy duszpasterskiej w parafii Matatlan. Okrutny terror fizyczny wobec księży wzmógł się jeszcze bardziej w 1928 roku po zabójstwie Alvaro Obergona, świeżo wybranego prezydentem na miejsce Callesa (Obregon padł ofiarą zamachu ze strony młodego zdesperowanego intelektualisty katolickiego Leona Torola).
Tabela 3: Księża straceni w czasie powstania Cristeros: w Jalisco 35, Zactecas 6,
Guanajusto 18, Colima 7, inne regiony 24.
REGIONY KRAJU LICZBA STRACONYCH
Jalisco 35
Zactecas 6
Ganajusto 18
Colima 7
Inne regiony 24

Razem 90
Więzionych księży i zakonnice wyszydzano i upokarzano. Częstokroć zakonnice świadomie wsadzano do jednej celi z prostytutkami. Terrorowi fizycznemu przeciw księżom i działaczom katolickim towarzyszyły coraz liczniejsze przykłady profanowania świątyń i znieważania Hostii św. podczas napadów policji na domy w których potajemnie odprawiano Msze święte. M. Wańkowicz dramatycznie opisał w książce zawierającej reportaże z Meksyku widok, jaki zobaczył w jednej z takich sprofanowanych świątyń meksykańskich: „(…) Stary kościół El Carmen St. Angel jak i wszystkie świątynie kraju, był zamknięty. Aż wreszcie znalazł się przecie zakrystian stary (…). Schodami więc z polepy glinianej, wyślizganymi przez czas, wiódł nas w dół, ku krypcie podziemnej. Pchnął ciężkie dębowe drzwi. Wionął zaduch. W półmroku ujrzeliśmy szereg trumien połamanych, z oderwanemi wiekami. Ciała mnichów, przeważnie
zakonserwowane doskonale przypominały mi widziane niegdyś w Palermo katakumby. U progu krypty stoi trup zakonnicy. Kosmyki włosów sterczą na pożółkłej skórze czaszki. Niezetlałe resztki habitu spływają do stóp brunatną falą… Wielkie zęby, wysunięte naprzód na tej twarzy pół trupa a pół szkieletu, zdają się szczerzyć w uśmiechu. Ręka prawa, uniesiona w łokciu, wskazuje to zwalisko ciał porozrzucanych. – Co znaczy ten nieporządek? pytam.
– Rząd szukał tu skarbów. Żołnierze odbijali trumny i wyrzucali ciała”. Krwawe prześladowania Kościoła przez rządzącą masonerię doprowadziły do powstania
swoistego „Kościoła katakumb”. Nieliczni księża byli przeprowadzani nocami, ukradkiem, przez zaufanych ludzi z rąk do rąk, choć za udzielanie im pomocy groziło rozstrzelanie (świetnie ukazał te czasy prześladowań Graham Greene w jednej ze swych najlepszych powieści Moc i chwata). Msze św. odprawiano potajemnie po domach, częstokroć zamiast dzwonka ministrant stukał palcem w podłogę.
Antyreligijny terror w Meksyku stopniowo zaczął wywoływać coraz ostrzejsze protesty poza granicami kraju. Walkę z Kościołem w Meksyku potępił papież Pius XI w Encyklice Iniquis afflictisque z 18 listopada 1926 roku i w allokucji konsystorialnej Misericordia Domini z 20 grudnia 1926 roku. Jeszcze 29 listopada 1932 roku papież Pius XI wydał Encyklikę Acerba amini, ubolewającą nad trudną sytuacją Kościoła meksykańskiego.
Konfrontacja z wojującym ateizmem prezydenta Callesa i jego popleczników była dla Kościoła sprawą ogromnie trudną i wymagała bardzo przemyślanych decyzji. Część biskupów potrafiła da końca utrzymać niewzruszoną wolę oporu. Wielkim oparciem stał się arcybiskup Guadelajary Jimenez Orozco.s’ Pozostając wbrew woli władz na wsi – udzielał on bezcennego moralnego poparcia dla ludzi broniących pozycji Kościoła wśród chłopów. Część hierarchii kościelnej poszła jednak na bardzo duże ustępstwa wobec stosującej bezwzględny terror władzy. Na przykład w lipcu 1926 roku biskupi. diecezji Zamora i Morelia zgodzili się na przekazanie kościołów w ręce komisji wyznaczonych przez rząd. Niektórzy biskupi, ulegając naciskom zgodzili się w 1929 roku na wymaganą przez władze rejestrację duchownych, pomimo jej zgodnego odrzucenia przez Episkopat meksykański w 1926 roku.

Na tym tle tym bardziej godna podkreślenia jest pełna heroicznego poświęcenia działalność około 100 opornych księży, którzy pozostali na wsi, ryzykując życiem. Ich niezłomny opór miał ogromne znaczenie dla fiaska rządowej akcji likwidacji Kościoła i religii. Jak pisał Jean A. Meyer: „(..:) Oni (księża – JRN) pracowali dziesiątki, setki razy więcej, niż robili to przed wojną.

Całe dnie spędzali na chrzczeniu dzieci, dawaniu ślubów i słuchaniu spowiedzi. Część
opornych księży poszła do końca w swej determinacji, biorąc aktywny udział w organizowaniu powstańczych oddziałów „Cristeros”. Dwóch duchownych, meksykańskich Indian z pochodzenia, zostało nawet generałami chłopskich powstańców (Aristeo Pedroza i Jóse Reyes). Męczeństwo „Cristeros” Rozmiary chłopskiego powstania w obronie wiary i determinacja prostych wieśniaków były ogromnym szokiem dla prowadzących antyreligijną politykę masonów i marksistów zrządowego establishmentu. Myślące w „wąsko racjonalistyczny sposób” władze nie mogły sobie po prostu wyobrazić tego, że zwykli prości chłopi porwą się do otwartego buntu w obronie Kościoła, przeciwko uzbrojonym po zęby wojskom rządowym.

Dla wiejskich powstańców walczących w obronie wiary sprawa była jednak prosta. Jak komentował J.A. Meyer, pisząc o motywach walki chłopskich katolickich buntowników: „(…) Chłop wiedział tylko jedną rzecz:tamci zamykają kościoły i prześladują księży. On widział tylko jedną rzecz: przybyli żołnierze, zamknęli kościół, aresztowali księdza, zastrzelili tych, którzy protestowali, powiesili swego więźnia, podpalili kościół i zgwałcili kobiety w buntującej się wsi. Znieważeni wieśniacy, którzy kochali swoją wieś, swój kościół i swojego proboszcza, zupełnie naturalnie porwali się do buntu?. Wśród chłopów powszechnie dominowały odczucia, iż: „(…) Rząd chce, abyśmy żyli jak
zwierzęta, bez religii i bez Boga, ale oni nigdy się tego nie doczekają od nas. My bowiem
wykorzystamy każdą chwilę czasu, która jest nam dana, aby głośno krzyczeć: „Niech żyje
Chrystus Król! Niech żyje Dziewica z Guadelupy! Precz z rządem!”
W czasie, gdy okrutne prześladowania Kościoła i religii byty wciąż oficjalną zasadą polityczną, powstańczy Cristeros zadziwiali ogromną aktywnością wewnętrznego życia religijnego.

Każda Msza św., nierzadko organizowana w przerwach między kolejną walką a pościgiem ze strony wojsk rządowych, była dla powstańców przeżyciem o ogromnej intensywności uczuć. Znów odwołajmy się do zapisków opartego na wielkiej bazie źródłowej dzieła Jeana A. Meyera: „(…)

Śpiewanie hymnów i odmawianie różańca było stałym, akompaniamentem codziennego życia w marszu i w obozie. Cristeros modlili się i śpiewali długo w nocy, wypowiadali wspólnie słowa modlitw różańcowych. Kombatanci prosili o błogosławieństwo przed pójściem do walki, a ich komendanci wzywali ich do czynienia prawdziwego aktu skruchy przed bitwą. Atakowali wroga, śpiewając hymny i krzycząc: „Niech żyje Chrystus Król!”, „Niech żyje Dziewica z Guadelupy!” Wojna domowa przyniosła niezliczone przykłady bohaterskiego poświęcenia i męczeństwa „Cristeros”, którzy za żadną cenę, nawet za cenę życia, nie chcieli zrezygnować z walki w obronie wiary. Typowym pod tym względem było postępowanie Norberta Lopeza, zastrzelonego w 1928 roku przez żołnierzy rządowych. Lopez odrzucił ofertę ułaskawienia dawaną mu pod
warunkiem, że przystąpi do armii rządowej, mówiąc: „Od momentu sięgnięcia za broń
pragnąłem oddać swoje życie za Chrystusa i teraz nie złamię postu na kwadrans przed
dwunastą”. Cristeros w swych modlitwach wyrażali się jak Tomasz z Canterbury: „Ofiar jest wiele, liczba ofiar rośnie z każdym dniem. Gdybym tylko i ja mógł mieć tak szczęśliwy los?.

Powszechnie powtarzano stwierdzenia: „Musimy wygrać. Jakże tanio można dziś wejść na drogę do Niebios”. Claudio Beccera, z powodu niepełnoletności jako jedyny uniknął egzekucji,w której stracono jego 27 towarzyszy w Sahuayao 21 marca 1927 roku. Nie mógł pogodzić się z tym, że tylko on uniknął śmierci i płakał przed kryptą, w której pogrzebano jego kolegów, mówiąc jak mu jest przykro, że Bóg nie chciał go przyjąć jako męczennika. Młody HonorioLamas, stracony wraz ze swym ojcem Manuelem Lamasem, powiedział na pocieszenie swej matce: „Jakże łatwo jest dziś wejść do nieba, mamo”.
Nowe konflikty i pojednanie Niezwykłe męstwo Cristeros i sukcesy osiągane przez nich w bojach z wojskami rządowymi zmusiły w końcu władze do kompromisu. Dzięki pośrednictwu USA rząd zaczął pertraktacje z Episkopatem. Zakończyły się one podpisaniem w czerwcu 1929 roku umowy (arreglos). Władze meksykańskie zawiesiły wprowadzenie w życie niektórych postanowień antykościelnych, a rząd
zwracał Kościołowi część „znacjonalizowanych” świątyń. Ogłaszano również amnestię dla powstańców. Kościół odwołał natomiast ogłoszony w 1926 roku strajk duchowieństwa.

Obietnice prezydenta Portesa Gila, zapowiadające koniec prześladowań Kościoła, doprowadziły do ostatecznego przerwania walk wojny domowej i złożenia broni przez Cristeros. Szybko miało się jednak okazać, że rządzący masoni i marksiści ani przez chwilę nie myśleli o uczciwym pojednaniu z Kościołem i ludźmi, którzy stanęli w jego obronie.

Niemal natychmiast po przerwaniu walk rozpoczęto bowiem systematyczne, zaplanowane, zdradzieckie mordy na przywódcach Cristeros; aby zapobiec ponownemu odrodzeniu ruchu katolickich partyzantów. Zaledwie w 10 dni po porozumieniach pokojowych – 3 lipca 1929 roku zastrzelono znanego przywódcę Cristeros – duchownego F. Pedrozę. W ciągu kilku lat podstępnie zamordowano
wszystkich ważniejszych wodzów Cristeros: Cuevę, Arreolę, Gutiereza, Alvareza, Barajasa, Hernandeza i Salazara. Zdradzieckie mordy i prześladowania dawnych katolickich partyzantów pociągnęły za sobą w okresie od 1929 do 1935 roku aż 5000 ofiar spośród Cristeros, tym ich 500 oficerów.

Nieuczciwość polityków rządzącej partii – Partii Narodowo-Rewolucyjnej (PRN) widoczna była zresztą na każdym kroku. Wyrazem tego był zorganizowany przez nią „cud nad urną” w czasie wyborów prezydenckich 1929 roku. W wyborach tych faktycznie wygrał zbliżony do powstańczych Cristeros głośny pisarz, myśliciel i polityk Jose Vasconcelos. W czasie
wspaniałej kampanii wyborczej Vasconcelos zdecydowanie piętnował walkę z religią,
prowadzoną przez Callesa, despotyzm i korupcję. Wyniki wyborów zostały jednak sfałszowane i ogłoszono zwycięstwo kandydata rządzącej dotąd partii – PNR. Sam Vasconcelos musiał schronić się na emigracji. Oszustwo wyborcze rządzącej masonerii uniemożliwiło doprowadzenie już wówczas do prawdziwego pojednania i zakończenia tak szkodliwej dla Meksyku walki z Kościołem i religią.

Po 1931 roku masoneria dominująca nadal w rządzie i we władzach poszczególnych stanów znowu rozpoczęła akcje nękające wobec Kościoła katolickiego i prześladowania duchownych.

Nawet skrajnie tendencyjnie nastawieni przeciw Kościołowi autorzy książki o Meksyku w latach 1910-1976 Donald Hodges i Ross Gandy przyznawali, iż w Meksyku owych czasów dochodziło do ekstremistycznych działań antyreligijnych: „(…) W Vera Cruz bomby eksplodowały w kościołach, a gubernator tego stanu ograniczył liczbę księży do 1 na 100 tysięcy ludzi. W Tabasco Czerwone Koszule mordowały chrześcijan”. Szczególne wzburzenie mas wierzących katolików wywoływał system antykatolickiego terroru sprawowanego w stanie Tabasco przez gubernatora Tomasza Garrido Conabala, posługującego się bojówkami „Czerwonych Koszul”.

Jak pisał Tadeusz Łepkowski: „Bojówki „czerwonych koszul” szalały po kraju, grabiąc kościoły i przetapiając dzwony”. Terror antyreligijny prowokował z kolei wybuchy terrorystycznych aktów gwałtu przeciwko reprezentantom rządu i antyreligijnie nastawionym nauczycielom. Najważniejszym impulsem do nowego buntu stała się podjęta w 1934 roku próba narzucenia Meksykowi skrajnie antyreligijnego programu edukacji w szkołach. Do konfliktu doszło z podpuszczenia faktycznie rządzącego Meksykiem w latach 1929-1934 byłego prezydenta Callesa. Wbrew wysiłkom części polityków partii rządzącej, zmierzających do stworzenia jakiejś formy modus vivendi z Kościołem, fanatyczny mason Calles konsekwentnie naciskał na wznowienie kursu antyreligijnego, a przede wszystkim drastycznego zmniejszenia dopuszczanej przez władze ilości księży.

W 14 z 30 stanów Meksyku wprowadzono regulacje, nie dopuszczające w ogóle do pracy jakiegokolwiek księdza. W licznych stanach przyjęto „regulację”, że starający
się o pozwolenie pracy księża powinni mieć ponad 50 lat i być żonaci.
Skutki tych ograniczeń były bardzo drastyczne. W 1935 roku na 3600 księży żyjących w
Meksyku zaledwie 305 uzyskało od władz prawo do sprawowania posług religijnych!
W 1934 roku minister spraw wewnętrznych Narciso Bassols, będący faktycznie „narzędziem” Callesa, otwarcie wystąpił na rzecz wprowadzenia „socjalistycznej edukacji”. Faktycznie chodziło o skrajnie laickie wychowanie, nacechowane bezwzględną wrogością do uczuć religijnych. W konfrontacji ze zdecydowanym sprzeciwem prezydenta Rodrigueza Bassols musiał zrezygnować ze stanowiska. Wtedy jednak doszło do wystąpienia Callesa z głośnym tekstem „Krzyk Guadalajary”, żądającym, aby państwo wzięło w posiadanie świadomość dzieci i młodych ludzi, którzy powinni „należeć do rewolucji i do kolektywu”.

W memorandum do kolejnego prezydenta Meksyku Lazaró Cardenasa, Calles występował z programem o wyraźnie totalitarnej inspiracji, domagając się, aby „państwo w pełni decydowało o kierunku edukacji, zgodnie z doktryną, którą się kieruje… tak jak to jest robione w Rosji, Niemczech i we Włoszech”. Jak pisali Donald Hodges i Ross Gandy Calles planował „socjalistyczną edukację”, w której dzieci wyrosną na ateistów.
Główne tezy programu „wolnego i socjalistycznego wychowania młodzieży”, lansowanego przez Callesa i Bassolsa głosiły: „(…) Dziecko było w tyranii kleru, rodziców i nauczycieli, dziś ma stanowić o sobie; – Każde dziecko od piątego roku życia należy do państwa; – Wszystko zło pochodzi od kleru; – Bóg nie istnieje, religia jest mitem, Biblia Kłamstwem; – Nie potrzebujemy uznawać żadnych bożków”.

Do tego programu dochodziła podnoszona przez ministra Bassolsa inicjatywa wprowadzenia „edukacji seksualnej” w szkołach. Żądania Callesa i Bassolsa wywoływały tym większe protesty meksykańskiego duchowieństwa, oburzonego tym, że bardzo wpływowa mniejszość próbuje narzucić całemu społeczeństwu antyreligijny program wychowawczy. Przebywając od 1927 roku na wygnaniu w Stanach Zjednoczonych Jose de Jezus Manriquezy Zarate, biskup
Huejutla, w liście do wiernych swej diecezji nazwal rewolucję meksykańską wprost „spiskiem masońskim”, wzywając do odrzucenia „bolszewickiego potwora”. W 1939 roku antyreligijne władze meksykańskie ustanowiły nowy pogański kalendarz, mający na celu „usunięcie z życia ludu święcenia religijnych mitów przykład dzień 15 lipca ustanowiono świętem cyrkla i kompasu, oddając hołd masonerii. Meksykański minister rolnictwa wprowadził dla swych urzędników odpoczynek „czerwonej soboty” w miejsce odpoczynku niedzielnego. Dążenia do wprowadzenia za wszelką cenę antyreligijnej edukacji i nawroty prześladowań wobec katolików sprowokowały wybuch kolejnego buntu przeciw władzom. Ta nowa „Cristiada” nie była jednak już tak silna jak poprzednia, nigdy nie skupiła więcej niż 7500 bojowników i działała głównie na niedostępnych terenach górskich. Pomimo swej słabości zbuntowani partyzanci katoliccy faktycznie uniemożliwili wprowadzenie antyreligijnej edukacji na dużych połaciach kraju.

Stopniowo w Meksyku wyraźnie zaczęły się umacniać nastroje na rzecz pojednania między państwem a Kościołem. Decydujące znaczenie odegrała w tym ostateczna wygrana Cardenasa w walce o władzę z Callesem w lipcu 1935 roku, a w kwietniu 1936 roku wygnanie pokonanego Callesa z kraju. Sam prezydent Cardenas, pomimo tego, że był jedną z czołowych postaci masonerii meksykańskiej i przez lata reprezentował zdecydowanie antyklerykalny, a nawet antyreligijny program, uznał, że niemożliwa jest dalsza walka przeciwko realiom kraju.

Za takie uznał istnienie bardzo dużej siły poparcia indiańskich mas wiejskich dla katolicyzmu i to, że dalsze podtrzymywanie polityki antyreligijnej nie przyniesie żadnych efektów dla władzy. Jedynym skutkiem mogłoby być tylko umacnianie
coraz głębszych i coraz szkodliwszych podziałów w społeczeństwie. Cardenas wyciągnął z tej konstatacji konkretne praktyczne wnioski. Przezwyciężając swe antyreligijne uprzedzenia, Cardenas stopniowo zgodził się na zaakceptowanie tradycyjnej religii katolickiej jako „części składowej meksykańskiego dziedzictwa narodowego i zaczął szukać porozumienia z Kościołem.?

W lutym 1936 roku prezydent Cardenas otwarcie przeciwstawiał się kontynuowaniu kampanii antyreligijnej, stwierdzając, że będzie ona tylko „prowokować przedłużający się opór i powodować opóźnienie wzrostu ekonomicznego kraju”. Od początku 1937 roku w Meksyku zaczęto znosić panujące dotąd drastyczne ograniczenia ilości księży i ponownie otwarto setki zamkniętych dotąd kościołów w 10 stanach kraju. Próbowano jeszcze blokować otwarcie kościołów w rządzonym przez wojujących antyklerykałów w stanie Vera Cruz. Doszło tam jednak do gwałtownych manifestacji, demonstranci „zdobyli kościoły” i otworzyli je dla wiernych. Prezydent Cardenas uznał ten stan rzeczy i zakazał jakichkolwiek dalszych represji wobec katolików.

W listopadzie 1937 roku wycofano oskarżenia przeciwko przebywającym na
wygnaniu przywódcom kościelnej opozycji: arcybiskupowi Ruizy Flores i biskupowi Manriquezy Zarate, umożliwiającm powrót do ojczyzny. Długotrwałe prześladowania religii doprowadziły w rezultacie tylko do umocnienia w Meksyku się zdecydowanej prawicy katolickiej. W 1940 roku ruch prawicowych katolickich nacjonalistów – Union Nacional Sinarquista mógł pochwalić się liczbą pół miliona członków.”
XX-wieczny Meksyk jest wspaniałym przykładem obronienia religii tylko dzięki wierności wierze, odwadze i bezgranicznemu poświęceniu prostego ludu. Zdominowane przez masonerię meksykańskie elity: rząd, wojsko, administracja, wielka część inteligencji pragnęły wykorzenić wiarę, zepchnąć Kościół do katakumb, poddały księży najokrutniejszym prześladowaniom.

A jednak meksykański katolicyzm przetrwał najtrudniejsze wyzwania i wyszedł zwycięsko z najcięższych opresji dzięki postawie setek tysięcy prostych wieśniaków. Tych wieśniaków, którzy nie dali się zwieść propagandzie „oświeconych” wrogów religii, którzy porwali za broń w obronie zamykanych kościołów i zabijanych księży. I wytrwali przez całe lata w walce, nawet wtedy, gdy duża część duchowieństwa meksykańskiego
załamała się i zrezygnowała z oporu.

Swoim hartem ducha i odwagą przesądzili o tym, że dziś nikt nie próbuje już nawet podważyć roli Kościoła jako znaczącej części meksykańskiego dziedzictwa duchowego.
źródło: Jerzy Robert Nowak, Walka z Kościołem wczoraj i dziś. Szczecinek 1999, s. 57-84.