Krzyż – Historia

Dodaj komentarz

Czy krzyż od zawsze był znakiem i symbolem chrześcijaństwa? Znak krzyża towarzyszy nam praktycznie od zawsze. Symbol krzyża możemy zobaczyć wszędzie: w kościołach, w herbach, na szpitalnych karetkach, przejazdach kolejowych czy na opakowaniach od leków. Przybiera przeróżne formy i ma różnorodne znaczenia. Przytaczając „Słownik symboli” Władysławowa Kopalińskiego: „krzyż symbolizuje oś świata i jego cztery strony. Dla katolików to śmierć i męka Jezusa, cztery dziedziny ducha, połączenie przeciwieństw, życie i nieśmiertelność, wieczność, czy siłę stwórczą. Według innych interpretacji krzyż to ptak z rozpostartymi skrzydłami, człowiek z rozłożonymi ramionami, element boskości. Jest to amulet symbolizujący ogień czy Słońce. W banalnych przypadkach używany jako podpis czy symbol plus. Jest elementem łączącym boskość i ludzkość, gdzie linia pionowa to boskość a pozioma ludzkość.”

SYMBOL I HISTORIA KRZYŻĄ

symbol-ryby.gif

Krzyż chrześcijański. Dla chrześcijan krzyż ma znaczenie wyjątkowe i święte, który z jednej strony symbolizuje znak cierpienia, śmierci i tortury, a z drugiej strony ogromnej miłości i poświęcenia. Dzięki śmierci Jezusa Chrystusa krzyż stał się dla chrześcijan znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią. Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa, jednak w trzech pierwszych wiekach chrześcijaństwa znakiem tym posługiwano się rzadko. Kiedy chrześcijaństwo rodziło się w Judei, uchodzącej za najgorszą i najbardziej znienawidzoną prowincję rzymską, krzyż Jezusa był dla wszystkich szokiem. Wspomina o tym już św. Paweł: „Gdy Żydzi żądają znaków, Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan” (Kor 1,22-23). Z powodu złej sławy krzyża, który był znakiem hańby i poniżenia, a także w obawie przed prześladowaniami, chrześcijanie nie używali go wiele. Powodem dla używania innych symboli była także ostrożność, aby świętych tajemnic wiary nie narazić na profanację ze strony pogan. Żyjący w II w. św. Justyn podaje przykłady reakcji pogan na symbol krzyża, dla których totalnym głupstwem było stawianie na jednym poziomie Ukrzyżowanego i Stworzyciela świata, natomiast sto lat później sytuacja zmieniła się diametralnie. Wśród symboli funkcjonujących niejako w zastępstwie krzyża były m.in.: kotwica, trójząb, ryba. Kotwica wyrażała nadzieję na zbawienie, mocne trwanie pierwszych chrześcijan w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności, ufność wśród burz prześladowań. Znak kotwicy występuje także na grobowcach najstarszych katakumb. „Wiemy, że Klemens Aleksandryjski (150-215) był inicjatorem wprowadzenia kotwicy jako oficjalnego emblematu chrześcijaństwa i propagował szeroko noszenie tego znaku w pierścionku na małym palcu lewej ręki. […] gdyby za czasów Klemensa istniał już emblemat krzyża, czyż do pomyślenia byłaby jego propozycja wprowadzenia kotwicy?” A jednak w niektórych polskich encyklopediach napisano, że „krzyż był przedmiotem ogólnej czci chrześcijan pierwszych wieków. […] wyrabiali go oni na sprzętach domowych, narzędziach, księgach, itp.”. Częstym znakiem był także trójząb, używany w symbolice cmentarnej na znak zbawienia przyniesionego duszy przez Krzyż Chrystusa oraz wskazujący na Trójcę Św. „Jednym z najstarszych symboli chrześcijańskich była ryba. […] Symbol ryby […] wyjaśni odczytanie sposobem akrostychu greckiego zdania:

symbol-ryby2

Symbol ten znał dobrze także Augustyn: „Jeśli się złoży pierwsze zgłoski tych pięciu słów: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciel – wypadnie słowo ichthys, czyli „ryba”, co mistycznie należy rozumieć – Chrystus.” Mimo tego, iż sam krzyż nie był używany publicznie, to zajmował ważne miejsce w codziennej pobożności uczniów Chrystusa. Jako przedmiot kultu i znak tożsamości dla chrześcijan krzyż rozpowszechnił się i nabrał znaczenia na początku IV w. Od czasów Konstantyna Wielkiego krzyż stał się symbolem chwały, znakiem królewskości Chrystusa, który wszedł na stałe do symboliki władzy cesarskiej. Według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, przeddzień bitwy na moście Mulwijskim (312 r.). pod Rzymem, zobaczył we śnie na tle słońca znak krzyża i napis: „w tym znaku zwyciężysz”. Cesarz ujrzał symbol krzyża, a tajemniczy głos objawił mu, że pod tym znakiem zwycięży (In hoc signe vinces). Konstantyn kazał wymalować znak krzyża na tarczach swych oddziałów, i rzeczywiście pokonał rywala Maksencjusza. Drugim czynnikiem było odnalezienia drzewa Krzyża św. w Jerozolimie. Pobożna legenda o św. Helenie, matce Konstantyna, wiążę jej imię z odkryciem autentycznego krzyża Jezusa w Jerozolimie i budową bazyliki na Górze Oliwnej. Edykt tolerancyjny z 313 r. był m.in. oznaką wdzięczności cesarza. Do VI w. nie umieszczano na krzyżu postaci ciała Chrystusa. W dziele „Cywilizacje starożytne” w związku z tym czytamy: „Po kilku latach monogram Chrystusa zaczął się pojawiać na monetach, czasem obok symboli pogańskich”.

Oto dwie ilustracje przedstawiające cesarza Konstantyna na awersie dwóch medali, złotego i srebrnego obu wybitych w r. 313:

1. „Konstantyn i Sol, bóg Słońca, szczególnie czczony przez cesarza na początku panowania; złoty medal z Ticinum (Pavia) z 313 r.; na tle głowy boga Słońca w promienistej koronie popiersie cesarza w zbroi w wieńcu laurowym, z włócznią i tarczą, którą zdobi kwadryga boga Sol i postacie bóstw: mórz Oceanus i ziemi Tellus; legenda z rewersu: felix adwentus augustorum nostrorum, wyjaśnia okazję wybicia medalu – było nią przybycie Konstantyna z Licyniuszem do Mediolanu po zwycięstwie nad Maksencjuszem, kiedy wydali wspólnie tzw. edykt tolerancji wobec chrześcijan.” (Ze zbiorów Cabinet des Medailles, Paryż);

konstantyn.gif

2. „Konstantyn z symbolem chrześcijańskim; srebrny medal z Ticinum z 313 r.; cesarz (popiersie) na koniu, którego cugle trzyma w prawej ręce, w pancerzu z tarczą ozdobioną wizerunkiem wilczycy kapitolińskiej i ze sceptrem w ręce, ma na głowie paradny hełm z piórami, zwieńczony dyskiem z greckim monogramem Chrystusa, chrismonem.” (Ze zbiorów Staatliche Muenzensammlung, Monachium).

Uważny czytelnik łatwo zauważy, że krzyż z medalu łudząco przypomina staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli! Jest tak, gdyż stanowi on jego odmianę. Tak oto, w drodze synkretyzmu religijnego wierzenia, praktyki i symbole pogańskie zaczęły się wlewać szerokim strumieniem do chrześcijaństwa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana czy Dobrego Pasterza. Krzyż rysowany lub rzeźbiony nie występował u chrześcijan przed soborem nicejskim (325 rok ), na sali obrad soboru, przed tronem cesarskim leżała jedynie otwarta księga Ewangelii, innego symbolu nie było.” W VI w. pojawiły się krzyże z przybitym Chrystusem, ale żyjącym, ubranym w długą tunikę i w koronie na głowie. Dopiero w XI w. w Bizancjum, za sprawą patriarchy Michała Cerulariusza, odstąpiono od tego wzoru, nadając Chrystusowi na krzyżu postać realistyczną: obnażonego, z pochyloną głową w cierniowej koronie.

konstantyn2.gif

Pierwsi chrześcijanie znak krzyża określali często jako sphragis, co można tłumaczyć jako pieczęć, odciśnięty znak. Słowo to określało znak, jakim właściciel oznaczał przedmioty, które są jego własnością. Sphragis to również znamię, którym pasterz naznaczał swoje owce oraz wytatuowany, zazwyczaj na przedramieniu, znak, który w wojsku rzymskim otrzymywał każdy rekrut. Te dwa ostatnie znaczenia nabierają szczególnego wyrazu w chrzcielnej symbolice wczesnochrześcijańskiej. Znak krzyża, którym zostaje naznaczony każdy wierny, zakłada przynależność do trzody Dobrego Pasterza, zaciąg do armii Chrystusa. W Starym Testamencie znajduje się mnóstwo symboli (np. wąż miedziany, drabina Jakuba etc.), które stanowią zapowiedź krzyża. Najciekawszym z nich jest litera taw, która w starożytnym alfabecie hebrajskim ma właśnie kształt krzyża. W Księdze Ezechiela (9,1-7) możemy znaleźć opis zagłady grzesznej Jerozolimy, gdzie znak taw rysowany przez anioła na czole chroni wszystkich niewinnych. Odpowiadająca hebrajskiej taw grecka litera tau była chętnie używana przez św. Franciszka i po dziś dzień jest symbolem jego następców. Pierwotnie liturgiczny znak krzyża czyniono wyłącznie na czole. Wbrew pozorom miało to ważne znaczenie, bowiem czoło to najbardziej widoczna część ciała. Św. Augustyn wskazywał, że żydzi ukrywają swój znak przymierza z Bogiem – obrzezanie, chrześcijanie wprost przeciwnie, eksponują go w najbardziej widocznych miejscach. Św. Hieronim pisał: „Ktokolwiek, bowiem ma sztandar krzyża na swoim czole, ten nie może zostać uderzony przez szatana”. We wczesnośredniowiecznej Irlandii istniała tradycja układania modlitw chroniących przed złem, nazywanych pancerzami (łac. lorica). Wiele z nich odwoływało się właśnie do mocy krzyża: ?Znaczę znakiem krzyża / Moją twarz / Najpierw uszy / Potem oczy, nos, usta (..) Niech będzie krzyż / Przede mną / Za mną / Przeciw kłopotom / W górach i dolinach”.

Do najczęściej używanych przedstawień krzyża należą: krzyż łaciński – belki złożone ze sobą w 2/3 wysokości belki pionowej; krzyż grecki – równoramienny, krzyż św. Andrzeja – w kształcie litery „X”; na takim poniósł śmierć apostoł; krzyż arcybiskupi – łaciński z dwiema poprzecznymi belkami; krzyż papieski – z trzema poprzecznymi belkami; krzyż jerozolimski – duży równoramienny z czterema mniejszymi, symbolizuje 5 ran Chrystusa; krzyż maltański – równoramienny z rozwidlonymi zakończeniami ramion, symbolizuje 8 błogosławieństw; krzyż w kształcie litery „T” (tau); krzyż prawosławny – z dodatkową małą ukośną belką, służącą skazańcowi za podporę nóg. Znane są także różne tradycje czynienia gestu krzyża. Początkowo czyniono go prawą ręką rozpoczynając od czoła, dalej przez prawe ramię, potem lewe ramię, kończąc na piersiach. Ten znak był powszechny zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie. Później rzymska tradycja wprowadziła używany do dziś w Kościele rzymsko-katolickim lewostronny znak krzyża. W roku 211 Tertulian pisze tak, jakby zwyczaj czynienia na sobie znaku krzyża był już głęboko zakorzeniony: „Przy każdym kroku lub ruszeniu się z miejsca, przy każdym przyjściu i odejściu, przy wciąganiu obuwia, przy myciu się, przy stole, przy zapalaniu świateł, przy układaniu na spoczynek, przy siadaniu i przy każdej czynności dnia codziennego znaczymy czoło znakiem krzyża”. Teologiczne wytłumaczenia kolejności dotykania ramion wydają się wtórne. W znaku powszechnym dla tradycji wschodniej ruch ręki z góry do dołu oznacza zstąpienie Syna Bożego od Ojca w niebie na ziemię, natomiast ruch ręki od prawego ramienia do lewego wskazuje na to, że Chrystus przyszedł najpierw do narodu wybranego (prawa strona), a po odrzuceniu przez nich do pogan (lewa strona). Odwrotny kierunek czynienia krzyża obok odwołania do wcielenia (oś pionowa) wskazuje na przeprowadzenie ludzkości z ziemi ogarniętej grzechem (piekła) po lewej stronie do chwały niebieskiej po prawicy Bożej przez wniebowstąpienie Chrystusa. Czasami palce dłoni czyniącej krzyż są wyprostowane na znak pięciu ran Zbawiciela (tradycja zachodnia). Mogą być też połączone ze sobą trzy palce na znak Trójcy św., a pozostałe dwa złożone na wnętrzu dłoni jako symbol dwóch natur Chrystusa (boskiej i ludzkiej) – sposób praktykowany przede wszystkim w tradycji wschodniej. Spotykane jest też czynienie krzyża z jednym wyprostowanym palcem na znak jedności Boga.

krzyz-bizantyjski

Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej: ukazuje głębszą rzeczywistość i uobecnienia zbawienia, które stał się narzędziem. Św. Ambroży wzywa: „adorujmy Chrystusa, naszego Króla, który zawisł na drzewie, a nie samo drzewo.” Krzyż jest nazywany drzewem życia, które przynosi wybawienie w odróżnieniu od drzewa rajskiego, które zapoczątkowało grzech. Św. Jan Damasceński pisze: „Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami”. Ojcowie Kościoła mówili o kosmicznym znaczeniu krzyża, którego ramiona obejmują wszystkie czasy i narody, a pionowa belka łączy niebo i ziemię. Krzyż jest osią Wszechświata: „Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca” – głosi starołacińska sentencja. Całe życie chrześcijańskie powinno być wpisane w krzyż, powinno być umieraniem dla grzechu, aby żyć tylko dla Boga. Św. Paweł pisze: „świat ma być ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6, 14), a sam Chrystus wzywa: „kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie” (Mt 16,24). Krzyż przypomina, że śmierć i cierpienie nie są ostatecznym wymiarem ludzkiego życia, gdyż drugą stroną jest chwała zmartwychwstania, tryumfu nad złem, nowym życiem. Współczesny niemiecki teolog i wybitny duszpasterz, Romano Guardini, napisał: „Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła od piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża”.

krzyz.gif

Krzyż i jego symbolika dziejach biblijnych i starożytności. Źródła naukowe udowadniają, że znak krzyża przynajmniej do IV stulecia po Chrystusie nie był symbolem chrześcijańskim. „Krzyż był od dawien dawna świętym znakiem solarnym”, „boskim symbolem słońca i ognia”, a także „symbolem płodności” – o czym jednoznacznie świadczą ustalenia historyków, potwierdzone odkryciami archeologów. „Słoneczne koła królewskich rydwanów toczyły się na kamiennych reliefach Niniwy i Uru, Teb i Memfisu, Kalkuty i Pekinu” – narodziny krzyża zależne już były jedynie od ilości i układu szprych. Symboliczne słońce miewało ich ilość bardzo rozmaitą, ale najczęściej tylko cztery spotykające się pod kątem prostym. Stąd właśnie powstał krzyż równoramienny, tak zwany „krzyż solarny”. Trudno wprost uwierzyć, że prawie jednocześnie, bo w epoce brązu, około 2 tysięcy lat przed nasza erą, we wszystkich prawie miejscach globu wystąpiła ta sama dekoracyjna czy też kultowa forma. Znane są opowieści hiszpańskich konkwistadorów, którzy ze zdziwienia szeroko otwierali oczy, znajdując na murach azteckich świątyń przepięknie rzeźbione krzyże. Byli przekonani, że ktoś był już tu i ubiegł ich w krzewieniu chrześcijaństwa – tymczasem jak się później okazało, były to symbole deszczu i płodności. Takich samych znaków znajdziemy pełno w grotach Szwecji i Francji, a nawet dalekich Indiach, gdzie bogowie Wisznu i Sziwa nieraz trzymają w kamiennych dłoniach znak wieczystego ognia, który nie jest niczym innym, jak wyobrażeniem palącego słońca. […] Takie same krzyże oglądamy na sztandarach kultowych cesarstwa Hetytów (Anatolia). […] Pośród egipskich hieroglifów również mamy kilka podobnych do krzyża. Tylko jeden z nich przetrwał w użyciu aż do czasów chrześcijańskich, rysowano go mianowicie na drzwiach prywatnych domów w Memfisie, na pomyślność i szczęście – jest to tak zwany Nefer. Niemniej wymowne są późniejsze, w całej pełni już rozwinięte i dojrzałe w formie krzyże – emblematy władzy zawieszane na piersiach asyryjskich królów.”

syryjski-krol-krzyż.gif

Przedchrześcijański wizerunek staroasyryjskiego króla z krzyżem na szyi

„Ten bogaty w treść symbol występował w Eurazji, Afryce i Ameryce, chociaż bez Australii. Już w epoce neolitu spotykamy go około 2000 p.n.e. na glinianych walcach, a w Asyrii jako symbol słońca . Wiele przemawia za tym, że w rejonie śródziemnomorskim, punktem wyjścia wędrówki krzyża był staroegipski symbol-hieroglif życia, ankli. To duże T z uchwytem u góry, zwane krzyżem z uchwytem. Wielu bogów, kapłanów i władców egipskich dzierży go na rzeźbach, płaskorzeźbach i malowidłach. Później zaczął oznaczać magiczną siłę witalną.

hatszepust.gif

Narodziny królowej Hatszepsut

Hatszepsut2.gif

„Ci, którzy należą do gwiazd” ciągną łódź z wizerunkiem twarzy Słońca.

Hatszepsut3.gif

Scena wschodu Słońca. Winieta do 15 rozdziału Księgi umarłych.

Inny wariant schematu krzyża przekazała kultura indyjska. Zgodnie z ideą cyklicznego czasu obdarzyła go złudą ruchu, zginając mu linią prostą albo łukiem w prawo każde ramię. Ten krzyż nazwano swastyką (od su asti = dobre jest). Odnajdujemy go już w prakulturze znad Indusu. Tradycja hinduistyczna, męsko-żeńska, przydała swastykę bogu inicjatywy – Genesi, a odwrotną swastykę, w lewo, zwaną sauwastika – dzikiej i niszczycielskiej Kali. Buddyzm umieścił swastykę na rzeźbach i odciskach podeszew swego Nauczyciela. Największy użytek zrobił dżinizm, gdyż umieścił ją jako trzeci składnik głównego symbolu religijnego z wykładnią: byt niebiański, piekielny, ludzki i zwierzęcy, oraz jako emblemat siódmego z 24. świętych tirthankarów. W rodzimych kulturach Ameryki Łacińskiej odnajdujemy zarówno krzyż z uchwytem, jak i w postaci odgiętej, jak wreszcie symetrycznej, równoramiennej. A nawet wariant krzyża zredukowany do pionu z malutką poprzeczką. Indianie kalifornijscy zastosowali go do idei drzewa życia (odpowiednik germańskiego wieszczego jesionu, Ygdrasilu). Na tym stylizowanym pniu drzewa życia umieszczali ptaka, albo ptaki jednego na drugim, co dało sławny totem, umieszczany obok szałasu modlitwy. […] Długą ewolucję przeszedł krzyż egipski. Grecy zafascynowani tajemniczym Egiptem przetworzyli go w czteroramienny krzyż regularny. Największa kariera czekała go w tradycji chrześcijańskiej, jako krzyż z wydłużonym ramieniem dolnym a skróconym górnym. […] Poprzez Galię krzyż w kształcie T dotarł do Germanów. I tu utożsamiono go z mielnirem, druzgocącym młotem boga Tora. Zaczął służyć żywiołowi błyskawicy. […] W Ameryce Środkowej wstrząsający był moment, gdy oficerowie Corteza natknęli się […] na krzyże. Były wysokie na metr i znajdowały się z reguły w zabudowaniach przyświątynnych. Zaczęto snuć najdziksze domysły. Misjonarze franciszkańscy uwierzyli, że dotarł tu św. Tomasz apostoł lub uciekinierzy hiszpańscy przed Maurami. A podobizny ofiar z ludzi, tak charakterystyczne dla Azteków, brano za rzekome echo ukrzyżowania Jezusa. Z biegiem czasu wyszło na jaw nieporozumienie. Podobnie jak z egipskim pochodzeniem schodkowych piramid kultowych Azteków i Majów.”

rodzaje-krzyza2.gif

Różne rodzaje krzyży znane w starożytności i w czasach chrześcijańskich.

Tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa wiele starożytnych narodów czciło krzyż, jako znak magiczny. W przedstawionych poniżej rysunkach możemy widzieć:

rodzaje-krzyza.gif

krzyze-new-age2
Prototyp krzyża – złożone na krzyż pałeczki przy pomocy których ludy pierwotne rozniecały ogień, a które były uznawane za przedmioty magiczne;
Krzyż z gałązek sosnowych, czczony przez ludy zamieszkujące Himalaje;
Przedchrześcijański krzyż Koreańczyków;
Przedchrześcijańskie starogalijskie wyobrażenie krzyża na odzieży;
Przedchrześcijańska bogini Diana (Artemida) z krzyżem na głowie;
Średniowieczne wyobrażenie „Matki Boskiej”, niemal identyczne jak poprzednie;
Starożytne wyobrażenie Chrystusa z krzyżem na głowie (w górnej części krzyża widoczna reszta zaokrąglenia, charakterystycznego dla krzyży staroegipskich);
Przedchrześcijańska bogini Minerwa z krzyżem na szyi. Bogini etruska, później rzymska, opiekunka sztuki i rękodzieła.

Chrześcijańska święta Małgorzata;
Przedchrześcijańska fenicka bogini Astarte.
Niezwykle wymowna jest ilustracja, jaką zamieszcza Marcel Simon w „Cywilizacji wczesnego chrześcijaństwa”. Malowidło pochodzące z Pompejów przedstawia „Procesję dzieci do posągu Artemidy”. Osoby nie wtajemniczone w malowidle bez wątpienia widziałyby procesję chrześcijańską. Istniało wiele różnych odmian krzyża. I tak np. krzyż znany dziś jako grecki (zwany też „bizantyjskim”), był znany i używany w starożytnym Egipcie: „W gablocie leży prześliczna szczerozłota korona. […] Arcydzieło sztuki jubilerskiej. Wśród filigranowych gałązek, pastelowo połyskujących kwiatów widnieje sześć równoramiennych, kunsztownie stylizowanych „greckich” krzyży. – Lecz wówczas nie było jeszcze Grecji, tym bardziej nie było chrześcijaństwa, skąd więc te krzyże? Jest to koronacyjny diadem księżniczki egipskiej Knumit (eksponat 3925), późniejszej małżonki faraona Sesostrisa I, a więc korona ta należy do… XII dynastii”

„Krzyż jest prastarym symbolem religijnym i wywodzi się z czasów znacznie poprzedzających chrześcijaństwo. Czteroramienny krzyż wpisany w koło był przedchrześcijańskim symbolem światła i słońca; używały go zarówno ludy azjatyckie, jak i dawni Germanowie. Był również symbolem cyklu rocznego, oznaczał zasadę biologiczną oraz zdrowie i życie. […] Krzyż w kształcie litery tau dla starożytnych znamionował centrum świata i wyobrażał panującą nad wszystkim siłę słońca. Nosili go na szyi królowie asyryjscy. Dla ludów staroamerykańskich symbolizował deszcz. Krzyż z uchwytem (anch) oznaczał – życie albo zapłodnienie przez słońce. Swastyka – krzyż gamma – była pierwotnie znakiem ognia i słońca, a u buddystów wyobrażała klucz do raju. […] heraldyka wyróżnia prawie trzysta odmian krzyża…” Na Bliskim Wschodzie krzyż grecki był symbolem nieba i ziemi, słońca, czterech stron świata, a nawet kosmosu. Ten sam krzyż wpisany w koło jest znakiem kosmicznym znanym u Hetytów już 2000-1000 lat pne., związanym z powszechnym wówczas kultem solarnym. Krzyż w kole był przedstawiany wraz ze skrzydłami i utożsamiał wówczas boga. Rysunki i rzeźby tego krzyża spotyka się także w grotach dzisiejszej Szwecji, Francji, na północy Rosji i u Germanów. Popularny był również u Celtów, zyskując tym samym miano krzyża celtyckiego. Podobnie było wśród pogańskich ludów zamieszkujących w starożytności nasze ziemie. Przykładem są znaki solarne na Ślęży. Od Hetytów znak krzyża dostał się do Babilonu, gdzie zmienił swój kształt, później określany krzyżem rycerskim. Symbolika tego krzyża przetrwała w Babilonii do upadku królestwa Asyrii, czyli do 606 r. pne. Inną postacią krzyża występującego w starożytności jest symbol w kształcie litery „T” (tau), tzw. crux commissa, oznaczający centrum świata, symbol panowania nad wszystkim siły słońca.

Crux commissa pojawia się w Egipcie, na rękach i głowach posągów bóstw, faraonów i kapłanów. Kapłani z Memfis dekorowali się aż sześcioma takimi krzyżami. Znakiem takiego krzyża sygnowano także dokumenty, jakby na potwierdzenie prawdy swych intencji. W podobnej postaci znany jest też Skandynawom jako symbol Młota Thora. Krzyż to motyw ornamentalny i znak symboliczny używany w wielu kulturach, w Kartaginie w celach dekoracyjnych, w Skandynawii jako znaki graniczne (krzyże runiczne). Wznoszono je na grobach królów i bohaterów. Cycero donosi, że laski augurów miały kształt krzyża. Był on również symbolicznym znakiem Fenicjan. Dwie babki drożdżowe z krzyżem odkryto w Herkulanum. Krzyż był świętym symbolem u Azteków na długo przed Cortezem. W Tabasco symbolizował boga słońca, był emblematem Quetzalcoatla jako władcy czterech stron świata i czterech wiatrów, a dla niektórych ludów staroamerykańskich krzyż „T” był symbolem deszczu. Do V w. pne. krzyż był symbolem życia, zdrowia i ochrony przed śmiercią, jednak po tym czasie stał się symbolem śmierci. Od Scytów i Asyryjczyków (legendarna królowa Semiramida pierwsza ponoć wpadła na pomysł ukrzyżowania, dokonując tego na królu Medii Ferno, jego żonie i siedmiu synach), przez Persów trafił dalej. Aleksander Macedoński po zajęciu Tyru kazał z wielkiej uciechy ukrzyżować 2 tys. mieszkańców.

Przez Macedonię i Kartaginę zwyczaj ten trafił do Rzymu, gdzie stosowano go wobec nie Rzymian i niewolników. Kara została zniesiona przez cesarza Konstantyna Wielkiego. Rzymski sposób krzyżowania polegał na przywiązywaniu ramion skazańca do poziomej belki, tzw. patibulum i wciągnięcie jej na przygotowany pal. Bardzo rzadko skazańca przybijano do krzyża. W czasach Chrystusa i apostołów krzyż był narzędziem dokonującej się wciąż wokół zbrodni: „Krzyżowano wówczas na prawo i lewo, bez racji, czy też z racją; dla postrachu albo dla przykładu, złoczyńców i niewinnych. A jeśli komu zależało jeszcze na szczególnym splugawieniu czyjegoś imienia, wówczas krzyżowano nawet martwe ciało. […] gdy na przykład zdobyto miasto, rozgniewany lub pijany z radości dowódca krzyżował masowo niewinnych mieszkańców lub niewolników. […] Licyniusz ukrzyżował 6000 jeńców, stawiając co dwa metry krzyż wzdłuż pięknej Via Appia w Rzymie. […] Tych przykładów chyba starczy, aby uzasadnić istniejącą wówczas nienawiść do krzyża. […] pamięć o tym narzędziu tortury była jeszcze wciąż świeża i lepka od krwi. […]

Wieki musiały minąć, zanim powstał krucyfiks, pojęcie zupełnie odmienne i nowe. W czasach prześladowań myśl o apoteozie tego znaku wydaje się nie do przyjęcia. […] Trzeba się wczuć w ówczesną atmosferę, aby zrozumieć w pełni niedorzeczność podobnego przypuszczenia . Utwierdzi nas jeszcze w tym przekonaniu fakt, że ta nienawiść, to obrzydzenie do krzyżowych kaźni, a nawet do widowisk cyrkowych była tak silna, że okres prześladowań, zdawałoby się tak bogaty w wydarzenia i przeżycia, nie znalazł zupełnie odbicia w sztuce owych czasów. Dopiero później, znacznie później zaczęto ukazywać mękę Chrystusa i męczeństwa świętych, nie oddając jednak nigdy ich całkowitej grozy.”

Kara ukrzyżowania była znana w Palestynie, choć nie przewidywano jej w prawie mojżeszowym. O wiele bardziej ukrzyżowanie praktykowano wśród Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Na terenie Cesarstwa Rzymskiego nie stosowano jej jednak wobec obywateli rzymskich, gdyż była to najbardziej hańbiąca i okrutna metoda wykonywania wyroku śmierci. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię i rozciągniętego przybijano do krzyża. Śmierć następowała najczęściej przez uduszenie, pod wpływem omdlenia, gorączki, wyczerpania, wstrząsu. Rzymianie najczęściej stosowali dwa rodzaje krzyża. Pierwszy to crux commisa (krzyż połączony przez nałożenie) w kształcie greckiej litery Tau (T) powstawał przez nałożenie belki poziomej na pionową. Ten znak czynił na czołach, tych którzy zachowali wiarę prorok Ezechiel, co symbolizowało opieczętowanie zbawionych (Ez 9,4). Podobny kształt przybrał miedziany wąż zatknięty przez Mojżesza na palu, w celu ratowania ukąszonych Izraelitów, podczas drogi przez pustynię (Lb 21,4-9). To wydarzenie uznaje się za zapowiedź krzyża. Drugi rodzaj to krzyż składany (crux immisa), tzw. łaciński. Na jego szczycie często umieszczano tabliczkę określającą rodzaj winy skazańca. O takiej tabliczce z napisem w języku hebrajskim, greckim i łacińskim wspominają ewangeliści: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski (J 19,19). Ten szczegół wydaje się przesądzać o tym, że kształtu krzyża przygotowanego dla Chrystusa przypominał znaną nam łacińską formę. Nie przesądza to możliwości niesienia w drodze na miejsce ukrzyżowania nie całości krzyża, lecz tylko poprzecznej belki, którą łączono z pionową dopiero na miejscu kaźni.

izyda.gif

Izyda, bogini i matka bogów. Rysunek z dna sarkofagu 21 dynastii.

chryzma.gif

Chryzma – zwycięski krzyż. Scena centralna sarkofagu pasyjnego; druga połowa IV w.

Już u ludów epoki paeolitu pojawia się znak krzyża w postaci X lub +. Jest niewątpliwie symbolem solarnym, łączonym z bóstwami ognia i nieba, zabezpieczającym przed nieszczęściem. Istnieje teoria, że symbol ten był pierwotnie wyobrażeniem dwóch patyków pocieranych w celu wykrzesania ognia. Stąd tak ważny był dla ludów pierwotnych i nierozerwalnie związany był z ogniem. Jak już powiedziano, krzyż jest staropogańskim symbolem słońca i płodności. Od współczesnego wyobrażenia, czczonego w świecie zachodnim niektóre formy różniły się tylko tym, że poprzeczki tego znaku krzyżowały się ukośnie („X”). W innych przypadkach były to formy zbliżone do obecnie istniejących, szczególnie krzyża greckiego (równoramiennego). Ich wspólną ideą było, aby – tak jak słońce góruje nad światem – krzyż górował nad okolicą, skąd umieszczano je na szczytach świątyń pogańskich – a dziś na wieżach kościelnych i innych wzniesieniach. Jest to wierna kontynuacja – idei i praktyki – starożytnych kultów solarnych, z którymi Bóg walczył już w czasach królów izraelskich: „Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami.” (3 Mjż 26,30 BT). W okresie reformy religijnej króla Jozjasza, „w jego obecności burzono ołtarze Baalów, zwalił on stele słoneczne, które były na nich u góry, połamał aszery , posągi rzeźbione i odlewane z metalu, pokruszył je zmiażdżył, a szczątki ich rozsypał na grobach tych, którzy im składali ofiary.” (2 Krn 34,4 BT). Interesujące jest poznanie innych elementów staropagańskich kultów solarnych, których kontynuacją jest „chrześcijańska tradycja”; dziś niewiele osób wie, że należą do nich takie „chrześcijańskie” urządzenia, jak: – budynki kościelne stawiane na wzniesieniach, na wieżach których błyszczą krzyże; – ołtarze, usytuowane w większości kościołów na wschodniej stronie, skąd każdy kłaniający się (klęczący) przed ołtarzem, kłania się „wschodzącemu słońcu” (co Bóg uznał za jeden z najgorszych objawów bałwochwalstwa – por. Ezech 8,16-18); – monstrancja, która jest wręcz modelem słońca; – opłatek komunijny w kształcie słońca… – aureola [słoneczna] wokół postaci „świętych”

Niewielu nominalnych chrześcijan wie też – choć w tym przypadku informacja ta jest systematycznie upowszechniana przez publicystów w okresie świąt grudniowych – że święto tzw. Bożego Narodzenia, to naprawdę obchodzony uroczyście przez pogan Dies Natalis Solis Invicti (Dzień Narodzin Niezwyciężonego Boga Słońca). Podobnie niewielu wie – albo chce przyjmować do wiadomości – że niedziela, uznawana za typowo chrześcijański dzień święty, nie była bynajmniej ustanowiona na pamiątkę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale także ma rodowód solarny. Jest to obchodzony od zamierzchłej starożytności „dies solis” (dzień słońca; por w jęz. niem. Sonntag, ang. Sunday), który wprowadził do chrześcijaństwa na mocy wydanego przez siebie edyktu, cesarz Konstantyn Wielki w roku 321 po Chrystusie. W „Historii Starożytnego Rzymu” (16) Maria Jaczynowska pisze: „Religie solarne zatriumfowały w pełni w wieku III. […] Były to kulty pochodzenia bądź syryjskiego (Baal, Jupiter Dolichenus), bądź irańskiego (Mitra). […] Największe jednak wpływy w świecie rzymskim uzyskał kult irańskiego boga Mitry. […] Rzymianie poznali Mitrę, jako boga światłości i słońca, związanego z porządkiem kosmicznym, który miał się narodzić ze skały w dniu 25 grudnia i wychowywać wśród pasterzy. […] Mitraizm osiągnął szczyt popularności w wieku III […] świętowana przez wyznawców Mitry data jego urodzin (25 grudnia) obchodzona jako główne święto w kulcie solarnym Słońca Niezwyciężonego, została w nominalnym chrześcijaństwie uznana za dzień Bożego Narodzenia. […]

Pełny triumf kultów solarnych przypada dopiero na rządy Aureliusza (270-275), który uczynił ze Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictus) głównego boga Imperium. […] Uważany za inspiratora nowej polityki religijnej cesarz Konstantyn nie przestał być najwyższym kapłanem kultów pogańskich, czyli Pontifexem Maximusem. W dalszym ciągu lansował kult najwyższego boga – Sol Invictus, którego tradycje przejął na wzór Aureliana.” W związku z powstaniem i umacnianiem się kultu krzyża (także krucyfiksu), Dariusz Łukasiewicz pisze: „[…] długo […] trwały dyskusje, czy umieszczać w świątyniach jakiekolwiek wizerunki i posągi. Walczyły z sobą wroga takim wyobrażeniom tradycja żydowska i wpływy antyczne, ostatecznie zwycięskie . Podobnie, od pogan przejęto wiele innych zwyczajów, jak palenie kadzideł, dotychczas poświęconych rzymskim cesarzom. Kiedy na krzyżu pojawił się Jezus, przedstawiano go odzianego w długą tunikę […] Kiedy chrześcijaństwo stało się rzymską religią państwową, zaczęła się historia krzyża jako znaku militarnego, z którym chrześcijanie ruszali do boju przeciw poganom, a z czasem coraz częściej przeciw sobie.”

krzyz-new-age.gif

„Leksykon religioznawstwa” zwraca uwagę, że „krzyż ze swoimi czterema ramionami i symetrią, ma mieć głębokie znaczenie metafizyczne. Jako wyznacznik kwadratu określa duszę ludzką jako mikrokosmos, postać zbliżoną do indyjskiej mandali – kwadratowego planu psychiki. Zaś jako wyznacznik okręgu zbudowanego na czterech równych ramionach obrazuje makrokosmos. I ten mały, osobisty, i ten duży, wszechświatowy, mają wspólne centrum na skrzyżowaniu obu osi…” Ów metafizyczny sens krzyża wychwycili zwolennicy New Age. Jest znamienne, że jednym ze znaków New Age jest krzyż egipski – ankli.

krzyz-recerece

Pogański symbol Ręce Boga i Krzyż Jerozolimski.

Reklamy

Pieczęć Iluminatów i amerykański dolar

Dodaj komentarz

Pieczęć Iluminatów

20 czerwca 1782 roku Kongres zatwierdził ją  jako odwrotną stronę Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych. W wyniku decyzji podjętej przez prezydenta F.D. Roosevelta począwszy od 1935 roku pojawiła się ona także na banknocie jednodolarowym. 

Historia powstania Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych

Wiele interesujących informacji na temat historii powstania Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych (The Great Seal of the United States) można znaleźć na oficjalnej stronie www.greatseal.com .  Wedle zamieszczonych tam informacji nad nadaniem ostatecznego kształtu pieczęci pracowały w latach 1776 -1782 trzy, specjalnie powołane do tego celu,  komitety. 

Pierwszy komitet – 1776 rok

Powstanie pierwszego komitetu było związane z decyzją  podjętą w dniu 4 lipca 1776 roku przez  Kongres, który wyznaczył Benjamina Franklina, Thomasa Jeffersona, i Johna Adamsa do „przedłożenia godła dla pieczęci Stanów Zjednoczonych Ameryki.” W zamierzeniu miał to być oficjalny znak państwowy, będący symbolem suwerenności młodego kraju , który powstał ze zjednoczenia trzynastu byłych kolonii. Ponieważ wymienione osoby nie miały w tym zakresie praktycznie żadnego doświadczenia, więc w skład  pierwszego komitetu powołano jako konsultanta także artystę. Był nim Pierre Eugene Du Simitiere, mający spore rozeznanie w sprawach heraldyki. W okresie od 4 lipca do 13 sierpnia 1776 roku każda z czterech osób wchodzących w skład pierwszego komitetu przedstawiła pozostałym jego członkom  swoją własną propozycję przyszłej pieczęci Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie 20 sierpnia 1776 roku, po licznych konsultacjach,  komitet dokonał wyboru i przedstawił w swoim raporcie dokładny opis obu stron pieczęci.  Pierwsza jej strona przedstawiała: „tarczę z emblematami sześciu europejskich kultur, które wyemigrowały do Ameryki: trzy z Wielkiej Brytanii i trzy z Europy kontynentalnej. Po jednej stronie tarczy znajduje się bogini wolności, trzymająca włócznię i nosząca czapkę frygijską, zaś po drugiej  – bogini sprawiedliwości z jej wagą.”  Rysunek wieńczył wizerunek „oka opatrzności umieszczonego w  trójkącie, z którego rozchodziły się promienie chwały, obejmujące tarczę i obie postacie .” a u jego spodu znajdował się napis MDCCLXXVI oznaczający wyrażoną w cyfrach rzymskich liczbę 1776 . Zgodnie z propozycją jaką przedstawił Du Simitiere na pierwszej stronie pieczęci umieszczono także łacińską sentencję „E PLURIBUS UNUM” oznaczającą „jeden z wielu”.  

Pierwsza strona pieczęci zaproponowanej przez „pierwszy komitet” – 1776 rok. 

/ źródło – www.greatseal.com /

Wygląd drugiej strony pieczęci Stanów Zjednoczonych bazował głównie na pomyśle przedstawionym przez Benjamina Franklina  z uwzględnieniem niektórych propozycji Thomasa Jeffersona. Przedstawiała ona: „Faraona siedzącego na otwartym rydwanie, z koroną na głowie i mieczem w ręku, przejeżdżającego przez rozstąpione wody Morza Czerwonego w pogoni za Izraelitami. Odblaski z ognistej kolumny znajdującej się w obłoku wyrażają boską obecność i panowanie, promieniując na Mojżesza , który stojąc na brzegu morza z rozpostartymi rękami powoduje jego zamknięcie i zatopienie Faraona.” Wokół rysunku znajdował się napis „REBELLION  TO  TYRANTS  IS   OBEDIENCE  TO  GOD” co oznacza „bunt (rebelia) przeciw tyranom jest posłuszeństwem Bogu.”

Druga strona pieczęci zaproponowanej przez „pierwszy komitet” – 1776 rok. 

/ źródło – www.greatseal.com /

Drugi komitet – 1780 rok

Drugi komitet został sformowany 25 marca 1780 roku. W jego skład wchodzili: przewodniczący – James Lovell z Massachusetts   oraz dwaj członkowie –  John Morin Scott z Nowego Jorku i William Churchill Houston z New Jersey. Podobnie jak to było w przypadku pierwszego komitetu tak i tym razem postanowiono skorzystać z pomocy konsultanta. Został nim Francis Hopkinson z Filadelfii, nawiasem mówiąc jeden z sygnotariuszy Deklaracji Niepodległości jako delegat New Jersey.  Hopkinson zaprojektował nową amerykańską flagę , która została przyjęta przez Kongres 12 lipca 1777 roku, a w 1778 roku także banknot 40 i 50 dolarowy. W banknocie 50 dolarowym wykorzystał on motyw niedokończonej piramidy , zaś na 40 dolarowym symbol oka promieniującego na krąg zawierający trzynaście gwiazd.

Banknot 50 (z lewej) i 40 dolarowy według projektu Francisa Hopkinsona  z 1778 roku. 

/ źródło – www.greatseal.com /

Ostatecznie 10 Maja 1780 roku drugi komitet dostarczył swój raport z propozycją wyglądu pieczęci Stanów Zjednoczonych. Wedle niego pierwsza strona pieczęci przedstawiała: „tarczę z trzynastoma czerwonymi (sześć) i białymi (siedem) ukośnymi pasami oraz stojącym po prawej stronie żołnierzem trzymającym miecz i znajdującą się po lewej stronie alegoryczną postacią przedstawiającą pokój z gałązką oliwną. Rysunek zwieńcza grupa trzynastu gwiazd, a u dołu znajduje się napis: BELLO  VEL  PACI ” (dla wojny lub pokoju).   Druga strona pieczęci przedstawiała „boginię wolności” siedzącą na krześle i trzymającą laskę  z czapką (frygijską) , a poniżej znajdował się napis MDCCLXXVI oznaczający wyrażoną w cyfrach rzymskich liczbę 1776.

Pierwsza (z lewej) i druga strona pieczęci zaproponowanej przez „drugi komitet” – 1780 rok. 

/ źródło – www.greatseal.com /

Trzeci komitet – 1782 rok

Trzeci komitet powstał 4 maja 1782 roku. Miesiąc wcześniej w Paryżu rozpoczęły się rozmowy pokojowe między Stanami Zjednoczonymi i Anglią , stąd pożądane było ostateczne sfinalizowanie wyglądu Wielkiej Pieczęci jako znaku pieczętującego przyszły traktat pokojowy. W skład trzeciego komitetu wchodzili: Artur Middleton i John Rutledge  z Południowej Karoliny (wkrótce zastąpiony przez Arura Lee), oraz Elias Boudinot z New Jersey. Sekretarz kongresu – Charles Thomson polecił jako konsultanta, pod którego kierunkiem miano prowadzić prace, Williama Bartona. W ciągu pięciu dni Barton przedstawił  dwa dość złożone projekty  pieczęci, których druga  strona  przedstawiała rysunek niedokończonej piramidy z Wszystkowidzącym Okiem – motyw rzekomo zapożyczony z  projektów banknotu 50 i 40  dolarowego, opracowanego wcześniej  przez  Francisa Hopkinsona. 

Pierwsza (z lewej) i druga strona pieczęci zaproponowanej przez „trzeci komitet” – 1782 rok. 

/ źródło – www.greatseal.com /

13 lipca 1782 roku Charles Thompson otrzymał polecenie opracowania ostatecznego wyglądu Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych, wykorzystując do  tego celu wyniki prac poprzednich trzech komitetów. Ostatecznie po konsultacjach z Bartonem, 20 lipca 1782 roku Thomson przedstawił swój projekt Kongresowi, który go w tym samym dniu zatwierdził. Projekt ten miał formę pisemnego opisu z użyciem terminów ściśle heraldycznych wraz z dodatkowymi objaśnieniami Thomsona. Zgodnie z nim  na pierwszej stronie pieczęci miał się znajdować amerykański orzeł z umieszczoną na jego piersiach tarczą, trzymający z jednej strony gałązkę oliwną, a z drugiej trzynaście strzał. Nad jego głową znajdowała się grupa (konstelacja) trzynastu gwiazd, umieszczonych na tle promieni przebijających obłok, a w jego dziobie trzymana była wstęga z  łacińską sentencją „E PLURIBUS UNUM” ( „z wielu jedno”) . Na drugiej stronie pieczęci miało się  znajdować Wszystkowidzące Oko w trójkącie, umieszczone nad nieukończoną piramidą, u której spodu był  napis MDCCLXXVI oznaczający wyrażoną w cyfrach rzymskich liczbę 1776. Ponad piramidą znalazła się sentencja ANNUIT COEPTIS („błogosław w naszym przedsięwzięciu”), a u dołu  NOVUS  ORDO  SECLORUM („nowy porządek wieków”). Pierwszą matrycę dla strony pieczęci z orłem wykonano jeszcze w tym samym 1782 roku. Natomiast pierwsza  graficzna realizacja   zatwierdzonego przez Kongres projektu Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych, została opublikowana w 1786 roku  w „Columbian Magazine” , a  jej autorem był James Trenchard. Później wielokrotnie wykonywano nowe matryce dla tej strony pieczęci, które różniły się pewnymi szczegółami od pierwowzoru, ale matrycy dla  drugiej strony pieczęci (z nieukończoną piramidą) nie wykonano. W sumie do naszych czasów było ich siedem –  powstały one  w  latach 1782, 1825, 1841, 1877, 1885, 1904 i 1986. Druga strona pieczęci była bardzo rzadko używana i  długo nie pojawiała się publicznie. Dopiero nagle, w wyniku decyzji prezydenta Franklina D.Roosevelta, począwszy od 1935 roku obie strony pieczęci znalazły się na banknocie jednodolarowym. 

Widok pierwszej strony pieczęci z roku 1782  (z lewej) i z 1841 ( z prawej).

/ źródło – www.greatseal.com /

Na wszystkich matrycach (wliczając w to także matrycę z 1782 roku)  konstelacja 13 gwiazd nad głową ” orła” układa się w kształt nawiązujący do heksagramu , choć w projekcie pieczęci zatwierdzonym przez Kongres nie ma na ten temat ani słowa. Ponadto początkowo (matryca z 1782 roku)  ów „orzeł” był bardziej stylizowany na feniksa. Dopiero począwszy od matrycy z 1841 roku zaczął on przypominać swoim wyglądem tego amerykańskiego ptaka. Tak więc pierwszym „pierzastym” symbolem Stanów Zjednoczonych był feniks, a nie orzeł.

„Herb Stanów Zjednoczonych” – „Columbian Magazine” – Filadelfia, 1786 rok.

/ źródło – www.greatseal.com /

Pierwsza graficzna realizacja  obu stron  Wielkiej Pieczęci, w oparciu o zatwierdzony przez Kongres projekt, została opublikowana w „Columbian Magazine”. Jej autorem był James Trenchard. 

Charakter symboliki Wielkiej Pieczęci

Właściwie można by na tym zakończyć omawianie historii Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych , gdyby nie fakt, że ostateczny wygląd jednej z jej stron z niedokończoną piramidą i Wszystkowidzącym Okiem jest praktycznie taki sam jak Pieczęci Iluminatów , której  wizerunki odkryto na dokumentach skonfiskowanych w 1784 roku  przez elektora bawarskiego.  Zdaniem niektórych badaczy dokumenty te istnieją do dnia dzisiejszego i znajdują się w British Museum i Muzeum w Luwrze. Ponadto dewiza-program-plan „Novus Ordo Seclorum” (Nowy Porządek Wieków)  znajdująca się na Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych była już znana Iluminatom ,  bowiem używał jej Adam Weishaupt , gdy 1 maja 1776 roku ogłosił założenie swojego Zakonu masońskiego. Co więcej rok ten został umieszczony u podstawy piramidy  nie mając nic wspólnego z datą Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych, gdyż  wspomniana pieczęć została zaprojektowana dla Zakonu Iluminatów  a nie dla przyszłych USA, zresztą stało się to jeszcze zanim jakikolwiek komitet został wybrany ([10] str. 95). Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka szczegółów dotyczących wyglądu  pieczęci. Pierwsza sprawa dotyczy motywu tzw. „czapki frygijskiej”. Pojawia się on  w pierwszym projekcie pieczęci, który został przedstawiony Kongresowi  20 września 1776 roku, a potem  również w drugim, jako jeden z „atrybutów” trzymanych przez „boginię wolności”  Jak wiadomo to wysokie stożkowate nakrycie głowy  pochodzenia wschodniego, dopiero w czasie rewolucji francuskiej (1789-92) , zostało przyjęte (w kolorze czerwonym) przez klub jakobinów jako „symbol wolności”. W jaki więc sposób symbol ten trafił do Stanów Zjednoczonych na wiele lat przed rewolucją francuską i dlaczego służył jako symbol „wyzwolenia” także podczas rewolucji amerykańskiej? Czyżby więc kolejny „zbieg okoliczności” ?  Raczej nie, gdyż według niektórych autorów  był to także jeden z elementów stroju „epopta iluminata” w Zakonie Iluminatów Weishaupta, a więc mógł być symbolem znanym i stosowanym przez masonerię po obu stronach Atlantyku. ([3] str. 113).   Kolejna sprawa dotyczy kształtu  jaki miała przybierać konstelacja trzynastu gwiazd nad głową orła. Pomimo tego, że w zatwierdzonym przez Kongres projekcie Thomsona jest właściwie mowa o przypadkowym ułożeniu trzynastu gwiazd w formie „konstelacji” , to na wszystkich matrycach pierwszej strony pieczęci (wliczając także tą z roku 1782)  ma ona  kształt nawiązujący do heksagramu. Podobnie nigdzie w projekcie nie określono dokładnie kształtu pojedynczych gwiazd tworzących tą konstelację. Przykładowo na szkicach wykonanych  w ramach prac prowadzonych przez poszczególne komitety w latach 1776-1782, gwiazdy były po prostu rysowane w formie kilku przecinających się kresek. Tym niemniej  już na pierwszej matrycy pieczęci z roku 1782 przyjęły one formę gwiazd sześcioramiennych, a  począwszy od matrycy z roku 1841 –  gwiazd pięcioramiennych. Należy zauważyć, że oba te symbole miały i mają nadal duże znaczenie w okultyźmie i symbolice masońskiej. Również barwy jakie znalazły się na amerykańskiej fladze jak też i na tarczy umieszczonej na piersi orła z Wielkiej Pieczęci nawiązywały do trzech głównych „cnót masońskich” : męstwo (kolor czerwony), czystość (kolor biały) i sprawiedliwość (kolor niebieski). Następną  rzeczą wartą  odnotowania jest wizerunek amerykańskiego orła, który początkowo  bardziej przypominał feniksa.  Jak pisze William T.Still ([2] str. 77): „Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że pierwotnym pierzastym symbolem nowej republiki był feniks, a nie orzeł amerykański. Inny jest kształt dzioba, dłuższa szyja, a mały czubek z piór z tyłu głowy nie pozostawia wielu wątpliwości.” Zresztą podobnie było w przypadku wielu ówczesnych monet, przykładowo miedziana moneta New York Excelsior z roku 1787 „nie ukazuje dobrze znanych , surowych rysów amerykańskiego orła łysego, lecz delikatny profil feniksa z czubem i długą szyją” ([2] str. 76). Wykorzystanie motywu  feniksa  nie jest wcale przypadkowe, gdyż dla tajnych towarzystw jest on symbolem „nieśmiertelności i zmartwychwstania” oraz reprezentuje „wtajemniczonego” , który „narodził się powtórnie” w wyniku inicjacji. Jak widać  na przedstawionych wcześniej rysunkach dopiero począwszy od matrycy z 1841 roku  na  pierwszej stronie pieczęci pojawił się wizerunek amerykańskiego orła. Podobizny feniksa można znaleźć także w wielu starszych budynkach w Waszyngtonie , przykładowo w starej sali Senatu w budynku Kapitolu „wysoko nad podium, znajduje się wyobrażenie ogromnego orła. Wszędzie indziej w tej sali znajdują się jednak wyobrażenia feniksa z długą szyją i czubem lub jego krzyżówek z orłem.”  ([2] str. 77). Jeśli feniks wydaje się być zbyt słabym dowodem na wykazanie wpływu tajnych towarzystw na symbolikę Stanów Zjednoczonych , to nie można inaczej interpretować rysunku na rewersie Wielkiej Pieczęci. Przedstawia on niedokończoną piramidę , składającą się z 13 warstw nad którą znajduje się Wszystkowidzące Oko otoczone promieniami światła i oprawione w trójkąt. Podobnie jak to było w przypadku feniksa, również wyobrażenie Wszystkowidzącego Oka pojawiało się często na ówczesnych monetach. Monety te zwane  „miedziakami z Nova Constellatio” były bite z datami 1783  oraz 1785  przez  zastępcę sekretarza skarbu Gouverneura Morrisa ([2] str. 77). Jawnie masońska symbolika zatwierdzonego przez Kongres projektu Wielkiej Pieczęci, wywołała wiele głosów krytyki wśród ówczesnych uczonych. Profesor Charles Eliot Norton z Harwardu stwierdził wprost, że „godło przyjęte przez Kongres nie nadaje się praktycznie do stosowania; trudno (choć zostało ono poddane obróbce artystycznej przez projektanta) widzieć w nim coś innego niż tylko ponury emblemat bractwa masońskiego” ([2] str. 77).  Mimo to nadal oficjalnie twierdzi się,  że jest to oczywista nieprawda gdyż Wielka Pieczęć„nie jest żadnym masońskim emblematem ani nie zawiera ukrytych masońskich symboli” ([1] – LINK ). Jednak u zarania Stanów Zjednoczonych masońska symbolika była obecna nie tylko na Wielkiej Pieczęci czy ówczesnych  monetach. Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Kapitolu, jaka miała miejsce 18 września 1793 roku była również  nią przepełniona. Wówczas to prezydent Washington  wystąpił w charakterze Mistrza Ceremonii, a towarzyszyły mu liczne stowarzyszenia masońskie na czele z członkami Wielkiej Loży. W czasie defilady , jaka odbyła się przed wmurowaniem kamienia, zarówno Washington  jak również pozostali jej uczestnicy wystąpili w strojach masońskich. Gdy prezydent dotarł do wykopu, w którym ułożono kamień węgielny „podano mu srebrną paterę upamiętniającą historyczną chwilę i noszącą miano obecnych lóż (…)  Następnie Washington zszedł do wykopu i umieścił paterę na kamieniu. Wokół ułożył naczynia z kukurydzą, winem i oliwą – standardowe akcesoria masońskiego rytuału. Wszyscy obecni odmówili pospołu modlitwę i zaintonowali pieśń wolnomularzy, artyleria zaś uderzyła salwą
(…)  Następnie znów zaintonowano pieśni masońskie i oddano trzecią salwę. Młot, srebrna kielnia, kątownica i poziomica użyte przez Washingtona w tej ceremonii, znajdują się w zbiorach Loży numer 5 Dystryktu Kolumbii. Fartuszek i szarfa, które miał na sobie, są własnością jego macierzystej loży w Aleksandrii. Później zarówno Kapitol jak i Biały Dom, stały się punktami ogniskowymi starannego planu geometrycznego, wedle którego wytyczono stolicę nowego państwa. Ów plan, pierwotnie opracowany przez architekta nazwiskiem Pierre I’Enfant (również masona), został tak zmodyfikowany przez Washingtona i Jeffersona, by nabrał ośmiokątnego kształtu, w którym wpisano taki sam wizerunek krzyża, jaki był niegdyś znakiem templariuszy”
 ([5] str. 38-39). Więcej informacji na temat owego planu geometrycznego w oparciu o który zaprojektowano stolicę USA można znaleźć na angielskojęzycznej stronie ([8] –  LINK ).

Członek Loży Jerzy Waszyngton  kładzie kamień węgielny pod gmach Kapitolu, 18 września 1793 r.  Jak widać prawie wszyscy uczestnicy tej uroczystości występują w strojach masońskich.

Fragment obrazu Johna Meliusa ([9] str. 1).

Udział tajnych towarzystw w powstaniu USA

Przedstawione w poprzednim rozdziale fakty staną się bardziej zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę  powiązania niektórych założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki z  Iluminatami i innymi tajnymi towarzystwami. Dla przykładu można stwierdzić, że Benjamin Franklin, Thomas Jefferson i najprawdopodobniej John Adams, a  więc także członkowie pierwszego komitetu, biorący udział w pracach nad Wielką Pieczęcią Stanów Zjednoczonych, byli masonami ([4] str. 300). Podobnie zresztą jak niektórzy członkowie pozostałych komitetów: Charles Thomson ([6] – LINK ), William Churchill Houston czy William Barton ([7] –  LINK ). Benjamin Franklin, postrzegany z reguły jako „dobroczynny ojciec okresu rewolucji amerykańskiej”  został masonem w 1731 roku w wieku 25 lat, a trzy lata później został Tymczasowym Wielkim Mistrzem całej masonerii na obszar Pensylwanii. Podczas jego pobytu we Francji, gdzie przebywał jako ambasador, został wprowadzony do tamtejszej loży Dziewięciu Muz, a później został jej mistrzem. Jak pisze Paul A. Fisher, Franklin „z pomocą najstaranniej zaplanowanej  i najsprawniej zorganizowanej propagandy jaką kiedykolwiek robiono”umożliwił poparcie Francji dla rewolucji amerykańskiej ([2] str. 70). Franklin miał też swój niechlubny udział w stworzeniu teorii „cnotliwej rewolucji”. Bowiem do tego czasu  powszechnie  postrzegano termin „rewolucja” jako coś negatywnego  i uważano go za  rodzaj zbrodni  przeciwko społeczeństwu. Dzięki propagowaniu przez Franklina wspomnianej teorii stało się możliwe  zaakceptowanie w świadomości wielu ludzi „rewolucji”  jako „naturalnego czynnika rozwoju ludzkości”. Do masonerii należał także Jerzy Waszyngton, który „zaliczył pierwsze stopnie loży we Fredricksburgu w Wirginii w dniu 4 listopada 1752 roku” ([2] str. 71), a następnie został „Mistrzem Loży nr 22 z Aleksandrii w stanie Wirginia” ([5] str. 37).  Choć później nie był zbyt częstym uczestnikiem posiedzeń lożowych , to stale i otwarcie wspierał amerykańskie wolnomularstwo. Thomas Jefferson,  mason i Iluminat, a także  „patron amerykańskiej demokracji” wyraźnie stwierdzał, że popiera on metody i cele klubów jakobińskich i jest „na wieki  przywiązany do zasad” rewolucji francuskiej ([2] str. 102). Gdy w 1791 roku Jefferson powrócił  do  Stanów Zjednoczonych po trzyletniej pracy na stanowisku ministra USA we Francji, opisywał  widziane przez siebie rzezie ludności jako „tą piękną rewolucję” , wyrażając nadzieję, że „ogarnie ona cały świat” ([2] str. 101). Jeśli chodzi o obecność Iluminatów w Ameryce  to jej początki można  wiązać z kongresem wszechmasońskim , jaki się odbył w 1782 roku w Wilhelmsbadzie niedaleko Frankfurtu w Niemczech. Wówczas to doszło do formalnego połączenia  Iluminatów Weishaupta i innych odłamów masonerii. W ciągu kolejnych czterech latIluminaci zdołali także utworzyć kilka lóż w Ameryce Jak podaje William T.Still w 1785 roku została założona w Nowym Jorku Loża Kolumbowa Zakonu Iluminatów, a wśród jej członków znajdowali się gubernator De Witt Clinton, Clinton Roosevelt i Horace Greeley ([2] str. 108). Clinton Roosevelt wyłożył, opartą na lucyferianiźmie, filozofię w napisanej przez siebie książce „Science of Government Founded on Natural Law” („Nauka rządu opartego na prawie naturalnym”) używając słów: „Nie ma Boga sprawiedliwego porządkującego rzeczy na ziemi; jeżeli istnieje Bóg, to jest on złośliwą i mściwą istotą, która stworzyła nas dla nędzy.” i określając siebie i innych członków swojego zakonu jako „oświeconych”. Ponadto on i jego przyjaciel, Horace Greeley, założyciel i właściciel magazynów „New York Tribune” i „New Yorker” uczestniczyli w „przedsięwzięciach z zakresu inżynierii społecznej w Ameryce. Jedno z nich  zwało się Farmą Brooka” ([2] str. 196). Warto wspomnieć, że  potomkiem Clintona Roosevelta był Franklin Delano Roosevelt , wielce zasłużony dla realizacji planów iluminizmu i komunizmu w XX wieku. Później próbowano także  propagować idee Iluminatów na terenie Stanów Zjednoczonych wykorzystując do tego celu kluby francuskich jakobinów. W 1793 roku nowym ambasadorem Francji w USA został Edmond Genet, którego wcześniej wydalono z Rosji za działalność rewolucyjną. Wkrótce zaczął on „mieszać się do amerykańskiej polityki wewnętrznej” , służąc interesom„iluministycznego planu rewolucji światowej”. Genet  rozpoczął organizowanie na amerykańskiej prowincji tzw. „Klubów Demokratycznych” , które miały ścisłe powiązania z europejskimi Iluminatami. Jak zauważył  John Adams, owe kluby są  „tak doskonale powiązane z paryskimi jakobinami, że nie może być pomyłką wywodzenie ich od wspólnego przodka” . Z kolei  Jerzy Waszyngton doszedł do wniosku, że  miały one za zadanie „siać wśród ludu ziarna zawiści i nieufności …”  oraz uważał, że „Kluby Demokratyczne” ponoszą odpowiedzialność za  tzw. „Rebelię Whisky”  – czyli próbę zorganizowania  w zachodnich regionach Stanów Zjednoczonych zaburzeń społecznych w odpowiedzi na wprowadzenie przez rząd USA podatku na trunki destylowane ([2] str. 109). W 1798 roku  Waszyngton ostro skrytykował związane z masonerią kluby jakobinów i Iluminatów jako siły „diaboliczne” i „zgubne”, zaś w liście  do G.W.Snydera, napisanym w tym samym roku,  dziękował mu za przesłanie egzemplarza książki  profesora Johna Robisona „Dowody Spisku” (Proofs of a Conspiracy), demaskującej działalność Iluminatów: „Wiele słyszałem o niegodziwym i niebezpiecznym planie oraz naukach Iluminatów, lecz nigdy nie widziałem tej książki, dopóki nie był Pan łaskaw mi jej przysłać ….” ([2] str. 71). Mimo tego  Waszyngton stale  i  tendencyjnie bronił masonerii amerykańskiej twierdząc, że żadna z jej lóż nie była „skażona zasadami przypisywanymi towarzystwu Iluminatów”  ([2] str. 71). Choć nie powątpiewał on w to, że „doktryny Iluminatów i zasady jakobinizmu rozprzestrzeniały się w Stanach Zjednoczonych” to zaprzeczał temu, by „loże wolnomularskie w tym kraju, jako towarzystwa, próbowały propagować diaboliczne cele tych pierwszych [Iluminatów] lub zgubne zasady tych drugich [jakobinów]” ([2] str. 112). Jednak jak pokazała niedaleka przyszłość idee Iluminatów  były nadal konsekwentnie propagowane i to właśnie przez różne tajne towarzystwa o charakterze masońskim. Jak słusznie stwierdza  W.T. Still:  „Choć w rewolucyjnej  Ameryce masoneria była bardzo popularna, jej oblicze było miarkowane przez dominujący charakter  chrześcijański społeczeństwa. Można jednak spokojnie powiedzieć, że owo umiarkowanie stanowiło tylko fasadę służącą zachęcaniu rzesz członkowskich. Dobrzy ludzie nie będą wstępować do złych organizacji. Nie czyni to jednak  masonerii  ani nieszko
dliwą ani pożądaną. Ma ona nadal charakter w najlepszym razie deistyczny, a w najgorszym ateistyczny lub satanistyczny” 
([2] str. 80).

Prezydent Roosevelt, Wielka Pieczęć i amerykański dolar

Jak już wspominano druga strona Wielkiej Pieczęci z rysunkiem niedokończonej piramidy była bardzo rzadko używana i  długo nie pojawiała się publicznie. Dopiero nagle, w wyniku decyzji prezydenta Franklina D.Roosevelta, począwszy od 1935 roku obie strony pieczęci znalazły się na banknocie jednodolarowym. Z reguły idee rodzą się najpierw w łonie tajnych organizacji, a dopiero później są przekładane na język polityki i ekonomii, a wielkie osobistości tego świata  mają przy sobie specjalnych „przewodników”. Tak było między innymi w przypadku prezydenta USA W.Wilsona  u którego boku funkcję tą pełnił mason i Iluminat, pułkownik Mandell House  (zdaniem niektórych jego prawdziwe nazwisko brzmiało: Mendel-Hans ( [15] str. 212) ), członek tajnego stowarzyszenia Iluminatów  „Masters of Wisdom” („Mistrzów Mądrości”). Tenże pułkownik House „przepowiedział” na cztery miesiące przed pierwszą wojną światową zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda, czyli formalną przyczynę rozpoczęcia tejże wojny, a później przekazywał zalecenia Iluminatów prezydentowi USA ( [14] str. 74) ). Podobnie było w przypadku prezydenta Franklina D.Roosevelta, w którego otoczeniu przebywał niejaki Nicholas Constantine Roerich (Serge Makaronowsky), który miał się przyczynić  do umieszczenia na banknotach jednodolarowych  trójkąta z Wszystkowidzącym Okiem i formułą „Novus Ordo Seclorum.”  Wielu ludzi wprawdzie zaznacza, że na amerykańskim banknocie jednodolarowym znajduje się  także sentencja „W Bogu pokładamy nadzieję” (In God we Trust) , ta jednak pojawiła się na pieniądzu papierowym dopiero w 1957 roku  i to tylko w wyniku kampanii podjętej przez jednego człowieka – Mathew Rotherta – przedsiębiorcę z Camden w stanie Arkansas ( [2] str. 79). Wiele interesujących informacji na powyższe  tematy podaje Terry Melanson w swoim artykule „The All-Seeing Eye, The President, The Secretary and The Guru” ([12] – LINK ) . Jak się okazuje ze sprawę umieszczenia rysunku Wielkiej Pieczęci na banknocie jednodolarowym był wmieszany  Henry A.Wallace, mason 32 stopnia wtajemniczenia, będący w 1934 roku ministrem rolnictwa , a później w latach 1940-44 także wiceprezydentem USA. Wedle tego co oficjalnie podawał w 1951 roku Wallace,  całe to wydarzenie wyglądało następująco : „W 1934 roku kiedy byłem ministrem rolnictwa czekałem w biurze Sekretarza Stanu Cordella Hulla i przeglądałem publikacje Departamentu Stanu zatytułowaną „Historia Pieczęci Stanów Zjednoczonych”. Będąc na stronie 53 zauważyłem kolorową reprodukcję drugiej strony pieczęci. Łacińska sentencja Novus Ordo Seclorum zrobiła na mnie wrażenie  jako znacząca tyle co Nowy Ład Wieków (określenie Nowy Ład – „New Deal”- było jednym z programowych haseł prezydenta F.D.Rosevelta-P.J.) . Zatem wziąłem publikację do prezydenta Roosevelta i zasugerowałem wypuszczenie monety z pierwszą i drugą stroną pieczęci. Roosevelt w czasie oglądania kolorowej reprodukcji pieczęci był pod wrażeniem Wszystkowidzącego Oka , masońskiego symbolu Wielkiego Architekta Wrzechświata oraz myśli, że ustanowiony w 1776 roku nowy porządek wieków będzie zakończony jedynie pod okiem Wielkiego Architekta. Roosevelt, tak jak i ja był masonem 32 stopnia wtajemniczenia. Zasugerował on by umieścić wizerunek pieczęci raczej na banknocie niż na monecie .”  Według tego co dalej pisze pisze Wallace, na początkowym projekcie pierwsza strona pieczęci (z orłem) znajdowała się, zgodnie z zasadami heraldyki, po lewej stronie banknotu jednodolarowgo wraz z frazą „The Seal”, zaś druga strona (z piramidą) oraz frazą „of the United States” z prawej. Jednak Roosevelt nalegał by zmienić kolejność przedstawienia rysunków obu stron pieczęci, pozostawiając jednak na swoich miejscach napisy i dodając słowo „Great” do frazy „The Seal”. Swoje uwagi naniósł na projekcie odręcznie (rysunek u dołu). W ten sposób niezgodnie z zasadami heraldyki po lewej stronie banknotu pojawiła się druga strona Wielkiej Pieczęci  z niedokończoną  piramidą i napisem „The Great Seal” , zaś po prawej  jej  pierwsza strona z orłem i frazą „of the United States”. A więc dokonując tą zmianę prezydent Roosevelt nadał większą rangę drugiej stronie Wielkiej Pieczęci USA z niedokończoną piramidą i Wszystkowidzącym Okiem.

Odwrotna strona banknotu jednodolarowego z 1934 roku.

/ źródło: Richard Clark – LINK /

Odwrotna strona banknotu jednodolarowego po 1935 roku.

/ źródło: Richard Clark – LINK /

Nowy projekt banknotu jednodolarowego z 1935 roku z ręcznie naniesionymi  uwagami prezydenta Franklina D.Roosevelta (zgrubny szkic piramidy i orła oraz odpowiednie napisy u dołu projektu i podpis prezydenta – FDR). Polecił on odwrócić na banknocie dolarowym , wbrew zasadom heraldyki, kolejność obu stron pieczęci. Pierwsza jej strona (z orłem) miała się znaleźć po prawej stronie banknotu a druga (z piramidą) po lewej. W ten sposób nadano większą rangę stronie pieczęci z niedokończoną piramidą i Wszystkowidzącym Okiem.

/ źródło: Richard Clark – LINK /

Choć większość informacji podanych przez Wallace’a w jego relacji jest wiarygodna to jednak sama idea umieszczenia obu stron Wielkiej Pieczęci na monecie czy też banknocie jednodolarowym nie musiała wcale pochodzić  od niego. Zresztą  sama opowieść o „nagłej inspiracji” powstałej podczas czytania  publikacji Departamentu Stanu wydaje się być raczej mało prawdopodobna.  Warto w tym miejscu wspomnieć, że Henry Wallace,  będąc wolnomularzem 32 stopnia wtajemniczenia, znajdował się pod głębokim wpływem swojego duchowego  „przewodnika”, którym był niejaki Nicholas Constantine Roerich (Serge Makaronowsky) o którym Pierre Virion pisze ( [14] str. 90), że był to „Żyd z Rosji, guru sekty Vedanta i członek towarzystwa teozoficznego. To on miał przyczynić się do umieszczenia na banknotach dolarowych trójkąta z wszechwidzącym okiem (…) z dewizą Novus Ordo Seclorum – Nowy Porządek Wieków.”  Co więcej, jak poinformował w 1940 roku, w czasie obrad Kongresu USA , senator Thorkelson, figurująca na banknocie jednodolarowym pieczęć Stanów Zjednoczonych, okazała się być identyczna z pieczęcią organizacji „British Israel” ( [13] str. 32). Ponadto zarówno Wallace jak i Roerich byli członkami Towarzystwa Teozoficznego, gdzie nawiasem mówiąc „uczeń” spotkał swego „przewodnika”. Nicholas Roerich  był znanym malarzem, okultystą oraz mistykiem i mieszkał wcześniej w Rosji nazywając się Nikołaj Roerich. Wraz ze swoją żoną Heleną dzielił on zainteresowanie okultyzmem i religiami wschodnimi, będąc wraz z nią  członkiem tamtejszego „Zakonu Martynistów”. Na początku lat 20. Helena Roerich wydała w Ułan-Bator książkę pod tytułem „Podstawy buddyzmu”, w której próbowała udowodnić, że buddyzm i marksizm są właściwie tym samym. Pod koniec lat 20. z jednej ze swoich wypraw w Himalaje, gdzie była wraz z mężem, przywiozła do Moskwy pismo z rzekomym posłaniem  indyjskich mahatmów do władz sowieckich.  W piśmie tym tajemniczy „mahatmowie” pochwalali bolszewickie niszczenie cerkwi, kultury i starego świata w imię świetlanej przyszłości ([18] str. 1).  Roerich spędził wiele lat podróżując po Nepalu i Tybecie w „poszukiwaniu  zaginionego miasta” o nazwie „Shambhala”.  Wedle pewnej doktryny ezoterycznej wyznawanej przez wielu teozofów miało ono być miejscem gdzie przebywali  „Wielcy Mistrzowie”, których „ukryte ręce” stały rzekomo za utworzeniem i kierowaniem takimi tajnymi towarzystwami jak: Masoneria, Różokrzyżowcy, Towarzystwo Teozoficzne itp. Roerich wydawał się być wysoko wtajemniczonym emisariuszem owych „mistrzów” co w pełnym zagmatwanych symboli języku wspomnianej doktryny bywało  określane  jako „przyniesienie tajemniczego kamienia Chintamani”. Wspomniany kamień, będący rzekomo  częścią magicznego meteorytu z konstelacji Syriusza, był symbolicznie „przynoszony” ilekroć rozpoczynano jakąś ważną dla ludzkości „misję”  i „zwracany” kiedy „misja” ta została zakończona.Oczywiście cała ta „ezoteryczna otoczka” miała za zadanie jedynie mamić naiwnych  ludzi, których zawsze pociągała aura tajemnicy i mistycyzmu. Pewnym jednak jest, że owi „Wielcy Mistrzowie” faktycznie istnieją, ale zapewne rezydują w całkiem innym miejscu.  W każdym razie, zdaniem niektórych autorów, to właśnie pod wpływem nalegań Roericha,  Wallace miał zasugerować Rooseveltowi umieszczenie emblematu z niedokończoną piramidą i Wszystkowidzącym Okiem na banknocie jednodolarowym. Zresztą również sam Roosevelt był ściśle związany z tajnymi towarzystwami i mógł  od nich czerpać pewne idee. Oprócz tego , że był on masonem 32 stopnia wtajemniczenia, to należał także do elitarnego bractwa masońskiego występującego pod nazwą „Dawnego Arabskiego Zakonu Szlachty Kaplicy Mistycznej” („The Ancient Arabic Order of Nobles of the Mystic Shrine”). Elitarność „Zakonu Kaplicy” polegała na tym, że jego członkiem mógł zostać tylko taki mason, który  zaliczył trzydziesty drugi stopień Obrządku Szkockiego lub  trzynasty stopień (czyli stopień Templariusza) Obrządku York  ([2] str. 131). Wybitnymi „Kaplicznikami” („Shriners”) byli między innymi: J.Edgar Hoover, generał Douglas Mac Artur, prezydenci Warren Harding, Harry Truman, Gerald Ford i omawiany  Franklin D. Roosevelt. Chociaż oficjalnie mówi się, że założyciele „Zakonu Kaplicy” czerpali jego rytuały i symbole ze „znanych powierzchownie wątków biblijnych i bliskowschodnich” ([2] str. 133), to w istocie jest to  tajemna masoneria  kabalistyczna, stanowiąca zdaniem niektórych, jedną z gałęzi Iluminatów  ([12] – LINK ). Jeden z jej rytuałów był podobny do satanicznego obrzędu znanego pod nazwą „L’air Epais”, w której  inicjowany miał do wyboru albo zachować swoją dotychczasową tożsamość, albo dalej  „rozwijać się” duchowo poprzez wybranie, „leżącej na lewo” drogi do miejsca określanego jako „Shambhala”. W doktrynie ezoterycznej miejsce to  odnosiło się także wprost do mitycznego „podziemnego królestwa Szatana” ([12] – LINK ). Można  przypuszczać, że poprzez umieszczenie na banknocie jednodolarowym Pieczęci Iluminatów  próbowano oznajmić, iż Stany Zjednoczone i cała ludzkość są na odpowiedniej „drodze”  ku  lucyferiańskiemu Nowemu Porządkowi Świata. Podobnie zresztą jak Alice Bailey, będąca jedną z czołowych przedstawicielek teozofii, oznajmiła w 1932 roku o rozpoczęciu się nowej „Ery Wodnika”. Wprawdzie  wspomniana symbolika nie mogła wiele w tym pomóc, tym niemniej choćby fakt przejęcia kontroli nad systemem  politycznym i bankowym Ameryki przez „ziluminowaną elitę”  wskazuje, że zapowiedzi te nie były wcale bezpodstawne.

Emblemat elitarnego masońskiego „Zakonu Kaplicy” , którego jednym z członków był prezydent F.D.Roosevelt. Półksiężyc ze skierowanymi do dołu końcami symbolizuje „upadek dotychczasowej religii” i powstanie nowej, opartej na „braterstwie ludzkości”, wiary.

/ źródło: Terry Melanson –  LINK /

Próba interpretacji symboliki Wielkiej Pieczęci

Na koniec można  przedstawić pokrótce próbę interpretacji symboliki Wielkiej Pieczęci w oparciu o niektóre spostrzeżenia podawane przez kilku autorów zajmujących się tą problematyką. Trudno jest w tym miejscu  rozstrzygać ostatecznie o poprawności tej czy innej interpretacji, gdyż zawsze może to prowadzić do pewnych nadużyć. Dlatego podane interpretacje należy traktować z pewną dozą ostrożności. Ponadto jako podstawę  do rozważań zostanie uwzględniona jedynie wersja Wielkiej Pieczęci jaka znajduje się na jednej ze stron banknotu jednodolarowego. 

Pierwsza strona Wielkiej Pieczęci:

Pierwsza strona Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych (awers)  przedstawiona na banknocie jednodolarowym.  Stanowi ona jednocześnie godło USA.

Na pierwszej stronie Wielkiej Pieczęci  jest przedstawiony  orzeł, który w swoim lewym szponie trzyma 13 strzał , a w prawym gałązkę oliwną z 13 liśćmi i 13 owocami. W dziobie orła jest wstęga z łacińskim napisem  „E PLURIBUS  UNUM” („z wielu jedno”), który składa się z 13 liter. Na piersiach orła znajduje się tarcza z 13 pasami. Zgodnie z projektem Wielkiej Pieczęci zatwierdzonym przez Kongres kolorystyka tej tarczy winna być następująca: 7 pasów białych, 6 czerwonych oraz niebieskie pole u jej góry, co zdaniem niektórych miało być  nawiązaniem do trzech głównych „cnót masońskich” : męstwo (kolor czerwony), czystość (kolor biały) i sprawiedliwość (kolor niebieski). Aureola nad głową orła składa się z 13 gwiazd pięcioramiennych   ułożonych w kształcie gwiazdy sześcioramiennej. Wedle oficjalnego stanowiska liczba 13, która tyle razy powtarza się w symbolice obu stron Wielkiej Pieczęci miała oficjalnie nawiązywać do liczby 13 byłych kolonii, z których powstały Stany Zjednoczone Ameryki. Jednak zdaniem niektórych autorów  liczba ta  bywa również  interpretowana przez tajne towarzystwa jako symbol „rebelii”, „rewolucji”, „apostazji”,  czy nawet szatana. Inni przypuszczają, że ma ona także związek z liczbą 13 stopni wtajemniczenia w Zakonie Iluminatów Weishaupta i  posiada  jakieś ukryte znaczenie wywodzące się z  Kabały, na której opierają się  w dużej mierze symbole masońskie. Do symboliki okultystyczno-kabalistycznej odnoszą się  też  gwiazdy pięcio i sześcioramienne , znajdujące się nad głową orła, nawiązujące swym kształtem do  pentagramu i heksagramu.  Heksagram –  zwany także „Pieczęcią Salomona”, był używany już w starożytnych religiach jako symbol bóstw: Molocha i Astoretha, jak również jako znak Saturna , planety ważnej w okultyzmie i  Kabale. Bywa też on interpretowany jako symbol równowagi dobra i zła oraz równowagi między duchem a materią. W okultyźmie i czarnej magii symbolu  heksagramu  używano do wzywania i odpędzania demonów oraz do nakładania  klątw i  zaklęć na określone ofiary. Również w  Kabale sześcioramienna gwiazda  stała się jednym z najważniejszych magicznych symboli.

Wielki kabalistyczny heksagram – obraz „świata ubóstwionego”. 

Reprodukowany  powyżej obrazek  jest wariantem heksagramu, jaki zamieścił w XIX wieku w swoim dziele „Dogmaty i rytuały wysokiej magii” („Dogme et rituel de la Haute Magie”) znany  okultysta i kabalista Eliphas Levi (ex-ksiądz Ludwik Constant), który zaczerpnął ów symbol ze starych manuskryptów. Levi należał  do grupy wysoko wtajemniczonych „mistrzów”, którzy pod pozorem propagowania poprzez różne tajne towarzystwa tzw. „chrześcijańskiej magii”, usiłowali podsunąć Kabałę Kościołowi. Co więcej jego zdaniem sama masoneria to w istocie „wielkie stowarzyszenie kabalistyczne … ,  co pojawia się niespodziewanie w dziejach świata w chwili, kiedy protest przeciwko Kościołowi rozczłonkował był jedność chrześcijańską” ([9] str. 40). Przedstawiony na rysunku heksagram  występuje także pod nazwą  MAKROPROZOPUS i MIKROPROZOPUS („wielki i mały świat”) Kabały. Poniżej przedstawiono w obszernych fragmentach wyjaśnienie jego symboliki, które  podaje  Pierre Virion ([11] str. 157)

1. Wąż trzymający w pysku swój własny ogon i oplatający heksagram jest symbolem wysokiego wtajemniczenia okultystycznego. Wyobraża on uniwersalność wiedzy tajemnej i potęgę magów panującą nad światem.

2. Dewiza „Quos superius macroprosopus, suit quod inferius microprosopus” jest prastarą formułą wiedzy hermetycznej. Znaczy „To co jest na górze , jest jak to co jest na dole” (i przeciwnie). Należy w niej widzieć przede wszystkim błędną analogię, która uważa świat widzialny za odbicie niewidzialnego świata wyższego, którego jest repliką. Iluminizm i teogonia sekt masońskich prowadzą tą drogą do odwrócenia prawd objawienia, a co za tym idzie – teologii katolickiej. Mikroprozopus (wyższy) przybrany w papieską tiarę jest więc Człowiekiem-Archetypem, idealnym, boskim Adamem-Kadmonem Kabały. Mikroprozopus (niższy) jest to Mag, istota „nadludzka” tu na ziemi; „wiedza tajemna czyni z niego jedną z tych nieprawadopodobnych istot, które z człowieczeństwa  zachowują właściwie tylko wygląd zewnętrzny, ale których wyzwolony umysł wznosi się na niesłychane wyżyny, gdzie człowiek przemienia się w półboga.”  Jest to również formuła odrodzenia, regeneracji (czy reintegracji) człowieka przy pomocy „wielkiego dzieła” hermetyzmu, wiedzy tajemnej, która z człowieka (niższego) czyni boga (wyższego).

3. Z dwóch trójkątów ten, którego wierzchołek zwrócony jest ku dołowi, przedstawia zstępowanie pierwiastka boskiego – Ducha – w materię. Trójkąt, którego wierzchołek  zwrócony jest ku górze  przedstawia wszystko, co ponownie wstępuje ku „Duchowi” (…)

Heksagram jest więc doskonałym  obrazem „świata ubóstwionego” , a w odniesieniu do człowieka jest dokładnym odzwierciedleniem słów z Księgi Rodzaju: „Eritis sicut dii” („Będziecie jako bogowie”). Podobnie pentagram , pentagrammon (gr. penta -pięć, gramma – litera, znak), pięciokąt foremny gwiaździsty lub gwiazdapięcioramienna ([19] str. 95)

 

Pentagram , pentagrammon (gr. penta -pięć, gramma – litera, znak), pięciokąt foremny gwiaździsty lub gwiazda pięcioramienna ([19] str. 95)  – jest ważnym symbolem magiczno-okultystycznym, a także satanistycznym. W XIX wieku znany  okultysta i kabalista Eliphas Levi (ex-ksiądz Ludwik Constant), wprowadził podział pentagramów na „dobre” i „złe”. Pierwszy z nich (rysunek z lewej) posiada jeden wierzchołek skierowany ku górze i jest często przedstawiany z wpisanym w siebie wizerunkiem człowieka. Pentagram ten jest jednym z ważniejszych symboli masonerii i bywa interpretowany jako symbol człowieka (ADAM-EVE) , będącego w drodze do „odrodzenia” i „ubóstwienia” –  jest to więc symbol pogańskiego humanizmu inicjatycznego. W niektórych przypadkach znak ten jest  także uznawany jako symbol „dobrego” Lucyfera.  Z kolei odwrócony pentagram z dwoma wierzchołkami skierowanym ku górze (rysunek z prawej) jest uważany za symbol „złego” Szatana (SAMAEL-LILITH), przedstawionego w  postaci tzw. „kozła z Mendes” (Baphometa). LILITH – „w tradycji talmudycznej i folklorze żydowskim demon (…) zagrażający zwłaszcza dzieciom i kobietom w ciąży. (…) Wg legendy hebrajskiej była pierwszą żoną Adama, ale tak samowolną i złośliwą, że Adam nie mógł z nią wytrzymać (…).” [20] str. 599).SAMAEL W tradycji żydowskiej   to anioł śmierci, zarządzający „Siódmym Niebem”, jeden z siedmiu wysłanników Boga na świecie, któremu służy dwa miliony aniołów, on miał kusić Ewę w raju jako wąż. Według tradycji chrześcijańskiej upadły anioł, wypędzony z nieba za sprzeciwienie się Bogu. Przejściecie z jednej formy pentagramu w drugą można uzyskać poprzez jego obrót o 33 stopnie, zaś liczba 33 ma podstawowe znaczenie w symbolice masońskiej – między innymi wiąże się ona z ilością stopni wtajemniczenia w niektórych obrządkach masońskich. Pentagram wykorzystywany był i jest w symbolice masonerii okultystycznej, magii ceremonialnej i kabalistyce oraz jako symbol komunizmu – znak gwiazdy pięcioramiennej został przedłożony bolszewikom przez Leivę  Trockiego-Bronsteina, członka loży masońskiej Wielki Wschód, który zdawał sobie sprawę z jej ezoterycznego sensu.( [19] str. 96).

Druga strona Wielkiej Pieczęci:

Druga strona Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych (rewers) przedstawiona na banknocie jednodolarowym.

Druga Strona Wielkiej Pieczęci przedstawia niedokończoną piramidę, której przednia ściana składa się z 72 kamieni murarki ułożonych w 13 warstw (13 cykli). Nie jest wykluczone, że ilość tych warstw ma również jakiś związek z liczbą stopni wtajemniczenia w Zakonie Iluminatów Weishaupta. Na dolnej warstwie umieszczono  napis MDCCLXXVI oznaczający wyrażoną w cyfrach rzymskich liczbę 1776, czyli rok kiedy Adam Weishaupt  ogłosił założenie swego Zakonu. Szczyt piramidy stanowi Wszystkowidzące Oko oprawione w masoński trójkąt. Nad piramidą widnieje napis „Annuit Coeptis” („Błogosław nam w naszym przedsięwzięciu”), który także posiada 13 liter. Poniżej piramidy znajduje się zwój ze  znaną dewizą Iluminatów „Novus Ordo Seclorum” („Nowy Porządek Wieków”).  Symbol Wszystkowidzącego Oka nawiązuje do egipskiego hieroglifu „złego oka”, przedstawiającego  Ozyrysa, który  był  bogiem  świata podziemnego i księciem zmarłych, będąc jednocześnie postrzeganym jako naczelny bóg zła. Warto nadmienić, że w okultyźmie  Ozyrys i Horus (syn Ozyrysa) są to również imiona odnoszące się do samego Szatana ([8] – LINK ) . I tak na przykład zdaniem  Williama J.Schoebelena znak „złego oka” jest uważany „przez wszystkich satanistów za symbol Lucyfera”  ([12] –LINK ). „Oko Ozyrysa” (zwane też „Okiem Horusa”)  zostało  przyjęte także przez masonerię jako jeden z jej najważniejszych symboli. Niektórzy interpretują emblemat Wszystkowidzącego Oka także jako symbol ustawicznej kontroli Iluminatów nad ich „wielkim dziełem” czyli budową Nowego Porządku Świata. Warto wspomnieć, że nie kto inny jak Adam Weishaupt – założycielZakonu Iluminatów –  nazwał ten symbol „insynuacyjnym braterstwem” lub „szatańskim okiem” , które spogląda w dół i kontroluje społeczeństwo ([17] str. 34).

 

Angielski satanista Aleister Crowley, nazywający siebie „Antychrystem”, „Wielką Bestią” i „Panem Nowego Eonu” w trójkątnej czapce z Wszystkowidzącym Okiem, które symbolizowało „wiedzę” i „moc” odnoszącą się do staroegipskiego boga Horusa. W okultyźmie Horus  jest jednym z imion odnoszących się do samego Szatana. Crowley był także założycielem swojego magicznego zakonu Argentium Astrum („Srebrna Gwiazda”). 

/ źródło: Terry Melanson – LINK  /

Rysunek niedokończonej piramidy ma także ściśle określoną symbolikę. Jak stwierdza masoński autor Manley Hall w „Lost Keys of Freemasonry” („Zaginione klucze wolnomularstwa”) piramida ta staje się kompletna, gdy na jej szczycie stoi mistrz mason. Autor ten komentując zamieszczony w swojej książce rysunek, który przedstawia mistrza masońskiego odprawiającego swe obrzędy na szczycie piramidy pozbawionej wierzchołka pisze tak ([2] str. 78): Mistrz mason staje się kamieniem wierzchołkowym Świątyni Powszechnej. Stoi on samotnie na szczycie świątyni. Należy położyć jeszcze jeden kamień, lecz nie potrafi on go znaleźć. Kamień ten  leży gdzieś w ukryciu. Mistrz modli się na klęczkach, prosząc istniejące moce  (a więc jednak nie „Boga” tylko „moce” – P.J.) o dopomożenie mu w poszukiwaniach. Pada na niego światło słoneczne, oblewając go przepychem niebieskim. Nagle odzywa się głos z niebios mówiący: „Świątynia jest ukończona, a mój wierny mistrz został uznany za brakujący kamień” (…) Mistrz mason ucieleśnia potęgę umysłu ludzkiego, to ogniwo łączące razem niebo i ziemię w łańcuch bez końca”. W innej swojej pracy „Secret Destiny” („Ukryty Cel”) tenże Hall, nawiązując do legendy o Atlantydzie, stwierdza dalej: „Ta świątynia nauk ze starej Atlantydy jest symbolicznie przedstawiona na pieczęci nowej Atlantydy. To społeczność nieznanych filozofów napieczętowała nowy naród odwiecznymi symbolami, by wszystkie narody mogły znać cel, dla jakiego założono nowy kraj! Możliwe jest tylko jedno źródło tych symboli, a mianowicie tajne towarzystwa, które przybyły do tego kraju na sto pięćdziesiąt lat przed wojną rewolucyjną. Monogram nowej Atlantydy objawia, że kontynent ten zarezerwowano do dokonania wielkiego dzieła – to tu ma być wzniesiona piramida dążeń, szkoła tajnych towarzystw.” Warto  zauważyć, że w rysunku nieukończonej piramidy zawiera się również  kształt trójkąta  z wierzchołkiem skierowanym w górę. Jak już wspomniano wcześniej trójkąt ten można  interpretować jako jedną z części kabalistycznego heksagramu (rysunek u dołu), która przedstawia wszystko co „wstępuje ku duchowi” bądź też oznacza „doskonałego i ubóstwionego”, poprzez kolejne wtajemniczenia, człowieka.  A więc niedokończona piramida wydaje się przedstawiać sobą „piramidę odwiecznych dążeń” tajnych  towarzystw, które pod okiem „Wszystkowidzącego Wielkiego Architekta” pracują od dawna  nad  przebudową całej ludzkości w kierunku utworzenia, opartego na lucyferianiźmie, Nowego Porządku Świata. 

Symbol nieukończonej piramidy z Wielkiej Pieczęci wpisany w heksagram. Litery w pięciu jego wierzchołkach tworzą napis „mason”.

/ źródło – LINK /

tematy  pokrewne:

PRZYKŁADY SYMBOLIKI TAJNYCH TOWARZYSTW 

Źródła tekstu i ilustracji:

1.   Oficjalna  strona poświęcona historii Wielkiej Pieczęci –  LINK . 

2.   W.T.Still – „Nowy Porządek Świata” – Poznań 1995.

3.   F.Eger – „Historia masonerii i innych towarzystw tajnych” – Warszawa 1904.

4.   Wypisy – „Wolnomularstwo w świetle encyklopedyj”  – Warszawa 1934.

5.   H.Pająk – „Dwa wieki polskiej Golgoty” – Lublin 1999.

6.   J.Snider – „The Great Seal of the United States” (7)  – LINK . 

7.   „A Masonic explanation of the markings on the one dollar bill” (6)  – LINK . 

8.   „Freemasonry – the worship to Lucifer, Satan” (10) – LINK . 

9.   K.Morawski, W.Moszczyński – „Co to jest masoneria” – Poznań 1997.

10.  R.Gładkowski – „Myślącym pod rozwagę” – Toronto 1984.

11.  P.Virion – „Misterium nieprawości” – Warszawa 1996.

12. T.Melanson – „The All-Seeing Eye, The President, The Secretary and The Guru” (13) – LINK .

13. M.Poradowski – „Nowy Światowy Ład” – Poznań 1994.

14. P.Virion – „Rząd Światowy” – Warszawa 1999.

15. J.A.Cervera – „Pajęczyna władzy” – Wrocław 1997.

16. R.Clark – „Mark of the Beast” (2) – LINK .

17. A.Zwoliński – „Wokół masonerii” – Kraków 1995.

18. Z.Chocimski – „Ezoteryczne źródła komunizmu” – Fronda Nr 9/10/1998.

19. Encyklopedia Białych Plam, tom XIV – Radom 2004.

20.  Wł. Kopaliński – „Sownik mitów i tradycji kultury” – Warszawa 1991.